Niemiecki kanclerz, Friedrich Merz, nadzwyczaj mrożąco o wolności słowa. Jak podaje nius.de:
Kanclerz federalny Friedrich Merz opowiedział się za obowiązkiem posługiwania się prawdziwym imieniem i nazwiskiem w Internecie. Podczas spotkania ze zwycięzcami ogólnokrajowego konkursu „Jugend forscht” powiązał kwestię anonimowych wpisów i automatycznie generowanych wiadomości z zagrożeniem dla praw osobistych i demokracji. Merz stanowczo odrzucił zastrzeżenia odwołujące się do wolności słowa. (…)
Merz nie uznał argumentów opartych na wolności słowa: „Proszę, niech nikt mi tu nie opowiada o wolności słowa. To nie ma już nic wspólnego z wolnością słowa”.
Takie podejście określił jako libertariańską postawę polityczną, która jest reprezentowana w niektórych częściach Stanów Zjednoczonych i której „osobiście nie podziela”. Społeczeństwo liberalne musi być w stanie chronić swoich obywateli – również „przed fałszywymi informacjami, przed osobistymi atakami, przed dyskryminacją”.
Jako zwolennicy wolności (i libertarianizmu), czujemy się „wywołani do tablicy”. I widzimy poważny problem. Nie tylko dlatego, że o ograniczeniach wolności i prywatności mówi polityk z Niemiec, co budzi złe skojarzenia historyczne.
Argumenty Merza często pojawia się ze strony polityków głównego nurtu. Ale nie jest to niestety wypadek przy pracy. To całościowa erozja wolności słowa w Europie — realizowana przez rządy niektórych europejskich krajów oraz KE. Nie jest to tylko nasza diagnoza. Skutki tej drogi będą tragiczne.
Wolność słowa przeżywa kryzys na całym świecie. Jak dokumentuje raport Future of Free Speech z 2025 r., „w ostatnim dziesięcioleciu liczba krajów, w których nasiliły się represje wobec wolności słowa znacznie przewyższyła liczbę krajów, w których odnotowano znaczną poprawę. Natomiast odsetek krajów zapewniających silną ochronę wolności słowa znacznie spadł”. Wolność słowa jest w opałach, a eksperci ostrzegają, że wkraczamy w okres „regresu wolności słowa”.
I nie jest on jedyny. Jak pisze David Inserra:
Inne głośne ograniczenia swobody wypowiedzi od 2023 r. obejmują unijny akt prawny o usługach cyfrowych zawierający przepisy prawne umożliwiające potencjalne wprowadzenie cenzury Został on skrytykowany przez wiele grup zajmujących się prawami człowieka i wolnością wypowiedzi ze względu na szkodliwy wpływ, jaki będzie miał na wypowiedzi w sferze online. Widzieliśmy również niedawne przyjęcie przez Danię ustawy o świętokradztwach, która czyni nielegalnym bezczeszczenie tekstu religijnego.
Zapraszamy do lektury artykułów:
https://mises.pl/artykul/adorney-wojna-ze-slowami-regres-wolnosci-slowa-trwa
https://mises.pl/artykul/inserra-regres-wolnosci-slowa-w-krajach-demokratycznych
Źródło prasowe: https://nius.de/politik/merz-bitte-komme-mir-keiner-mit-free-speech
Źródło ilustracji: pixabay
