Powrót
Społeczeństwo

Inserra: Regres wolności słowa w krajach demokratycznych

2
David Inserra
Przeczytanie zajmie 7 min
Inserra_Regres wolności słowa w krajach demokratycznych
Pobierz w wersji
PDF EPUB MOBI

Źródło: cato.org

Tłumaczenie: Jakub Juszczak

Niedawny raport Future of Free Speech podkreśla trwały i niepokojący trend postępującego ograniczania wolności słowa we wszystkich krajach demokratycznych. Badając działania legislacyjne związane ze swobodą wypowiedzi w dwudziestu dwóch demokracjach na całym świecie w latach 2015-2022, raport wykazał, że 78% podjętych działań miało na celu ograniczenie wolności słowa. Co niepokojące, liczba wprowadzanych ograniczeń rośnie niemal z roku na rok, z dziewięciu w 2015 r. do czterdziestu pięciu w 2022 r.

W badaniu przeanalizowano również, dlaczego i w jaki sposób wprowadzono te ograniczenia. Prawie 20 procent tych ograniczeń było opartych na zachowaniu klauzuli bezpieczeństwa narodowego lub bezpieczeństwa publicznego, nie licząc kolejnych prawie 6 procent związanych ze stanem pandemii COVID19. Prawie 18 procent ograniczeń miało na celu zwalczanie tzw. mowy nienawiści, a kolejne 10 procent zwalczanie dezinformacji lub zniesławienia.

Warto powtórzyć, że te ograniczenia wolności słowa nie są prowadzane w państwach autorytarnych, ale w otwartych demokracjach, które mają chronić prawa swoich obywateli. Niestety, jak widzieliśmy na podstawie sondaży, nawet w USA, coraz więcej osób, po obu stronach sceny politycznej, uważa, że pewne formy ekspresji są zbyt niebezpieczne, aby były prawnie dozwolone. Jak widzimy w tym badaniu, bezpieczeństwo, mowa nienawiści i dezinformacja są częstymi powodami, na podstawie których rządy uzasadniają ograniczanie swobody wypowiedzi. Ale te terminy nie są po prostu zdefiniowane, jak często myślą zwolennicy interwencji.

Jest to oczywiste, nawet wykraczając poza ramy tego raportu, gdy spojrzymy na rozwój sytuacji w 2023 r. i to, co może nadejść w 2024 r. Na przykład istnieje irlandzka ustawa o podżeganiu do przemocy lub nienawiści i przestępstwach z nienawiści. Ustawodawstwo przeszło przez niższą izbę parlamentu już wcześniej w 2023 r., ale rząd zwiększył swoje poparcie dla tego typu przepisów tuż po poważnych protestach i zamieszkach imigracyjnych. Rząd powołał się na potrzebę powstrzymania eskalacji nienawiści i zapewnienia bezpieczeństwa publicznego po tym, jak w listopadzie algierski imigrant dźgnął nożem kilkoro dzieci i postronne osoby w centrum Dublina, wywołując wielkie oburzenie, skutkujące zamieszkami, podobnie jak w przypadku protestów imigracyjnych w 2022 i 2023 roku.

Ustawa zakazuje głoszenia wypowiedzi lub zachowywania się w sposób, który „może podżegać do nienawiści” wobec innych osób ze względu na ich cechy chronione. Nie trzeba tłumaczyć, że nienawiść nie jest dobra dla naszych społeczeństw. Nie mniej jednak, jak zawsze w przypadku wprowadzania przepisów dotyczących mowy nienawiści, rząd nie radzi sobie ze skutecznym zdefiniowaniem granic tego, co ma być „nienawiścią”. W rzeczywistości ustawa ta nie określa, co jest uważane za formę nienawiści. Nawet zwykłe posiadanie materiałów, które mogą podżegać do „nienawiści" może skutkować zamknięciem w irlandzkim więzieniu. Ustawa czyni również nielegalnym pochwalanie, negowanie lub trywializowanie ludobójstwa, zbrodni wojennych lub innych zbrodni przeciwko ludzkości.

Nawet jeśli pochwalamy intencje ustawy mające na celu zmniejszenie liczby przypadków mowy nienawiści, ustawa ta ograniczy zgodną z prawem swobodę wypowiedzi, która jest naturalną częścią debat dotyczących istotnych kwestii. Na przykład silnie sformułowany sprzeciw wobec imigracji może zostać uznany za podżeganie do nienawiści.

Czy porównywanie Donalda Trumpa do Hitlera może zostać uznane za trywializację nazistowskich zbrodni wojennych? Albo czy katolicki ksiądz głoszący tysiącletnią doktrynę Kościoła, według której istnieją tylko dwie płcie może być uznany za podżegającego do nienawiści? Czy wsparcie dla palestyńskiego ruchu oporu lub izraelskich działań wojennych może zostać sklasyfikowane jako przyzwalanie lub trywializowanie zbrodni wojennych lub zbrodni przeciwko ludzkości?

Co jest niepokojące, ustawa przewiduje również, że przestępstwem będzie nieprzekazanie policji swoich haseł lub kluczy szyfrujących, jeśli przyjdzie ona zarekwirować urządzenia na których znajdują się „lekkomyślne” memy. Osoby fizyczne będą zmuszane do obciążania siebie pod karą pozbawienia wolności. Takie podważenie bezpieczeństwa zaszyfrowanych danych nie pozostawia możliwości bezpiecznego przechowywania informacji przed rządem. Ponadto ta procedura zapewne będzie wysoce nadużywane przez rząd z jakiegokolwiek powodu, który uzna za zagrażające bezpieczeństwu publicznemu.

Prawo to może być również wykorzystywane przeciwko wielu osobom  nie tylko przez organy ścigania. Każdy odwiedzający, w tym wykładowca akademicki, osoba podróżująca służbowo, a nawet przeciętny turysta, może zostać aresztowany z powodu wypowiedzi w mediach społecznościowych, które są interpretowane jako podlegające temu szerokiemu i niejasnemu prawu dotyczącemu mowy nienawiści. Grupy aktywistów mogą nadużywać tego prawa, aby zachęcić irlandzkie organy ścigania do wnoszenia spraw przeciwko ich przeciwnikom politycznym lub osobom o niepopularnych przekonaniach.

Jest to tylko najnowszy przykład niepokojącego trendu odchodzenia od praw gwarantujących wolność słowa, który jest obecny w najnowszych przepisach europejskich i światowych. Inne głośne ograniczenia swobody wypowiedzi od 2023 r. obejmują unijny akt prawny o usługach cyfrowych zawierający przepisy prawne umożliwiające potencjalne wprowadzenie cenzury Został on skrytykowany przez wiele grup zajmujących się prawami człowieka i wolnością wypowiedzi ze względu na szkodliwy wpływ, jaki będzie miał na wypowiedzi w sferze online. Widzieliśmy również niedawne przyjęcie przez Danię ustawy o świętokradztwach, która czyni nielegalnym bezczeszczenie tekstu religijnego.

Po drugiej stronie globu, rząd Australii starał się przeforsować ustawę, która dałaby agencjom rządowym większą władzę nad moderowaniem dezinformacji przepływającym przez firmy z branży mediów społecznościowych, które „mogą przyczynić się do” wystąpienia szerokiego spektrum „poważnych szkód”. Zgodnie z tym standardem, polityczny sprzeciw wobec polityki blokowania COVID-19, oparty na kwestionowanych lub pojawiających się dowodach naukowych, mógłby zostać uznany za dezinformację, która w jakiś sposób przyczynia się do poważnej szkody dla australijskiego porządku publicznego lub zdrowia.

Co warto zauważyć, australijska komisja ds. praw człowieka stwierdziła, że ustawa ta gwarantuje, iż stanowisko rządu nigdy nie zostanie uznane za dezinformację, a zatem jej celem mogą być tylko poglądy odmienne  od rządowych. Co więcej, dokumenty ujawnione niedawno na mocy przepisów o wolności informacji wykazały, że australijski minister komunikacji forsujący tę ustawę powiedział premierowi, że przepisy pozwolą jej kierować dochodzeniami w sprawie wszystkiego, co rząd uzna za dezinformację. Choć dzięki powszechnemu sprzeciwowi wobec szerokiej i niejasnej cenzurze wprowadzanej przez to prawo  ustawa została zmieniona, cała sytuacja powinna wystraszyć wszystkich Australijczyków możliwością rażącego politycznego tłumienia wypowiedzi.

darowizna.jpg

Te naruszenia wolności słowa są powtórką wydarzeń historycznych. W przeszłości, tuż po rozwinięciu nowych technologii, które zwiększyły możliwości wyrażania opinii, rządzący w wpadali w panikę. Prasa drukarska podniosła poziom alfabetyzacji wśród ludzi i radykalnie zwiększyła dostępność przekazywanych za jej pomocą idei. Ponadto odegrała ona wyraźną rolę w ogromnych zmianach, jakie przyniosły epoki renesansu i reformacji. Papież Innocenty VIII wydał bullę papieską w 1487 roku, wzywając do „regulacji”, by powstrzymać „nadużywanie prasy drukarskiej do celów rozpowszechniania szkodliwych pism”. Podobnie w Imperium Osmańskim zakazywano używania prasy drukarskiej przez trzy stulecia.

Wynalazek jakim był telegram, pomimo skrócenia czasu przekazu wiadomości z dni lub tygodni do sekund, został potępiony w New York Times jako „powierzchowny, nagły, nieprzystosowany, zbyt szybki dla prawdy (…). W jaki sposób jego użycie przyczyni się do szczęścia ludzkości?”. Ci sami czołowi dziennikarze Timesa uważali, że telefon szkodzi słuchowi jego użytkowników (a przynajmniej ich obyczajom), a radio generuje „głośny i niepotrzebny hałas”. Nie brakowało też polityków potępiających popularne filmy, muzykę i gry wideo, obwiniając je za zmianę wartości lub jako przyczyniające się do współczesnej eskalacji przemocy.

Nie możemy zaakceptować tej dominującej i pesymistycznej narracji, a w skutek tego ulegać wezwaniom do interwencji rządu w tę ważną wartość wolnego społeczeństwa. Prawda, zmiana ta jest destrukcyjna, a niektóre wypowiedzi sprawią, że wszyscy poczujemy się niekomfortowo. Ale udostępnienie dominującej ilości informacji i wypowiedzi większej liczbie osób jest potężną siłą napędową ludzkiego postępu.

Zatem nawet jeśli obecnie znajdujemy się w okresie recesji wolności słowa, to możemy i musimy przypominać członkom naszego społeczeństwa, że lepsza jest przyszłość będzie budowana na bogatej różnorodności, możliwej tylko dzięki pełnej swobodzie wypowiedzi.

Źródło ilustracji: Pixabay

Kategorie
Prawo Społeczeństwo Teksty Tłumaczenia


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Inaserra Wolność słowa utrzymuje konflikty w ryzach

Społeczeństwo

Inserra: Wolność słowa utrzymuje konflikty w ryzach

Badacze prawa konstytucyjnego i obrońcy prawa do swobodnej wypowiedzi piszą o ogólnym regresie wolności słowa w ciągu ostatnich dwóch dekad.

Nowakowski_Wolnosć-słowa_male.jpg

Filozofia polityki

Nowakowski: Wolność słowa

Mogłoby się wydawać, że wolność słowa jest współcześnie tak mocno zakorzeniona w systemach politycznych państw Zachodu, że poświęcanie jej szerszej uwagi nie ma właściwie większego sensu. Przecież jest to jedna z naczelnych wartości ładu demokracji liberalnej, uznawana przez wszystkich, którzy odwołują się do jakkolwiek pojmowanej wolności w ogóle i którzy odrzucają obecne na obrzeżach debaty publicznej ekstremizmy, które wolność słowa ewentualnie kwestionują. Przeciętny Europejczyk, Amerykanin czy Australijczyk chętnie podpisze się pod słynnym aforyzmem Woltera: „Nie zgadzam się z tobą, ale zawsze będę bronił twego prawa do posiadania własnego zdania”.

Rockwell_Wolnosc-zrzeszania-sie_male.jpg

Filozofia polityki

Rockwell: Wolność zrzeszania się

Prawa do wykluczenia używamy każdego dnia. Jeśli idziesz na lunch, część ludzi przychodzi, a część nie. Gdy organizujesz przyjęcie, dbasz, by uwzględnić pewnych ludzi i koniecznie wykluczasz innych. Niektóre restauracje oczekują i wymagają adekwatnego obuwia oraz koszuli, a nawet marynarki i krawata.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Komentarze 2
Stjopa

Rewelacyjny artykuł. Miałem świadomość problemu ale nie jego skali. Po czym poznaje się wartościowy tekst?? Po tym że wraca się do niego wielokrotnie.

Odpowiedz

Jakub Juszczak

Bardzo się cieszę, że się Panu spodobał, tłumaczyłem go osobiście bo uznałem za bardzo ważny i cieszę się, że ktoś podzielił mój pogląd. Tego typu artykułów będzie raczej wiecej niż mniej w nadchodzącej przyszłości. Pozdrawiam!

Odpowiedz

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.