Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Jakub Juszczak
Niepewność znów nabiera na znaczeniu. Przynajmniej jest tak w kontekście badań z zakresu nauk społecznych, gdzie ów temat ponownie cieszy się zainteresowaniem. Rychło w czas, ponieważ niepewność jest wszechobecnym problemem, z którym musimy zmagać się w życiu codziennym i który ma istotne konsekwencje dla każdej gospodarki. Jak więc moglibyśmy rozumieć gospodarkę bez uwzględnienia tego zjawiska? Mimo to ekonomiści przez wiele dziesięcioleci bagatelizowali jego rolę lub całkowicie je pomijali.
Dzisiaj to badacze przedsiębiorczości chętnie przyjmują tę koncepcję i próbują ją zgłębić. Niestety, w dużej mierze postanowili potraktować ją raczej jako abstrakcyjny problem filozoficzny dotyczący tego, „co można poznać”, niż jako czynnik, z którym muszą się zmagać przedsiębiorcy. Jest to bardzo problematyczne. I jest tak niewyłącznie dlatego, że badacze przedsiębiorczości są raczej kiepskimi filozofami. Stanowi to problem także dlatego, że abstrakcyjna niepewność nie mówi nam praktycznie nic o jej konsekwencjach dla przedsiębiorczości i gospodarki rynkowej.
Ekonomiści nie przejawiają tak dużego zainteresowania niepewnością. Istnieją wprawdzie współczesne próby zrozumienia tego zjawiska, takie jak niedawno opublikowana książka Bhidé’a pt. Uncertainty and Enterprise: Venturing Beyond the Known, ale poza tymi nielicznymi wyjątkami zazwyczaj trzeba cofnąć się do połowy lub pierwszej połowy XX wieku, aby znaleźć ekonomistów zajmujących się niepewnością. Na przykład Alchian zauważył w 1950 roku w Journal of Political Economy, że „tam, gdzie przewidywania są niepewne, »maksymalizacja zysku« nie ma sensu jako wytyczna dla konkretnych działań”. Tak, „nie ma sensu” jest w oryginalnym artykule zapisane kursywą. Wyobraźmy sobie teraz, że Alchian zostałby potraktowany poważnie – uniknęlibyśmy dzięki temupojawienia się wielu ekonomicznych bzdur, które wyłoniły się w nauce ekonomii się w ciągu ostatnich trzech czwartych wieku.
Austriacy rzecz jasna zawsze traktowali niepewność poważnie. Zdałem sobie jednak sprawę, że znaczna część literatury austriackiej popełnia te same błędy, co zarówno ekonomiści głównego nurtu, jak i badacze przedsiębiorczości. Rozważania i teorie ekonomistów austriackich są z pewnością lepsze pod większością, jeśli nie pod wszystkimi względami. Niemniej,niepewność wciąż jest rozpoznawana bez omawiania konkretnych strukturalnych implikacji gospodarczych. Jest to problematyczne, ponieważ nie wystarczy zauważyć, że niepewność utrudnia lub uniemożliwia doskonałą przewidywalność lub wiarygodne planowanie gospodarki, ani że do radzenia sobie z nieznanym niezbędna jest jakaś nieokreślona cecha, taka jak „czujność” czy „rozeznanie”. Są to raczej puste twierdzenia, o ile nie towarzyszy im wyjaśnienie, w jaki sposób niepewność wpływa na teorię ekonomiczną i naszą koncepcję procesu rynkowego.
Tak jednak się nie ma, jeśli interpretuje się Misesa z uwzględnieniem faktu, że prawdziwą siłą napędową rynku jest przedsiębiorca-inicjator. Taka interpretacja poglądów Misesa, zwłaszcza jego dojrzałych rozważań zawartych w Ludzkim Działaniu, wydaje mi się zarówno znacznie trafniejsza, jak i znacznie bardziej radykalna, niż prace większości innych przedstawicieli szkoły austriackiej. W tym ujęciu, niepewność wartości jawi się jako główny problem, z którym boryka się każda gospodarka i który musi starać się przezwyciężyć. Jest to problem wymagający kalkulacji ekonomicznej. Bez przedsiębiorców o integralnym charakterze, którzy stawiają swoją prywatną własność na konkretne produkty o niepewnej wartości – o której decydują konsumenci dopiero po fakcie – nie ma „podziału pracy intelektualnej”, jak to ujął Mises, i nie można dążyć do najlepszej możliwej przyszłości ani jej tworzyć. Nie można jej nawet naszkicować, co oznacza, że postęp osiąga się wyłącznie przez przypadek – jest to możliwy wynik, ale nie kierunek działalności gospodarczej.
Analiza pism Misesa z punktu widzenia przedsiębiorczości rozwiązuje również problemy, z którymi borykają się obecnie naukowcy zajmujący się naukami społecznymi. Ogranicza bowiem pojęcie niepewności do obszaru, w którym ma ono znaczenie dla działania ekonomicznego, a tym samym dla systemu gospodarczego. Niepewność jako nieprzewidywalność „przyszłości” w ujęciu abstrakcyjnym nie jest ani interesująca, ani pomocna. Aby była użyteczna, wymaga większej konkretności i musi być bezpośrednio powiązana z zależnościami przyczynowo-skutkowymi w gospodarce. Mises czyni to, stwierdzając, że: „Ostatecznym źródłem zysku i straty przedsiębiorcy jest niepewność przyszłych relacji między popytem a podażą”. Zwróćmy uwagę na ostatnie kilka słów – są one bowiem kluczowe[1].
W ujęciu Misesa gospodarka jest procesem ciągłym, ukierunkowanym na tworzenie wartości dla konsumentów w ich przyszłych warunkach działania. Wartości tej nie da się poznać z góry, dlatego każda produkcja nastawiona na oszczędność musi mieć charakter spekulacyjny, co z kolei oznacza, że każde takie przedsięwzięcie może przynieść stratę. Dopiero z perspektywy czasu możemy stwierdzić, czy i w jakim stopniu wyprodukowane dobra były rzeczywiście „właściwe” (przyniosły zysk), czy też nie (przyniosły stratę). Jednak aby to ustalić, konieczne jest, by ktoś postawił na produkcję konkretnych dóbr, opierając się wyłącznie na tym, co według jego opinii konsumenci będą chcieli. Tylko poprzez umożliwienie swobodnej konkurencji między mnóstwem takich wyobrażeń – zarówno o rzadkie czynniki produkcji, jak i o pieniądze konsumentów – ogólny proces rynkowy może być ukierunkowany na tworzenie większej wartości.
To właśnie proces przedsiębiorczości opartej na podejmowaniu ryzyka związanego z niepewnością – nieustanne dążenie do określenia tego, co konsumenci będą cenili w niepewnej, ale możliwej do wyobrażenia przyszłości – ułatwia racjonalne podejmowanie decyzji, a tym samym, w bardzo fundamentalnym sensie, funkcjonowanie gospodarki. Gdyby nie to ciągłe podejmowanie ryzyka przez przedsiębiorców – ich spekulacyjne inwestycje w najlepsze sposoby zaspokojenia potrzeb przyszłych konsumentów – nie byłoby możliwości oszczędzania na poziomie społecznym. Odbywa się to poprzez ceny, które przedsiębiorcy ustalają w ramach nieustannego licytowania czynników produkcji w oparciu o ich oczekiwany wkład w wartość. Lub, jak ujął to Mises: „Rezygnując z kalkulacji ekonomicznej, pozbawiamy się narzędzia umożliwiającego racjonalny wybór spośród rozmaitych możliwości”[2].
Teoria ekonomiczna Misesa jest znacznie bardziej radykalna i nie ogranicza się jedynie do traktowania cen jako środka służącego do oceny, a tym samym do podejmowania racjonalnych decyzji gospodarczych. Jeśli spojrzymy na to z perspektywy przedsiębiorczości, tak jak robię to ja (i uważam za podejście słuszne), Mises uznaje, że gospodarka rynkowa jako całość rozwija się i zapewnia nam wyższy standard życia tylko dlatego, że obejmuje zdecentralizowane podejmowanie decyzji w warunkach niepewności – spekulacje przedsiębiorcze w dążeniu do zysku – przy czym to konsumenci są ostatecznymi arbitrami tego, jaką wartość stworzyli przedsiębiorcy. To piękny argument, nie wspominając już o radykalnej koncepcji ekonomicznej, która często nie jest właściwie doceniana, także przez wielu austriackich ekonomistów.
Źródło ilustracji: pixabay
