Autor: Michael Huemer
Źródło: „Social Theory and Practice”, Vol. 29, No. 2 (April 2003), s. 297-324. Za stroną domową autora
Tłumaczenie: Mateusz Benedyk, Łukasz Buczek, Stanisław Kwiatkowski, Dominik Modrzejewski, Marcin Pasikowski, Paweł Piskorz, Monika Sznajder
Wersja PDF, EPUB, MOBI

Streszczenie

bronKażda osoba ma prima facie[1] prawo posiadać broń palną. Prawo to jest szczególnie ważne zarówno ze względu na rolę, jaką odgrywa posiadanie broni palnej według jej zwolenników, jak i jej pożytku w celach samoobrony  Prawo to nie zostało zniesione w oparciu o koszty społeczne z nim związane. Koszty te zostały wyolbrzymione i prawdopodobnie są o wiele mniejsze niż korzyści płynące z posiadania takiej broni. Twierdzę, że koszty te musiałyby być co najmniej kilka razy większe niż korzyści, aby prohibicja broni palnej mogłaby być uzasadniona.

1. Wstęp

Zwolennicy ograniczenia dostępu do broni palnej często zakładają, że prawo to ustalane jest w oparciu o wskaźniki przestępczości. To, że przepis może naruszać czyjeś prawa, niezależnie, czy skutkuje zmniejszeniem przestępczości, jest rzadko kiedy poruszane. Racje właścicieli broni palnej także są pomijane.  Znajomy, który uczy o tym zagadnieniu, powiedział mi kiedyś, że z punktu widzenia prawa, w przeciwieństwie do rozważań utylitarystycznych, nie da się zbyt wiele powiedzieć. Stwierdził, że jedyne prawo, które jest tu brane pod uwagę, to „banalne prawo — prawo do posiadania broni”. Nicholas Dixon w podobny sposób uznał proponowany przez siebie zakaz posiadania broni ręcznej za „minimalne ograniczenie”, a chęć właścicieli broni palnej do dalszego jej posiadania za problem „banalny” w porównaniu ze związanym z nią niebezpieczeństwem[2].

Sądzę, że takie podejście jest błędne. Twierdzę, że jednostki mają prima facie prawo do posiadania broni palnej. To prawo jest ważne i chroni istotne interesy, zaś utylitarne rozważania nie obalają go. Dowodząc ostatniej tezy, będę próbował pokazać, że szkody wynikające z prywatnego posiadania broni palnej są prawdopodobnie mniejsze niż korzyści takiego stanu rzeczy. Żeby zaś obalić prawo do posiadania broni, straty wywołane przez broń musiałyby być wielokrotnie większe niż zyski.

2. Wstępne uwagi na temat praw

 

2.1. Założenia dotyczące natury praw

Rozpocznę od kilku uwag na temat pewnych zakładanych przeze mnie ram moralności. Przyjmuję, że jednostki mają przynajmniej kilka praw, które są logicznie wcześniejsze od praw ustanawianych przez państwo. Owe prawa jednostek ograniczają zakres praw, jaki jest możliwy do uchwalenia. Zakładam, że możemy odwoływać się do intuicji, by zidentyfikować niektóre takie prawa. Za przykład niech posłuży prawo do bycia wolnym od fizycznej przemocy: intuicyjnie, ceteris paribus, ludzie czynią źle, jeśli używają przemocy względem drugiej osoby. Prawo to wprowadza moralne ograniczenie w działalności prawodawczej państwa, które nie powinno wprowadzać prawa stwierdzającego, że każdego tygodnia losowo wybrana osoba z każdego okręgu jest chłostana.

Zakładam także, że mamy prawo robić to, co chcemy, dopóki nie ma powodu, by nam tego zabronić. Tym samym na osobie, która odmawia nam prawa do określonego działania, ciąży dialektyczny obowiązek podania argumentów przeciwko istnieniu danego prawa. Z kolei osoba popierająca istnienie danego prawa musi odpowiedzieć jedynie na przedstawione przez drugą stronę argumenty[3].

Jakie rodzaju rozumowanie trzeba przeprowadzić, by pokazać, że nie istnieje prawo do określonego rodzaju działania?

Rozważmy trzy możliwości:

I W oczywisty sposób nie mamy żadnego prima facie prawa, by wszczynać działania, które krzywdzą innych ludzi, traktują ich tylko jako podrzędne byty czy wykorzystują kogoś bez jego zgody. Dlatego też nie mogę rościć sobie prawa (w przeciwieństwie do sytuacji, kiedy moje roszczenie jest przeważone innymi, konkurencyjnymi roszczeniami), aby móc bić lub rabować innych ludzi.

II Być może nie mamy prima facie prawa, by działać w sposób, który — nawet bez naszej intencji — stwarza wysokie ryzyko dla innych, także wtedy, jeśli to ryzyko nie realizuje się. Jeśli moim ulubionym sposobem spędzania czasu jest strzelanie w dowolnym kierunku w zamieszkałym terenie, to — nawet gdy nie chcę nikogo zranić — moje prawo do rozrywki jest co najmniej uchylone, a raczej całkowicie unieważnione, z powodu niebezpieczeństwa stwarzanego dla innych osób.

III Zapewne nie mamy także dorozumianego prawa do działania w sposób, który przy rozsądnej ocenie wydaje się okazywać intencję uczynienia komuś szkody lub narażenia go na nieakceptowane ryzyko. Na przykład, nie mam prawa biec w czyimś kierunku wymachując mieczem, nawet jeśli nie chcę nikogo skrzywdzić. Ta zasada wyjaśnia także, dlaczego karzemy ludzi za same próby lub namowy do dokonania zbrodni.

Mogą także istnieć inne argumenty za zakazaniem pewnych działań. Powyższa lista wydaje się jednak wyczerpywać powody istotne w przypadku prawa do posiadania broni. W szczególności, zakładam, że następujący tok rozumowania nie wystarcza, by obalić prima facie prawo do czynienia A: istnieje umiarkowana statystyczna korelacja między A a dokonywaniem innych, nagannych czynów[4]. Załóżmy, że ludzie, którzy przeczytali Manifest komunistyczny, statystycznie częściej niż przeciętni obywatele próbują dokonać siłowego obalenia rządu. (Może tak być, ponieważ ludzie biorący się za lekturę Manifestu posiadają takie skłonności jeszcze przed jej rozpoczęciem albo, dlatego że to czytanie tej książki budzi w ludziach takie intencje). Nie sądzę, by taka korelacja dowodziła, że nie istnieje domniemane prawo do czytania Manifestu komunistycznego — choć zapewne sytuacja byłaby inna, gdyby przeczytanie Manifestu wywoływało silną tendencję do rozpoczynania rewolucyjnych zawieruch, lub gdyby pojawienie się tego efektu nie zależało od dalszych wolnych wyborów czytelników.

2.2 Jakim rodzajem prawa jest prawo do posiadania broni?

Po pierwsze, odróżniam prawa fundamentalne i pochodne. Prawo jest pochodne, jeśli choć część swojej wagi zawdzięcza innemu, niezależnemu prawu. Prawo jest fundamentalne, jeśli jest chociaż częściowo niezależne od innych praw. Zgodnie z tymi definicjami dane prawo może być jednocześnie fundamentalne i pochodne. Prawa pochodne zwykle są środkiem obrony lub egzekwowania praw fundamentalnych, choć nie jest to jedyna możliwość. Twierdzę, że prawo do posiadania broni jest zarówno fundamentalne, jak i pochodne, jednakże najważniejszy jest jego aspekt pochodny — względem prawa do samoobrony.

Po drugie, dokonuję rozróżnienia na prawa absolutne i prima facie. Prawo absolutne jest nadrzędne, żadne rozważania nie mogą usprawiedliwić jego naruszenia. Prawo prima facie musi być uwzględnione w rozważaniach moralnych, jednak mogą istnieć wystarczająco ważne racje za tym, by je pominąć[5]. Dla przykładu, jeśli dopuszczalna byłaby kradzież z wystarczająco istotnych powodów — powiedzmy, aby uratować życie — wtedy prawo własności nie byłoby absolutne, ale co najwyżej prima facie. Wątpliwe jest, czy prawa absolutne w ogóle istnieją. Niemniej, nie przedstawiam nigdzie absolutnych praw. Próbuję jedynie dowieść, że istnieje silne prima facie prawo do posiadania broni palnej.

Ważne jest, by nie pomylić przypadku, w którym prima facie prawo jest uchylone, z przypadkiem, gdy występują wyjątki od prawa, które ludzie posiadają. Używając metafory, istnieje różnica pomiędzy usunięciem czegoś z moralnej wagi a położeniem czegoś cięższego na drugiej szali tej wagi. Zilustrujmy to przykładem: załóżmy, że zabójstwo agresora w samoobronie jest moralnie dozwolone. Będzie to dozwolone na zasadzie wyjątku od prawa do życia (agresor traci tymczasowo swoje prawo do niebycia zabitym przez swoją ofiarę), a nie na mocy pominięcia prawa agresora do życia. Jest tak, ponieważ zasadność zabójstwa w samoobronie nie zależy od  tego, że ofiara ma większe prawo do życia niż agresor[6]. Dla kontrastu załóżmy, że można zabić niewinną osobę, by uratować życie 1 000 innych. To byłby przypadek pominięcia prawa do życia wspomnianej osoby, a nie wyjątek od jej prawa. Tylko w drugim przypadku moglibyśmy powiedzieć, że prawo zabitej osoby zostało naruszone.

Tym samym wskazane w części 2.1 powody do odmowy uznania czyjegoś prima facie prawa do działania w określony sposób nie wyczerpują możliwości zabronienia danego działania. Jeśli nie istnieją powody, by nie uznać danego prawa, to ono prima facie istnieje, choć inne powody mogą sprawić, że zostanie uchylone.

 

2.3 Porównywanie ważności praw

Im prawo ma większą wagę, tym poważniejsze jest jego naruszenie i tym trudniej innym prawom doprowadzić do jego pominięcia. Zakładam, że istnieją trzy zasady dotyczące porównywania ważności praw.

Po pierwsze: ceteris paribus, waga prawa fundamentalnego rośnie wraz z wagą danego prawa dla życiowych planów jednostki. Nie znaczy to, że każde działanie, które utrudnia jednostce osiągnięcie jej celów, narusza prawo. Oznacza to tylko, że jeśli działanie narusza prawo, czyni to tym bardziej, im mocniej godzi w cele ofiary.

Według niektórych teorii interesu własnego jednostki, jej cele mogą się różnić od jej interesów[7]. W takim przypadku uważam, że waga prawa powinna choć częściowo zależeć od celów posiadacza praw, nie tylko od jego interesów[8]. Rozważmy przykład, by to uzasadnić: wyobraźmy sobie prawo zakazujące wszelkich związków homoseksualnych. Zwolennicy tego zakazu twierdzą, że jest to naruszenie nieistotnego prawa, jako że takie związki są moralnie złe, a tym samym homoseksualiści mylą się, sądząc, że mają pozytywny interes w takich związkach[9]. Bez wdawania się w debatę o wartości homoseksualizmu możemy powiedzieć, że intuicyjnie argumenty zwolenników zakazu są błędne: taka legislacja byłaby zasadniczym naruszeniem obywatelskich wolności homoseksualistów, bez względu na to czy homoseksualizm jest zdrowy, czy jest wyrazem cnoty[10]. Najlepiej to wytłumaczyć hipotezą, iż prawa istnieją, by chronić autonomię jednostek, czyli możliwość wypełniania planów na swoje życie, a nie po to, by chronić interesy jednostek definiowane przez osobę trzecią.

Po drugie: w przypadku praw pochodnych, waga naruszenia takiego prawa jest proporcjonalna do wagi prawa, od którego się wywodzi. Tym samym, prawo pochodne, które służy ochronie prawa do życia jest ważniejsze, ceteris paribus, od prawa, które służy ochronie prawa własności.

Po trzecie: Waga naruszenia prawa pochodnego zależy także od tego, jak bardzo wpływa na prawo, od którego zależy. Cenzura książek krytykujących rząd byłaby poważniejszym naruszeniem wolności słowa niż cenzura pornografii, ponieważ możliwość wydawania publikacji wyrażających krytykę danej polityki jest ważniejsza dla ochrony określonych praw niż możliwość publikacji pornografii.

Poważne naruszenie prawa nie jest zatem tym samym co naruszenie poważnego prawa. Można naruszyć ważne prawo w niewielkim stopniu, dokonując mało ważnego naruszenia. Najgorszymi naruszeniami praw będą więc poważne naruszenia ważnych praw.

3. Czy istnieje prima facie prawo do posiadania broni?

Przyjmując jako podstawę rozumowania wolność jednostki, istnieć będzie co najmniej domniemane, pierwotne prawo do posiadanie broni, chyba że istnieją powody — opisane w §2.1 — dla których prawa tego można odmówić. Zastanówmy się teraz, czy faktycznie istnieją po temu podstawy.

I Zacznijmy od założenia, że nie wolno krzywdzić innych, traktować ich jako podrzędnych bytów lub wykorzystywać bez ich zgody. Trudno jest dostrzec, w jaki sposób samo posiadanie broni miałoby stanowić złamanie powyższych zasad, nawet jeżeli założyć, że owo posiadanie ułatwi ich złamanie. Zazwyczaj nie zabraniamy jednak działań, które tylko ułatwiają popełnienie wykroczenia, jeżeli wykroczenie to wymaga podjęcia oddzielnej decyzji.

II Rozważmy teraz zasadę mówiącą, że nie wolno robić rzeczy, które — chociażby niecelowo — generują niedopuszczalne ryzyko dla stron trzecich. Z racji, że życie jest wypełnione ryzykiem, aby zasada ta była sensowna, musi wykorzystywać jakąś koncepcję nadmiernego ryzyka. Jednak ryzyko związane z posiadaniem i rekreacyjnym używaniu broni jest minimalne. Podczas gdy około 77 milionów Amerykanów posiada broń[11], stopa wypadków śmiertelnych przy użyciu broni spadła drastycznie w ciągu ostatniego stulecia i wynosi obecnie około 0,3 na 100 tys. mieszkańców. Dla porównania, przeciętny obywatel ma 19 razy większą szansę umrzeć ze względu na upadek i 50 razy większą szansę zginąć w wypadku samochodowym niż z powody przypadkowego użycia broni[12].

III Niektórzy mogą przypuszczać, że statystyki wypadków z bronią nie są istotne: prawdziwe zagrożenie generowane przez posiadanie broni to ryzyko, że posiadacz broni lub ktoś inny „straci nad sobą kontrolę” w czasie kłótni i zdecyduje się strzelić do przeciwnika. Nicholas Dixon argumentuje: „W 1990 roku 34,5% wszystkich morderstw wynikało ze sporów domowych lub innego typu sporów. Ponieważ wszyscy możemy czasem wdać się w burzliwą kłótnię, to w pewnych okolicznościach wszystkim nam grozi utrata kontroli i zabicie przeciwnika”[13]. Odpowiadając, powinniśmy zacząć od tego, że argument Dixona jest błędny. Załóżmy, że 34,5% ludzi, którzy potrafią przebiec milę w czasie mniejszym niż cztery minuty, ma czarne włosy, i że ja też mam czarne włosy. Nie wynika z tego, że ja też potrafię przebiec milę w czasie poniżej czterech minut. Wydaje się prawdopodobne, że jedynie specyficzny typ człowieka reaguje w czasie sporu zabiciem przeciwnika. Po drugie, tezy Dixona i McMahana są sprzeczne z dowodami empirycznymi. W 1988 roku w 75 największych hrabstwach w USA przeszło 89% dorosłych morderców było wcześniej notowanych jako przestępcy[14]. Potwierdza to zdroworozsądkowy pogląd, że istnieje małe prawdopodobieństwo, by zwyczajni ludzie posunęli się do morderstwa, nawet jeśli udostępnić im do tego środki. A więc samo posiadanie broni nie generuje zwiększonego ryzyka dla stron trzecich.

IV Rozważmy koncepcję, że jednostki nie mają prawa angażować się w działalność, która świadczy o intencji zrobienia komuś krzywdy lub intencji wygenerowania niedopuszczalnej wielkości ryzyka dla stron trzecich. Zasada ta nie miałaby tu zastosowania, ponieważ, jak zgadzają się wszystkie strony sporu, jedynie niewielki ułamek z 77 milionów posiadaczy broni w USA planuje popełnić przestępstwo przy użyciu broni.

V Może być wysunięty argument, że całkowity społeczny koszt prywatnego posiadania broni jest na tyle znaczny, a państwo nie jest w stanie z góry zidentyfikować tych posiadaczy broni, którzy użyją jej wbrew prawu, że jedyną możliwością, jaka istnieje, by zredukować ten koszt, jest zakazanie również uczciwym obywatelom posiadania broni. Jednak nie jest to argument przeciwko istnieniu prima facie prawa do posiadania broni. Jest to jedynie argument za uchyleniem takiego prawa. Zasadniczo, fakt, że ograniczenie pewnej aktywności może mieć korzystne skutki, nie dowodzi tego, iż należy  przestać cenić wolność do angażowania się w nią — stanowi jedynie argument za tezą, że istnieją różne argumenty na rzecz zakazania angażowania się w nią. (Dla przykładu załóżmy, że odebranie mi samochodu i oddanie go Tobie zwiększy całkowity dobrobyt w społeczeństwie. Nie wynika z tego, że nie mam żadnego roszczenia do mojego samochodu!).

Trudno jest zaprzeczyć istnieniu przynajmniej domniemanego, pierwotnego prawa do posiadania broni.  Nie mówi nam to jednak nic o sile takiego prawa, ani o przesłankach do jego uchylenia. Większość przeciwników prawa do posiadania broni nie twierdzi, że nie istnieje domniemane prawo do posiadania broni, ale że jest to co najwyżej drobne prawo wtórne, zaś szkody, jakie wywołuje prywatne posiadanie broni, są znacznie większe od korzyści.

4. Czy prawo do posiadania broni jest istotne?

Ograniczę się do rozważań dotyczących ograniczeń prawa do posiadania broni w kontekście całkowitego zakazu prywatnego jej posiadania[15]. Taki zakaz oznaczałby złamanie prima facie prawa do posiadania broni. Twierdzę, że złamanie tego prawa byłoby istotne, zarówno ze względu na rolę odgrywaną przez broń w życiu entuzjastów broni palnej, jak i na relacje między prawem do posiadania broni oraz prawem do samoobrony.

 

4.1 Rekreacyjna wartość broni palnej

Rekreacyjna wartość broni palnej bierze się z różnego rodzaju rozrywek strzeleckich, zawodów oraz możliwości polowania. Uczestnicy debat o prawie do posiadania broni prawie nigdy nie przykładają wagi do wartości rekreacyjnej[16] — być może wynika to z faktu, że wartość ta wydaje się nieznaczna w porównaniu ze śmiercią, tak spowodowaną, jak i powstrzymaną dzięki posiadaniu broni. Nacisk na prawo jednostek do angażowania się w wybraną rozrywkę może się w tym kontekście wydawać niewłaściwy. Nie jest to jednak prawda. Rozważmy dwie postaci tego zarzutu.

I Można przypuszczać, że życie jest leksykalnie wyższe od rozrywki (ogólnie rzecz biorąc posiada nieskończenie wyższą wartość niż rozrywka), a więc żadna ilość wartości rozrywkowej nie może zbilansować nawet jednej przedwczesnej śmierci[17]. Takie stanowisko nie może jednak oznaczać, że pewien poziom ryzyka utraty życia nie może zostać nigdy zaakceptowany, ponieważ nie jest możliwe całkowite wyeliminowanie wszelkiego rodzaju zagrożeń. Zamiast tego założę, że zwolennicy tezy o nieskończenie wielkiej wartości życia są w rzeczywistości zwolennikami maksymalizacji oczekiwanej długości życia[18].

Tak interpretowane stanowisko wydaje się nieprzekonywające, ponieważ rekreacja stanowi w dużym stopniu o przyjemności czerpanej z życia, która to przyjemność stanowi o (co najmniej) dużej części wartości samego życia. Rozważmy zakres czynności, których głównym celem jest rekreacja, lub — ujmując problem szerzej — zwiększanie przyjemności: stosunek seksualny nienastawiony na reprodukcję, czytanie beletrystyki, oglądanie telewizji i filmów, rozmowa z przyjaciółmi, słuchanie muzyki, jedzenie deseru, spożywanie posiłków poza domem, branie udziału w grach i zabawach itd. Czy byłoby racjonalne, by odmawiać sobie tych rzeczy, jeżeli miałoby to zwiększyć oczekiwaną długość życia o, powiedzmy, pięć minut? Z drugiej strony, załóżmy, że przejażdżka do parku minimalnie obniża oczekiwaną długość życia (ze względu na ryzyko wypadków drogowych, napotkania przestępców, kontaktu z bakteriami itd.). Czy byłoby irracjonalne odbyć taką przejażdżkę niezależnie od wielkości czerpanej z niej przyjemności?

II Bardziej przekonywająca wydaje się interpretacja tego stanowiska, która mówi, że wartość ludzkich istnień uratowanych przez zakaz posiadania broni jest zwyczajnie dużo większa niż rekreacyjna wartość prawa do posiadania broni. Nie jest oczywiste, że jest to prawda, nawet przy założeniu, że zakaz posiadania broni w znacznym stopniu zredukowałby ilość śmiertelnych wypadków związanych z bronią. Wielu posiadaczy broni wydaje się czerpać olbrzymią satysfakcję z rekreacyjnego wykorzystania broni palnej i nie jest przesadą stwierdzenie, że dla wielu rekreacyjne strzelanie z broni palnej to sposób życia[19]. Co więcej, istnieje bardzo znaczna liczba posiadaczy broni. W dużym przybliżeniu, liczba posiadaczy broni przewyższa ilość wypadków śmiertelnych przeszło dwa tysiące razy[20]. Nawet jeżeli założymy optymistycznie, że znaczna liczba ludzi korzystających z rekreacyjnego posiadania broni może i zechciałaby skorzystać z innych form rozrywki, musimy przyjąć, że bilans użyteczności straconej i zyskanej w wyniku zakazu posiadania broni jest zdecydowanie przeszacowany przez tych, którzy nie uwzględniają rekreacyjnego wykorzystania broni. Z oczywistych przyczyn nie jest łatwo zmierzyć użyteczności wynikającej z rekreacyjnego wykorzystania broni, nie jest też łatwo porównać ją z wartością istnień utraconych ze względu na akty przemocy przy użyciu broni palnej. Jednak nie jest to powód, by całkowicie ignorować użyteczność rekreacyjną, jak często czynią to strony w debacie o prawie do posiadania broni.

W obecnych rozważaniach staramy się jednak unikać utylitaryzmu. Argumentujemy tu, że domniemane, pierwotne prawo do posiadania broni jest istotne z punktu widzenia entuzjastów broni palnej ze względu na istotną rolę, jakie odgrywa w ich stylu życia. Zakaz posiadania broni oznaczałby znaczną ingerencję w ich plany na życie. Zgodnie z kryteriami omówionymi w §2.3, wystarczy to, by wykazać, że taki zakaz okazałby się poważnym złamaniem prawa.

4.2 Prawo do samoobrony

Główny argument strony zwolenników prawa do posiadania broni można streścić następująco:

1. Prawo do samoobrony jest ważne.

2. Zakaz posiadania broni byłby znaczącym złamaniem prawa do samoobrony.

3. Z powyższych przesłanek wynika, że zakaz posiadania broni byłby poważnym złamaniem prawa.

Siła tego wniosku zależy od siły jego założeń — im ważniejsze jest prawo do samoobrony, i im bardziej zakaz posiadania broni można interpretować jako złamanie tego prawa, tym poważniejszym złamaniem praw jest zakaz posiadania broni.

Rozpocznę od wykazania, że prawo do samoobrony jest istotnie bardzo ważne. Rozważmy następujący scenariusz:

Przykład 1 Morderca włamuje się do domu, w którym przebywają dwie osoby — ofiara oraz współsprawca. (Nie jest konieczne, by współsprawca uprzednio kontaktował się z mordercą). Kiedy morderca wkracza do sypialni, w której znajduje się ofiara, współsprawca wkracza przez inne wejście, aby, z jakichś przyczyn, przytrzymać ofiarę, kiedy morderca zasztyletuje go na śmierć.

W tym scenariuszu, morderca dokonuje przypuszczalnie możliwie najpoważniejszego  złamania prawa. Jak ocenić czyn współsprawcy, który przytrzymał ofiarę? Większość zgodziłaby się, że zbrodnia ta, jeżeli nawet niejednoznaczna z morderstwem, to jest mu bardzo bliska, nawet pomimo faktu, że współsprawca nie zabija, ani bezpośrednio nie krzywdzi ofiary. Jeżeli popatrzeć tylko na czynność przytrzymania kogoś na kilka chwil, działanie współsprawcy wydaje się jedynie pomniejszym złamaniem prawa. To, co powoduje, że jest to jednak tak skrajne złamanie prawa, to fakt, że powstrzymano ofiarę przed ucieczką lub obroną — czyli ograniczono jej prawo do samoobrony. (Celowe oraz siłowe powstrzymanie osoby przed skorzystaniem z danego prawa stanowi jego złamanie). Możemy też powiedzieć, że wina współsprawcy wynika z pomocy w dokonaniu morderstwa — nie jest to moim zdaniem alternatywne wyjaśnienie nieprawości tego czynu, a jedynie rozwinięcie poprzedniego. Prawo do samoobrony stanowi prawo pochodne, mające na celu ochronę m.in. prawa do życia; złamanie prawa do samoobrony będzie często powodowało lub umożliwiało złamanie prawa do życia.

Pojęcia „zabić” i „pozwolić umrzeć” są powszechnie rozróżniane. Na tym przykładzie widzimy trzecią kategorię możliwych działań: „uniemożliwienie obrony przed śmiercią”. To co innego niż zabijanie, ale jednocześnie nie jest to po prostu pozwolenie na śmierć, ponieważ wymaga podjęcia pewnych konkretnych działań. Przykład sugeruje, że uniemożliwienie obrony przed śmiercią jest niemal tak samo złe, jak zabijanie. Tak czy inaczej, fakt, iż poważne naruszenie prawa do samoobrony jest moralnie porównywalne do morderstwa, dowodzi, że prawo do samoobrony musi być bardzo istotnym prawem.

Intuicja dotycząca ekstremalnego zła czynu współsprawcy jest wzmacniana przez kryteria wagi naruszania prawa określone w §2.3. Po pierwsze, prawo do życia jednych osób ma pierwszeństwo przed prawem innych osób do wprowadzania w życie swoich planów. Po drugie, prawo do samoobrony jest bardzo ważne z punktu widzenia ochrony prawa do życia poszczególnych jednostek. Po trzecie, przytrzymywanie osoby, którą ktoś dźga nożem, jest równoważne naruszeniu prawa do samoobrony.

Przejdźmy teraz do założenia nr 2, mówiącego, że zakazanie posiadania broni powinno być traktowane jako naruszenie prawa do samoobrony. Rozważmy przykład nr 2:

Przykład 2 Sytuacja jest podobna jak w przykładzie nr 1, z tą różnicą, że ofiara ma przy łóżku pistolet, którego użyłaby — o ile miałaby taką możliwość — do obrony przed zabójcą. W momencie, w którym zabójca wchodzi do sypialni, ofiara sięga po broń. Współsprawca chwyta jednak szybko broń i zaczyna uciekać, co umożliwia zabójcy zadźganie ofiary.

Działanie współsprawcy w tym wypadku wydaje się moralnie porównywalne do jego zachowania w przykładzie nr 1. Ponownie z premedytacją uniemożliwił on ofierze samoobronę, stając się w konsekwencji współwinnym morderstwa. Argumenty opierające się na kryteriach dotyczących wagi naruszenia praw są takie same.

Analogia między działaniami współsprawcy w tym wypadku i ogólnym zabronieniem posiadania broni palnej powinna być jasna. Zakaz posiadania broni palnej wymagałby konfiskaty broni, którą wielu ludzi trzyma dla celów samoobrony[21], co spowodowałoby, że część tych osób zostałaby zamordowana, obrabowana, zgwałcona lub poważnie okaleczona. Jeśli działania współsprawcy w przykładzie nr 2 uznamy za poważne naruszenie prawa do samoobrony, to zakaz posiadania broni wydaje się niemal dokładnie tak samo poważnym naruszeniem prawa do samoobrony.

Rozważmy teraz argumenty przeciw tej analogii. Po pierwsze, niektórzy mogą powiedzieć, że w przypadku zakazu posiadania broni, rząd miałby poważne powody do konfiskaty broni — chodziłoby tu o ochronę życia obywateli, co (jak zakładamy) nie jest prawdą w przypadku współsprawcy z drugiego przykładu. Ten argument, jak myślę, sprowadzałby się do twierdzenia, że prawo do samoobrony uczciwych właścicieli broni jest podrzędne wobec potrzeby państwa do ochrony społeczeństwa przed kryminalistami. Moje argumenty w tej kwestii przedstawiam poniżej, w piątym paragrafie.

Po drugie, niektórzy mogą twierdzić, że przykład nr 2 różni się od zakazu posiadania broni tym, iż morderstwo „wisi już w powietrzu” w momencie, w którym współsprawca zabiera broń. Ale to wydaje się nieistotne z moralnego punktu widzenia. Wyobraźmy bowiem sobie sytuację, kiedy współsprawca, wiedząc, że ktoś przyjdzie zabić ofiarę jutro (podczas gdy sama ofiara o tym nie wie), decyduje się zabrać broń ofiary już dziś, co ponownie skutkuje śmiercią. Taki przypadek nie spowodowałby, że działania współsprawcy stałyby się łatwiejsze do obrony z moralnego punktu widzenia niż w przykładzie nr 2.

Trzecią różnicę można wysnuć z faktu, że współsprawca z drugiego przykładu — jak zakładamy — wie, że ofiara zostanie zabita lub poważnie okaleczona, podczas gdy państwo nie wie, że skutkiem jego polityki zakazującej posiadania broni będą morderstwa i rany zadane uprzednim właścicielom broni. Ten argument jednakże jest z pewnością nieprawdziwy. Chociaż państwo może utrzymywać, że liczba istnień ludzkich ocalonych przez zakaz posiadania broni przewyższyłaby liczbę tych utraconych, nie do obrony jest twierdzenie, że żadne życie nie zostanie w wyniku zakazu utracone. Chyba, że ktoś trzyma się nieprawdopodobnego założenia, że broń nigdy nie jest używana w samoobronie. Niektórzy mogą natomiast twierdzić, że argument o większej liczbie uratowanych niż utraconych żyć jest wystarczającym uzasadnieniem zakazu broni. W tym wypadku wracamy jednak do pierwszego z trzech wymienionych wyżej argumentów.

Po czwarte, można zaobserwować, że w przykładzie nr 2 jest określona, możliwa do zidentyfikowania ofiara: współsprawca wie, kto zginie w wyniku dokonanej przez niego konfiskaty broni. W przeciwieństwie do tego, rząd zakazujący posiadania broni nie jest w stanie zidentyfikować żadnych konkretnych jednostek, które zostaną zabite w wyniku wprowadzenia zakazu, nawet mimo tego, że może przewidzieć, iż jacyś ludzie zginą. Ale to znów wydaje się nieistotne z moralnego punktu widzenia. Rozważmy bowiem przykład nr 3:

Przykład 3 Współsprawca zostawia pięcioosobową rodzinę związaną w głuszy, gdzie zgodnie z jego wiedzą pojawiają się wilki. Może z dużą dozą pewności założyć, że wataha wilków znajdzie się w pobliżu i zje jednego albo dwóch członków rodziny (po czym wilki odejdą najedzone), ale nie wie, którzy konkretnie zostaną zjedzeni. Zostawia członków rodziny na godzinę, podczas której matka zostaje pożarta przez wilki.

W tym wypadku fakt, że współsprawca nie wiedział, kto konkretnie zginie w wyniku jego działań, nie ogranicza stopnia jego winy. Analogicznie, nie jest jasne, jak niezdolność państwa do przewidzenia, które osoby zostaną ofiarami jego polityki zabraniającej posiadania broni, miałaby ograniczać jego odpowiedzialność za kalectwo bądź poniesioną przez nich śmierć

Po piąte, można twierdzić, że ofiary zakazu posiadania broni zostałyby z dostatecznie dużym wyprzedzeniem ostrzeżone o nadchodzącym wprowadzeniu zakazu, co umożliwiłoby im zabezpieczenie się w inny sposób, czego nie może zrobić ofiara z przykładu nr 2. Niestety, statystyki uzyskane na podstawie badania National Crime Victimization Survey pokazują, że takie alternatywne metody samoobrony są relatywnie mało skuteczne — w przypadku osób, które bronią się przy pomocy broni, jest niższe prawdopodobieństwo okaleczenia i dużo niższe prawdopodobieństwo, że przestępstwo przeciw nim zostanie uwieńczone sukcesem, niż w przypadku osób stosujących inne środki bezpieczeństwa[22]. W konsekwencji, choć argument, który obecnie rozważamy, wydaje się ograniczać winę państwa, nie usuwa jej zupełnie. Sytuacja jest w tym wypadku analogiczna do takiej, w której współsprawca zamiast zabrać ofierze wszystkie narzędzia do obrony przed zabójcą, zabiera jej najbardziej efektywny środek samoobrony, co znów skutkuje śmiercią ofiary. W tym wypadku działania współsprawcy są mniej złe niż w drugim przykładzie, ale wciąż pozostają złe.

Widać więc wyraźnie, że zakaz posiadania broni jest bardzo poważnym naruszeniem prawa. Powyższe przykłady początkowo wydają się sugerować, że można go uznać za równoważny z popełnieniem (wielokrotnych) morderstw, rabunków, gwałtów i napadów — ale w świetle poprzedniego akapitu można przyjąć, iż jest to mimo wszystko nieco mniej nieetyczne. Nie chodzi tu jednak o to, aby wykazać, że stopień winy potencjalnych pomysłodawców wprowadzenia zakazu posiadania broni jest taki sam jak morderców czy innych brutalnych kryminalistów (jako że wspomniani inicjatorzy nie wiedzą, że ich propozycje są moralnie równoważne morderstwom, i że kierują się oni jednak innymi motywami niż typowi mordercy). Celem tych rozważań jest określenie wagi argumentów przeciw działaniom, które oni proponują.

5. Czy prawo do posiadania broni może stracić moc?

Udowodniłem powyżej, że istnieje silne prima facie prawo do posiadania broni. Niemniej jednak zakaz posiadania broni palnej może być usprawiedliwiony, jeśli powody zakazu byłyby dostatecznie ważne, żeby utraciło ono moc. Aby określić, czy tak może być, musimy rozważyć trzy pytania. Po pierwsze: jak wielkie straty płyną z posiadania broni przez osoby prywatne? Po drugie: jak duże są wynikające z tego korzyści? Po trzecie: jaki musi być stosunek wielkości strat do zysków, aby można było uznać, iż prawo do posiadania broni utraciło moc? Na początek chciałbym stwierdzić, że krzywdy związane z posiadaniem broni przez osoby prywatne zostały znacznie wyolbrzymione. W nawiązaniu do punktu drugiego — korzyści związane z posiadaniem broni przez osoby prywatne są duże i de facto większe niż możliwe krzywdy. A wreszcie, w związku z punktem trzecim: krzywdy musiałyby być wiele razy większe niż zyski, aby prawo do posiadania broni utraciło moc.

Istnieje bogata literatura, oparta na danych empirycznych, na temat efektów posiadania broni i kontroli nad bronią. Tutaj możemy przyjrzeć się tylko kilku najważniejszym argumentom wynikającym z tych prac.

5.1. Sprawa przeciwko broni

 

5.1.1. Statystyka „43 do 1”

Jeden z najważniejszych argumentów przeciw broni w rękach prywatnych mówi o tym, że istnieje 43 razy większe prawdopodobieństwo, iż broń trzymana w domu zostanie użyta do samobójstwa, zabójstwa lub przypadkowego zabicia niż do uśmiercenia intruza w samoobronie[23]. Ta statystyka jest często powtarzana z różnymi modyfikacjami. Na przykład LaFollette błędnie przywołuje tę statystykę w następujących słowach:

Na każdy przypadek, gdy ktoś w domu, w którym jest broń, użyje jej, aby z sukcesem powstrzymać atak zagrażający życiu, prawie 43 osoby w podobnych domach zginą od strzału[24].

Problem z opisem LaFollette’a, który wykorzystuje dane statystyczne do wprowadzania w błąd, jest taki, że Kellerman i Reay nie oszacowali częstotliwości użycia broni do powstrzymania ataków, czy to zagrażających życiu czy innych. Rozważyli oni tylko te sprawy, w których ktoś został zabity[25]. Badania pokazują, że znacząca mniejszość przypadków wykorzystania broni w celach obronnych wiąże się ze strzelaniem do przestępcy, nie mówiąc już o zabijaniu. Przeważnie już samo grożenie bronią kryminaliście wystarczy. Aby określić zalety posiadania broni, trzeba byłoby zbadać częstotliwość, z jaką broń zapobiega przestępstwom, a nie częstotliwość, z jaką zabija się przy jej użyciu kryminalistów[26].

Drugim problemem związanym z opisem LaFollette’a jest fakt, iż 37 z 43 przypadków śmierci zbadanych przez Kellermana i Reaya było samobójstwami. Dostępny materiał badawczy nie pozwala udowodnić, czy zmniejszenie dostępu do broni zredukowałoby odsetek samobójstw, czy też spowodowałoby po prostu zmianę sposobu ich popełniania[27]. W dodatku, z filozoficznego punktu widzenia, jest wątpliwe, czy ograniczenie prawa do posiadania broni, aby zapobiec samobójstwom leży w kompetencjach liberalnego państwa, nawet jeśli takie rozwiązanie byłoby skuteczne. Z jednej strony wątpliwości budzi fakt, iż taka polityka naruszałaby prawa właścicieli broni (zarówno samobójczej mniejszości, jak i niesamobójczej większości), nie chroniąc praw nikogo innego[28]. Innym powodem wątpliwości, z utylitarnej perspektywy, jest niemożliwość założenia, że osoby, które pragną się zabić, mają generalnie szczęśliwe czy miłe życie. W związku z tym, nie można zakładać, iż zapobiegnięcie samobójstwu w sposób inny niż taki, który poprawiłby poziom szczęścia potencjalnego samobójcy, zwiększyłby użyteczność, zamiast obniżać ją. Z powyższych powodów samobójstw nie powinno się uwzględniać w tych statystykach.

Trzeci problem związany z danymi Kellermana i Reaya  jest taki, że policzyli oni jako „samoobronę” tylko te przypadki, które zostały tak określone przez policję i lokalną prokuraturę. Zignorowali oni sprawy, które mogły zostać określone jako samoobrona dopiero w sądzie. Te ostatnie przypadki były prawdopodobnie dużo liczniejsze[29].

5.1.2. Porównania międzynarodowe

Drugi rodzaj argumentów często powtarzanych przez zwolenników kontroli dostępu do broni opiera się na porównaniu wskaźnika morderstw w Stanach Zjednoczonych oraz w innych rozwiniętych krajach, takich jak: Kanada, Wielka Brytania, Szwecja i Australia. W Stanach wskaźnik ten jest znacznie wyższy. Twierdzi się na tej podstawie, iż jest to skutek znacznego upowszechnienia dostępu do broni w USA[30].

Sceptycy zwracają uwagę na fakt, iż w Stanach Zjednoczonych występuje znaczna ilość unikalnych czynników kulturowych, które mają istotny wpływ na liczbę morderstw[31]. Prowadzi to do braku możliwości porównania z innymi krajami. Na szczęście nie musimy polegać jedynie na intuicji. W zamian możemy przeprowadzić badania empiryczne, porównując dane z poszczególnych stanów o różnych normach prawnych oraz odmiennych okresów czasu, w których regulacje związane z posiadaniem broni ulegały zmianie. Wynikiem takiego porównania będzie efektywne wyeliminowanie wpływu czynnika kulturowego na wskaźnik morderstw. Kiedy to zrobimy, możemy zauważyć, iż (1) obszary na, których prawo do posiadania broni jest bardziej restrykcyjne, mają wyższy wskaźnik przestępczości; (2) następstwem zmian liberalizujących dostęp do broni jest spadek przestępczości; (3) obszary charakteryzujące się wyższym wskaźnikiem posiadania broni odznaczają się niższą przestępczością; (4) dane historyczne wskazują na brak widocznej korelacji pomiędzy poziomem przestępczości a wzrostem liczby broni w rękach społeczeństwa[32].

Nie twierdzę, że udowodniłem, iż restrykcyjne normy prawne dotyczące posiadania broni zwiększają przestępczość oraz że powszechny dostęp do broni nie ma takiego efektu. Nie mogę też zaprzeczyć istnienia dowodów po stronie zwolenników regulacji dostępu do broni. Chcę jedynie wykazać, iż dowody przedstawione przez tych ludzi nie są przekonujące w odniesieniu do określenia szkodliwości prywatnego posiadania broni. Dotyczą one jedynie porównania pomiędzy państwami, o których była wcześniej mowa, a przez to wykorzystują jedynie niewielką ilość danych, wyłączając wiele krajów z rozważenia oraz nie wyjaśniając innych statystycznie istotnych czynników, które mogą mieć wpływ  na wskaźnik przestępczości. W przeciwieństwie do tego, jak to wkrótce zobaczymy, wiele dokładnych badań jest dostępnych dla drugiej strony. Zatem nie można twierdzić, iż zakaz posiadania broni wiązałby się z korzyściami dla społeczeństwa.

 

5.2. Korzyści z posiadanie broni

5.2.1. Częstotliwość obrony osobistej przy użyciu broni

Broń w Stanach Zjednoczonych jest zaskakująco często używana przez obywateli w celu samoobrony. Od roku 1976 przeprowadzono piętnaście badań, wyłączając jedno omówione w następnym akapicie. Według nich, broń wykorzystywana jest w celu obrony własnej od 760 000 do 3 600 000 razy rocznie. Średnia wynosi około 1,8 mln razy rocznie[33]. Prawdopodobnie jednym z najbardziej wiarygodnych jest narodowe badanie Klecka i Gertza z roku 1993. Wykazuje ono, iż przeciętnie 2,5 mln razy rocznie obywatele używają broni w celach obronnych, wyłączając użycie przez policję oraz armię, a także przeciwko zwierzętom. W 400 000 przypadków poszkodowani twierdzą, że broń prawdopodobnie lub na pewno uratowała im życie[34]. Nawet biorąc pod uwagę przesadzone oceny respondentów[35], jeżeli tylko jedna dziesiąta tych sytuacji została oceniona poprawnie, to liczba osób uratowanych przewyższa ilość morderstw i samobójstw w skali roku. Według tego badania „obronne wykorzystanie broni” oznaczało, iż ankietowany widział osobę (w przeciwieństwie do jedynie usłyszenia niepokojącego hałasu), która w jego ocenie dokonywała bądź miała zamiar dokonać przestępstwa przeciwko niemu. Określono także drugie kryterium, według którego wystrzelenie z broni nie było warunkiem koniecznym do określenia zamiaru dokonania przestępstwa, wystarczała sama groźba jej użycia. Według statystyk zastosowanie  broni w celach obronnych jest trzykrotnie częstsze niż w celach przestępczych[36]. Statystyki te mogą być przesadzone, jednak każdy powinien pamiętać o trzech kwestiach. Primo: dane Klecka musiałyby być znacznie przeszacowane, aby negatywne skutki przewyższały korzyści. Secundo: trzeba byłoby założyć, iż wszystkie piętnaście badań zawiera przeszacowania. Tertio: nie jest jasne, czy przeszacowanie jest bardziej prawdopodobne niż niedoszacowanie. Niektórzy z ankietowanych mogli wymyślić lub źle opisać zdarzenia, jakie miały miejsce, jednak inni mogli zapomnieć bądź nie chcieć rozmawiać o takich sytuacjach z obcą osobą przez telefon[37].

Jedno z badań — narodowa ankieta ofiar przestępczości — wykazało wyniki niższe od innych. Statystycy pokazali, że około 100 000 razy rocznie używano broni do obrony własnej[38]. Jednakże, nawet ta liczba podkreśla znaczenie broni w celach obronnych. Dane zgromadzone w tym badaniu są zapewne znacznie niedoszacowane, biorąc pod uwagę znaczną różnice w porównaniu z innymi ankietami. Kleck opisuje metodologiczne wady narodowej ankiety[39]. Najważniejsza z nich to brak anonimowości ankietowanych (respondenci podają swoje adresy i numery telefonu) oraz wiedza o tym, że badanie zostało zlecone przez Departament Sprawiedliwości USA. Osoby udzielające odpowiedzi mogły się obawiać odpowiadać nieanonimowo na pytania zadawane przez urzędnika rządu federalnego — w szczególności, gdy przypuszczali, że ich działania mogłyby być uznane za nielegalne! Dodatkowo, pytania nie dotyczyły bezpośrednio korzystania z broni palnej w celu samoobrony, ale odnosiły się do ogólnego opisu, jakie czynności ankietowani dokonywali w celu obrony osobistej. Respondenci nie byli w ogóle pytani o samoobronę, jeżeli nie odpowiedzieli twierdząco na pytanie, czy są ofiarami przestępstw. Uważa się, iż badanie to znacznie zaniża liczbę aktów przemocy domowej. Jedynie 22% z domowych napaści, które mają odzwierciedlenie w policyjnych statystykach (które także mogą nie obejmować wszystkich tego typu zdarzeń), zostało wspomnianych przez respondentów w badaniu[40].

5.2.2 Korzyści z ukrytej broni

W Stanach Zjednoczonych niektóre stany zabraniają noszenia ukrytej broni. W innych istnieje tzw. „swobodne” pozwolenie — oznacza to, iż urzędnicy mają dowolność wydawania pozwoleń do noszenia ukrytej broni przez obywatela, który o takie zezwolenie wystąpi (w tych stanach rządzący często ograniczają te pozwolenia jedynie do osób spełniających specjalne kryteria, na przykład: obowiązki wynikające z zajmowanej przez nich posady wymagają od nich posiadania przy sobie dużych kwot pieniężnych). W innych obowiązują tzw. warunkowe pozwolenia — regulacje te obligują urzędników do wydania takiego pozwolenia każdej osobie, która spełnia określone warunki (kryteria te mogą dotyczyć niekaralności, uregulowania określonej opłaty, minimalnego wieku bądź/oraz udziału w kursie bezpiecznego posługiwania się bronią). W wyniku tych regulacji wydaje się znacznie więcej pozwoleń. I wreszcie,  Vermont dopuszcza noszenie ukrytej broni bez jakiegokolwiek zezwolenia. W latach 80. i 90. wiele stanów zmieniło swoją politykę i „uznaniowość” wydawania pozwoleń zamieniło na warunkowe przyzwolenia.

John Lott i David Mustard przeprowadzili prawdopodobnie najbardziej kompleksowe badania związane z bronią. Dotyczyły one wpływu warunkowych pozwoleń na wskaźnik przestępczości[41]. Lott użył do badania szeregów czasowych i przekrojowych danych z 3 054 hrabstw w całych Stanach Zjednoczonych od roku 1977 do roku 1992. Ogólnie rzecz biorąc, w stanach posiadających warunkowe pozwolenia na broń wskaźnik ten wykazywał wartość prawie o połowę (55%) niższą niż w innych stanach[42]. Sam ten czynnik nie wyjaśnia, czy bardziej restrykcyjne normy prawne są powodem znacznie wyższego wskaźnika przestępczości w stanach, które przepisy te wprowadziły, gdyż związek ten może być wyjaśniony także przez to, iż stany, które posiadają wysoki wskaźnik przestępczości, chętnie implementują bardziej restrykcyjne normy. Jednak ta hipoteza nie wyjaśnia, dlaczego wskaźnik brutalnych przestępstw spada po implementacji warunkowych pozwoleń[43]. Po przeprowadzeniu analizy wielokrotnej regresji — aby wyłączyć udział innych czynników, takich jak: wskaźnik aresztowań czy wyroków skazujących, długość wyroków, gęstość zaludnienia, poziom dochodów oraz rasowe i płciowe charakterystyki hrabstw — Lott zauważył, iż z chwilą wprowadzenia warunkowego pozwolenia na broń wskaźnik morderstw natychmiast obniżał się o 8%, wskaźnik gwałtów o 5%, wskaźnik napadów o 7% oraz wszystkie ulegały spadkowi w kolejnych latach (zjawisko to wynika według Lotta z coraz większej liczby osób uzyskujących pozwolenia)[44].

Zwolennicy kontroli posiadania broni mogą uznać te dane za zaskakujące. Według nich powszechny dostęp do narzędzia ułatwiającego popełnianie przestępstw powinien zwiększyć wskaźnik przestępczości[45]. Według zaś alternatywnej teorii jest całkowicie inaczej: ułatwienie dostępu ludzi do broni palnej, włączając w to możliwość noszenia ukrytej broni, zwiększa ryzyko wystąpienia niepożądanych skutków dla potencjalnych przestępców. Do konsekwencji tych należą: postrzelenie, zatrzymanie przez potencjalną ofiarę do przyjazdu policji oraz zwykła niemożność dokonania przestępstwa. Zatem, ceteris paribus, zwiększenie dostępności broni powinno skutkować obniżeniem wskaźnika brutalnych przestępstw.

Badania Lotta potwierdzają tę teorię. Jednak, nawet abstrahując od dowodów statystycznych, teoria ta byłaby bardziej wiarygodna niż teorie proponowane przez zwolenników kontroli dostępu do broni. Prawna kontrola dostępu do broni znacznie mocniej oddziałuje na zachowanie potencjalnych ofiar niż na postępowanie samych przestępców. Prawdopodobieństwo popełnienia przez kryminalistę brutalnej zbrodni jest znacznie wyższe niż sytuacja, w której przeciętny obywatel łamie prawo, nosząc przy sobie ukrytą broń bez stosownego pozwolenia. Przestępcy mogą przecież posiadać kontakty z ludźmi czarnego rynku, którzy dostarczą im broń nielegalnie[46]. Zatem normy prawne, które zakazują — bądź utrudniają — noszenia przy sobie ukrytej broni albo zakazują posiadania jej w ogóle, prawdopodobnie znacznie bardziej ograniczają liczbę uzbrojonych ofiar niż liczbę posiadających broń przestępców.

Co więcej, można przypuszczać, że prawdopodobieństwo posiadania broni przez ofiarę działa bardziej odstraszająco na potencjalnych przestępców, niż umiarkowane utrudnienie zdobycia broni jako narzędzia przestępstwa. Dzieje się tak, ponieważ potencjalne konsekwencje ataku uzbrojonej ofiary są bardzo poważne, podczas gdy utrudnienie zdobycia broni jest relatywnie małą niedogodnością, zwłaszcza jeśli przestępca wybierze ofiarę psychicznie słabszą od siebie lub ma dostęp do czarnego rynku. Argument ten nie jest rozstrzygający, ponieważ mogłoby być tak, że niewielu ludzi nosiłoby broń dla samoobrony, nawet jeśli nie byłoby to zakazane, w obliczu czego ryzyko napotkania uzbrojonej ofiary byłoby wciąż niewielkie. Okazuje się jednak, że wielu Amerykanów posiada broń, zaś blisko 9% ankietowanych przyznaje się do noszenia broni dla samoobrony poza domem[47]. Z kolei ankietowani przestępcy przyznali, że bardziej obawiają się napotkania uzbrojonej ofiary niż policjanta[48].

Z tych powodów nie powinien budzić zdziwienia fakt, że prawo ograniczające dostęp do broni skutkuje zmniejszeniem czynnika odstraszającego przed popełnianiem przestępstw z udziałem przemocy, co znacznie przerasta efekt utrudnienia dostępu do narzędzi popełniania tego typu przestępstw.

5.3 Dlaczego zakaz posiadania broni, by być usprawiedliwionym, musiałby mieć o wiele więcej pozytywnych skutków niż negatywnych?

By obalić prawo prima facie, zakaz posiadania broni musiałby oszczędzić znacznie więcej istnień ludzkich, od tych, do których śmierci by się przyczynił. Jest tak, ponieważ:

1. Morderstwo jest zawsze czynem złym, nawet jeśli popełniane jest, by zapobiec kilku innych zabójstwom (przesłanka).
2. Naruszenie prawa do samoobrony pojedynczej osoby lub grupy, prowadzące do śmierci jednej z ofiar, jest moralnie porównywalne z morderstwem (przesłanka).
3. Jeśli morderstwo w celu zapobieżenia innym morderstwom jest czynem złym, to złem jest także ograniczanie praw porównywalne do morderstwa w celu zapobieżenia innym morderstwom.
4. Dlatego złem jest naruszenie praw do samoobrony pojedynczych osób lub grup, prowadzące do śmierci jednej z nich, nawet jeśli zostało popełnione w celu zapobieżenia innym morderstwom (z 1, 2, 3).
5. Dlatego złem jest naruszenie praw grupy ludzi do samoobrony, prowadzące do śmierci wielu ofiar, nawet jeśli zostało popełnione w celu zapobieżenia innym morderstwom (z 4).
6. Zakaz posiadania broni narusza prawo grupy ludzi do samoobrony, prowadząc do śmierci wielu ofiar (przesłanka).
7. Stąd zakaz posiadania broni jest zły, nawet jeśli uchroniłby od śmierci kilka razy więcej ludzi, niż mogłoby zginąć z na skutek wprowadzenia tego zakazu (z 5, 6).

Podobne argumenty można podać odnośnie do innych praw — włączając w to prawo do praktykowania takiej formy rekreacji, jaką ktoś sobie wybierze — głównym ich punktem byłoby stwierdzenie, że naruszanie praw z powodów podawanych przez konsekwencjonalistów, wymagałoby nie tylko większych, ale znacznie większych pozytywnych skutków niż szkoda wyrządzona ludziom pozbawionym praw. Jednak, dla uproszczenia skupiam się tylko na tym, w jaki sposób ten argument odnosi się do prawa do samoobrony.

Konsekwencjonaliści odrzucają przesłankę (1). Niemniej, na dobrą sprawę wszyscy, którzy akceptują pojęcia prawa, zaakceptowaliby ją. Rozważmy następujący przykład[49]:

Przykład 4 Jesteś sędzią, a w obowiązującym systemie prawnym sędziowie wydają wyroki o winie bądź niewinności. Oskarżony jest obwiniany o zbrodnię, która spowodowała duże oburzenie publiczne. Podczas procesu staje się dla ciebie jasne, że oskarżony jest niewinny. Opinia publiczna jednak w większości uważa, że jest on winien. Wskutek czego stajesz przed prawdopodobieństwem, że jeśli uniewinnisz oskarżonego, będą miały miejsce zamieszki, podczas których kilku ludzi (niewinnych) zostanie zabitych, a wielu innych rannych. Zakładamy, że zbrodnia, o którą chodzi, jest obligatoryjnie karana śmiercią. Czy skażesz oskarżonego?

Większość ludzi, w tym niemal wszyscy uznający istnienie praw, odpowiadają na to pytanie przecząco. Jeśli jest to prawidłowa odpowiedź, to musimy wnioskować, że niesłuszne jest naruszanie prawa jednej osoby (a w szczególności prawa do życia), nawet jeśli, robiąc to, zapobiegamy pogwałceniu podobnych praw kilku innych osób. Jest tak dlatego, że prawa funkcjonują jako ograniczenia zorientowane na agenta: Każda jednostka jest zobowiązana do powstrzymania się przed naruszaniem praw innych, a nie do powodowania zmniejszenia ogólnej liczby takich naruszeń na świecie[50].Coś na kształt przesłanki (1) jest niezbędne do rozróżnienia teorii moralnej opartej na prawach od teorii konsekwencjonalizmu.

Przesłanka (2) jest wsparta argumentem §4.2

Przesłanka (3) jest wsparta twierdzeniem, że wymogi niezbędne do uchylenia prawa prima facie, są proporcjonalne do wagi naruszenia prawa, z którym mielibyśmy do czynienia. Niemniej, nawet jeśli generalnie  założenie to jest nie do utrzymania, to z pewnością ma zastosowanie w tej kwestii, tj. jeśli nieuzasadnionym jest zabójstwo jednej osoby w celu uratowania kilku innych istnień ludzkich oraz jeśli jakieś poszczególne naruszenie prawa do samoobrony jest moralnie porównywalne do zabójstwa, to moralnie niedopuszczalne jest naruszenie tegoż prawa do samoobrony w celu ratowania kilku istnień ludzkich. Trudno jest zrozumieć, dlaczego właśnie prawo do samoobrony ma działać inaczej, będąc znacznie łatwiejszym do uchylenia od prawa do życia.

Krok (5) jest logiczną konkluzją z (4). Załóżmy, że sędzia z przykładu nr 4 wydaje wyrok skazujący, działając niesłusznie. Załóżmy też, że w trakcie swej kariery ma do czynienia z czterema podobnymi sytuacjami, za każdym razem dokonując ten sam, błędny wybór. Przypuszczalnie cała seria działań, na którą składa się suma niesprawiedliwych wyroków, skazujących na śmierć pięciu ludzi w celu uratowania kilkukrotnie większej liczby ludzi, także jest niesłuszna. Rozważmy jeszcze jeden wariant tej sytuacji: załóżmy, że tych samych pięciu niewinnych oskarżonych staje przed sądem w tym samym czasie, podczas pojedynczego procesu zbiorowego i że sąd ich wszystkich skazuje, ratując w ten sposób tę samą liczbę innych ludzi. Przypuszczalnie to działanie sędziego także jest niesłuszne. Z tych właśnie powodów powinniśmy zaakceptować wnioskowanie z (4) do (5).

Przesłanka (6) jest wsparta argumentami z §5.2.

Wreszcie (7) wynika z (5) i (6). Mając na uwadze bardzo dużą wagę zakazu posiadania broni jako naruszenia praw, bardzo poważne zastrzeżenia pojawiają się przy każdej próbie jego moralnego uzasadnienia. Zastrzeżenia te, są podobne do tych, które mają zastosowanie w przypadku uzasadnienia polityki skutkującej śmiercią wielu niewinnych ludzi w imię osiągnięcia jakiś celów społecznych.

 

6. Odpowiedź na krytykę

 

Zastrzeżenie #1

Przesłanka (1) wydaje się zbyt uproszczona — w niektórych przypadkach uzasadnione jest przecież naruszenie praw jednej osoby, by zapobiec krzywdzie kilku innych ludzi, tak jak w przypadku niesławnego „dylematu wagonika”[51]:

Przykład 5 Pędzący wagonik kolejki zbliża się do rozwidlenia torów. Jeśli pojedzie na lewo, zabije jedną osobę przywiązaną do torów. Jeśli pojedzie w prawo, zabije pięć osób przywiązanych do torów. Żadna z tych osób nie może być usunięta z drogi wagonika, a wagonik nie może zostać zatrzymany. Jednak możesz przełączyć zwrotnicę, która pokieruje wagonik na lewo lub na prawo. Zwrotnica w aktualnej pozycji skieruje wagonik na prawo. Czy przełączysz zwrotnicę?

Większość ludzi odpowiada twierdząco[52]. Powinniśmy więc zapytać: czy zakaz posiadania broni jest analogiczny do przestawienia zwrotnicy, tak jak w przykładzie nr 5, czy też do skazania oskarżonego, jak w przykładzie nr 4?

Zakaz posiadania broni wydaje się bardziej podobny do postępowania w przykładzie nr 4, gdzie mamy propozycję oficjalnego działania władz państwowych, które naruszyłoby ważne prawa jednostki, która jest niewinna popełnienia jakiegokolwiek występku, dla celów utrzymania pokoju i powstrzymania innych jednostek od popełniania przestępstw. Nie ma to zastosowania do przykładu nr 5, ale pokrywa się z proponowanym zakazem posiadania broni. Analogia ta jest jeszcze wyraźniejsza, gdy weźmiemy pod uwagę nieszczęście osoby, która narusza zakaz posiadania broni w celu ochrony samej siebie przed przestępcami w swym otoczeniu. Taka osoba, jeśli zostanie przyłapana na posiadaniu broni, będzie zamknięta w więzieniu, nawet pomimo braku jakichkolwiek dowodów intencji skrzywdzenia innej osoby, tylko dlatego, że jest to część polityki nakierowanej na powstrzymanie tych, którzy mają zamiar skrzywdzić innych za pomocą posiadanej przez siebie broni. Ci, którzy uważają, że, ogólnie rzecz biorąc, lepiej pozwolić kilku winnym uniknąć kary niż ukarać kogoś niewinnego, powinni rozważyć to w świetle tego przykładu.

Niemniej, by rozstrzygnąć, czy zakaz posiadania broni jest bardziej przystający do czwartego czy piątego przykładu, powinniśmy zrozumieć, jaka jest moralna różnica pomiędzy nimi. Rozważmy kilka aspektów tego zagadnienia.

I Aspekt związany z zasadą podwójnego skutku: W przykładzie nr 4, naruszenie prawa jednostki jest środkiem prowadzącym do uratowania innych, podczas gdy w przykładzie nr 5 prawa zostają naruszone jako skutek uboczny innego czynu, ratującego innych ludzi[53].

Można się upierać, że prawa naruszane zakazem posiadania broni, czyli konfiskata broni posiadanej bez zamiaru wykorzystania jej jako narzędzia zbrodni, nie jest środkiem przedsięwziętym przez państwo w celu osiągnięcia celu, ponieważ to naruszenie prawa nie przyczynia się do ochrony innych przed przestępcami. Tylko konfiskata broni posiadanej przez przestępców przyczynia się do tego. Jest jeszcze trzecia możliwość — konfiskata tak wielu sztuk broni jak tylko to możliwe — co zapewni obie możliwości, ale jedno nie jest środkiem w celu osiągnięcia drugiego.

Jednakże, jeżeli ostatni argument jest prawdziwy, to I nie może stanowić poprawnego wyjaśnienia różnicy pomiędzy przykładem czwartym i piątym. Jeżeli tak by było, nie istniałoby oparte na prawach zastrzeżenie co do ustawy, według której oskarżeni są uznani winnymi wtedy, kiedy prawdopodobieństwo ich winy przekracza, powiedzmy, 10%. Następujące wówczas osadzenie w więzieniu niewinnie skazanych nie stanowiłoby sposobu osiągnięcia celu przez rząd, ponieważ osadzenie ich nie przyczynia się do  ochrony innych przed przestępczością — tylko osadzenie faktycznych przestępców by to uczyniło.

Istnieje jeszcze inny problem z I. Załóżmy, że w przykładzie nr 4 tłum osiąga satysfakcję w momencie ogłoszenia skazania, mimo iż egzekucja nie następuje przez kolejne kilka tygodni (nie można jednak powstrzymać kary po wydaniu werdyktu). W tej sytuacji I sugeruje, że istnieje możliwość skazania pozwanego. Jego egzekucja nie będzie stanowiła głównego celu, jako że pożądany cel zostaje osiągnięty zanim dojdzie do owej egzekucji. A zatem egzekucja będzie jedynie dodatkowym efektem aktu, za pomocą którego zapobiegniemy zamieszkom.

II W przykładzie nr 4 uniknięcie szkody będzie wynikało z zamierzonych, błędnych posunięć innych osób, podczas gdy nie dotyczy to przykładu nr 5.

Ta uwaga jest jednak niepoprawna, ponieważ potrafimy sobie wyobrazić przypadek przypominający przykład nr 4, z wyjątkiem tego, że egzekucja niewinnie pozwanego zapobiegnie śmierci z przyczyn naturalnych kilku niewinnych osób. Nasza intuicja wciąż nie będzie popierała proponowanego działania.

III W przykładzie nr 4 sam akt (albo: „odpowiedni typ akcji” skazujący pozwanego) jest naturalnie szkodliwy czy też restrykcyjny w stosunku do innej osoby, podczas gdy w przykładzie nr 5 odpowiedni typ akcji (zmieniający tor pociągu z prawego na lewy) jest właściwie neutralny.

W związku z tym zakaz posiadania broni, akt łamiący prawo i naturalnie ograniczający, bardziej przypominałby przykład nr 4 niż 5. Jednakże, III jest pod każdym względem bardziej problematyczny, jako że w przykładzie nr 4 można by argumentować, że wypowiadanie określonych słów przez sędziego nie jest w oczywisty sposób szkodliwe czy też restrykcyjne w stosunku do pozwanego — tylko późniejsze czynności funkcjonariuszy policji wynikające ze słów sędziego są szkodliwe lub restrykcyjne[54].

IV W przykładzie nr 5 zmienia się istniejącą groźbę w stosunku do innej osoby lub osób, podczas gdy w przykładzie nr 4 tworzy się nowe zagrożenie/krzywdę[55]. Moim zdaniem jest to najbardziej prawdopodobna wersja.

Bazując na tej teorii, zakaz posiadania broni przypomina bardziej przykład nr 4. Nie zmienia zagrożenia — nie zmienia istniejących przestępców z jednego typu ofiar w inny typ ofiar. Ale również nie kreuje nowego zagrożenia (chyba, że prawo powoduje zmianę nowych ludzi w przestępców). W zamian, tworzy nową przeszkodę w zapobieżeniu groźbie. Dlatego też poniższy przykład bardziej pasuje do tej kwestii aniżeli przykłady nr 4 i 5.

Przykład 6 Tłum jest oburzony przestępstwem, za które obwinia X, mimo iż wiemy, że X jest niewinny. Dopóki tłum nie zostanie usatysfakcjonowany, będzie brutalnie zabijać i ranić inne osoby. X, widząc rozwścieczony tłum zbliżający się do jego domu, przygotowuje się do ucieczki. Łapiesz go i zatrzymujesz do czasu przybycia tłumu, który zamierza go zlinczować.

Działanie opisane w przykładzie 6. wydaje się niesłuszne w ten sam sposób, w jaki działa sędzia w przykładzie 4. Nasuwa się sugestia, że stworzenie nowej przeszkody w zapobieżeniu groźbie jest moralnie na równi z tworzeniem nowego zagrożenia aniżeli ze zmianą tego zagrożenia. Ta konkluzja nie równa się z podsumowaniem §4.2, że zapobieganie zapobieganiu śmierci jest moralnie porównywalne do zabijania.

 

Zastrzeżenie #2

Być może, w oparciu o zasady, które zastosowałem, pojawia się argument, że sprzedaż broni jest moralnie niewłaściwa. Firma, która ją sprzedaje, może być mniej więcej pewna, że niektóre sztuki wykorzystane zostaną do popełnienia przestępstwa. Firma będzie częściowo odpowiedzialna za te zbrodnie, zapewniając dostęp kryminalistom do środków wykorzystanych do ich popełnienia. Biorąc pod uwagę przesłankę (1) w §5.3, firma nie mogłaby się bronić, po prostu twierdząc, że sprzedaż jej broni zapobiegła większej ilości przestępstw niż się do nich przyczyniła.

Argument ten opiera się na co najmniej dwóch odrębnych zasadach moralnych — mojej przesłance (1) oraz przesłance (nazwijmy ją „odpowiedzialnością sprzedającego”), iż sprzedający dany produkt jest (częściowo) moralnie odpowiedzialny za zastosowanie produktu przez klientów.

Odpowiedzialność sprzedającego dotyczy tylko niektórych przypadków. Jeżeli ja sprzedam broń klientowi, o którym wiem, że planuje jej użyć w celu dokonania morderstwa, wówczas jestem częściowo odpowiedzialny za to morderstwo. Jeżeli istnieje jedynie wysokie prawdopodobieństwo, że kupujący ma zamiar popełnić morderstwo, to nadal postąpiłem źle, chociaż nie tak źle jak w pierwszym przypadku. Podobnie, kiedy prowadzę sklep z bronią, oferując ją głównie  kryminalistom, to również jestem częściowo odpowiedzialny za wynikające z tego przestępstwa[56].

Nie możemy jednakże przyjąć „odpowiedzialności sprzedającego” bez zastrzeżeń. Gdyby tak było, musielibyśmy ją zastosować w przypadkach osób sprzedających samochody, noże, liny i wszystkie inne produkty czasami błędnie używane. Jako że duży producent samochodów wie, że niektóre z jego aut są używane do popełniania przestępstw (ucieczki z miejsca zbrodni, jazda po pijanemu, nawet morderstwa), powinien zaprzestać ich sprzedaży.

Proponuję zatem ograniczoną zasadę odpowiedzialności sprzedającego, która mówi, że sprzedający jest odpowiedzialny za kryminalne użycie swojego produktu tylko, jeżeli I produkt ten nie posiada moralnie prawowitych zastosowań, II istnieje wystarczająco duże  prawdopodobieństwo, że kupujący zamierza użyć produkt w sposób nieetyczny, albo III sprzedający z własnej woli lub z zaniedbania nie podejmie rozsądnych kroków w celu zmniejszenia prawdopodobieństwa sprzedaży produktu kryminalistom. Warunek I nie dotyczy broni palnej. Natomiast II i III mogą dotyczyć sprzedaży broni, jednakże nie muszą. W związku z tym, mimo iż niewątpliwie dochodzi do niemoralnej sprzedaży broni, nie ma powodu wierzyć, że każda jej sprzedaż jest zła.

 

Zastrzeżenie #3

Niektórzy twierdzą, że prawo do posiadania broni, oznaczałoby prawo do posiadania każdego jej rodzaju. W skrócie, jeżeli istnieje prawo posiadania broni, to powinno istnieć też prawo posiadania pocisków nuklearnych, co byłoby przecież absurdem[57].

Podczas gdy moje przesłanki popierają prima facie prawo posiadania każdego rodzaju broni, od maszynowej po nuklearną, argumenty przedstawione w §4 nie sugerują jakoby wszystkie te rzekome prawa były sobie równoważne, ani te z §5 nie sugerują, że powody ignorowania wszystkich tych rzekomych praw są silne w równym stopniu. Bazując na omówionych powyżej namacalnych dowodach, broń palna, zwłaszcza ręczna, jest najefektywniejszym środkiem samoobrony w obliczu brutalnych przestępców, podczas gdy zarówno broń ręczna, jak i strzelby są powszechnie stosowane w celach rekreacji. Trudno byłoby stworzyć przykład ukazujący, jak ważne są pociski nuklearne w celach rekreacyjnych albo samoobrony, podczas gdy prostym byłoby podanie przykładu ignorowania rzekomego prawa posiadania nuklearnego pocisku. Czytelnik może dokonać własnej oceny przykładów innej broni.

 

7. Więcej argumentów

Do tego momentu rozważyliśmy przykłady kontroli nad bronią w jej ekstremalnej formie — zakazu dotyczącego jej wszystkich rodzajów. A co z innymi, mniej restrykcyjnymi formami zakazu? Wspomnę tutaj tylko o dwóch bardziej powszechnych środkach zaradczych proponowanych lub zatwierdzonych przez prawo. Po pierwsze, wiele osób popiera zakaz dotyczący wszystkich rodzajów broni krótkiej. Po drugie, wiele stanów albo zakazuje, albo stosuje surowe ograniczenia dotyczące noszenia ze sobą ukrytej broni w miejscach publicznych. Co nasze argumenty oparte na prawie do posiadania broni sugerują na temat tych rozwiązań?

Moim zdaniem owe środki zaradcze są również poważnym łamaniem praw, mimo iż nie aż tak poważnym jak całkowity zakaz dotyczący broni. Powodem ku temu jest fakt, że mogą one powodować poważne utrudnienia w obronie własnej  pojedynczym osobom. Dzieje się tak przede wszystkim dlatego, że te cechy broni, za które kryminaliści uważają ją za użyteczną, czynią ją jednocześnie najodpowiedniejszą bronią do samoobrony — fakt, że istnieją jej małe i lekkie typy, powoduje, że potrzebna jest znikoma ilość siły i umiejętności w celu efektywnego użycia oraz że wywołują powszechny strach. Co więcej, z kilku powodów prawie nikt w naszym społeczeństwie nie nosiłby broni dla samoobrony, chyba że byłby w stanie ją ukryć. Tym samym prawie nikt nie nosiłby innego rodzaju broni niż broń ręczna. A zatem prawo powstrzymujące przestrzegających przepisy obywateli przed noszeniem przy sobie ukrytej broni, czy też przed jej posiadaniem w ogóle, efektywnie eliminuje użycie broni poza domem w celu samoobrony[58]. Widzieliśmy, że najlepsze dostępne dowody wskazują, iż owe prawo powoduje wzrost — a nie redukcję przestępczości — w związku z czym nie można ignorować prawa ofiar do samoobrony. Wszyscy umysłowo sprawni dorośli, bez przeszłości kryminalnej, powinni zatem uzyskać zezwolenie na posiadanie i noszenie ukrytej broni. Im mniej utrudnień czy kosztów poniesionych przez te osoby, tym lepiej, jako że można oczekiwać, iż owe utrudnienia bardziej zmniejszą skalę samoobrony aniżeli liczbę przypadków noszenia broni przez przestępców[59].

Bibliografia

Bakal, Carl. 1966. The Right to Bear Arms. New York: McGraw-Hill.

Barnett, Randy i Don Kates. 1996. Under Fire: The New Consensus on the Second Amendment. Emory Law Journal 45: 1139-1259.

Bennett, Jonathan. 1995. The Act Itself. Oxford: Clarendon Press.

Brenkert, George. 2000. Social Products Liability: The Case of the Firearms Manufacturers. Business Ethics Quarterly 10: 21-32.

Cook, Philip J., Jens Ludwig, i David Hemenway. 1997. The Gun Debate’s New Mythical Number: How Many Defensive Uses Per Year? Journal of Policy Analysis and Management 16: 463-9.

Cook, Philip J. 1991. The Technology of Personal Violence. In Crime and Justice: A Review of Research, vol. 14, s. 1-71. Edited by Michael Tonry. Chicago: University of Chicago Press.

Dixon, Nicholas. 1993a. Why We Should Ban Handguns in the United States. St. Louis University Public Law Review 12: 243-83.

Dixon, Nicholas. 1993b. Perilous Protection: A Reply to Kopel. St. Louis University Public Law Review 12: 361-91.

Ehrman, Keith A. & Dennis A. Henigan. 1989. The Second Amendment in the Twentieth Century: Have You Seen Your Militia Lately? University of Dayton Law Review 15:5-58.

Feinberg, Joel. 1984. Harm to Others: The Moral Limits of the Criminal Law. Oxford University Press.

Foot, Philippa. 1967. The Problem of Abortion and the Doctrine of the Double Effect. Oxford Review 5: 5-15.

Green, Ronald. 2000. Legally Targeting Gun Makers: Lessons for Business Ethics. Business Ethics Quarterly 10: 203-10.

Hemenway, David. 1997. Survey Research and Self-Defense Gun Use: An Explanation of Extreme Overestimates. Journal of Criminal Law and Criminology 87: 1430-45.

Henderson, Harry. 2000. Gun Control. New York: Facts on File.

Herz, Andrew. 1995. Gun Crazy. Boston University Law Review 75: 57-153.

Hughes, Todd and Lester Hunt. 2000. The Liberal Basis of the Right to Bear Arms. Public Affairs Quarterly 14: 1-25.

Kates, Don, i inni 1995. Guns and Public Health: Epidemic of Violence or Pandemic of Propaganda? Tennessee Law Review 62: 513-96.

Kellerman, Arthur i Donald Reay. 1986. Protection or Peril? An Analysis of Firearm-Related Deaths in the Home. New England Journal of Medicine 314: 1557-60.

Keyserlingk, Edward. 1982. Sanctity of Life or Quality of Life. Law Reform Commission of Canada.

Kleck, Gary. 1988. Crime Control through Private Use of Armed Force. Social Problems 35: 1-21.

Kleck, Gary i Marc Gertz. 1995. Armed Resistance to Crime: The Prevalence and Nature of Self-Defense with a Gun. Journal of Criminal Law and Criminology 86: 150-87.

Kleck, Gary. 1997. Targeting Guns: Firearms and Their Control. New York: Aldine de Gruyter.

Kleck, Gary. 1999. Degrading Scientific Standards to Get the Defensive Gun Use Estimate Down. Journal on Firearms and Public Policy 11: 77-137.

Kohn, Abigail. 2001. Their Aim Is True: Taking Stock of America’s Gun Culture. Reason, May, 2001: 26-32.

Kopel, David. 1992. The Samurai, The Mountie, and the Cowboy: Should America Adopt the Gun Controls of Other Democracies? Buffalo, N.Y.: Prometheus.

Kopel, David. 1993. Peril Or Protection? The Risks and Benefits of Handgun Prohibition. St. Louis University Public Law Review 12: 285-359.

LaFollette, Hugh. 2000. Gun Control. Ethics 110: 263-81.

Lott, John and David Mustard. 1997. Crime, Deterrence, and Right-to-Carry Concealed Handguns. Journal of Legal Studies 26: 1-68.

Lott, John. 2000. More Guns, Less Crime, 2nd ed. Chicago: University of Chicago Press.

McCloskey, H. J. 1957. An Examination of Restricted Utilitarianism. Philosophical Review 66: 466-85.

McCloskey, H. J. 1963. A Note on Utilitarian Punishment. Mind 72: 599.

McDowall, David i Brian Wiersema. 1994. The Incidence of Defensive Firearm Use by U.S. Crime Victims, 1987 through 1990. American Journal of Public Health 84: 1982-4.

Nagel, Thomas. 1995. Nozick: Libertarianism without Foundations. In Other Minds: Critical Essays 1969-1994, s. 137-49. New York: Oxford University Press.

National Safety Council. 1999. Injury Facts, 1999 Edition. Itasca, IL: National Safety Council.

National Safety Council. Odds of Death Due to Injury, United States, 1998. URL: http://www.nsc.org/lrs/statinfo/odds.htm. Accessed 5/22/2002.

Nozick, Robert. 1974. Anarchy, State, and Utopia. New York: Basic Books.

Parfit, Derek. 1987. Reasons and Persons. Oxford: Clarendon Press.

Prothrow-Stith, Deborah and Michaele Weissman. 1991. Deadly Consequences. New York: Harper-Collins.

Rawls, John. 1993. Political Liberalism. New York: Columbia University Press.

Ross, W. D. 1988. The Right and the Good. Indianapolis: Hackett.

Scheffler, Samuel. 1994. The Rejection of Consequentialism. 2nd edition. Oxford: Clarendon Press.

Sloan, John i inni 1988. Handgun Regulations, Crime, Assaults, and Homicide: A Tale of Two Cities. New England Journal of Medicine 319: 1256-62.

Southwick, Lawrence. 2000. Self-Defense with Guns: The Consequences. Journal of Criminal Justice 28: 351-70.

Suter, Edgar. 1994. Guns in the Medical Literature—A Failure of Peer Review. Journal of the Medical Association of Georgia 83: 133-48.

Thomson, Judith Jarvis. 1976. Killing, Letting Die, and the Trolley Problem. The Monist 59: 204-17.

Thomson, Judith Jarvis. 1986. Self-Defense and Rights. s. 33-48 in Rights, Restitution, and Risk. Cambridge, Mass.: Harvard UniversityPress.

Thomson, Judith Jarvis. 1990. The Realm of Rights. Cambridge, Mass.: Harvard University Press.

U.S. Department of Justice. 1993. Bureau of Justice Statistics Special Reports: Murder in Large Urban Counties, 1988. Washington, D.C.: U.S. Government Printing Office.

U.S. Department of Justice. 1994. Bureau of Justice Statistics Special Reports: Murder in Families. Washington, D.C.: U.S. Government Printing Office.

U.S. Department of Justice. 1999. Sourcebook of Criminal Justice Statistics 1998. Edited by Kathleen Maguire and Ann Pastore. Washington, D.C.: U.S. Government Printing Office.

U. S. Federal Bureau of Investigation. 1996. Crime in the United States 1995: Uniform Crime Reports. Washington, D.C.: U.S. Government Printing Office. URL: http://www.fbi.gov/ucr/95cius.htm.

Wheeler, Samuel C. 1999. Arms as Insurance. Public Affairs Quarterly 13: 111-29.

Wolfgang, Marvin. 1995. A Tribute to a View I Have Opposed. Journal of Criminal Law and Criminology 86: 188-92.

Wright, James and Peter Rossi. 1986. Armed and Considered Dangerous: A Survey of Felons and Their Firearms. Hawthorne, N.Y.: Aldine de Gruyter.


[1] Definicję terminu prima facie prawo znajdzie czytelnik w §2.2. tego artykułu. (przyp. red.).

[2] Dixon 1993a, 283, 244.

[3] Zob. Feinberg (1984, 9) o „założeniu na korzyść wolności”.

[4] Jakkolwiek może to stanowić podstawę do uchylenie prima facie prawa, zob. niżej §2.2.

[5] Por. pojęcie „prima facie obowiązków” Rossa (1988, 19-20), ale zaznaczam, że ja (w przeciwieństwie do wrażenia, jakie można odnieść z lektury Rossa) używam pojęcia prima facie prawa jako czegoś prawdziwego, choć o ograniczonej ważności, a nie jako czegoś, co zwykle jest prawem.

[6] Por. zastrzeżenia Thomsona (1986, 42-4) do teorii uchylania praw. Spośród punktów widzenia na samoobronę, jakie analizuje Thomson, najbliższe mojego jest stanowisko „faktualnej specyfikacji”. Ja jednak wolę mówić, że ktoś ma ceteris paribus prawo do życia (przy pozostałych warunkach niezmienionych zabicie kogoś jest złym czynem).  Zarzuty Thomsona (38-9) co do konieczności specyfikacji wszystkich możliwych warunków są zatem niewłaściwe, jako że klauzula ceteris paribus jest powszechna w rozważaniach filozoficznych i innych, i nie oczekujemy przy jej stosowaniu wymieniania wszystkich wyjątków.

[7] Zob. dyskusję Partifa (1987, 4) o teorii wypełniania pragnień, teorii hedonizmu, teorii obiektywnej listy. Według dwóch ostatnich teorii możliwe jest, że interes jednostki jest różny od jej celów.

[8] Odmienne zdanie prezentują Hughes I Hunt (2000, 7): „Załóżmy, że siła podstawy rozeznania prawa jest proporcjonalna do ważności ludzkiego interesu chronionego przez nie”. Zauważmy jednak, że z ten argument działa także przy mojej koncepcji praw.

[9] To wnioskowanie jest wątpliwe. Możliwe, że ktoś ma interes w czymś, co jest moralnie złe. Załóżmy jednak, że nie jest tak w naszym przypadku i może ktoś ma akurat interes w byciu cnotliwym.

[10] Argument może być nieco zaciemniony z powody jego antyhomoseksualnych przesłanek. Można jednak znaleźć przykłady par (zarówno homoseksualnych jak i heteroseksualnych), których związek jest emocjonalnie bolesny dla partnerów. Sądzę jednak, że w takim przypadku siłowa ingerencja w związek także byłaby poważnym naruszeniem praw.

[11] Badania wskazują, że około połowa mężczyzn i jedna czwarta kobiet posiada broń. (Henderson 2000, 231; Lott 2000, 37, 41).

[12] National Safety Council (1999, 8-9, 44-5). Pomija się tu fakt, że większość z tych wypadków przydarzyłaby się przypuszczalnie samemu właścicielowi broni; jeżeli policzyć zaś tylko przypadkowe zgony innych, stosunek ten przypuszczalnie okazałby się niższy.

[13] Dixon 1993, 266. Podobnie, Jeff McMahan (nieopublikowany komentarz do tego tekstu,  7 Stycznia, 2002) pisze, że „większość [morderstw]” zdarza się wtedy, kiedy zwykła osoba zostaje wypchnięta poza emocjonalny próg wytrzymałości przez nietypowy splot okoliczności.

[14] Lott 1998, 8; U.S. Department of Justice 1993; 1994.

[15] Feinberg (1984, 193-8) omawia różne sposoby licencjonowania jako alternatywy dla całkowitego zakazu lub całkowitego zezwolenia podejmowania ryzykownej działalności, takiej jak posiadanie broni. Ograniczenia w objętości tego tekstu nie pozwalają na omówienie tego i innych umiarkowanych propozycji. Aby uniknąć zarzutu (por. Herz 1995, 89-126), że popełniam sofizmat rozszerzenia i atakuję propozycję, której w rzeczywistości nikt nie wysuwa, zwracam uwagę na fakt, że niektórzy zwolennicy zakazu posiadania broni w sposób otwarty proponują całkowity zakaz, lub podobne rozwiązania, takie jak zakaz posiadania broni krótkiej (ang. handgun ban, forma uchylonego już przez Sąd Najwyższy USA stanowego zakazu posiadania broni, por. http://www.barczentewicz.com/tag/prawodoposiadaniabroni/ — przyp. tłum.) (Wolfgang 1995, 188; Dixon 1993a, 1993b; Prothrow-Stith oraz Weissman 1991, 198). Sondaże wskazują, że istnieje ok. 20% poparcie dla całkowitego zakazu posiadania broni (Henderson 2000, 246). Co więcej, omówienie tego typu argumentacji pozwoli nam wypracować teoretyczną podbudowę dla oceny mniej skrajnych propozycji ograniczenia prawa do posiadania broni.

[16] Por. debata Dixon-Kopel exchange (Dixon 1993a, 1993b; Kopel 1993), w której Dixon szybko odrzuca tę wartość jako „trywialną” i żadna ze stron nie odwołuje się do niej więcej. (Zaznaczam od razu, że, poza tym, argumentacja Kopela jest bardzo gruntowna).

Pojawiają sie dodatkowe kwestie etyczne dotyczące polowania, których nie możemy tu rozważać. Być może warto zwrócić tylko uwagę, że etyczne wątpliwości, które można wysunąć w temacie polowania byłyby słabsze niż te, które dałoby się podobnie wysunąć wobec innych sposobów, w jakie ludzie zdobywają mięso (takich jak hodowla przemysłowa),

[17] Bycie leksykalnie wyższym wobec x oznacza bycie nad x w leksykalnym uporządkowaniu dóbr. Bakal (1966, 340) omawia prawo do posiadania broni z tej pozycji. Koncepcja ta jest zazwyczaj wiązana z przywódcami religijnymi. Na przykład Rabin Moshe Tendler (cytowany w Keyserlingk 1982, 21) wprost mówi o „nieskończonej” wartości każdej części życia.

[18] Zakładam, że zwolennicy tezy o wyższości danego życia nad dowolną ilość rekreacji zgodziliby się że wydłużenie życia jest tak samo wyższe od dowolnej ilości rekreacji. Jeżeli byłoby inaczej, leksykalna wyższość byłaby nieistotna dla dyskusji o prawie do posiadania broni — przemoc z wykorzystanie broni nie tyle powstrzymuje podmiot od przeżycia jakkolwiek długie życia, a jedynie skraca istniejące już życie.

[19] Trudno znaleźć naukowe potwierdzenie tego stwierdzenia, jednak anegdotyczne opisy istotności posiadania broni przez jej entuzjastów są łatwe do znalezienia (np., Kohn 2001). Nawet zwolennicy zakazu posiadania broni wskazują na amerykańską „kulturę posiadania broni” i „zamiłowanie do broni” (np., Bellesiles 2000, 3-9).

[20] Roczna ilość śmiertelnych zgonów spowodowanych bronią palną w USA, wliczając samobójstwa, jest bliska 35 000 (Henderson 2000, 225). Ok. 77 milionów Amerykanów posiada broń (Henderson 2000, 231; Lott 2000, 37, 41), choć zapewne większość to nie miłośnicy broni per se. Daje nam to jeden wypadek śmiertelny na 2200 posiadaczy broni. 46% posiadaczy broni zapytanych o główny powód posiadania broni wymienia polowanie i rekreację. (Henderson 2000, 234).

[21] Inna możliwością jest zakaz sprzedaży nowej broni (w nadziei że liczba broni skurczy się wraz z upływem czasu). Moim zdaniem takie rozwiązanie byłoby także naruszeniem praw i miałoby niewielki efekt na liczbę broni w posiadaniu przestępców. Celem zachowania zwięzłości wywodu rozważam tylko opcję konfiskaty.

[22] Kleck 1997, 170-4, 190; Southwick 2000.

[23] Kellerman i Reay 1986.

[24] LaFollette 2000, 276, wyróżnienie dodane. Dixon (1993a, 276) błędnie przywołuje statystyki, mówiąc o liczbie 53 zamiast 43; jednakże trzeba też zauważyć, że Dixon przyznaje, iż przywoływana liczba jest zawyżona i powinniśmy mówić raczej o stosunku 2,94:1.

[25] Kellerman i Reay 1986, 1559.

[26] Kleck 1997, 162-4, 178. Kleck szacuje, że w około 1% przypadków defensywnego użycia broni dochodzi do oddania strzału, zaś raz na tysiąc przypadków dochodzi do zabicia przestępcy, jakkolwiek wartość tych wskaźników nie jest powszechnie akceptowana. Kopel (1993, 343) szacuje, że w co najwyżej 1% przypadków użycia broni dochodzi do śmierci.

[27] Kleck 1997, 269-92.

[28] Tak twierdzą Hughes i Hunt (2000, 13-14).

[29] Kopel (1993, 342) cytuje sprawy wspomniane w magazynie „Time” (July 17, 1989; May 14, 1990), z których wynika, że ¾ przypadków samoobrony nie zostaje tak od razu zakwalifikowanych przez policję i prokuraturę.

[30] Dixon 1993a, 248-53; LaFollette 2000, 275; Sloan i inni. 1988 (choć Sloan porównuje tylko dwa miasta). Korelacja w dużym stopniu się zmienia przy różnym wyborze porównywanych państw (Suter 1994, 142).

[31] Kopel 1992; podsumowane w Kopel 1993, 304-7.

[32] Co do (1) i (2), zob. §5.2.1 poniżej i Kopel 1993, 308. Co do (3) zob. Lott 2000, 114. Obliczenia Lotta uwzględniają wskaźniki aresztowań, poziomu dochodu, gęstości zaludnienia i innych czynników. Co do (4) zob. Kates i inni 1995, 571-4.

[33] Kleck 1997, 149-52, 187-8.

[34] Kleck and Gertz 1995; dyskutowane także w Kleck 1997. Rygorystyczność badania dobrze pokazuje komentarz Wolfganga (1995), który określa siebie jako „tak zaciekłego zwolennika kontroli posiadania broni, jakich nie spotkacie wśród kryminologów tego kraju” (188). Przyznaje jednak, że: „metodologiczna poprawność badań Klecka i Gertza jest oczywista. Nie mogę im nic zarzucić” (191).

[35] W 1993 roku, kiedy powstało studium Klecka i Gertza, dokonano 25 000 morderstw (U.S. FBI 1995, 14-15). Twierdzenie, że liczba powstrzymanych morderstw tak bardzo przekracza liczbę dokonanych jest niewiarygodne, nawet jeśli uznamy, że jednostki szczególnie narażone na morderstwo częściej posiadają broń.

[36] Kleck 1997, 159-60. Zauważmy jednak, że analizowane liczby są oparte na statystykach NCVS i FBI’s Uniform Crime Reports, które mogą być znacznie zaniżone z powodu niezgłaszania każdego przestępstwa przez ofiary.

[37] Hemenway (1997) oraz Cook i inni (1997) twierdzili, że odpowiedzi w ankietach są znacznie przeszacowane, nawet w stosunku 30:1. Sceptycyzm Cooka i Ludwiga w kwestii użyteczności ankiet dla szacunków użycia broni powstał po tym, jak ankieta, która przeprowadzali dała wyniki podobne do Klecka (Cook i inni, 464-5). Zob. Kleck (1999), gdzie odpowiedzi na ich zarzuty.

[38] Cook i inni 1997, 468.Analiza danych z poprzednich lat w McDowall i Wiersema 1994; Kleck 1988, 9; oraz Cook 1991, 54-6.

[39] Kleck 1997, 152-4.

[40] Zob. McDowall i Wiersema (1994, s. 1983), chociaż sami autorzy nie uważają, że nie możemy przez to używać tych danych.

[41] Lott i Mustard 1997, długa dyskusja także w Lott 2000.

[42] Lott 2000, 46.

[43] Lott 2000, 70-81.

[44] Lott 2000, 51, 73. Zob. Lott 2000, 122-58, gdzie znajduje się dyskusja z zastrzeżeniami niektórych zwolenników kontroli posiadania broni.

[45] LaFollette 2000, 273-4.

[46] Biorąc pod uwagę, że w Stanach jest około 230 milionów sztuk broni palnej(Kleck 1997, 63-70, 96-7),  to prawdopodobieństwo powstania czarnego rynku w przypadku zakazu posiadania broni jest znaczne. Kopel (1993, 319) wskazuje, że prohibicja alkoholu bądź narkotyków stworzyła czarne rynki, a obywatele nie mieli utrudnionego dostępu do zabronionych używek.

[47] Kleck 1997, 205-6, 213. Statystyka uwzględnia każdego, kto przynajmniej raz w roku nosił broń, wliczając to także przetrzymywanie jej w samochodzie. Średnio broń noszono przez 140 dni w roku. Restrykcyjne przepisy o noszeniu schowanej broni zapewne powstrzymują wiele osób przed noszeniem broni w miejscach publicznych.

[48] Wright i Rossi 1986, 144-6.

[49] McCloskey 1957, 468-9; 1963. Lekko zmodyfikowałem przykład.

[50] Jest to powszechnie przyjęty pogląd; zob. Scheffler 1994, 80; Nozick 1974, 28-31; Nagel 1995, 145.

[51] Zob. Foot 1967; Thomson 1976.

[52] Twierdzę tak na podstawie własnych badań wśród studentów studiów licencjackich. Większość jest wyraźna, nawet przy przykładzie doktora, który zabija pacjenta, by uratować pięciu innych.

[53] Foot (1967) broni takiego stanowiska.

[54] Zob. Bennett 1995 dla dalszej dyskusji.

[55] Thomson 1976; jednakże, Thomson 1990, 180-200, prezentują inną (moim zdaniem gorszą) teorię na temat tych przypadków.

[56] Tego rodzaju oskarżenia zdają się być podstawą zarzutów wobec producentów i sprzedawców broni (np. Green 2000; Brenkert 2000). Warto zauważyć, że nawet ci krytycy zdają się zgadzać z moimi ograniczeniami odpowiedzialności sprzedawcy.

[57] Przypadek „pocisku atomowego” (z którym spotykam się czasami w nieformalnych rozmowach) jest skrajnym przypadkiem takiego zastrzeżenia. Hugh LaFollette w niepublikowanym komentarzu do tego artykułu twierdził, że moje rozważania uzasadniają prawo do posiadania broni maszynowej, granatów i bazuk.

[58] Około 670 000 spośród szacunkowych (wg Klecka) 2,5 mln przypadków użycia broni w ciągu roku ma miejsce z dala od domu użytkownika broni (Kleck 1997, 192).

[59] Chciałbym podziękować Charlesowi Bartonowi, Ari Armstrongowi, Valerii Damaio, Bruce’owi Tiemannowi, Anandzie Gupta, anonimowemu recenzentowi z „Social Theory and Practice” i przede wszystkim Stuartowi Rachelsowi za ich komentarze do wcześniejszych wersji tego artykułu.

55 odpowiedzi na „Huemer: Czy mamy prawo posiadać broń?”

  • Tekst strasznie ciężki w sensie: dużo „trudnych” zwrotów i prawno-filozoficznych odniesień. Ja przeciwników broni palnej „gaszę” zawsze kilkoma pytaniami (nigdy nie daję się wkręcić w dyskusję „statystyczną”, bo dane statystyczne, jeśli będzie się je torturować dostatecznie długo, przyznają się do wszystkiego).

    Przeciwnicy dostępu do broni palnej mówią: więcej broni – więcej zbrodni.

    Ja mówię: twierdzenie, jakoby powszechny dostęp do broni zwiększał liczbę zabójstw, mogłoby być prawdziwe jedynie w sytuacji, gdyby prawdziwe były dwa inne twierdzenia (albo przynajmniej jedno z nich):

    1. że większość ludzi skłonna jest do przemocy i na nic innego nie czeka, jak tylko na broń palną, bo tylko z broni palnej można zabić;

    2. że bezbronność ofiary odstrasza napastnika.

    Czy w barze, w którym siedzi sto osób, z których 75 ma broń palną – o czym wiadomo, bo połowa z tych osób nosi ją na widoku – będzie większa ilość „gwałtownych zachowań” czy mniejsza – mniejsza od baru, gdzie broń mają 3 osoby?

    Zawsze jak gdzieś dochodzi do większej masakry, normalny, wolny człowiek pyta: CZEMU TAM BYŁO TAK MAŁO BRONI? To powinna być pierwsza reakcja wolnego człowieka, a nie podszyta medialną propagandą reakcja wytresowanego do posłuszeństwa prola. Bardzo dużo przypadków masowych zabójstw przy użyciu broni palnej ma miejsce w strefach, które – niezależnie od regulacji dotyczących posiadania broni – określane są jako strefy „wolne od broni”. Co niby ma być rezultatem chęci zapewnienia np. dzieciom i studentom bezpieczeństwa. No cóż, nie da się zapytać o opinię w tej sprawie 32 ofiar strzelaniny w Virginia Tech, w strefie wolnej od broni. Inne znane wydarzenie, masakra w Fort Hood tylko potwierdza tezę, że masowi mordercy bezpiecznie czują się w strefach bez broni – 13 osób przypłaciło życiem fakt, że w bazie wojskowej żołnierze – przecież wytrenowani w posługiwaniu się bronią – zostali pozbawieni prawa jej przenoszenia i dopiero spóźniona o 10 minut (i 13 ofiar) interwencja lokalnej policji zakończyła atak szaleńca.

    Kończąc, powiem, że polityk, który chce mi odebrać broń, jest moim wrogiem – dosłownie i w przenośni.

  • IMHO błędne jest wywodzenie jakichkolwiek praw, jako „naturalnych”, „moralnych” itp. Tak naprawdę pewne zasady (czytaj prawa) albo wspomagają rozwój gatunku w długim okresie albo nie. Zaniechanie przemocy wobec osobników swojego gatunku oraz wyrzeczenie się zemsty za poniesione krzywdy na rzecz organizacji egzekwującej ten zakaz i wymierzającej kary za jego naruszenia (obecnie Państwa) sprzyja powiększeniu liczebności gatunku oraz zmniejszają koszty jego rozwoju (czas zużywany na obronę można poświecić na bardziej produktywne zajęcia). Gdyby było odwrotnie to „naturalne” prawo wymagałoby zbijania innych osobników swojego gatunku. Rozumiem, że ‚przypadkowe społeczeństwo’ nie jest w stanie zrozumieć tej prostej, choć brutalnej prawdy i dlatego konieczne są dyrdymały o etyce, moralności i ich boskim pochodzeniu. A prawo do posiadania broni jest korzystne bo pozawala odstraszać przestępców w tańszy sposób niż za pośrednictwem policji. I tyle na temat. Oczywiście mam tu na myśli prawo posiadania i używania broni w domu. Co do prawa noszenia broni w miejscach publicznych to ze względu na bezgraniczna głupotę 99% społeczeństwa postulowałbym aby użycie broni poza domem było bezwzględnie karane śmiercią bo inaczej znowu wrócimy do zasad sycylijskiej vendetty i związanych z tym konsekwencji ekonomicznych.
    Pozdrawiam
    Ilat

  • @2

    „A prawo do posiadania broni jest korzystne bo pozawala odstraszać przestępców w tańszy sposób niż za pośrednictwem policji. I tyle na temat.”

    Otóż to. Policja też jest rzecz jasna potrzebna – ktoś przecież musi uprzątnąć twojego trupa jak nie zdołasz się obronić.

    „Co do prawa noszenia broni w miejscach publicznych to ze względu na bezgraniczna głupotę 99% społeczeństwa”

    Polska głupota różni się jakoś szczególnie od Czeskiej czy Niemieckiej? W Polsce na 38 mln ludzi jest 131,244 pozwoleń (ilość broni w prywatnych rękach – ok. 200 tys sztuk). W Niemczech liczba pozwoleń wynosi ponad 2 miliony (ilość sztuk broni w prywatnych rękach – parokrotnie wyższa niż wydanych pozwoleń, raz spotkałem się z danymi, że wynosi ona nawet 25 mln sztuk – http://www.gunpolicy.org/firearms/region/germany). W Czechach z kolei ilość jednostek broni w prywatnych rękach waha się w granicach 1.6-2 mln.

    „postulowałbym aby użycie broni poza domem było bezwzględnie karane śmiercią”

    Masz na myśli karę śmierci za morderstwo z premedytacją? No ja zawsze powtarzam, że za bronią palną powinno iść zaostrzenie kodeksu karnego, łącznie z karą śmierci za morderstwo.

  • Stanisław Kwiatkowski

    @1, BR
    tekst faktycznie trudny i złożony. Przeznaczony dla czytelnika, który chce się wgłębić.

    Czytelnikowi nieprzekonanemu argumentami czysto logicznymi, który ma ciekawsze rzeczy do roboty, polecam zawsze fragmenty 5.1 i 5.2, które dają pewien obraz bilansu pomiędzy kosztami i zyskami z prawa do posiadania broni.

  • @4

    „które dają pewien obraz bilansu pomiędzy kosztami i zyskami z prawa do posiadania broni.”

    Ciekawy bilans zysków i strat ukazuje artykuł z New American z 1997 roku.

    http://www.freerepublic.com/focus/f-news/1818862/posts

    Głosi on, że minęła właśnie 16-ta rocznica wydania przez m. Kennesaw (Georgia) rozporządzenia, nakazującego posiadanie w domu co najmniej jednej sztuki broni przez głowę rodziny. Efekt: po wprowadzeniu tego nakazu w 1982 przestępczość spadła o 74% i w 1983 o dalsze 45% – i trzyma się nadal na rekordowo niskim poziomie mimo czterokrotnego zwiększenia liczby mieszkańców.

  • Liszka, jak dla Ciebie głównym celem w życiu jest namnażanie kolejnych homo sapiens (bo przedkładasz dobro gatunku, równorzędne ze wzrostem populacji, nad wszelkie „syntetyczne” prawa) to współczuję, ale musisz zrozumieć że niektórzy ludzie mają też inne, równie wzniosłe i ważne cele, świat wielu dorosłych ludzi (najwyraźniej nie wszystkich) nie kończy się na posuwaniu panienek z nadzieją na rozsianie po planecie swych genów.

  • Ja zaś czekam na dowód, że przy wprowadzeniu prawa do powszechnego posiadania broni moje bezpieczeństwo faktycznie wzrośnie, a nie zmaleje. Argumenty filozoficzne interesują mnie jedynie z punktu widzenia sportowego łamania sobie głowy.
    Ad Br ,a co ze stadionami czy bezpieczeństwo na nich wzrośnie, jeżeli każdy będzie miał pukawkę? Czy na basen też muszę zabierać colta w nieprzemakalnej kaburze? a propo Kennesaw , w mojej miejscowości, zresztą nadgranicznej, przemytniczej liczącej 50000 mieszkańców w ciągu 16lat był tylko jeden napad z bronią palną i ze skutkiem śmiertelnym (gangster strzelał przez zamknięte drzwi i zabił matkę drugiego gangstera) , natomiast przeważają zabójstwa w afekcie i po pijanemu wewnątrz rodziny lub konkubinatów, średnio 1 na dwa, trzy lata (głównie żona lub konkubina zabijała męża), czyli statystyka zdecydowanie lepsza niż w Kennesaw. W strefie nagranicznej zaś zdarzały się zabójstwa przy użyciu noża, granatów F1, pistoletów również raz na 1-2 lata (na jakieś 100 tys mieszkańców) zawsze jako porachunki i walkę o strefy wpływów pomiędzy gangami przemytniczym. Czy w takim razie po wprowadzeniu powszechnego dostępu do broni ma być lepiej, tzn. bezpieczniej?
    Pozdrowienia Mergiel

  • Ponieważ ludzka pamięć, jest zawodna, jak znajdę czas to spróbuję dostarczyć dokładniejsze statystyki dotyczące mojego miasta.
    A co do barów, to nie jestem przekonany czy jest bezpieczniej wśród 30 uzbrojonych, podpitych lub pijanych facetów, czy wśród nieuzbrojonych w takim samym stanie zatrucia alkoholowego.

  • @Mergiel
    „A co do barów, to nie jestem przekonany czy jest bezpieczniej wśród 30 uzbrojonych”

    rozmumiem że jesteś przeciwko posiadaniu noży?

  • @Mergiel

    Ale ja nie podałem przykładu z barem, żebyś mi tu teraz analizował, ilu jest podpitych, ilu pijanych, ilu nieprzytomnych, ilu pokłóciło się z laską, a ilu z szefem. Jak ci nie pasuje bar, to sobie wstaw w to miejsce „kościół” albo „stacje benzynową”. Tylko nie zaczynaj mi potem liczyć, ilu jest odurzonych zapachem benzyny, a ilu pod wpływem religijnej ekstazy.

    „Czy na basen też muszę zabierać colta w nieprzemakalnej kaburze?”

    No jak chcesz, to se bierz. Pytanie, czy cię właściciel wpuści z bronią.

    „W strefie nagranicznej zaś zdarzały się zabójstwa przy użyciu noża, granatów F1, pistoletów również raz na 1-2 lata (na jakieś 100 tys mieszkańców) zawsze jako porachunki i walkę o strefy wpływów pomiędzy gangami przemytniczym. Czy w takim razie po wprowadzeniu powszechnego dostępu do broni ma być lepiej, tzn. bezpieczniej?”

    No jeżeli ty zamierzasz dołączyć do tej walki o strefę wpływów z legalną bronią, to może być… śmieszniej 🙂

  • Ad Br
    Dowcipnie, ale dalej nie widzę odpowiedzi na moje zasadnicze pytanie.
    Mnie nie interesują ideały tylko bezpieczeństwo. Posiadanie przeze mnie broni nie będzie miało oczywiście wpływu na walki gangów i przestępczość zorganizowaną.

  • Ja się czuję bezpiecznie w kościele czy na stacji benzynowej. Pociągnę jednak dalej; tzn. bar i pływalnia, a może stadion byłyby terenami wolnymi od broni? To przy nich byłyby jakieś przechowalnie?

  • @Mergiel

    „Dowcipnie, ale dalej nie widzę odpowiedzi na moje zasadnicze pytanie.”

    Nie wiem, czy będziesz czuł się bezpieczniej. Ja na przykład będę czuł się bezpieczniej. Ale obstawiam, że ty również – w twojej okolicy pełno jest uzbrojonych gangów i przemytników, którzy walczą o wpływy, podczas gdy ty jesteś bezbronny. Logiczne zatem, że mając broń, twoje bezpieczeństwo się zwiększy.

    „To przy nich byłyby jakieś przechowalnie?”

    Skąd mam wiedzieć? Znając życie, szkoły, stadiony i supermarkety będą strefami wolnymi od broni (gun free zone). I jak ktoś kogoś tam zastrzeli, natychmiast podniesie się larum, że całą broń trzeba natychmiast przetopić na maszyny rolnicze, bo to Złoo.

  • Stanisław Kwiatkowski

    Merglu, nie rozumiem, jak wyglądałyby statystyki, które by Cię przekonały? Żeby było uczciwie powinieneś był odpowiedzieć na takie pytanie przed zaznajomieniem się z tekstem, ale nie miałeś możliwości, więc zakładam uczciwość w dyskusji:)

    I kiedy już opiszesz – abstrakcyjnie – takie statystyki czy badania, to odpowiedz sobie czy te z 5.1 i 5.2 spełniają Twoje przesłanki bycia przekonywującym, a jeżeli nie, to dlaczego. I takim przemyśleniem się z nami podziel, bo mam wrażenie, że z wszystkich stron argument jest po stronie prawa do posiadania.

  • @ 2 – Tadeusz Liszka
    Ok, na podstawie Rothbarda, załóżmy, że istnienie rudych jest niezwykle szkodliwe dla trwania gatunku.
    Czy zatem słuszne byłoby zabicie wszystkich rudych?
    PS. Poza tym, mógł pan przedstawić swój pogląd, tylko dlatego, że ma pan prawo do swojego ciała itd. – etyka argumentacji się kłania.
    Pozdrawiam

  • Ad Br. „Logiczne zatem, że mając broń, twoje bezpieczeństwo się zwiększy.” Policja by Ci była wdzięczna za poinformowanie o tym fakcie bandytów, umarli by ze śmiechu. To faceci, którzy poradzili sobie z ukraińską i białoruską konkurencją.
    Ad Stanisław Kwiatkowski
    Konieczne jest podanie pełnych statystyk przestępczości i nieszczęśliwych wypadków łącznie z pijackimi burdami i kierowcami po alkoholu dla średniego miasta w Polsce i na tej bazie można dopiero dyskutować. Z moich prywatnych obserwacji wynika, że dla mojego miasta powszechna dostępność do broni spowodowała by więcej zła niż dobra.
    Prokuratura nie prowadzi takich dokładnych statystyk, od Policji jeszcze mi się nie udało nic uzyskać, spróbuję jeszcze jutro. Prywatnie od prokuratora rejonowego mam informacje, że np. rozbojów jest u nas około 2/miesiąc, ale dotyczą głównie osób mocno nietrzeźwych. Np. w zeszłym roku był tylko jeden rozbój ze skutkiem śmiertelnym jednej osoby i ciężkim pobiciem drugiej, sprawcy już siedzą, posiadanie broni przez ofiary nic by tu nie zmieniło, bo byli zbyt mocno pijani aby się bronić(pili na polance w lasku). Były natomiast dwa wypadki związane z nieumiejętnym posługiwaniem się bronią, w tym jeden -postrzelenie z wiatrówki szwagra, całe szczęście nieśmiertelne, śmiertelne było natomiast majstrowanie przy materiałach wybuchowych. Powszechna dostępność do broni nie wpłynie również na zabójstwa w rodzinie lub w konkubinacie, a których jest obecnie więcej niż w przestępczości zorganizowanej i rozbojach. A tak ogółem to wszystko pryszcz przy wypadkach drogowych. Moja niechęć do broni nie wynika z uprzedzeń tylko z wymienionych obserwacji.

    Pozdrowienia Mergiel

  • @16 „Policja by Ci była wdzięczna za poinformowanie o tym fakcie bandytów, umarli by ze śmiechu. To faceci, którzy poradzili sobie z ukraińską i białoruską konkurencją.”
    Niestety dosyć trudno jednoznacznie wywnioskować z Twojej wypowiedzi:
    1) kto umarłby ze śmiechu: bandziory czy policja,
    2) kto poradził sobie ze wschodnią konkurencją j/w bandziory czy policja.
    Co nie zmienia absolutnie faktu, że mając broń, przy założeniu posiadania związanych w tym faktem umiejętności, Twoje bezpieczeństwo dramatycznie się zwiększy. W drugą stronę: najlepiej uzbrojona jednostka militarna, czy armia, nie jest faworytem w żadnej potyczce zbrojnej i nie ma przesłanek by gwarantować przeżycie jej członków/żołnierzy w przypadku takiego konfliktu.

  • „Sądzę, że takie podejście jest błędne. Twierdzę, że jednostki mają prima facie prawo do posiadania broni palnej. To prawo jest ważne i chroni istotne interesy, zaś utylitarne rozważania nie obalają go. ”

    Skoro tak, to jak mają się do tego te utylitarne argumenty „za” prawem do posiadania broni? ;]

  • @Mergiel

    „Policja by Ci była wdzięczna za poinformowanie o tym fakcie bandytów, umarli by ze śmiechu. To faceci, którzy poradzili sobie z ukraińską i białoruską konkurencją.”

    Co nie zmienia faktu, że oni broń mają, a ty nie. I kto tu teraz umiera ze śmiechu?

  • Aha, Mergiel jeszcze jedno: ja ci generalnie źle nie życzę. Obyś dożył setki w super zdrowiu i bogactwie. Ale jeśli kiedykolwiek kupisz sobie dom/mieszkanie w mojej okolicy i będziesz sadził smuty, że broń palna jest zła, to ja będę bezlitosny:

    http://i51.tinypic.com/1zdp5x1.jpg

    😉

    Pozdro 🙂

  • Ad Br oczywiście, że oni broń mają, ale ja się bardziej czuję zagrożony gdy dojeżdżam na rowerze do pracy, niż z ich powodu, każda statystyka to potwierdzi. Kupno przeze mnie pistoletu nie podniesie mojego bezpieczeństwa ani trochę. kiedyś muszę spać, chodzę na basen, imprezy, mam dzieci, żonę również lekarza, nawet cały arsenał nas nie zabezpieczy. Ale to nawet nie jest w-g mnie argument decydujący przeciw, mnie interesują bardziej statystyczne rozważaniu w oparciu o Polskie realia.
    Pozdrowienia Mergiel

  • „Kupno przeze mnie pistoletu nie podniesie mojego bezpieczeństwa ani trochę.”

    Heh, przypomniał mi się fajny tekst: http://pokazywarka.pl/70v5sf/

    „mnie interesują bardziej statystyczne rozważaniu w oparciu o Polskie realia.”

    Statystyczne rozważania do niczego cię nie doprowadzą. Z kilku powodów.

    Odkrycie korelacji nie oznacza odkrycia przyczynowości. Stąd próby powiązania wskaźników morderstw z swobodą posiadania broni skazane są raczej na porażkę, bo znajdą się przykłady korelacji pozytywnych (więcej broni, mniej morderstw), ale pewnie też negatywnych (choć z tym bywa gorzej). Ale przyglądając się statystykom jedno zauważyłem – nie da się dowieść, że zwiększenie dostępności broni oznacza automatycznie zwiększenia ilości morderstw. Taka przyczynowość nie istnieje. Widziałem wiele przykładów korelacji pozytywnej, czyli spadku wskaźników przestęp po liberalizacji dostępu do broni, oraz przykłady, gdy zaostrzenie dostępu nie skutkowało zmniejszeniem się wskaźnika przestępstw, a często nawet zwiększeniem. Ale znów nie oznacza to przyczynowości.

    Podam ci teraz przykład typowego myślenia przeciwnika dostępu do broni palnej.

    Poniżej przedstawiam DWA OBIEKTYWNE FAKTY:

    a) W USA broń jest powszechnie dostępna, a liczba morderstw z jej użyciem duża (podobnie jak duża jest liczba nagłaśnianych przypadków strzelanin, napadów itp)

    b) W III RP broń jest słabo dostępna, a liczba morderstw z jej użyciem stosunkowo niewielka.

    To są FAKTY.

    Teraz INTERPRETACJE FAKTÓW:

    W USA broń jest powszechnie dostępna, CO POWODUJE, że liczba morderstw z jej użyciem jest duża, podczas gdy w III RP broni jest niewiele, A CO ZA TYM IDZIE – niewiele jest przemocy z jej użyciem.

    Jak widać, z prostego faktu, że w jednym kraju jest więcej broni, a w drugim mniej wyprowadziłem związek przyczynowy, jakoby broń palna prowadziła do intensyfikacji przemocy. Dokonałem INTERPRETACJI – intuicyjnej, niewymagającej żadnej głębszej refleksji. Niestety takie rozumowanie zawsze albo prawie zawsze prowadzi do wyciągania całkowicie błędnych wniosków.

    Jeśli chce się bowiem dokonać wyboru jednej spośród dwu konkurencyjnych i wzajemnie się wykluczających interpretacji faktów (broń zwiększa poziom przemocy, broń zmniejsza poziom przemocy), to można tego dokonać, ale tylko pod warunkiem, że dysponuje się TEORIĄ albo przynajmniej TEORETYCZNYM TWIERDZENIEM, którego prawdziwość nie zależy od faktów ani statystyk, lecz przysługuje mu a priori, tzn. raz na zawsze, ze względu na twarde, niezmienne reguły rządzące rzeczywistością.

    W przypadku broni palnej istnieją co najmniej DWA TEORETYCZNE TWIERDZENIA A PRIORI, które NAJPIERW należałoby obalić, aby w ogóle móc mówić o tym, że broń przyczynia się do eskalacji przestępczości tudzież powoduje wzrost ilości morderstw.

    a) że większość ludzi skłonna jest do przemocy i na nic innego nie czeka, jak tylko na broń palną, bo tylko z broni palnej można zabić;

    b) że bezbronność ofiary odstrasza napastnika.

    Widziałem w życiu wiele statystyk, ale jeśli na ich podstawie będziesz próbował mi udowodnić, że bezbronny człowiek jest bezpieczniejszy niż uzbrojony i że otaczający cię ludzie to w większości dybiący na twoje życie psychopaci, to uznam cię za szaleńca-paranoika.

    Zastanów się przez chwilę: co przeciwnicy dostępu do broni palnej, posiłkujący się statystykami, próbują tak naprawdę uchwycić? Otóż próbują wykazać matematycznie coś w zasadzie niemożliwego do określenia – zmianę intencji mordercy/napastnika spowodowaną obecnością uzbrojonych obywateli. Rozmaite dane z zakresu kryminologii nie obejmują obiektywnie wszystkich czynników, gdyż nie są w stanie ani ogarnąć ich ogromu i różnorodności, ani nie mogą zmierzyć czegoś, co ze swej natury jest nie do zmierzenia: wpływu ryzyka na działalność przestępczą największego kalibru, a wiadomo przecież, że bandyta ponosi większe ryzyko, działając na terenie, zamieszkanym przez ludzi uzbrojonych niż nieuzbrojonych. Żeby temu zaprzeczyć, musiałbyś postawić cały świat na głowie albo wywrócić go na LEWĄ stronę. Ci, którzy próbują ująć rzecz w statystykę, popełniają zatem fundamentalny błąd metodologiczny. Chyba wszyscy zgodzimy się co do tego, że żadna statystyka nie jest potrzebna do określenia, czy człowiek woli zostać zabity przez strzał z pistoletu w potylicę czy pożarty żywcem przez wygłodniałe szczury. Odpowiedź jest oczywista – pod warunkiem że do zagadnienia podejdzie się rozumowo, a nie statystycznie.

    Podsumowując: na przestępczość np. w USA wpływ mają INNE CZYNNIKI i to w tych innych czynnikach szukać należy PRZYCZYN eskalacji przemocy – a broń zostawić w spokoju. Wiesz, że w samym tylko Los Angeles działa ponad 1300 gangów z 1300 różnych kultur i stron świata? Wszystkie uzbrojone po zęby.

    Krótko: BROŃ RATUJE ŻYCIE.

  • Ad Br.
    Sorry ale dyskutujesz nie ze mną ale obok mnie. Wyraźnie napisałem, że według moich obserwacji upowszechnienie posiadania broni nie wpłynęło by na poprawę bezpieczeństwa obywateli w moim mieście, a biorąc pod uwagę nieszczęśliwe wypadki i jej użycie pod wpływem alkoholu sytuację by pogorszyło. W każdym razie ja nie przypominam sobie przypadku, o którym mógłbym powiedzieć, że posiadanie broni przez ofiarę uratowało by jej życie. Co więcej paradoksalnie jeżeli pominie się zabójstwa w rodzinie, konkubinacie, w czasie libacji alkoholowych to większość ofiar z jakimi się zetknąłem miała dostęp do broni. Natomiast ci co nie mieli to znali swoich zabójców i sami wpuścili ich do domu, niczego się nie spodziewając i zostali zaskoczeni nagłym atakiem np. staruszka wpuściła chłopca, którego znała od dziecka, starszy pan wpuścił dwóch meneli ale swoich sąsiadów itd. Znam natomiast wiele burd, które dzięki Bogu skończyły się tylko mordobiciem, jak podejrzewam, z braku innych narzędzi zbrodni pod ręką.
    Nigdzie nie napisałem, że posiadanie broni powoduje eskalację przemocy bo przemoc rodzi się w umyśle,a narzędzie nie ma tu nic do rzeczy.
    Niestety Komenda Miejska Policji nie dysponuje dokładnymi statystykami, ma tylko dane, które są dostępne na stronie Komendy Głównej pod zakładką statystyki. Policjant proponował mi wertowanie akt, konieczne by było odtworzenie każdego zdarzenia i jego analiza, ale to nie wchodzi obecnie w grę z powodu braku czasu. Sprawa bardzo mnie zainteresowała, analiza wszystkich zabójstw i rozbojów w mieście pod kątem dostępności do broni palnej, nadaje się na pewno na publikację, ale niestety rzeczywistość i żona mocno wiążą mi skrzydła.
    Pozdrowienia Mergiel

  • Ja też wrzucę parę linków:

    Przestępstwa z użyciem przemocy (w tym z użyciem broni palnej) w UK: http://img145.imageshack.us/img145/9559/43394192.jpg

    Jak widać, zachodzi poważna KORELACJA między drastycznym zmniejszeniem ilości wydawanych pozwoleń na broń a skokowym wzrostem przestępczości. Czy zachodzi związek przyczynowy? Mógłbym oczywiście powiedzieć, że na zwiększenie ilości przestępstw w UK wpływ miała (i nadal ma) masowa migracja Murzynów, Arabów, Polaków i innych, ale nie powiem tego, bo wyjdę na rasistę, ksenofoba, homofoba i antysemitę. W każdym razie korelacja jest i to wyraźna.

    Tutaj z kolei mapka USA (http://img510.imageshack.us/img510/2212/guncontrolmapdq8.gif) z podziałem na poszczególne stany. Co ciekawe, w USA – mimo że broni palnej tam z roku na rok przybywa – już od trzech lat systematycznie spada liczba przestępstw, a ilość morderstw w 2009 roku była najniższa od 40 lat. W ramach uzupełnienia polecam zwłaszcza od 3 minuty: http://www.youtube.com/watch?v=X1QiJxjlAYw (polskie napisy) – John Stossel pokazuje, jak zwiększała się liczba stanów zezwalających na posiadanie i noszenie broni palnej.

  • Interesujące zestawienie: liczba zabójstw a ilość pozwoleń i jednostek broni w Czechach, Niemczech i Polsce z lat 2002-2007: http://img503.imageshack.us/img503/4047/c3444d0e3fab161dmed.jpg

  • Ad. Br
    Odnośnie zestawienia:
    1. Bez informacji co do okoliczności zabójstw np. w kręgu rodzina, znajomi, alkohol, z premedytacją czy bez, w domu czy poza, czy ofiara miała dostęp do broni czy nie, to te statystyki są nic nie warte. Informują tylko w przybliżeniu o stopniu nasilenia przemocy w danym społeczeństwie i tyle. A już łączenie tego z dostępnością do broni jest mocno naciągane.
    2. Ciekawe było by też porównanie budżetów policji i całego wymiaru sprawiedliwości oraz jego sprawności w tych trzech krajach.
    3. Sam pisałeś, że statystyki są mylące, chyba, że miałeś na myśli tylko te które podważają Twój punkt widzenia.
    4.Coraz częściej ofiarami rozbojów są nieletni i co wtedy? Dasz swemu dziecku pistolet do szkoły?
    Pozdrowienia Mergiel
    A

  • @Mergiel
    widzę że dyskusja na ten temat z Tobą nie ma sensu. kiedy dostajesz logiczne argumenty za dostępem do broni to twierdzisz że to się nie liczy tylko twarda statystyka. jak dostajesz statystykę to mówisz że statystyki niczego nie udowadniają gdzie parę wpisów wcześniej próbował przekonać cię BR. przykro mi ale po prostu trolujesz.

  • @Mergiel

    „statystyki są mylące, chyba, że miałeś na myśli tylko te które podważają Twój punkt widzenia.”

    Na razie nie widziałem, takich, które podważałyby mój punkt widzenia, a już z całą pewnością nie widziałem statystyk, z których wynikałoby, że broń palna odpowiada za zwiększenie liczby morderstw. Zaryzykuję stwierdzenie, że takie nie istnieją.

    „Bez informacji co do okoliczności zabójstw np. w kręgu rodzina, znajomi, alkohol, z premedytacją czy bez, w domu czy poza, czy ofiara miała dostęp do broni czy nie, to te statystyki są nic nie warte.”

    Proszę bardzo: http://www.gunfacts.info/pdfs/gun-facts/5.1/gun-facts-5.1-press.pdf – 105 stron. Znajdziesz czas na przeczytanie tego?

  • Jak statystyka to sięgnijmy do niej.
    Najgroźniejsza bron.
    Pojazdy mechaniczne.
    Ile jest zabójstw z udziałem pojazdów mechanicznych?
    Ile kalek?
    Ciekawe dlaczego nikomu nie wpadnie dziś do głowy reglamentowanie dostępu do tej groźnej śmiercionośnej broni!
    Przecież za pomocą tej broni zabito dyr Instytutu Badań wschodnich Karpa, Europosła Adwenta i wielu wielu innych.
    Za PRL dwu oficerów prowadzących śledztwo w sprawie mordu ks. Popiełuszki zabito na drodze z Rzeszowa do Warszawy.Zginęło dwu oficerów i zaginęła teczka!

  • Ad Balcerek
    Chyba nie czytałeś mnie uważnie. Dokładnie opisałem czego wymagam od statystyki. Podałem szereg przykładów ze swojej pracy i własne obserwacje, które są zbieżne z ogólnymi statystykami KGP.
    Takie zestawienia jak podał Br nie mają żadnego sensu na ich podstawie można łatwiej udowodnić, że przyczyną większej ilości zabójstw w Polsce jest np. brak przedszkoli i żłobków, a także zbyt liczne klasy w szkołach podstawowych oraz bezrobocie, a nie brak giwer w społeczeństwie. Nie wiem na czym w-g Ciebie polega logika twardych statystyk. Zanim kogoś zechcesz obrazić sam najpierw nad tym się zastanów.

  • Mergiel, łącznie z tym wpisem, są już w sumie 32 komentarze pod tekstem. Czy mógłbyś wreszcie łaskawie podać jakiekolwiek statystyki (albo wywód logiczny), które dowodzą ponad wszelką wątpliwość, że broń palna przyczynia się do eskalacji przemocy/ma wpływ na wzrost liczby zabójstw?

  • Ok, pomogę ci – znalazłem coś takiego, na tę chwilę najbardziej szczegółowe dane: http://pilarski.net/tomasz/?page_id=7

    „W dominującej części przypadków przestępstwa popełniane są przy użyciu broni posiadanej nielegalnie. W celu oceny skali zjawiska wystarczy podać, że na 812 przestępstw ogółem popełnionych przy użyciu broni palnej w 1993 r. jedynie w 19 przypadkach sprawca posiadał broń na podstawie pozwolenia. (…)

    Przy użyciu broni palnej popełniane są również zamachy samobójcze. Poniżej przedstawione zostały dane ilościowe samobójstw popełnionych ogółem i przy użyciu broni palnej (w tym przypadku w większości posiadanej na podstawie pozwolenia), a także dane ilościowe zamachów samobójczych popełnionych przez powieszenie się. Jest to bowiem sposób najczęściej wybierany przez ofiary. Odpowiednio w latach 1995, 1996 i 1997 popełniono 5988, 5830 i 6129 zamachów samobójczych. Z wykorzystaniem zaś broni palnej popełniono w tych latach 62, 69, 69 samobójstw. Powiesiło się natomiast odpowiednio 4657, 4547 i 4785 osób.”

  • Ad Br
    1.patrz wpis nr 23 – nigdzie nie napisałem, że upowszechnienie posiadania broni spowoduje eskalacje przemocy, natomiast skutki owej przemocy będą smutniejsze.
    2. Z tego co wiem w zeszłym roku było około 200 spraw związanych z zaginięciem legalnej broni.
    3. Z opiniami przedstawionymi przez Pilarskiego w znacznym stopniu się zgadzam. Oczywiście jak ktoś chce popełnić zbrodnię czy samobójstwo to narzędzie zawsze się znajdzie.
    4. po raz trzeci zwracam uwagę, że nie można wyciągać wniosków na podstawie ogólnych danych dotyczących zabójstw, rozbojów czy kradzieży ponieważ śmiem twierdzić, że na 80-90% kompletnie nie miało by wpływu posiadanie lub nie posiadanie broni palnej przez ofiarę (zabójstwa i rozboje w kręgach rodzinnych, wśród znajomych, przy wykorzystaniu elementu zaskoczenia itd), a w pozostałych przypadkach sam fakt posiadania broni przez ofiarę mógł ale nie musiał mieć wpływ na przebieg wydarzeń. Do tych statystyk wliczane są również zdarzenia związane z walkami pomiędzy samymi bandytami. Wynika z tego, że broń byłaby tu lekarstwem o skuteczności placebo. Natomiast skutki uboczne w postaci nieumiejętnego posługiwania się nią, nadużycia po pijanemu lub w stanie innej ograniczonej świadomości(np. wielkiego zdenerwowania i strachu) w wyniku nieporozumień, złej interpretacji faktów lub zachowań oraz jej utraty na rzecz osób nieuprawnionych np. nieletnich, przestępców itd. przemawiają w-g mnie przeciwko jej powszechnemu dostępowi. Wspomnieć też można o ewentualnym wzroście ryzykownych zachowań wśród posiadaczy broni.
    6. Pamiętać należy również, że nie można raczej liczyć, że bandyci z powodu upowszechnienia się posiadania broni zmienią swoją profesję i wezmą za uczciwą pracę.
    5. Uważam, że znacznie lepsze efekty dałoby poprawienie funkcjonowania odpowiednich służb i zmiany w KK i KPK. i inne np. oświetlenie ulic. Poziom obecne finansowania Policji to czysta kpina, a wcześniejsze odchodzenie na emeryturę dezorganizuje pracę i pozbawia policję doświadczonych kadr. Dodać można jeszcze, że sama współpraca pomiędzy społeczeństwem, a policją (której w naszym kraju faktycznie nie ma) przyniosłaby znacznie większą poprawę bezpieczeństwa bez wydawania pieniędzy.
    I tyle Mergla w tym temacie

  • Mergiel, oto moje wnioski z twoich wypowiedzi:

    1. Nie czytałeś ani tekstu Huemera, ani Gun Facts, ani żadnego innego, łącznie z tym, który wylicza zaklęcia, jakie muszą odprawiać przeciwnicy broni palnej, żeby UWIERZYĆ w to, co mówią/wypisują.

    2. Nie podałeś mi żadnych, ale to żadnych dowodów na poparcie swoich wymysłów.

    3. Uprawiasz radosną twórczość, której celem jest wymiganie się od odpowiedzi na fundamentalne pytania:

    a) Czy jesteś za tym, by policja i politycy odebrali ludziom noże?

    b) Czy uważasz, że bezbronność ofiary odstrasza napastnika?

    c) Czy uważasz, że większość ludzi do uśpieni psychopaci, czekający tylko na sygnał w postaci liberalizacji prawa o broni, by pokazać swoje prawdziwe, mordercze oblicza?

    d) Czy uważasz, że zwykli ludzie po wręczeniu im broni stają się rzeźnikami, ale wrócą do normalności, gdy im się broń odbierze?

    e) Jak wytłumaczysz fakt, że 99% polityków oraz przestępców nie chce, aby cywile posiadali broń palną?

    Dlaczego ty jesteś w tej grupie?

  • Ad Br.
    Ja nie wiem, ale nie czytasz tego co piszę.
    Ponieważ szanuję każdego, który zadaje sobie trud aby rozważać sprawy poza wsadem na talerz, odpowiem na pytania:
    a) nie
    b)nie
    c)nie
    d)nie
    e)nie znam motywacji polityków, co do przestępców używających przemocy, włamywaczy itd.(bo o takich chyba chodzi, a nie np. hakerów, piratów drogowych, białych kołnierzyków itd) to sprawa jest oczywista,że chcą spokojnie wykonywać swój zawód. Gdybyś czytał uważnie to co napisałem to zrozumiałbyś, że mój sprzeciw wobec upowszechniania broni wynika zupełnie z czego innego. Wrzuca się do jednego worka wiele różnych przestępstw (agreguje przestępstwa w-g terminologii austriackiej) bez względu na okoliczności ich zaistnienia i na tej podstawie wyciągacie z różnych statystyk błędne wnioski. Podobnie postępuje sprzedawca reinbow’a pokazując w jak bardzo zapylonym i pełnym roztoczy środowisku żyją potencjalni klienci, aby sprzedać swój (w rzeczywistości dobry) odkurzacz, za mocno wygórowaną cenę, nie przejmując się wcale, czy ten zakup, dokonywany najczęściej z braku wiedzy o rzeczywistym zagrożeniu zapyleniem, nie zrujnuje jego klientów, często emerytów.
    Oczywiście jestem przekonany, że bronisz wolności i nie sugeruję tu, że działasz świadomie w interesie producentów broni, ale mechanizm jest ten sam.
    Pozdrowienia Mergiel

  • „nie znam motywacji polityków”

    To źle o tobie świadczy, bo motywacja polityków jest niezmienna i można ją ująć krótko: „Najłatwiej rządzi się narodem nieuzbrojonym”.

  • Ad. BR
    „Najłatwiej rządzi się narodem nieuzbrojonym” a byłeś w wojsku?
    Nie sądzę aby to była prawda. Zapominasz o człowieku, jego charakterze i woli.
    Nasi obecni rządzący raczej tylko patrzą na słupki i ankiety, ale na pewno bywają również pacyfiści i inni.
    Pozdrowienia Mergiel
    Ps. Czy mógłbyś powstrzymać się w postach od oceniania mojej skromnej osoby. Będę wdzięczny.

  • Mergiel, zakładasz że 100% naszych rządzących to te fircyki pokazujące się w telewizorni. Proszę Cię! Man! Nie wiesz, w jakim kraju żyjesz? Zapomniałeś, że oprócz służb jawnych są jeszcze tajne i dwupłciowe? To Ci przypomnę o co chodzi tutaj i w okolicy garstką odnośników:

    http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Byli-szefowie-WSI-nie-odpowiedza-za-handel-bronia,wid,12519339,wiadomosc_prasa.html?ticaid=1bf87&_ticrsn=3

    (miały być jeszcze 3 linki ale WP uważa mnie za spamera i nie pozwala)

    Ale oczywiście masz rację, Tuskowi i reszcie służb jawnych sprawa broni szczerze zwisa. Oni muszą się rzeczywiście bardziej liczyć ze słupkami.

  • @Mergiel

    „Zapominasz o człowieku, jego charakterze i woli.”

    No właśnie napisałem to, co napisałem, ponieważ nie zapominam – o prawidłach historii. Jedno z takich prawideł mówi, że zakaz posiadania broni palnej sprzyja masowym morderstwom.

    http://luke7777777.blogspot.com/2008/01/tumaczenie-don-kates-jak-zakaz_16.html

  • Ad Br.
    Ciekawy tekst. Błędnie tylko przenosi doświadczenia państw o zakorzenionej głęboko strukturze klanowo-plemiennej na pozostałe kraje. Nie sądzę aby powszechne posiadanie broni wśród żydów miałoby wpływ na zbrodnię holokaustu, zbyt duża dysproporcja sił. Natomiast zgadzam się, że w przypadku społeczeństw o silnej strukturze klanowej i plemiennej posiadanie broni przez wszystkie klany zapewnia równowagę sił, bo to o nią chodzi, a nie o sam fakt posiadania broni osobistej. Równowagi sił pomiędzy zwaśnionymi stronami oczywiście nie było w Jugosławii, gdzie armia była zdominowana przez Serbów, w Ruandzie(Hutu)i w wielu innych. Trudno też nie nazwać ludobójstwem zbrodnie popełnianie przez ZSRR i Rosję w Afganistanie i Czeczenii pomimo uzbrojenia ich ofiar w broń osobistą i nie tylko, nie wspominając o Katyniu. Nie mniej jednak, cały czas odnoszę się swoimi opiniami do Polski i śmiem twierdzić, że u nas takiego niebezpieczeństwa nie ma.
    Pozdrowienia Mergiel

  • „Nie sądzę aby powszechne posiadanie broni wśród żydów miałoby wpływ na zbrodnię holokaustu, zbyt duża dysproporcja sił.”

    Ale nie o to chodzi, aby bohatersko trwać na rubieży z AK47 przeciw tomahawkom. Nie chcesz zrozumieć, że znakomita liczba milionów ofiar ostatniej wojny to nie byli niedostatecznie uzbrojeni bohaterscy obrońcy ojczyzny. Byli to cywile, prowadzeni na rzeź jak barany i strzelani jak kaczki bez żadnego oporu. Oporu być nie mogło, bo RPII też była paranoidalna w temacie broni w rękach ludzi. Gdyby każde załomotanie w drzwi oznaczało dla okupanta realną możliwość zbrojnego oporu, szansę że przynajmniej jeden z łomoczących nie doczeka wyprowadzania więźnia, inna byłaby dynamika i inna, znacznie mniejsza liczba ofiar. Nie mówię o żadnym zwycięstwie czy ocaleniu miliona Zydów, mówię o wyższym inkrementalnym koszcie dla okupanta. Tymczasem atakując nieuzbrojonych ludzi ten koszt zawsze będzie zerowy – można spokojnie spędzić całą dzielnicę i ją bezkarnie masakrować.

    „Nie mniej jednak, cały czas odnoszę się swoimi opiniami do Polski i śmiem twierdzić, że u nas takiego niebezpieczeństwa nie ma.”

    To samo mówili Niemcy na początku lat trzydziestych XX wieku. A wystarczył jeden kryzys, potem drugi i wyimaginowane niebezpieczeństwo stało się rzeczywistością. Demokracja państwowa to w ogóle bardzo niebezpieczny ustrój – sama oparta jest na zawiści, podsycanej nieustannie przez partie polityczne. Wszak elementarz polityki w demokracji polega na stałym podjudzaniu jednych grup przeciwko drugim. Podziały w takim społeczeństwie, na ogół skrywane pod płaszczykiem obłudy, poprawności politycznej i nowomowy, biegną wzdłuż i wszerz, i w poprzek społeczeństwa, i w razie jakiegoś większego kryzysu wystarczy już tylko, żeby rządzący pokazali palcem, do kogo strzelać, kto jest winny (spekulanci? kapitaliści? lichwiarze?), a wszystko dalej samo się potoczy wedle starego jak świat scenariusza.

    W każdym razie – ignorowanie wczesnych ostrzeżeń jest jednym z klasycznych przejawów stadnego (nie)myślenia: http://www.miasik.net/archive/2010/11/wczesne-ostrzezenia/

  • kto chce to niech posiada broń palną
    prawo nie powinno tego regulować

    jeżeli ktoś chce kogoś zabić to jest duża szansa że mnie zabije, niezależnie od rodzaju broni

    przypadki np. z pijanymi, kórzy mają przy sobie broń byłyby sporadyczne bo czy ktoś kto chce żyć(zakładam że zdecydowana większość chce) nie odważy się mieć ze sobą broni palnej jeśli wie że sie upije, co spowoduje być może nieracjonalne użycie broni, na które inni zareagują strzeleniem
    do tego pijanego z bronią i być może on umrze

  • Strach przed bronią palną jest całkowicie irracjonalny, nieuzasadniony i podsycany przez: filmy, serwisy informacyjne, jeszcze raz filmy, no socjalistów, dla których społeczeństwo to plastelina, którą można do woli formować. Siedzę sobie w towarzystwie z nożem w ręku (smaruję, dajmy na to, chleb) i nikt nie zastyga zdjęty trwogą, ba, nikt nawet nie zwraca na mnie uwagi. Ale wystarczyłoby tylko napomknąć o broni, to zaraz pojawią się odpowiednio wytresowane przypadki, które zaczną śpiewkę o zabójstwach po pijaku i innych horrorach. Jakby kurna nie mógł zadźgać kogoś po pijaku albo zatłuc butelką i potem „tulipanem” poderżnąć gardło sąsiadowi.

    Ludzie mają irracjonalną skłonność przypisywani broni palnej cech istoty żywej. Ten fetyszyzm to jeden z najohydniejszych przesądów. Guns kill people.

    http://www.youtube.com/watch?v=xC03hmS1Brk

    😉

  • Ad Br
    „Gdyby każde załomotanie w drzwi oznaczało dla okupanta realną możliwość zbrojnego oporu, szansę że przynajmniej jeden z łomoczących nie doczeka wyprowadzania więźnia, inna byłaby dynamika i inna, znacznie mniejsza liczba ofiar.”
    Tylko, że w każdym domu musiałby mieszkać ktoś o mentalności „obrońców” Magdalenki.
    Praktyka w czasie okupacji była jednak inna, jak ktoś miał broń, a wielu miało z kampanii wrześniowej, to ją ukrywał i najczęściej poza domem, bo ujawnienie jej, a tym bardziej nieodpowiedzialna obrona kończyła się zawsze zbiorową masakrą cywili, ulegając przemocy każdy miał nadzieję, że się uda przeżyć.
    Rozumiem, że ja jestem owym wytresowanym przypadkiem. Brakuje Ci argumentów, więc mnie obrażasz. To mój ostatni wpis w tym temacie
    Mergiel
    Więcej na ten temat

  • „Tylko, że w każdym domu musiałby mieszkać ktoś o mentalności „obrońców” Magdalenki.”

    Czemu w każdym? Nie wystarczy w co drugim?

    „ulegając przemocy każdy miał nadzieję, że się uda przeżyć.”

    Ja nie mam w zwyczaju ulegać przemocy w nadziei, że przeżyję. Nie mam mentalności ofiary.

  • @45

    Skoro chowali broń, to zdaje się, że była im droga. Skoro chowali, to znaczy, że zakładali, że kiedyś, przy nieco innej równowadze sił, może jednak być użyteczna. Inaczej po prostu pozbyliby się broni na dobre. Sam spodziewając się nalotu wojskowego również bym ją dobrze schował, strzelanie się z przeważającymi siłami wroga byłoby samobójstwem. Mając broń przynajmniej miałbym możliwość wyboru, mógłbym jej użyć ale nie musiał. Nie mając broni, nie mam tego wyboru.

    Ponadto nikt przecież nie będzie Ci bronił nie mieć broni. Masz prawo nie mieć broni i te prawo nie powinno przesłaniać innym prawa do jej posiadania. Jeśli chcesz przekonać uzbrojonych, że powinni się wyzbyć broni możesz do tego spożytkować wrodzone lub nabyte umiejętności retoryczne. W przypływie nagłej troski o wszystkich, wielkim gnatem, większym od wszystkich innych, “przekonać”, że to jednak Ciebie powinni posłuchać. Możesz znaleźć silnych przyjaciół z wielkimi gnatami. Zawsze będziesz potrzebował do tego jeszcze więcej zastosować przemocy i gróźb. Po za tym taka broń jest raczej obroną przed pospolitymi przestępstwami, które najprawdopodobniej zawsze będą istnieć i nic tego nie zmieni. To co możemy zmienić, to móc się bronić na taką ewentualność i surowo karać napady z bronią, nie mówiąc już o morderstwach.

    Tym bardziej, że przestępcom broni nie zabierzesz. Mają oni tę umiejętność czynienia broni z maczet, łomów, kijów bejsbolowych, butelek lub najzwyklejszych, nawet tępych, noży. Więc albo na papierze będziemy społeczeństwem idealnym, pokojowym, bez broni. Albo społeczeństwem normalnym, gdzie kto chce mieć broń ten ją ma i broni tego co mu bliskie. Zabraniając broni, niejako podważa się prawo do własności, gdyż ogranicza się pole do jego ochrony. O ile posiadanie w mieszkaniu w blokowisku tuzina rakiet ziemia-powietrze, ładunków C4 i innych rewelacji rzeczywiście zagraża wszystkim mieszkańcom, a co najmniej sąsiadom — to posiadanie pistoletu, czy nawet karabinu już nie. Zresztą. W ilu mieszkaniach jest gaz oraz prąd i jak nie wiele potrzeba aby doszło do tragedii. Tak nie wiele potrzeba i zarazem tak niezmiernie rzadko takie wypadki mają miejsce.
    Jeśli o nożach, podobno bezpieczne są te poniżej 8cm. Ciekawe, że codziennie miliony kobiet jakoś nie żyją w permanentnym strachu, pomimo faktu, że każdy z mężczyzn jest posiadaczem narzędzia gwałtu. Nawet do głowy nie przychodzi nikomu regulować dopuszczalny, maksymalny rozmiar tegoż narzędzia. Co więcej, kobiety same są w pełni “wyposażone” aby zajmować się prostytucją, jednak nie obserwujemy jakiejś masowej prostytucji. Jakkolwiek byśmy nie chcieli podciągać to pod upadek obyczajów, moralności.

    Mimo to, czasem prostytucja może być jednak nagminna. Bowiem wedle prawa nie można czerpać korzyści z prostytucji, o ile robi się tego z własnej woli i jedynie samemu czerpie się zyski. No i jest się wtedy zwolnionym z podatku, ten właśnie kruczek dodaje sprawie całej pikanterii. Tak bowiem okazuje się jak wiele dochodów pochodzi właśnie z rozwiązłości Polek. A może też i Polaków? Może skala jest większa — przecież nie każdy przełamie swój wstyd, będzie wolał się przyznać, że pracuje na czarno niż że handluje ciałem. Podobnoć urzędnicy skarbowi, jakby wyczuwali tutaj jakiś podstęp i czasami “cisną”. Nie jest mi jednak wiadome jak często odczuwają rozczarowanie, że nie mogą dać upustu swoim myślom i zepsuciu i muszą się zadowolić wykryciem posiadania jedynie niezbyt legalnych dochodów. Kto wie, być może źle ich oceniam. Może jednak chcieli “pomóc” tym wszystkim co byt materialny zmusza ich do prostytuowania się.

  • A słyszeliście, że w stanie Utah idą na całego? Uhonorowali (dla mnie świętego) Johna Browninga:

    http://www.theregister.co.uk/2011/01/26/utah_browning/

    Wypowiedziały się obydwie strony. Najpierw typowy głos typowego „różowego” +> „It’s an embarrassment to the state to have as a symbol that was used only a few weeks ago to kill innocent people”

    A teraz inna paleta kolorystyczna 🙂 => „Tragic events happen because of bad people in this world. But handguns, and firearms in general, do not kill people. We need to stop demonizing firearms.”

    Jak widać, wśród Republikanów uchowali się jeszcze trzeźwo myślący ludzie.

  • Czy to przypadkiem nie Browning powiedział: „Bóg dał ludziom wolność, ale równość dałem im ja”?

  • Colt. Jest kilka wersji tego popularnego cytatu, z czego najbardziej popularna to „Bóg stworzył ludzi, ale to Sam Colt uczynił ich równymi”. Tyle wiem. Wyszperałem dodatkowo w necie, że rozpropagowany został w celach marketingowych przez Zakłady Produkcyjne Colta (Colt’s Manufacturing Company), a sam rewoler nazwany został „Wielkim Wyrównywaczem” („The Great Equalizer”), ze wzgledu na niskie wymagania w stosunku do posiadacza (a w zasadzie ich brak).

  • http://parl.sejm.gov.pl/WydBAS.nsf/0/95AF503F8EB2115FC125757D002FA0F8/$file/Analiza_%20BAS_2009_15.pdf

    „W Polsce, zgodnie z danymi KGP, w latach 2002-2007 liczba zabójstw spadła o prawie 30%, liczba zabójstw przy użyciu broni palnej o ponad 50%, a jednocześnie o około 7% wzrosła liczba pozwoleń na broń i o około 17% liczba jednostek broni.”

    Warte uwagi, zważywszy że to biuro służy „eksperckim wsparciem posłom i organom Sejmu”.

  • Moim zdaniem ciężko doszukać się w tym związku przyczynowo-skutkowego, ale faktycznie, w najgorszym razie można przypuszczać, że nie wpłynęło to w istotny sposób na spadek powyższych wskaźników przestępczości.

    Taki jest problem z empirią.

  • @ Adam (52)

    „Moim zdaniem ciężko doszukać się w tym związku przyczynowo-skutkowego”

    Zgoda. Jak wyżej pisałem, ja z reguły unikam budowania związków przyczynowych w oparciu o dane statystyczne, bo takie podejście niemal zawsze wyprowadzi badacza na manowce. Niemniej faktem jest, że z formalnego punktu widzenia – jak napisano w tym sprawozdaniu – korelacja między odpowiednimi wielkościami była negatywna. I taką korelacje spotykam w 9 na 10 przypadków, gdy trafiam na dane statystyczne dotyczące broni palnej. Jeśli mam być szczery, to nie umiałbym w tym momencie przywołać korelacji pozytywnej, tj. pokazać, że wzrost liczby zabójstw występuje równocześnie wraz ze wzrostem liczby jednostek broni w prywatnych rękach.

    USA mają bardzo zróżnicowane prawo. W jednym stanie możesz trzymać pistolet pod kurtką i semi-auto w domu, a w innym mając jakąkolwiek broń poza domem miałbyś kłopoty z prawem. W stanach, gdzie doszło do ostatnich tragedii, nie ma wolnego dostępu do broni (aby mieć tam broń, trzeba mieć zezwolenie, które zdobyć bardzo trudno).

    http://www.nraila.org/Legislation/Read.aspx?ID=2445

    Po drugie, oczywiste jest, że tam, gdzie broni jest więcej – tam będzie więcej użycia broni do popełnienia przestępstw. Ale to nie ma znaczenia – ważne jest co innego: czy swobodny dostęp do broni powoduje zwiększenie liczby przestępstw w ogóle. Bo np. kraj X (zakaz posiadania broni) – ogółem 10 morderstw na x mieszkańców w tym 9 siekierą i 1 broń palną. Kraj Y (wolny dostęp do broni) – ogółem 6 morderstw na x mieszkańców w tym 1 siekierą i 5 bronią palną. Przeciwnik dostępu do broni powie: w kraju Y 60% morderstw za pomocą broni palnej! Trzeba zakazać! A człowiek rozsądny powie: tam jest swobody dostęp do broni i jest 50% mniej morderstw w ogóle.

    Tu jest światowa statystyka: http://www.nationmaster.com/graph/cri_mur_percap-crime-murders-per-capita

    Widać wyraźnie, że liczba morderstw w USA per capita jest mniejsza niż w Polsce (USA są 24 a Polska 20). Ale jak zmienisz na górze na morderstwa z bronią palną per capita, to zobaczysz, że USA jest w pierwszej dziesiątce. I generalnie świadczy to o tym, że posiadanie broni wpływa na zmniejszenie liczby morderstw w ogóle. Szwajcaria to też ciekawy przypadek: pod względem morderstw z użyciem broni jest ona wyżej od Polski, bo w pierwszej dwudziestce, ale pod względem morderstw w ogóle, jest na 56 miejscu, USA na 24 a Polska na 20.

    Niezwykle interesująco przedstawia się także z perspektywy danych statystycznych kwestia wypadków z udziałem broni palnej. Wbrew temu, co podsuwa ludziom wyobraźnia (ulice zalane krwią), ilość wypadków z bronią jest marginalna (tzn. może oczywiście iść w tysiące na przestrzeni, dajmy na to, jednego roku, ale nie zmienia to faktu, że nadal jest zjawiskiem rzadkim). Cytuję za „Gun Facts”:

    „Fact: Firearm misuse causes only a small number of accidental deaths in the U.S. For example, compared to accidental death from firearms, you are:
    – Four times more likely to burn to death or drown
    – 17 times more likely to be poisoned
    – 19 times more likely to fall
    – And 53 times more likely to die in an automobile accident

    Thus, the risk of drowning in a pool is nearly 100 times higher than from a firearm-related accident for everyone.

    Only 3% of gun deaths are from accidents, and some insurance investigations indicate that many of these may not be accidents after all.

    About 11% of police shootings kill an innocent person – about 2% of shootings by citizens kill an innocent person. The odds of a defensive gun user killing an innocent person are less than 1 in 26,000”

    http://gunfacts.info/pdfs/gun-facts/5.1/gun-facts-5.1-print.pdf

  • Sytuacja w stanie Teksas też jest bardzo ciekawa. Jak wiadomo, broni tam jest od cholery. W zasadzie to można by wkleić tego oto demota:

    http://verydemotivational.files.wordpress.com/2010/12/demotivational-posters-meanwhile.jpg

    I zakończyć temat Teksasu czy szerzej: stanów południowo-zachodnich.

    Tymczasem ostatnio nasila się migracja do stanów zachodnich i południowych. Austin w Teksasie jest na pierwszym miejscu wśród miast, które uznawane są za najatrakcyjniejsze dla młodych ludzi w wieku od 25 do35 lat („rozbrojony” Nowy Jork znalazł się dopiero na miejscu 52). Przyczyną nie jest oczywiście broń palna, lecz fakt, że Teksas, Floryda czy Nevada uznawane są za raje podatkowe. Migracja do nich oznacza znacznie niższe koszty utrzymania i ograniczony fiskalizm stanowy. W każdym razie broń palna ludziom, jak widać, nie spędza snu z powiek i wola ryzykować życie i śmierć od kuli na ulicach Austin 🙂 niż żyć w „bezpiecznym” Nowym Jorku, gdzie władza „troszczy” się o życie obywateli.

    http://www.libertarian.pl/amerykanskie-stany-beda-bankrutowac

    Z innych ciekawostek: Austin w stanie Teksas ma także najwyższy wskaźnik urodzeń w całym USA: http://www.menshealth.com/mhlists/metrograde-sex/metrograde-sex-austin.php

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Ekonomiczny problem społeczeństwa nie dotyczy zatem po prostu alokacji „danych” zasobów – jeśli słowo „danych” ma znaczyć: danych jednemu umysłowi świadomie rozwiązującemu problem stawiany przez te dane. Jest to raczej problem zapewnienia najlepszego wykorzystania zasobów znanych każdemu spośród członków społeczeństwa w celach, których względne znaczenia jemu tylko są znane. Krótko mówiąc, jest to problem wykorzystania wiedzy, która w całej swej pełni nikomu nie jest dana. Friedrich von Hayek
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W kwietniu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pan Marcin Czajkowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Grzegorz Drożdż
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Dawid Jary
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Pawe Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Stanisław Knorr
Pan Jan Kochman
Pan Mariusz Kowalczyk
Pan Mateusz Krzysztof
Pan Jacek Kubica
Pan Mikołaj Kukla
Pan Arkadiusz Maksim
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pan Piotr Mędza
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Franciszek Szterleja
Pan Szymon Truszczyński
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Maciej Zieliński
Łącznie otrzymaliśmy 1 572,28 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>