Autor: Gareth Brickman
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Dawid Świonder
Wersja PDF

dziki zachodTermin „rewolwerowiec” odnosi się zasadniczo do mężczyzn z epoki Dzikiego Zachodu, którzy zyskali reputację dzięki sprawnemu posługiwaniu się bronią. W szeregach owych legendarnych postaci znajdują się zarówno bandyci, jak i stróże prawa, aczkolwiek dziś wiemy, że dzielące ich różnice były często niewyraźne. Stąd też do rewolwerowca przyległa na stałe opinia nieprzewidywalnego i przebiegłego oportunisty.

Jednakże na potrzeby tego artykułu, pojęcia „rewolwerowiec” będę używał na określenie uzbrojonego mężczyzny, oferującego swe umiejętności w celu ochrony interesów klienta.

Jeśli wierzyć temu, co pokazuje Hollywood, Dziki Zachód nie był miejscem dla nieuzbrojonych — wszystkie spory, od oskarżeń o kradzież bydła i szulerkę po nielojalność i zwykłą alkoholową bójkę, rozwiązywane były na ulicy w strzeleckim pojedynku. Rzeczywistość wyglądała jednak znacznie bardziej banalnie, a społeczeństwo „Dzikiego” Zachodu było co najmniej równie spokojne jak współczesne. Mit anarchicznego chaosu, panującego w owym okresie historycznym, ma swoje źródła raczej w ludowych legendach, otaczających rewolwerowców, niż w tym, jak faktycznie funkcjonowały społeczeństwa, w których władza państwa była znikoma lub nieobecna.

Dla większości mężczyzn na Dzikim Zachodzie bycie silnie uzbrojonym przez cały czas nie było niczym nieodpowiednim. Skoro większość mężczyzn nosiła broń oraz istniał państwowy wymiar sprawiedliwości, to nasuwa się pytanie, z czego wynikał popyt na rewolwerowców jako dostawców usług ochrony. Otóż, rewolwerowiec pozwala rozwiązać kilka problemów.

Po pierwsze, jest chętny wziąć na siebie ryzyko, jakie musiałby ponieść jego zleceniodawca, chcąc osobiście chronić swoje interesy. Rewolwerowiec jest czymś więcej niż tylko strachem na wróble, bowiem, służąc innym, aktywnie naraża siebie samego na niebezpieczeństwo. A jednak powszechna niechęć wobec interesowności i dążenia do zysku powoduje, iż nie jest on określany mianem bohatera — w odróżnieniu od jego współczesnych, noszących odznaki odpowiedników, pracujących dla rządu.

Po drugie, jest on specjalistą. Rewolwerowiec, jak sama nazwa wskazuje, będzie prawdopodobnie posiadał większą zręczność i celność w posługiwaniu się bronią niż większość społeczeństwa. Dzięki doświadczeniu będzie bardziej świadomy i lepiej przygotowany na zetknięcie się z potencjalnie niebezpiecznymi ludźmi bądź sytuacjami. Spędza swój czas na zapewnieniu bezpieczeństwa, dzięki czemu nie musi tego robić jego zleceniodawca. W ten sposób obecność rewolwerowca zapewnia jego zleceniodawcy spokój, by mógł on skoncentrować swe wysiłki na innych, bardziej pożądanych i produktywnych przedsięwzięciach.

Po trzecie, rewolwerowiec działa na korzyść szerszej, praworządnej wspólnoty. Poprzez odstraszanie bandytów i zwalczanie przestępczości chroni on interesy całej społeczności, nie obciążając jej mieszkańców dodatkowymi kosztami. Rząd natomiast przeciwnie — może próbować zapewniać tego typu usługi jedynie poprzez przymusowe ściąganie opłat od danej społeczności.

Czy jednak we współczesnym społeczeństwie znalazłoby się miejsce dla rewolwerowców?

Niewiele państw na świecie złagodziło regulacje dotyczące broni na tyle, by ich obywatele mogli ją posiadać, nie mówiąc już o noszeniu jej w miejscach publicznych. Na szczęście istnieje jeszcze prywatny sektor usług ochrony — i to nawet w państwach, gdzie policja jest wyjątkowo dobrze dofinansowana, a wskaźniki przestępczości są relatywnie niskie. Widać zatem wyraźnie, że rynek nie tylko zgłasza popyt na ochronę ze strony owego sektora, ale wręcz potrzebuje go, by funkcjonować.

Poważne braki w budżecie, szkoleniu i personelu to najczęstsze przyczyny, jakie podaje się, tłumacząc porażkę państwowej policji w kwestii ochrony obywateli i ich własności przed przestępcami, a także jej nieudolność w ujmowaniu sprawców. Jako środki do walki z plagą przestępczości nieustannie proponuje się zwiększenie funduszy oraz ochotniczą pomoc ze strony społeczeństwa.

Nie wydaje się jednak, by te same czynniki personalno-zasobowe ograniczały świadczenie usług przez prywatny sektor ochrony. W Stanach Zjednoczonych, w których rozwija się stopniowo od lat 80., zatrudnia on grubo ponad milion osób. Tymczasem w państwowej policji pracuje ok. 800 tys. funkcjonariuszy, a skala ich płac jest ponad dwukrotnie wyższa niż w przypadku ich odpowiedników z sektora prywatnego. Brak zasobów i wyszkolonego personelu to pusta wymówka dla nieefektywności państwowej policji. By zrozumieć problem, musimy przyjrzeć się alokacji owych czynników.

Szkoła austriacka wyjaśnia, iż jedną z fundamentalnych przyczyn, dla których uspołeczniona produkcja dóbr i usług nie może się równać z produkcją rynkową, jest to, że rządy po prostu nie są w stanie efektywnie koordynować i alokować zasoby.

Rządom brakuje bodźców, które skłaniają producentów prywatnych do kontroli kosztów, spełniania oczekiwań klientów oraz śledzenia poczynań konkurencji, mających na celu utrzymanie zyskowności. Porażka w realizacji takich zadań w sektorze prywatnym prowadzi do strat i, ostatecznie, bankructwa.

Państwowa biurokracja natomiast ma skłonność do marnotrawstwa i korupcji, a jedyne, co skłania ją do skuteczności, to instrukcje polityczne. Funkcjonariusze agencji rządowych muszą spełniać jedynie oczekiwania swoich zwierzchników — nie konsumentów — i nigdy nie muszą martwić się konkurencją, osiąganiem zysku czy możliwością bankructwa.

Krótko mówiąc, ponieważ przychody biurokracji zależą od decyzji politycznych, a nie od zadowolenia konsumentów, nie istnieją w jej przypadku żadne bodźce, by działać tak efektywnie jak prywatni producenci.

Sektor prywatny oferuje niezliczoną ilość dóbr i usług, by sprostać potrzebom konsumentów, jednak w odróżnieniu od podmiotów państwowych, ciągle musi mieć na uwadze jakość oraz ceny swoich produktów. Prywatna produkcja bezpieczeństwa gwarantuje szeroką sieć wyspecjalizowanych usług — od uzbrojonych eskort oraz ochroniarzy patrolujących posiadłości po grupy interwencyjne, zdolne w ciągu kilku minut dotrzeć na miejsce — z jaką rząd, nawet w krajach bogatych, nie może skutecznie konkurować. To właśnie jest jedną z tajemnic sukcesu.

Jak wyjaśnia Ludwig von Mises: „Jedynym źródłem, z którego biorą się zyski przedsiębiorcy, jest to, że lepiej niż inni potrafi przewidzieć przyszłe potrzeby konsumentów”[1]. Jest zatem zdumiewające, że rząd, mając po swojej stronie znacznie większą ilość zasobów oraz społeczne przekonanie o jego zasadniczej roli jako obrońcy porządku publicznego, nieustannie jest przewyższany przez sektor prywatny nie tylko pod względem wydajności, ale także konkurencyjności.

Jak jednak ma się to wszystko do rewolwerowca? Otóż sprawy układają się po jego myśli. Po recesji z 2008 r. zatrudnienie w branży prywatnej ochrony wzrosło ponownie. Rozrastające się państwo policyjne, walcząc rzekomo z widmami narkomanii i terroryzmu, nie jest już w stanie zaspokoić rynkowego popytu na ochronę osób i mienia. Dodatkowo, wiele zadłużonych stanów i samorządów lokalnych boryka się z cięciami budżetów, co przekłada się na zmniejszenie ilości zapewnianych usług, w tym podstawowej ochrony policyjnej. Podczas gdy państwowa policja spędza czas na uganianiu się za duchami oraz niańczeniu nieuzbrojonych demonstrantów, rynek bezpieczeństwa wraca powoli w bardziej kompetentne ręce.

W klasycznej powieści westernowej Charlesa Portisa, True Grit, jedna z postaci zauważa: „W miejscu tym nie kwitnie cywilizowana sztuka handlu”. Słowa te odnoszą się do terytoriów, znajdujących się poza jurysdykcją rządu. Jednak wbrew tej opinii, cudem jest raczej to, że handel kwitnie tam, gdzie swą obecność zaznacza rząd. Dzieje się tak po części właśnie dzięki tym, którzy — jak rewolwerowcy — gwarantują poszanowanie praw własności oraz bezpieczeństwo prowadzenia interesów.


[1] Zob. Ludwig von Mises, Ludzkie działanie, tłum. Witold Falkowski, Instytut Misesa, Warszawa, 2007, s. 251.

 


Podobał Ci się artykuł? Chcesz czytać ich więcej? Wesprzyj mises.pl!


8 odpowiedzi na „Brickman: W obronie rewolwerowca”

  • Bardzo zabawne.

    Najpierw zakładamy:

    „Jednakże na potrzeby tego artykułu, pojęcia „rewolwerowiec” będę używał na określenie uzbrojonego mężczyzny, oferującego swe umiejętności w celu ochrony interesów klienta.”

    A później udajemy, że są to wnioski:

    „Po trzecie, rewolwerowiec działa na korzyść szerszej, praworządnej wspólnoty. Poprzez odstraszanie bandytów i zwalczanie przestępczości chroni on interesy całej społeczności, nie obciążając jej mieszkańców dodatkowymi kosztami.”

    Zapominając, że sami stwierdziliśmy, że założenie jest niezgodne z prawdą:

    „W szeregach owych legendarnych postaci znajdują się zarówno bandyci, jak i stróże prawa, aczkolwiek dziś wiemy, że dzielące ich różnice były często niewyraźne. Stąd też do rewolwerowca przyległa na stałe opinia nieprzewidywalnego i przebiegłego oportunisty.”

    Następnie z tego pokrętnego chwytu retorycznego robimy uzasadnienie, dla anarchii:

    „Rząd natomiast przeciwnie — może próbować zapewniać tego typu usługi jedynie poprzez przymusowe ściąganie opłat od danej społeczności.”

    Ręce opadają.

  • Dla zleceniodawców, ważne są ich osobiste interesy, lub interesy ich firm. Więc, jeśli jakiemuś odpowiednia zamożnemu klientowi, nie spodoba się, ze ludzie chodzą chodnikiem, to własnym ochroniarzom, wyda polecenie, aby temu zaradzili. Policja, odesłała by go do diabła albo psychiatry. Jego żądanie nie zostanie zrealizowane przez POLICJE PAŃSTWOWĄ, ale przez sektor prywatny, czemu nie. Pan kazał nie chodzić tędy, a kto idzie dostanie po gębie. Więc tacy ludzie chętniej korzystają z pomocy firm ochrony. W Polsce na przestrzeni kilku lam mieliśmy setki takich przypadków. Np, jeden Pan postanowił wymontować ludziom okna z domu, i właśnie zrobił to pod ochroną uzbrojonej grupy ochroniarzy. Cóż, sąsiedzi nie mieli karabinów, inaczej, była by bitwa.

  • @1

    Brawo. Bardzo trafne spostrzeżenia i cieszę się, że je Pan tutaj upublicznił. Niestety przytłaczające większość „piśmiennych” austriaków właśnie tak lekko umie przekształcić założenia we wnioski.

    Polecam Panu przeczytać artykuły Jakuba Wozińskiego, bo cyrk na kółkach jest jeszcze większy. Pan Woziński z pozycji filozofia zajmuje się np. tematyką filozofii prawa (w końcu jeden z członów to filozofia) podpierając się fachową literaturą u takich znawców tematu i teoretyków prawa przez duże „t” jak Rothbard czy Hoppe. Doprawdy się zastanawiam co trzeba robić (albo pić), aby popaść w taki stan otępienia umysłu i zabierać się za pisanie o rzeczach o których nawet nie ma się mglistego pojęcia.

    Pozdrawiam.

  • @Przemysław stasiła
    „Np, jeden Pan postanowił wymontować ludziom okna z domu, i właśnie zrobił to pod ochroną uzbrojonej grupy ochroniarzy.Cóż, sąsiedzi nie mieli karabinów, inaczej, była by bitwa”

    i zrobił to w państwie gdzie jest policja? jak to możliwe? a gdyby przyjechała by policja z karabinami to nie było by wojny?

    „Więc, jeśli jakiemuś odpowiednia zamożnemu klientowi, nie spodoba się, ze ludzie chodzą chodnikiem, to własnym ochroniarzom, wyda polecenie, aby temu zaradzili”

    a co na to właściciel chodnika i ludzie? nie będą się bronić?

  • Ad 3 Krzysztof Zawada
    Nikt nie obalił założenia, które zawarł Pan Woziński o sprzeczności w argumentacji.
    Z tego co sobie przypomniałem to największy Pana wkład w tamtą dyskusję, to było wstawienie odnośników do zdjęć Pana Wozińskiego (nie wiadomo po co).

  • Ad 1 Mateusz Augustyn
    Dlaczego uważa Pan, że założenia autora są błędne? Rzut oka biografię jednej z legend Dzikiego Zachodu http://pl.wikipedia.org/wiki/Pat_Garrett pokazuje, że autor ma rację.
    Ludzie pokroju Pat’a Garret’a byli rewolwerowcami i dobrze, że autor przyjął takie założenia. Podejrzewam, że zrobił to dlatego aby uniknąć niepotrzebnych sporów z osobami, które myślą, że rewolwerowiec to dobry rycerz, który zabił smoka i uratował księżniczkę.

  • Ad 1. Apfelbaum

    Panie Apfelbaum jest na bakier z logiką i matematyką. Pańska krytyka przypomina krytykę stosowaną przez „oświeconych” z książki Thomasa Sowella „Oni wiedzą lepiej”. Nie mam tej książki pod ręką, dlatego cytuję z pamięci. Sowell pisze: „stosując swoją logikę i swoje metody (statystyczne) oświeceni są wstanie wykazać, że w czasie wojny nie zginał ani jeden żołnierz”. Radzę, aby ją Pan przeczytał, może nauczy się Pan logicznie myśleć, albo zobaczy chociaż co to jest dowód i logika w wykazywaniu komuś błędów.
    Po pierwsze. Pierwszy Pański cytat z tekstu Brickmana nie jest żadnym założeniem, tak jak Pan pisze, tylko określeniem (definicją). Przecież w cytacie, który Pan podał stoi jak wół: „będę używał na określenie”. Po prostu mija Pan się z prawdą i to bardzo dużo. Jeśli Pan nie wie co to jest definicja, twierdzenie, założenie i dowód proszę sobie poczytać poniższe teksty – podaję linki:
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Twierdzenie
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Dowód_(matematyka)
    http://pl.wikipedia.org/wiki/Ciąg_(matematyka)
    Po drugie. Drugi Pański cytat („Po trzecie, rewolwerowiec działa na korzyść szerszej, praworządnej wspólnoty. Poprzez odstraszanie bandytów i zwalczanie przestępczości chroni on interesy całej społeczności, nie obciążając jej mieszkańców dodatkowymi kosztami.”) z tekstu Brickmana nie jest żadnym wnioskiem, tak jak Pan pisze, tylko tezą. Oczywiście można się z tą tezą nie zgadzać, ale trzeba powiedzieć gdzie jest błąd w tezie, a następnie wypadałoby udowodnić to Brickmanowi. Pan nie przeprowadził żadnego dowodu.
    Po trzecie, Brickman nic nie zapomina, tylko Pan wszystko miesza w sposób dowolny, ale nie uzasadniony. Pański trzeci cytat („W szeregach owych legendarnych postaci znajdują się zarówno bandyci, jak i stróże prawa, aczkolwiek dziś wiemy, że dzielące ich różnice były często niewyraźne. Stąd też do rewolwerowca przyległa na stałe opinia nieprzewidywalnego i przebiegłego oportunisty.”) jest ni w pięć ni w dziewięć. Jest to fragment z pierwszego akapitu Brickmana, do którego on sam się odwołuje w następnym (2) akapicie (definicji), pisząc jak najbardziej słusznie, na samym początku, cytuję: „Jednakże”.
    Można się nie zgadzać z tekstem Brikmana, ale powinno to polegać na wskazaniu konkretnych tez i ich obaleniu.
    Moim zdaniem, tekst Brickmana jest logiczny, solidnie napisany, z tezami z którymi jak najbardziej się zgadzam.

  • Niestety, teraz mamy sytuację taką, że to rządy zatrudniają i wynajmują rewolwerowców / prywatne armie (jak Blackwater – Academi) do prowadzenia wojen i „zaprowadzania porządku”. Faszyzm pełną gębą.
    Do czego to prowadzi:
    http://www.youtube.com/watch?v=xm6hC2oW5P8

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Jeśli historia mogłaby nas czegokolwiek nauczyć, to niewątpliwie tego, że żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowania prawa do posiadania własności prywatnej. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W maju wsparli nas:
Pan Łukasz Angowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Steve Harwatek
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Andrzej Krzeptowski-Sabała
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Konrad Kukulski
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pan Dawid Megger
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Mateusz Musielak
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Krzysztof Nowak
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Łukasz Pappelbon
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jacek Rusiecki
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Piotr Szewc
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Stowarzyszenie Libertariańskie
Łącznie otrzymaliśmy 4 003,56 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>