Bergström: Mit skandynawskiego dobrobytu

Autor: Marcus Bergström
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Łukasz Buczek
Wersja PDF

Wygląda na to, że Obama jest zdeterminowany by, nie zważając na konsekwencje, rozbudować struktury amerykańskiego państwa opiekuńczego. Oczywiście żadna debata na ten temat nie może mieć miejsca bez przytaczania przykładu krajów skandynawskich na dowód skuteczności etatyzmu w budowie dobrobytu. Jest to dość zagadkowa sprawa, nawet dla ”Austriaków” i libertarian. Jako że jestem Szwedem, często jestem proszony o wyjaśnienie fenomenu „trzmielich gospodarek”1, które zgodnie z teorią nie powinny latać a jednak to robią.

Dobrze jest przyjrzeć się historii kraju, którego osiągnięcia gospodarcze chcemy zanalizować. Stefan Karlsson zrobił to w 2006 roku w świetnym artykule o historii szwedzkiej gospodarki. Zatem pozwolę sobie jedynie na pobieżne przybliżenie tematu, zanim przejdę do meritum niniejszego artykułu.

Karlsson napisał:

„W rezultacie prowadzenia prorynkowej polityki, zaradności ludzi i szczęśliwego unikania wojen, Szwecja miała najwyższy na świecie wzrost dochodów w przeliczeniu na osobę pomiędzy 1870 a 1950 rokiem, kiedy to stała się jednym z najbogatszych krajów globu”.

Rzeczywiście, dzięki swej „neutralności” podczas drugiej wojny światowej, Szwecja nigdy nie została zbombardowana ani najechana2. Szwedzki przemysł przetrwał nietknięty, co wraz z wolnorynkową gospodarką pozwoliło krajowi bogacić się na odbudowywaniu zrujnowanej wojną Europy. Szwecja wyeksportowała znaczne ilości dóbr oraz surowców naturalnych, podsycając boom gospodarczy, który trwał przez ponad dwie dekady3. Karlsson podkreśla, że w tym czasie „Szwecja była krajem o największym zakresie swobód gospodarczych na świecie a jej wydatki rządowe w stosunku do PKB były niższe niż w Ameryce”.

Na fundamencie tego boomu, szwedzki rząd zaczął budowę gigantycznego państwa opiekuńczego w latach 50. 60. i 70., windując poziom wydatków rządowych do 50 procent PKB. W połowie lat 70. maksymalna stawka podatkowa wynosiła niewyobrażalne 102 procent.

Jedną z osób, która odczuła na własnej skórze ten podatek, była Astrid Lindgren, słynna autorka książek dla dzieci, znana dzięki serii bajek o Pippi Pończoszance. W 1976 roku napisała krótką historyjkę satyryczną, opublikowaną w jednej z największych szwedzkich gazet, opowiadającą o rozterce pewnej autorki książek dla dzieci o imieniu Pomperipossa, która żyła w fikcyjnej krainie zwanej Monismanią. Pomperipossa głowiła się, dlaczego wraz ze wzrostem swych zarobków miała coraz mniej pieniędzy oraz dlaczego rząd karze ludzi takich, jak ona, za pisanie popularnych bajek dla dzieci. W historyjce wspomniano także, że w Monismanii można uniknąć płacenia niektórych podatków kupując nieruchomość, co dokładnie odzwierciedlało postępowanie ówczesnego ministra finansów, Gunnara Stränga.

Historyjka Lindgren wzbudziła w Szwecji burzliwą dyskusję na temat podatków. Po raz pierwszy od 44 lat Partia Socjaldemokratyczna przegrała wybory parlamentarne.

W latach 70. szwedzka gospodarka stała w obliczu poważnych kłopotów, głównie z powodu wprowadzania coraz bardziej socjalistycznych przepisów, które doprowadziły do stopniowej stagnacji. Europejskie kraje zaczęły w końcu doganiać Szwecję z jej monstrualnym państwem opiekuńczym i ostatecznie wyprzedziły ją pod względem ekonomicznym.

W celu ratowania gospodarki, nowy rząd przeprowadził gruntowną reformę w latach 80. i 90., obniżając podatki i wydatki socjalne, usuwając państwowe monopole, redukując liczbę regulacji, wprowadzając płynny kurs waluty oraz zezwalając prywatnym podmiotom na działalność w sektorze publicznym.

Wzrost wolności gospodarczej po części ilustruje poniższy wykres. Zestawienie to, opublikowane przez fundację Heritage w jej corocznym raporcie Index of Economic Freedom, stanowi ranking państw pod względem wolności gospodarczej. Przy ocenie brano pod uwagę szereg czynników, takich jak wysokość opodatkowania, inflację, rozmiary rządu, wolność na rynku pracy czy wolność wymiany handlowej. Poprzednia metodologia rankingu została skrytykowana przez Karlssona w 2005 roku (mises.org). Jednak od tego czasu wprowadzono znaczące poprawki (stefanmikarlsson.blogspot.com). Mimo iż indeks nadal nie jest perfekcyjny,  służy bardzo dobrze porównaniu wolności gospodarczej między krajami świata.

Figure1

Pionowe słupki reprezentują stopień wolności szwedzkiej gospodarki. Poprzeczna linia reprezentuje światową średnią.

Wskaźnik ukazuje ważny fakt: wbrew powszechnemu przekonaniu, kraje skandynawskie nie są — patrząc od strony wolności gospodarczej — kolejnymi Republikami Kubańskimi, a reszta świata i USA nie są o wiele bardziej prorynkowe. W rzeczywistości kraje skandynawskie znajdują się w pierwszej dwudziestce najbardziej zliberalizowanych gospodarek świata, pomimo przeraźliwie rozdętych wydatków socjalnych.

Wskaźnik wykazał, że Szwecję, Danię i Finlandię można uznać za bardziej wolnorynkowe niż pozostałe kraje Europy, włącznie z Niemcami, Austrią, Francją, Belgią, Hiszpanią, Portugalią i Grecją. Podczas gdy poziom wydatków rządowych oraz podatków jest w krajach skandynawskich bardzo wysoki, reszta państw europejskich wprowadza więcej przepisów oraz posiada mniej efektywny i transparentny system prawny, co niweluje pozytywny wpływ niższych podatków.

Porównując wskaźniki wolności gospodarczej Australii — najbardziej liberalnego z krajów zachodnich — z Norwegią, która wypada w rankingu najgorzej ze wszystkich krajów skandynawskich, różnica wynosi 13,2 punktu lub 16 procent. Porównując Australię z najlepszym krajem skandynawskim, czyli z Danią, różnica wynosi 4,7 punktu lub 5,7 procent.

Innym miernikiem, który pokazuje podobną tendencję, jest wskaźnik łatwości prowadzenia interesów, opracowywany przez Bank Światowy. Mierzy on uciążliwość biurokracji i przepisów, z którymi musi się borykać przedsiębiorca rozpoczynający i prowadzący działalność gospodarczą w danym kraju. Tutaj także kraje skandynawskie wypadają najlepiej, plasując się w pierwszej dwudziestce rankingu. Największą ich bolączką są rygorystyczne przepisy prawa pracy.

Dania wypada lepiej w obu tych rankingach w porównaniu ze swymi skandynawskimi sąsiadami, ze względu na swoje znacznie bardziej elastyczne prawo pracy. Co ciekawe, Dania idzie łeb w łeb ze Stanami Zjednoczonymi w rankingu Heritage. Dania jest na dziewiątym miejscu, a USA na ósmym. W styczniu 2010 roku duński rząd obniżył maksymalną stawkę podatkową z horrendalnych 60 procent do trochę niższych 50 procent. Odbije się to na przyszłorocznym rankingu, w którym Duńczycy z pewnością  wyprzedzą USA.

Oczywiście nie możemy postrzegać krajów skandynawskich jako wolnych, tylko dlatego, że zajmują wysokie miejsca we wspomnianych rankingach. Nie mniej jednak są one bardziej wolne niż pozostałe kraje, co tłumaczy wyższy poziom życia ich mieszkańców.  Z tego prostego powodu skandynawskie państwa opiekuńcze wydają się funkcjonować dobrze — większość alternatyw jest jeszcze gorsza, a wśród ślepców i jednooki królem.

Podsumowanie

Widzimy więc, że kraje skandynawskie mają bardzo wysokie podatki, zaś tym, co je ratuje, jest relatywnie niewielka liczba regulacji. Sprawia to, że kraje skandynawskie dorównują kroku innym krajom rozwiniętym i mogą się chwalić takim samym lub wyższym standardem życia. Stwierdzenie, że inne kraje zachodnie są o wiele bardziej wolnorynkowe jest niefortunne; może błędnie zasugerować, że rządowa ekspansja przyniesie wszystkim szczęście i powodzenie, kiedy tak naprawdę może wszystko zniszczyć.

Mimo wszystko możemy dojść do wniosku, że wolność na świecie jest tak ograniczona, że nawet tak opiekuńcze kraje skandynawskie mogą być postrzegane jako „wolne”. Kiedy sprawy wolnego rynku w Skandynawii powoli zmierzają w dobrym kierunku, w reszcie świata obserwujemy coś zupełnie odwrotnego, a w szczególności w Stanach Zjednoczonych. Widząc jak USA spadają w rankingach wolności gospodarczej do poziomu Danii, możemy wnioskować, że pozostaje kwestią czasu kiedy zrównają się z Finlandią, Norwegią i Szwecją.


1 Szwedzki premier w ten sposób mówił o swym kraju (wg wprost.pl).

2 W rzeczywistości szwedzki rząd potajemnie kolaborował z niemieckimi nazistami i zezwalał im na korzystanie z sieci torów kolejowych oraz surowców naturalnych, unikając w ten sposób inwazji.

3 Nie ma lepszego empirycznego dowodu na to, jak bardzo Keynes się mylił, twierdząc iż wojna i zniszczenie mogą przysłużyć się do wzbogacenia kraju. Wystarczy porównać stan szwedzkiej gospodarki z gospodarkami krajów reszty Europy w okresie dwóch dekad po drugiej wojnie światowej. Szwecja, ze swoją nienaruszoną gospodarką, biła na głowę inne kraje, które nierzadko musiały całkowicie odbudowywać swoje gospodarki.

Artykuł ten został napisany w kategorii: Ekonomia, Tłumaczenia.

RSS dla komentarzy

36 komentarzy do “Bergström: Mit skandynawskiego dobrobytu”

  1. wojtaz Pisze:

    Po przeczytaniu tekstu mam nieodparte wrażenie, że nie do końca wyjaśnione zostało czemu w Szwecji jest tak dobrze skoro jest państwem wysoce socjalistycznym. Dla mnie również jest to zagadką. Pytanie jak prostemu człowiekowi wyjaśnić, że w Szwecji panuje „dobrobyt”, pomimo dużych wydatków rządowych. Fakt, iż jest tam wysoki poziom tzw. wolności gospodarczej pokazuje jak dobrze państwo może współpracować z inicjatywą prywatną. W czym tkwi problem?

  2. lukasz.szostak Pisze:

    @wojtaz

    Jako przedsiębiorca mogę z całą stanowczością stwierdzić, że wolałbym żyć w systemie, w którym państwo nie wtrąca się w to JAK zarabiam pieniądze, a na koniec „tylko” zabiera 50% zysków, zamiast żyć w systemie, gdzie państwo dyktuje mi, w jaki sposób mam robić biznes, a na koniec zabiera 19%.

    Wolę mieć 50% z miliona, niż 81% ze stu tysięcy, a to, co najbardziej podcina skrzydła przedsiębiorcom to tysiące stron sprzecznych wewnętrznie, niekonsekwentnych przepisów.

  3. wf Pisze:

    Bardzo ciekawe spostrzeżenie.

  4. wojtaz Pisze:

    @lukasz.szostak
    To co mówisz jest prawdą dla Ciebie, dla mnie również, ale wielu ludzi uważa, że nie jest im taka wolność do szczęścia potrzebna. Ponadto mówisz, że z perspektywy przedsiębiorcy jest to lepsza sytuacja, ale artykuł traktuje o całej gospodarce. Chodzi mi mniej więcej o to, jak przekonać np. moich rodziców o poglądach socjalistycznych, że gospodarka socjalistyczna nie powinna być wzorem prawidłowego funkcjonowania. To że lepiej na wolnym rynku jest przedsiębiorcom, nie oznacza że lepiej jest ogółowi.

  5. szymon Pisze:

    World Economic Forum
    The Global Competitiveness Index 2009–2010
    1. Szwajcaria
    2. Stany Zjednoczone
    3. Singapur
    4. Szwecja

    Institute for Management Development
    The World Competitiveness Scoreboard 2010
    1 Singapur
    2 Hong Kong
    3 Stany Zjednoczone
    4 Szwajcaria
    5 Australia
    6 Szwecja

    Ale są mniej mierzalne elementy, np. polityka społeczna i mieszkańcy kraju, ja bym nie chciał mieszkać w Szwecji ;)

  6. sebastian Pisze:

    @wojtaz

    W gospodarce występują: przedsiębiorcy „jednoosobowi”, „przedsiębiorcy pracodawcy”, „państwo pracodawca” lub „robotnicy pracobiorcy”. Jeśli przedsiębiorcom jest gorzej, to ich pracownikom też jest gorzej. Jeśli przedsiębiorcy mniej zarabiają, to i państwo mniej zbiera w podatkach, więc pracobiorcom państwa też jest gorzej. Wniosek – gorzej dla przedsiębiorców = gorzej dla całej mieszanej gospodarki rynkowej.

  7. Dade Pisze:

    @4 Z treści artykułu wszak jasno wychodzi, że jeśli ludzie mogą działać w miarę swobodnie (= „lepiej na wolnym rynku jest przedsiębiorcom”) to ogółowi żyje się lepiej.

  8. konrad Pisze:

    @Wojtaz: ludzie sa przekonani ze im wolnosc gospodarcza nie jest do szczescia potrzebna, ale jest to zwyczajnie krotkowzroczne myslenie. Jesli opodatkujesz przedsiebiorcow i unieruchomisz ich lancuchem przepisow, to wielu z nich zrezygnuje, ergo wzrosna ceny towarow i uslug (mniejsza konkurencja) oraz bezrobocie. To dziala tez w druga strone: jesli zachecic ludzi do prowadzenia dzialalnosci gospodarczej, to spadna ceny i wzrosnie liczba miejsc pracy. W ten sposob promuje sie osobnikow ktorzy sa chetni do pracy (np malo zamozni rodzice gromadki dzieci) i odsieje sie hieny zerujace na zasilkach socjalnych.

  9. edgar slawicz Pisze:

    wydaje mi sie że zapominamy o ogromnych zyskach jakie mieli Szwedzi z wojny.Mogli się wzbogacić na wojnie dzięki dobremu prawu opartemu na dobrych obyczajach. Tam gdzie prawo było złe – rozkwitała przestępczośc , a ogółowi społeczeństwa żyło się coraz gorzej.
    Akceptowane przez wszystkich sprawiedliwe prawo jest ważniejsze niż wysokość podatków.
    Należy też podkreślić że podatków nie można szybko windować, bo społeczeństwo odczuje to jako nieuzasadnioną sankcję, niesprawiedliwość i zacznie podejrzewać machloje.
    By działo się dobrze niezbędna jest mądrość i/albo wysoki poziom moralności władców.
    nie ma prostych regół.
    Radziłbym przyjrzeć się -dla porównania- systemowi prawno-moralno-podatkowemu Rosji

  10. Marek Koniarek Pisze:

    „3 Nie ma lepszego empirycznego dowodu na to, jak bardzo Keynes się mylił, twierdząc iż wojna i zniszczenie mogą przysłużyć się do wzbogacenia kraju. Wystarczy porównać stan szwedzkiej gospodarki z gospodarkami krajów reszty Europy w okresie dwóch dekad po drugiej wojnie światowej. Szwecja, ze swoją nienaruszoną gospodarką, biła na głowę inne kraje, które nierzadko musiały całkowicie odbudowywać swoje gospodarki.”

    ———–

    No własnie wynika z tego, ze sie nie mylil – wojna bardzo przyczyniła sie do wzbogacenia Szwecji ;)

  11. :) Pisze:

    Opodatkowanie przedsiębiorstw w Polsce jest najniższe w OECD włączając składki na ubezpieczenie społeczne. Stopa zwrotu z inwestycji w kapitał ludzki (wliczając niepienięzne dodatki do pensji liczonej brutto jak prywatne ubezpiecznie) jest najniżasza w całej EUROPIE (poza Rosją) niższa nawet niż w Rumunii (choć to wynika również z wydajności pracy) I jakoś dobrobytu nie ma. Nie widać nawet żeby za zwiększaniem się wydajności pracy rosły pensje (skutek aberracyjnej liberalnej polityki).

    Również żadne zmniejszenie podatków dochodowych najbogatszym (niby potencjalnym przedsiębiorcom) nie daje efektu w postaci zwiększenia podaży pracy co dobitnie pokazały idiotyczne reformy M.Tatcher. (jak sie ma tyle kasy że sie nie wie co z nią zrobić – gra sie giełdzie, kupuje 10 z kolei mieszkanie i wynajmuje etc etc)

  12. panika2008 Pisze:

    Co do Thatcher, proszę popatrzeć po prostu na statystyki – bezrobocie sukcesywnie spadało w 2giej połowie jej rządów, od ok. 12% w 1984 do ok. 7% w 1990. Wzrost bezrobocia w latach 1979-1984 był raczej nieunikniony, biorąc pod uwagę sytuację na świecie…

  13. @ :) Pisze:

    Dlatego w europie zachodniej w z r o s t PKB wynosi (poza kryzysem) 1-2% a Polska 4-5% a nawet do 6% dobija. Różnica w dochodach pochodzi stąd że kiedy taki RFN wprowadził sobie ordoliberalizm i jakieś 20 lat akumulował kapitał to my mieliśmy realny socjalizm i kapitał konsumowaliśmy.

  14. Dariusz Pisze:

    Re: :)

    Za to opodatkowanie pracy mamy jedno z najwyższych w Europie, przepisy gospodarcze również jedne z najbardziej skomplikowanych.

    Kiedy kupuje się 10te z kolei mieszkanie to znaczy, że ktoś musiał je wcześniej zbudować. Zarobił na tym inżynier, architekt, budowlańcy, pani sprzedająca hotdogi na placu budowy, pani która sprząta nowo wybudowany blok, właściciel pobliskiego spożywczaka rozbudował swój interes itp.. Tak trudno to zrozumieć?

    Teraz kwestia etyczna. Dlaczego interesuje Cię kto co robi ze swoimi pieniędzmi? To, że ktoś ma dużo nie oznacza, że można go okraść. To wybitne jednostki budują ten świat a nie, za przeproszeniem, tłuszcza.

  15. fk Pisze:

    @:)
    No a jak się gra na giełdzie to się nie stwarza przypadkiem miejsc pracy?

  16. tomkam17 Pisze:

    Nie chciałbym żyć w państwie, które zabiera mi połowę albo więcej zysku/wynagrodzenia i na każdym kroku wtrąca się w życie prywatne i rodzinne. Prawda jest taka, że im więcej państwa opiekuńczego, tym słabsze więzi międzyludzkie i na odwrót. Państwo w ogóle nie powinno ingerować w życie gospodarcze i prywatne. Szwecja kojarzy mi się z Orwellem i Wielkim Bratem, dlatego, gdy słyszę o Szwecji, Bogu dziękuję, że mieszkam w Polsce. Polecam te 2 linki – jeśli nawet 20% jest prawdą, to i tak przeraża…

    http://www.youtube.com/watch?v=EFIwFnrNX1M

    http://www.rp.pl/artykul/2,480850.html

  17. Olgierd Sroczyński Pisze:

    Jak się kupuje 10 z kolei mieszkanie, albo pięćdziesiąty kapelusz, albo 102 parę butów to popyt na pracę się zmniejsza? :))))) Ech ci keynezjanie.

  18. :) Pisze:

    ad 14. „Za to opodatkowanie pracy mamy jedno z najwyższych w Europie”… Kolego, jeżeli dane empiryczne pokazują że wskaźnik stopy zwrotu (STOPY ZWROTU!!!) jest najwyższy to jak wielkiego „opodatkowania pracy” byśmy nie mieli to nie ma żadnego znaczenia (opieram się na raporcie PWC)

    Jeżeli zaś chodzi o „wolność gospodarczą…” Hmmm no cóż nie wiem skąd dane że najniższa w europie

    ad 14 i 12 i 17. Podaży pracy panowie, podaży… (niższe podatki nie zachęcą ludzi do pracowania)

    A co to wynajmu mieszkań zwracam tylko uwagę ze nie zawsze trzeba pracować można ciągnąć rentę kapitałową wskazuje możliwe wytłumaczenia…

    co do „kwestii etycznej” to sobie darujmy bo to śmiechu warte – równie dobrze mogę powiedzieć że to tłuszcza wytwarza dochód, poza tym czy jednostki bogate są wybitne i vice versa? (pyt. retoryczne)

    Poza tym ad 17. – czyżby oddziaływanie na popyt miało zmniejszyć bezrobocie – „:))))) Ech ci keynezjanie”

    ad 13. Polska jest krajem słabiej rozwiniętym (LDC) – stąd pochodzi różnica (P.S. czy kapitał można konsumować? niesądze) Poza tym chyba znamy jakieś rożne historie BRD.

    ad 15. Czy jak się gra w kasynie to się stwarza? – owszem dla jego obsługi. Jednak zamiast inwestycji w sferę realną mamy spekulacje, zakładanie się o poziom stopy procentowej itp. – żenada…

    ad 16. Mnie z Orwellem kojarzą się korporacje

  19. DJ Pisze:

    O Rothbardzie na rozluźnienie: http://www.adamduda.pl/2010/06/01/akap-niewolnictwo-i-monarchia-na-powaznie/

    (Koledzy – mniej spinek :))

  20. Jakub Pietrzak Pisze:

    ad 18
    kapitał można konsumować, chociażby go nie odbudowując w czasie eksploatacji, która przyczynia się do jego zużywania. Nie nie jest wieczne.. poza keynesem i jego bledami:)

  21. Piotr Luberda Pisze:

    odp. :)
    niższe podatki zachęcą do pracy.
    1.pieniądze zostają ludziom w kieszeniach , więc je wydadzą , czyli zgłoszą popyt na towary , usługi , itd , itp. spada bezrobocie.
    2.ja wiem , że rządy też wydadzą te pieniądze , niemniej na inne rzeczy , niż wydalibyśmy je sami. co , z definicji oznacza marnowanie.
    3. jeśli w swoim gabinecie pracuję 9 godzin , to przy wysokich podatkach , zwłaszcza progresywnych praca przez 11 godzin niewiele poprawi moja sytuację . zamiast wiec przyjmować więcej pacjentów , przeznaczam czas na księgowość ukrywającą dochody , lub zaczynam wystawiać lewe zwolnienia ZUS . Jak podatki spadną , a zwłaszcza zniknie progresja – najlepszym sposobem na zwiększenie mojego dobrobytu będzie wzrost ilości pracy/ jakości / inwestycja w gabinet , kolejnych lekarzy itp.

  22. panika2008 Pisze:

    21, ad 1 – wydadzą pieniądze na spekulację i inwestycje pasywne (ot, chociażby w nieruchomości)
    ad 2 – hmm, z jakiej definicji?
    ad 3 – marginalna produktywność firmy w aktualnych realiach fiskalnych i opisanym przez Ciebie przypadku nie spadnie poniżej zera bez względu na poziom podatków (o ile nie podniosą ZUS). Jeśli PIT podniosą z 19% do 99%, to zostanie Ci w kieszeni zamiast, powiedzmy, 8900 zł miesięcznie, 100 zł miesięcznie. Ale 100 zł to ciągle więcej, niż zero :)

  23. Lucid Pisze:

    @22
    A co cię obchodzi na co ludzie wydadzą swoje pieniądze? Jeśli ktoś zainwestowałby w mieszkanie czynszowe to chyba dobrze — mieszkań w Polsce brakuje.
    Podaj jakiś przykład gdzie prywatny podmiot zainwestował swoje pieniądze mniej efektywnie niż państwowa biurokracja.

  24. panika2008 Pisze:

    Mnie nie obchodzi, na co wydadzą, odpowiadam na odważną tezę Piotra Luberdy, że zgłoszą popyt na towary i usługi, co doprowadzi do spadku bezrobocia. Życie nie jest takie proste.

    Przykłady inwestycji prywatnych gorszych, niż państwowe można z rękawa podawać na rynku kapitałowym – np. Lehman Brothers vs norweski suwerenny fundusz inwestycyjny (http://en.wikipedia.org/wiki/The_Government_Pension_Fund_of_Norway), stawiany generalnie – nie bezpodstawnie – za wzorowy przykład długoterminowego rozsądnego i bezpiecznego inwestowania.

  25. Lucid Pisze:

    Czyli nie zgłoszą w ogóle popytu na towary i usługi? Ciekawe. Według mnie w pierwszej kolejności wydadzą na podniesienie swojego standardu życia, na ubezpieczenie zdrowotne, edukację lepszą żywność. Nadwyżki zainwestują na rynku inwestycji pasywnych (będą oszczędzać w ten lub inny sposób). Inni zwyczajnie pieniądze przeżrą w konsumpcyjnym pędzie – to ci którzy mają trudności ze zrozumieniem że państwo im na starość nie da.

    Lehman Brothers nazwać prywatnym bankiem to jakiś żart raczej. Czekam na wysyp trafionych przykładów z rękawa.

  26. panika2008 Pisze:

    Uwaga, proszę przeczytać jeszcze raz, powoli: „zgłoszą popyt na towary i usługi, co doprowadzi do spadku bezrobocia”.

    Tak, LB był prywatnym bankiem, znacznie bardziej prywatnym w sensie operacyjnym, niż banki komercyjne, bo wyjętym spod normalnych regulacji bankowych. Jaki inny by Pan chciał przykład? Może np. LTCM genialnego ekonomisty Scholesa? Czy może fundusz Berniego Madoffa? Komu by Pan, patrząc ex post, był bardziej skłonny powierzyć swoje oszczędności: Berniemu, czy polskiemu skarbowi w formie obligacji?

  27. Lucid Pisze:

    No dobrze, kwestia nazewnictwa. Ja nie uznaję instytucji finansowych wyjętych spod prawa/regulacji przez kumpli w rządzie za prywatne.

    Swoich pieniędzy nie powierzam funduszom ani też nie lokuję w tak marne inwestycje jak obligacje rządowe.

  28. Michał Gajzler Pisze:

    Najważniejsza teza to: „(…) kraje skandynawskie mają bardzo wysokie podatki, zaś tym, co je ratuje, jest relatywnie niewielka liczba regulacji”. Dlatego poprzez komentarz pod artykułem pragnę wyrazić prośbę, aby wypowiedział się ktoś kompetentny i przedstawił różnice między regulacjami w Polsce, a analogicznymi regulacjami (lub sygnalizując ich brak) w Szwecji. Takie zestawienie to by było coś!

  29. szymon Pisze:

    Proszę:
    Szwecja
    http://www.doingbusiness.org/ExploreEconomies/?economyid=181

    Polska
    http://www.doingbusiness.org/ExploreEconomies/?economyid=154

  30. szymon Pisze:

    Dalsze wskaźniki:
    http://www.imd.ch/research/publications/wcy/World-Competitiveness-Yearbook-Results/#/wcy-2010-rankings/

    oraz

    http://www.weforum.org/en/initiatives/gcp/Global%20Competitiveness%20Report/index.htm

    To oczywiście tylko statystka :)

  31. Bp Smith Pisze:

    ad. 28 A co tu specjalnie zestawiać?
    1. W Szwecji podatki gminne, (ok 2/3 obciążeń) nie są przepuszczane przez budżet centralny tylko zostają na miejscu.
    2. W najbardziej zbiurokratyzowanych krajach Europy tzn. Belgii i Francji, odpowiednio na arrondissment i departement przypada średnio 248 tys. i 580 tys. mieszkańców. W Szwecji 444 tys. na län, a w Polsce ok. 103 tys. na powiat. (liczę od dołu, nie od góry jak to się robi po to by län traktować jak województwo, bo jest to 2 szczebel podziału adm.)
    Szwecja ma 390 deputowanych, Polska 460 + 100 (średnia w jedno izbowych, lub izby niższej dla Europy – 223).
    3. Rząd Szwecji to 21 ministerstw, gdzie jeden gabinet liczy około 13 os. W Polsce 17, ale za to sama Kancelarią Prezesa Rady Ministrów liczy ok. 550 stołków co w porównaniu do 60 osób w gabinecie premiera Szwecji i łącznie ok. 2,5 tysiąca pracowników zatrudnionych w szwedzkich ministerstwach, daje chyba jasny pogląd na wykorzystanie pieniędzy podatnika.
    4. Nie mam pod ręką szczegółowych danych na temat Szwedzkiej administracji, w każdym bądź razie zatrudnienie w sektorze publicznym wynosi tam ok. 1,3 mln os. co stanowi jakieś 30% ogółu zatrudnienia i przynosi ok. 13% PKB, natomiast wydatki publiczne pochłaniają ok. 45% PKB. Zaś w Polsce (2008 r.) 1,602 mln z czego 390 tys. to administracja, czyli upraszczając, wygląda to mniej więcej tak: lekarz i pielęgniarka, nauczyciel, mundurowy, urzędnik i kosztuje ok. 60% PKB, a liberalne rządy paradoksalnie charakteryzują się stałym wzrostem administracji publicznej do ponad 428 tys. stołków w 2009 r..
    Dla porównania cała biurokracja UE to ok. 170 tys. urzędników.
    Dodajmy do tego sposób piastowania urzędów publicznych w Polsce na zasadzie nepotyzmu połączonego z poprawnością niby apolityczną w myśl „imperium igitur nobis imperium maximum”, co skutkuje brakiem jakiejkolwiek odpowiedzialności osobistej, która z kolei daje najlepszą gwarancję zatrudnienia i emerytury. Porównajmy to ze szwedzkimi kontraktami terminowymi dla wszystkich pracowników sektora państwowego, opartych na indywidualnym wynagrodzeniu, uzależnionym od wyników pracy, podlegającej stałej ocenie i już powinniśmy mieć jasny obraz szwedzkiego dobrobytu socjalnego. Jednym zdaniem: mamy taką obfitość bezkarnych pierdzistołków, że zwyczajnie muszą utrudniać życie obywatelowi bo inaczej umarliby z nudy na sponsorowanych z jego pieniędzy posadkach.

    http://debatapolityczna.pl/2010/05/27/126/
    http://www.psz.pl/tekst-10673/Szwecja-panstwo-dobrobytu

  32. Piotr Luberda Pisze:

    odpowiadam na 22 ( panika2008):

    ad3 : to pewnie przez te upały , ale nie wiem w którym momencie jest to odpowiedź na mój post ??
    zaś co do podatku 99%… gdzieś tak około 30-40 % zamknąłbym gabinet. czyli nie mam nawet tej „stówy” :-))

    ad2. definicja. cóż : postanawiam , że zamiast odkładać na emeryturę co tydzień chodzę na koncert do filharmonii. jeśli urzędnik może „dla mojego dobra” zabrać mi te pieniądze na ZUS , konto bankowe czy TFI , to znaczy , że stałem się przedmiotem realizacji JEGO wizji MOJEGO życia. nieważne , jak bardzo rentowne są jego wybory. w stosunku do moich planów -są to pieniądze zmarnowane. i , oczywiście zrabowane :-)
    Przyjmuje , że wielu ma inne zdanie . oznacza to jednak brak szans na porozumienie. to po prostu kompletnie przeciwstawne światopoglądy.

  33. Michał Gajzler Pisze:

    Dziękuję Szymonowi i Bp Smith (wypowiedzi nr 29-31). Im więcej takich argumentów tym lepiej.

    Z odpowiedzialnością osobistą urzędników wiąże się pewien dylemat. Z jednej strony, jej brak skłania do – mówiąc delikatnie – nieprzemyślanych decyzji. Z drugiej zaś, gdy urzędnik odpowiada za nie własnym majątkiem, istnieje obawa, że nie będzie skłonny do podejmowania jakichkolwiek działań. I co na to poradzić?

  34. Hans Amber Pisze:

    Jeśli już piszemy tutaj, po polsku, to warto wspomnieć, że w Ameryce istnieje naprawdę dobrobyt a UNAS NIE !! Taka jest prawda. Rola Ameryki jako opiekuńczego państwa też mi się podoba, bo jest w tym szansa aby ukrócić władzę np. bolszewickich rządów. Jest więcej plusów ale chyba nie ma sensu wszystkich tu wymieniać.

  35. uri_brodsky Pisze:

    Podatki są wysokie w Szwecji, ale państwo to się NIE ZADŁUŻA! Licząc wydatki państwa w relacji do PKB Szwecja okazuje się tak samo socjalistycznym/prorynkowym krajem, jak przeciętny kraj Unii Europejskiej.

    Dane można zaciągnąć od Eurostatu.

    Pozdrawiam

  36. Tomasz A. Pisze:

    To nie Szwecja jest liberalna,tylko świat schodzi na psy. Co z tego,że u nich są wysokie podatki,skoro w innych krajach globu są niewiele mniejsze podatki,prócz tych kilku naprawdę liberalnych państwa jak Liechtenstein czy Honk Kong.
    Mógłby ktoś przedstawić mi strukture PKB Szwecji?Chodzi mi o to jaki % PKB stanowią inwestycje,a jaki konsumpcja

Dodaj komentarz