﻿<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
		>
<channel>
	<title>Komentarze do: Rothbard: Rola wydatków rządowych we wskaźnikach produktu narodowego</title>
	<atom:link href="http://mises.pl/blog/2006/07/08/296/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://mises.pl/blog/2006/07/08/296/</link>
	<description>Oficjalna strona Fundacji Instytut Ludwiga von Misesa.</description>
	<lastBuildDate>Tue, 22 May 2012 17:35:37 +0000</lastBuildDate>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.3.1</generator>
<xhtml:meta xmlns:xhtml="http://www.w3.org/1999/xhtml" name="robots" content="noindex" />
	<item>
		<title>Autor: MB</title>
		<link>http://mises.pl/blog/2006/07/08/296/#comment-2735</link>
		<dc:creator>MB</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 13:56:49 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://296#comment-2735</guid>
		<description>Rothbard, jak i inni Austriacy, był dość sceptyczny w ogóle wobec statystycznych wskaźników, które miałyby mierzyć dobrobyt. Uważał bowiem, że użyteczności nie da się porównywać ani wyrazić wartościowo. Jedynie jednostki mogą szeregować potencjalne cele od najbardziej pożądanych do tych coraz mniej. Wskaźniki jak PNB czy PKB nie uwzględniają jakości relacji międzyludzkich, o których Pan pisze. Podstawą zaś tych relacji jest prawo do samoposiadania, dobrowolnych wymian i darów w ramach systemu prywatnej własności. Jeśli ktoś uważa, że do zawarcia przyjaźni potrzebuje rządu, to można mu tylko współczuć. Rząd działa na bazie agresji, stąd może tylko zmniejszać dobrobyt ex ante. Dobrowolne wymiany są zas ex ante korzystne dla obu stron, więc zwiększają dobrobyt.
Proponowane przez Rothbarda wskaźniki są niejako kompromisem z głównym nurtem. Jeśli już coś mamy mierzyć, to róbmy to w taki sposób. Żeby rząd zbudował drogę, musi wpierw zabrać zasoby z innych linii produkcji. Dlaczego miałoby to skutkować wzrostem dobrobytu? Na rynku przedsiębiorcy spekulują co do przyszłych wartościowań konsumentów i poprzez system zysków/strat otrzymują wiadomość o jakości swoich wyborów. Rząd stawia sobie jedynie betonowe pomniki.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Rothbard, jak i inni Austriacy, był dość sceptyczny w ogóle wobec statystycznych wskaźników, które miałyby mierzyć dobrobyt. Uważał bowiem, że użyteczności nie da się porównywać ani wyrazić wartościowo. Jedynie jednostki mogą szeregować potencjalne cele od najbardziej pożądanych do tych coraz mniej. Wskaźniki jak PNB czy PKB nie uwzględniają jakości relacji międzyludzkich, o których Pan pisze. Podstawą zaś tych relacji jest prawo do samoposiadania, dobrowolnych wymian i darów w ramach systemu prywatnej własności. Jeśli ktoś uważa, że do zawarcia przyjaźni potrzebuje rządu, to można mu tylko współczuć. Rząd działa na bazie agresji, stąd może tylko zmniejszać dobrobyt ex ante. Dobrowolne wymiany są zas ex ante korzystne dla obu stron, więc zwiększają dobrobyt.<br />
Proponowane przez Rothbarda wskaźniki są niejako kompromisem z głównym nurtem. Jeśli już coś mamy mierzyć, to róbmy to w taki sposób. Żeby rząd zbudował drogę, musi wpierw zabrać zasoby z innych linii produkcji. Dlaczego miałoby to skutkować wzrostem dobrobytu? Na rynku przedsiębiorcy spekulują co do przyszłych wartościowań konsumentów i poprzez system zysków/strat otrzymują wiadomość o jakości swoich wyborów. Rząd stawia sobie jedynie betonowe pomniki.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
	<item>
		<title>Autor: Henryk Korta</title>
		<link>http://mises.pl/blog/2006/07/08/296/#comment-2733</link>
		<dc:creator>Henryk Korta</dc:creator>
		<pubDate>Sat, 05 Dec 2009 12:23:25 +0000</pubDate>
		<guid isPermaLink="false">http://296#comment-2733</guid>
		<description>Cytat z powyższego tekstu, z którym niestety zgadza się większość ekonomistów: &quot;podstawowym problemem jest oszacowanie, jaki udział w wytworzeniu produktu narodowego ma rząd&quot; - ujawnia ukryte aprioryczne założenie autora, znacznie lepiej widoczne w dalszej części jego tekstu: 
&quot;Ponieważ działalność rządu raczej szkodzi niż przyczynia się do produkcji, to odpowiedniejszym byłoby założenie przeciwne: że rząd nie tylko nic nie wnosi do produktu narodowego, ale wręcz przyczynia się do zmniejszenia produktu narodowego przez przesunięcie zasobów do przedsięwzięć bezproduktywnych&quot;.  
Rząd w tym opracowaniu potraktowany jest jak przedsiębiorstwo &quot;efektywne inaczej&quot;, a przecież celem rządu jest tworzenie przestrzeni dla społeczeństwa, którego (powinno być) emanacją (przedstawicielem). W praktyce różnie z tym przedstwicielstwem bywa, stąd jego rola (stricte polityczna) w budowaniu stosunków międzyludzkich na skalę całego społeczeństwa bywa bardzo koślawa. Wymowa artykułu pomijałaby znaczenie budowy dróg publicznych, czy innych wielkich inwestycji służacych ogółowi, które nie powstałyby, gdyby społeczność stanowił konglomerat (względnie małych) przedsiębiorców. W takim &quot;rynkowym&quot; sposobie widzenia rzeczywistości, istnieją relacje pomiędzy organizacjami, natomiast pomija się relacje międzyludzkie, jako bezproduktywne (bezwartościowe?). Tymczasem z ogół relacji międzyosobniczych (kultura jako taka) jest podstawowym źródłem, z którego wyłaniają się większe sruktury organizacji gospodarczych, a nie odwrotnie (przedsiębiorstwa kultury nie tworzą, one ją eksploatują). Rolą rządu jest ochrona przestrzeni &quot;niczyjej&quot; (publicznej) niekomercynej. Niestety, &quot;panująca&quot; większość takiego aspektu nie dostrzega. Autor pomijając konieczność istnienia rządu w tworzeniu podstaw, a może nawet sensu egzystencji społeczeństw - popełnia błąd metodologiczny. Rozważając o lesie, warto zauważyć egzystencję pojedyńczych drzew.</description>
		<content:encoded><![CDATA[<p>Cytat z powyższego tekstu, z którym niestety zgadza się większość ekonomistów: &#8222;podstawowym problemem jest oszacowanie, jaki udział w wytworzeniu produktu narodowego ma rząd&#8221; &#8211; ujawnia ukryte aprioryczne założenie autora, znacznie lepiej widoczne w dalszej części jego tekstu:<br />
&#8222;Ponieważ działalność rządu raczej szkodzi niż przyczynia się do produkcji, to odpowiedniejszym byłoby założenie przeciwne: że rząd nie tylko nic nie wnosi do produktu narodowego, ale wręcz przyczynia się do zmniejszenia produktu narodowego przez przesunięcie zasobów do przedsięwzięć bezproduktywnych&#8221;.<br />
Rząd w tym opracowaniu potraktowany jest jak przedsiębiorstwo &#8222;efektywne inaczej&#8221;, a przecież celem rządu jest tworzenie przestrzeni dla społeczeństwa, którego (powinno być) emanacją (przedstawicielem). W praktyce różnie z tym przedstwicielstwem bywa, stąd jego rola (stricte polityczna) w budowaniu stosunków międzyludzkich na skalę całego społeczeństwa bywa bardzo koślawa. Wymowa artykułu pomijałaby znaczenie budowy dróg publicznych, czy innych wielkich inwestycji służacych ogółowi, które nie powstałyby, gdyby społeczność stanowił konglomerat (względnie małych) przedsiębiorców. W takim &#8222;rynkowym&#8221; sposobie widzenia rzeczywistości, istnieją relacje pomiędzy organizacjami, natomiast pomija się relacje międzyludzkie, jako bezproduktywne (bezwartościowe?). Tymczasem z ogół relacji międzyosobniczych (kultura jako taka) jest podstawowym źródłem, z którego wyłaniają się większe sruktury organizacji gospodarczych, a nie odwrotnie (przedsiębiorstwa kultury nie tworzą, one ją eksploatują). Rolą rządu jest ochrona przestrzeni &#8222;niczyjej&#8221; (publicznej) niekomercynej. Niestety, &#8222;panująca&#8221; większość takiego aspektu nie dostrzega. Autor pomijając konieczność istnienia rządu w tworzeniu podstaw, a może nawet sensu egzystencji społeczeństw &#8211; popełnia błąd metodologiczny. Rozważając o lesie, warto zauważyć egzystencję pojedyńczych drzew.</p>
]]></content:encoded>
	</item>
</channel>
</rss>

