Autor: Walter Block
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Mateusz Specht
Wersja PDF

Block_W obronie slumsow
Dla wielu ludzi właściciel mieszkań w slumsach lub w biednych dzielnicach — dusigrosz, który wydrze ostatnie pieniądze na zapłatę czynszu — jest dowodem na to, że człowiek za życia może uzyskać diaboliczny wizerunek. Adresat niegodziwych przekleństw, laleczka voodoo, w którą zawistni czynszownicy powoli wbijają małe igiełki, ten, który wykorzystuje uciskanych, jest z pewnością jedną z najbardziej znienawidzonych postaci codziennego życia.

Oskarżenia te są różnorakie: żąda niemożliwie wysokich czynszów, pozwala by jego domy popadły w ruinę, jego mieszkania są pomalowane tanią farbą ołowiową, która podtruwa dzieci. Pozwala narkomanom, pijakom i gwałcicielom nachodzić mieszkańców. Odpadający tynk, nadmiar śmieci, wszechobecne karaluchy, nieszczelna hydraulika, zapadający się dach i pożary — to wszystko jest integralną częścią domeny właściciela mieszkań czynszowych.

Oskarżenia te są jednak nieprawdziwe. Właściciel mieszkań w slumsach różni się tylko odrobinę od innych dostawców niskonakładowych towarów. W istocie nie ma żadnej różnicy między nim a dostawcą każdego innego rodzaju towaru. Wszyscy oni pobierają opłatę taką, jaką mogą.

Najpierw rozważmy dostawców towarów tanich, niskiej jakości lub z drugiej ręki jako klasę. Jeśli chodzi o towary, jakie sprzedają lub kupują, jedna rzecz wyróżnia się ponad innymi: są tanio wyprodukowane, pośledniej jakości lub z drugiej ręki. Racjonalnie myślący człowiek nie będzie oczekiwał wysokiej jakości, znakomicie wykonanej fachowej roboty i lepszego produktu po okazyjnej cenie. Nie będzie czuł się oburzony i oszukany jeżeli produkt w cenie okazyjnej, będzie miał jakość poniżej standardów. Nasze oczekiwania odnośnie do margaryny różnią się od tego, czego oczekujemy po maśle. Bardziej spodziewamy się niższej jakości od używanego samochodu niż od nowego. Jednak jeśli chodzi o mieszkania, zwłaszcza w budownictwie miejskim, ludzie oczekują, a nawet domagają się, dobrej jakości mieszkań w okazyjnej cenie.

Ale co z twierdzeniem, że właściciel mieszkań żąda zbyt dużych cen za swe zgrzybiałe mieszkania? Każdy stara się uzyskać jak najwyższą, możliwą cenę za to, co produkuje i zapłacić jak najniższą możliwą cenę za to, co kupuje. Właściciele slumsów działają tak samo jak pracownicy, członkowie grup mniejszościowych, socjaliści, opiekunki do dzieci i rolnicy. Nawet wdowy i emeryci, którzy zaoszczędzili pieniądze „na wszelki wypadek” próbują uzyskać jak najwyższe oprocentowanie ze swoich oszczędności.

Zgodnie z uzasadnieniem, które konstatuje, że właściciele slumsów są godni pogardy, wszyscy ci ludzie też muszą być potępieni. Wszak w ten sam sposób „wykorzystywali” ludzi, którym sprzedali lub wynajęli swe usługi i kapitał, próbując uzyskać najwyższy, możliwy zwrot.

Ale oczywiście nie są pogardzani — przynajmniej nie za to, że próbują uzyskać najwyższy zwrot z ich produktów i usług. Również właściciele slumsów nie są pogardzani. Właściciele zniszczonych domów są wyróżniani za coś co jest podstawową częścią ludzkiej natury — pragnienie barteru i handlu i uzyskania najlepszej możliwej okazji.

Krytycy właścicieli slumsów nie rozróżniają pragnienia pobierania wysokich opłat, które posiada każdy, a zdolnością do uczynienia tego, którą nie każdy posiada. Właściciele slumsów są różni nie dlatego, że chcą pobierać wysokie opłaty, tylko dlatego, że mogą. Pytanie, które ma kluczowe znaczenie dla tej kwestii — a które krytycy całkowicie ignorują — to dlaczego tak jest.

Co najczęściej powstrzymuje ludzi od pobierania nadmiernie wysokich opłat, to konkurencja, która powstaje, gdy tylko cena i marża zysku danego produktu lub usługi zaczyna rosnąć. Jeżeli np. cena Frisbee zaczyna rosnąć, producenci zwiększają produkcję, nowi przedsiębiorcy wchodzą na rynek, używane Frisbee być może będą sprzedawane na rynku wtórnym. Wszystkie te działania mają tendencję do przeciwdziałania oryginalnemu wzrostowi cen.

Jeżeli cena wynajmu mieszkań nagle zacznie rosnąć z powodu braku mieszkań, podobne siły będą wchodzić w grę. Nowe mieszkania zostaną zbudowane przez dotychczasowych właścicieli nieruchomości i nowych, którzy wejdą do tego przemysłu zachęceni wzrostem cen. Stare mieszkania będą odnowione, piwnice i poddasza zostaną zaadoptowane do użytku. Wszystkie te działania będą nakierowane na obniżenie cen mieszkań i uleczenie niedoboru mieszkań.

Jeśli właściciele mieszkań próbowaliby podnieść czynsze w przypadku braku niedoboru mieszkań, trudno byłoby komuś je wynająć. Zarówno starych jak i nowych mieszkańców przyciągnęłyby stosunkowo niższe czynsze pobierane gdzieś indziej.

Nawet jeśli właściciele połączyliby się, aby podnieść czynsze, nie byliby w stanie opanować wzrostu niedoboru mieszkań. Taka próba zostałaby storpedowana przez nowych przedsiębiorców, niebędących członkami kartelu, którzy pośpieszą z zaspokojeniem potrzeb tańszych mieszkań. Tacy przedsiębiorcy będą kupować istniejące mieszkania i budować nowe.

Lokatorzy oczywiście zaczną napływać do mieszkań nienależących do kartelu. Ci którzy pozostaną w wysoko opłacanych mieszkaniach będą zajmować mniej miejsca albo przez zwiększenie liczby współlokatorów, albo wyszukując mniejszej przestrzeni niż dotychczas. W takiej sytuacji coraz trudniej będzie właścicielom należącym do kartelu utrzymać pełne zagospodarowanie ich mieszkań.

Kartel zostanie nieuchronnie złamany, kiedy właściciele mieszkań znajdą jedyną możliwą drogę do utrzymania lokatorów: obniżenie czynszów.  Zatem twierdzenie, że właściciele mieszkań pobierają czynsze jakie tylko im się podoba jest nieprawdziwe. Pobierają tylko tyle, na ile pozwoli na to rynek, tak jak wszyscy inni.

Dodatkową przyczyną uważania takiego twierdzenia za nieuzasadnione jest to, że właściwie nie ma naprawdę sensownego uzasadnienia dla pojęcia żądania za dużej ceny. Żądanie wygórowanej ceny oznacza tylko „żądanie więcej niż kupujący chciałby zapłacić”. Ale ponieważ wszyscy chcielibyśmy nie płacić za nasze mieszkanie (lub być może płacić minus nieskończoność co byłoby równoznaczne z wynajmującym płacącym lokatorom nieskończoną ilość pieniędzy za mieszkanie w jego budynku) właściciele, którzy żądaliby cokolwiek za swe mieszkanie mogą być oskarżani, że żądają zbyt wiele. Jakakolwiek cena większa niż zero byłaby uważana za zbyt dużą, ponieważ wszyscy chcielibyśmy nie płacić nic (lub minus nieskończoność) za to, co kupujemy.

Pomijając więc fałszywe twierdzenia, że właściciele slumsów żądają zbyt wysokich czynszów, co z wizją szczurów, śmieci, odpadającego tynku itp.? Czy właściciele slumsów są odpowiedzialni za takie warunki?

Mimo że byłoby modne powiedzieć „tak”, to nie zrobimy tego. Problem mieszkań w slumsach nie jest tak naprawdę problemem ani slumsów ani mieszkań. Jest to problem biedy — problem, za który właściciel nie może być pociągnięty do odpowiedzialności. A gdy nie jest to wynikiem biedy, nie jest to w ogóle problemem społecznym.

Mieszkania w slumsach ze wszystkimi swoimi okropnościami nie są problemem, jeżeli mieszkańcami są ludzie, których stać na większy standard mieszkania, jednak wolą żyć w slumsach z powodu pieniędzy, jakie w ten sposób mogą zaoszczędzić.

Taki wybór może nie być popularny, ale wolne wybory poczynione przez innych ludzi, które mają wpływ tylko na nich nie mogą być klasyfikowane jako problemy społeczne. Jeżeli tak by się stało, wszyscy bylibyśmy w niebezpieczeństwie, gdyż nasze najbardziej przemyślane wybory, nasze najbardziej cenione gusty i pragnienia byłyby charakteryzowane jako „problemy społeczne” przez ludzi, których smak różni się od naszego.

Mieszkania w slumsach są problemem, gdy mieszkańcy żyją tam z konieczności — nie chcąc pozostać tam, ale też nie mogąc sobie pozwolić na nic lepszego. Ich sytuacja jest z pewnością przykra, ale wina nie leży po stronie właściciela. Wręcz przeciwnie, dostarcza on niezbędnych usług z uwagi na ubóstwo lokatorów.

Dla przykładu rozważmy prawo zakazujące istnienia slumsów, a więc i właścicieli mieszkań w slumsach. Nie wprowadza się też żadnych przepisów zapewniających dotychczasowym mieszkańcom slumsów odpowiednich mieszkań lub odpowiedniego dochodu, aby kupić lub wynająć dobre mieszkanie. Jeżeli właściciel slumsów naprawdę szkodził mieszkańcom swoich mieszkań, to jego eliminacja bez zmiany innych przepisów zmusza do polepszenia samopoczucia lokatorów slumsów.

Ale takie prawo nie zostanie wprowadzone. Zaszkodziłoby ono zarówno właścicielom slumsów, jak i mieszkańcom. Jeśli już, to zaszkodzi mieszkańcom nawet bardziej, gdyż właściciele stracą jedno z możliwych wielu źródeł dochodu. Mieszkańcy slumsów stracą za to swoje domy.

Zostaną zmuszeni do wynajęcia droższych miejsc zamieszkania, czego konsekwencją będzie zmniejszenie ilości pieniędzy, za które będą mogli kupić żywność, lekarstwa i inne niezbędne do życia rzeczy. A więc nie. Problemem nie są właściciele slumsów — jest nim bieda. Tylko jeżeli właściciel slumsów byłby przyczyną powstałego ubóstwa, można byłoby go winić za wszelkie zła mieszkań w slumsach.

Dlaczego więc dzieje się tak, że skoro nie są oni winni oszustwom bardziej niż inni przedsiębiorcy, właściciele slumsów są wyróżniani oczernianiem? W końcu ci, którzy sprzedają używane ubrania bezdomnym z Bowery, nie są piętnowani, mimo że ich wyroby są gorsze, ceny wysokie, a kupujący biedni i bezradni. Zamiast obwiniania sprzedawców wydaje się, że wiemy gdzie leży wina — w biedzie i beznadziejnych warunkach, w jakich żyją bezdomni z Bowery.

W podobny sposób ludzie nie skarżą się właścicielom złomowisk na ich towary lub trudne położenie ich klientów. Ludzie nie winią właścicieli „jednodniowych piekarni” za nieświeżość ich chleba. Zdają sobie sprawę z tego, że gdyby nie te złomowiska i te piekarnie, biedni byliby w jeszcze gorszej sytuacji niż są teraz.

Mimo, że odpowiedzi możemy tylko się domyślać, wygląda na to, że istnieje pozytywny związek między rządową ingerencją w gospodarkę, a nadużyciami i obelgami, które spadają na przedsiębiorców działających w tej  sferze. Nie ma zbyt wielu regulacji wkraczających w działalność „jednodniowych piekarni” i złomowisk, ale jest ich wiele w dziedzinie mieszkalnictwa. Powiązanie pomiędzy zaangażowaniem rządu w rynek mieszkań i zły wizerunek publiczny właścicieli slumsów powinno być zatem sprecyzowane.

Temu,  że istnieje silne i zróżnicowane zaangażowanie rządu na rynku mieszkaniowym  nie można zaprzeczyć. Projekty niskonakładowych mieszkań, „publiczne” mieszkalnictwo, projekty rewitalizacji terenów miejskich, plany zagospodarowania przestrzennego i prawo budowlane to tylko kilka przykładów. Każdy z nich stworzył więcej problemów ,niż rozwiązał. Więcej mieszkań zostało zniszczonych, niż powstało nowych, napięcia rasowe zaostrzyły się, a życie społeczności sąsiedzkiej zostało zburzone.

W każdym razie wydaje się, że skutki uboczne biurokratycznego partactwa spadają na właścicieli slumsów. On ponosi winę za przeludnienia wywołane miejskim programem rewitalizacji. Jest obwiniany za nieutrzymanie swoich budynków na poziomie standardów określonych przez nierealne przepisy budowlane, które gdyby zostały wypełnione, radykalnie pogorszyłyby sytuację mieszkańców slumsów. Zmuszanie do standardów „mieszkań Cadillaca” może tylko zaszkodzić lokatorom „mieszkań Volkswagena”.  Stawia to wszystkie mieszkania z dala od finansowego zasięgu dla ubogich.

Być może najważniejszym powiązaniem pomiędzy rządem a niełaską, w jaką popadają właściciele slumsów jest prawo kontrolujące wysokość czynszu. Ustawodawcza kontrola czynszów zmienia bodźce — z takich, w których przedsiębiorca służy swojemu klientowi, na takie które czynią go bezpośrednim wrogiem lokatorów.

Zwykle właściciel (lub inny przedsiębiorca) zarabia pieniądze poprzez zaspokajanie potrzeb swoich lokatorów. Jeśli nie uda mu się sprostać tym potrzebom, lokatorzy wyprowadzą się. Wolne mieszkania oznaczają oczywiście utratę dochodów. Reklama, agencje nieruchomości, naprawy, malowanie, i inne warunki, które muszą być spełnione, aby ponownie wynająć mieszkanie oznaczają dodatkowe koszty.

Ponadto właściciel, który nie spełnia potrzeb lokatorów, może pobierać niższe czynsze niż mógłby. Tak jak w każdym innym biznesie, „klient ma zawsze rację”, a przedsiębiorca ignoruje to powiedzenie tylko na własne ryzyko.

Ale z kontrolą czynszów, system motywacyjny jest wywrócony do góry nogami. Właściciel otrzymuje największy zysk, nie poprzez dobre, ale przez złe traktowanie lokatorów, przez symulowanie, odmawianie naprawy i obrażanie ich. Kiedy czynsze są prawnie regulowane poniżej ceny rynkowej, właściciele zarabia najwięcej nie przez służenie swoim lokatorom, ale przez pozbycie się ich i zamianę ich na lokatorów płacących wyższy czynsz, poza kontrolą ustawodawstwa.

Zależnie od sytuacji finansowej możemy mieć dwa typy właścicieli. Tych, którzy oddają usługi lokatorom, i tych, którzy im szkodzą. Innymi słowy, w wielu przypadkach opinia o właścicielach jako przebiegłych i chciwych itp. może być zasłużona, ale zawsze na pierwszym miejscu jest to spowodowane przez program kontroli czynszów, który zachęca ludzi, aby stali się właśnie kimś takim.

Jeśli właściciele slumsów mieliby zakaz zarządzania tymi mieszkaniami i zakaz ten zostałby wyegzekwowany, sytuacja mieszkańców slumsów pogorszyłaby się niezmiernie. Istnieje już zakaz nakładania wysokich czynszów poprzez kontrolę czynszów, i podobna legislacją, która powoduje pogorszenie jakości mieszkań. Istnieje zakaz niskojakościowego budownictwa wprowadzony przez kodeksy budowlane i to powoduje, że właściciele opuszczają rynek mieszkaniowy.

Powoduje to, że lokatorzy mają mniejszy wybór, a na dodatek wybory te są niskiej jakości. Jeżeli właściciele nie mogą uzyskać jak największego zysku poprzez dostarczanie mieszkań dla ubogich tak jak jest to możliwe w innych przedsięwzięciach, opuszczą rynek. Próby obniżenia czynszów i utrzymania wysokiej jakości przez wprowadzania zakazów tylko zmniejsza zyski właścicieli slumsów i doprowadza ich do opuszczenia rynku, pozostawiając biednych w jeszcze gorszej sytuacji.

Należy pamiętać, że najważniejszą przyczyną złej kondycji slumsów nie są ich właściciele i ich „ekscesy”, lecz programy rządowe, przede wszystkim kontrola czynszów. Właściciele slumsów mają pozytywny wpływ na społeczeństwo, bez nich gospodarka byłaby w gorszym stanie. To, że w dalszym ciągu trwają w swym niewdzięcznym zadaniu pośród wszystkich nadużyć i oszczerstw, może być tylko dowodem na ich zasadniczo heroiczną naturę.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Bardzo mało jest wymagane by doprowadzić państwo do dobrobytu nawet z najniższego poziomu barbarzyństwa, mianowicie pokój, niskie podatki i tolerancyjne kierowanie sferą sprawiedliwości. Wszystkie formy rządów, które zbaczają z tej naturalnej ścieżki, lub które odwołują się do potrzeby zahamowania rozwoju społecznego na jakimś szczególnym etapie, są nienaturalne i po to by utrzymać się u władzy, zmuszone są odwoływać się do represji i tyranii. Adam Smith
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W październiku wsparli nas:
Pan Dominik Aromiński
Pan Bartosz Baranowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Robert Ciborowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Konrad Floriańczyk
Pan Maciej Gorzelak
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Michał Gutowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Tomasz Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Kamil Koper
Pan Wojciech Kukla
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pani Anna Kwiecień
Pan Apolinary Lipski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Adam Mazik
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Konrad Niemotko
Pan Paweł Nowakowski
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Dariusz Ostrowski
Pan Zbigniew Ostrowski
Pani Marzanna Papka
Pan Arkadiusz Konrad Pierowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jacek Rusiecki
Pan Adam Skrodzki
Pan Emil Snużka
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Mikołaj Stempel
Pan Tomasz Szumski
Pan Michał Szymanek
Pan Adam Ślązak
Pan Tomasz Ślusarczyk
Pan Marek Trzaska
Pan Jan Tyszkiewicz
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Krzysztof Zuber
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 4 961,16 zł i 1,69 btc . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>