Autor: Maciej Bitner
Wersja PDF

Posłuchaj komentarza w wersji audio (mp3, 19,8MB).

Czym jest dług publiczny?

Dług publiczny jest pojęciem jasnym, chociaż bardzo nieostrym. Z definicji są to skumulowane zobowiązania zaciągnięte przez sektor publiczny. Jednak trudno jednoznacznie powiedzieć, jakie dokładnie zobowiązania należy wziąć pod uwagę oraz które sektory gospodarki zaliczyć do publicznych.

Przykładowo wydaje się, że oprócz obligacji wyemitowanych przez rząd do długu publicznego zaliczyć należy także gwarancje udzielane przez Skarb Państwa. Z drugiej jednak strony wypłacenie sumy objętej gwarancją nie jest przecież stuprocentowo pewne. Jeżeli traktować wszystkie gwarancje tak, jakby miały zostać w całości zrealizowane, to państwa zadłużone są na olbrzymie sumy ze względu choćby na fakt, że gwarantują depozyty bankowe. Drugi problem dotyczy określenia granic sektora publicznego. Z jednej strony trudno nie wliczać doń samorządów, ponieważ rząd centralny może łatwo scedować na nie swoje zobowiązania. Czy jednak zadłużenie przedsiębiorstw państwowych także należy traktować jak dług publiczny? Rząd wprawdzie wprost nie gwarantuje ich zadłużenia, ale jeżeli praktyka pokazuje, że jest inaczej, to może należy je wliczać?

Inna sprawa to dług brutto i netto. Państwa same są posiadaczami znacznej części swoich własnych obligacji. Na przykład państwowe fundusze emerytalne mają w portfelach zwykle sporo tych papierów. Jeżeli sektor publiczny jest sam sobie winien, to czy nadal jest to dług publiczny? Może należy mówić wyłącznie o długu netto, który powstaje po odjęciu od całkowitego zadłużenia aktywów, które posiada rząd? To prawda, że rząd, który posiada swój dług jest w znacznie lepszej sytuacji niż ten, którego obligacje posiadają zewnętrzni inwestorzy. O wiele łatwiej jest mu go rolować, może też w krytycznej chwili przejąć go i umorzyć, unikając tym samym oficjalnie bankructwa. Jednak odsetki trzeba płacić od całości długu, przez co poziom długu brutto ma pewne znaczenie dla oceny możliwości dalszego zadłużania się.

Ostatnia rzecz, o której przy tej okazji należy wspomnieć, to aktywa i pasywa zagraniczne. Często bowiem zdarza się, że rządy zadłużone są w walucie innej niż krajowa. Wtedy poziom długu publicznego zależy również od kursu walutowego. W prawdzie na dany moment kurs ma zawsze jakiś określony poziom, ale gwałtowna deprecjacja krajowego pieniądza może diametralnie pogorszyć sytuację finansów publicznych nawet w ciągu kilku miesięcy. Z drugiej strony często bywa, że do dyspozycji rządów są rezerwy walutowe, które w razie potrzeby mogą zostać użyte do spłacenia części długu (krajowego lub zagranicznego). Ich wartość z kolei jest pochodną wartości waluty, w której ulokowane są rezerwy, która także oczywiście może gwałtownie się zmienić.

Dług publiczny należy więc interpretować raczej jako przedział niż jeden poziom zadłużenia. W zależności od przejrzystości finansów publicznych i zakresu udzielonych gwarancji margines błędu może być wąski, na poziomie kilku procent PKB lub bardzo szeroki — nawet do kilkudziesięciu procent produktu krajowego[1].

Jak dług publiczny narasta?

Zakładając jednak, że wybraliśmy jakieś kryteria, pozwalające ściślej ustalić wysokość zadłużenia publicznego, możemy spróbować ocenić, jak zmienia się ono w czasie. Zacznijmy od tego, że samą wartość długu trzeba do czegoś odnieść. Ta sama suma jest bowiem mniejszym ciężarem dla państwa dużego niż małego. Ściśle rzecz biorąc z perspektywy spłaty długu jego wielkość należałoby odnieść do możliwych do uzyskania przez państwo wpływów podatkowych. Byłoby to jednak zbyt skomplikowane i wymagałoby przyjęcia dodatkowych założeń odnośnie opodatkowania przez co w literaturze powszechnie przyjmuje się iloraz długu do PKB jako wskaźnik poziomu zadłużenia państwa.

Dynamiką długu do PKB rządzi następujące równanie (MFW 2010):

 

gdzie:

— dług do PKB w okresie t

— średnie nominalne oprocentowanie długu posiadanego w okresie t-1

— nominalny wzrost PKB w okresie t

— prymarne saldo budżetowe (różnica między dochodami a wydatkami nieodsetkowymi)

Dług publiczny zależy więc dodatnio od oprocentowania pożyczek rządowych, a ujemnie od tempa wzrostu gospodarczego i prymarnego salda budżetowego (czyli dodatnio od prymarnego deficytu). Ten ostatni czynnik można interpretować jako wskaźnik mówiący o tym, jakie byłoby saldo budżetu, gdyby państwo nie musiało spłacać zgromadzonego długu. Innymi słowy kraj, który posiada regularny deficyt budżetowy, ale ma nadwyżkę prymarną, zawdzięcza ów deficyt jedynie kosztom obsługi zadłużenia.

Do ciekawego wniosku można dojść, zadając sobie pytanie, na jakim poziomie można utrzymywać deficyt prymarny tak, by dług do PKB był stabilny. Pomocne jest tu następujące równanie:

Mówi ono, jakie powinno być prymarne saldo budżetowe, by dług publiczny był cały czas na zadanym poziomie    . Ponieważ oprocentowania długu jest w większości krajów przeważnie wyższe niż wzrost PKB, nie da się utrzymywać ujemnego salda prymarnego i jednocześnie stałego długu w relacji do PKB. O ile więc nic nie stoi na przeszkodzie, by kraj nigdy nie spłacił zaciągniętego długu, to nie ma takiej możliwości (wyłączywszy bankructwo), by w długim okresie jakiś rząd nie płacił ze swoich dochodów odsetek, a jedynie zaciągał na ten cel nowy dług. Obsługiwanie płatności odsetkowych od starego długu poprzez emisję nowego prowadzi do gwałtownego wzrostu relacji długu do PKB, co, jeżeli nie pojawi się w porę nadwyżka prymarna, prowadzi wprost do niewypłacalności.

Korzyści z posiadania długu są więc nierozłączne z kosztami. Rząd może wydać dzięki zadłużeniu się więcej, ale za cenę tego, że w przyszłości będzie musiał wydawać mniej ze względu na konieczność obsługi zaciągniętego wcześniej długu.

Symulacja ścieżki zadłużenia

Równanie dynamiki długu można wykorzystać także do wykonania symulacji ścieżki zadłużenia w czasie. Takie symulacje są dziś podstawowym narzędziem ekonomistów, także tych pracujących w ministerstwie finansów, które służy do oceny stabilności długu publicznego. By zobaczyć, jak to narzędzie działa, przeprowadźmy symulacje ścieżki zadłużenia dla Grecji począwszy od roku 2006. Agregaty makroekonomiczne dla Grecji w latach 2001-2005 prezentuje tabela:

 

2001 2002 2003 2004 2005
Dług

103.7

101.7

97.4

98.6

100

Oprocentowanie

5.3

5.12

4.27

4.25

3.58

Odsetki (% długu)

6.3

5.5

5.1

5.0

4.6

Deficyt

-4.5

-4.8

-5.6

-7.5

-5.2

PKB deflator

3.1

3.4

3.9

2.9

2.8

PKB realne

4.2

3.4

5.9

4.4

2.3

PKB nominalne

7.4

6.9

10

7.4

5.2

Wydatki

45.3

45.1

44.7

45.5

44

Dochody

40.9

40.3

39

38.1

38.6

Deficyt prymarny

-2

-0.8

0.6

2.6

0.6

Źródło: Eurostat

 

Jak widać warunki makroekonomiczne były dla długu Grecji nadzwyczaj korzystne. Na przykład w 2003 roku PKB nominalne rosło w tempie dwukrotnie szybszym niż wynosiły odsetki od długu. Dzięki czemu, mimo utrzymywania wysokiego deficytu budżetowego w tym roku, dług w relacji do PKB istotnie zmalał. Zakładając kontynuację tych dobrych trendów przyjęliśmy następujące założenia do prognozy: wzrost PKB na poziomie 3,9% rocznie realnie (trochę poniżej średniej z ostatnich lat), inflacja malejąca stopniowo do celu EBC, czyli do 2% rocznie, deficyt prymarny 0,2%, oprocentowanie długu na poziomie średniej z 2005 roku, średnia zapadalność obligacji 8 lat. Wynik symulacji prezentuje wykres:

 

Źródło: Eurostat, opracowanie własne

 

Ścieżka długu do PKB jest malejąca. Po pięciu latach poziom długu spada o 10 punktów procentowych. Oczywiście faktycznie zaszło coś zupełnie przeciwnego – w ostatnich trzech latach dług eksplodował, co pokazuje kolejny wykres:

 

 Źródło: Eurostat, opracowanie własne

 

Czy taki rozwój wydarzeń można było przewidzieć? To już trudne pytanie. Na pewno jednak można było przygotować bardziej pesymistyczną symulację. Zbadajmy więc, jak mógłby się zachowywać grecki dług w następującym scenariuszu:

 

2006 2007 2008 2009 2010
Oprocentowanie

4

4.5

5

6

7

PKB deflator

2.5

2.5

2.25

1

-0.5

PKB realne

3.9

3.9

1

-4

-3

Źródło: opracowanie własne

 

Jak pokazuje powyższa tabela, zakładamy po dwóch latach spokoju spowolnienie i wreszcie ostrą recesję, w której dochodzi nawet do spadku nominalnego PKB. Jednocześnie rośnie oprocentowanie greckich obligacji, co podnosi wydatki na obsługę długu. Dodatkowo zakładamy, że w 2008 roku Grecja zmuszona będzie wydać jednorazowo 8% PKB na ratowanie swoich banków. Łączny efekt jest następujący:

Źródło: Eurostat, opracowanie własne

 

Choć rzeczywistość okazała się jeszcze bardziej drastyczna, to nasza symulacja nie odbiega już od niej już rażąco. Gwałtowne pogorszenie się sytuacji gospodarczej wywołuje katastrofę w finansach publicznych. Taki efekt udało się osiągnąć wprowadzając do drugiej dodatkowe interakcje. Spadek PKB ma bowiem nie tylko wpływ na mianownik wskaźnika dług do PKB. Wpływa także na saldo budżetu, gdyż powoduje wzrost wydatków (głównie na transfery socjalne) oraz spadek wpływów podatkowych. Z tego powodu jeszcze trudniej jest przewidzieć, jak będzie wyglądała dynamika zadłużenia.

Krótka historia bankructw

Trudność zapanowania nad wskaźnikiem długu do PKB owocuje często tym, że państwa nie są w stanie spłacać swoich zobowiązań. Choć w zachodniej Europie po wojnie, jak dotąd, do takiego przypadku nie doszło, to w innych krajach bankructwa są na porządku dziennym. Jak wyliczyli Rogoff i Reinhart [2009] od 1800 roku doszło do 255 przypadków bankructw międzynarodowych oraz 68 przypadków niehonorowania zobowiązań krajowych. Wykres poniżej pokazuje odsetek państw, które nie regulowały swoich zobowiązań począwszy od 1800 roku:

Źródło: Reinhart i Rogoff 2009

 

Mogłoby się więc wydawać, że historia może dostarczyć cenniejszych wskazówek niż bieżąca symulacja odnośnie możliwości bankructwa poszczególnych państw. Przykładowo, państwa z południa Europy nie mogą pochwalić się dobrymi statystykami. Grecja od uzyskania niepodległości w 1826 roku zbankrutowała pięć razy i przez połowę minionych od tego czasu lat nie regulowała swoich zobowiązań. Portugalia, w stanie bankructwa przebywała stosunkowo krótko, bo jedynie 20 lat począwszy od 1800 roku, ale za to popadała w tarapaty częściej niż Grecja, bo zdarzyło się jej to sześć razy. Rekordzistką jest Hiszpania, która w ciągu minionych dwóch stuleci zbankrutowała aż trzynaście razy, spędzając jedną czwartą tego czasu w stanie bankructwa.

Zdarzają się jednak kraje, których historia jest nieskazitelna, a i tak w końcu wpadają w tarapaty. Przykładem jest Irlandia, która nigdy nie zbankrutowała, a w 2010 roku zmuszona była przyjąć pomoc UE u MFW, co i tak niekoniecznie uchroni ją od konieczności umorzenia części długu. Co więcej, nie pomogło jej także (podobnie jak zagrożonej obecnie bankructwem Hiszpanii) spełnianie i to z nawiązką kryterium z Maastricht, każącego utrzymywać dług na poziomie poniżej 60% PKB. Ilustruje to poniższy wykres:

Wnioski

Powyższe rozważania stawiają pod dużym znakiem zapytania wykorzystanie długu publicznego jako instrumentu polityki gospodarczej. Wydaje się bowiem, że ryzyko związane z niewypłacalnością państwa jest zbyt duże i zbyt trudno do oszacowania, by opłacało się je ponosić. Jednocześnie bankructwo jest na tyle mało prawdopodobne, że w realiach demokratycznych trudno wymagać od polityków, by nadmiernie troszczyli się o sytuację finansów publicznych. Mała jest bowiem szansa na to, że problemy pojawią się jeszcze w tej samej kadencji, a nawet gdyby tak się stało, to zawsze można (najczęściej słusznie) zrzucić większość winy na poprzedników.

Dlatego rozsądnym pomysłem mogłyby być konstytucyjne ograniczenie poziomu długu publicznego w relacji do PKB. Docelowy udział zadłużenia państwa w produkcie krajowym w czasie pokoju powinien być znacznie niższy niż 60%, gdyż ostatnie doświadczenia strefy euro pokazały, że nie jest to poziom bezpieczny. Wniosek ten potwierdza także historia wielu innych krajów — spośród państw, które zbankrutowały w latach 1970-2008 ponad połowa miała dług nieprzekraczający 60% PKB. Bardziej konserwatywny byłby więc limit znacznie niższy, między 25% a 30% PKB.

 

Literatura:

A Practical Guide to Public Debt Dynamics, Fiscal Sustainability and Cyclical Adjustment of Budgetary Aggregates, Julio Escolano, IMF 2010

This Time Is Different: Eight Centuries of Financial Folly, Carmen M. Reinhart and Kenneth Rogoff, Princeton 2009.

 


[1] Skrajnym przykładem jest Japonia, gdzie dług netto wynosił w 2010 roku 117% PKB, a dług brutto aż 230% PKB.

17 odpowiedzi na „Bitner: Bankructwo państwa: teoria czy praktyka? Czy da się zapanować nad długiem publicznym?”

  • A może 0 % PKB, jeśli już musi być w procentach.

  • http://tiny.pl/h1p5q

    A może spróbujemy jeszcze raz.

  • Chciałem, żeby moja propozycja zachowywała odrobinę realizmu 😉

  • „Ponieważ oprocentowania długu jest w większości krajów przeważnie wyższe niż wzrost PKB, nie da się utrzymywać ujemnego salda prymarnego i jednocześnie stałego długu w relacji do PKB.”

    Oprocentowanie to jedno, a koszty finansowania to drugie. Jest wskaźnik GDP growth less cost of finance, który dla Polski jest dodatni i wynosi 1,2%, a przecież oprocentowanie bondów mamy znacznie wyższe niż wzrost gospodarczy i wygląda na to, że utrzymamy mniej więcej 55% zadłużenia w relacji do PKB.

  • Tekst słaby? Wg mnie lepszy niż 95% tekstów na tej stronie.

    Jedno mnie zastanawia, tj. na ile te dane o Grecji są prawdziwe 😉

  • No i tego domaga się Nowa prawica….

  • świetny tekst, przejrzyście tłumaczy problem

  • A w sumie jakie są negatywne skutki dla bankrutującego Państwa? Bo może to jest jakiś sposób na początek reform, ogłosić, że jest się bankrutem i zaprzestać spłacania długów, przy okazji reformując państwo, tak żeby nie wymagałoby więcej zadłużenia (tym bardziej, że raczej nie znaleźli by się chętni kredytów udzielać).

  • Nam potrzebna jest Nowa Lewica, a nie Nowa Prawica!

  • dobry tekst, w sam raz dla przeciętnej osoby, zainteresowanej o co chodzi, a nie mającej związku z ekonomią ponad to, co wyczyta w internecie

  • właśnie, może jakiś tekst o skutkach bankructwa? bo jakoś po bankructwie PRL nikt nie płakał, wręcz przeciwnie 😉

  • Która to już berdzie Nowa Lewica? Poza tym Palikot to Nowa Lewica, więc nie wiem, o co ci chodzi – ciesz się tym, co masz, bo lepiej mieć nie będziesz 🙂

  • Należałoby wspomnieć o zobowiązaniach socjalnych dot. zasiłków, emerytur i ubezp. medycznych.
    Wg niektórych takich obliczeń dług US wynosi powyżej 500% PKB.

  • @pawel-l: To o czym Pan mówi wspiera tezę tekstu; nie wiadomo dokładnie, ile wynosi dług publiczny ze względu na liczne ukryte zobowiązania państwa. Jednak przyszłe zobowiązania, będące podstawą takich wyliczeń nie są tak poważne jak zobowiązania już zaciągnięte. Z obietnic można się wycofać, a z długów nie (oznacza to bankructwo). Liczba 500% jest myląca, powstała zapewne z zsumowania zobowiązań przyszłych i odniesienia ich do PKB w jednym (bieżącym) roku, co jest bez sensu, gdyż obsługiwane są w ciągu wielu lat.

    @DuPont: oprocentowanie i koszty finansowania to rzeczywiście co innego. Te pierwsze to wartość bierząca kosztu pożyczki, te drugie to koszt obsługi już zaciągniętego długu. Oczywiście wielkości te są od siebie blisko zależne (gdyby cały dług rolować codziennie, byłyby tym samym). We fragmencie, o którym DuPont mówi rzeczywiście chodzi tak naprawdę o koszty finansowania, choć zachowuje on sens także, gdy mówi się o oprocentowaniu. Co do wskaźnika „wzrost PKB – koszty finansowania długu”, to w dłuższym okresie powinien być on ujemny. Liczenie, że ciągle będzie u nas dodatni tylko przyzwyczaja do wydawania za dużo. Grecja też miała dodatni i to przez ile lat.

  • Pan Bitner nie zuwazyl,ze dlug publiczny jest kategoria polityczna a nie gospodarcza. Sluzy jedynie do manipulacji spoleczenstwem i jego okradania. Wygenerowany sztucznie przez zapis „pieniadz” umozliwa posiadajacym sile „generowania zapisu” na przejmowanie przez „pozyczki” fizycznych aktywow danej spolecznosci, jak to sie np,. dzieje z Grecja. W grucie rzeczy nie ma wiec zadnego „dlugu publicznego” i nie moze on byc powodem jakiegokolwiek uzalezniania czy realnego kryzysu gospodarczego.

  • Oto krotka geneza “dlugu publicznego” dla wszystkich jajoglowych znawcow “ekonomii”, autorow-amatorow, w tym takze dla panow profesorow.

    -Hej Ben, tu Rockifeller. Wracam z Grecji, widzialem kilka wysp, piekne plaze, hotele, lotniska. Chce je miec.

    – Nie ma problemu Szef. Zaraz przygotuje “zakup”. Zadzwonie do naszego premiera Oszustopulosa, uruchamiamy maszyny i komputery. Ale najpierw sprzedamy swiatu Grekow, zrobimy z nich glupkow, leni i pasozytow. Uruchamiam machine propagandowa. Powiem Oszustopulosowi zeby “pozyczyl” od nas forse na “naprawy” autostrad i cos tam jeszcze. Potem dolozymy kolejne powody “pozyczki”.

    – Dobra Ben, dzialaj, ja lece tymczasem do Polski. Czuje, ze tam tez mi sie cos spodoba.

    – Szef, ale maszyna do drukowania “zielonych” jest w remoncie, troche to potrwa.
    – Dobra, odpal pare komputerow i zrob zapis ze pozyczamy Grekom 100 miliardow a Oszustopulosowi powiedz, zeby wybral sobie wysepke na Krecie w nagrode za “szybka pozyczke bez gwarancji” hehehe.

    – Oczywiscie Szef. Juz dzialam. A i wlacze zegar “zadluzenia”, niech sie ci durnie boja skoro nie rozumieja o co chodzi.

    – Pamietaj Ben, akcja musi byc dobrze przygotowania. Oficjalnie pozyczamy na poprawe ich standardu zycia. Poprawimy sobie na ich koszt to co im zabierzemy. Przez cale pokolenia beda nam oddawac zywa kase z jednego zapisu durnie. Niech Oszustopulos drukuje obligacje i papiery dluzne – zeby bylo oficjalnie i naukowo. “Kupimy” je.. hehehehehe. No nic lece do Polski..

    ——————————–

    Tydzien pozniej.

    – Szef akcja dziala doskonale. Oszustopulos juz wzial od nas kase z kompuetra, kupujemy to co pan przekazal na liscie zyczen. Widzial pan te kampanie – cala Europa rechocze z tych idiotow i nieudacznikow hellenskich. Mial pan swietny pomysl.

    – Ben, zawsze mam swietne pomysly.. Bylem w Polsce. Podoba mi sie tam wszystko. Wiesz Ben co trzeba robic..

    – Wiem Szef, juz dzwonie do naszego “Profesoreczka”, niech przygotuje obligacje, poza tym “pozyczymy” mu troche prawdziwej salaty na szybkie zakupy jako pierwsza transze “kredytu”. Co chcialby pan wyjac na cito?`

    – Hm, nie wiem.. Doktorek juz nam zalatwil autostrady, kamienice wykupione. Moze kupimy jakas ustawe? Zadzwon do szefa naszej komorki, tfu do Trybunalu, niech zajmie sie dzialkowcami. Tyle ziemi w centrach wielkich miast. Trzeba im to odebrac.

    – Dobrze Szef. Robi sie. Uruchamiam machine. Zegar tez wlaczam, niech i ci durnie sie boja.

    – Z Polakami nie ma problemu. Maja tam pelno pozytecznych idiotow Ben, sami nas wspieraja kopiac opornych i myslacych. Znasz ten dowcip o piekle i kotlach Ben?

    – Znam szef, hehe. Ma pan racje. Dzialam Szef, szkoda czasu.

    – Dzialaj Ben, dzialaj. Ja lece teraz do Hiszpanii a potem do Wloch. Cos czuje, ze i tam uruchomimy nasze procedury…z zegarami.

    – Oczywiscie Szef. Niech pan po drodze pozdrowi Madam Ferkel, paskuda, ale bardzo przydatna! Niech pan tez uwaza kiedy bedzie sie wital z Pietruszkonim, ma swieza maske na twarzy, najnowszy pszeszep naszych specow, moglaby sie panu niechcaco przykleic do facjaty, hehehe.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Jeśli ktoś walczy o wolny rynek i wolną konkurencję, nie staje w obronie tych, którzy są już bogaci, lecz zabiega o swobodę działania dla anonimowych ludzi, którzy niebawem zostaną przedsiębiorcami, a ich pomysłowość sprawi, że życie przyszłych pokoleń stanie się lżejsze. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W czerwcu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Grzegorz Drożdż
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Marcin Gaweł
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Dawid Jary
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Mateusz Krzysztof
Pan Jacek Kubica
Pan Mikołaj Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Arkadiusz Maksim
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Franciszek Szterleja
Pan Szymon Truszczyński
Pan Krzysztof Turowski Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Maciej Zieliński
oraz Kancelaria Prawna KL Law Polska Marcin Kozik Łącznie otrzymaliśmy 2 165,45 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>