Autor: Jörg Guido Hülsmann
Tłumaczenie: Studenckie Biuro Tłumaczeń Uniwersytetu Warszawskiego
Źródło: mises.de
Wersja PDF, EPUB, MOBI

jak panstwo niszczy rodzinePrzewodnią ideą przyświecającą liberałom jest laissez faire — państwo nie powinno stać nikomu na przeszkodzie w wykonywaniu praw własności. Jest to jednocześnie jeden z kantowskich imperatywów kategorycznych. Nakazuje, by każdy rozporządzał swoją własnością wedle własnego uznania. Założenie to powinno mieć zastosowanie w każdych okolicznościach, bez względu na sytuację życiową. Hasło to wskazuje samo w sobie  również na granice, w jakich jest ono aktualne. Każdy powinien dysponować wyłącznie własną własnością, prawo do własności innych osób  pozostaje w jego gestii jedynie za ich przyzwoleniem.

Liberałowie zwalczają wszelkie formy państwowego interwencjonizmu nie tylko w wąskiej dosyć sferze polityki gospodarczej. Również i w kwestii polityki społecznej laissez faire wydaje się najlepszym rozwiązaniem. Najdobitniej obrazuje to polityka prowadzona wobec rodzin. Z ekonomicznego punktu widzenia  ich funkcjonowanie oraz wychowanie dzieci są tak naprawdę żmudnym i skomplikowanym procesem produkcyjnym.  Naturalnie, efektem końcowym nie są „produkty” w ujęciu rynkowym, lecz formacja konkretnych osobowości. Małżonkowie kształtują się wzajemnie (niejednokrotnie świadomie, pod kątem konkretnych religijnych, intelektualnych czy estetycznych  poglądów), a jako rodzice kierują także rozwojem osobowości swojego potomstwa. Z jednej strony, proces ten dokonuje się za sprawą Boskich darów, takich jak miłość, wiara, nadzieja, nadzieja, siła i sprawiedliwość itp. Jednakże, dzieje to również za sprawą tak rzadkich w dzisiejszych czasach środków jak czas i pieniądze.

Małżeństwo i wychowywanie dzieci to żmudne procesy produkcyjne — istna ściana płaczu. Kiedyś silna i żywa miłość z biegiem czasu ustaje.  Podobnie pierwsze słodkie uśmiechy niemowląt — odchodzą w niepamięć, zanim zdążymy się obejrzeć. Właśnie wtedy uwidaczniają się konflikty dotyczące wykorzystania  rzadkich w dzisiejszych czasach  dóbr.  Kwestie finansowe mogą, przynajmniej w teorii, być wcześniej uregulowane przez akt małżeństwa (co jednak zwykle nie zachodzi). Otwartą kwestią pozostają jednak poglądy dotyczące racjonalnego zagospodarowania czasu. Mąż chce, by żona zajmowała się dziećmi. Ona zaś gorąco pragnie wrócić do zawodu. Chce, by to mąż podlewał kwiaty i odrabiał z dziećmi prace domowe. On, na przekór, woli majsterkować przy swym ukochanym motocyklu. Oboje wymagają od dzieci szacunku i posłuszeństwa, one zaś  sprzeciwiają się rodzicielskiej woli.

Co zatem spaja rodziny pomimo ciągłych konfliktów? Ponownie z pomocą przychodzi  wiara, nadzieja i miłość. Tam, gdzie obecne są te trzy kardynalne cnoty, rodzina może funkcjonować prawidłowo nawet mimo trudnych warunków materialnych. Nic, nawet pieniądze, nie może ich zastąpić. Sprawa jest jednak jedynie z pozoru prosta. Często zdarza się, że wspomniane wyżej cnoty występują w danej rodzinie, lecz nie są w pełni rozwinięte — w takim wypadku decydującą rolę odgrywa tzw. przymus okoliczności. Wtedy to właśnie dana osoba od dawna nie żywi do swojego partnera tak gorących uczuć jak na samym początku, nie dopuszcza jednak do siebie póki co myśli o rozstaniu, które związane byłoby ze zmianą statutu materialnego. Dzieci sprzeciwiają się rodzicielskim nakazom, jednak w końcu decydują się je wykonać. W ostateczności, od rodziców otrzymują nie tylko czułość, ale również i trzy posiłki dziennie, ciepły pokój i dach nad głową. Rodzice ciągle walczą z pokusą  wprowadzenia surowszego modelu wychowawczego lub wręcz przeciwnie — większej pobłażliwości. W ostateczności pozostają przy dotychczasowym stanie rzeczy,  chcąc doczekać się wnucząt, czy zapewnić sobie godną starość.

Istnienie przymusu okoliczności wynika w dużej mierze ze wspomnianego już wcześniej deficytu dóbr. Nawet silne ramię państwa nie może go usunąć, gdyż może jedynie nadać im nową formę i kształt. Dźwiganie takich przymusów jest jednak na stałe wpisane w ludzki los. Forma przymusu, którą wybieramy, ma jednak niebotyczny wpływ na style życia, poglądy moralne i kierunki  psychologiczne dominujące w społeczeństwie.

Liberalizm głosi, iż forma przymusu ograniczona jest do pewnego stopnia poszanowaniem własności prywatnej. Szacunek ten odnosi się nie tylko do  unormowanych stosunków na rynku, ale również i zachowań w kręgu rodzinnym. To właśnie do ojca i matki należą posiadane przez daną rodzinę dobra materialne, dlatego też są władni do podejmowania decyzji i cieszą się niekwestionowanym autorytetem. Dzieci, oczywiście, w żadnym stopniu nie stanowią własności rodziców, będąc panami samych siebie i posiadając nienaruszalną godność.  Ostatecznie, rodzicielski autorytet ogranicza się jedynie do prawa wyrzucenia dzieci z domu. Jego granicą jest prawo dzieci do swobodnego wyboru miejsca zamieszkania innego niż dom rodzinny, z którego zresztą nader często korzystają.

Tak w zarysie przedstawia się obraz rodziny w wolnym społeczeństwie, co jest z pewnością złą wiadomością dla wciąż nieustatkowanych młodych ludzi i domowych tyranów. Wszyscy inni postrzegają w nim jednak prawdziwy autorytet, który może opierać się jedynie w głównej mierze na wolności. Widzą autentyczną swobodę, ograniczoną przez własność, a tym samym autorytet innych.  Koncepcja ta jest jednakże sukcesywnie rujnowana przez państwo, które przeszkadza swoim obywatelom w realizacji ścieżki, którą wybrali bez jego ingerencji. Zmusza obywateli do rezygnacji z powstałych wskutek deficytu przymusów, zastępując je innymi jego formami. Tym samym kreuje nowe style życia oraz nowy wymiar poczucia moralności, jak również i pewne psychologiczne postawy, co najwyraźniej ilustrują poniższe przykłady.

Podatek od spadku
Podatek od spadku rujnuje rodzinne przedsiębiorstwa i znacznie osłabia międzypokoleniowe więzy. Zmniejsza zainteresowanie rodziców adekwatnym zawodowym wykształceniem dzieci — zamiast zgłębiać wiedzę, która pozwoliłaby w późniejszych latach przejąć interes rodziców, coraz więcej młodych ludzi decyduje się podjąć  studia o dużym zakresie ogólności. W konsekwencji proces produkcji w ogóle nie zachodzi, młodzież czerpie jedynie radość z duchowego pobudzenia, co jest pierwszym krokiem w kierunku zasilenia szeregów akademickiego proletariatu. Także w rodzinach nieposiadających własnego przedsiębiorstwa można zaobserwować silne osłabienie więzów rodzinnych mające bezpośredni związek z podatkiem od spadku. Rodzice coraz mniej angażują się w rozwój swoich dzieci, przez co te stają się coraz bardziej bezczelne, mając świadomość braku perspektyw na przyszłość. Podobne skutki niesie ze sobą napędzana przez działania państwa inflacja, drastycznie obniżająca wartość zdeponowanego w środkach pieniężnych majątku .

Zasiłki dla bezrobotnych oraz płaca minimalna
Zasiłki dla bezrobotnych oraz płaca minimalna generują coraz wyższe wskaźniki bezrobocia. Pozostający na trwałym bezrobociu ojciec traci zarówno w oczach swojej żony, jak i dzieci. Kwestionuje się jego zdanie w niemal wszystkich dziedzinach życia.

Przymusowe składki emerytalne
Przymusowe składki emerytalne, do których opłacania każda pracująca osoba jest w mniejszym lub większym stopniu zobligowana, socjalizuje częściowo korzyści posiadania dzieci, jednakże tym samym obarcza kosztami ich wychowania poszczególne rodziny. Skutkiem takiego stanu rzeczy jest usilnie forsowany model tzw. mini-rodziny posiadającej, w najlepszym wypadku, dwoje dzieci.

Publiczne przedszkola
Finansowane z publicznych pieniędzy całodniowe przedszkola obniżają koszta pracy zawodowej. Rodzice mniej czasu poświęcają wtedy osobistemu wychowywaniu dzieci, poświęcając się pracy zarobkowej. Dzieci natomiast przebywają w gronie rówieśniczym, rozwijając swój „instynkt stadny”. Wzrasta liczba rozwodów, czego przyczyną jest fakt, iż małżonkowie stają się wobec siebie coraz bardziej niezależni. W rezultacie można zaobserwować tendencję do samotnego wychowywania dzieci. W tym samym kierunku zmierza współczesne prawo rozwodowe.

Obowiązek szkolny
Przymusowa edukacja narzuca młodym ludziom socjalistyczne i ekologiczne ideologie, którymi już wiele lat temu przesiąkły nasze szkoły i uczelnie wyższe. Finansowa z podatków (a więc socjalizowana) edukacja szkolna doprowadziła do sztucznego wręcz wydłużenia czasu kształcenia. Zawody, które niegdyś wykonywać mogły osoby jedynie przyuczone do swojego fachu, zostały przejęte przez rzeszę magistrów i doktorów — czyli osób, które przez długi czas pozostawały pod wpływem opłacanej z publicznych środków indoktrynacji. W konsekwencji na horyzoncie widać coraz większe oddalenie się dzieci od rodziców i coraz większe nadzieje pokładane w państwie.

Obowiązki rodzicielskie
Obowiązki rodzicielskie to w praktyce obowiązek wychowania lub opieki, który wytrąca z rąk rodziców każdy środek wychowawczy nieodzowny wręcz w wychowaniu  krnąbrnej młodzieży. Podobna sytuacja ma miejsce w przypadku wprowadzonego przez państwo zakazu stosowania mniej cywilizowanych, lecz koniecznych kar cielesnych. Tylko państwo ma prawo je wymierzać. W rezultacie młodzi ludzie nie uznają żadnego autorytetu, który nie opiera się na władzy — takim przekonaniem karmi ich państwo. Wyszydzają swoich praworządnych rodziców, a za ich buntowniczym zachowaniem często podążają także szkoły, o czym świadczy panująca w nich obecnie anarchia.

Wniosek
Takie przykłady można mnożyć. Ich wydźwięk pozostaje jednak identyczny: działania państwa mają mocno destruktywny wpływ na tradycyjną rodzinę. Osłabiają one więzi między rodzicami, zmniejszają chęć prokreacji oraz właściwego wychowania potomstwa. Prowadzą do powstawania nowych, niekonwencjonalnych „form życia rodzinnego” oraz podważają  rangę wszystkich autorytetów, które nie opierają się na władzy państwowej. Przyczyniają się w znacznym stopniu do atomizacji społeczeństwa, wskutek której coraz większa  liczba jednostek staje w opozycji do jedynej, silnie trzymającej się u władzy organizacji. Tylko jedna strona czerpie z takiego układu wymierne korzyści — państwo oraz cały dwór niewyrachowanych „sług” w ministerstwach i urzędach.

14 odpowiedzi na „Hülsmann: Jak państwo niszczy rodzinę”

  • „Wzrasta liczba rozwodów, czego przyczyną jest fakt, iż małżonkowie stają się wobec siebie coraz bardziej niezależni” nieźle pojechał średniowieczem 😀 Zniesienie pańszczyzny też spowodowało wzrost mobilności chłopów, a tak było to przecież wcześniej pięknie poukładane 😉

    • A co ma piernik do wiatraka ? To , że małżonkowie tracą jedną z przyczyn, która trzyma ich ze sobą jest średniowieczem ? Najlepiej pozostawić dzieci państwu a samemu oddać się przyjemności penetrowania czasu wolnego ?!

  • Przykład wielodzietnich rodzin muzułmańskich w Europie pokazuje że państwo opiekuńcze nie przeszkadza w wychowywaniu ani zachowaniu wartości rodzinnych.

    • Ja myśle, że taka wielka populacja muzułmanów wynika z łatwego socjalu. Dla biednych muzułamanów opłaca mieć się piątkę dzieci, dla przeciętnego Europejczyka – wręcz odwrotnie. Muzułmanie widzą, że dziecko jest długofalową inwestycją inaczej (szkoda, że przy pomocy socjalu) niż przeciętny mieszkaniec naszego kontynentu. Inną kwestią jest to, że muzułmanie tworzą zamknięte społeczności gdzie funkcjonariusze opieki społeczne boją się odwiedzić. Ponoć w Norwegii czarne i muzułmańskie dzieci z gett unikają obowiązku szkolnego (zasłyszane od osoby mieszkane w Norwegii). Wyobrażcie sobie taką postawę w wykonaniu polskiego dziecka w Norwegii? Dziecko byłoby od razu odebrane rodzicom. Jak widać zachodni model opiekuńczy pokazuje tutaj niezłą hipokryzję.

  • Muzułmanie korzystają tylko z finansowej opieki, ignorując zupełnie przedszkola oraz poświęcanie się pracy zawodowej. Kobieta muzułmanka przebywa z dziećmi w domu i jedyny kontakt z urzędem to czek przelany na konto. Indoktrynacja tutaj nie zadziała bo jest całkowicie ignorowana. To porównanie nie ma najmniejszego sensu.

  • Czyli sami widzicie że ilość posiadanych dzieci między muzułmanami a społeczeństwami zachodnimi zależy tylko i wyłącznie od różnic kulturowych – a moim zdaniem Państwo opiekuńcze nie ma z tym nic wspólnego. Uważam że współczynnik dzietności byłby taki sam gdyby zlikwidować wszystkie zasiłki i sprywatyzować szkolnictwo.
    Muzułmanie wcale nie unikają tak masowo obowiązku szkolnego – przecież niedawno były podawane „niepokojące” informacje jak to w Anglii jest już ponad 70 szkół w których uczą się sami imigranci bez rodowitych anglików.

    Fakty są takie że Muzułmańskie rodziny żyją i pracują dokładnie w tych samych warunkach co „rodowici” mieszkańcy – otrzymują dokładnie te same świadczenia, mają dostęp dokładnie do tej samej opieki zdrowotnej i szkolnictwo – a mimo wszystko rodzi się ich 8 razy więcej niż przedstawicieli zachodniej kultury.

    Dlatego uważam że jest to tylko i wyłącznie różnica kulturowa a nie systemowa.

    • Mateusz Benedyk

      Im dłużej ci muzułmanie przebywają w Europie, tym ich dzietność jest coraz bliższa wyników niemuzułmańskich obywateli. Większa korelacja jest pomiędzy poziomem edukacji a dzietnością, nie pomiędzy wyznaniem a liczbą dzieci. Polecam pogrzebanie w Internecie na ten temat, np. tu: http://paa2012.princeton.edu/papers/121522

  • Jak widać studenci ze Studenckiego Biura Tłumaczeń Uniwersytetu Warszawskiego sami widzą się w już przyszłości jako „rzesza magistrów i doktorów” bez fachu, a przynajmniej aspirują do tej roli tłumacząc powyższy artykuł. Dlaczego tak uważam?

    Po kolei: ratunkiem dla rodziny ma, wg nich, być „wiara nadzieja i miłość”. Proponuję nie mieszać sfery sacrum z profanum, gdyż to, co w kościele, nie zawsze sprawdza się w życiu (tak, wiem, że moje zdanie może być dla studentów szokiem), a jeśli chcemy wymieszać te dwie sfery to jak przenieść na grunt rodziny celibat? (sic!). Przekonanie, że wiara, nadzieja i miłość pomoże rodzinie oznacza niewiarę w to, że rodzice będący ateistami mogą dobrze wychować własne dzieci, a taki pogląd już trąci poglądami może nie ze średniowiecza, ale z pewnością niewiele późniejszymi (no chyba że chcemy teraz kamienować kobiety i ścinać głowy wrogom).

    Po drugie, „Małżeństwo i wychowywanie dzieci to żmudne procesy produkcyjne — istna ściana płaczu”. Dziękuję za tę opinię, ale prosiłbym nie uogólniać i zaznaczyć, że to jest prywatne zdanie autora tekstu (jeśli ma on rodzinę, proszę przekazać jej ten tekst – rozwód murowany). Dla mnie wychowywanie dziecka to ciężka praca, ale dająca pomimo tego dużo radości. Nikt nie mówił, że będzie łatwo, ale też nie przesadzajmy!

    Po trzecie, podatek od spadku w Polsce? Jakoś ostatnio dostałem spadek i nie zapłaciłem żadnego podatku, o co więc chodzi?

    Po czwarte, wyższe wskaźniki bezrobocia, w przypadku osób naprawdę poszukujących pracy, kształtują zasiłki w takim stopniu, jak statki pływające w oceanach podnoszą poziom morza.

    Po piąte, publiczne przedszkola. Proszę nie mylić skutku z przyczyną. To nie przedszkola są winne temu, że rodzice do nich oddają dzieci!

    Po szóste, obowiązek szkolny. Tak, jest źródłem problemów, ale pisanie o socjalistycznych ideologiach? Za „wrednej komuny” pielęgniarki były po liceach, przedszkolanki po szkołach policealnych, a kto wtedy słyszał o bibliotekoznawstwie? To teraz, w czasach kapitalizmu, na studiach ludzie przez pięć lat uczą się, jak się bawić w „stary niedźwiedź mocno śpi” lub alfabetu na wyrywki.

    • @ Ireneusz Nowak
      Szanowny Panie,
      pozwolę sobie odnieść się do Pana uwag dotyczących przetłumaczenia niniejszego tekstu i nazwania osób tłumaczących go „rzeszą magistrów i doktorów”. Proszę zauważyć, iż tekst został przetłumaczony poprawnie i nie widzę podstaw do atakowania odpowiedzialnych za jego przekład studentów, a tym bardziej nazywania ich osobami aspirującymi do roli „rzeszy magistrów i doktorów”. O ile Pan pozwoli, odniosę się do poszczególnych zarzutów:
      1) wzmianka o Boskich darach była w tekście oryginalnym – pragnę jeszcze raz podkreślić, iż jest to prywatne zdanie autora tekstu – w przeciwnym razie nie byłby tenże przekład opatrzony w rubryce autor czyimś imieniem i nazwiskiem. Osoby tłumaczące ten tekst dołożyły najpewniej wszelkich starań o to, by przełożony przez nich tekst był neutralny światopoglądowo, dlatego Pański argument uważam za bezzasadny i niesprawiedliwy.
      2) Jak już wcześniej wspomniałem, tekst odzwierciedla prywatne stanowisko jego autora, a nie zdanie tłumacza – mój komentarz jest w zasadzie podobnym do komentarza z punktu 1.
      3) Tak, taki podatek istnieje, a niniejszy tekst nie odnosi się w żadnym ze swoich wersów bezpośrednio do Polski. Odsyłam Pana do tekstów paralelnych, niezwykle pomocnych w pracy tłumacza:
      http://eur-lex.europa.eu/Notice.do?mode=dbl&lang=pl&ihmlang=pl&lng1=pl,de&lng2=cs,da,de,el,en,es,et,fi,fr,hu,it,lt,lv,mt,nl,pl,pt,sk,sl,sv,&val=423446:cs
      4) Najprawdopodobniej źródłem Pańskiego zarzutu jest brak dostatecznego zrozumienia tego punktu. Otóż, autorowi tekstu chodzi przede wszystkim o to, iż istnieje płacy minimalnej oraz zasiłku dla bezrobotnych generuje bezrobocie – jak już wielokrotnie podkreślałem, studenci w tym wypadku mieli odegrać jedynie rolę pośredników pomiędzy autorem (niemieckojęzycznym), a Czytelnikiem polskim, niewładającym językiem niemieckim.
      5. Nie rozumiem Pańskiego argumentu – czy aby na pewno odnosi on się do tłumaczenia?
      6. To nie studenci pisali o „socjalistycznych” ideologiach…
      7. Proszę sprawdzić znaczenie oryginalnego słowa „uneigennützig” w pierwszym lepszym słowniku niemiecko-polskim. Czy na pewno oznacza ono „niezliczony”?
      W razie dalszych pytań jestem gotowy do polemiki.
      Pozdrawiam serdecznie

  • Jeszcze jedna uwaga: co oznacza zwrot „dwór niewyrachowanych ‚sług’ w ministerstwach i urzędach” z ostatniego zdania tekstu? Ludzie tu opisani są „niewyrachowani” bo…? Zachęcam do skorzystania ze słownika języka polskiego i poszukania znaczenia tego słowa. Podejrzewam, że miało tu być „niezliczonych” ale w takim razie czemu jest „niewyrachowanych”? Rozumie to ktoś?

    • Od rachowania, czyli liczenia, przynajmniej miałoby sens.

    • wyrachowanie – kierowanie się w życiu jedynie własnym interesem, chęć wyciągnięcia ze wszystkiego osobistych korzyści (Słownik Języka Polskiego, PWN, Warszawa 1992, wydanie VII zmienione i poprawione)
      Ja mam słownik ale i potrafię z niego korzystać.

  • Słuszny artykuł, krytykanci to agentura rządu:P wypad z tego forum:P

  • Oczywiście wszystko by pięknie funkcjonowało jakby świat był piękny a ludzie, rodzice z natury byli dobrzy . Wydaje mi się ze mimo wszystko jakieś zabezpieczenie dla dzieci z rodzin patologicznych musi być by miały możliwość uświadomienia ze można inaczej funkcjonować, przedszkola i szkoły na ogół weryfikują problem dysfunkcyjnych rodzin co daje szanse tym dzieciom na normalne życie lub poprawę sytuacji domowej .. takie idealistyczne myślenie w ogóle by się nie sprawdzało w praktyce … nie to ze gorąco to po przeczytani tego rozbolała mnie głowa

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Bardzo mało jest wymagane by doprowadzić państwo do dobrobytu nawet z najniższego poziomu barbarzyństwa, mianowicie pokój, niskie podatki i tolerancyjne kierowanie sferą sprawiedliwości. Wszystkie formy rządów, które zbaczają z tej naturalnej ścieżki, lub które odwołują się do potrzeby zahamowania rozwoju społecznego na jakimś szczególnym etapie, są nienaturalne i po to by utrzymać się u władzy, zmuszone są odwoływać się do represji i tyranii. Adam Smith
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W marcu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Czajkowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Kasper Fiszer
Pan Michał Gojny
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Mateusz Krzysztof
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Paweł Pasternak
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Paweł Stefaniak
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Szymon Truszczyński
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Łącznie otrzymaliśmy 3 766,62 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>