Wolność, sprzymierzeniec czy hamulec rozwoju?

Marcin Zieliński

„Nie można zaprzeczyć, że rozwój ludzkości i jej pomyślność są adekwatne do stopnia, w jakim dozwolona jest, a przynajmniej nie zabroniona, indywidualna inicjatywa.” [1]
Henry Grady Weaver
Wolność wynika ze specyficznej natury człowieka. Człowiek jest istotą myślącą i posiadającą wolną wolę. Ponieważ tylko jednostka (a nie kolektyw) może podjąć decyzję i ponieść za nią odpowiedzialność, to indywidualna wolność człowieka jest faktem, z którym spierać się nie można. Mimo to przez tysiąclecia różni przywódcy próbowali narzucić swoją wolę społeczeństwom. Chociaż działania takie przynosiły tylko i wyłącznie powszechne ubóstwo, wciąż wielu ludzi wierzy, że dobrobyt może im zapewnić zamordystyczna władza. Wciąż się pojawiają filozofowie marzący o idealnym, rządzonym przez oświeconego despotę społeczeństwie, w którym panowałby porządek i dostatek. Skąd wynikają takie wymysły? Z niezrozumienia ludzkiej natury; ich wizje są tworzone w oderwaniu od człowieka i jego natury. Jak napisał Weaver: „tylko indywidualny człowiek może wytworzyć ludzką energię i tylko indywidualny człowiek może kontrolować energię, którą wytwarza.” [2] Linda i Morris Tannehill przedstawili to w bardzo podobny sposób:
„Ponieważ człowiek musi sam zdecydować o zainicjowaniu procesu myślenia i o jego podtrzymaniu, to nikt inny nie może go zmusić do myślenia, ani wykonać za niego pracy myślowej. Oznacza to, że żaden człowiek nie jest w stanie skutecznie kierować życiem innego człowieka.” [3]
Wychodząc z tego założenia dochodzimy do wniosku, że rozwoju zarówno materialnego jak i duchowego, rozwoju zarówno jednostek jak i społeczeństw nie da się oddzielić od indywidualnej inicjatywy.
Laissez faire
Jedynym zgodnym z naturą człowieka systemem gospodarczym jest wolnorynkowy kapitalizm. Okresem, w którym ideę laissez-faire zrealizowano w największym jak do tej pory stopniu był wiek XIX. Okres ten większości ludzi kojarzy się z prawami dżungli, darwinizmem, wyzyskiem dzieci i matek oraz pauperyzacją klasy robotniczej. Rzeczywiście, jeżeli oderwiemy tę sytuację od panujących wcześniej warunków, to może nam, ludziom XXI wieku wydać się ten okres strasznym. Ale kluczem do zrozumienia sytuacji ogromnych rzeszy ludzi w trakcie rewolucji przemysłowej jest zadanie sobie pytania: dlaczego tak się działo i jak ludzie żyli wcześniej. W okresie przedkapitalistycznym śmiertelność niemowląt wynosiła 75%, większość ludzi była wyrzucona poza margines społeczeństwa, masy cierpiały głód i nie miały żadnej szansy na poprawienie swojego losu. Uwolnienie ludzkich sił produkcyjnych sprawiło, że w ciągu kilkudziesięciu lat spadła śmiertelność niemowląt, wzrosła średnia długość życia, pomnożyła się liczba ludności a przeciętny człowiek mógł się cieszyć udogodnieniami, o których nawet arystokraci i królowie w czasach feudalnych nie marzyli. W początkowych latach rewolucji przemysłowej kobiety ciężko pracowały nie dlatego, że ktoś je zmuszał, tylko dlatego, że często nie miały co do garnka włożyć, jeżeli w ogóle garnek miały. Dzieci harowały po kilkanaście godzin dziennie w kopalniach, dlatego, że w innym przypadku czekałaby je niechybna śmierć z głodu. Jednak te okropne sceny były wynikiem panującego wcześniej feudalizmu, a nie ‘krwiożerczego’ kapitalizmu. To, jak się poprawił standard życia, przedstawiają statystyki Johna Stuarta Milla:
„W latach 1833 do 1883 robotnik otrzymywał od 50% do 100% większe wynagrodzenie za pracę o 20% mniejszą (o tyle zmniejszył się średni czas pracy w ciągu tych 50 lat). Przykładowo, tygodniowe płace cieśli (podobnie jak i murarzy) w Manchesterze wzrosły z 24 do 34 szylingów, cieśli w Glasgow z 14 do 26 szylingów, tkaczy osnowy (w Huddersfield) z 16 do 25 szylingów, tkaczy (mężczyzn w Bradford) z 8 szylingów i 3 pensów do 20 szylingów i 6 pensów. Płaca dzieci przy przędzeniu wzrosła z 4 szylingów i pięciu pensów w 1833 r. do 11 szylingów i 6 pensów w 1883 roku. Procentowo wzrost płac wyglądał następująco: cieśle, Manchester – 42%, Glasgow – 85%; murarze, Manchester – 50%, Glasgow 80%; kamieniarze, Manchester – 24%, Glasgow – 69%; górnicy, Staffordshire – 50%; w Huddersfield: tkacze osnowy – 55%, czyściciele wełny – 30%, przędzarze – 20%, tkacze – 115%, nawijacze – 83%; w Bradford: tkacze – 150%, nawijacze – 100%, dzieci przy przędzeniu – 160%.” [4]
Trzeba też pamiętać, że fakt, iż dzieci nie musiały później pracować w fabrykach nie zaistniał dzięki ustawodawstwu państwowemu, ale dzięki niesamowitemu wręcz postępowi technologicznemu, jaki był skutkiem wprowadzenia w życie postulatów liberalnych.
Co więcej, leseferystyczny kapitalizm to nieustanna zmienność elit [5], oznaczająca, że każdy, nawet najbiedniejszy człowiek może, dzięki własnej kreatywności i pracowitości, wspiąć się na sam szczyt drabiny społecznej. Większość miliarderów zaczynała swą karierę w biedzie i dzięki sprzyjającym okolicznościom wyrwała się z niej. Henry Ford zaczynał z kilkoma setkami dolarów, które pożyczył od przyjaciela i w ciągu krótkiego czasu stał się potentatem w branży samochodowej, a historie podobne do tej można opowiadać w nieskończoność. Kapitalizm daje szansę każdemu, kto ma pomysł, jak lepiej zaspokoić potrzeby konsumentów. W rzeczywistości, jak to określił Ludwig von Mises, „rozwój kapitalizmu polega na tym, że każdy ma prawo służenia klientowi lepiej lub taniej.” [6] Konkurencja, jaka panuje na wolnym rynku, zmusza przedsiębiorców do ciągłego ulepszania swoich produktów, oferowania towarów coraz doskonalszych i tańszych.
Tylko na wolnym rynku człowiek może pozwolić sobie, żeby iść pod prąd. Nawet, jeżeli nie będzie go stać na wprowadzenie swojego rewolucyjnego pomysłu w życie, to ma o wiele większe szanse na znalezienie kogoś, kto mu pomożeniż w społeczeństwie socjalistycznym, gdzie o wszystkim decyduje wszechwładne państwo, które raczej nie jest przychylne rewolucjonistom. Czy w takim społeczeństwie mógłby zaistnieć Henry Ford i jemu podobni? Nie można zapominać, że o rozwoju cywilizacji decydują przede wszystkim krnąbrne jednostki, które się wyłamują z powszechnych schematów. Im mniej przeszkód jest im stawiane, tym szybszy rozwój. Kopernik czy Galileusz za swoje prace byli prześladowani, a ich traktaty przez wiele lat po ich śmierci znajdowały się na liście ksiąg zakazanych. Można tylko wyobrazić sobie, jakim szacunkiem cieszyliby się w społeczeństwie opartym na zasadzie indywidualnej wolności. Klimat wolnej gospodarki sprzyja heretykom głoszącym nowe idee, w takich warunkach bez problemu znajdą mecenasa udzielającego im wsparcia finansowego. Jak Mises ironicznie zauważa: „Cóż mógłby zdziałać Marks bez swego patrona, fabrykanta i wyzyskiwacza Fryderyka Engelsa?” [7]
Nie można zapominać też, że wolność ekonomiczna jest kluczem do wszystkich innych wolności. Trudno sobie na przykład wyobrazić wolność prasy, jeżeli rząd decyduje o tym, komu dać, a komu nie dać koncesji. W gospodarce wolnorynkowej jednostka ma też wolność wyboru swojej kariery i tylko od niej zależy, jaką drogę wybierze oraz w jakim stopniu ją zrealizuje.
Wolność a rozwój moralny
Mimo, że zastąpienie przedkapitalistycznych metod produkcji systemem wolnorynkowym spowodowało wielokrotny wzrost liczby ludności i podniesienie przeciętnego standardu życia w sposób wcześniej niespotykany, system wolnorynkowy jest często oskarżany o zabijanie w ludziach głębszych wartości oraz ciągłą pogoń za zyskiem. Chociaż doktryna liberalna nie miała „na uwadze nic innego, jak tylko polepszenie zewnętrznego, materialnego dobrobytu i nie zajmuje się bezpośrednio wewnętrznymi, duchowymi i metafizycznymi potrzebami” [8], to tylko w społeczeństwie leseferystycznym może nastąpić rozwój moralny jednostki.
Spróbujmy najpierw zdefiniować, czym jest moralność i jakie są jej zadania. Tannehillowie napisali, że „ponieważ życie każdego człowieka jest jego obiektywnym standardem, to wynika stąd, że wszystko, co jego życiu i dobrobytowi sprzyja i służy jest dobre, a wszystko, co temu życiu szkodzi i co je niszczy – złe” [9], a Ayn Rand stwierdziła, że „zadaniem moralności jest (…) pouczanie, w jaki sposób osiągnąć zadowolenie i cieszyć się życiem.” [10]
Wynika z tego, że nic, co sprzyja dobrobytowi, nie jest niemoralne. Niemoralnym jest natomiast narzucanie innym swoich standardów. Może nam się oczywiście nie podobać czyjś styl życia, możemy go wręcz uważać za niemoralny, nie możemy jednak zmusić go do jego zmiany, chyba, że narusza on swoim postępowaniem życie, wolność bądź własność innej osoby. Trzeba pamiętać, że:
„(…) zasady moralne są z konieczności zjawiskiem z zakresu postępowania jednostkowego, (…) moralność może istnieć jedynie w obszarze, w którym jednostka ma swobodę decydowania za siebie i dobrowolnie powołuje się na posłuszeństwo wobec zasady moralnej, rezygnując z korzyści osobistej. (…) Nasze decyzje posiadają wartość moralną tylko wtedy, gdy sami jesteśmy odpowiedzialni za nasze własne sprawy i gdy mamy swobodę poświęcania ich na rzecz tego, co uważamy za słuszne.” [11]
Tylko jednostka może odczuwać, myśleć i wybierać. To, jaką drogę wybierze, zależy tylko od niej, jednak zawsze musi się liczyć z tym, że jej postępowanie niesie za sobą konsekwencje. Nie można oddzielić wolności od odpowiedzialności. Trudno mówić o wolności, gdy nie ponosimy odpowiedzialności za własne czyny. Jest to po prostu najbardziej wyrafinowana i perfidna forma niewolnictwa.
Nie można też mówić o kimś, że zachowuje się etycznie, jeżeli zostaje do takiego zachowania zmuszony. To człowiek samodzielnie musi podjąć decyzję o tym, jak się zachowa. John Milton powiedział:
„Jeśli każdy, dobry lub zły, czyn dojrzałego człowieka byłby błahostką lub wynikiem nakazu czy przymusu, to czyż cnota nie byłaby nią tylko z nazwy; jakaż chwała płynęłaby z czynienia dobra, jakaż wdzięczność za bycie trzeźwym, sprawiedliwym czy wstrzemięźliwym?” [12]
Nawet w najwspanialszym i najbardziej sprawiedliwym ustroju totalitarnym nie można by mówić o moralności, gdyż zachowanie takie nie byłoby wynikiem wyboru jednostek, lecz odgórnego nakazu.
Zarzucając wolnemu społeczeństwu materializm i brak wyższych wartości, krytycy sugerują, że w ich rajach ludzie by bez problemu mogli doskonalić się moralnie. Doprawdy, nie potrafię sobie wyobrazić głodującego biedaka zaspokajającego swoje duchowe potrzeby. Raczej trudno mu je zaspokajać, gdy nie wie, czy uda mu się zjeść jakiś posiłek, czy też będzie musiał spędzić cały dzień o pustym żołądku. Wprawdzie istnieje wiele sekt, które szczęścia i duchowego rozwoju doszukują się w ascezie i ubóstwie, ale to nie oznacza, że reszta ma się do ich trybu życia dostosować. Niech po prostu pójdą swoją drogą, podczas gdy my pójdziemy swoją.
Jednak czy jest możliwy jakikolwiek postęp bez leżących u jego podstaw zasad etycznych? Henry G. Weaver uważa, że nie. Pisze, że „wybitny postęp Ameryki w dziedzinie dóbr materialnych jest rezultatem podejścia, które oparte było na zdrowych zasadach moralnych; (…) które nie stawiało granic ludzkiemu postępowi tak długo, jak długo człowiek kieruje swą wyobraźnią i zdolnościami twórczymi zgodnie z prawdą i dobrem” [13], czyli że u podstaw dobrobytu materialnego leży wiara w człowieka i jego możliwości oraz poszanowanie jego wolności i godności.
Co więcej, leseferystyczny kapitalizm promuje jednostki pracowite i kreatywne. Wolny rynek, używając słów brytyjskiego ekonomisty Edwina Cannana „dogadza tym, którzy dogadzają rynkowi, a nie dogadza tym, którzy tego zaniedbują.” [14] Im lepiej producent zaspokaja potrzeby konsumentów, tym lepiej zostaną zaspokojone jego potrzeby jako konsumenta. Z pewnością nie ma nic nieetycznego w takim mechanizmie.
Im bardziej wolne społeczeństwo, tym mniej ludzi nieuczciwych i różnego rodzaju pasożytów. Wynika to z dwóch przyczyn. Po pierwsze, największym złodziejem i pasożytem jest państwo, zbierają się wokół niego ludzie najgorsi, chcący zagłuszyć swoje kompleksy, a ludzie mający poczucie własnej wartości i kreatywni raczej się trzymają od niego z daleka i nie chcą mieć z nim nic wspólnego; po drugie, nikt nie chce współpracować na rynku z ludźmi nieuczciwymi, więc jeżeli się okaże, że ktoś jest oszustem, szybko zostanie zbojkotowany przez wszystkich innych uczestników rynku. Ludzie dla własnego, egoistycznego interesu muszą się na wolnym rynku zachowywać uczciwie.
Wolność matką rozwoju
Możemy sobie tylko próbować wyobrazić, jak duży postęp nastąpiłby w społeczeństwie, w którym jednostki cieszyłyby się niczym nieskrępowaną wolnością indywidualną. Porównując różne społeczeństwa możemy bez problemu zauważyć, że rozwój jest proporcjonalny do wolności indywidualnej. Realizacja niektórych tylko postulatów wolnościowych w wieku XIX doprowadziła do niespotykanego nigdy wcześniej postępu technologicznego, co więcej, na tym postępie skorzystały nie tylko elity, ale przede wszystkim zwykli ludzie. Liberalna w porównaniu z innymi gospodarka amerykańska pozostaje od lat gospodarką najbardziej rozwiniętą. Z drugiej strony, realizacja postulatów socjalistycznych doprowadziła do takiego ubóstwa, że tylko ludzie niezrównoważeni psychicznie mogą twierdzić, iż – będącemu pod rządami wszechmocnego socjalistycznego państwa – narodowi kubańskiemu czy północno-koreańskiemu wiedzie się dobrze; w rzeczywistości system, który miał wyzwolić klasę robotniczą od wyzysku kapitalizmu, zniewolił ją i zubożył. Jeszcze nigdy się nie stało tak, żeby wolny rynek doprowadził do biedy. Nie przeszkadza to jednak różnym apostołom socjalizmu głosić, że wolność jest bez wartości, jeśli powoduje biedę; co więcej, widzą oni wolnorynkowy kapitalizm tam, gdzie go nie ma, oskarżają go o błędy będące wynikiem działania rządu, uważają, że kapitalizm jest przyczyną nędzy w rządzonych przez krwawych tyranów państewkach afrykańskich, oskarżają kapitalizm o wojny i zniszczenia. Tymczasem wszystkie te tragedie są zasługą „dobroczynnego” działania państwa a wolność zawsze była, jest i będzie sprzymierzeńcem rozwoju.
Dopóki ludzie nie zaczną zdawać sobie sprawy, że jako wolne jednostki poradzą sobie lepiej niż pod rządami paternalistycznego państwa, dopóki nie zrozumieją, że wolność jest matką porządku i rozwoju, a państwo prowadzi tylko do chaosu i załamań gospodarczych, dopóki nie zauważą, że wolne społeczeństwo będzie promowało uczciwość w przeciwieństwie do pasożytniczego rządu, dopóty nie przekonamy się, jakie dobrodziejstwa zapewni ludziom prawdziwa wolność. Wolność jest matką dobrobytu, a kto uważa, że można zapłacić odrzuceniem wolności za dobrobyt, zrobi naprawdę bardzo marny interes. W końcu nie będzie miał ani jednego, ani drugiego.
Bibliografia:
· Hayek, Friedrich August von, Droga do zniewolenia, Wydawnictwo ARCANA, 2003.
· Kwaśnicki, Witold, Zasady gospodarki rynkowej, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, 2001.
· Mises, Ludwig von, Ekonomia i polityka, http://free.polbox.pl/j/janbacz/mises.htm.
· Mises, Ludwig von, Liberalizm w tradycji klasycznej, Wydawnictwo ARCANA, 2004.
· Mises, Ludwig von, Wolność i własność, http://www.bezuprzedzen.pl/.
· Tannehill, Linda i Morris, Rynek i wolność, Fijorr Publishing, 2004.
· Weaver, Henry Grady, O głównej przyczynie rozwoju ludzkości, Fijorr Publishing, 2001.


[1] Henry Grady Weaver, O głównej przyczynie rozwoju ludzkości, Fijorr Publishing 2001, str. 53
[2] ibidem, str. 26
[3] Linda i Morris Tannehill, Rynek i wolność, Fijorr Publishing 2004, str. 23
[4] za: Witold Kwaśnicki, Zasady gospodarki rynkowej, Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego 2001
[5] la circulation des élites, termin włoskiego socjologa Vilfredo Pareto
[6] Ludwig von Mises, Ekonomia i polityka, http://free.polbox.pl/j/janbacz/mises.htm.
[7] Ludwig von Mises, Wolność i własność, http://www.bezuprzedzen.pl/czytelnia/mises_wiw_01.html.
[8] Ludwig von Mises, Liberalizm w tradycji klasycznej, Wydawnictwo ARCANA 2004, str. 15.
[9] Linda i Morris Tannehill, Rynek i wolność, str. 24.
[10] Ayn Rand, Atlas Shrugged; za: ibidem.
[11] Friedrich August von Hayek, Droga do zniewolenia, Wydawnictwo ARCANA 2003, str. 226.
[12] za: ibidem, str. 227.
[13] Henry Grady Weaver, O głównej przyczynie rozwoju ludzkości, str. 197.
[14] za: Ludwig von Mises, Wolność i własność

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Nic nie jest tak trwałe jak tymczasowa polityka rządu. Milton Friedman
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W październiku wsparli nas:
Pan Dominik Aromiński
Pan Bartosz Baranowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Robert Ciborowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Konrad Floriańczyk
Pan Maciej Gorzelak
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Michał Gutowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Tomasz Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Kamil Koper
Pan Wojciech Kukla
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pani Anna Kwiecień
Pan Apolinary Lipski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Adam Mazik
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Konrad Niemotko
Pan Paweł Nowakowski
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Dariusz Ostrowski
Pan Zbigniew Ostrowski
Pani Marzanna Papka
Pan Arkadiusz Konrad Pierowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jacek Rusiecki
Pan Adam Skrodzki
Pan Emil Snużka
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Mikołaj Stempel
Pan Tomasz Szumski
Pan Michał Szymanek
Pan Adam Ślązak
Pan Tomasz Ślusarczyk
Pan Marek Trzaska
Pan Jan Tyszkiewicz
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Krzysztof Zuber
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 4 961,16 zł i 1,69 btc . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>