Równania w ekonomii matematycznej i problem ekonomicznej kalkulacji w państwie socjalistycznym


Ludwig von Mises
Tłumaczenie: Ryszard Jacek Kubisz

I

Istnieje pogląd, że w socjalistycznej gospodarce można rozwiązać problem ekonomicznej kalkulacji za pomocą równań, którymi ekonomia matematyczna opisuje stan gospodarki w równowadze. Ten pogląd pojawił się po raz pierwszy w artykule Barone’a w 1908[1] i od tamtej pory był raz za razem rozwijany i cieszy się obecnie znaczną popularnością.

Hayek ukazał praktyczne trudności tego sposobu rozwiązania problemu. Kalkulacja musiałaby brać pod uwagę wszystkie możliwe zastosowania i sposoby łączenia ogółu dostępnych dóbr. Co więcej, nie wystarczy sprowadzić do wspólnego mianownika wszystkich ilości dóbr, które zdają się należeć do jednej klasy z technologicznego punktu widzenia. Ponieważ ekonomiczna zyskowność transportu dóbr z miejsca na miejsce musi znaleźć odzwierciedlenie w równaniach, i jako że owe równania muszą również rozwiązać problem umiejscowienia poszczególnych dóbr, to dobra podobne z technicznego punktu widzenia, które nie są dostępne w danym miejscu muszą wystąpić w równaniach jako niezależne zmienne. Jeśli Hayek (1935, s. 207-214) ocenia liczbę koniecznych równań i kalkulacji na setki tysięcy, to jest to i tak grubo poniżej liczby, którą możemy postulować na podstawie powyższych rozważań[2].

Jest jasne, że zebranie tych danych i ułożenie odpowiednich równań jest zadaniem przerastającym możliwości socjalistycznej centralnej administracji, złożonej ze zwykłych ludzkich istot. Praktyczna niemożliwość wykonania tego typu pomysłów jest bezdyskusyjna. Można by więc, gdybyśmy byli zainteresowani problemem kalkulacji jedynie w socjalistycznym społeczeństwie, zakończyć na tym rozważania. Powyższe propozycje budzą jednak zainteresowanie z punktu widzenia teorii ekonomii. Ich bliższa analiza prowadzi do ważnych wniosków dotyczących roli równań matematycznych w ekonomii.

II

Jedynym sposobem dokonywania analiz transakcji wymian to przyjęcie, że celem ich przeprowadzania jest wytworzenie stanu rzeczy, w którym nie zachodziłyby już żadne dalsze wymiany, ponieważ osiągnięto by stan całkowitej satysfakcji, lub stan, którego nie dałoby się poprawić jeszcze bardziej poprzez dalsze transakcje. Ekonomiczne analizy używają pojęcia statycznej równowagi dla ukazania stanu zupełnego bezruchu, gdy nie występują już zmiany. Jest to sytuacja, w której proces wymiany przebiega jednakowym torem. W przyszłości te same transakcje będą się powtarzać, ponieważ warunki, które spowodowały wymiany i okoliczności, w których transakcje zachodzą, pozostają niezmienione. W tej równowadze nie ma zachęt dla podmiotów gospodarujących do zmiany alokacji środków produkcji, ponieważ brak wyobrażalnej i możliwej metody użycia ich, która wydawałaby się lepiej zaspokajać ich potrzeby.

Równania, które opisują gospodarkę w równowadze wyrażają to podejście w języku matematyki. Nie mówią ni więcej, ni mniej, tylko: jeśli stan równowagi ma być osiągnięty, musi to być sytuacja, w której nie będzie możliwe polepszenie zaspokojenia potrzeb poprzez dokonywanie zmian.

Szczególnie charakterystyczne dla tych równań w ekonomii jest to, że są one z konieczności bezużyteczne dla praktycznych zastosowań i obliczeń. Równania w mechanice mogą nam pomóc przewidzieć przyszłe zdarzenia, ponieważ fizyk potrafi odkryć stałe związki między fizycznymi ilościami. Jeśli zastosujemy te wielkości w równaniach, to możemy na nich działać, co prawda bez stuprocentowej pewności, ale z prawdopodobieństwem pozwalającym rozwiązywać konkretne problemy. Z równaniami w ekonomii jest inaczej. Ponieważ w sferze międzyludzkiego handlu nie znamy żadnych stosunków ilościowych, wszystkie ilości, jakie jesteśmy w stanie określić, nie mają znaczenia ogólnego, a jedynie wartość historyczną (Mises, 1933, s. 113-115,150 i nast.).

Tak więc, nawet znając obecne uwarunkowania, na podstawie tej wiedzy nie jesteśmy w stanie nic powiedzieć o ich ilościowej naturze, ani o przyszłych wartościach. Oto właśnie błąd, który został popełniony przez wszystkich, którzy chcieli zastąpić ekonomię „jakościową” ekonomią „ilościową”. Do ilościowego podejścia do problemów ekonomicznych można uciec się jedynie w historii gospodarczej, natomiast nigdy w teorii. Nie ma „historii przyszłości gospodarczej”.

Równania, które opisują równowagę gospodarczą biorą pod uwagę preferencje konsumentów. Są to preferencje obecne na rynku w chwili zaistnienia równowagi. Są one różne od dzisiejszych preferencji, które możemy poznać badając wpływ, jaki wywierają na rynek dziś. Nie wiemy dziś nic o przyszłych preferencjach i nie jesteśmy w stanie ich przewidzieć. Tak więc, choć możemy znać obecne warunki rynku i wszystkie okoliczności je determinujące, włącznie z preferencjami konsumentów, wciąż nie znamy preferencji przyszłych. Możemy zasadnie zakładać, że one się zmieniają, jednakże to założenie nic nie daje, jako że gospodarka nie znajduje się dziś w równowadze, a chcemy poznać preferencje konsumentów dla momentu jej uzyskania, kiedy będą inne warunki. Stan postępującego zbliżania się do równowagi, który mamy w umyśle i który formuje obiekt naszych badań, oznacza postępującą przemianę warunków determinujących preferencje, a więc zmianę także ich samych.

Problemem nie jest tylko, że aby zrobić użytek z tych równań, musimy znać skalę preferencji, które będą dominować w przyszłości, a nie są znane dziś. Nawet dzisiejsze preferencje są nam znane tylko na podstawie wpływu, jaki wywierają na system cenowy rządzący dzisiejszym rynkiem, tzn. wiemy z grubsza jak duży jest popyt na dany artykuł na podstawie jego dzisiejszej ceny. Nie wiemy jednakże, jaki byłby popyt, gdyby cena była inna. Nie znamy nawet kształtu krzywych popytu i podaży, znamy jedynie pozycję przecięcia się tych krzywych, lub precyzyjniej – punktu, w którym dziś się przecinają. Tylko tyle mówi nam doświadczenie. Nie może nam ono dostarczyć danych koniecznych do rozwiązania naszych równań.

Jest też trzecia kwestia wymagająca wymienienia. Stan równowagi opisywany przez nasze równania jest czysto umysłową, teoretyczną konstrukcją. Jest jedynie hipotetycznym, choć niezbędnym narzędziem analizy, bez odpowiednika w rzeczywistości. Tak więc jest to nie tylko przyszły stan, który różni się od stanu, który właśnie minął i który poznaliśmy, to po prostu teoretyczna konstrukcja, która nigdy nie stanie się rzeczywistością.

Hayek (1935, s. 211) również zauważył, że możliwość użycia równań opisujących stan równowagi dla celów kalkulacji ekonomicznej zakłada znajomość przyszłych preferencji konsumentów. Ale ma on na myśli jedynie trudność w praktycznym zastosowaniu równań, a nie fundamentalną i nieprzekraczalną barierę w ich użyciu do jakiegokolwiek procesu kalkulowania.

Nieważne, czy rozważamy państwo socjalistyczne, jako dyktaturę czy centralnie zarządzane, w którym tylko wartości nadane przez dyktatora się liczą, czy też rozważamy je jako państwo imitujące demokratyczny system, w którym preferencje indywidualnych konsumentów lub ich grup determinują kierunki działalności gospodarczej. Nawet dyktator nie może dziś wiedzieć, jakie będą jego preferencje w zmienionych, przyszłych warunkach. Nie różni się on tu od każdego indywidualnego konsumenta.

III

Równania opisują hipotetyczną równowagę, którą gospodarka osiągnęłaby, jeśliby wszystkie czynniki odpowiedzialne za zmianę preferencji zniknęły z systemu.

Ekonomiczna kalkulacja, kluczowa w gospodarce, nie wymaga wcale poznania tej hipotetycznej sytuacji, której oczywiście nie da się osiągnąć w systemie gospodarczym. To, co jest konieczne do kierowania gospodarką, to jedynie wiedza o kolejnym kroku, który należy podjąć. Ważne jest odkrycie, która ze wszystkich możliwych zmian może w danych okolicznościach zapewnić najpełniejsze zaspokojenie potrzeb z punktu widzenia preferencji konsumentów lub dyktatora. Dla osiągnięcia tego celu równania opisujące ostateczną równowagę są niewłaściwe. Nie mówią one zupełnie nic o ścieżce, którą pójść musi gospodarka, aby równowagę ostatecznie osiągnąć. Ten właśnie fakt uznać możemy za częściowo dostrzeżony w krytyce, mówiącej, że są to stany „statyczne, a nie dynamiczne”.

IV

Odporni na rozsądek socjaliści mają nawyk odparowywania argumentacji występującej z niemożliwością ekonomicznej kalkulacji w socjalistycznym państwie, przez zwracanie uwagi na domniemane braki kalkulacji w ramach społeczeństwa kapitalistycznego. Tak więc, nie zawahają się użyć następującego argumentu: przecież wszystko, co wiedzą dzisiejsi przedsiębiorcy, to względne wartościowanie i ceny z dnia dzisiejszego, a przecież nie powstrzymuje ich to przed kalkulowaniem i produkowaniem na podstawie swych obliczeń – dlaczego miałoby być inaczej w przypadku dyktatora w państwie socjalistycznym?

Takie pytanie ujawnia brak zrozumienia problemu będącego przedmiotem dyskusji.

Przyszłość jest dla ludzi zawsze niepewna, w związku z tym każda transakcja zawierana na przyszłość jest spekulacją. W tej kwestii brak różnicy między socjalizmem a kapitalizmem.

Zawsze będzie tak, że pojawią się nowe fakty, których ludzie nie przewidzieli i po nastąpieniu których powiedzą, że działaliby inaczej, gdyby wiedzieli, że one nastąpią. Ludzie nie mogą brać pod uwagę w działalności gospodarczej zdarzeń im nie znanych. Nie możemy więc winić kalkulacji dokonywanej na podstawie cen pieniężnych za to, że oczekiwania podmiotów gospodarczych są często błędne ze względu na wystąpienie nieprzewidzianych zdarzeń. W ekonomicznej kalkulacji zostaje uwzględniona przyszła konfiguracja warunków popytu i podaży tylko na tyle, na ile ludzie je przewidują, lub myślą, że mogą je przewidzieć w teraźniejszości. To zwykłe oczekiwania przedsiębiorcy dotyczące przyszłości wpływają na sytuację na rynku dzisiaj i biorą udział w tworzeniu dzisiejszych cen. Odnosi się to zwłaszcza do cen dóbr konsumpcyjnych i środków produkcji, które nie ulegają szybkiemu zniszczeniu.

Jeśli będziemy twierdzić, że dla rozwiązania swoich równań zarządca socjalistycznej gospodarki musiałby mieć informacje, których nie ma i mieć nie może, nie oznacza to twierdzenia, że wie on mniej o przyszłości i przyszłych potrzebach niż przedsiębiorca w kapitalizmie. Analiza tego problemu należy do innego działu badań nad gospodarką socjalistyczną i nie ma nic wspólnego z kwestią kalkulacji. Możemy tymczasowo przyjąć, że dyktator wie tak dużo, lub tak mało, jak kapitalistyczny przedsiębiorca. W każdym przypadku nawet ten dyktator będzie pragnął wielu rzeczy i będzie musiał odkryć, w jaki sposób jego cele można najefektywniej osiągnąć. „Najefektywniej” oznacza po prostu najlepiej jak to tylko możliwe z punktu widzenia wiedzy z dnia dzisiejszego. W rozważaniach tego rodzaju gospodarka kapitalistyczna używa kalkulacji wyrażonej w pieniądzach i dokonuje obliczeń na podstawie cen rynkowych, które również biorą pod uwagę przyszłość na tyle, na ile jest to możliwe w teraźniejszości. Tymczasem, aby rozwiązać swe równania, dyktator musiałby znać względne wartościowania dotyczące stanu równowagi – to jest stanu odmiennego od obecnego i nigdy nie mającego miejsca w rzeczywistym świecie.

Pieniężna kalkulacja działa przy pomocy cen rynkowych, w których przyszłość jest zawarta na tyle, na ile jawi się ona uczestnikom rynku. Natomiast zarządca socjalistyczny potrzebuje do swych równań wiedzy o hipotetycznej sytuacji, różnej od rzeczywistości, którą zna i która to sytuacja jest konstrukcją umysłową nie mającą nigdy zaistnieć. Użycie równań nie pomoże mu w poznaniu warunków panujących dziś oraz przeważających opinii o przyszłym kształcie rzeczywistości. Musiałby wiedzieć jaki byłby stan rzeczy w chwili osiągnięcia stanu hipotetycznego, w którym wszystkie dane stałyby się niezmienne a żadna dalsza zmiana nie następowałaby, ponieważ nie byłaby w stanie powiększyć dobrobytu.

Wnioski są więc następujące: w gospodarce kapitalistycznej możliwa jest kalkulacja na podstawie wiedzy z dnia dzisiejszego. Mogą się zdarzyć błędy, ze względu na nieprzewidziane zdarzenia kolidujące z planami i oczekiwaniami. Natomiast w socjalistycznym państwie kalkulacja na podstawie naszej obecnej wiedzy byłaby niemożliwa. Ci, którzy uważają, że można by zastosować równania ekonomii matematycznej nie zauważają, że wśród zmiennych, które te równania zawierają, są nieznane skale preferencji, charakteryzujące sytuację nierzeczywistą i nie mogącą być zrealizowaną w praktyce. Te okoliczności uniemożliwiają użycie powyższych równań dla celów kalkulacji ekonomicznej.

Bibliografia:

• Barone, Enrico. 1908. „The Ministry of Production in the Collectivist State” przedrukowane u Hayek’a (1935).

• Hayek, F.A. 1935 Collectivist Economy Planning. London: Routledge and Kegan Paul.

• Mises, Ludwig von. 1933. Grundprobleme der Nationaloekonomie. Jena. Przetłumaczone na angielski jako Epistemological Problems of Economics. Przekł. George Reisman, New York: New York University Press [1976]

• Pareto, Vilfredo. 1927. Manuel d’economie politique. Wyd. 2. Paryż

Tekst pochodzi ze strony www.mises.org.


[1] Angielskie tłumaczenie u Hayeka (1935).

[2] Pareto (1927) pokazał, że dla 100 osób i 700 dóbr będziemy musieli rozwiązać 70699 równań.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Najpewniej nie jest przesadą rzec, że każdy znaczący postęp w teorii ekonomii ostatnich stu lat był kolejnym krokiem konsekwentnego stosowania subiektywizmu. Friedrich von Hayek
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W maju wsparli nas:
Pan Łukasz Angowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Steve Harwatek
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Andrzej Krzeptowski-Sabała
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Konrad Kukulski
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pan Dawid Megger
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Mateusz Musielak
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Krzysztof Nowak
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Łukasz Pappelbon
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jacek Rusiecki
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Piotr Szewc
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Stowarzyszenie Libertariańskie
Łącznie otrzymaliśmy 4 003,56 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>