Autor: Jeffrey A. Tucker, Cathy Reisenwitz
Źródło: fee.org
Tłumaczenie: Paweł Kot
Wersja PDF

feminisme-ludwig-von-misesPodczas gdy Ludwig von Mises jest dobrze znany jako osoba, która dokonała rewolucji w ekonomii, jego starania w kierunku zmian w składzie osobowym profesji ekonomistów nie są znane większości jego zwolenników. Chciał, aby świat zrozumiał, że chociaż pomijane i wypchnięte z naukowego światka — jeśli im tylko na to pozwolić — kobiety mogą wnieść ogromną wartość do badań nad rzadkością dóbr.

Mises należał do świata akademickiego międzywojennego Wiednia, jednego z najżywszych i najbardziej rewolucyjnych środowisk w historii świata. Z tej mieszanki kulturowej wyłoniło się wielu z najbardziej błyskotliwych myślicieli XX wieku oraz ruchy intelektualne, które nadal trzęsą światem. Freud, Mahler, Spann, Machlup, Wittgenstein, Neurath, Schumpeter, Morgenstern, Mises, Hayek, Weber, Weiser, Popper… — ich nazwiska i dziedzictwo do dziś odbijają się szerokim echem.

Interdyscyplinarna mieszanka idei i wpływów dała nam marginalizm w ekonomii, matematykę w naukach społecznych, modernizm w muzyce, pozytywizm w metodologii, psychoterapię w studiach nad umysłem, i ocaliła ducha liberalizmu w epoce, w której znikał on we wszystkich innych dziedzinach. Liberalizm był centralnym motywem we wszystkich sferach: ekonomii, naukach ścisłych i humanistycznych oraz relacjach międzypłciowych. Żadna dziedzina nie pozostała nietknięta, a postępy w jednym obszarze przenikały do innych.

Chociaż twórczość kobiet kwitła w literaturze i muzyce, utrzymywały się poważne bariery w oficjalnych instytucjach. Wtedy — podobnie jak dziś — rynek torował drogę do społeczeństwa o charakterze inkluzywnym, a świat akademicki zostawał z tyłu za kulturą. Oznaczało to, że kobiety były skutecznie blokowane na etapie weryfikacji kwalifikacji zawodowych i w ten sposób nie dopuszczano, aby mogły wnieść swój wkład w świat idei.

Człowiek wielkich projektów intelektualnych — Ludwig von Mises — był oddany sprawie zmiany tego stanu rzeczy. Wiedział, co to znaczy doświadczyć wykluczenia. Mimo wspaniałych dokonań akademickich i dostępu do wielkich umysłów swojej epoki Mises nie był w stanie nigdy uzyskać stanowiska na uniwersytecie — nie będąc jedynym w takiej sytuacji. Ukończenie całego traktatu o pieniądzu w 1912 r. pozwoliło mu tylko na objęcie niepłatnej pozycji uniwersyteckiej. Tymczasem musiał się jakoś utrzymywać — najpierw pracował w kancelarii adwokackiej, a później w izbie handlowej.

Nawet zanim w 1919 r. kobiety dopuszczono do programu studiów, Mises prowadził kurs na temat bankowości na uniwersytecie, gdzie większość studentów stanowiły kobiety z wydziału filozoficznego. Wykluczony profesor uczył zmarginalizowane studentki. To doświadczenie musiało mieć na niego duży wpływ. Swoją książkę Socjalizm zaczął pisać w czasie, gdy zabierał głos w kwestii (między innymi) sposobu, w jaki kapitalizm stał się główną siłą historyczną stojącą za uwolnieniem kobiet od przemocy, w opozycji do twierdzeń socjalistów, jakoby kolektywizm był do tego jedyną realną drogą.

Zamiast oddawać pole kolektywistom, wikłając się w debaty na temat sposobów przezwyciężenia kulturowego i zinstytucjonalizowanego seksizmu, Mises poważnie podszedł do tematu i zaproponował swoje własne rozwiązania. Jego argumentacja w kwestii równości płci nawet dziś brzmi rewolucyjnie.

Walka kobiety o uznanie jej osobowości w małżeństwie jest częścią walki o osobowość, która jest charakterystyczna dla racjonalistycznego społeczeństwa opartego na prywatnej własności środków produkcji (…). Cały świat ucierpiałby na tym, gdyby nie udało się rozwinąć kobietom swojego Ja do tego stopnia, by mogły połączyć się z mężczyzną jako równoprawne i wolne towarzyszki życia[1].

Jego rekonstrukcja historii relacji międzypłciowych w dobry sposób pokazuje, co zasada przyzwolenia na przemoc oznaczała w przeszłości dla statusu kobiet. Tutaj brzmi zupełnie jak Betty Friedan (zob. Betty Friedan, The Feminine Mystique, 1963):

Stosunki rodzinne pod panowaniem zasady przemocy charakteryzują się nieograniczonym panowaniem mężczyzny. Element, który w naturze związków seksualnych czyni samca stroną agresywną, zostaje tutaj wyostrzony; mężczyzna bierze kobietę w posiadanie i formuje posiadanie obiektu seksualnego wedle tej samej zasady, w jakiej posiada inne dobra świata zewnętrznego. Kobieta staje się w ten sposób całkowicie rzeczą. Zostaje zrabowana i kupiona, jest posiadana, podarowana, sprzedana, uczyniona bezwolną, krótko mówiąc jest w domu niczym niewolnica. Mężczyzna decyduje o jej życiu; gdy umiera jest mu składana do grobu wraz z innymi dobrami. Taki stan rzeczy przekazują nam w prawie całkowitej zgodzie wszystkie starsze źródła wszystkich narodów[2].

Mises pisze, że przy obowiązywaniu zasady przemocy, skutkiem jest podporządkowanie.

Zasada przemocy uznaje tylko mężczyzn. Tylko oni mogą posługiwać się przemocą i tylko oni mają prawa i roszczenia. Kobieta jest jedynie obiektem seksualnym. Istnieją tylko kobiety, które mają pana nad sobą, czy to ojca, czy opiekuna, męża czy chlebodawcę. Nawet ladacznice nie są wolne; należą do tego; do kogo należy dom publiczny. To z nim, a nie z prostytutką, gość zawiera umowę. Wędrowna prostytutka jest całkowicie wolna i korzystać z jej usług może każdy wedle woli. Prawo wyboru męża nie przysługuje kobiecie; zostaje mężowi dana i przez niego poślubiona. Kochać go jest jej obowiązkiem, może nawet zasługą; podnosi radość, która przypada mężczyźnie z małżeństwa. Nie pyta się dziewczyny o to, czy kocha swojego męża. Mężczyzna ma prawo ją odtrącić lub się z nią rozwieść; ona tego prawa nie ma[3].

Jest to miażdżąca krytyka wszystkich form władzy państwa, ale w szczególności socjalizmu. W praktyce socjalizm nie oznacza oddania władzy robotnikom czy kolektywnej własności środków produkcji. Oznacza centralną rolę państwa w organizacji wszystkich gospodarczych i społecznych sfer społecznych. I jak Mises wielokrotnie tłumaczył, państwo ma do dyspozycji tylko jeden środek — przemoc w stosunku do osób i ich własności. Dlatego wdrożenie socjalizmu jako polityki oznacza podniesienie przemocy do rangi zasady i w pośredni sposób cofnięcie relacji między mężczyznami i kobietami do stanu przedkapitalistycznego, gdy to przemoc (a nie umowa) była podstawą ich związków.

Innymi słowy, właśnie dlatego, że kapitalizm uwolnił kobiety od związków opartych na przemocy jako normie społecznej, Mises opowiada się za tym systemem ekonomicznym. Kapitalizm jest sposobem na zrealizowanie wizji feminizmu. W tym sensie — mówi Mises — „Póki feminizm ogranicza swoje postulaty do zrównania sytuacji prawnej kobiety z mężczyzną, oraz dania jej prawnej i gospodarczej możliwości uzyskania takiego wykształcenia i takiej pracy, jaka odpowiada jej zamiłowaniom, życzeniom i warunkom ekonomicznym, nie jest niczym innym jak gałęzią wielkiego ruchu liberalnego, który reprezentuje ideę pokojowego, swobodnego rozwoju”[4].

Dla Misesa to głębokie przekonanie nie było tyko teorią, ale czymś, co należało wprowadzić w praktyce. Dlatego gdy tylko był w stanie, aktywnie popierał kobiety w świecie naukowym. Jego biograf Jörg Guido Hülsmann wyjaśnia:

Mises był jednym z niewielu ludzi na pozycjach kierowniczych, którzy aktywnie promowali młode intelektualistki. Lene Lieser, Marianne Herzfeld  i inne kobiety pisały swoje prace dyplomowe pod jego kierownictwem. Lieser, Herzfeld, Ilse Mintz, Martha Stephanie Braun, Elisabeth Ephrussi i inne regularnie uczęszczały na jego prywatne seminaria. To prawda, że nie zdołał uzyskać dla żadnej z nich profesury  — nie był w stanie tego zrobić nawet dla swoich męskich studentów czy dla samego siebie. Ale mógł pomóc niektórym z nich w otrzymaniu tych upragnionych miejsc pracy, dzięki którym można było się utrzymać, a jednocześnie kontynuować pogoń za swoimi intelektualnymi zainteresowaniami. Tak było w przypadku Herzfeld i Lieser, które obie były zatrudnione w Związku Austriackich Banków i Bankierów[5].

Każda z tych kobiet osiągnęła znakomity poziom w swojej dziedzinie — ekonomii, tłumaczeniach, historii sztuki — ich wartość jako profesjonalistek była dostrzeżona i pielęgnowana przez Misesa na przekór głębokim tradycjom zamykającym kobietom drogę kariery.

Zwróćmy uwagę na ironię tego wszystkiego. Jeżeli zapyta się o Ludwiga von Misesa kogokolwiek z współczesnej lewicy, ma szybką odpowiedź na to, kim był. To ten reakcyjny starzec z Wiednia, który po wojnie sprowadził kapitalistyczną ideologię do Stanów Zjednoczonych, człowiek który pragnął powrotu dziewiętnastowiecznych instytucji i kultury. Ale rzeczywistość jest inna. W światowym centrum progresywnych idei, w Wiedniu lat 20. XX wieku, wyróżniał się w postępowych poglądach na temat praw kobiet: „jeden z niewielu ludzi na pozycjach kierowniczych, którzy aktywnie promowali młode intelektualistki”.

Oczywiście ludzie z FEE rozumieją wsparcie Misesa dla kobiet zajmujących się nauką. Jedną z najgłębszych tego typu relacji była opieka nad Bettiną Bien Greaves, która napisała i edytowała wiele przełomowych książek, w tym wiele edycji Ludzkiego działania oraz pracowała w FEE przez dużą część swojej długiej kariery.

Zastanówmy się nad toczącym się sporem o niedyskryminujące prawo i tak zwaną akcję afirmacyjną, które wydają się przedkładać interesy kobiet nad mężczyzna i są głównym źródłem sprzeciwu wobec feminizmu oraz wodą na młyn konserwatywnych aktywistów. Czy Mises samemu praktykował formę akcji afirmacyjnej w konwencjonalnym rozumieniu. Nie, ponieważ nie popierał interesów kobiet tylko ze względu na płeć. Widział raczej kobiety jako niedocenione bogactwo. To nie „preferencyjne traktowanie”, ale przedsiębiorcze działanie, odkrywające wartość tam, gdzie społeczeństwo ją przeoczyło. To właśnie każdego dnia robią przedsiębiorcy  w świecie fizycznych zasobów. Mises stosował podobne przewidywanie i ocenę sytuacji do świata idei.

Widzimy tu współczesny przykład na to, co oznacza być feministą — przezwyciężać uprzedzenia historyczne pochodzące z epoki przemocy i wspierać wolność asocjacji i zawierania umów jako zasadę porządku społecznego. Czy to wymaga przedsiębiorczości — to znaczy dostrzegania wartości tam, gdzie inni nie widzą? Tak, i nie tylko w przypadku zasobów naturalnych, ale także w przypadku pewnej grupy ludzi, którzy byli tradycyjnie niedoceniani jako zasoby ludzkie — to jest współpracowników, z którymi w produktywny sposób można podążać do osiągnięcia wspólnych celów.

To, że Mises szczerze martwił się, w jaki sposób społeczeństwo jest obrabowane z istotnego udziału kobiet poprzez seksizm, to wezwanie na alarm dla współczesnych indywidualistów. Mises krytykował nie tylko ograniczanie wolności kobiet przez państwo, ale także ograniczenia wypływające z kultury. Jako przeszkodę do wyzwolenia kobiet słusznie wskazywał uprzedmiotowienie seksualne, nawet formy prywatne i niewspierane przez państwo zakorzenione w kulturowych przekonaniach oraz w tradycyjnych prawach i praktykach.

Jego przykład wskazuje sposób, jak poprawnie rozumieć dziś feminizm. Jak możemy jako wolnorynkowcy bronić poglądu, iż rynek jest źródłem bogactwa poprzez innowacje, a potem bezczynnie przyglądać się, gdy jego efekty są niszczone przez wymagania dotyczące płci, zwłaszcza te związane z przemocą prawa oraz te wynikające z kulturowych i społecznych uprzedzeń?

Jak możemy ignorować naruszanie praw człowieka wbudowane w ustawy zakazujące odpłatnych usług położniczych, grożące przemocą za pokojowe kontakty seksualne, czy zabraniające lub ograniczające wykonywania takich zawodów jak akuszerka? Zostawiają na boku etyczne spory na temat aborcji, jak możemy twierdzić, że wspieramy wolność indywidualną i popierać polityków, którzy chcą zbić kapitał polityczny na cynicznym grożeniu nacjonalizacją dzieci,  relacji seksualnych i — w szczególności — podejmowania przez kobietę decyzji co do jej biologicznego funkcjonowania?

Nie nadeszła jeszcze epoka umowy — nie dla wszystkich. Jest jeszcze tyle do zrobienia. Ile wartości można jeszcze odkryć poprzez usunięcie barier dla swobody nawiązywania relacji między ludźmi i pokonanie historycznych uprzedzeń? I kto ten wielki cel najprawdopodobniej osiągnie — biurokraci czy przedsiębiorcy?

Mises w przenikliwy sposób zrozumiał, że pozostawienie socjalistom kwestii tego, jak naprawić szkody seksizmu byłoby śmiertelnie poważnym błędem zwolenników wolnego rynku. I nadal jest. Był też jednak osobiście niezadowolony z niewystarczającej obecności kobiet w świecie nauki — do tego stopnia, iż wykorzystując swoje wszystkie możliwości, walczył, by naprawić tę sytuację.

Podejmijmy jego wezwanie do poważnego traktowania sytuacji kobiet, do odkrycia wartości, tam gdzie jej nie dostrzeżono. Mises był feministą, zanim stało się to modne. Wszyscy zwolennicy wolnego rynku powinni pójść w jego ślady.


[1] Ludwig von Mises, Socjalizm, Kraków 2009, tłum. Stefan Sękowski, s. 88–89.

[2] Op. cit., s. 76.

[3] Op. cit., s. 77.

[4] Op. cit., s. 85.

[5] Jörg Guido Hülsmann, Mises: The Last Knight of Liberalism, 2007, s. 417–418.

3 odpowiedzi na „Tucker, Reisenwitz: Feminizm Misesa”

  • To ja dodam, skromnie coś od siebie: Drogie Kobiety! Wszystkiego dobrego! Wolność, racjonalizm, kapitalizm! Na pohybel agresywnym ignorantom. Na pohybel socjalizmowi i etatyzmowi – ideom, które naturalnie wiążą się z agresją i ignorancją; XXI-wiecznym quasi-religiom, których kapłani chcą byśmy wszyscy się podporządkowali armii zbawiających nas centralnych planistów wcielających przymusem i rabunkiem w życie prymitywny światopogląd elit władzy.

  • Świetny tekst, który pokazuje ogrom intelektualny Misesa i to jak często niewiele wiemy o praktycznym zastosowaniu wiedzy ekonomicznej i jej ścisłym związku z codziennym życiem. To nawiązanie do Kirznerowsko-Misesowskiej wizji przedsiębiorcy który nie jest maszyną do przestawiania surowców i cen ale człowiekiem który odkrywa źle oszacowany potencjał również w innych ludziach bardzo mi sie podoba.

    Pozdrawiam i zyczę wszystkiego najlepszego naszym „Austriaczkom”;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Ekonomia rynkowa nie potrzebuje obrońców i propagandzistów. Można do niej zastosować słowa epitafium Sir Christophera Wrema, znajdujące się w londyńskiej katedrze: Si monumentum requiris, circumspice (Jeśli szukasz jej pomnika, rozejrzyj się). Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W październiku wsparli nas:
Pan Dominik Aromiński
Pan Bartosz Baranowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Robert Ciborowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Konrad Floriańczyk
Pan Maciej Gorzelak
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Michał Gutowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Tomasz Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Kamil Koper
Pan Wojciech Kukla
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pani Anna Kwiecień
Pan Apolinary Lipski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Adam Mazik
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Konrad Niemotko
Pan Paweł Nowakowski
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Dariusz Ostrowski
Pan Zbigniew Ostrowski
Pani Marzanna Papka
Pan Arkadiusz Konrad Pierowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jacek Rusiecki
Pan Adam Skrodzki
Pan Emil Snużka
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Mikołaj Stempel
Pan Tomasz Szumski
Pan Michał Szymanek
Pan Adam Ślązak
Pan Tomasz Ślusarczyk
Pan Marek Trzaska
Pan Jan Tyszkiewicz
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Krzysztof Zuber
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 4 961,16 zł i 1,69 btc . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>