Autor: Sheldon Richman
Źródło: thefreemanonline.org
Tłumaczenie: Dominika Łysoniewska
Wersja PDF, EPUB, MOBI

rzadNiektórzy eksperci naprawdę nie rozumieją, dlaczego libertarianie nie przepadają za rządem i chcieliby jego minimalnego, jeśli nie żadnego wpływu na obywateli. Ponieważ nie rozumieją idei libertarianizmu, przypisują złe motywy tym, którzy dyskredytują rząd: bo nie lubią biednych, robotników, chorych czy oświaty.

Co trudnego jest tu do zrozumienia? Rząd to szczególna instytucja w społeczeństwie, inna niż pozostałe. Jako jedyna może zgodnie z prawem grozić i stosować przemoc. Funkcjonariusze rządowi, pod pretekstem dozwolonego przez prawo działania, mogą użyć fizycznej siły, łącznie z przemocą ze skutkiem śmiertelnym. I to nie tylko w obronie niewinnego, ale także wobec osób, które nigdy nie stanowiły zagrożenia dla nikogo, ani nie użyły przemocy. „Rząd to nie rozsądek ani elokwencja” — miał powiedzieć George Washington. — „Rząd to siła. Podobnie jak ogień, może być niebezpiecznym sługąjak również przerażającym panem”.

Nie jest to kontrowersyjna charakterystyka państwa. Zgodziłyby się z nią nawet osoby, które są entuzjastami rządu.

Biorąc pod uwagę te cechy, każdy powinien być nieufny wobec państwa. Dlaczego tak jednak nie jest? Czy postrzega się to jako konieczność, czy nie, państwo jest niebezpieczne ze swojej natury i powinniśmy przyjąć, że takie już zostanie bez względu na zasadę równoważenia władz i karty swobód obywatelskich.

Jeśli jednak mówi się o rządzie w ten sposób, jest się narażonym na bycie uznanym za dziwaka, a nawet marginalizację. (Przykład: ostatnia kampania prezydencka). Nie ogranicza się to tylko do jednej strony politycznego spektrum. Zarówno postępowcy, jak i konserwatyści mają swoje ulubione obszary, w których bardzo chcieliby, żeby panowała siła rządu. Dlatego każde z nich postrzega nieufność innych jako wadę. Tak więc postępowcy, dla których prywatność jest rzekomo bardzo ważna, nie mają na przykład problemu z wtrącaniem się w najbardziej osobistą kwestię: opiekę medyczną. Tutaj ufają władzy i odrzucają racjonalne obawy przed uznaniową, biurokratyczną kontrolą nad zdrowiem i życiem. Z drugiej strony, konserwatyści, którzy propagują swobodę i wolną przedsiębiorczość, chętnie zaufają władzy w takich kwestiach jak dbanie o porządek i bezpieczeństwo na świecie, pozbywanie się nielegalnych imigrantów oraz ściganie producentów, sprzedawców i konsumentów niedozwolonych substancji.

Wszyscy wychowywani jesteśmy w przekonaniu, że użycie siły jest złe (chyba że w obronie własnej). Uczono nas, że nie wolno bić, czy zabierać rzeczy innych osób. Jednak gdy już dorośliśmy, zaczęto od nas oczekiwać, że przyjmiemy za rzecz naturalną fakt, że jedna instytucjarządfunkcjonuje na innych zasadach. Chociaż nikt nigdy nie wyjaśnił dlaczego.

 

Milcząca zgoda

Oczywiście, jeśli będziemy niestrudzenie dociekać, dlaczego tak jest, może usłyszymy jakieś pseudowyjaśnienia. Ktoś z pewnością przywoła doktrynę milczącej zgody, według której, skoro wybrałeś egzystencję w danym miejscu, musisz zaakceptować panujące w nim reguły. Albo się dostosujesz, albo szukaj sobie innego miejsca. Jednak twierdzenie, że wszyscy zgodziliśmy się na przymus państwowy, jest niedorzeczne. Charles Johnson zastanawia się, czy w ogóle można mówić o zgodzie, skoro tak naprawdę nie ma możliwości niewyrażenia zgody.

Co więcej, ten argument sugeruje, że rząd jest właścicielem kraju, w tym także twojej własności, co przesądza sprawę.

Jeśli włożymy jeszcze więcej trudu, aby wyjaśnić interesującą nas kwestię odmienności rządu, ktoś podniesie kwestię demokracji. Ale, doprawdy, to wcale nie wyjaśnia problemu! Tak długo, jak żyję, wybory, które się odbywały, miały zdecydować, kto będzie stał na czele rządu, a nie, jaki będzie jego zakres władzy i czy jakiś w ogóle będzie (to prawda, że są kandydaci, którzy obiecują zmniejszenie władzy rządu, jednak od żadnego z nich nie można tej obietnicy wyegzekwować). Fikcja reprezentacji demokratycznej raczej ma na celu ograniczenie niezadowolenia niż opisywanie rzeczywistości. Powiedzmy sobie szczerze: na przeciętny okręg wyborczy przypada ponad 600 000 mieszkańców. Opodatkowanie w zamian za reprezentację to ciągle pieśń przyszłości.

Większość zgodziłaby się ze mną, że dowodem na dojrzałość i racjonalne myślenie, nie wspominając już o kompetencjach społecznych, jest świadomość, że współpracę z innymi nawiązać można tylko dzięki perswazji. Jeśli pragnie się pewnej rzeczy od innej osoby, to należy przekonać go jakimś argumentem lub złożyć ofertę. Nie można żądać, nękać czy terroryzować. Jednak mimo to tolerujemy instytucję, która na porządku dziennym żąda, nęka i terroryzuje i to w coraz szerszym zakresie. Wymaga nie tylko, żebyśmy nie krzywdzili innych i nie zawłaszczali ich dobytku. Nęka nas także, byśmy przekazywali nasze pieniądze na najróżniejsze cele. Wymaga, żebyśmy stosowali się do wciąż zmieniających się zasad odnośnie do tego, co konsumujemy, jak zarządzamy naszą opieką medyczną i w jaki sposób przeprowadzamy transakcje z innyminawet kim są ci inni. I coraz bardziej terroryzuje nas w swojej brutalnej krucjacie przeciwko prywatnej służbie zdrowia.

 

Nieustannie nękani

Nie jest istotne, czy urzędnicy państwowi myślą o tym, aby dbać o nasz dobrobyt, delektować się smakiem władzy, czy prowadzić intratne interesy oparte na swoich wpływach. Rezultat jest taki sam: nagminnie przeszkadza nam się w naszych dążeniach, by żyć, współpracować i wzajemnie czerpać korzyści. To właśnie my jesteśmy gospodarką, którą ośmielają się kierować.

Zwolennicy władzy twierdzą, że bez rozbudowanego rządu, silni będą atakować słabych, a bogaci biednych. Jednak ten argument traci sens, kiedy przeanalizujemy historię organu rządzącego i zdamy sobie sprawę, że władza w końcu zawsze staje po stronie silnych i bogatych przeciwko całej reszcie. Rzeczywiście, władzaco Bastiat nazwał „legalną grabieżą” i schronieniem przed konkurencją — jest źródłem ich siły i niemałego bogactwa.

Ekonomiczne i społeczne teorie dostarczają wystarczająco dużo powodów, by zachować dużą dozę nieufności wobec państwa. Nie wolno nam jednak zapominać o moralnym aspekcie tej kwestii. Rząd, nawet jeśli wydaje się, że postępuje dobrze, ogranicza naszą wolność i ludzką naturę. Wyjątkowo ironicznie przedstawia się fakt, że ludzie, których działania mają przejawiać dobrą wolę i chęć współpracy, uważają przemoc za właściwy środek wiodący do celu.


Pomóż nam popularyzować myśl wolnorynkową. Zostań mecenasem książki Socjalizm, rachunek ekonomiczny i funkcja przedsiębiorcza Jesúsa Huerta de Soto


38 odpowiedzi na „Richman: Licencja na zabijanie, czyli rząd jako zinstytucjonalizowana agresja”

  • „Co trudnego jest tu do zrozumienia? Rząd to szczególna instytucja w społeczeństwie, inna niż pozostałe. Jako jedyna może zgodnie z prawem grozić i stosować przemoc. Funkcjonariusze rządowi, pod pretekstem dozwolonego przez prawo działania, mogą użyć fizycznej siły, łącznie z przemocą ze skutkiem śmiertelnym. I to nie tylko w obronie niewinnego, ale także wobec osób, które nigdy nie stanowiły zagrożenia dla nikogo, ani nie użyły przemocy.”

    Fajna charakterystyka, tylko czym to się różni od anarchii? Wystarczy zamienić słowo „rząd” na „prywatna agencja ochrony”. Bo chyba nikt z libertarian nie jest na tyle naiwny, by sądzić, że w anarchii wszyscy będą przestrzegać aksjomatu o nieagresji.

  • @1 Prywatna agencja ochrony nie miałaby monopolu, czyli – w przeciwieństwie do rządu – nie mogłaby „jako jedyna zgodnie z prawem grozić i stosować przemoc”.

  • Monopol rządu wynika tylko z tego, że jest największą siłą mogącą stosować przemoc na danym terytorium. Prawo jest egzekwowane dlatego, że rząd może używać przemocy, a nie rząd może używać przemocy dlatego, że prawo jest egzekwowane. Dlaczego PAO miałaby nie robić tego samego? Po prostu przemocą narzuciłaby na terenie swojej działalności prawo. Tak naprawdę świat składa się z kilkuset agencji ochrony zwanych państwami, których własność jest podzielona między różne podmioty, a które podzieliły między siebie światowy rynek.

    Balcerek – zobaczę później i się odniosę.

  • Ad 4
    To co Pan opisał to jest sytuacja w otaczającym nas świecie. Z jednym wyjątkiem, państwa nie można nazwać agencją ochrony ponieważ z usług tej ostatniej można zrezygnować.

    Teraz jakby to wyglądało w anarchokapitalizmie (przynajmniej według mnie). Grupa ludzi dogaduje się między sobą jakie prawo będzie obowiązywało na terytorium, które oni posiadają. Następnie agencje ochrony i sądy działają wedle zasad ustalonych w umowie. Jeżeli ktoś się zobowiązał do przestrzegania prawa w „umowie założycielskiej” to poniesie w przypadku jej złamania karę w niej określoną. Jeżeli nie przyjmie „umowy założycielskiej” to może zostać nie wpuszczony na teren jej działania lub w przypadku złamania prawa i uchwycenia na terenie jej obowiązywania zostanie zmuszony do przyjęcia kary zawartej w „umowie założycielskiej”.

  • Ogólnie zgadzam sie, lecz zastanawiam sie jak funkconowalby kraj z mini rzadem, zgodnie z postulatem autora, przy zagrozeniach zewnetrznych np. w geopolitycznym i „historycznym” polozeniu Polski (czyt. w sasiedztwie Rosji i Niemiec).

  • Całe te dywagacje są tyle warte co zeszłoroczny śnieg. Fantazja tych autorów-libertarian jest większa niż 5-letniego dziecka. Ciekawe czy którykolwiek z nich zadał sobie – tak na poważnie – pytanie jak to się stało, że jedno państwo (a tak naprawdę „agencja ochrony”) przejęło monopol na szereg tych usług? Dlaczego nie ma nigdzie „stabilnych” paru agencji ochrony, które pozyskują swoje dochody na zasadzie dobrowolności od swoich „klientów”? Dlaczego klienci nie byli w stanie powstrzymać tych procesów w sposób rynkowy poprzez „codzienny plebiscycik” (używając języka Misesa) za pomocą swoich banknotów??? Taka sytuacja jest po prostu NIEMOŻLIWA. Jest relacja władzy, która zachodzi i ona nie podlega zasadom rynkowym (tzn. zasadom dobrowolności). Jeśli ktoś widzi, że może narzucić swoje warunki gry to tak robi, a nie dobrowolnie z tego rezygnuje i oczekuje, że każdy klient łaskawie mu zapłaci swoją dolę. Jeśli nie ma drugiej siły, która jej się przeciwstawi to kapota i właśnie sytuacja wygląda tak jak wygląda. A nawet jeśli by była to nie ma gwarancji, że ta druga siła nie zrobiłaby dokładnie tego samego co pierwsza! Warunki o których piszą libertarianie i o które tak naprawdę walczą to są warunki panujące ewentualnie na tym drugim świecie, jeśli on w ogóle istnieje… a i tak śmiem w te warunki wątpić. Druga sprawa to jest taka, że aby taka sytuacja w ogóle miała rację bytu wymagałoby to od nas podzielania wspólnego punktu widzenia tzn. przyjęcia aksjomatu o nieagresji jako punktu wyjścia do zagadnień moralno-rynkowych co już jest w ogóle absurdem i rzeczą niemożliwą. Sami libertarianie sprzeczają się między sobą na masę różnych tematów, a podobno wychodzą od tego samego aksjomatu! Dywagacje na temat anarchokapitalizmu są pustymi dywagacjami, bo libertarianie chcieli by urynkowić władzę i stosowanie przemocy, a jak widać żaden z członków społeczeństwa nie tylko nie jest tym zainteresowany, ale nawet jeśli byłby zainteresowany to nie gwarantuje to stabilności i równowagi takiego środowiska. Prędzej czy później agencje ochrony dogadałyby się między sobą i rozparcelowały teren nie pytając się nikogo o zgodę (i tak też się właśnie historycznie stało i tak też jest teraz!). Pani sprzątająca ubikacje w swoim codziennym plebiscycie i siłą nabywczą może tak naprawdę naskoczyć wielkim korporacjom i nie tylko. Polecam kubeł zimnej wody na głowę. KZ

  • Pan Krzysztof naoglądał się serii „Resident Evil”. Już przy wątku z Somalią tłumaczyłem, że gdyby miał Pan rację to światem już od dawna powinno rządzić jedno super państwo, a USA powinny nadal być kolonią angielską.
    Dobrowolna wymiana jest bardziej efektywna niż zdobywanie dóbr przemocą, gdyby było inaczej to nadal bylibyśmy na etapie plemion koczowniczych.
    Proszę także trzymać się terminologii i nie porównywać państwa z agencją ochrony.

    „Jeśli ktoś widzi, że może narzucić swoje warunki gry to tak robi, a nie dobrowolnie z tego rezygnuje i oczekuje, że każdy klient łaskawie mu zapłaci swoją dolę”.
    „… a jak widać żaden z członków społeczeństwa nie tylko nie jest tym zainteresowany, ale nawet jeśli byłby zainteresowany to nie gwarantuje to stabilności i równowagi takiego środowiska”.
    Natomiast te kwestie są ciekawe. To niestety szara rzeczywistość otaczającej nas demokracji. Też czasami myślę, że propagowanie kapitalizmu jest bezcelowe i szkoda czasu i energii chociażby Panów z IM.
    Przed wyborami prezydenckimi w 2010 oglądałem wywiad, w którym dziennikarz zadał JKM pytanie: „Po co pan startuje w wyborach skoro ma pan 3% poparcia i tak pan nie wygra”?
    Może powinniśmy przestać edukować innych (co staram się robić wśród znajomych przy każdej możliwej okazji)?
    Czy lekarz przestaje operować pacjenta pomimo, że ma on małe szanse na przeżycie?
    Trzeba pamiętać, że ziarno gdy upadnie na urodzajną ziemię to wyda plon stokrotny.
    Mises i Rothbard to ludzie m.in. dzięki, którym zacząłem rozumieć otaczającą mnie rzeczywistość. Gdybym nie stał na barkach tych gigantów, w żaden sposób nie mógłbym „ratować” mojej rodziny i znajomych, przed zgnilizną intelektualną lewicy.

  • @grudge

    Naoglądałem się różnych rzeczy, ale na pewno nie wierzę w gruszki na wierzbie i głupoty wygłaszane przez niektórych libertarian takie jak głosi np. Walter Block że na prywatnych drogach nie byłoby w ogóle korków jak na publicznych drogach, bo zostałby zoptymalizowany ruch kołowy. I tak jest praktycznie z całym libertarianizmem w jego najbardziej skrajnej postaci.

    Może i pojawiło się tłumaczenie, ale w 100% nietrafne. To czy mam rację czy nie tak naprawdę nie ma żadnego znaczenia, bo rzeczywistość sama mówi za siebie. Tam gdzie jest więcej wolnego rynku i dąży się do błogiego stanu wolności i dobrowolnej wymiany tam jest niestety syf, kiła i mogiła i dobrowolna wymiana odbywa się zza lufy karabinu. Prawo stanowi silniejszy, a nie słabszy. Autorom-libertarianom polecam przyjąć smutną prawdę, że słaby nigdy nie będzie dyktował warunków silniejszemu i silniejszy nie będzie potulnie przytakiwał słabszemu, który będzie mu decydował swoją mizerną siłą nabywczą ile może zarobić. Pan tego najwyraźniej nie rozumie i ignoruje fakt, że kapitalizm nie towarzyszył nam od zarania dziejów. Kapitalizm jest „teoretyczną” koncepcją, która proponuje przemodelować społeczeństwo na pewną modłę i tyle. Podobnie jak socjalizm. Jeśli np. socjalizm jest tak sprzeczny z ludzką naturą to dlaczego w takim razie jest go relatywnie więcej a nie mniej? Dlaczego skoro wolny rynek jest naturalnym stanem rzeczy to tak naprawdę musimy o niego walczyć? Libertarianizm już dawno temu zjadł swój własny ogon, gubiąc się kompletnie we własnych teorematach i tracąc kontakt z rzeczywistością.

    Podstawowy błąd, który Pan prawi:

    „Dobrowolna wymiana jest bardziej efektywna niż zdobywanie dóbr przemocą, gdyby było inaczej to nadal bylibyśmy na etapie plemion koczowniczych.”

    To użyjemy ulubionego argumenciku Rothbarda.
    Jestem na wyspie z Panem i jestem od Pana silniejszy. Co jest dla mnie bardziej efektywne, zagonić Pana siłą do zapieprzania na mój własny dobrobyt i samemu zająć się innymi rzeczami czy też łaskawie czekać aż przyjmie Pan moją ofertę wymiany? Jest Pan w stanie przeprowadzić dowód logiczny?

  • Ad 9 Krzysztof Zawada
    „To użyjemy ulubionego argumenciku Rothbarda.
    Jestem na wyspie z Panem i jestem od Pana silniejszy. Co jest dla mnie bardziej efektywne, zagonić Pana siłą do zapieprzania na mój własny dobrobyt i samemu zająć się innymi rzeczami czy też łaskawie czekać aż przyjmie Pan moją ofertę wymiany? Jest Pan w stanie przeprowadzić dowód logiczny”?
    Oczywiście, że jestem w stanie przeprowadzić logiczny dowód, już je obalam.
    Jesteśmy razem na bezludnej wyspie, Pan jest silniejszy. Pomimo, że neguje Pan założenia libertarianizmu, a także wydaje mi się kapitalizmu, to punktem, w którym musimy się zgodzić jest to, że ludzie mają różnorodne zdolności.
    Zgodnie z teorią kosztów komparatywnych nawet jak będzie Pan we wszystkim lepszy ode mnie to i tak bardziej się opłaca podzielić pracę niż zrzucać obowiązki na stronę słabszą.
    Przyjmijmy jednak, że sama moja praca wystarczy do utrzymania nas w dobrym stanie. Powiedzmy, że się zbuntuje, wywiąże się walka i zginę. Wtedy sam Pan będzie musiał troszczyć o swoje utrzymanie co spowoduje (zgodnie z teorią kosztów komparatywnych), że będzie Pan miał mniej dóbr.
    Dodam tylko, że gdyby został Pan sam to choroba bądź złamie kończyny mogłyby się zakończyć śmiercią.
    W innym wariancie narzucenia mi własnej woli, to choroba bądź złamanie kończyny przez Pana, skończyłoby się dobiciem przeze mnie zamiast udzieleniem pomocy.

    „Kapitalizm jest „teoretyczną” koncepcją, która proponuje przemodelować społeczeństwo na pewną modłę i tyle. Podobnie jak socjalizm. Jeśli np. socjalizm jest tak sprzeczny z ludzką naturą to dlaczego w takim razie jest go relatywnie więcej a nie mniej? Dlaczego skoro wolny rynek jest naturalnym stanem rzeczy to tak naprawdę musimy o niego walczyć”?
    Jeżeli wolność według Pana nie jest stanem naturalnym to pomimo deklaracji nie jest Pan libertarianinem.
    Socjalizm nie jest sprzeczny z ludzką naturą bo każdy człowiek woli mieć więcej mniejszym wysiłkiem, jak wynika z prakseologii.
    Socjalizmu jest coraz więcej z powodu demokracji, która narzuca mniejszości prawa większości. Obietnice, a nawet krótkoterminowe korzyści przekonują tłuszczę (nieudaczników życiowych czyli 99% oburzonych) do socjalizmu ponieważ wtedy robiąc mniej dostają więcej, kosztem innych.
    Przykład PIIGS pokazuje, że w okresie średnio i długoterminowym jest to katastrofalne.

  • @grudge

    Teoria kosztów komparatywnych to jest niestety teoria. Nie jest to w żaden sposób fakt naukowy, a jedynie próba wciśnięcia ludziom, aby zamiast zniewalać siebie nazwajem dokonywali pokojowej współpracy i wymiany gospodarczej.

    Niestety, ale matematyka mówi sama za siebie. Jeśli Pan umie zebrać 5 jabłek na godzinę lub 10 gruszek na godzinę, a ja 15 jabłek / 30 gruszek na godzinę to jeśli będzie Pan pracował na mój dobrobyt to mam w najgorszej postaci mam 20 owoców co godzinę, a w najlepszej 40 owoców. Proszę mi pokazać w wyniku jakiej wymiany zbliżyłbym się do górnej granicy tej wartości.

    Proszę nie dodawać dodatkowych wątków jak choroby, plagii czy inne, bo te czynniki mogą być całkowicie pominięte i tylko zaciemniają prawdziość zagadnień o którym mówimy.

    Nigdzie się nie deklarowałem jako libertarianin, a jeśli tak to proszę o wskazanie takiego manifestu. Niektóre elementu libertarianizmu są ciekawe i godne uwagi/rozważenia, a niektóre można spokojnie włożyć między bajki.

    Wolność nie jest stanem naturalnym, bo gdyby tak było to wszyscy bylibyśmy wolni od urodzenia, podzielali wspólny pogląd na ten temat i kapitalizm w swojej radykalnej formie towarzyszyłby nam od zarania dziejów i żaden inny system. Zonk?

    Człowiek jest wolny dopóki ma narzędzia do obrony przed silniejszym osobnikiem. Podobnie jest z własnością. To co jest naszą własnością, a co nie decyduje możliwość użycia siły i przemocy wobec innego osobnika, który chce nam to zabrać, a nie „teoria praw własności”. Teoria praw własności nie obroni Pana przed najazdem na swoją własność innych osobników.

    I w ten sposób dochodzimy do ważnej kwestii.
    Cała teoria pierwotnego zagospodarowania (zawłaszczenia) jest o kant… (myślę, że nie muszę kończyć). Jak Pan zagospodaruję ziemię a ja przyjdę na gotowe i Panu spuszczę manto i ją zabiorę (a jest Pan słabszy) to dopóki nie znajdzie Pan silniejszego osobnika to może Pan się poskarżyć wyłącznie Stwórcy, że jestem „be” i nie chce przestrzegać prawa pierwotnego zagospodarowania (zawłaszczenia) i libertariańskich aksjomacików. Rozumie Pan o czym ja piszę?

    Tak samo jest na wyspie. To SILNIEJSZY decyduje czy przystąpi do dyskusji ze słabszym i jego prawach na wyspie, a nie na odwrót. Będzie to wyłącznie oznaka jego dobrej woli, że nie zniewoli słabszego i tyle.

  • „Niestety, ale matematyka mówi sama za siebie. Jeśli Pan umie zebrać 5 jabłek na godzinę lub 10 gruszek na godzinę, a ja 15 jabłek / 30 gruszek na godzinę to jeśli będzie Pan pracował na mój dobrobyt to mam w najgorszej postaci mam 20 owoców co godzinę, a w najlepszej 40 owoców. Proszę mi pokazać w wyniku jakiej wymiany zbliżyłbym się do górnej granicy tej wartości”.
    Teoria kosztów komparatywnych odnosi się do produktów o róznej wartości, niekoniecznie komplementarnych. Proszę zapoznać się z teorią i przeprowadzić jeszcze raz obliczenia.

    „Proszę nie dodawać dodatkowych wątków jak choroby, plagii czy inne, bo te czynniki mogą być całkowicie pominięte i tylko zaciemniają prawdziość zagadnień o którym mówimy”.
    Prosze nie polemizować z logiką zdażeń. Jak będzie Pan wybierał tylko wygodne dla Pana elementy to udowodni Pan, że komunizm jest najlepszym ustojem w historii (co by przeczyło historii).

    „Wolność nie jest stanem naturalnym, bo gdyby tak było to wszyscy bylibyśmy wolni od urodzenia, podzielali wspólny pogląd na ten temat i kapitalizm w swojej radykalnej formie towarzyszyłby nam od zarania dziejów i żaden inny system. Zonk”?
    Implikacją tego zdania, że wolnym jest ten, który uznaje wyższość kaptalizmu. Musze postawić zero zarówno przy prawdzie jak i fałszu.

    „Człowiek jest wolny dopóki ma narzędzia do obrony przed silniejszym osobnikiem. Podobnie jest z własnością. To co jest naszą własnością, a co nie decyduje możliwość użycia siły i przemocy wobec innego osobnika, który chce nam to zabrać, a nie „teoria praw własności”. Teoria praw własności nie obroni Pana przed najazdem na swoją własność innych osobników”.
    „Tak samo jest na wyspie. To SILNIEJSZY decyduje czy przystąpi do dyskusji ze słabszym i jego prawach na wyspie, a nie na odwrót. Będzie to wyłącznie oznaka jego dobrej woli, że nie zniewoli słabszego i tyle”.
    To tylko Pana zdanie.
    To jest kwestia poszanowania drugiej osoby i jej własności. Ja uważam, ze wiekszą korzyśc będę miał ze współpracy, Pan z użycia przemocy. Ekonomia austriacka udowodniła wyższośc współpracy na przemocą, aczkolwiek rzeczywistość pokazuje przykład Kaddafiego czy Hussajna, którzy przemocą dużo uzyskali ale i tak szczęsli jak psy. Między innymi dlatego wspólpraca jest bardziej efektywna od przemocy bo nie narażamy się na ryzyko zemsty.

  • Jak bardzo temat na czasie. Skoro rząd jest taki dobry to czemu musi bazować na przemocy? Tusk powtórzył manewr Portugalczyków:
    „12:56 Podwyżka dla policjantów
    Polska armia, wojsko i policja będą pod szczególną opieką, także finansową. Rewidując system emerytalny, nie możemy zapominać o tym, że przygniatająca większość policjantów i żołnierzy zarabia za mało. Dlatego szykujemy około lipca 2012 r. podwyżkę pensji o około 300 zł. Chcemy ją powtórzyć pod koniec kadencji”.
    Źródło: http://www.bankier.pl/wiadomosc/Na-zywo-Expose-premiera-godzina-konkretow-2440543.html

  • @grudge

    Z całym szacunkiem, ale jeśli Pan się powołuję na teorię celem udowodnienia twierdzenia to też na Panu leży ciężar dowodowy + przeprowadzenie poprawnych obliczeń a nie na mnie. Jeśli nie jest Pan w stanie przeprowadzić takich obliczeń dla 2 osób i 2 różnych dóbr to właściwie na jakiej podstawie Pan głosi wszem i wobec słuszność tej teorii??? Uzyskam odpowiedź na to pytanie?

    Druga sprawa to ja przedstawiłem uproszczony model, który w żaden sposób nie jest naciągany. Nie przedstawiam faktów w zawiły sposób, nie dokładam dodatkowych czynników i elementów jak Pan w swoich poprzednich postach. Jeśli Pan nie jest w stanie operować danymi na tak małym modelu to nie wiem jakim prawem zabiera się Pan do opisywania bardziej złożonych zjawisk z większą liczbą czynników i trudzi się w dowodzeniu swoich twierdzeń. Proszę również mi powiedzieć, które to też moje dane są na tyle fałszywe, że zakrzywiają obraz na moją korzyść i próbują dowieść tez nieprawdziwych?

    Pan po prostu nie umie przyjąć do wiadomości, że dobrowolna wymiana nie jest najlepszym mechanizmem, a jest jednym z możliwych. Jeśli jest Pan mi w stanie udowodnić w przedstawionym przeze mnie modelu, że mogę mieć za pomocą dobrowolnej wymiany min. 40 owoców + osobnik słabszy będzie również posiadał owoce to pogratuluję. Bo nie wiem czy do Pana już to dotarło, ale jest nierealne, bo żaden z nas by nie przystał na taką relację wymiany tychże owoców.

    P

  • @7

    „Prędzej czy później agencje ochrony dogadałyby się między sobą i rozparcelowały teren nie pytając się nikogo o zgodę (i tak też się właśnie historycznie stało i tak też jest teraz!).”

    Bardzo możliwe. Sam na ten temat pisałem, ale trochę inaczej widzę proces monopolizacji:

    http://libertarianizm.net/thread-1078.html

  • @kawador

    Nawet nie bardzo możliwe, ale prawdziwe. Wystarczy przeanalizować jak poszczególne plemiona na siebie najeżdżały i podbijały nawzajem np. na terenie Polski. Również polecam lekturę libertariańskiego autora A.J. Nock’a, który również o tym wspomina w swojej książce „Państwo – nasz wróg”.

  • Ad 14 Krzysztof Zawada
    Panie Krzysztofie, pomylił się Pan we wszystkich pozostałych kwestiach więc i tutaj wskażę sofizmat.
    „Druga sprawa to ja przedstawiłem uproszczony model, który w żaden sposób nie jest naciągany. Nie przedstawiam faktów w zawiły sposób, nie dokładam dodatkowych czynników i elementów jak Pan w swoich poprzednich postach. Jeśli Pan nie jest w stanie operować danymi na tak małym modelu to nie wiem jakim prawem zabiera się Pan do opisywania bardziej złożonych zjawisk z większą liczbą czynników i trudzi się w dowodzeniu swoich twierdzeń. Proszę również mi powiedzieć, które to też moje dane są na tyle fałszywe, że zakrzywiają obraz na moją korzyść i próbują dowieść tez nieprawdziwych”?
    Po pierwsze moje poglądy są przedstawione przeze mnie w tak banalny sposób, że nie miałem pojęcia, iż ktokolwiek może mieć problem z ich zrozumieniem.
    W jaki sposób Pana model fałszuje rzeczywistość? Tym, że nie rozważa innych możliwych skutków założeń. Posłużę się analogią.
    Mamy tylko ziarno na tej wyspie jako żywność. Aby móc przeżyć więcej niż jeden rok musimy połowę tego ziarna zasadzić. Pan natomiast upiera się, że jak zjemy całość w tym roku to będziemy bardziej syci. Nie widzi Pan tego, że w przyszłym roku umrzemy z głodu. To jest słabość Pańskiego modelu. Zamiast spojrzeć realnie próbuje mnie Pan wtłoczyć w ustalone przez siebie ramy.

    1. Post numer 9 „To użyjemy ulubionego argumenciku Rothbarda.
    Jestem na wyspie z Panem i jestem od Pana silniejszy. Co jest dla mnie bardziej efektywne, zagonić Pana siłą do zapieprzania na mój własny dobrobyt i samemu zająć się innymi rzeczami czy też łaskawie czekać aż przyjmie Pan moją ofertę wymiany? Jest Pan w stanie przeprowadzić dowód logiczny”?
    2. Post numer 11 „Niestety, ale matematyka mówi sama za siebie. Jeśli Pan umie zebrać 5 jabłek na godzinę lub 10 gruszek na godzinę, a ja 15 jabłek / 30 gruszek na godzinę to jeśli będzie Pan pracował na mój dobrobyt to mam w najgorszej postaci mam 20 owoców co godzinę, a w najlepszej 40 owoców. Proszę mi pokazać w wyniku jakiej wymiany zbliżyłbym się do górnej granicy tej wartości”.
    W punkcie numer dwa zmienił Pan punkt odniesienia w stosunku do punktu numer jeden, bazując na błędnych przesłankach (lub może celowo aby ukradkiem wycofać się ze swojego błędu?). W punkcie numer dwa założył Pan, że po użyciu przymusu będę pracował tak samo wydajnie jak dążąc do wymiany lub opisuje Pan stan grabieży po tym jak pracowałem wydajnie sądząc, ze dokonamy dobrowolnej wymiany. Punkt numer jeden pokazuje wyraźnie, że zmuszenie mnie do pracy na Pana rzecz nastąpi przed jej rozpoczęciem.
    Jeszcze jedno, wyraźnie Pan zaznaczył „…zapieprzania na mój własny dobrobyt i samemu zająć się innymi rzeczami …”co jest sugestią, że tylko ja będę na nas obydwóch pracował i do tego odniosłem teorię kosztów komparatywnych (znów mam nadzieję, ze nie było to celowe zmylenie przeciwnika).

  • @Krzysztof Zawada
    „Cała teoria pierwotnego zagospodarowania (zawłaszczenia) jest o kant… (myślę, że nie muszę kończyć). Jak Pan zagospodaruję ziemię a ja przyjdę na gotowe i Panu spuszczę manto i ją zabiorę (a jest Pan słabszy) to dopóki nie znajdzie Pan silniejszego osobnika to może Pan się poskarżyć wyłącznie Stwórcy, że jestem „be” i nie chce przestrzegać prawa pierwotnego zagospodarowania (zawłaszczenia) i libertariańskich aksjomacików.”

    Teoria pierwotnego zawłaszczenia mówi o tym, kto powinien być uznany za właściciela w świetle prawa. Jak ktoś zabierze przemocą zagospodarowane i nie będzie siły, by mu to odebrać, to będzie tego w praktyce właścicielem. Ale teoria temu nie przeczy.

  • Ad 14
    Zapytam z ciekawości, jakie są systemy równorzędne bądź nadrzędne do dobrowolnej wymiany pod względem efektywności?

  • @16

    „Nawet nie bardzo możliwe, ale prawdziwe. Wystarczy przeanalizować jak poszczególne plemiona na siebie najeżdżały i podbijały nawzajem np. na terenie Polski. Również polecam lekturę libertariańskiego autora A.J. Nock’a, który również o tym wspomina w swojej książce „Państwo – nasz wróg”.”

    Ale mnie nie musi Pan edukować. Ja jestem libertarianinem i to nie jest tak, że żyje w błogim stanie nieświadomości co do działania Odwiecznych Praw. Po prostu wkurza mnie jak ktoś wyskakuje z argumentem typu „libertarianie to 5-letnie dzieci”. Na forum polskim forum czarno-żółtych toczą się różne dyskusje i znakomita większość libertarian jest doskonale świadoma tej oczywistości, o której Pan pisze. Cały szkopuł w tym, że bardzo ludzi ciągle WIERZY w państwo, w mityczny „interes narodowy”, „dobro ogółu” etc, a to są wszystko brednie. Nock pisał, że państwo jest albo złem koniecznym (jego istnienie determinowane jest przez sytuacje geopolityczną), albo złem nie do zniesienia. I tego się trzymajmy, a unikniemu wielu rozczarowań i nie będziemy musieli co rusz zwalać winy na „obcych agentów” czy „żydowskich bankierów”.

  • polecam świetny wykład o podobnej tematyce:
    „do we need government”
    http://www.youtube.com/watch?v=ItjiDWa48q4

  • A ja polecam to – kolejny głos, tym razem nielibertariański, kwestionujący Hobbesowski mit, zakładający, że ludzie potrzebują zewnętrznego suwerena, który ich przymusi do konserwacji kapitału i poszanowania reguł gry:

    http://kryzys.mises.pl/2009/10/

  • @Rafał Rudkowski

    „Teoria pierwotnego zawłaszczenia mówi o tym, kto powinien być uznany za właściciela w świetle prawa. Jak ktoś zabierze przemocą zagospodarowane i nie będzie siły, by mu to odebrać, to będzie tego w praktyce właścicielem. Ale teoria temu nie przeczy.”

    Pustosłowie. W świetle jakiego prawa? Prawa silniejszego? Czy może tej idealistycznej koncepcji prawa, która „zmusza” każdego z nas do podporządkowania się idealistycznemu bytowi jakim jest TPZ? Jestem silniejszy i mogę zawłaszczyć czyjąś rzecz, ale w jakiś magiczny sposób „teoria pierwotnego zagospodarowania” zmusza mnie w „świetle swojego prawa”, abym tego nie uczynił tak?

    Teoria pierwotnego zagospodarowania jest błędna u podstaw. Kwestia posiadania jest zależna od możliwości i zdolności ochrony mienia, a nie od zagospodarowania. Odwołanie się do tej teorii nic nie da, bo teoria nie ochroni nas przed zewnętrznym agresorem. Właścicielem jest zawsze ten kto potrafi ustrzec swoją własność przed innymi osobnikami i dlatego też zagospodarowanie nie ma tu nic do rzeczy.

  • @grudge

    Nie dojdziemy do porozumienia, bardzo mi przykro.
    Napisałem w przenośni, że to od wilka zależy czy będzie prowadził negocjację z owcą, a Pan mi zarzuca, że nie rozważam innych możliwości. Nie wiem po co mam rozważać inne możliwości, jeśli punktem wyjścia do rozważania jakichkolwiek innych możliwości jest zaakceptowanie faktu, że jeśli wilk nie pozwoli owcy na negocjację to dodawanie dalszych czynników do modelu nie ma sensu. Dalej, nie umie Pan przyjąć do wiadomości prostego faktu, że praca niewolnicza może przynosić większe owoce, aniżeli dobrowolna wymiana. Jeśli posiada Pan umysł ścisły to jest Pan w stanie stworzyć taką proporcję, która udowodni błędy logiczne moich powyższych twierdzeń i w wyniku dobrowolnej wymiany liczba owoców będzie większa po jednej ze stron. Dane już Pan posiada, więc życzę powodzenia, bo ma to przełożenie na język matematyczny.

  • Stanisław Kwiatkowski

    Nie czytałem całej dyskusji, ale tylko jedna sprawa, bo ten wątek przewija się regularnie:

    Koncepcja pierwotnego zawłaszczenia NIE MA na celu tłumaczenia stosunków własności. Ona jest POSTULATEM. Zazwyczaj normatywnym, czasem pozytywnym, ale tak czy inaczej – postulatem, propozycją, nie próbą wyjaśnienia jak działa to, co obecnie potocznie rozumiemy jako własność.

  • Ad 24 Krzysztof Zawada
    Panie Krzysztofie pytanie brzmiało jak bym Pana przekonał do dobrowolnej wymiany. Przekonałbym teorią kosztów komparatywnych i argumentowałbym konsekwencjami błędnej decyzji takimi jak podałem. Proszę odpowiedzieć teraz w jaki sposób odrzuciłby Pan moje argumenty.

  • Ad Krzysztof Zawada
    Cofam mój poprzedni post.
    „Jestem na wyspie z Panem i jestem od Pana silniejszy. Co jest dla mnie bardziej efektywne, zagonić Pana siłą do zapieprzania na mój własny dobrobyt i samemu zająć się innymi rzeczami czy też łaskawie czekać aż przyjmie Pan moją ofertę wymiany? Jest Pan w stanie przeprowadzić dowód logiczny”?
    Efektywniejsze jest dla Pana zaproponować współpracę, ponieważ wtedy nie naraża się Pan na ryzyko, że przy najbliższej okazji uznam za zbędnego i wbiję zaostrzony kij w plecy.

  • @23 Krzysztof Zawada
    „Pustosłowie. W świetle jakiego prawa? Prawa silniejszego? Czy może tej idealistycznej koncepcji prawa, która „zmusza” każdego z nas do podporządkowania się idealistycznemu bytowi jakim jest TPZ? Jestem silniejszy i mogę zawłaszczyć czyjąś rzecz, ale w jakiś magiczny sposób „teoria pierwotnego zagospodarowania” zmusza mnie w „świetle swojego prawa”, abym tego nie uczynił tak?”

    Nie. Skąd Pan wziął taką dziwaczną interpretację teorii pierwotnego zawłaszczenia (zagospodarowania)? Teoria nikogo do niczego nie zmusza, ani też nikogo nie „chroni”. Może to natomiast robić prawo poparte środkami przymusu. Ale czasem pojawia się kwestia, komu te środki przymusu mają służyć. TPZ może być pewną wskazówką (choć w obecnych czasach ma małe zastosowanie). Mogę się zgodzić, że „Właścicielem jest zawsze ten kto potrafi ustrzec swoją własność przed innymi osobnikami”, ale zdolność tę dają mu środki przymusu prawnego. Gdyby tak nie było, to np. moja babcia nie byłaby właścicielem niczego, bo jej zdolność osobistej obrony mienia jest bliska zeru. Jednak środki przymusu działają (na ogół) według pewnych prawideł (czyli prawa) i do ustanowienia tych prawideł przydają się pewne teorie, np. teoria pierwotnego zawłaszczenia. Powtarzam raz jeszcze, ta teoria nie mówi, kto jest właścicielem, ani nie przeczy tezie, że właścicielem jest ten, kto dysponuje mocą ochrony swojej własności przed innymi.

  • Ad 11 Krzysztof Zawada
    „Nigdzie się nie deklarowałem jako libertarianin, a jeśli tak to proszę o wskazanie takiego manifestu”.
    Wątek: „Pogorzelski: Kościół w sprawie kryzysu finansowego.
    http://mises.pl/blog/2011/11/16/pogorzelski-kosciol-w-sprawie-kryzysu-finansowego/
    Post 15 z dnia 16.11.2011 godz 15.12.
    Pana słowa:
    „Sam nie jestem radykalnym libertarianem …”.
    Jeżeli nie radykalnym to znaczy, że umiarkowanym.

  • @grudge

    Czemu Pan wyrywa fragment, a nie przedstawi mojej wypowiedzi całościowo?

    „Sam nie jestem radykalnym libertarianem, ale ta encyklika to tak naprawdę socjalizm z ludzką twarzą i nic innego.”

    Fragment ten oznacza nie mniej nie więcej, że nawet dla człowieka zdrowomyślącego ta encyklika to nie jest epopeja wolnego rynku! Ale to nie jest żadna deklaracja umiarkowanego libertarianizmu!

    Proszę nie stosować takich erystycznych sztuczek!

  • Ad 30 Krzysztof Zawada
    Panie Krzysztofie, teraz rozumiem dlaczego nie mógł Pan zrozumieć moich postów. Sformułowanie, którego Pan użył oznacza dokładnie to co napisałem. Jeżeli chciał Pan coś innego napisać to prawidłowa forma powinna brzmieć: Sam nie jestem libertarianem, ale ta encyklika to tak naprawdę socjalizm z ludzką twarzą i nic innego. Jeżeli Pan mi nie wierzy to proszę to skonsultować z nauczycielem języka polskiego ze szkoły podstawowej.

  • @grudge

    Dziękuję, że mnie pan odsyła do nauczyciela języka polskiego ze szkoły podstawowej. Jednakże to panu polecam uważne przeczytanie mojego fragmentu i ponownie logiczne przeanalizowanie. Gdybym chciał się zadeklarować jako libertarianin w jakikolwiek sposób to bym to po prostu zrobił, a nie pisałbym naokoło. Powtórzę to co napisałem i napiszę używając troszkę innych prostszych słów, może to Pan „załapie”…

    „Fragment ten oznacza nie mniej nie więcej, że nie tylko na płaszczyźnie radykalnego libertarianizmu ta encyklika ma oddźwięk anty-rynkowy (bo ma), ale również dla ludzi, którzy rozumieją mechanizmy wolnego rynku na płaszczyźnie zdrowego rozsądku”.

    Jako, że jestem autorem tej wypowiedzi to przedstawiam panu powyżej co – używając języka szkolnego – „autor miał na myśli”, więc może pan oddelegować swojego nauczyciela języka polskiego, który panu pomagał w interpretacji moich słów.

    Widać też, że jest pan humanistą a nie ścisłowcem, bo jak dowodów matematycznych nie było, tak i dalej nie ma.

  • Ad 32 Krzysztof Zawada
    Skoro nie umie Pan przekazać swoich poglądów, to nie można mieć do mnie o to pretensji. Literalne znaczenie tego fragmentu jest takie jak napisałem.

    „Jako, że jestem autorem tej wypowiedzi to przedstawiam panu powyżej co – używając języka szkolnego – „autor miał na myśli”, więc może pan oddelegować swojego nauczyciela języka polskiego, który panu pomagał w interpretacji moich słów”.
    Nie mam kłopotów z językiem polskim i zrozumieniem słowa pisanego.
    Właśnie dlatego zaproponowałem konsultację bo widzę u Pana takowe problemy.

    „Widać też, że jest pan humanistą a nie ścisłowcem, bo jak dowodów matematycznych nie było, tak i dalej nie ma”.
    „Widać też, że jest pan humanistą a nie ścisłowcem, bo jak dowodów matematycznych nie było, tak i dalej nie ma”.
    Tu się Pan myli ukończyłem ekonomię. Nie rozumiem jednak jakie znaczenie dla naszej dyskusji ma profil wykształcenia.

    Nie muszę się specjalnie wysilać bowiem dowód jest na przykład w „Human Action”.
    Teoria kosztów komparatywnych jest dla dobrowolnej wymiany, dlatego nie mógłbym przedstawić wymaganego dowodu w ramach, które Pan ustalił, ponieważ zakładają one zagarnięcie wszytkich dóbr. Także wyliczenia, które Pan przedstawił nie są dla tej teorii i nie mogą być jej przypisane.

    Wrócę jednak do początku całej dyskusji i odwołam się do mojego postu numer 27:

    Ad Krzysztof Zawada
    Cofam mój poprzedni post.
    „Jestem na wyspie z Panem i jestem od Pana silniejszy. Co jest dla mnie bardziej efektywne, zagonić Pana siłą do zapieprzania na mój własny dobrobyt i samemu zająć się innymi rzeczami czy też łaskawie czekać aż przyjmie Pan moją ofertę wymiany? Jest Pan w stanie przeprowadzić dowód logiczny”?
    Efektywniejsze jest dla Pana zaproponować współpracę, ponieważ wtedy nie naraża się Pan na ryzyko, że przy najbliższej okazji uznam za zbędnego i wbiję zaostrzony kij w plecy.

  • @grudge

    Dobrze Panie grudge, proszę mi przedstawić taki dowód matematyczny na swoich zmiennych w określonym przykładzie, który udowodni wyższość pańskiej tezy nad moją. Tutaj też Pan spasuje czy w końcu doczekam się przełożenia na język matematyczny?

    Z innej beczki.

    Co dłużej istniało w naszej historii, praca niewolnicza czy dobrowolna? I jak to się ma do teorii kosztów komparatywnych skoro tacy władcy powinni – wg pańskiego toku myślenia – zdać sobie sprawę, że bardziej opłacalne i racjonalne byłoby dla nich dobrowolne zatrudnienie ludzi, aniżeli zmuszanie ich do budowy np. piramid? Skoro każdy władca miał o wiele większa szansę być „dziabniętym” zaostrzonym kijem w plecy. Może mi Pan wytłumaczyć jak to jest? Bo z tego można by wywnioskować, że praca niewolniczna była bardziej efektywna i racjonalna.
    A zgodnie z główną tezą Misesa w HA „ludzie działają racjonalnie”.

  • Ad 34 Krzysztof Zawada
    „Dobrze Panie grudge, proszę mi przedstawić taki dowód matematyczny na swoich zmiennych w określonym przykładzie, który udowodni wyższość pańskiej tezy nad moją. Tutaj też Pan spasuje czy w końcu doczekam się przełożenia na język matematyczny”?

    Miał być dowód logiczny:

    „Jestem na wyspie z Panem i jestem od Pana silniejszy. Co jest dla mnie bardziej efektywne, zagonić Pana siłą do zapieprzania na mój własny dobrobyt i samemu zająć się innymi rzeczami czy też łaskawie czekać aż przyjmie Pan moją ofertę wymiany? Jest Pan w stanie przeprowadzić dowód logiczny”?
    Proszę nie zmieniać reguł gry. Dałem Panu odpowiedź teraz proszę ją obalić.

  • @35

    W takim razie z tego wynika, że ludzie postępują nielogicznie, bo nie umieją znaleźć tych korzyści w dobrowolnej pracy i wymianie o której Pan mówi.

    Ja ze swojej dowód logiczny dałem. Napisałem Panu go tutaj

    „Niestety, ale matematyka mówi sama za siebie. Jeśli Pan umie zebrać 5 jabłek na godzinę lub 10 gruszek na godzinę, a ja 15 jabłek / 30 gruszek na godzinę to jeśli będzie Pan pracował na mój dobrobyt to mam w najgorszej postaci mam 20 owoców co godzinę, a w najlepszej 40 owoców. Proszę mi pokazać w wyniku jakiej wymiany zbliżyłbym się do górnej granicy tej wartości.”

  • Ad 36 Krzysztof Zawada
    „W takim razie z tego wynika, że ludzie postępują nielogicznie, bo nie umieją znaleźć tych korzyści w dobrowolnej pracy i wymianie o której Pan mówi”.
    Czy mam przez to rozumieć, że mój argument o większej efektywności dobrowolnej wymiany przekonał Pana?

    To czy ludzie postępują logicznie czy też nie, nie jest przedmiotem sporu. Jeżeli uzgodnimy zdanie co do głównego sporu to mogę w następnej kolejności (i jeżeli będzie Pan chciał kontynuować dysputę w tym temacie) także odnieść się do tego zagadnienia.

    „Ja ze swojej dowód logiczny dałem. Napisałem Panu go tutaj”.
    Ten wywód ma jedną wadę, zakłada, że wszystko pójdzie optymalnie po Pana myśli. Proszę nie brać tego do siebie ale gdyby tak było to Napoleon podbiłby Rosję, a Hitler wygrał Drugą Wojnę Światową. Ja w swoich założeniach przyjmuję różne warianty rozwoju wydarzeń dlatego nawet jako strona silniejsza wybrałbym dobrowolną wymianę i starałbym się być jak najbardziej użyteczny dla mojego współtowarzysza.

  • Szanowni dyskutanci .
    1/ komparatywność…zacznijmy od cytatu
    „Niestety, ale matematyka mówi sama za siebie. Jeśli Pan umie zebrać 5 jabłek na godzinę lub 10 gruszek na godzinę, a ja 15 jabłek / 30 gruszek na godzinę to jeśli będzie Pan pracował na mój dobrobyt to mam w najgorszej postaci mam 20 owoców co godzinę, a w najlepszej 40 owoców. Proszę mi pokazać w wyniku jakiej wymiany zbliżyłbym się do górnej granicy tej wartości.”
    Śmieszne : 40 owoców oznaczałoby, że : ja nic nie potrzebuję zjeść ! i że Pan nie straci ani chwili z czasu przeznaczonego na swoje zbiory na pilnowanie i doglądanie mnie !
    Dla mnie te rozważania NIE dotyczą zagadnienia komparatywności ! sprowadzając problem do matematyki zamykacie szanse na odpowiedź , którą daje praxeologia : do tych rozważań trzeba włączyć np. koszt pilnowania niewolnika , karmienia go, poza tym nie wiemy : ile każda z osób w tym przykładzie POTRZEBUJE tych owoców , ile jabłek odda za gruszkę … Teraz sobie policzcie !
    Właściwy problem brzmi raczej tak : ja potrafię dziennie zebrać 20 jabłek lub złapać 2 bażanty , a Pan TYLKO umie zebrać 10 jabłek, choć aż tyle Pan nie potrzebuje . Zbiera Pan więc np. 5 owoców i…marzy o mięsku. Ja pół dnia zbieram 10 jabłek, potem łapię 1 ptaka. Więc POMIMO , że w zbieraniu jabłek jestem lepszy , i tak opłaca mi się zlecić to Panu , bo w tym czasie złapię więcej bażantów i po wymianie obaj zyskamy. Policzcie.

    2/ teza , że ludzie postępują racjonalnie NIE oznacza, że nieomylnie ! zbierają dane , kalkulują , ale nie miewają wszystkich danych i mogą się mylić . Właściciel niewolników nie „używa ” ich przez złośliwość, tylko wskutek decyzji – uważanej przez NIEGO za racjonalną – wynikającej z kalkulacji np.taniego kosztu uzyskania siły roboczej, filozofii traktującej życie pokonanego bliźniego z pogardą i wielu innych danych. Ale : jeśli Pan pokaże mu rachunek zysków i strat względem nieznanego mu jeszcze systemu wymiany , przekona do szanowania życia i wolności innych, i użyje dziesiątka innych argumentów , to prawdopodobnie podejmie NOWĄ racjonalną decyzję .
    Jeszcze inaczej : zarówno złodziej kradnący mi dobytek jak i Pan, nie dopuszczając do siebie takiej myśli postępujecie racjonalnie . Po prostu : dla rabusia wyrzuty sumienia , obawa przed piekłem, strach przed karą , której –jak sądzi-potrafi uniknąć to koszty żadne lub znikome. Pan zaś uważa , że życie w strachu przed wpadką , wstydem , potępieniem wiecznym to koszt znacznie większy niż mój samochód i portfel .
    3/ przyznaje : chciałbym doczekać czasów , gdy spór będzie dotyczył tego , czy można żyć z konkurencyjnymi agencjami ochrony, czy też – jak chce np. Nozick – skończy się to dominacja jednej. Ale na razie świat zachodni dryfuje w socjal –etatyzm i bankructwa systemu pieniądza fiducjarnego , więc lepiej rozważać CO po katastrofie , bo to okazja do zmiany . tylko w jakim kierunku ? czyli : jak przekonywać kogo się da do skuteczności i prawowitości wolnego rynku i poszanowania wolności i własności.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Sztuka ekonomii polega na tym, by spoglądać nie tylko na bezpośrednie, ale i na odległe skutki danego działania czy programu; by śledzić nie tylko konsekwencje, jakie dany program ma dla jednej grupy, ale jakie przynosi wszystkim. Henry Hazlitt
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W styczniu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Wojciech Bielecki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pani Agnieszka Kaim
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Sławomir Krawczyk
Pan Mateusz Krzysztof
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pan Piotr Oliński
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Paweł Pokrywka
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Dominik Wojtaszek
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Łącznie otrzymaliśmy 1 763,66 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>