Autor: Maciej Bitner
Wersja PDF

Posłuchaj komentarza w wersji audio (mp3, 2,1MB).

składkiWiele osób niechętnych państwowemu systemowi emerytalnemu nie widzi powodów, by sprzeciwiać się forsowanej przez rząd PO — PSL obniżce składki do OFE. Na przykład Robert Gwiazdowski wręcz popiera ten pomysł, przekonując, że: „To, jakie kwoty są przekazywane do OFE, a jakie do ZUS, liczy się przede wszystkim dla zarządzających funduszami”. Nie raz dało się też słyszeć insynuacje, że osoby broniące dotychczasowego poziomu składki (z Leszkiem Balcerowiczem na czele) są tak naprawdę poplecznikami towarzystw emerytalnych, które dalej chcą się paść na państwowej kasie.

Stanowczo nie godzę się na takie stawianie sprawy. Bierną postawę wobec propozycji rządu uważam za poważny błąd, a twierdzenie, że przekierowanie składki do ZUS w rzeczywistości nic nie zmienia — za całkowicie fałszywe.

Sytuacja w gruncie rzeczy jest prosta. Gdy zastanawiamy się, jak powinien wyglądać system emerytalny, musimy sobie odpowiedzieć na trzy podstawowe pytania. Po pierwsze, czy ma być dobrowolny, czy przymusowy. W dyskusji dotyczącej OFE system dobrowolny nie jest brany pod uwagę. Można nad tym ubolewać i przy okazji poruszania tego tematu warto wspominać o innych opcjach, jednak nie ma potrzeby wykluczać się z pierwszoplanowego w Polsce sporu. Po drugie, system emerytalny może być kapitałowy bądź repartycyjny. W systemie kapitałowym środki ze składek są inwestowane w aktywa finansowe, w repartycyjnym zaś używa się ich do wypłaty bieżących emerytur. Po trzecie wreszcie, system emerytalny może być prywatny bądź publiczny. Nie jest to podział ostry — na przykład OFE są niby prywatne, ale bardzo mocno regulowane. Należy przypomnieć choćby niedopuszczanie konkurencji (z założenia brak nowych OFE), zakaz inwestowania za granicą czy rzeczywisty nakaz inwestowania znacznych środków w obligacje skarbowe RP.

Mimo wad OFE trudno nie przyjmować do wiadomości, że począwszy od 1999 roku w Polsce rozpoczęto budowę systemu kapitałowego. Ponad jedna trzecia dotychczasowej składki zamiast iść do ZUS na wypłatę bieżących świadczeń, zaczęła być gromadzona w OFE. Choć nie oznaczało to całkowitej likwidacji systemu repartycyjnego (póki co ma szansę powodzenia tylko w Chile), był to krok w stronę tego, by każdy oszczędzał na swoją emeryturę. Wiąże się z tym sporo korzyści. Najważniejszą z nich jest chyba ograniczenie skutków starzenia się społeczeństwa — przyszli emeryci czerpiący dochody z zainwestowanego kapitału nie będą uzależnieni od wysokości składek obecnie pracujących.

Wprowadzenie systemu kapitałowego w miejsce repartycyjnego oznacza powstanie w tym drugim sporej luki. Dlatego od początku trzeba było odpowiedzieć sobie na pytanie, jak pokryć dziurę w ZUS powstałą w wyniku przesunięcia 7,3% wynagrodzenia do OFE. Twórcy reformy założyli, że uda się ograniczyć wydatki ZUS, likwidując wiele przywilejów emerytalnych, a pozostałe brakujące środki uda się pozyskać z prywatyzacji. To drugie okazało się prawdą (patrz wykres), natomiast przywilejów ograniczono tylko część i to dopiero niedawno. Gdy strumień pieniędzy z prywatyzacji zaczął wysychać, w budżecie pojawiła się dziura, którą rząd chce zatkać odwróceniem reformy emerytalnej.

Nietrudno odkryć motywacje takiego działania. Alternatywą byłyby bowiem cięcia wydatków, na co w roku wyborczym rządząca koalicja nie może sobie pozwolić. Wykorzystując to, że większość Polaków nie orientuje się w finansowych machinacjach Ministerstwa Finansów, demagogicznymi argumentami próbuje przekonać, że reforma (słusznie i precyzyjnie nazywana antyreformą) jednocześnie uzdrowi finanse publiczne i przyniesie wzrost przyszłych emerytur.

Widać więc chyba wyraźnie, o co toczy się spór. Istotą propozycji rządu jest odwleczenie reformy finansów publicznych. Zamiast ciąć wydatki (likwidując między innymi becikowe i zasiłek pogrzebowy), rząd sięga po przyszłe oszczędności emerytów. Zgłaszane przy tej okazji zastrzeżenia do funkcjonowania OFE są zaś jedynie zasłoną dymną mającą spowodować intelektualne zamieszanie i przepchnięcie przez Sejm rządowej propozycji. Czy rozumiejąc to, można się temu nie sprzeciwiać?

 


Dołóż swoją cegiełkę do budowy wolnego rynku w Polsce, zostań mecenasem książki Tragedia euro Philippa Bagusa!


15 odpowiedzi na „Bitner: Dlaczego należy się sprzeciwiać obniżce składki do OFE?”

  • Pan Maciej proponuje zlikwidować becikowe i zasiłek pogrzebowy. Zastanawiam się, gdzie są granice przyzwoitości. I nie chodzi już o to becikowe, bo nie każdy może lub chce mieć dzieci, ale zasiłek pogrzebowy? W czyim interesie pan to pisze, panie Macieju? Towarzystw ubezpieczeniowych? Czy my wszyscy nie zapłaciliśmy wielokrotnie w podatkach kwotę tego zasiłku? Czy każdy obywatel Polski, podobno cywilizowanego europejskiego kraju, nie ma prawa godnie być pochowany? Czy nie ma innych, bardziej kontrowersyjnych czy niepotrzebnych wydatków publicznych?

  • A gdzie jest odpowiedź na postawione w tytule pytanie???

  • Szanowny Autorze,
    Po prostu nie mogę się zgodzić z Pańskim wywodem. Pomimo pełnej zgody co do intencji rządzących okupującym Polskę reżimem III RP PełOwców (brak chęci naprawy finansów), nie możemy pod pozorem tego argumentu godzić się, czy nawet wręcz popierać bandyckie zasady narzucone nam w 1998 roku przez to same środowisko. Dzięki Bogu mamy takich właśnie publicystów jak R.Gwiazdowski, którzy unaoczniają przynajmniej części społeczeństwa prawdziwy obraz rzeczywistości. Panie Macieju, próbuje nas Pan zrobić zakładnikami OFE-rm, które są kolejnym perpetum mobile do podbierania (a w tym przypadku czerpania pełnymi garściami) pieniędzy pracujących Polaków. Można jednocześnie być zwolennikiem obniżania długu i deficytu oraz reform finansów publicznych i jednocześnie dbać w tym samym czasie o portfele rodaków, co czyni Pan Robert. Zatem proponuję zacząć wspierać najbardziej możliwie słuszne postulaty zmniejszenia klina podatkowego dławiącego naszą Polaków przedsiębiorczość, jakie głosi Pan Robert od lat i zweryfikować swoje stanowisko odnośnie OFE-rm. Jedynym bowiem pozytywnym czynnikiem reformy z 1998 roku było bowiem to, że politycy reprezentujący okupujący nasz kraj system zafundowali nam swoisty bezpiecznik na finansach publicznych (który właśnie w 2010 roku wywalił), tyle że ten bezpiecznik był bardzo dla nas pracujących Polaków bardzo drogi, gdyż kosztował nas już 10% zebranych środków. Myślę, że można skonstruować nieco tańsze bezpieczniki…

  • cytat z Marka Góry (spotkanie na SGH kilka tygodniu temu):”…bo OFE są częścią PUBLICZNEGO systemu emerytalnego.”

    a zatem jeśli jeden z najbardziej znanych twórców reformy sam przyznaje, iż OFE jest obok ZUS drugą nogą tego samego systemu, to nie można nie zadać pewnego pytania. ZUS w głównej mierze zajmuje się wypłatą bieżących świadczeń, OFE teoretycznie mają inwestować, aby móc w przyszłości wypłacać większe emerytury. ZUS posiada jednak tzw. Fundusz Rezerwy Demograficznej, także inwestujący środki publiczne, ostatnio nieźle obstrzyżony, jednak przedtem posiadający aktywa zbliżone poziomem do niejednego średniego OFE. Co najistotniejsze, wyniki FRD okazywały się być znacznie bardziej stabilne (porównywalne zyski w latach „tłustych”, o wiele niższa strata w latach „chudych” dla rynków finansowych) od tych uzyskiwanych przez OFE. Pytanie zatem brzmi: jeśli mamy do czynienia z dwiema częściami tego samego systemu i jedna z tych nóg potrafi, nie będąc w istocie do tego przeznaczonym, robić to co powinna druga lepiej i taniej, a kompletnie nie zanosi się na to, aby ta mniej efektywna miała dzięki odpowiednim reformom stać się w przyszłości bardziej efektywna, to czy utrzymywanie obu nie jest po prostu czyimś interesem, a propagowanie gorszego przez jego apologetów czymś w rodzaju masochizmu?

    pozdrawiam

  • Panie Ireneuszu, Najprawdopodobniej ma pan rację, że kwota zasiłku została już dawno zapłacona i to wielokrotnie. Jak pan widzi Państwo chętnie bierze. Natomiast Państwo niechętnie oddaje. Aby brać trzeba mieć pretekst – na przykład zasiłek pogrzebowy, becikowe itp. Zbiera się wtedy pieniądze w imię bardziej sprawiedliwego świata, bardziej sprawiedliwego podziału dóbr. Zbieranie, liczenie, przechowywanie, przelewanie okazuje się kosztuje. Dodatkowo daje to zatrudnienie rzeszy ludzi. Daje to złe słowo – po prostu z tych pieniędzy trzeba zapłacić ludziom, którzy to wszystko robią. Najwięcej trzeba zapłacić tym, którzy podejmują decyzję – obracają w końcu milionami – odpowiedzialna funkcja. Ta reszta, która zostaje jest oddawana tym „potrzebującym” i … okazuje się, że jakoś to mało wychodzi i w imię słusznych żądań podnosi się daninę i … po odliczeniu kosztów znowu zostaje jakoś mało. Każdy kto krzyczy – Dajcie!!!- musi sie liczyć, że Rząd niczego nie produkuje – on może tylko zabrać, lub pożyczyć. Jak zabierze (podatki)to tylko część wróci ponieważ do obsługi tej maszyny wciąż zatrudnia się coraz to nowe osoby, które mogłyby chociaż w najgorszym przypadku ulice sprzątać, płoty malować lub przynosić zakupy, segregować śmieci. W drugim przypadku jest jeszcze lepiej bo jak rząd pożyczy z zewnątrz to mu nabijają dodatkowo odsetki (spłacić to musimy my) a jak pożyczy od nas to najprawdopodobniej nie odda (zmniejszy wartość pożyczki inflacją i wyznaczy sposób częściowego odzyskania gotówki). To marnotrawstwo jest możliwe do zahamowania tylko w jeden sposób – systemowy. Ograniczyć obowiązki Rządu. Nie chcę by Rząd martwił się o moje dzieci, o mój pochówek o moje zdrowie. On nie potrafi tego robić, tak jak nie wie co chciałbym zjeść. Niech w związku z tym nie opodatkowuje mnie na ten cel. Ja zdecyduję, czy na pogrzeb wydam 1000 zł czy 10000 zł. I okaże się, że nie tylko zostanie mi te 3000 zł ale więcej. No chyba, że uważa pan, ze Rząd lepiej wie co panu potrzeba (tak było od 1945r). Wtedy Rząd zaplanuje panu życie – słuszne poglądy, rodzaj pracy, pensję, rodzaj i ilość jedzenia, alkoholu, wczasy, sposób leczenia i zawsze zapewniam Pana zrobi to bardzo źle.

  • Jeżeli ktoś chciałby poczytać nieco więcej odnośnie zalet systemu kapitałowego oraz tego, jak można zmienić obecny system OFE, to sporo napisałem o tym tu: http://www.bankier.pl/wiadomosc/-2315118.html

  • @ Jarosław Kucharski
    Panie Jarosławie popełnia Pan jeden bardzo ważny błąd w rozumowaniu, że urzędnicy nie pracujący w urzędach może malowali by płoty. Nie! Oni byliby właścicielami firm, prezesami, dyrektorami, kierownikami, specjalistami, robotnikami w prywatnej gospodarce. Po prostu konsumenci=podatnicy mieliby więcej pieniędzy, które przeznaczyliby na zakupy różnych dóbr w związku z czym urzędnicy znaleźliby pracę. Co więcej gdyby równocześnie redukcja podatków nastąpiła w dziedzinie pracy, sprzedaż polskich produktów na eksport wzrosłaby. Więc oprócz wzrostu popytu krajowego, wzrósłby również popyt zagraniczny na polskie produkty.
    A z drugiej strony konsumentowi=podatnikowi żyłoby się po prostu lepiej (miałby więcej zaspokojonych potrzeb). Ponadto warto też przytoczyć informację o stracie czasu na kontakty z urzędnikiem (zarówno ze strony producenta, jak i konsumenta). Kolejnym tematem z tym związanym jest grupa ludzi zajmujących się wymyślaniem obejść wszelkich chorych pomysłów urzędniczych – ich czas pracy jest w zasadzie dla społeczeństwa stracony. Ponadto częstokroć są to osoby ponadprzeciętnie inteligentne i nie są spożytkowane przez to do pożytecznych prac (wymyślanie wynalazków, poprawa funkcjonowania firm itd.) tylko pracują na rzecz obejścia głupich przepisów. Dla wymienionych wyżej argumentów (dla których Polska mogłaby być drugą Japonią, Irlandią, czy Singapurem) gdyby miała niższe koszty pracy należy koniecznie zlikwidować klin podatkowy i pozbyć się większości urzędników. A niestety jakikolwiek przymusowy system kapitałowy będzie zawsze podwyższał te koszty pracy – to do Pana Macieja również.

  • Panie Jarosławie, dziękuję za zauważenie moich uwag. Jednak nie zajmowałem się w nich sensem istnienia administracji i rządu, lecz konkretną sprawą: propozycją likwidacji zasiłków pogrzebowych, która wg mnie nie ma sensu, ani nie przyniesie zysku społeczeństwu, a wypłacany przez administrację nie jest taki zły. Dlaczego?
    1. Zasiłek pogrzebowy jest bardzo egalitarny: każdy umrze. Ustalona kwota ma pozwolić na zrobienie skromnego ale godnego pogrzebu.
    2. Likwidacja zasiłku pogrzebowego nie zlikwiduje jego kosztów. więc i tak ktoś będzie musiał za pogrzeb zapłacić.
    3. Czy komercyjne firmy ubezpieczeniowe nie wezmą więcej za ubezpieczenie pogrzebowe? Przecież liczą na zysk. Koszty administracyjne wypłaty zasiłku pogrzebowego są obecnie niewielkie, bo zazwyczaj wypłacany jest on przy „zamykaniu” świadczeń osób zmarłych.
    4. Co spowoduje całkowita likwidacja zasiłku pogrzebowego? Zwiększenie patologii niezgłaszania zgonów do ZUSu i KRUSu. Już teraz jest to problem, bo ludzie chowają zmarłych nie zgłaszając zgonów tym istytucjom, które cały czas wysyłają świadczenia na rachunek bankowy wspólny z np. krewnym. Sytuacja się nasili, a często nadpłacone pieniądze będą nie do odzyskania.
    4. Co zrobić z samotnymi, którzy się nie ubezpieczą komercyjnie, bezdomnymi? Nie pochować ich?
    5. Czy zasiłek pogrzebowy nie jest jednym z elementów ubezpieczenia społecznego?
    Możemy nie lubić rządu, ale nie demonizujmy go tam, gdzie nie trzeba. To, że Pan zadbałby o swój pochówek nie znaczy, że zrobią to osoby, którym jest „wszystko jedno”, a jednak chyba lepiej jeśli po bezdomnego czy zmarłą staruszkę przyjedzie karawan i zostanie pochowana na cmentarzu.
    Mnie przekomuje jeszcze taki argument: ten bezdomny, biedak, też nieraz ma lub miał książeczkę wojskową, więc mógł być powołany do obrony rządu, którego może nie chciał i nie wybierał. Czy mając taki obowiązek, nie ma żadnych praw? Nawet do godnego pochówku?

  • Dodając, Panie Jarosławie, łatwo mówić, jaki to zły jest rząd, jak to by było dobrze, gdyby go nie było. Problemem jest tylko to, że żyjemy w realnym świecie i realnym społeczeństwie. Tworzyć nowy świat, a jeśli ludzie do niego nie pasują, to tym gorzej dla ludzi, próbowano od 1917 roku. Oboje wiemy gdzie i jak się to skończyło.

    Czym różni się ideologia od realnej polityki? Ideolog może krzyczeć: zlikwidujmy rząd i podatki, będzie lepiej! Realista widzi, ile wpływowych grup interesu korzysta z istnienia rządu, od korporacji po górników. Ze wszystkimi nie da się walczyć na raz: armią urzędników, z których każdy chciałby być potrzebny, ba, niezbędny; lekarzami, nauczycielami, firmami farmaceutycznymi, zbrojeniowymi, bankami, różnego typu agencjami celowymi, nawet Kościołem, którego seminaria utrzymywane są z naszych podatków, nie wspominając o Komisji Majątkowej. Oni wszyscy będą bronić rządu i wysokich podatków.

    Co zatem robić? Głosić rewolucyjne hasła, czy proponować konkretne, dobre rozwiązania spraw tu i teraz? Idea jest piękna, może nawet możliwa do zrealizowania, ale w ciągu roku czy pokoleń? Nastawiałbym się na to drugie.

  • Panie Ireneuszu,

    Podzielmy przedmiotową sprawę na dwie częsci.
    I ustalmy, że zasiłek pogrzebowy jako taki jest zły, ponieważ najpierw muszą od nas zostać pobrane te pieniądze, jacyś urzędnicy nimi mielą (w międzyczasie 40% wyparowuje), a następnie rzucają nam zasiłek o który trzeba wystąpić, ktoś to musi sprawdzić itp. O tym dlaczego to jest złe dla gospodarki napisałem kilka banałów we wpisie nr 7.
    Teraz co do kosztów grzebania ludzi. Każdy z nas nie musząc oddawać tych pieniędzy w podatkach miałby ich 1,67 krotność (proszę sprawdzić – utrata 40% środków z podatków oznacza, że najpierw przekazuje Pan 100 zł, a następnie odbiera zasiłek w postaci 60 zł). Ciała osób, które nie chciałyby sfinansować swojego pogrzebu, byłyby po prostu grzebane w zbiorowych mogiłach, bądź palone zbiorowo przez instytucje wykonujące takie usługi – tańszą z dwóch opcji i na to niestety musiałoby się zrzucać społeczeństwo, bo zgadzam się z Panem, że trupów w rowach nie chcemy. Jednak niech Pan zechce zauważyć, że dziś też się tak dzieje!

  • @7
    Mogę się z Panem założyć o co Pan tylko zechce, że zdecydowana większość urzędników po zwolnieniu zostałaby pracownikami najemnymi. Problem w tym, że nigdy nie będziemy, ze znanych nam obu powodów, wiedzieć, kto wygrał.
    Poza tym, Pan wybaczy Panie Przemku, ale podobną argumentację można przedstawić w przypadku dosłownie każdego zasiłku i programu socjalnego, jaki przedstawi rząd albo lobbysta.

    @8
    Osoby bezdomne, bez rodziny, majątku i spadkobierców można poddawać kremacji, a następnie pochować (urny) w mogiłach zbiorowych na cmentarzu komunalnym. Tylko ile jest takich osób? Myślę, że niewiele.

    @9
    Dotychczas rządzący próbowali zmienić świat, do którego nie pasują ludzie. Wiemy jak to się skończyło. Dlatego rozumiejąc i szanując naturę zarówno ludzi jak i świata, chcemy zmienić rząd.

  • @ Adam
    Ależ Panie Adamie – ja się z Panem zgadzam, że urzędnicy w zdecydowanej większości zostaliby pracownikami najemnymi i zgadzam się z Panem, że taką argumentację można i należy przedstawić w każdym przypadku zasiłku i programu socjalnego.
    Główny cel mojego wpisu to walka z fałszywym argumentem, że jak zwolnimy urzędników to wzrośnie bezrobocie, spadną przychody firm. Oraz ze zdaniem: co my mamy zrobić z tymi urzędnikami? To będzie wielki problem społeczny…
    Otóż napisałem te kilka banałów, żeby pokazać, że żadnego problemu nie będzie. Będzie po prostu dużo lepiej i im (bo też są konsumentami) i nam.

  • Szanowny Panie Macieju,
    Zwracając się do grupy docelowej „internauci na bankierze.pl” pisze Pan do zupełnie innych osób niż do osób, które choćby liznęły ekonomię austriacką – w dodatku mniej lub bardziej akceptując jej dogmaty. Myślę też że gdyby Pan pisał na „bankierze” nieco inne rzeczy po to żeby choć trochę cywilizować dyskusję pośród ludzi, którzy nie rozumieją, że żyją w chorym systemie, który ich tak naprawdę doi, to nie byłoby w tym nic złego. Natomiast zamieszczanie na mises.pl takich artykułów kończy się tym, że ma Pan sporo różnych komentarzy pod artykułem i na szczęście niemal natychmiastową ripostę od Pana Mateusza.

  • Aha i jeszcze jedno Panie Macieju – tym bardziej może Pan pisać nie do końca zbieżne z „dogmatami” rzeczy na bankierach, interiach itp., że przy okazji może Pan też przemycać różne zagadnienia, które mogą naprowadzić czytelników na myślenie pro-austriackie. Powtórzę – ja bynajmniej nie widzę w tym nic złego (nie byłbym w tym zakresie ortodoksem).

  • Ad zasiłek pogrzebowy
    abstrahując od jego konieczności, jest po prostu zbyt wysoki (6400zł) i kilkakrotnie przewyższa rzeczywiste koszty pochówku.
    Pozdrowienia Mergiel

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Osobliwym zadaniem ekonomii jest pokazanie ludziom jak mało w istocie wiedzą o tym, co w ich mniemaniu da się zaprojektować. Friedrich von Hayek
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W marcu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Czajkowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Kasper Fiszer
Pan Michał Gojny
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Mateusz Krzysztof
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Paweł Pasternak
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Paweł Stefaniak
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Szymon Truszczyński
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Łącznie otrzymaliśmy 3 766,62 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>