Autor: Llewellyn H. Rockwell, Jr.
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Paweł Kot
Wersja PDF, EPUB, MOBI

Artykuł ukazał się w 2011 roku w czasopiśmie „Free Market”

faszyzmFaszyzm jest systemem rządów, który kartelizuje sektor prywatny; stosuje centralne planowanie w gospodarce, aby subsydiować producentów; wprowadza państwo policyjne jako źródło porządku; odmawia jednostkom fundamentalnych praw i wolności i czyni władzę wykonawczą niczym nieograniczonym władcą społeczeństwa.

To jest opis dzisiejszego głównego nurtu polityki w Ameryce. Nie tylko w Ameryce. W Europie jest tak samo. Do tego stopnia stało się to częścią codzienności, że już prawie nie da się tego zauważyć.

Jeśli faszyzm jest dla nas niewidoczny, to jest naprawdę cichym mordercą. Napuszcza na wolny rynek ogromne, agresywne, ciężkie państwo, które drenuje z niego kapitał i produktywne siły jak śmiertelnie groźny pasożyt ze swojej ofiary. To dlatego państwo faszystowskie nazwano „gospodarką wampirzą”. Wysysa życie gospodarcze z narodu i powoduje powolną śmierć niegdyś kwitnącej gospodarki.

Po prostu przytoczę niedawny przykład.

Pojawiły się pierwsze dane z amerykańskiego spisu powszechnego z 2010 r. Głównym tematem w mediach był największy wzrost ubóstwa od 20 lat, które sięga obecnie 15 proc. W raporcie ukryty jest jeszcze inny fakt, który ma o wiele głębsze znaczenie dla większości ludzi. Dotyczy on mediany dochodów gospodarstw domowych w wartościach realnych.

Fakty ujawnione przez raport są druzgocące. Od 1999 r. mediana dochodu gospodarstw domowych spadła o 7,1 proc. Od 1989 r. mediana dochodu pozostaje w przeważającym stopniu płaska. A od 1973 r., czyli końca standardu złota, mediana prawie w ogóle nie wzrosła. Wielka maszyna tworzenia bogactwa, którą kiedyś była Ameryka, upada ― i dzieje się tak w szybszym tempie od czasu ogłoszenia zakończenia recesji widocznej w statystykach, niż w trakcie jej trwania.

Kolejne pokolenie nie może spodziewać się już, że będzie miało lepsze życie niż poprzednie. Faszystowski model gospodarczy zniszczył to, co było niegdyś nazywane amerykańskim snem. Oczywiście prawda jest nawet gorsza, niż pokazują statystyki. Trzeba wziąć pod uwagę, ile musi być źródeł dochodów w ramach pojedynczego gospodarstwa domowego, aby złożyły się na jego dochód. Po II wojnie światowej rodzina utrzymująca się z jednego źródła dochodu stała się normą. Potem zniszczono pieniądz i amerykańskie oszczędności zostały sprowadzone do zera ― w ten sposób zrujnowano bazę kapitałową gospodarki.

To w tym momencie rodziny zaczęły mieć trudności, wiążąc koniec z końcem. Punktem zwrotnym stał się 1985 r., w którym pojawiło się więcej gospodarstw domowych z dwoma źródłami dochodu niż z jednym. Matki weszły do siły roboczej, aby utrzymać poziom dochodów rodziny.

Widząc taką tendencję, intelektualiści wiwatowali ― tak jakby oznaczała wyzwolenie; krzyczeli „hosanna”, bo wszystkie kobiety zostały objęte podatkiem dochodowym jako wartościowe osoby wnoszące wkład do skarbu państwa. Rzeczywistą przyczyną tego zjawiska było pojawienie się pustego pieniądza, który zdeprecjonował walutę, ograbił ludzi z oszczędności i zmusił ludzi do zasilenia siły roboczej i zostania płatnikami podatków.

Ogromne zmiany demograficzne w zasadzie kupiły amerykańskim rodzinom jeszcze 20 lat pozornego dobrobytu, chociaż trudno tak to nazywać, gdyż nie było już wyboru. Jeśli chciałeś nadal żyć w amerykańskim śnie, to twoja rodzina nie mogła polegać na jednym źródle dochodu.

Dzisiejsza mediana dochodu jest tylko trochę powyżej poziomu, na którym była, gdy Nixon zniszczył dolara, nałożył kontrolę cen i płac, utworzył Agencję Ochrony Środowiska (EPA) oraz umocnił i upowszechnił cały aparat pasożytniczego państwa opiekuńczego i państwa wojny.

Zapowiedzi reform — czynione zarówno przez demokratów, czy republikanów — brzmią jak kiepski żart. Mówią o małych zmianach; małych cięciach; komisjach, które powołają; ograniczeniach, które ustanowią w ciągu dziesięciu lat. Żadna z tych rzeczy nie rozwiąże problemu. Nawet trochę.

Problem ma bardziej fundamentalny charakter. Chodzi o jakość pieniądza. Chodzi o samo istnienie 10 000 agencji regulacyjnych. Chodzi o całe założenie, że musisz płacić państwu za przywilej pracy. Chodzi o domniemanie, że rząd musi kierować każdym aspektem kapitalistycznego procesu gospodarczego. Mówiąc w skrócie, to państwo totalne jest problemem, a cierpienie i pogarszanie się sytuacji będzie trwało tak długo, jak długo państwo totalne będzie istniało.

 

Pochodzenie faszyzmu

Z pewnością ostatni raz ludzie obawiali się faszyzmu podczas II wojny światowej. Nie może być wątpliwości co do jego początków. Wiążą się one z historią włoskiej polityki po pierwszej wojnie światowej. W 1922 r. Benito Mussolini został premierem i za swoją filozofię obrał faszyzm. Mussolini był niegdyś członkiem Włoskiej Partii Socjalistycznej.

Wszyscy najważniejsi gracze w ruchu faszystowskim przeszli tam od socjalistów. Ruch był zagrożeniem dla socjalistów, ponieważ postulował wdrożenie najbardziej atrakcyjnego mechanizmu politycznego w celu spełnienia socjalistycznych pragnień. Socjaliści przyłączali się do faszystów en masse.

To również z tego powodu sam Mussolini cieszył się tak dobrą prasą przez więcej niż dziesięć lat po rozpoczęciu swoich rządów. Był wysławiany przez „New York Timesa” w artykule za artykułem. W czasopismach naukowych stawiano go za przykład przywódcy, jakiego potrzebowaliśmy w erze społeczeństwa planowanego. Reklamowanie tego chwalipięty było bardzo powszechnym zjawiskiem w amerykańskim dziennikarstwie późnych lat dwudziestych i pierwszej połowy lat trzydziestych XX wieku.

We Włoszech lewica zrozumiała, że jej program może być w najlepszy sposób zrealizowany w ramach autorytarnego państwa planistycznego. Oczywiście nasz przyjaciel John Maynard Keynes odegrał zasadniczą rolę, dostarczając pseudonaukowych przesłanek dla jednoczenia opozycji przeciwko staroświeckiemu leseferyzmowi oraz nowej fali zachwytu nad społeczeństwem planowanym. Przypomnijmy, że Keynes nie był socjalistą ze starej szkoły. Jak sam napisał w swoim wstępie do niemieckiego wydania Ogólnej teorii, narodowy socjalizm był o wiele bardziej przyjazny dla jego idei niż gospodarka rynkowa.

 

Flynn mówi prawdę

Najpełniejszym studium faszyzmu napisanym w tamtych latach było As We Go Marching Johna T. Flynna. Flynn był dziennikarzem i naukowcem o zacięciu liberalnym, który napisał wiele bestselerów w latach dwudziestych. Jego postawę zmienił Nowy Ład. Wszyscy koledzy Flynna podążyli za Franklinem Delano Rooseveltem w kierunku faszyzmu, natomiast on utrzymał stare przekonania. Oznaczało to zwalczanie polityki FDR na każdym kroku ― i to nie tyko jego planów w sprawach krajowych. Flynn był przywódcą ruchu America First, który uważał parcie do wojny FDR za przedłużenie Nowego Ładu ― czym z pewnością było.

Książka As We Go Marching pojawiła się w 1944 r., już pod koniec działań wojennych i w samym środku okresu sterowania gospodarką, jakie miało miejsce na całym świecie w czasie wojny. To niesamowite, że w ogóle przeszła przez cenzurę. Jest to zakrojone na szeroką skalę opracowanie dotyczące teorii i praktyki faszyzmu. Flynn widział dokładnie, czym kończy się faszyzm: militaryzmem i wojną jako wynikiem polityki stymulacji poprzez zwiększanie wydatków. Gdy skończą ci się już inne pomysły na wydawanie pieniędzy, zawsze możesz liczyć na nacjonalistyczny zapał, który dostarczy poparcia dla zwiększenia wydatków wojskowych.

 

Osiem wyznaczników polityki faszystowskiej

Flynn, podobnie jak inni przedstawiciele Starej Prawicy, był oburzony tym, że prawie wszyscy inni zdecydowali się ignorować to, co on dostrzegał. Po przedstawieniu historii tego zjawiska Flynn podaje listę ośmiu punktów, które uważał za główne wyznaczniki państwa faszystowskiego.

W miarę jak będę je prezentował, opatrzę je również komentarzami na temat współczesnego amerykańskiego scentralizowanego państwa.

 

Punkt 1. Rząd jest totalitarny, ponieważ nie uznaje ograniczeń swojej władzy

Jeśli wpadłeś prosto w sieć państwa, szybko odkryjesz, że rzeczywiście nie ma ograniczeń tego, co może ono zrobić. Może tak się stać, gdy będziesz wsiadał na pokład samolotu, gdy będziesz jeździł po swoim rodzinnym mieście, czy też gdy twoja firma narazi się jakiejś rządowej instytucji. Ostatecznie albo podporządkujesz się, albo zostaniesz uwięziony w klatce lub zabity jak zwierzę. Oznacza to, że nieważne jak bardzo wierzymy w swoją wolność, jesteśmy dziś wszyscy tylko o krok od Guantanamo.

Żaden aspekt życia nie jest wolny od interwencji rządu, a często przyjmuje ona formy, których nie dostrzegamy od razu. Cała opieka zdrowotna jest uregulowana, ale podobnie i każdy inny element naszego pożywienia, transportu, odzieży, artykułów gospodarstwa domowego, a nawet prywatnych relacji międzyludzkich. Sam Mussolini w następujący sposób ujął tę zasadę: „Wszystko wewnątrz państwa, nic poza państwem, nic przeciwko państwu”. Twierdzę, że jest to dziś dominująca ideologia w Stanach Zjednoczonych. Ten naród, poczęty w wolności, stał się ofiarą państwa faszystowskiego.

 

Punkt 2. Rząd jest de facto dyktaturą opartą na zasadzie przywództwa

Nie powiedziałbym, że rzeczywiście mamy w tym kraju dyktaturę jednego człowieka, natomiast mamy pewną formę dyktatury ― dyktaturę jednego sektora rządowego nad całym krajem. Egzekutywa rozrosła się tak drastycznie przez ostatnie stulecie, iż mówienie o systemie wzajemnej kontroli władz stało się żartem.

Państwo zdominowane przez egzekutywę to państwo, które znamy ― wszystkie decyzje wychodzą z Białego Domu. Rola sądów polega na wykonywaniu woli egzekutywy. Rolą legislatywy jest ratyfikowanie polityki przyjętej przez egzekutywę. Tą egzekutywą tak naprawdę nie jest osoba, która wydaje się rządzić. Prezydent jest tylko woalką, a wybory są tyko plemiennym rytuałem, przez który przechodzimy, aby nadać nieco legitymacji tej instytucji. W rzeczywistości państwo narodowe żyje poza jakimkolwiek „mandatem demokratycznym”. Tutaj znajdujemy siłę, która potrafi regulować wszystkie aspekty życia i która może stworzyć pieniądz konieczny dla finansowania rządów egzekutywy.

 

Punkt 3. Rząd zarządza systemem kapitalistycznym przy pomocy ogromnej biurokracji

Biurokratyczna administracja jest z nami przynajmniej od czasu Nowego Ładu, dla którego modelem była biurokracja zajmująca się planowaniem podczas I wojny światowej. Gospodarka planowa ― czy to za czasów Mussoliniego, czy też obecnie ― wymaga biurokracji. Biurokracja jest sercem, płucami i układem krwionośnym państwa planistycznego. Ale uregulować gospodarkę tak ściśle, jak dzieje się to dzisiaj, oznacza zaszlachtować dobrobyt miliardem małych cięć.

Gdzież jest więc nasz wzrost? Gdzie jest dywidenda pokoju, która miała nadejść po zakończeniu Zimnej Wojny? Gdzie są owoce niesamowitych zysków z efektywności, na którą pozwoliła technologia? Zostały zjedzone przez biurokrację, która kieruje naszym każdym ruchem na tej planecie. Ten żarłoczny i nienasycony potwór nazywa się tutaj Kodeksem Stanów Zjednoczonych, który odwołuje się do tysięcy agencji, aby uniemożliwić nam wolne życie.

Jest tak, jak powiedział Bastiat: rzeczywistym kosztem funkcjonowania państwa jest dobrobyt, którego nie widzimy; miejsca pracy, które nie istnieją; technologie, do których nie mamy dostępu; przedsięwzięcia, które nie doszły do skutku; wspaniała przyszłość, którą nam ukradziono. To, że państwo nas ograbiło, jest tak samo pewne, jak to, że złodziej, który wchodzi nocą do naszego domu, okradnie nas z wszystkiego, co kochamy.

 

Punkt 4. Producenci są zorganizowani w kartele w sposób syndykalistyczny

Zwykle nie myślimy o naszej obecnej strukturze gospodarczej jako syndykalistycznej. Jednak pamiętajmy, że syndykalizm oznacza, że kontrolę nad gospodarką sprawują producenci. Kapitalizm jest inny. Z racji struktury rynkowej przekazuje całą kontrolę w ręce konsumentów. Jedynym pytaniem dla syndykalistów jest więc to, którzy producenci mają cieszyć się przywilejami politycznymi. Mogą to być pracownicy, ale mogą być nimi również największe korporacje.

W przypadku Stanów Zjednoczonych przez ostatnie trzy lata znaczne przywileje uzyskały naszym kosztem wielkie banki, firmy farmaceutyczne, ubezpieczyciele, producenci samochodów, banki z Wall Street i domy brokerskie oraz quasi-prywatne firmy hipoteczne. Wszystkie one weszły w sojusz z państwem, aby prowadzić pasożytnicze życie naszym kosztem.

 

Punkt 5. Planowanie gospodarcze jest oparte na zasadzie autarkii

Autarkia to idea samowystarczalności gospodarczej. Odnosi się głównie do gospodarczego samostanowienia państwa narodowego. Państwo narodowe musi być wielkie pod względem geograficznym, aby utrzymać szybki wzrost gospodarczy dużej i rosnącej populacji.

Popatrzmy na wojny w Iraku, Afganistanie i Libii. Bylibyśmy niezwykle naiwni, wierząc, że nie były w części motywowane interesami przemysłu paliwowego. Tak samo jest też z utrzymywaniem amerykańskiego imperium i powołaniem Unii Ameryki Północnej.

 

Punkt 6. Rząd podtrzymuje życie gospodarcze poprzez wydatki publiczne i zadłużanie się

Ten punkt nie wymaga rozwijania, ponieważ jest już powszechnie widoczny. Podczas ostatnich wyborów w przemowie wygłoszonej w czasie najwyższej oglądalności Obama rozwodził się nad tym, jak to jest, że ludzie nie mają pracy, gdy szkoły, mosty i infrastruktura wymagają napraw. Nakazał, żeby podaż i popyt razem dostosowały się, aby dostarczyć miejsc pracy.

Uwaga! Szkoły, mosty i infrastruktura, do których odnosi się Obama, są budowane i utrzymywane przez państwo. To dlatego się rozlatują. A powodem, dla którego ludzie nie mają pracy, jest to, że państwo sprawiło, iż zatrudnianie jest zbyt kosztowne. To nie jest skomplikowane. Rozmyślanie nad innymi scenariuszami nie różni się od domagania się, żeby woda w rzece płynęła na szczyt góry, albo żeby skały unosiły się w powietrzu. Sprowadza się to do odrzucenia rzeczywistości.

Jeśli chodzi o resztę przemówienia, Obama obiecał kolejną długą listę projektów finansowanych ze środków publicznych. Jednak żaden rząd w historii świata nie wydał tak dużo, nie pożyczył tak dużo i nie stworzył tak wielkiej ilości sztucznego pieniądza jak Stany Zjednoczone ― wszystko dzięki mocy Fedu do kreowania pieniądza na życzenie. Jeśli w tym sensie Stany Zjednoczone nie kwalifikują się jako państwo faszystowskie, to żadne inne państwo też nigdy się nie kwalifikowało.

 

Punkt 7. Militaryzm główną częścią wydatków rządowych

Zauważyliście, że budżet wojskowy nigdy nie jest przedmiotem dyskusji w poważnych debatach? Stany Zjednoczone wydają na ten cel więcej niż większość reszty świata łącznie. Jednak gdy słuchasz naszych przywódców, odnosisz wrażenie, że USA są niewielką republiką handlową, która chce pokoju, ale jest ciągle zagrożona przez świat. Gdzie jest debata na temat tej części polityki? Gdzie jest dyskusja? Nie ma jej. Obie partie po prostu zakładają, że zasadniczym elementem amerykańskiego stylu życia jest to, aby Stany Zjednoczone były najbardziej morderczym krajem na świecie, grożąc wszystkim zagładą atomową, jeżeli się nie podporządkują.

 

Punkt 8. Wydatki wojskowe mają imperialistyczne cele

USA prowadziły z niepokornymi krajami jedną wojnę po drugiej, a liczba klienckich państw i kolonii rosła. Potęga militarna Stanów Zjednoczonych nie przyniosła pokoju ― wręcz odwrotnie. Spowodowała, że większość ludzi na świecie postrzega USA jako zagrożenie i doprowadziła do wojen z wieloma krajami. Wojny agresywne zostały zdefiniowane w Norymberdze jako zbrodnie przeciwko ludzkości.

Obama miał to wszystko zakończyć. Nigdy tego nie obiecał, ale jego zwolennicy mocno wierzyli, że może tego dokonać. Zamiast tego, zrobił coś odwrotnego. Wzmocnił kontyngenty wojskowe, zwiększył intensywność prowadzonych wojen i rozpoczął nowe. W rzeczywistości sprawuje prezydenturę w państwie wojennym, bestialstwem przypominającym każde inne w historii. Tym razem różnica polega na tym, iż lewica już nie krytykuje roli USA w świecie. W tym sensie Obama jest najlepszą rzeczą, jaka mogła przytrafić się podżegaczom wojennym i kompleksowi wojskowo-przemysłowemu.

 

Przyszłość

Nie przychodzi mi dziś na myśl sprawa większej wagi niż poważny i skuteczny sojusz antyfaszystowski. Pod wieloma względami on już się tworzy. Nie jest to sojusz formalny. Składa się z tych, którzy protestują przeciwko Fedowi; tych, którzy nie zgadzają z faszystowską polityką głównego nurtu, tych, którzy chcą decentralizacji; tych, którzy domagają się niższych podatków i wolnego handlu; tych, którzy pragną prawa do wchodzenia w relacje, z kim chcą oraz kupowania i sprzedawania na własnych warunkach; tych, którzy twierdzą, że mogą po swojemu uczyć dzieci; z inwestorów i oszczędzających, którzy umożliwiają wzrost gospodarczy; tych, którzy nie chcą być obmacywani na lotniskach; i tych, którzy muszą żyć na obczyźnie.

Sojusz tworzą również miliony niezależnych przedsiębiorców, którzy odkrywają, iż głównym zagrożeniem dla ich możliwości służenia innym poprzez rynek jest instytucja, która uznaje się za naszego największego dobroczyńcę — rząd.

Ilu ludzi należy do tej kategorii? Więcej niż nam się wydaje. Ten ruch ma charakter intelektualny, polityczny, kulturalny i technologiczny. Jego członkowie pochodzą z różnych klas, ras, krajów i zawodów. To nie jest już ruch wewnątrz jednego kraju ― jest naprawdę globalny.

Jednak czego chce ten ruch? Niczego innego niż słodkiej wolności. Nie prosi o przyznanie czy nadanie wolności. Prosi tylko o wolność obiecaną przez samo życie, która istniałaby, gdyby nie Lewiatan, który nas okrada, molestuje, więzi i zabija.

Ten ruch nie słabnie. Codziennie ze wszystkich stron docierają do nas dowody na to, iż ma on rację. Z dnia na dzień staje się bardziej oczywiste, że państwo nie wnosi niczego do naszego dobrobytu ― tylko pomniejsza go w znaczny sposób.

W latach 30. XX wieku, a nawet jeszcze w latach 80., zwolennicy państwa mieli morze pomysłów. Teraz tak już nie jest. Faszyzm nie ma nowych idei, wielkich projektów ― i nawet jego zwolennicy tak naprawdę nie wierzą, że jest ono w stanie wykonać swoje zadanie. Świat tworzony przez sektor prywatny jest o tyle bardziej użyteczny i piękny niż cokolwiek robionego przez państwo, że sami faszyści zostali zdemoralizowani i są świadomi, iż ich program nie ma realnych fundamentów intelektualnych.

Jeszcze szerzej znany jest fakt, że etatyzm nie działa i nie może działać. Etatyzm jest wielkim kłamstwem. Przynosi nam dokładnie odwrotność swojej obietnicy. Obiecywał bezpieczeństwo, dobrobyt i pokój ― dał nam strach, ubóstwo, wojnę i śmierć. Jeśli chcemy mieć jakąś przyszłość, musimy ją sami zbudować. Faszystowskie państwo nie zrobi tego za nas ― wręcz przeciwnie, stoi nam na drodze.

Ostatecznie stajemy więc przed wyborem: totalne państwo albo totalna wolność. Co wybierzemy? Jeśli wybierzemy państwo, będziemy tonąć coraz bardziej i w końcu utracimy wszystko to, co tak bardzo cenimy w naszej cywilizacji. Jeśli wybierzemy wolność, będziemy mogli wykorzystać tę niezwykłą siłę ludzkiej współpracy, która umożliwi nam kontynuację pracy nad ulepszaniem świata.

W zmaganiach z faszyzmem nie ma miejsca na rozpaczanie. Musimy kontynuować walkę z pełnym przekonaniem, że przyszłość należy do nas, a nie do nich.

Ich świat się rozpada ― nasz dopiero zaczyna się budować. Ich świat opiera się na upadłych ideologiach ― nasz jest zakorzeniony w prawdzie o wolności i rzeczywistości. Ich świat swoją świetność ma już za sobą ― nasz spogląda w przyszłość, którą budujemy dla siebie.

Ich świat odwołuje się do trupa, jakim jest państwo narodowe. Nasz świat polega na energii i kreatywności wszystkich ludzi na świecie, zjednoczonych w wielkim i szlachetnym projekcie tworzenia prosperującej cywilizacji poprzez pokojową współpracę między ludźmi. Posiadamy jedyną broń, która jest nieśmiertelna: właściwą ideę. To właśnie ona poprowadzi nas do zwycięstwa.

21 odpowiedzi na „Rockwell: Co to jest faszyzm?”

  • Bardzo słaby tekst. Spłycenie faszyzmu do pojęcia interwencjonizmu państwowego to dość duże nadużycie. Również powiedzenie o początkach biurokracji w New Deal’u, to bzdura. Sam fakt finansowania „mostów” przez państwo nie jest wystarczającą przyczyną niszczenia się ich( a przykładem mogą być niemieckie autostrady, sami wiemy przez kogo budowane). Możliwość decydowania o nauce swoich dzieci, co to ma wspólnego z wolnością gospodarczą.
    Ideę walki z etatyzmem( oraz interwencjonizmem) podzielam, ale nie za cenę fałszu faktów

    • Wręcz przeciwnie, bardzo dobry tekst oparty na faktach i z masą konkretnych argumentów w przeciwnieństwie fo lewacki wypocin drukowanych na łamach GW, czy internetowych portali głównego nurtu. Co do Niemiec i autostrad budowanych za Hitlera, o którego ci pewnie chodzi, to mylisz nazizm z faszyzmem 🙂 Proponuję się trochę dokształcić gdyż się tylko kompromitujesz. Tak na marginesie, to zamek w Krakowie stoi dużo dłużej niż nazistowskie mosty i autostrady, nie mówiąc o piramidach egipskich :mrgreen: Jak dla mnie porównywanie bez sensu.

  • Świetny, genialny wręcz tekst.
    Pozdrawiam

  • Witam.

    Poszukuję anglojęzycznego pisma finansowo – ekonomiczno – biznesowego typu the economist czy bloomberg (nie wiem czy są bardziej lewicowe czy wolnościowe, chociaż wydaje mi się że economist jest lewicowe), które będzie miało lub będzie zbliżone do pism o charakterze wolnościowym, libertariańskim, jak również stacji telewizyjnych w klimatach wolnościowych (coś typu amerykańskiego cnbc)

    Pozdrawiam

  • „Jeśli chcemy mieć jakąś przyszłość, musimy ją sami zbudować”.Święte słowa i świetny tekst!Oby ta przyszłość była wolna od etatyzmu!Co ciekawe to zdjęcie to nie jest fotomontaż. Tak wyglądała przysięga na flagę w USA do II wojny światowej:
    http://en.wikipedia.org/wiki/Bellamy_salute
    Dzięki za to tłumaczenie Paweł!

  • Z całym szacunkiem dla Rockwella, ale ten tekst jest żałosny: eksploatowanie pejoratywnego pojęcia (znienawidzonego -izmu), które nie jest dziś niczym więcej niż inwektywą i oznacza tyle co „nasz wróg” to zabieg prosto z „Erystyki” Schopenhauera.

  • Ad 3. Nie istnieją takie media. Gdyby próbowana je powołać, to „uważam rze” zostałyby przejęte i zniszczone. Wywalono sędziego Napolitano z Foxa, Adama Kokesha z Russia TV, jeszcze tylko Stossel na Fox Business się trzyma. Można zaledwie liczyć na audycje radiowe Alexa Jonesa (okładanie publiki libertariańską maczugą pod przykrywką teorii konspiracyjnych) i Petera Schiffa (o ile jego zdenerwowany gość się nie rozłączy), poza tym jest sporo podcastów.

  • Faszyzm – „dyktatura wysokich świadczeń socjalnych” (Götz Aly)

    https://libertarianizm.net/threads/czemu-nazizm-nie-jest-ju%C5%BC-fajny.1729/#post-48092

  • @1. Zgadzam się z tym, że nie powinniśmy wyzywać wszystkich od faszyzmu tylko dlatego że są etatystyczni, ale możliwość decydowania o nauce swoich dzieci ma wiele wspólnego z wolnością gospodarczą. Po pierwsze to zmusza się nas do kupna towaru określonej specyfikacji(programy nauczania akceptowane przez państwo), po drugie walka z ideami wolnorynkowymi poprzez indoktrynację i pochwałę państwa co przekłada się na wolność gospodarczą w kraju demokratycznym.

  • Sądzę, że wiele osób nie wie czym był faszyzm i od razu kojarzy go z hitlerowskimi Niemcami. Narodowy socjalizm to co innego niż faszyzm. Oba jednak należą do tej samej kolektywistycznej rodziny wraz z komunizmem, demokratycją ekonomiczną, centralnym planowaniem. Kolektywizm jest zaprzeczeniem wolności i oznacza społeczeństwo odgórnie zarządzane (Hayek twierdził, że kolektywizm = rząd wie lepiej). Musollini mówił, że wiek XX będzie wiekie państwa. I jak sądzę miał rację. Współczesne rządy dążą do jakiejś formy kolektywizmu – czy to USA, czy UE. Może to smutne a dla innych śmieszne, ale to fakt. Od 100 lat rządy walczą się z gospodarką, czyli handlującymi ludzmi, pod pretekstem walki z bezrobociem, walki z inflacją, walki z monopolem, z niedoskonałościami rynku, itd. Niech przestaną walczyć!

  • Tekst bdb, miejscami niedopracowany (być może to sprawa tłumaczenia). Odczarowuje słowo klucz, medialna-pałka – faszyzm. Miejscami naiwny „…Prosi tylko o wolność obiecaną przez samo życie, która istniałaby, gdyby nie Lewiatan, który nas okrada, molestuje, więzi i zabija.” Prosi???

  • Bardzo nieuczciwy tekst. Jeśli faszyzm, to np. gdzie kult wodza i jego drużyny, gdzie kult siły i agresji? Jak napisali już wcześniejsi komentujący, to jest złośliwe spłycenie, które daje jedynie argumenty drugiej stronie, że „jakiś oszołom nazywa ich faszystami”. I się śmieją jedynie.

  • Czyżby monopol na wyzywanie od faszystów mieli tylko neokomuniści? Rzeczywiście chyba nikt nie lubi tego słowa na f. Jednak warto czasami spojrzeć na wspołczesne sprawy w inny sposób niż ten jaki nam serwują media i przeróżni intelektualiści. Warto sięgnąć po Liberal Fascism: The Secret History of the Left from Mussolini to the Politics of Meaning Jonaha Goldberga. Ciekawostka: prof. Thomas Sowell garściami siegał po cytaty z pracy Goldberga pisząc rozdział 4 Intelektualistów mądrych i niemądrych.

  • Mateusz Benedyk

    ad 11
    No przecież Rockwell dość wyraźnie napisał, że w USA nie ma dyktatury jednostki obecnie, co się nie zgadza z „klasycznym” modelem faszyzmu. Był na tyle uczciwy, że to przyznał.
    Swoją drogą, za punkt wyjścia wziął sobie punkty Flynna, dość ciekawe mym skromnym zdaniem, jako że współczesne zjawisku. Czepianie się, że w publicystycznym eseju nie wziął pod uwagę wszystkich wyróżnionych przez współczesną naukę cech charakterystycznych faszyzmu, jest dziwne. To nie jest przecież monografia naukowa, gdzie trzeba wspomnieć wszystkich i wszystko.
    Co do kultu siły i agresji, to polecam chwilę refleksji nad losem Irakijczyków i mieszkańców Afganistanu. Obywatele Jemenu i Pakistanu też pewnie będą wdzięczni za chwilę zadumy nad losem ofiar amerykańskich bombardowań tych ziem.

  • AD 12.
    Oczywiście, nie. (Na marginesie – neokomuniści, czyli kto?) Tak samo Niesiołowski nie ma monopolu na chamskie wypowiedzi – każdy może formułować chamskie wypowiedzi, tylko właściwie po co?
    AD 13.
    Jasne, że to tylko esej, ale po co go w ogóle było pisać? Analiza porównawcza dzisiejszego rządu Stanów Zjednoczonych z rządami faszystowskich Włoch czy nazistowskich Niemiec byłaby na pewno ciekawa, ale bezpardonowe stwierdzenie: „Jeśli faszyzm jest dla nas niewidoczny, to jest naprawdę cichym mordercą.”, implikujące, że rządzą nami faszyści, to co innego.

  • AD 14.

    Czyli co? Według Ciebie, pomimo, że to, co się dzieje obecnie w USA spełnia kryteria faszyzmu poza jedynie powierzchownymi ozdobnikami takimi, jak kult wodza (czyli że portret Obamy nie wisi w każdym biurze, mieszkaniu i na ulicach) oraz rzekomy brak kultu siły (a nadrzędna rola przemysłu zbrojeniowego i wydatków militarnych nad reszta gospodarki USA to niby co jest? kult kwiatków polnych i miłości?) to znaczy, że faszyzmu w USA nie ma wcale? Czyli jaki tam ustrój panuje? Może jeszcze powiesz, że panuje tam wolnorynkowy kapitalizm, co? 😉

    Wyobraź sobie, że nie każdy faszyzm musi polegać tylko na modleniu się do Benito Mussoliniego 😉

  • AD 15.
    Może i jest faszyzm w Stanach. Działała tam kiedyś włoska grupa faszystowska, nie wiem jak teraz, na pewno jest od groma neonazistów.
    Żeby uznać daną myśl polityczną za odłam nurtu X, powinna (choć nie musi) ona odwoływać się do nurtu X. Mógłbyś mi przytoczyć jakiś cytat choćby prezydenta USA odwołujący się do myśli Mussoliniego? Kolejna kwestia – czy USA są państwem monopartyjnym? Mamy zasadniczo dwie główne partie, ale funkcjonowanie innych nie jest wcale zakazane. Istniało nawet takie coś jak Libertariańska Narodowosocjalistyczna Zielona Partia (Libertarian National Socialist Green Party). Gdyby USA były faszystowskie, idol tamtejszych libertarian (a nawet i tutejszych), Ron Paul nie zostałby dopuszczony w ogóle do głosu. Tak samo Napolitano, Stossel czy Schiff. Zamieszki i demonstracje notorycznie tłumionoby z użyciem ostrej amunicji. Agresja policyjna istnieje i jest duża, ale takie nadużycia się zdarzają, nie implikuje to faszyzmu.
    Ciekawym też, czy Amisze dostaliby zwolnienie z opłacania „social security” pod rządami Mussoliniego.
    Można by na pewno wymieniać i wymieniać, ale po co, skoro i tak pewnie napiszesz, że „w USA jest faszyzm miękki, co umożliwia odstępstwa od reguły”.
    Absolutnie nie neguję, jakoby ideologia faszystowska i sposób zarządzania państwem amerykańskim miały punkty wspólne (mają, nawet wiele).

  • Ad 14
    Neokomuniści, czyli np. antyfaszyści z Antify. Mogą się nazywać lewicowymi anarchistami itd., ale po tym co głoszą i jak działają to można ich uznać za spadkobierców Marksa, a nawet Lenina i Stalina (zwłaszcza gdy wyzywają od faszystów ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z ruchem Musollinego). Jak zauważył brodaty myśliciel: Historia lubi się powtarzać, ale jako farsa.

  • AD 17.
    Gruntowna wiedza o przeciwnikach politycznych to, jak widzę, podstawa. Jeżeli ktoś głosi zniesienie własności prywatnej ORAZ obalenie państwa, to trudno go uznać za spadkobiercę Lenina czy Stalina, etatystycznych morderców. Jeszcze trudniej, gdy się weźmie pod uwagę, że ci lewicowi anarchiści walczyli przeciw bolszewikom i byli poddawani równie okrutnym represjom co „reakcja”. Metody? Niszczenie witryn sklepowych jest oczywiście jednoznacznie karygodne, ale co z walką z bojówkami o poglądach nacjonalistycznych?

    BTW: Czy Rockwell ma coś z neokomunisty, skoro wyzywa „od faszystów ludzi, którzy nie mają nic wspólnego z ruchem Musollinego”?

  • A myślałem, że większego dyletanta od Shostacka austriacka szkoła ekonomii nie ma…

  • „Popatrzmy na wojny w Iraku, Afganistanie i Libii. Bylibyśmy niezwykle naiwni, wierząc, że nie były w części motywowane interesami przemysłu paliwowego.”

    Czy ktoś może mi wyjaśnić w jaki sposób wojna w Afganistanie (w którym w zasadzie nie ma ropy) była „w części motywowana interesami przemysłu paliwowego”?

    Tak samo z Libią. Od niedawna w USA wydobywa się tyle ropy (nowe technologie, łupki itd.) że zaczyna się poważnie mówić o samowystarczalności energetycznej USA. Dziesięć lat temu nikt nie mógł tego przewidzieć ale podczas wojny z Libią te fakty już były znane.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Jeśli ktoś walczy o wolny rynek i wolną konkurencję, nie staje w obronie tych, którzy są już bogaci, lecz zabiega o swobodę działania dla anonimowych ludzi, którzy niebawem zostaną przedsiębiorcami, a ich pomysłowość sprawi, że życie przyszłych pokoleń stanie się lżejsze. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lipcu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Robert Ciborowski
Pan Leszek Ciesielski
Pan Jakub Czuchnowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Wojciech Kukla
Pan Konrad Kukulski
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pani Marzena Starnawska
Pan Mikołaj Stempel
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
REWSOFT
Łącznie otrzymaliśmy 3 785,30 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>