Powrót
Interwencjonizm

Norberg: Lekcje ze Szwecji dla Ameryki — czy Szwecja jest socjalistyczna?

0
Johan Norberg
Przeczytanie zajmie 13 min
Norberg_Lekcje ze Szwecji dla Ameryki — czy Szwecja jest socjalistyczna
Pobierz w wersji
PDF

Źródło: cato.org 

Tłumaczenie: Jakub Juszczak 

 

Senator Bernie Sanders (niezrzeszony, stan Vermont), zapytany, czy może podać choćby jeden przykład kraju, w którym socjalizm się sprawdził jako system, odpowiada twierdząco, zaznaczając jednak, że nie chodzi o Związek Radziecki z czasów jego świetności ani o żadne inne państwo, w którym rząd faktycznie jest właścicielem środków produkcji. Zamiast tego, jak twierdzi, „powinniśmy brać przykład z takich krajów jak Dania, Szwecja i Norwegia”. Podobnie przedstawicielka Izby Reprezentantów Alexandra Ocasio-Cortez (Demokraci, stan Nowy Jork) stanowczo odrzuca wszelkie sugestie, jakoby chciała przekształcić Stany Zjednoczone w Wenezuelę. Najwyraźniej wolałaby przekształcić je w wielką Szwecję lub Danię. 

Tak czy inaczej, amerykańscy socjaliści zawsze w jakiś sposób powracają do Szwecji i innych krajów skandynawskich. Jest ku temu dobry powód. Z jakiegoś powodu kraje, które socjaliści początkowo wychwalają, zawsze kończą z kolejkami po chleb i obozami pracy. Ale zawsze pozostaje Szwecja: przyzwoita, dobrze funkcjonująca, niebudząca obaw i o nienagannych demokratycznych referencjach.Jest tylko jeden problem: Szwecja nie jest krajem socjalistycznym. 

Gdyby Sanders i Ocasio-Cortez naprawdę chcieli przekształcić Amerykę w Szwecję, to jak by to wyglądało? Dla Stanów Zjednoczonych oznaczałoby to na przykład większy wolny handel i bardziej zliberalizowany rynek produktów, likwidację agencji Fannie Mae i Freddie Mac oraz zniesienie licencji zawodowych i przepisów dotyczących płacy minimalnej. Stany Zjednoczone musiałyby również znieść podatki od nieruchomości, darowizn i spadków. Nawet po niedawnej obniżce podatków Ameryka musiałaby jeszcze nieznacznie obniżyć podatek od osób prawnych. Amerykanie musieliby zreformować system ubezpieczeń społecznych, przechodząc z systemu zdefiniowanego świadczenia  na system zdefiniowanej składki oraz wprowadzić prywatne konta emerytalne. Musieliby również przyjąć kompleksowy system bonów edukacyjnych, w ramach którego szkoły prywatne otrzymywałyby takie samo dofinansowanie na jednego ucznia jak szkoły publiczne.Jeżeli to jest socjalizm, to proszę zwracać się do mnie per „Towarzyszu!”. 

Więc dlaczego tak wiele osób kojarzy Szwecję z socjalizmem? Z tego samego powodu, dla którego kojarzą ją z zespołem ABBA i wolną miłością: ich postrzeganie utknęło w latach 70. W tamtym czasie można było słusznie stwierdzić, że Szwecja zmierzała w kierunku socjalizmu. Była to jednak anomalia w historii Szwecji — anomalia, która niemal doprowadziła do upadku kraju. 

W latach 70. wielu obserwatorów z zewnątrz po raz pierwszy przyjrzało się Szwecji z uwagą i ze zdumieniem odkryło kraj, który łączył ogromną interwencję rządu w gospodarkę z bardzo wysokim standardem życia. Wydawało się, że Szwecja rozwiązała niemożliwe zadanie. Było to jednak jak w starym dowcipie: Jak zdobyć wielką fortunę? Trzeba zacząć od jeszcze większej. 

Już w 1950 roku Szwecja stała się czwartym najbogatszym krajem na świecie, a jej postęp nie miał w sobie żadnej tajemnicy. Według analizy przeprowadzonej przez Roberta Lawsona i Ryana Murphy’ego z O’Neil Center for Global Markets and Freedom przy Cox School of Business na Southern Methodist University, Szwecja była wówczas również piątą najbardziej wolną gospodarką. W 1950 roku podatki stanowiły zaledwie 21 procent szwedzkiego produktu krajowego brutto (PKB), czyli mniej niż w Stanach Zjednoczonych i około 10 punktów procentowych poniżej poziomu w krajach takich jak Wielka Brytania, Francja i Niemcy Zachodnie. 

Liberalna rewolucja w Szwecji 

Ta era mniejszego rządu była wynikiem znacznie wcześniejszej transformacji. W połowie XIX wieku władzę w Szwecji przejęła grupa klasycznych liberałów pod przewodnictwem ministra finansów Johana Augusta Gripenstedta, który przypisywał Frédéricowi Bastiatowi zasługę otwarcia mu oczu na wyższość wolnego rynku. W krótkim czasie liberałowie ci znieśli system cechowy, zlikwidowali bariery handlowe, zliberalizowali rynki biznesowe i finansowe oraz rozpoczęli znoszenie prawnej dyskryminacji kobiet. Wprowadzili również otwartą politykę imigracyjną i emigracyjną, co natychmiast sprawiło, że Szwedzi ustawiali się w kolejkach do każdego statku, który mógłby zabrać ich do Ameryki. Tam podchwycili idee dotyczące wolności człowieka i organizacji biznesu, które jeszcze bardziej zainspirowały ich rodaków w ojczyźnie. 

Gripenstedt obiecał, że jego reformy pomogą przekształcić jego skrajnie ubogi kraj w jeden z najbogatszych w Europie, ale kiedy w 1866 roku opuścił rząd, spotkał się z powszechną drwiną. Konserwatywni krytycy uznali go za tchórza, ponieważ opuścił rząd właśnie wtedy, gdy ludzie mieli zacząć dostrzegać, jak jego polityka zrujnowała kraj. Krytycy twierdzili, że zniesienie kontroli rządowych sprowadzi spustoszenie na gospodarkę, a zagraniczni konkurenci doprowadzą szwedzki przemysł do ruiny. 

Okazało się jednak, że to Gripenstedt miał rację. Reformy dały impuls do industrializacji Szwecji. W latach 1870–1913 PKB na mieszkańca Szwecji wzrastał o 2 procent rocznie, czyli o 50 procent szybciej niż w pozostałej części Europy Zachodniej. W tym okresie wydatki publiczne nie przekraczały jednej dziesiątej PKB. Następnie Szwecja pozostała poza obie wojnami światowymi, utrzymując otwarte rynki i niskie podatki oraz rozbudowując administrację państwową ostrożniej niż inne kraje. 

Socjaldemokraci po dojściu do władzy w 1932 roku szybko stali się partią pragmatyczną, a niektórzy z nich byli w rzeczywistości bardziej konsekwentnymi zwolennikami wolnego rynku i wolnego handlu niż wielu przedstawicieli prawicy. Partia ta zdawała sobie sprawę, że to duże, międzynarodowe przedsiębiorstwa generowały dochody, dlatego zapewniła im bardzo sprzyjające warunki i hojne ulgi podatkowe z tytułu ponoszenia kosztów kapitałowych. Szwedzcy socjaliści pozwolili rynkowi swobodnie tworzyć bogactwo i zadowolili się redystrybucją części tych zysków – ale nie w stopniu, który zagrażałby tworzeniu bogactwa. 

Szwecja, bardziej niż inne kraje, trzymała się zasad wolnego handlu, a międzynarodowa konkurencja sprawiała, że przedsiębiorstwa nieustannie się restrukturyzowały i wprowadzały innowacje. Związki zawodowe pozwoliły, by stare sektory, takie jak rolnictwo, żegluga i przemysł tekstylny, stopniowo zanikały, o ile tylko powstawały nowe gałęzie przemysłu, które mogły je zastąpić. 

Sto lat po rezygnacji Gripenstedta jego szeroko wyśmiewane nadzieje związane ze Szwecją spełniły się. Kraj ten stał się jednym z najbardziej wolnych i najbogatszych państw na świecie. 

Okazało się również, że było to idealne miejsce do eksperymentowania z socjalizmem. 

1468x1071.png

Socjalistyczny eksperyment 

Gunnar i Alva Myrdalowie, dwójka czołowych szwedzkich myślicieli socjaldemokratycznych XX wieku, uważali, że kraje skandynawskie wyjątkowo nadają się do stworzenia hojnego państwa opiekuńczego. Były to zamożne kraje z konkurencyjnymi przedsiębiorstwami, które mogły sfinansować to wszystko. Charakteryzowały się również monoetnicznymi populacjami o silnej etyce pracy, uczciwą służbą cywilną i wysokim poziomem zaufania społecznego. Gdyby to nie zadziałało tam, trudno byłoby uwierzyć, że mogłoby zadziałać gdziekolwiek indziej. 

Powoli, ale systematycznie, socjaldemokraci zaczęli angażować się w edukację i opiekę zdrowotną oraz stworzyli systemy zabezpieczenia społecznego zapewniające emerytury, zasiłki dla bezrobotnych, urlop ojcowski i zasiłki chorobowe. Większość świadczeń była proporcjonalna do wysokości wpłaconych składek, dzięki czemu klasa średnia miała interes w wspieraniu tego systemu. 

Wkrótce jednak, mając pełny skarbiec i korzystając z międzynarodowej mody na socjalizm, socjaldemokraci przyspieszyli proces przejmowania kontroli nad biznesem i społeczeństwem obywatelskim. W latach 1960–1980 wydatki publiczne wzrosły ponad dwukrotnie – z 31 do 60 procent PKB – a podatki poszybowały w górę. Rząd zaczął szczegółowo regulować działalność przedsiębiorstw i rynek pracy. Socjaldemokraci zaczęli nawet eksperymentować z systemem upaństwowienia dużych przedsiębiorstw, tzw. „funduszem pracowników najemnych”. 

To właśnie ta wersja modelu szwedzkiego zwróciła uwagę świata i to właśnie ją pamięta Bernie Sanders. W momencie, gdy socjalizm osiągnął najwyższy międzynarodowy prestiż, pojawił się mały, demokratyczny kraj, który pozornie udowodnił, że socjalizm i bogactwo da się połączyć. 

Było to jednak jak zrobienie w tym samym czasie zdjęcia Elvisa Presleya i wyciągnięcie wniosku, że sposobem na zostanie królem rock and rolla jest jedzenie kanapek z bananem i bekonem w połączeniu z lekami na receptę. Sposób, w jaki Szwecja zachowywała się po osiągnięciu szczytu ekonomicznego, był przeciwieństwem tego, co przyniosło jej sukces.  

Piekło Olofa Palmego 

Był to moment szwedzkiej chwały tylko i wyłącznie w relacjach prasowych amerykańskich i europejskich gazet. W rzeczywistości była to dla Szwecji chwila niczym z powieści „Atlas zbuntowany”. Ludzie uzdolnieni i kapitał masowo opuszczały Szwecję, uciekając przed podatkami i biurokracją. Szwedzkie firmy przeniosły swoje siedziby i inwestycje do bardziej przyjaznych miejsc. IKEA wyjechała do Holandii, a Tetra Pak do Szwajcarii. Björn Borg i inne gwiazdy sportu uciekły do Monako. Słynny pisarz Vilhelm Moberg, który osiadł w Szwajcarii, narzekał, że szwedzki rząd to „potwór pozbawiony moralności i zmysłu poetyckiego”. Legendarny reżyser Ingmar Bergman wyjechał do Niemiec po tym, jak został niesłusznie oskarżony o uchylanie się od płacenia podatków. 

„To piekło” – powiedział za zamkniętymi drzwiami premier Olof Palme, odnosząc się do funduszu pracowników najemnych, co do którego nawet on nie był przekonany. Szwedzka gospodarka, która przyzwyczaiła się do wyprzedzania wszystkich innych gospodarek uprzemysłowionych, zaczęła teraz znacznie za nimi pozostawać. W 1970 roku Szwecja była o 10 procent bogatsza od grupy zamożnych krajów G7 w przeliczeniu na mieszkańca. W 1995 roku była o ponad 10 procent biedniejsza. W tym okresie, w szwedzkim sektorze prywatnym nie powstało ani jedno nowe miejsce pracy w ujęciu netto. 

Ostatecznie, polityka socjalistyczna nie sprawdziła się nawet w Szwecji, wbrew nadziejom Gunnara i Alvy Myrdalów. Ogromna interwencja rządowa podkopała nie tylko wydajność i innowacyjność, ale także same fundamenty, dzięki którym Szwecja wydawała się najlepszym miejscem do eksperymentowania z tą polityką. Sławna etyka pracy pozostała nienaruszona wśród tych, którzy dorastali w systemie wolnego rynku i osobistej odpowiedzialności, ale została podkopana wśród nowych pokoleń, które doświadczały jedynie wysokich podatków, gdy pracowały, i hojnych zasiłków, gdy nie pracowały. Ludzie zamieniali się w „populację oszustów” – wykrzyknął rozczarowany Gunnar Myrdal. 

Odsetek Szwedów, którzy twierdzili, że kłamstwo w celu uzyskania świadczeń publicznych jest dopuszczalne, wzrósł z 5 procent w 1960 roku do 43 procent w 2000 roku. Po wprowadzeniu hojnych świadczeń z tytułu zwolnienia chorobowego Szwedzi, którzy obiektywnie byli zdrowsi niż jakakolwiek inna populacja na świecie, nagle „chorowali” i opuszczali pracę częściej niż jakakolwiek inna populacja – podejrzanie często byli to mężczyźni w trakcie trwania sezonu łowieckiego oraz podczas dużych międzynarodowych wydarzeń sportowych. 

Przez pewien czas boom napędzany długiem i inflacją utrzymywał niewielki wzrost gospodarczy. Jednak gdy w 1990 roku ten okres dobiegł końca, Szwecja doświadczyła spektakularnego załamania. Bezrobocie gwałtownie wzrosło, a deficyt budżetowy wkrótce osiągnął 11 procent PKB. Przez kilka dni w 1992 roku Bank Centralny próbował bronić szwedzkiej waluty, stosując stopę procentową na poziomie 500 procent. 

Kontr-kontr-rewolucja 

W tamtym czasie jeden z obserwatorów doszedł już do wniosku, że szwedzki eksperyment z quasi-socjalizmem był „nie do utrzymania”, „absurdalny” oraz „zepsuty i przewrotny”. Nie była to opinia ideologicznego przeciwnika tego projektu, lecz kogoś, kto wypowiadał się na podstawie gorzkich doświadczeń: socjaldemokratycznego ministra finansów Kjella-Olofa Feldta. 

Stwierdził on: „Cała ta sprawa z socjalizmem demokratycznym była absolutnie niewykonalna. Po prostu nie zadziałało. Nie było innego wyjścia niż reforma rynkowa”. I taki był wniosek ludzi z całego spektrum politycznego. Rząd centroprawicowy pod przewodnictwem premiera Carla Bildta w latach 1991–1994 wdrożył radykalny program reform, aby przywrócić Szwecję do jej klasycznego modelu. Jednak również socjaldemokraci poparli wiele reform. 

Zmniejszyli oni rozmiar administracji rządowej o jedną trzecią i wprowadzili cel nadwyżki w finansach publicznych. Obniżyli podatki oraz zniosli podatki od majątku, nieruchomości, darowizn i spadków. Przedsiębiorstwa państwowe zostały sprywatyzowane, a rynki usług finansowych, energii elektrycznej, mediów, telekomunikacji i inne zostały zliberalizowane. Szwecja przystąpiła również do Unii Europejskiej, aby uzyskać bezcłowy dostęp do swoich najważniejszych rynków. W Brukseli Szwecja stała się czołowym orędownikiem dyscypliny budżetowej i deregulacji. 

Szwecja wprowadziła możliwość wyboru i konkurencję w sektorze publicznym oraz stworzyła system bonów edukacyjnych. Co więcej, ku niedowierzaniu obcokrajowców, socjaldemokraci i partie centroprawicowe zgodziły się zlikwidować system repartycyjny w ubezpieczeniach społecznych i zastąpić go systemem określonych składek oraz prywatnych kont. Obecnie wypłaty emerytur zależą od rozwoju gospodarki, nie zaś od obietnic polityków.Była to transformacja o przełomowym znaczeniu. W latach 1980–2000 Szwecja poprawiła swój wynik o 2 punkty w 10-punktowej skali Indeksu Wolności Gospodarczej Świata, w porównaniu z 0,5 punktu w reaganowskich Stanach Zjednoczonych i 1,8 punktu w thatcherowskiej Wielkiej Brytanii. Oczywiście Szwecja zaczynała z niższego poziomu, ale i tak był to dość stromy wzrost. 

Od tamtej pory szwedzka gospodarka ponownie wyprzedziła swoich sąsiadów. Chociaż reformy były bolesne dla wielu sektorów i grup społecznych, okazały się dobrodziejstwem dla ogółu społeczeństwa. W latach 1970–1995, kiedy świat postrzegał Szwecję jako raj dla pracowników, inflacja pochłonęła niemal całość podwyżek płac. Natomiast od 1995 roku płace realne wzrosły o 65 procent. 

„Przepis na sukces socjaldemokratów to socjalistyczna retoryka połączona z polityką centroprawicową” – podsumował Björn Rosengren, socjaldemokratyczny minister przemysłu. 

Wydatki publiczne i podatki spadły obecnie do poziomu typowego dla krajów zachodnioeuropejskich. Wydatki socjalne wynoszą 26 procent PKB, w porównaniu z 29 procentami w Belgii i 31 procentami we Francji. Nadal są one jednak znacznie wyższe niż w Stanach Zjednoczonych. Szwedzki rząd zapewnia obywatelom opiekę zdrowotną, opiekę nad dziećmi, bezpłatną edukację wyższą oraz dotowane urlopy rodzicielskie i zdrowotne. 

Opodatkowanie pracowników 

Powodem, dla którego nie stanowi to większego obciążenia dla gospodarki, jest coś, do czego Szwedzi niechętnie się przyznają. System podatkowy nie jest skonstruowany tak, by wyciskać pieniądze z bogatych – jest ich zbyt mało, a lata 70. pokazały, że gospodarka jest od nich zbyt zależna. Zamiast tego Szwecja wyciska pieniądze z biednych. Są oni lojalnymi podatnikami, nie stać ich na prawników podatkowych i nigdy nie przenoszą swojego majątku na Bahamy. 

Dziewięćdziesiąt siedem procent szwedzkich dochodów podatkowych z dochodów pochodzi z proporcjonalnych podatków od wynagrodzeń oraz zryczałtowanych podatków regionalnych, ustalonych na poziomie około jednej trzeciej dochodu każdego obywatela. Zaledwie 3 procent całkowitych dochodów z podatku dochodowego pochodzi konkretnie z „opodatkowania bogatych”. System amerykański jest znacznie bardziej progresywny. Według najnowszego porównania Organizacji Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) 10 procent najbogatszych w Stanach Zjednoczonych płaci 45 procent podatków dochodowych. W Szwecji płacą oni mniej niż 27 procent. Gdyby Sanders i senator Elizabeth Warren (D-MA) narzekali, że amerykańscy bogaci nie płacą swojej „sprawiedliwej części”, z pewnością nie spodobałby im się model szwedzki. 

Co więcej, ponad jedna czwarta dochodów państwa pochodzi z podatków od konsumpcji, w ramach których osoby ubogie płacą tyle samo co bogaci za każdy zakupiony towar. Obejmuje to 25-procentowy podatek od wartości dodanej nakładany na większość towarów. 

Szwedzcy socjaliści wyciągnęli wniosek, który socjalistom w innych krajach bardzo trudno jest zrozumieć: można mieć rozbudowaną administrację państwową albo sprawić, by bogaci za to wszystko zapłacili. Nie da się mieć obu tych rzeczy jednocześnie. 

Oto więc prawdziwa historia modelu szwedzkiego. Leseferyzm przekształcił ubogi zaścianek w jeden z najbogatszych krajów na świecie. Następnie, w latach 70. i 80. przeprowadzono tam krótkotrwały eksperyment z socjalizmem. Dzięki temu kraj zyskał sławę, ale niemal doprowadziło to do jego upadku. Wyciągając wnioski z tej katastrofy, lewica i prawica, w ramach względnego konsensusu, zliberalizowały szwedzką gospodarkę w większym stopniu niż inne kraje, mimo że nadal jest ona daleka od swojej klasycznie liberalnej przeszłości. 

Warto pamiętać o historii Szwecji, zwłaszcza gdy – jak pokazuje najnowszy sondaż Pew – 42 procent Amerykanów wyraża pozytywne nastawienie do socjalizmu. Istotnie, 15 procent osób określających się jako republikanie ma pozytywne nastawienie do socjalizmu. Łatwo im to przychodzi. Nigdy bowiem tego nie doświadczyli na własnej skórze. Jednocześnie inny sondaż wykazał, że nie więcej niż 9 procent Szwedów określa się mianem socjalistów. Zaskakujące jest więc to, że wydaje się, iż w Szwecji jest mniej socjalistów niż w Partii Republikańskiej. 

Jednym ze Szwedów, który nie chce nazywać siebie socjalistą, jest Göran Persson, premier z ramienia Partii Socjaldemokratycznej w latach 1996–2006. Dlaczego? Zapytała go kiedyś szwedzka telewizja. „Och”, odpowiedział, „po prostu zaczyna się być utożsamianym z tyloma wariatami”. 

 Źródło ilustracji: pixabay.

Kategorie
Interwencjonizm Teksty


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Tłumaczenia

Bylund: Jak państwo opiekuńcze zdeprawowało Szwecję

Państwo opiekuńcze mogłoby funkcjonować jedynie ceteris paribus — w świecie, który się nie zmienia, czyli takim, z którym według aparatu państwowego rzeczywiście mamy do czynienia. Osobistą dumę z pracy i rodziny potraktowano jako coś danego raz na zawsze. Te wraz z rozwojem państwa opiekuńczego zaczęły jednak zanikać.

Zitelmann_Mit socjalistycznej Szwecjia

Interwencjonizm

Zitelmann: Mit socjalistycznej Szwecji

Jeśli Szwecja była kiedyś krajem socjalistycznym, to miało to miejsce kilka dekad temu.

Tłumaczenia

Bylund: Stagnacja socjalistycznej Szwecji

Szwecja kwitnie. Poradziła sobie całkiem nieźle podczas kryzysu finansowego, przynajmniej w porównaniu z innymi krajami. Paul Krugman uważa, że to zasługa rządowego wsparcia finansowego i nacjonalizacji prywatnych korporacji na początku lat 90., które rzekomo „uratowały” Szwecję przed wywołaną przez rynek katastrofą. Historia przedstawia się jednak zgoła odmiennie.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.