Darmowy kredyt – list trzeci

 

Od P.J. Proudhona, redaktora „Głosu Ludu” („La Voix du Peuple”) do Frédérica Bastiata

 

Przełożył Aleksander Palka

 

Patrz też listy: pierwszy, drugi, czwarty i piąty

 

– Wycofanie rozróżnienia wprowadzonego przez Pana Chevé
– Zgoda na traktowanie pożyczki jak usługi, mającej konkretną wartość
– Sprzeczność pojęć
– Wierzyciel niczego sobie nie odmawia; konieczność zorganizowania darmowego kredytu
– Pytania

 

19 listopada 1849

 

Rewolucja lutowa ma na celu wprowadzenie absolutnej wolności człowieka i obywatela, zarówno na płaszczyźnie politycznej, jak i ekonomicznej. W pierwszej płaszczyźnie działanie skoncentruje się na zorganizowaniu powszechnych wyborów, czyli absorpcji władzy przez społeczeństwo. Co do ekonomii, działania obejmą organizację pożyczek i obrotu dobrami, aby sytuacja robotników zbliżyła się do tej kapitalistów.

 

Bez wątpienia, powyższa formuła nie świadczy jeszcze o inteligencji nowego systemu, ale jest jedynie dla niego punktem wyjścia. Pozwala nam ona jednakże na wyjaśnienie głównych idei Rewolucji, albowiem Rewolucja lutowa skupi się właśnie na owych dwóch przedstawionych w pierwszym akapicie działaniach.

 

Ruch (fr. mouvement) definiujemy jako dowolną akcję mającą na celu wspieranie rozwoju rewolucji. Po przeciwnej stronie klasyfikujemy działania zmierzające do jej powstrzymania i nazywamy je oporem (fr. résistance). Jeśli źródłem oporu jest rząd (lub w sytuacji, gdy opór jest organizowany za jego przyzwoleniem), mówimy o reakcji (fr. réaction).

 

Opór może być usankcjonowany pod warunkiem dokonywania go w dobrej wierze i w granicach określonych przez wolności republikańskie – w tym przypadku jest on jedynie konsekwencją wolności wyboru. Z kolei reakcja, polegająca na brutalnym ograniczeniu przez władze publiczne manifestacji pewnych idei i przeprowadzona w interesie określonej grupy społecznej, stanowi zagrożenie dla wolności. Częstokroć towarzyszą jej deportacje, wygnania, itp., jednym słowem – zbrodnie podważające niezależność narodu. Republika popełniłaby samobójstwo, pozwalając na ostracyzm wobec części swych obywateli.

 

W jednym z poprzednich edycji „Głosu Ludu” (fr. „La Voix du Peuple”), opisaliśmy projekt podatku od kapitału autorstwa Pana de Girardin. Uważamy ten pomysł za śmiałą manifestację idei rewolucyjnej, mimo, że jego autor był (i najprawdopodobniej nadal jest) związany z dynastią orleańską i jest człowiekiem rządu, stojącym po stronie konserwatystów przeciwnych Rewolucji. Pomimo tych zastrzeżeń, nie ulega wątpliwości, iż jego pomysł stoi po stronie ruchu, wobec czego uważamy za słuszne poparcie go. Gdyby Pan de Girardin zerwał z konserwatystami, użylibyśmy jego argumentacji do walki z przeciwnikami Rewolucji.

 

Nasza odpowiedź na list Pana Bastiata będzie opierała się na bazie idei prezentowanej przez autora projektu podatku od kapitału, co pozwoli nam na zachowanie obiektywizmu w dyskusji.

 

Pan Bastiat, w przeciwieństwie do Pana de Girardin, jest myślicielem demokratycznym i, mimo, że nie można o nim powiedzieć, że jest socjalistą, to z całą pewnością jest więcej niż tylko filantropem. Jego sposób przedstawiania ekonomii politycznej plasuje go, podobnie, jak Pana Blanqui, ponad innymi ekonomistami, którzy są wiernymi wyznawcami dzieł J.B. Saya. Jednym słowem, Frédéric Bastiat jest duszą i ciałem oddany Republice, wolności, równości i postępowi, co wielokrotnie udowodnił podczas głosowań w Zgromadzeniu Narodowym. Mimo tego, uznajemy go za człowieka oporu – świadczy o tym jego teoria kapitału i odsetek, diametralnie odmienna od tendencji i potrzeb Rewolucji. Apelujemy do naszych czytelników, aby potrafili oddzielić kwestie osobowości od pryncypiów, prezentowanych przez daną jednostkę; zyska na tym poziom dyskusji.

 

Pan Bastiat rozpoczyna swój wywód od błyskotliwej obserwacji, którą warto przytoczyć, ze względu na to, że opisuje ona również jego postawę:

 

„Jakże typowy dla obecnych czasów jest entuzjazm, z jakim rzesze Francuzów zgłębiają problemy ekonomiczne, w porównaniu do niezrozumiałej obojętności bogatszych sfer naszego społeczeństwa na te zagadnienia. Podczas gdy periodyki z tradycjami trzymają się kurczowo tak bezproduktywnego i sterylnego tematu jak polityka, gazety przeznaczone dla mniej zamożnych usiłują odpowiedzieć na pytania dotyczące podstaw życia społecznego.”

 

Szanowny Panie! Stanowi Pan doskonały przykład obojętności bogatszych sfer naszego społeczeństwa na problemy socjalne. Pomimo iż jest Pan ekonomistą wielkiego formatu, ignoruje Pan opinie społeczeństwa na temat kapitału i odsetek, których istnienia Pan broni. Nie bierze Pan pod uwagę aktualnego stanu rzeczy, argumentując jak rentier sprzed roku ‘89 (czyli sprzed Rewolucji Francuskiej, która obaliła monarchię – przyp. A.P.). Awangarda socjalistyczna, która od dziesięciu lat protestuje przeciwko kapitałowi i odsetkom, jest Panu całkowicie nieznana. Jak może Pan zwalczać idee socjalizmu, nie wspominając o dowodach przedstawionych przez działaczy ruchu?

 

Czytając Pańską argumentację, można by Pana wziąć za Epimenidesa, który zbudził się nagle po osiemdziesięciu latach snu (Epimenides – poeta i cudotwórca z Krety, żyjący w VII lub VI wieku p.n.e.. Według legendy wpadł do groty, w której przespał 57 lat – przyp A.P.). Czy naprawdę chce nas Pan omamić swoim protekcjonalnym stylem? Czym chce Pan przekonać proletariuszy roku 1849? Proszę więc zacząć od przestudiowania idei Rewolucji i jej aktualnych doktryn. Niech Pan skomentuje argumenty proletariuszy, słuszne lub nie, nie przytaczając przy tym oczywistości, które są znane od zamierzchłych czasów. Będzie do dla Pana pewnie zaskoczeniem, ale naszym zdaniem Pan, członek Akademii Nauk Moralnych i Politycznych (fr. Académie des sciences morales et politiques)[1], opisując kapitał i procent, unika odpowiedzi na zadane mu pytania! Uzasadnimy powyższą tezę w dzisiejszym liście, by wreszcie zadać Panu w podsumowaniu kilka nowych pytań.

 

Po pierwsze, idąc za przykładem chrześcijaństwa i ewangelii, a także judaizmu i religii pogańskich, nie uznajemy prawowitości pożyczek na procent jako takich. Jak Pan z pewnością zauważył, lichwa nie była nigdy pochwalana przez starożytnych filozofów. Wręcz przeciwnie, legislatorzy i moralizatorzy ciągle ją zwalczali i nawet jeśli nie udało się im zdelegalizować tego nadużycia, przynajmniej obcięli mu pazury, ustanawiając maksymalny legalny pułap odsetek.

 

Taki jest nasz pierwszy wniosek (najwyraźniej zresztą jedyny, o którym Pan słyszał) – przy spłacie pożyczki ta część, która wynika z procentu od kapitału (czyli przewyższająca wartość pożyczonego dobra – przyp. A.P.) jest lichwą i grabieżą (łac. Quodcumque sorti accedit, usura est).

 

Co Pana z pewnością zaskoczy, to fakt, że naszym zdaniem zakaz pobierania odsetek nie niszczy zasad, czy, jak Pan woli, prawa legalizującego dziś procent od kapitału, mimo potępienia tej praktyki przez władze świeckie i kościelne. Dla nas prawdziwym problemem nie jest określenie, czy lichwa powinna być niedozwolona (w której to kwestii zgadzamy się z opinią Kościoła), ani czy jej istnienie ma jakikolwiek sens (tu z kolei nasza opinia pokrywa się ze zdaniem większości współczesnych ekonomistów). Największą trudnością będzie taka modyfikacja prawa, która pozwoli na zniesienie odsetek bez zrodzenia sprzeczności w jego strukturze.

 

Postaramy się opisać sposób na ominięcie tych pozornych sprzeczności najlepiej, jak to możliwe.

 

Ma Pan słuszność twierdząc, że pożyczka jest usługą. Jak każda usługa, ma ona swoją wartość, a w konsekwencji musi zostać opłacona, tak więc pożyczka ma swoją cenę (innymi słowy, powinna przynieść procent).

 

Z drugiej jednak strony, w znakomitej większości przypadków, pożyczkodawca nie odmawia sobie pożyczonego kapitału. Wręcz przeciwnie, kredyt zostaje udzielony ze względu na to, że wierzyciel ma go aż nadto, a także dlatego, że w jego rękach pożyczany kapitał, sam w sobie bezproduktywny (sterylny), takim by pozostał. Dzięki pożyczce, ów kapitał przynosi zyski, pozwalając kapitaliście na wygodne życie z pracy innych. Taka sytuacja jest bardzo niewłaściwa, zarówno z punktu widzenia moralnego, jak i ekonomicznego.

 

Czy właściciel dwóch posiadłości, jednej w Tours, a drugiej w Orleanie, odmawia sobie czegokolwiek, będąc zmuszonym do wyboru zamieszkania w jednej z nich i pozostawienia drugiej? Stosując podobne rozumowanie, moglibyśmy powiedzieć, że tracimy możliwość pobytu w Nowym Jorku mieszkając w Paryżu! Zgodzi się Pan, że kapitalista traci tyle, co pan bez niewolnika, książę wypędzony przez swoich poddanych, czy złodziej, który, chcąc okraść dom, zastaje w środku jego właściciela.

 

W obliczu powyższych konkluzji, musimy dokonać wyboru pomiędzy Pańską tezą a naszą, albowiem kompromis pomiędzy dwoma tak sprzecznymi opiniami nie jest możliwy. Pan mówi: „Nie chcecie mi płacić odsetek? Dobrze! Nie udzielę Wam pożyczki. Zobaczymy, jak będziecie pracować bez kapitału”. My z kolei uważamy, że procent od kredytu się Panu nie należy, gdyż w ekonomii socjalnej jest on ceną, jaką płacimy za próżniactwo, oraz głównym źródłem nierówności między bogactwem a biedą. Żaden z nas nie ustąpi i będziemy tkwić w impasie.

 

Taki właśnie punkt odniesienia przyjmuje socjalizm, który pozwoli nam na rozstrzygnięcie sporu. Z jednego punktu widzenia, pobieranie procentu od kapitału jest uzasadnione, a strona przeciwna uważa to za coś szkodliwego i amoralnego. Od początku chcielibyśmy Pana zapewnić, że celem socjalizmu nie jest nawrócenie kogokolwiek; ani Kościoła potępiającego odsetki, ani ekonomii politycznej pochwalającej takie praktyki. Według myśli socjalistycznej, obie strony mają rację. Przyjrzymy się, w jaki sposób socjalizm analizuje problem, ponad argumentacją pożyczkodawców, zbyt zainteresowanych tematem, by mogli być obiektywni, i ponad pozostającymi bez echa deklaracjami ojców Kościoła.

 

Lichwie udało się zdominować zarówno zwyczaje chrześcijan, jak i pogan, a to ze względu na ich akceptację fikcyjnej hipotezy o produktywności kapitału. Załóżmy, że przekonanie to jest słuszne, tak, jak wierzyliśmy w fikcyjne rządy konstytucyjne przez ostatnie 33 lata, i zobaczmy, jakie efekty przyniesie nam to założenie. Zamiast, jak zrobił to Kościół, po prostu odrzucić ideę procentu od kapitału, wyciągnijmy z niej wnioski filozoficzne i historyczne, a także opiszmy – używając bardzo modnego ostatnio słowa – jej rewolucję. Wyprowadzone wnioski muszą odpowiadać potrzebom ducha handlowego w społeczeństwie, tak, aby ludzie nie wahali się porzucić nawet swych najbardziej głębokich i powszechnych przekonań.

 

Przejdźmy do sposobu, w jaki socjalizm, przekonany o niedostateczności zarówno teorii ekonomicznej, jak i myśli kościelnej, traktuje kwestię lichwy.

 

Po pierwsze, należy zauważyć, że produktywność kapitału nie jest niczyim przywilejem, bez względu na zajmowane stanowisko czy pozycję społeczną. Co wolno robić Pierre’owi, wolno także i Paulowi; obaj mają takie samo prawo do lichwy, jak i do pracy. A zatem – posłużę się tutaj Pańskim przykładem – jeżeli pożycza mi pan na procent hebel, którym wygładza Pan deski, to ja, pożyczając Panu piłę do cięcia drzewa, będę również uprawniony do pobrania odsetek. Prawo do kapitału jest takie samo dla wszystkich, co oznacza, że ludzie będą otrzymywać odsetki przy świadczeniu usług i płacić je wraz z pożyczkami. Taka jest pierwsza konsekwencja Pańskiej teorii, która nie byłaby przecież teorią ekonomiczną, gdyby nie można jej generalizować i gdyby nie opierała się o zasadę wzajemności.

 

Załóżmy więc, że z całego kapitału, z którego korzystam (czy to w formie narzędzi pracy, czy materiałów), połowę pożyczyłem od Pana, a Pan z kolei pożyczył połowę swojego kapitału ode mnie. Jest oczywiste, że w tym przypadku, odsetki do zapłacenia mają taką samą wartość, a jeżeli ponadto pożyczone kapitały były równoważne, to należności i zysk zniosą się.

 

Bez wątpienia nie wszystkie zawierane na rynku transakcje można scharakteryzować w powyższy sposób. Usługi świadczone sobie wzajemnie przez producentów dalekie są od równoważności, podobnie rzecz się ma z procentami do zapłacenia i to jest właśnie źródłem nierówności w społeczeństwie.

 

Czy taka równowaga kapitału, pracy i talentu niezbędnych do wykonania usług, a co za tym idzie, równowaga dochodów, ładnie wyglądająca w teorii, może być zrealizowana w praktyce? Czy znalazłaby ona wystarczające poparcie u ludzi i czy wreszcie nie jest ona nieuchronną konkluzją teorii lichwy?

 

Takie są właśnie założenia socjalizmu, nieróżniącego się już od nauk ekonomicznych i korzystającego z ich bogatych doświadczeń. Co mówi nam historia cywilizacji i ekonomii politycznej na temat problemu odsetek? Stwierdza, że wymiana kapitałów, materiałów i dóbr niematerialnych dąży do równowagi, a to ze względu na przyczyny, które wymienimy poniżej i które muszą zostać uznane nawet przez najbardziej reakcyjnych ekonomistów:

 

1. Podział pracy oraz wydzielenie się różnych sektorów przemysłu, które spowodowały gwałtowny wzrost ilości narzędzi pracy i materiałów, co pociągnęło za sobą proporcjonalne zwiększenie liczby zawieranych pożyczek.
2. Akumulacja kapitału, wynikająca z różnorodności gałęzi przemysłu, a której efektem jest konkurencja między kapitalistami (przypominająca rywalizację kupców) i obniżenie kosztów pożyczek (redukcję stóp odsetek).
3. Coraz szybsza cyrkulacja kapitału, ze względu na wymianę gotówkową, jak i wekslową.
4. I wreszcie, bezpieczeństwo publiczne.

 

Jak widać, powyższe czynniki, oddziałujące na wymianę handlową od wieków, spowodowały coraz większą równowagę świadczonych usług i, co za tym idzie, kompensację odsetek oraz obniżenie kosztów związanych z nabywaniem kapitału.

 

Nie może Pan zaprzeczyć tym faktom, nie uznaje Pan jedynie ich znaczenia, przypisując kapitałowi przyspieszenie wzrostu bogactwa, podczas gdy źródłem tego wzrostu jest nie kapitał, ale cyrkulacja kapitału.

 

Socjalizm zadaje sobie pytanie: czy nie można by uzyskać równowagi między pożyczkami a przychodami za pomocą bezpośredniej ingerencji nie w kapitał, ale w jego obieg? Czy nie byłaby możliwa taka organizacja cyrkulacji kapitału, aby wytworzyć między kapitalistami a producentami równowagę w świadczeniu usług, a więc równowagę majątkową?

 

Odpowiedź na to pytanie brzmi: tak, można to zrobić, na wiele sposobów.

 

Załóżmy najpierw, ograniczając się do obecnych warunków uzyskiwania kredytu, który dokonuje się głównie gotówkowo, że wszyscy producenci Republiki Francuskiej, w liczbie przeszło dziesięciu milionów, wpłacają składkę w wysokości jednego procenta swojego kapitału. Zgromadzona suma, równa jednemu procentowi kapitału ruchomego i nieruchomości francuskich, wyniosłaby mniej więcej jeden miliard.

 

Celem pobrania owych składek byłoby utworzenie banku, konkurencyjnego wobec banku błędnie nazywanego Bankiem Francji (fr. Banque de France, odpowiednik polskiego NBP – A.P.), który udzielałby dyskonta i kredytów hipotecznych na kwotę 0,5%.

 

Tak niskie oprocentowanie kredytów hipotecznych, dyskonta na produkty handlowe, itp., uderzyłoby przede wszystkim w kapitał zgromadzony przez bezproduktywnych lichwiarzy w postaci gotówki, a pożyczki stałyby się w praktyce darmowe.

 

Jeżeli kapitał handlowy i hipoteczny, czyli innymi słowy majątek pieniężny, którego funkcja ogranicza się jedynie do cyrkulacji, stałby się darmowy, to nieruchomości przestałyby być traktowane jako kapitał, ale byłyby towarami, sprzedawanymi, lub wynajmowanymi (oba te pojęcia byłyby równoważne) po kosztach ich nabycia.

 

Bezpłatność kapitału (w przypadku gdy zapłatą za użytkowanie byłaby wymiana usług, a nie pożyczka) zgromadzonego w postaci nieruchomości, a także kapitału pieniężnego, pociągnęłaby za sobą brak opłat za korzystanie z ziem rolniczych, a dzierżawa, będąca formą należności płaconej przez użytkownika właścicielowi, pełniłaby rolę wyrównania między ziemiami niskiej i wysokiej klasy. W efekcie, nie mielibyśmy podziału na właścicieli ziemskich i uprawiających ich ziemie chłopów, ale jedynie na różne kategorie rolników – ziemie byłyby uprawiane np. przez hodowców kartofli i pomidorów, podobnie jak w rzemiośle mamy do czynienia z jubilerami i mechanikami.

 

Pozwolimy sobie przytoczyć jeszcze jeden dowód na możliwość redukcji kosztów uzyskania kapitału do zera poprzez rozwój odpowiednich instytucji ekonomicznych. Załóżmy, że cały, jakże skomplikowany, uciążliwy, a miejscami nawet poniżający system podatkowy, jaki zostawił nam w spadku feudalizm szlachecki, zastąpilibyśmy jednym podatkiem. Podatek ów nie byłby naliczany od wysokości produkcji, obrotu, konsumpcji czy własności mieszkalnej, ale, jak nakazuje sprawiedliwość i nauki ekonomiczne, od kapitału należącego do każdego obywatela. Kapitalista, zmuszony do płacenia podatku w wysokości co najmniej równej sumie, jaką zarabia przez pożyczanie swego majątku na procent, musiałby albo wykorzystać go w sposób produktywny, albo go sprzedać. Jak widać, nawet tak prosta operacja fiskalna przyspieszyłaby uzyskanie równowagi ekonomicznej.

 

Cała socjalistyczna teoria procentu od kapitału, podzielana przez gros współczesnych ekonomistów, zamyka się w tych kilku przedstawionych powyżej akapitach. Wyjaśnia ona, jaki jest wpływ odsetek na społeczeństwo, a wskazując je jako źródło powszechnej biedy, naciska na zniesienie lichwy.

 

Koszty uzyskania kapitału, a więc przede wszystkim odsetki, stanowią wraz z kosztami pracy integralną część ceny każdego dobra i powodują, że towary stają się nieosiągalne dla tych, którzy mają do dyspozycji jedynie zarobioną pensję, a nie są w stanie pożyczać niczego na procent. Zjawisko to pociąga za sobą wzrost bezrobocia i bankructwa wielu przedsiębiorstw.

 

Powyższy przykład, ukazujący szkodliwość istnienia procentu od kapitału, a który przypomina to, co matematycy nazywają redukcją do absurdu, został już wielokrotnie przedstawiony przez socjalistów; dlaczego nie odnieśli się do niego ekonomiści?

 

Zanim zajmie się Pan obalaniem socjalistycznych pomysłów na likwidację odsetek, prosimy odpowiedzieć na kilka pytań:

 

1. Czy nie jest prawdą, że, z jednej strony pożyczanie kapitału jest usługą, a więc musi zostać opłacone, ale z drugiej strony większość kapitalistów po zawarciu transakcji nie musi niczego sobie odmawiać, a zatem nie powinni domagać się oni dodatkowych opłat poza zwrotem kapitału?
2. Czy lichwa nie powinna być taka sama dla wszystkich? Jeżeli tak, to czy nie stanie się ona równa, gdy w ogóle zostanie zniesiona?
3. Czy nie jest możliwe utworzenie narodowego banku, który udzielałby darmowego kredytu i dyskonta?
4. Czy nie jest prawdą, że następstwem darmowego kredytu i dyskonta, lub też przy wprowadzeniu wspomnianego przez nas podatku od kapitału, byłoby zniknięcie z rynku zarówno odsetek od pożyczek pieniężnych, jak i opłat za wynajem nieruchomości?
5. Czy nie widzi Pan wewnętrznych sprzeczności w obecnym systemie ekonomicznym, pozwalającym na pobieranie odsetek od kapitału?
6. Czy nie jest tak, że ekonomia polityczna, będąc przez tysiące lat niezgodną co do postrzegania odsetek od kapitału z teologią, filozofią i naukami prawnymi, dochodzi nareszcie do właściwych wniosków?
7. Czy wreszcie nie możemy uważać lichwy za instrument prowadzący do równości i postępu, zupełnie jak w polityce, gdzie monarchia absolutna utorowała drogę wolności i postępowi, a w sądownictwie próba gorącej wody i pojedynek zostały zastąpione przez przesłuchanie, które również możemy traktować jako narzędzie postępu?

 

Oto pytania, na które nasi adwersarze powinni odpowiedzieć, zanim zarzucą nam ułomność naukową i intelektualną. Oczekujemy, że ustosunkuje się Pan do powyższych kwestii w kolejnej części naszej dyskusji. Postawmy sprawę jasno: uważamy, że po przeczytaniu naszej riposty, uzna Pan dziewiętnastowieczny socjalizm za ideę wyraźnie przerastającą Pańską przestarzałą ekonomię polityczną.

 

Tłumaczenie tekstu udostępnionego przez www.bastiat.org pod adresem http://bastiat.org/fr/gratuite_du_credit.html.

 


[1] Ściśle rzecz biorąc, Bastiat nie był członkiem tejże akademii, ale jedynie członkiem-korespondentem – przyp. red. oryg.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Ekonomiczny problem społeczeństwa nie dotyczy zatem po prostu alokacji „danych” zasobów – jeśli słowo „danych” ma znaczyć: danych jednemu umysłowi świadomie rozwiązującemu problem stawiany przez te dane. Jest to raczej problem zapewnienia najlepszego wykorzystania zasobów znanych każdemu spośród członków społeczeństwa w celach, których względne znaczenia jemu tylko są znane. Krótko mówiąc, jest to problem wykorzystania wiedzy, która w całej swej pełni nikomu nie jest dana. Friedrich von Hayek
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W styczniu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Wojciech Bielecki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pani Agnieszka Kaim
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Mateusz Krzysztof
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pan Piotr Oliński
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Paweł Pokrywka
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Dominik Wojtaszek
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Łącznie otrzymaliśmy 1 763,66 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>