Autor: Carl Menger
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Dawid Świonder
Wersja PDF

Tekst stanowi ustęp z rozdziału VIIIPrinciples of Economics z 1871 r.

MengerWe wczesnych fazach rozwoju handlu, kiedy ekonomizujące jednostki z wolna poczynają zdawać sobie sprawę z gospodarczych korzyści, jakie można odnieść dzięki wykorzystaniu istniejących okazji do wymiany, ich uwaga — z prostotą właściwą początkom wszystkich kultur — skupiona jest jedynie na okazjach najbardziej rzucających się w oczy.

Rozważając dobra, jakie nabędzie poprzez handel, każdy człowiek bierze pod uwagę tylko ich wartość użytkową dla niego samego. Dlatego też transakcje wymiany, do których rzeczywiście dochodzi, ograniczają się naturalnie do sytuacji, w których ekonomizujące jednostki posiadają dobra mające dla nich mniejszą wartość użytkową niż dobra będące w posiadaniu innych ekonomizujących jednostek, które wartościują te same dobra w odwrotny sposób. A posiada miecz, który ma dla niego mniejszą wartość użytkową niż należący do B pług, podczas gdy dla B ten sam pług ma mniejszą wartość użytkową niż miecz A — u początków ludzkiego handlu wszystkie dokonane transakcje wymiany ograniczają się do przypadków tego rodzaju.

Nie trudno jest dostrzec, że w takich warunkach liczba rzeczywiście dokonanych wymian musi być ściśle ograniczona. Jakże nieczęsto zdarza się, że dobro będące w posiadaniu jednej osoby ma dla niej mniejszą wartość użytkową niż inne dobro należące do innej osoby, która wartościuje dane dobra dokładnie na odwrót! A nawet kiedy taka relacja zajdzie, o ile rzadsze muszą być sytuacje, w których owe dwie osoby w ogóle się spotkają! Osoba A posiada sieć rybacką, którą chciałaby wymienić na pewną ilość konopi. By móc rzeczywiście dokonać takiej wymiany, jest dla niej konieczne nie tylko istnienie innej ekonomizującej jednostki, B, chętnej do zbycia konopi za, zgodnie z pragnieniem A, sieć rybacką, ale także to, by obie te gospodarujące jednostki, wyrażające owe specyficzne pragnienia, spotkały się. Załóżmy, że farmer C ma konia, którego chciałby wymienić w zamian za kilka narzędzi rolniczych oraz odzież. Jakże mało prawdopodobne jest, iż znajdzie on inną osobę, która potrzebowałaby jego konia i jednocześnie miałaby chęć oraz możliwość przekazania mu wszystkich narzędzi i ubrań, jakich pragnie w zamian!

Gdyby jej rozwiązanie nie tkwiło w samej naturze rzeczy, trudność ta byłaby nie do pokonania i poważnie utrudniłaby postęp w podziale pracy oraz — przede wszystkim — produkcji dóbr przeznaczonych do przyszłej sprzedaży. W wyżej przytoczonej sytuacji jednak pojawiły się elementy, które wszędzie i w sposób nieunikniony wiodły ludzi — bez konieczności stosowania specjalnych uzgodnień czy nawet przymusu państwowego — do stanu, w którym owa trudność została całkowicie przezwyciężona.

Bezpośrednie zaspokojenie potrzeb jest ostatecznym celem wszystkich gospodarczych przedsięwzięć człowieka. Celem finalnym działalności wymiennej ludzi jest zatem wymiana towarów na takie dobra, które mają dla nich wartość użytkową. Dążenie do osiągnięcia owego celu finalnego było charakterystyczne dla wszystkich etapów rozwoju kultury oraz jest w pełni zasadne ekonomicznie. Jednakże, gospodarujące jednostki zachowywałyby się oczywiście w sposób nieekonomiczny, gdyby w każdym przypadku niemożności natychmiastowego i bezpośredniego osiągnięcia celu finalnego całkowicie porzucały dążenie do niego.

Załóżmy, że kowal ery homeryckiej wykuł dwa komplety miedzianych pancerzy i chce wymienić je na miedź, opał oraz żywność. Idzie na rynek, oferując swe produkty w zamian za te dobra. Bez wątpienia byłby bardzo zadowolony napotykając tam osobę, która chciałaby nabyć jego zbroje oraz jednocześnie oferowałaby wszystkie surowce i żywność, których mu potrzeba. Jednakże, musielibyśmy uznać za szczególnie szczęśliwy przypadek, gdyby pośród niewielkiej liczby osób, które w dowolnej chwili chętne byłyby zakupić tak trudno zbywalny towar, jak jego zbroja, znalazł kogokolwiek mającego do zaoferowania dokładnie te dobra, których on potrzebuje. Dlatego też ów kowal uczyniłby zbywalność swych produktów niemożliwą bądź możliwą tylko kosztem wielkiego nakładu czasu, jeżeli postąpiłby tak nieekonomicznie, że w zamian ze swe wyroby żądałby tylko dóbr przedstawiających dla niego wartość użytkową i pomijał te, które — chociaż miałyby dla niego charakter wyłącznie towarowy — cechowałyby się większą pokupnością niż jego własne. Posiadanie owych towarów znacznie przyspieszyłoby jego poszukiwania osób oferujących potrzebne mu dobra.

W czasach, o których mówię, bydło stanowiło — jak się za chwilę przekonamy — najbardziej zbywalny towar. Nawet jeśli płatnerz ma już odpowiednią ilość bydła, by zaspokoić swoje bezpośrednie potrzeby, działałby bardzo nieekonomicznie, gdyby nie chciał sprzedać swojej zbroi za kilka dodatkowych sztuk bydła. Czyniąc tak, nie wymienia on oczywiście swoich towarów na dobra konsumpcyjne (w ujęciu węższym, w którym termin ten jest przeciwny „towarom”), tylko na dobra mające dla niego także charakter towarowy. Za słabiej zbywalne produkty nabywa inne, odznaczające się większą pokupnością, albowiem ich posiadanie znacznie zwiększa jego szanse znalezienia na rynku osób, które zaoferują mu dobra, jakich potrzebuje. Jeśli nasz płatnerz poprawnie zdefiniuje swoje potrzeby, to w naturalny sposób — bez przymusu czy specjalnych uzgodnień — będzie gotów oddać zbroje za odpowiednią ilość bydła. Z tak nabytymi towarami o lepszej zbywalności, uda się do sprzedawców oferujących miedź, opał i żywność, aby osiągnąć swój ostateczny cel — zdobycie drogą handlu potrzebnych mu dóbr. Jednakże, teraz może on dążyć do tego celu znacznie szybciej, bardziej ekonomicznie i z większym prawdopodobieństwem sukcesu.

W miarę jak każda ekonomizująca jednostka staje się bardziej świadoma swego gospodarczego interesu, ów interes — bez jakichkolwiek uzgodnień, ustawowego przymusu czy nawet względu na interes publiczny — skłania ją do zbywania swych towarów w zamian za inne, bardziej pokupne — i to nawet, jeśli nie są jej potrzebne w celu natychmiastowej konsumpcji. Wraz z rozwojem gospodarczym możemy zatem powszechnie zauważyć zjawisko, w którym pewna liczba dóbr — zwłaszcza tych, które w danym miejscu i czasie można sprzedać najłatwiej — staje się, pod silnym wpływem zwyczaju, akceptowana przez wszystkich handlujących, a tym samym możliwa do zaoferowania w zamian za każdy inny towar. Dobra te były określane przez naszych przodków mianem Geld [niem. pieniądz — przyp. redakcji], wywodzącym się od gelten, które oznacza „kompensować” lub „płacić”. Stąd termin Geld w naszym języku odpowiada ogólnemu pojęciu środka płatniczego.

Wielka waga zwyczaju w kontekście początków pieniądza może być dostrzeżona natychmiastowo, gdy rozważamy opisany wyżej proces, w którym pewne dobra stały się pieniądzem. Wymiana słabiej zbywalnych towarów na towary o większej pokupności leży w interesie każdej ekonomizującej jednostki. Lecz rzeczywiste wykonanie tego rodzaju operacji wymiany zakłada z góry wiedzę ekonomizujących jednostek na temat swego interesu. Muszą one bowiem być chętne do zaakceptowania w zamian za swoje towary dobra wyłącznie ze względu na jego większą zbywalność, a które samo w sobie może być dla nich zupełnie bezużyteczne.

Większość członków społeczeństwa nigdy nie zdobędzie tej wiedzy w tym samym czasie. Wręcz przeciwnie — na początku tylko niewielka liczba ekonomizujących jednostek dostrzeże korzyść płynącą z przyjęcia innych, bardziej pokupnych towarów w zamian za ich własne, zawsze gdy bezpośrednia wymiana towarów na dobra, które pragną skonsumować, jest niemożliwa lub wysoce niepewna. Korzyść ta jest niezależna od powszechnego uznania jakiegokolwiek dobra za pieniądz. Taka wymiana bowiem — niezależnie od okoliczności — zawsze doprowadzi ekonomizującą jednostkę znacznie bliżej jej celu finalnego, tj. zdobycia dóbr, które pragnie skonsumować.

Jako że nie ma lepszej metody, by ludzie stali się świadomi swych ekonomicznych interesów, jak tylko przez obserwację sukcesu gospodarczego tych, którzy stosują właściwe środki do osiągania swoich celów, jest jasne, że nic nie sprzyjało rozwojowi pieniądza tak bardzo, jak długotrwała i ekonomicznie korzystna akceptacja nadzwyczaj zbywalnych towarów w zamian za pozostałe przez najbardziej światłe i zdolne ekonomizujące jednostki. Tym sposobem zwyczaj i praktyka w niemałym stopniu przyczyniły się do przekształcenia najbardziej pokupnych w danym czasie towarów w takie, które stały się akceptowane nie przez liczne, ale przez wszystkie ekonomizujące jednostki w zamian za ich własne dobra.

W obrębie granic państwa porządek prawny ma zazwyczaj — mimo iż niewielki, to jednak niezaprzeczalny — wpływ na pieniężny charakter towarów. Pochodzenie pieniądza (w odróżnieniu od monety, która stanowi li tylko jedną z jego odmian) jest, jak już widzieliśmy, całkowicie naturalne, przeto oddziaływanie nań legislatywy przejawia się niezwykle rzadko. Pieniądz nie jest wynalazkiem państwa. Nie jest produktem aktu prawodawczego. Nawet aprobata władzy politycznej nie jest konieczna dla jego istnienia. Pewne towary stały się pieniądzem w sposób całkowicie naturalny jako rezultat ekonomicznych relacji, niezależnych od mocy państwa.


Podobał Ci się artykuł? Chcesz czytać ich więcej? Wesprzyj mises.pl!


13 odpowiedzi na „Menger: O naturze i pochodzeniu pieniądza”

  • Znamienne – w artykule o historii pieniądza ani jednego odniesienia do literatury, ani jednego cytowania, żadnych przytaczanych faktów, np. archeologicznych. Spekulatywna narracja przedstawiana jako niepodważalna prawda.

  • Mateusz Benedyk

    Tekst jest o naturze i pochodzeniu pieniądza, nie o jego historii (pochodzeniu w sensie – dlaczego powstał, jakie problemy rozwiązywał).

  • @panika2008

    widzę że kompletnie nie zrozumiałeś o czym ten tekst jest.
    jakoś nie mogę sobie wyobrazić aby archeologiczne znaleziska poinformowały nas po co powstał pieniądz.

  • Panika – a po co odniesienie do historii? Bo nie rozumiem, co moga do tego wywodu wniesc badania archeologiczne.

  • Chłopaki, to chyba Wy nie rozumiecie, mimo że jest wyraźnie napisane. Cyt.:

    „Pochodzenie pieniądza (…) jest, jak już widzieliśmy, całkowicie naturalne (…) Pieniądz nie jest wynalazkiem państwa. Nie jest produktem aktu prawodawczego.” – to nie są zdania orzekające o celu powstania pieniądza, ale o procesie, przyczynach i sposobie jego powstania.

    Na tematy cytowane powyżej owszem, archeologia ma dużo więcej do powiedzenia, niż jakieś bajania nie zakorzenione za bardzo w historii.

  • A tu docierasz, Paniko, do sedna, dlaczego teoria ekonomii nie jest historia, tylko jak sama nazwa wskazuje jest teoria ekonomii.

    Archeologia moze pokazac, ktore brzęczydełka, monetki i amulety byly obracane miedzy ludzmi. Ktore byly przedmiotem kultu, a ktore mialy asygnowanie wladcy etc. Ktore przechodzily z raczki do raczki.

    To jest HISTORIA.

    Ale niestety, I am so sorry, archeologia i historia niewiele Ci powiedza o tym, co to jest PIENIADZ, jak POWSTAJE i jak wyksztalca sie jego RYNEK.

    Tutaj tylko prakseologia daje rade. Bo „pieniadz”, „rynek” i takie tam to pojecia prakseologiczne, w duzej mierze ahistoryczne.

    Choc archeologia moze te opowiesc sporo wzbogacic.

  • Czeszcz, Panika.

    Problema, o ktorym powiedziales i o ktorym powiedziala Graebera jest omawiany przez mnie w Human Action (sorry for language problems, google translator). I solved the issue 61 years ago:

    „The historical question concerning the origin of indirect exchange and money is after all of no concern to praxeology. The only relevant thing is
    that indirect exchange and money exist because he conditions for their existence were and are present. If this is so, praxeology does not need to resort to the hypothesis that authoritarian decree or a covenant invented these modes of exchanging. The etatists may if they like continue to ascribe the “invention” of money to the state, however unlikely this may be. What
    matters is that a man acquires a good not in order to consume it or to use it in production, but in order to give it away in a further act of exchange. Such conduct on the part of people makes a good a medium of exchange and, if such conduct becomes common with regard to a certain good, makes it money. All theorems of the catallactic theory of media of exchange and of
    money refer to the services which a good renders in its capacity as a medium of exchange.
    (…)
    History may tell us where and when for the first time media of exchange came into use and how, subsequently, the range of goods employed for this
    purpose was more and more restricted. As the differentiation between the broader notion of a medium of exchange and the narrower notion of money is not sharp, but gradual, no agreement can be reached about the historical transition from simple media of exchange to money. Answering such a question is a matter of historical understanding.
    (…)
    As far as the statement that indirect exchange and money were established by decree or by covenant is meant to be an account of historical events, it is the task of historians to expose its falsity. As far as it is advanced merely as
    a historical statement, it can in no way affect the catallactic theory of money and its explanation of the evolution of indirect exchange. But if it is designed as a statement about human action and social events, it is useless because it states nothing about action. It is not a statement about human action to
    declare that one day rulers of citizens assembled in convention were suddenly struck by the inspiration that it would be a good idea to exchange indirectly and through the intermediary of a commonly used medium of exchange. It is merely pushing back the problem involved.”

    Ja zaluje tez, ze Boba Murphy nie zwrocil uwagi na ten fragmenta mojej praca.

    Mama nadzieje, ze rozwiewa to watpliwosci co do zgodnosci prakseologii z KAZDA historia.

    Posdrawiam Was czule.
    Lu.

  • Panie Ludwiku, gdybyście pozostali na skromnym stanowisku, że „The historical question concerning the origin of indirect exchange and money is after all of no concern to praxeology” – wszystko byłoby ok. Ale rozwijanie teorii historycznej bez odwołania do archeologii, antropologii, jakichkolwiek dowodów, na podstawie domniemań… ech… fantazja ponosi Pana następców!

  • @Ludwig von Mises

    „Problema, o ktorym powiedziales i o ktorym powiedziala Graebera jest omawiany przez mnie w Human Action”

    lol 🙂 nie mogę 🙂

  • Panika,

    no dobrze, za nastepcow odpowiadac nie moge. Czasami troszeczke przekreca co powiedzialem, ale to i tak nic przy bekonach, ktore smaza niektorzy antropolodzy, czyz nie?
    Probuja zrobic rozumienie historyczne bez teorii ekonomii i prakseologicznych konstruktow, co jest nie do zrobienia. Historyk bedzie widzial tylko brzeczydelka krazace miedzy ludzmi i nic nie zrozumie na temat tego, czym sa lub moga byc.

    Jak rozumiem z caloscia MOJEGO cytatu sie Pan zgadza?

  • Ad 8
    Gratuluję paniko, właśnie obaliłeś prakseologię. Na to, że socjalizm upadnie też nie było żadnych dowodów historycznych. Ludwik von Mises wywodząc z praw logiki przewidział to jednak.

  • Ja nie mam zamiaru niczego obalać, chyba że połóweczkę jak przyjdzie odpowiednia pora 😉 Ja tylko wskazuję możliwe dziury w rozumowaniu Mengera i niektórych następców (radykalnych prakseologów), dziury, które ujawnić mogą dowody historyczne. Jeśli jednak uważacie, że „tym gorzej dla faktów” – wolnoć Wam wierzyć, w co chcecie…

  • @All

    Lol… Menger to nie żaden następca Misesa! To przecież pierwszy przedstawiciel austriackiej szkoły ekonomii, urodzony ponad 40 lat przed Misesem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Można powiedzieć bez obawy o przesadę, że inflacja jest niezastąpionym środkiem militaryzmu. Bez niej skutki, jakie wojna wywiera na zamożność społeczeństwa, zaczynają być odczuwalne dużo szybciej i bardziej boleśnie. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lipcu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Robert Ciborowski
Pan Leszek Ciesielski
Pan Jakub Czuchnowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Wojciech Kukla
Pan Konrad Kukulski
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pani Marzena Starnawska
Pan Mikołaj Stempel
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
REWSOFT
Łącznie otrzymaliśmy 3 785,30 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>