Autor: Ludwig von Mises
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Agnieszka Marciniak
Wersja PDF

Teksy opublikowany pierwotnie w 1963 roku

Przeciętny człowiek hołduje popularnej filozofii, według której bogactwo oraz dobrobyt są produktami współpracy dwóch pierwotnych czynników: natury oraz ludzkiej pracy. To, że żyjemy i możemy cieszyć się z życia, zawdzięczamy albo rzeczom danym nam przez naturę, albo zdobytym naszą własną pracą lub kombinacji obu tych możliwości. Skoro natura rozdziela swoje dobra nieodpłatnie, można stwierdzić, że wszystkie owoce produkcji i dobra konsumenckie powinny zostać rozdzielone wyłącznie robotnikom, których trud pracy przyczynił się do ich powstania.

Niestety, w tym niedoskonałym świecie sytuacja ma się inaczej. Istnieją „grabieżcze” klasy wyzyskiwaczy, którzy chcą zbierać plony, mimo że nic nie zasiali. Właściciele ziemi, kapitaliści oraz przedsiębiorcy przywłaszczają sobie dobra prawnie należące do robotników, którzy je wyprodukowali. Całe zło tego świata wynika z tej pierwotnej niesprawiedliwości.

Właśnie takie poglądy dominują dziś u większości ludzi. Socjaliści oraz syndykaliści dochodzą do wniosku, że aby poprawić stan relacji międzyludzkich i uczynić je bardziej satysfakcjonującymi, konieczne jest wyeliminowanie tych, których można określić mianem „baronowych rabusiów”. Są nimi: przedsiębiorcy, kapitaliści oraz właściciele ziemi. Nadzór nad całą produkcją powinien spoczywać w rękach aparatu społecznego mogącego stosować przymus, czyli państwa (wersja marksistów), lub w rękach ludzi zatrudnionych w konkretnych zakładach lub gałęziach produkcji.

Inni ludzie są bardziej wyważeni w swoim entuzjazmie dotyczącym takich reform. Nie mają zamiaru wywłaszczać osób, które nazywają „klasą próżniaczą”. Chcą oni tylko, pod pozorami „większej równości”, odebrać od posiadających jedynie tyle, ile jest im potrzebne, żeby dobrze „rozdystrybuować” bogactwo i dochody.

Jednak obie grupy — twardogłowych socjalistów oraz bardziej rozważnych reformatorów — zgadzają się z podstawową doktryną, zgodnie z którą zyski kapitałowe oraz odsetki nie są dochodem, który można uczciwie osiągnąć. Obie grupy zgadzają się, że zyski kapitałowe oraz odsetki są zmorą większości uczciwych pracowników oraz ich rodzin. Z tego powodu, w porządnym oraz dobrze zorganizowanym społeczeństwie powinny zostać znacząco ograniczone lub całkowicie zniesione.

Jednak powyższa interpretacja dotycząca stanu społeczeństwa jest błędna. Każda polityka opierająca się na tym podejściu jest szkodliwa. Zachodnia cywilizacja jest skazana na niepowodzenia, jeśli nie uda się w miarę szybko wprowadzić rozsądnych sposobów radzenia sobie z problemami gospodarczymi w miejsce obecnych, destrukcyjnych polityk.

 

Trzy czynniki produkcji

Zwykła praca — wysiłek podejmowany bez racjonalnego planu ani niewspomagany użyciem narzędzi i dóbr pośrednich — jedynie w niewielkim stopniu jest w stanie polepszyć warunki życiowe pracowników. Tego rodzaju praca nie jest czymś, co wyróżnia ludzi. Wręcz przeciwnie, jest właśnie tym, co łączy człowieka ze zwierzętami. To właśnie instynkt każe nam używać swoich rąk do zdobywania wszystkiego, co nadaje się do jedzenia i picia.

O pracy jako czynniku produkcji możemy mówić wtedy, kiedy wysiłek fizyczny zmierza do określonego celu, przy użyciu dóbr pośrednich. Rozum jest najważniejszym instrumentem, jakim dysponuje człowiek. W sferze ludzkiego działania praca stanowi odrębny czynnik produkcji, obok ziemi oraz dóbr kapitałowych. Wykorzystanie tych trzech czynników zgodnie z planem stworzonym przez rozum służy osiągnięciu zamierzonego celu. Praca, z ekonomicznego punktu widzenia, jest więc tylko jednym z trzech czynników produkcji.

Powyższy fakt całkowicie obala wszystkie popularne tezy o wyzysku pracowników. Oszczędzający, czyli ci, którzy akumulują dobra kapitałowe, ale także wstrzymują się od konsumpcji uprzednio zgromadzonych dóbr kapitałowych, wnoszą swój wkład do procesu produkcji. Ludzki rozum pełni w nim równie ważną rolę. Przedsiębiorcze decyzje ukierunkowują ciężką pracę robotników i dobra kapitałowe w taki sposób, aby osiągnąć ostateczny cel produkcji, czyli zaspokojenie ludzkich potrzeb w możliwie największym stopniu.

To, co wyróżnia warunki istniejące współcześnie w krajach cywilizacji zachodniej od tych, które panowały w poprzednich stuleciach — i które nadal dominują w większości krajów — to nie większa podaż pracy lub zręczność pracowników, ani też postęp technologiczny, lecz ilość zgromadzonego kapitału. Kwestia ta była celowo zaciemniania przez międzynarodowe agencje i rządy narodowe, które zajmują się tak zwaną pomocą zagraniczną dla krajów słabo rozwiniętych. To, czego potrzebują biedne kraje, aby wprowadzić zachodnie metody produkcji masowej i spełnić oczekiwania swoich obywateli, to nie produkcyjny know-how. Używane technologie nie są przecież tajemnicą. Naucza się ich w szkołach, a ponadto są one dokładnie opisane w różnych książkach, instrukcjach oraz periodykach. Co więcej, istnieje wielu doświadczonych specjalistów gotowych do realizacji różnych projektów w zacofanych krajach.

Przeszkodą we wprowadzeniu amerykańskich metod produkcji w takich krajach jak Indie jest niewystarczająca ilość kapitału. Dopóki rządowa polityka konfiskacyjna umiejętnie odstrasza zachodnich inwestorów, a prosocjalistyczny fanatyzm uniemożliwia akumulację narodowego kapitału, dopóty ten kraj skazany będzie na jałmużnę oferowaną mu przez państwa zachodnie.

 

Konsumenci decydują o zastosowaniu kapitału

Dobra kapitałowe powstają dzięki oszczędzaniu. Część produkowanych dóbr nie jest konsumowana od razu, lecz jest wykorzystywana do procesów, które przyniosą owoce dopiero po pewnym czasie. Podstawą każdej cywilizacji jest właśnie taki kapitalistyczny proces produkcji.

„Okrężne metody produkcji” — jak nazwał je Böhm-Bawerk — są wybierane, ponieważ generują wyższą produkcję na jednostkę wkładu. Dawniej człowiek żył z dnia na dzień. Człowiek cywilizowany wytwarza narzędzia oraz dobra pośrednie, które pozwalają na osiągnięcie celów, które, gdyby użyć mniej czasochłonnych metod, nie byłyby możliwe do zrealizowania bądź w ogóle, bądź bez poniesienia nieporównywalnie większych nakładów na pracę i inne czynniki produkcji.

Oszczędzanie, czyli konsumowanie mniej w porównaniu do tego, co zostało wyprodukowane, zapoczątkowuje proces zmierzający do ogólnego dobrobytu. Z owoców tego procesu korzystają nie tylko ci, którzy oszczędzają, ale także konsumenci i generalnie całe społeczeństwo.

Jeśli dobra inwestycyjne nie są wykorzystywane w produkcji po to, aby w możliwie najtańszy i najlepszy sposób zapewnić ludziom to, czego najbardziej potrzebują, pozostają one jedynie martwym kapitałem. W gospodarce wolnorynkowej właściciele dóbr inwestycyjnych są zmuszeni wykorzystać swoją własność tak, jakby była ona im powierzona przez konsumentów pod warunkiem, że zostanie zainwestowana w sposób przynoszący im jak największe korzyści. Kapitaliści są jedynie pełnomocnikami konsumentów, zobowiązanymi spełniać ich życzenia.

Aby sprostać wymaganiom konsumentów — ich prawdziwych szefów —  kapitaliści muszą albo sami przygotować się do inwestycji oraz prowadzenia biznesu, albo — jeśli nie są przygotowani do takich przedsiębiorczych działań (lub nie ufają swoim zdolnościom) — przekazać swoje fundusze do osób, które lepiej nadają się do sprawowania tej funkcji. Jakąkolwiek wybiorą alternatywę, nadrzędność konsumentów pozostaje nienaruszona.  Bez względu na strukturę finansową firmy, osoba, która zarządza pieniędzmi innych ludzi, jest nie mniej zależna od rynku — czyli konsumentów — niż przedsiębiorca, który samodzielnie zarządza swoją firmą.

Jedyna metoda podwyższenia poziomu płac polega na zwiększeniu ilości kapitału przypadającego na jednego pracownika. Większe inwestycje oznaczają dostarczenie pracownikowi bardziej wydajnych narzędzi. Dzięki lepszym maszynom i narzędziom, ilość wyprodukowanych produktów wzrośnie, a ich jakość ulegnie poprawie. Gdy krańcowa produktywność pracowników będzie stale przewyższała ich płacę (z powodu lepszej wydajności), przedsiębiorca będzie w stanie — a nawet, z powodu konkurencji, będzie zmuszony — zapłacić im więcej za wykonywaną pracę.

 

Interwencja i bezrobocie

Związki zawodowe utrzymują, że wzrost płacy osiągnięty w wyniku tego, co same eufemistycznie określają mianem „negocjacji zbiorowych” nie stanowi ciężaru dla konsumentów, gdyż jest dokonywany kosztem pracodawców. Uważają, że należy pozbyć się tego, co komuniści określają mianem „dochód niezarobiony” — czyli odsetek od zainwestowanego kapitału oraz zysków osiąganych w wyniku spełniania niezaspokojonych dotąd potrzeb konsumentów. Innymi słowy: związki zawodowe walczą o stopniowy transfer „dochodu niezarobionego” z kieszeni kapitalistów i przedsiębiorców do kieszeni pracowników.

Sytuacja na rynku jest jednak całkowicie inna. Każdy, kto jest przygotowany na to, żeby wydać ilość pieniędzy m na produkt p, może go kupić tyle, ile sobie tylko zapragnie. Całkowita ilość produktu p wyprodukowana i oferowana na sprzedaż to s. Ta ilość nie może być większa niż s, gdyż wówczas, aby rynek się oczyścił, cena musiałaby spaść z m do m-. Jednakże, gdyby cena spadła do poziomu m-, ci producenci, którzy ponoszą największe koszty, ucierpieliby z powodu strat i zostaliby zmuszeni do wstrzymania produkcji p. Analogicznie, marginalni producenci poniosą straty i zostaną zmuszeni do zaprzestania produkcji p, jeśli wzrost pensji narzucony przez związek zawodowy (lub przez ustawę rządową o płacy minimalnej) spowoduje wzrost kosztów produkcji, któremu nie będzie towarzyszyć wzrost ceny z m do m+. Niższy poziom produkcji prowadzi do redukcji siły roboczej. Innymi słowy: efektem „zwycięstwa” związków zawodowych będzie bezrobocie wielu pracowników.

Rezultat będzie ten sam, gdy pracodawcy są w stanie całkowicie „przerzucić” wzrost kosztów produkcji na konsumentów, nie powodując spadku w produkowanej i sprzedawanej ilości p. Jeśli konsumenci zaczną wydawać więcej na zakup p, będą zmuszeni zmniejszyć wydatki na inne artykuły q. Wtedy, oczywiście, spadnie popyt na q, co spowoduje bezrobocie wśród części tych ludzi, którzy czerpali zyski z produkcji q.

Doktryna związków zawodowych zakłada, że odsetki otrzymane przez właścicieli inwestowanego kapitału w przedsiębiorstwie są otrzymywane tak naprawdę za nic. Według niej, powinny one zostać całkowicie zniesione bądź też znacząco zmniejszone, co nie poniosłoby za sobą żadnych szkód zarówno dla pracowników, jak i klientów. Wzrost kosztów produkcji wynikający ze wzrostu płac mógłby bowiem zostać ograniczony poprzez zmniejszenie zysków netto i redukcję dywidend wypłacanych udziałowcom. Na podobnej idei bazują postulaty związków zawodowych, według których każdy wzrost  tego, co one nazywają „produktywnością pracy” (przychody na roboczogodzinę), powinien zostać uwzględniony we wzroście płac.

Obydwie metody w imię korzyści dla pracowników oznaczają konfiskatę całości lub chociaż znaczącej części zysków z kapitału pochodzącego z oszczędności kapitalistów. Jedynym powodem, dla którego kapitaliści powstrzymują się od konsumpcji swojego kapitału, jest perspektywa osiągnięcia dochodów z inwestycji przewyższających przykrość czekania. Jeśli zostaną pozbawieni tych dochodów, zaczną konsumować swój kapitał, w wyniku czego zapoczątkują generalne zubożenie społeczeństwa.

 

Jedyna sensowna strategia

Płace otrzymywane przez pracowników w USA są wyższe niż płace w innych krajach, ponieważ poziom kapitału przypadający na jednego robotnika jest wyższy w tym kraju niż gdziekolwiek indziej. Oszczędzanie, akumulacja kapitału stworzyły i zachowały do czasów obecnych wysoki standard życia przeciętnego amerykańskiego pracownika.

Wszystkie metody, którymi rząd federalny, rządy poszczególnych stanów, partie polityczne oraz związki zawodowe próbują ulepszyć warunki życia obywateli są nie tylko daremne, ale nawet groźne. Istnieje wyłącznie jeden rodzaj polityki, który może w efektywny sposób być korzystny dla pracowników. Jest to polityka polegająca na zaniechaniu wszystkich działań utrudniających dalsze oszczędzanie oraz akumulację kapitału.

3 odpowiedzi na „Mises: Kluczowa rola oszczędzania oraz dóbr kapitałowych”

  • „Oszczędzanie, czyli konsumowanie mniej w porównaniu do tego, co zostało wyprodukowane, zapoczątkowuje proces zmierzający do ogólnego dobrobytu. Z owoców tego procesu korzystają nie tylko ci, którzy je zasadzili, ale także konsumenci i generalnie całe społeczeństwo.”

    Co zasadzili? Proponuję poprawić na
    „Oszczędzanie, czyli konsumowanie mniej w porównaniu do tego, co zostało wyprodukowane, zapoczątkowuje proces zmierzający do ogólnego dobrobytu. Z owoców tego procesu korzystają nie tylko ci, którzy go zapoczątkowali – czyli oszczędzający, ale także konsumenci i generalnie całe społeczeństwo.”

  • „Gdy krańcowa produktywność pracowników będzie stale przewyższała ich płacę (z powodu lepszej wydajności), przedsiębiorca będzie w stanie — a nawet, z powodu konkurencji, będzie zmuszony — zapłacić im więcej za wykonywaną pracę.”

    Rozumiem, że będzie w stanie więcej zapłacić, ale w jaki sposób ma być zmuszony? Tzn. czy akumulacja kapitału w jakikolwiek sposób powoduje wzrost konkurencji między pracodawcami do tego stopnia, że będą oni musieli zabiegać o pracowników?

    I drugie pytanie: Czy przy tej samej efektywności ale większym kapitale pracownik będzie zarabiać więcej?

  • „Tzn. czy akumulacja kapitału w jakikolwiek sposób powoduje wzrost konkurencji między pracodawcami do tego stopnia, że będą oni musieli zabiegać o pracowników”

    akumulacja kapitału sprawia że pracownicy stają się bardziej wydajni to podnosi popyt na pracę, bo opłaca się zwiększać produkcję. a to skolei powoduje wzrost płacy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Najpewniej nie jest przesadą rzec, że każdy znaczący postęp w teorii ekonomii ostatnich stu lat był kolejnym krokiem konsekwentnego stosowania subiektywizmu. Friedrich von Hayek
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
We wrześniu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Marek Górecki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Wojciech Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Łukasz Nieroda
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Paweł Pasternak
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Adam Staszyński
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Jan Tyszkiewicz
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Piotr Żółkiewicz, Zolkiewicz & Partners
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 6 307,21 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>