Machaj: Unia Europejska walczy ze spekulacją!


Jak donosi Rzeczpospolita w dniu 18-04-2004, Polska zostanie najprawdopodobniej zmuszona do przyjęcia od 1 maja 2004 systemu kontroli handlu produktami spożywczymi. Celem tego systemu jest „walka ze spekulacją” na rynkach unijnych tańszymi produktami z Polski. Lista towarów jest bardzo obszerna, obejmuje 203 pozycje. Wymienia się w niej m.in. pszenicę, mleko, sery, pieczarki, ryż, cukier, masło, wołowina, itd.



System kontroli wymagał będzie rejestracji ilości składowanych przez firmy towarów w odpowiednich urzędach, które sprawdzać będą czy firmy nie gromadzą „nadmiernych” zapasów w celach „spekulacyjnych”. Należy zgłosić posiadanie już 5 ton mleka czy 3 ton pieczarek. W przypadku wykrycia nadmiernych zapasów nakładane będą wysokie kary pieniężne (mogą przekroczyć wartość zgromadzonych produktów). Karna opłata, choć będzie jednorazowa, może być nakładana nawet przez 3 lat po akcesji.



Nowe reguły, ujęte w dwóch rozporządzeniach UE, wejdą w życie 1 maja. Wcześniej musi zostać uchwalona ustawa, która określi, kto się tym w Polsce zajmie. Jeśli nie będzie przyjęta do 1 maja, wówczas Bruksela będzie mogła nałożyć kary na polskie władze za niestosowanie unijnych regulacji.


Opracował: TomaszR





Komentarz Instytutu Misesa



Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy Unia rozpoczyna szeroko zakrojoną walkę z przedsiębiorczością. Gwoli wyjaśnienia należy podkreślić, że wszelkie „spekulacje” na rynku są działaniem mającym na celu poszukiwanie dużych różnic cenowych między „kosztami” a „przychodami”. Na przykład przedsiębiorca A zauważa, że dobro X kosztuje na jakimś rynku bardzo niewiele i jeśli je zakupi, po czym sprzeda na innym rynku, Y, to osiągnie pokaźny zysk z tego tytułu. Takie działanie jest „spekulacją”, wynikającą ze spostrzegawczości przedsiębiorcy.



Dzięki takim krokom rozpiętość cenowa jest zmniejszana, element spekulacji niwelowany i satysfakcja konsumentów większa. Przedsiębiorca płacąc pieniądze na koszty zwiększa swój popyt (więc podbija cenę kosztów) i jednocześnie zwiększa podaż oferowanego produktu na rynku Y (więc zmniejsza cenę produktu, przez to rozpiętość cenowa maleje). Jest to również fundamentalny element konserwacji, regulowany przez działających właścicieli w obrębie rynkowego mechanizmu. Dzięki niemu tendencja do pojawiania się niedoborów i nadwyżek jest niwelowana tak, aby zwiększać korzyści konsumentów i przez to zyski przedsiębiorców (które po elemencie spekulacji wracają bliżej „normalnego poziomu”, spotykanego w innych biznesach). Element „spekulacji” może być opłacalny tylko, jeśli któryś z tych przedsiębiorców zauważy, że za jakiś czas na rynku będzie duży niedobór i bardzo opłacalne jest zakupienie dzisiaj towarów i zachowanie ich na przyszłość. Jest to oczywiście możliwe tylko dlatego, że rosną korzyści konsumentów.



Co ważne do podkreślenia. Każda przedsiębiorczość jest „spekulacją” w tym sensie, że polega na szukaniu luk w systemie cenowym przy pomocy wyboru zatrudnienia odpowiednich czynników produkcji i skierowania ich na określone rynki. Po drugie, każda przedsiębiorczość stabilizuje gospodarkę, a nie ją zakłóca. Sprawny przedsiębiorca, który ma wysokie zyski, poprowadził rynek bliżej stanu równowagi niż inni przedsiębiorcy, którzy nie byli w stanie tak sprawnie zaspokoić gustów konsumenckich. Gdyby zabronić im działalności, to użyteczność konsumentów będzie jeszcze mniejsza. Po trzecie, każda definicja „spekulacji” jest całkowicie arbitralna i zależna od decyzji urzędnicznych. Tym bardziej oznacza nasilenie się tendencji do upaństwawiania handlu, osłabienia korzyści z wolnego rynku.



Ale przecież dokładnie o to chodzi urzędnikom unijnym, którzy będą systematycznie zwiększać rozmiar swojej władzy.



Mateusz Machaj

  • Facebook
  • Twitter
  • Wykop
  • Email
  • RSS
Artykuł ten został napisany w kategorii: Komentarze.

RSS dla komentarzy

Dodaj komentarz