Autor: Maciej Bitner
Wersja PDF

tani pieniadzChoć w dzisiejszych czasach nie jest tak łatwo o kredyt, jak jeszcze kilka lat temu, niektórzy mogą pożyczać naprawdę tanio. Rządy USA, Wielkiej Brytanii, Japonii i Niemiec są w stanie wyemitować obligacje na 20–30 lat, płacąc nie więcej niż 2,5 proc. rocznie, czyli mniej niż oczekiwana w przyszłości inflacja. Rekordzistą jest kraj Kwitnącej Wiśni, który nawet 30-letnie pożyczki może zaciągać, płacąc odsetki nieprzekraczające 2 proc. Może dobrze byłoby, gdyby rządy czołowych gospodarek świata zwiększyły jeszcze nieco swoje zadłużenie, finansując w ten sposób prorozwojowe inwestycje?

Rzucanie takich pomysłów w chwili, gdy kryzys na rynku długu europejskiego trwa w najlepsze, nie wygląda na nic więcej niż intelektualną prowokację. Jednak w ostatnich tygodniach powtórzyły go dwie osoby cieszące się w kręgach ekonomiczno-finansowych sporym autorytetem. Alan Blinder, profesor ekonomii w Princeton i były wiceszef Fedu, przekonywał na łamach „The Wall Street Journal”, że „Przy rekordowo niskich stopach procentowych, nie trzeba być geniuszem, by znaleźć publiczne projekty infrastrukturalne mające wyraźnie dodatnie NPV. Pożyczanie w celu sfinansowania takich inwestycji przyspieszyłoby długookresowy wzrost gospodarczy, a nie go spowolniło. Nie mogę, na miłość Boską zrozumieć, dlaczego nie robimy tego więcej”.

Na łamach „Washington Post” wtórował mu Lawrence Summers, były rektor Uniwersytetu Harvarda i do czerwca 2011 r. szef doradców ekonomicznych Obamy: „Byłoby zdumiewającą rzeczą, gdyby nie istniało wiele publicznych projektów inwestycyjnych dających realną stopę zwrotu powyżej zera. (…) Logika sugeruje, że kraje uważane za bezpieczne przystanie, które mogą pożyczać na długi termin bardzo tanio, powinny robić wszystko, by wykorzystać tę możliwość. Jest to pogląd, który powinien być podzielany przez tych, którzy przerażeni są czającym się kryzysem na rynku długu, ponieważ im większa nasza troska o możliwości pożyczania w przyszłości, tym mocniej powinniśmy opowiadać się za pożyczaniem dzisiaj”.

Blinder i Summers wbrew pozorom przy założeniach, które czynią, mają rację. Gdyby dzięki pożyczkom rządowym (nie ma mowy tu o żadnych keynesowskich efektach!) oprocentowanym realnie na zero, przyszły PKB rósł szybciej (realnie, nie nominalnie!), to należałoby zrobić tak, jak oni mówią. Niestety, to, co wydaje im się dziecinną igraszką, wcale nie jest proste — rządom wcale nie jest łatwo inwestować tak, by uzyskać więcej niż włożyły.

Po pierwsze, trzeba zauważyć, że mowa jest wyłącznie o projektach bez ryzyka. Wiadomo, że można znaleźć inwestycje przynoszące realnie 2 proc. (jak polskie obligacje) czy nawet 6 proc. (jak historycznie w długim terminie amerykański rynek akcji). Niestety, fundamentalna zasada finansów korporacji mówi, że „koszt kapitału zależy od samego projektu inwestycyjnego, a nie od źródła jego finansowania”. Innymi słowy bezpieczna firma farmaceutyczna nie może inwestować w produkcję tabletów, a przynajmniej nie wolno jej tego robić, posługując się kosztem kapitału, którym posługiwała się przy ocenie rentowności projektów związanych z lekami. Jeśli koniecznie chce konkurować z Apple’em, powinna sprawdzić, jakiej stopy zwrotu akcjonariusze oczekują od producenta iPadów, nie farmaceutyków. To, że producent leków może tanio pożyczyć na swoje ekstrawaganckie pomysły, wynika wyłącznie z tego, że banki hojnie dadzą pieniądze, mając na względzie rękojmię, którą stanowi wciąż zyskowna produkcja medykamentów.

Dokładnie tak samo jest z finansami państwa. To, że dzięki zastosowaniu przymusu władza prawie zawsze jest w stanie zebrać od obywateli tyle, ile jest winna swoim wierzycielom, powoduje, że państwa mogą pożyczać taniej niż większość przedsiębiorstw. Nie znaczy to jednak, że mają niższy koszt kapitału. Gdyby rządy na przykład zechciały pożyczać od obywateli pieniądze, w celu ulokowania ich na rynku akcji, to nie przyniosłoby to nic ponad narażenie budżetu na ryzyko inwestycyjne, do czego ani państwa nie są powołane, ani ku czemu nie mają kompetencji. Oczekiwana stopa zwrotu z takiego przedsięwzięcia byłaby w najlepszym razie równa zero.

Rząd powinien zajmować wyłącznie inwestycjami bez ryzyka lub takimi, których przedsiębiorcy nie są w stanie przeprowadzić, a które dają szanse na przyniesienie społeczeństwu korzyści. W mało rozwiniętych krajach łatwo znaleźć takie przedsięwzięcia choćby w infrastrukturze czy w nauce. Niestety, oczywiste możliwości z czasem się wyczerpują i pozostaje tylko budować setki kilometrów dróg i kolei, które mimo szczerych chęci są warte mniej niż przeznaczone na nie środki.

To prawda, że banki i przedsiębiorstwa, zwłaszcza na Zachodzie, wstrzymują się z inwestycjami. Nie czynią tego jednak bez powodu — w niestabilnej sytuacji, przy czyhających zagrożeniach trudno jest znaleźć sektorowi prywatnemu dobre projekty inwestycyjne, dlatego też taką popularnością cieszą się różnego rodzaju bezpieczne przystanie, pozwalające przetrwać trudne czasy. Niesamowite jest jednak to, że ci sami ludzie, którzy dostrzegają ten stan, uważają jednocześnie, iż tak łatwo jest odkryć znakomite projekty inwestycyjne władzom publicznym. Lepiej, by posłuchali Warrena Buffetta, który powiedział kiedyś „Działać należy wtedy, gdy pojawiają się możliwości. Miałem momenty w życiu, kiedy wprost roiło się w mojej głowie od pomysłów, były też czasy długiej posuchy. Gdy w przyszłym tygodniu wpadnie mi do głowy świetny pomysł, zrealizuję go. Jeśli nie, nie zrobię absolutnie nic”.


Artykuł ukazał się pierwotnie w „Gazecie Giełdy Parkiet

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Zysk jednego jest zyskiem drugiego. Frédéric Bastiat
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W październiku wsparli nas:
Pan Dominik Aromiński
Pan Bartosz Baranowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Robert Ciborowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Konrad Floriańczyk
Pan Maciej Gorzelak
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Michał Gutowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Tomasz Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Kamil Koper
Pan Wojciech Kukla
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pani Anna Kwiecień
Pan Apolinary Lipski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Adam Mazik
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Konrad Niemotko
Pan Paweł Nowakowski
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Dariusz Ostrowski
Pan Zbigniew Ostrowski
Pani Marzanna Papka
Pan Arkadiusz Konrad Pierowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jacek Rusiecki
Pan Adam Skrodzki
Pan Emil Snużka
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Mikołaj Stempel
Pan Tomasz Szumski
Pan Michał Szymanek
Pan Adam Ślązak
Pan Tomasz Ślusarczyk
Pan Marek Trzaska
Pan Jan Tyszkiewicz
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Krzysztof Zuber
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 4 961,16 zł i 1,69 btc . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>