Autor: Damian Koniarek
Wersja PDF

Tekst publikowany w ramach projektu Dziedzictwo

Ludwik WołowskiLudwik Wołowski (1810-1876), znany bardziej jako Louis Wolowski to przykład wybitnego ekonomisty całkowicie zapomnianego w Polsce, kraju z którego pochodził, a bardzo zasłużonego i znanego we Francji, państwie do którego wyemigrował.

Narzuca się skojarzenie z jego rówieśnikiem, Fryderykiem Chopinem. Obaj zostali nad Sekwaną po powstaniu listopadowym, choć tylko ten drugi jest dziś znany także w Polsce i na całym świecie. W tym krótkim biogramie postaram się przedstawić sylwetkę Wołowskiego i pokazać, że zasługuje na zainteresowanie jako jeden z najciekawszych liberalnych ekonomistów XIX wieku.

Podobnie jak inny ekonomista — Dominik Krysiński — pochodził z rodziny żydowskiej, która przeszła na katolicyzm. Urodził się w Warszawie, ale już w wieku 13 lat wyjechał do paryskiego Liceum Henryka IV. Po kilku latach od powrotu do Warszawy wziął udział w powstaniu listopadowym. Uwięziony, aby zdobyć trochę czarnego chleba, przekupił strażnika złotym zegarkiem. Jak później wspominał w rozmowie z J.I. Kraszewskim, była to jego „pierwsza lekcja ekonomii politycznej”[1]. Został znów wysłany do Paryża, tym razem nie przez rodzinę, ale rząd powstańczy, który dostrzegł w nim świetnego tłumacza i godnego reprezentanta rządu w poselstwie polskim. Po upadku powstania z obawy o życie pozostał na terenie Francji, angażując się w działalność społeczną i ekonomiczną. Uzyskał obywatelstwo francuskie, a w 1839 roku zaczął pracować jako wykładowca, początkowo prawa przemysłowego, a później ekonomii politycznej.

Wołowski znany był z łatwego i dobitnego tłumaczenia skomplikowanych zagadnień ekonomicznych, co pomagało mu wielokrotnie bronić liberalizmu gospodarczego. Głosował przeciw podatkom progresywnym. W 1848 r. doszło do bezpośredniego starcia Wołowskiego z jednym z najbardziej znanych polityków socjalistycznych, którym był Louis Blanc. „Wychodząc z popularnej wtenczas zasady, że państwo, jako ogólny wszystkich opiekun, powinno wszystkim zapewnić pracę i narzędzia do niej […] pracowano nad projektem tak zwanych „warsztatów narodowych”. Po jego odczytaniu Wołowski: „poprosił o głos i w dwugodzinnej, improwizowanej mowie dowodził niemożliwości, a nawet niedorzeczności projektu. Powstała prawdziwa burza, spory namiętne i uporczywe, ale odwaga cywilna z jaką Wołowski wystąpił, ośmieliła opozycję […] projekt odrzuconym został”[2].

Wkrótce Ludwik Wołowski został wybrany deputowanym do Izby Prawodawczej, zdobywając o 8000 głosów więcej niż Blanc.

Polski ekonomista bronił wolności gospodarczej, mając za sprzymierzeńca starszego od siebie o kilka lat Frédérica Bastiata. Były pomiędzy nimi różnice, wynikające ze stosunku do państwa, co stało się widoczne podczas późniejszych dyskusji[3], w których Bastiat definiował państwo jako: „wielką fikcję, dzięki której każdy usiłuje żyć kosztem innych”[4]. Wołowski sądził, że państwo ograniczone do minimum powinno istnieć. Nie przeszkadzało im to jednak wspólnie walczyć przeciw utopijnym pomysłom ówczesnych socjalistów.

Od końca 1852 r. poświęcił się działalności naukowej, przebywając za granicami Francji, starał się zapoznać z prawem i działaniem systemów politycznych oraz społecznych poszczególnych państw.

Najbardziej jednak znany jest we Francji za sprawą założenia Crédit Foncier de France, pierwszego we Francji banku kredytów hipotecznych wzorowanego na polskim Towarzystwie Kredytowym Ziemskim. Kredyt był dla niego narzędziem rozwoju i pomocy, a nie spekulacji. Bank miał pomóc zadłużonej francuskiej wsi, ale dzięki jego środkom sfinansowano również przebudowę Paryża, przeprowadzoną przez Haussmanna.

Wołowski wspierał wolny handel, pisząc w jego obronie liczne teksty, występując z wykładami i starając się na każdym kroku przekonywać o konieczności współpracy zamiast rywalizacji. Pisał: „trzeba, ażeby zysk każdego zgadzał się z korzyścią wszystkich, na przykład trzeba, żeby, jeśli jaki przedsiębiorca zarabia, kiedy wykonywa użyteczne prace, robotnicy przez niego używani zarabiali na tym również”[5]. Wielki zwolennik wolności w życiu gospodarczym zalecał ograniczenie roli państwa do emisji pieniądza. To jemu Francja zawdzięcza oparcie na systemie bimetalizmu: złocie i srebrze. Dzięki jego staraniom udało się jej spłacić reparacje wojenne narzucone przez Niemcy po wojnie francusko-pruskiej rok szybciej niż zakładano, w dodatku bez załamania francuskiej gospodarki.

Negatywnie wypowiadał się o pieniądzu papierowym, pisząc o: „smutnej i zwodniczej iluzji monety papierowej”, której produkcja pozwalała: „marzyć o nieskończonym rozwoju bogactwa, osiąganego bez trudu, bez pracy, za pomocą kilku ryz papieru przechodzących przez prasę”[6].

W 1864 roku Wołowski przełożył na język francuski dzieło Mikołaja Kopernika „Zasady bicia monety”, rozsławiając w ten sposób toruńskiego astronoma w środowisku ekonomistów.

Był zdecydowanym zwolennikiem ograniczenia pracy dzieci w fabrykach, argumentując to tym, że dziecko nie jest dorosłym obywatelem, nie może zatem bronić się przed nadużyciami ze strony opiekunów i pracodawców. Za przykład podawał Anglię, gdzie pojawiły się pierwsze prawa ograniczające pracę nieletnich[7].

Wołowski otrzymał wiele odznaczeń i nagród. Należał do grona najbardziej znanych Polaków we Francji, a wśród jego przyjaciół znajdowali się wybitni naukowcy i politycy, zarówno polscy, jak i francuscy.

Na krótko przed śmiercią został mianowany dożywotnim senatorem Republiki Francuskiej.

 

Więcej o Ludwiku Wołowskim znaleźć można pod następującymi adresami:

Rocznik Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu dostępny online (z krótką notką biograficzną o Wołowskim):

http://www.wbc.poznan.pl/dlibra/publication?id=270798&from=&dirids=1&tab=1&lp=1&QI=8BAED83F9E37306827048B14D2D25188-1

Życie i dzieła (biografie w j. francuskim):

https://archive.org/stream/lavieetlestrava00levagoog#page/n31/mode/2up

http://www.senat.fr/senateur-3eme-epublique/wolowski_louis1545r3.html

 

[1] Rocznik Towarzystwa Historyczno-Literackiego w Paryżu. Lata 1873-1878, s. 427, Poznań 1879.

[2] RTH-L, s. 430.

[3] http://oll.libertyfund.org/pages/the-best-of-bastiat-2-the-state-1848, data wejścia: wrzesień 2014

[4] F. Bastiat, Dzieła zebrane, T.1, Warszawa 2009, s. 111.

[5] L. Wołowski, Ogólny pogląd na ekonomię polityczną [w:] Klasom pracującym polskim red. K. Forster, T. XXII: Berlin 1869, s. 15.

[6] L. Wołowski, O monecie, Warszawa, 1874, s. 11.

[7] L. Wołowski, Praca dzieci po rękodzielniach, Lwów 1869, s. 9.

16 odpowiedzi na „Koniarek: Ludwik Wołowski – polski liberał w sercu Francji”

  • „Był zdecydowanym zwolennikiem ograniczenia pracy dzieci w fabrykach, argumentując to tym, że dziecko nie jest dorosłym obywatelem, nie może zatem bronić się przed nadużyciami ze strony opiekunów i pracodawców. Za przykład podawał Anglię, gdzie pojawiły się pierwsze prawa ograniczające pracę nieletnich”
    Dzięki czemu te dzieci zaczęły zajmować się przestępczością zamiast pracy.

    • Obawiam się, że przestępczością zajmowały się już wcześniej. Wołowski słyszał te argumenty i znał je dobrze. Miał też środki zaradcze:
      „Co też ma robić dziecko nie zatrudnione w rękodzielni? Ci nawet którzy są za tym aby jak najwięcej oszczędzać siły w dziecku, powiedzą: więcej warta rękodzielnia niż ulica więcej warta ta praca, do której je zaprzęgnięto, niźli złe przykłady, którymi może zarazić się, gdy zamiast robotnika zechce zeń zrobić włóczęgę. Na pytanie jak ma dziecię z korzyścią używać swego czasu, kiedy opuszcza warsztat lub fabrykę jest jedna tylko możliwa odpowiedź: oto potrzeba je posłać do szkoły” (Praca dzieci po rękodzielniach, s. 14)
      Więcej o tej publikacji już niedługo.

      • Wysyłać do szkoły czyli wysłać do szkół gdzie będzie propaganda państwowa. Tak lepiej, aby dzieci harowały w kopalniach niż słuchały propagandy państwowej. Nic dziwnego, że ludzie spluwali słysząc słowo „liberalizm”, bo ja zwolenników obowiązku szkolnego za liberałów nie uważam.

        • A kto mówi o szkołach państwowych?Jako niedoszły nauczyciel mogę tylko zanucić jedną z moich ulubionych piosenek:
          „We don’t need no education
          We don’t need no thought control
          No dark sarcasm in the classroom
          Teachers leave them kids alone”

        • Faktycznie, jak ktos probowal ograniczyc wyzysk i przesladowanie dzieci to liberalem nie byl. Wszak istota liberalizmu polega na zaprzeganiu dzieci do kopaln. Kazdy lewak o tym wie.

          • Praca dzieci to wyzysk? Czuję tu marxistę i zwolennika teorii laborystycznej.

            A czy szkoła prywatna czy publiczna nie ma większej różnicy – państwo musi narzucić jakiś program i obowiązek.
            Bo czy prywatny kołchoz staje się lepszym od państwowego kołchozu? Nie, bo nie znosi się przymusu chodzenia do kołchozu.
            W sumie nie wiedziałem, że tak dużo tu lewicowców. Dziwne, że opublikowano tu książkę dzieciożercy i zwolennika pracy w kopalniach jak Rothbard – http://mises.pl/blog/2014/06/13/rothbard-edukacja-wolna-przymusowa-darmowy-e-book/

  • http://www.pb.pl/3889485,84927,mfw-gospodarka-chin-juz-wieksza-niz-usa
    ^ Czy ktoś z IM skomentuje doniesienia, że Chiny „ludowe” przegoniły USA i mają już być pierwszą gospodarką świata?

  • Ojojoj. Zapominają wszycy gdzie i co robiły te dzieci. Wielu liberłów wspierało legislację państwową w sprawie ograniczeń pracy dzieci w cięzkich warunkach i w nocy (to samo dotyczylo kobiet). Oczywiscie dotyczyło to też ograniczeń godzin pracy. I tyle. Liberalizm w praktyce był radykalizm klasy średniej. Tacy radykałowie byli przeciwni interwencji państwa w handle, ale nie w edukacji.

    • Liberałowie są za każdą ingerencją w rynek! Czy to w handel czy w edukację. Wielu liberałów wspierało legislację państwową która interweniowała w życie ludzkie – tyle, że w ten sposób przeczyli liberalizmowi. A może czegoś nie wiem i to był liberalizm. Przypomnę, że socjaliści i część konserwatystów te rzeczy popierały. Więc też mieli podejście do tego „liberalne”? No to przyjmijmy tą definicję.
      I chyba racja, że „liberałowie” to głupki, którzy doprowadzili do demokratyzacji, dając plebsowi możliwość wypowiedzenia się i doprowadzenia do większej interwencji w rynek. I w pewnym sensie do rewolucji październikowej, więc odpowiadają za wszystkie komunistyczne ludobójstwa. Marks były liberał, zrozumiał, że liberalizm nie jest konsekwentny, bo w polityce kładzie nacisk na równość, a w gospodarce już nie. To jawnie niekonsekwencja i wpadł na pomysł komunizmu.

      • »I chyba racja, że „liberałowie” to głupki, którzy doprowadzili do demokratyzacji, dając plebsowi możliwość wypowiedzenia się i doprowadzenia do większej interwencji w rynek. I w pewnym sensie do rewolucji październikowej, więc odpowiadają za wszystkie komunistyczne ludobójstwa. «
        »Praca dzieci to wyzysk? Czuję tu marxistę i zwolennika teorii laborystycznej.«
        Eh, przyjacielu, co Ty bierzesz? Jasne jest, że dzieci muszą się uczyć, a nie pracować. Do pracy są zdatne około 13-15 roku życia.
        Nie wiem co trzeba mieć w głowie, by próbować przeczyć, że praca dzieci to wyzysk…

      • Będę pisał o XIX-wiecznych liberałach z Wielkiej Brytanii, bo tylko oni byli realnie u wałdzy. W innych krajach nie było tak fajnie. Liberałowie, nazywani również wolnosciowymi radykałami, wierzyli w wolność i postęp (głównie w sensie materialnym i moralności, ale czerpiąc z tradycji chrzescijańskiej). Pierwsza grupa: liberałowie klasy średniej, głównie przedsiębiorcy, którzy w połowie „pięknego wieku” identyfikowali z myślą i działalnością Richarda Cobdena, jako lidera Ligi Przeciwko Ustawom Zbożowym, jak i szkoły manchesterskiej polityków (stanowiła ona później ważne ugrupowanie w Partii Liberalnej Gladstona). Cobden jako przedsiębiorca praktyk wierzył w wolny handel, dobrą wolę, prywatną filantropię, państwową edukację, wolną przedsiębiorczość (wyjątek stanowiła legislacja dot. pracy dzieci i kobiet) oraz ewolucyjny charkter rozwóju narodu. Druga grupa liberałów to radykalni fizofowie, związani głownie z Londynem. Byli to spadkobiercy Benthama, więć utylitaryści. Oczywiście nieraz współpracowali z manchesterskimi liberałami. Ich głownym przedstawicielem był John Stuart Mill (któremu nie przeszkadzało zasiadać w radzie Klubu Cobdena). Zresztą mówiąc o ekonomistach myślano wówczas właśnie o radykalnych filozofach, a nie tak jak my teraz to pojmujemy (wybitny liberał John Bright brzydził się takim terminem, zresztą jako broni w wolnosciowej agitacji i reformach używał Biblii). Rozłam pomiędzy liberałami nastąpił w latach 80-tych XIX wieku. Najgłośnijsze odejście lorda Goshena z grupą soc-liberałów z Klubu Cobdena. Podział nastąpił na radykałów indywidualistów i państwowych socjalistów (oczywiście to bardziej lewicowi liberałowie spod znaku późnego Keynesa, wielu lewicowych liberałów nazywano umiarkowanych socjalistów).Liberałowie związani z Cobdenem i Brightem byli by teraz nazwani konserwatywnymi liberałami. Podbnie zresztą Herbert Spencer (chyba najbardziej libertariański z wiktoriańskich liberałów). Natomiast J.S. Mill był niejako łacznikiem między tradycją liberalną a umiarkowanym socjalizmem. Reszta skręciła w pastwowy socjalizm, choc nieraz miała wciąż głosiła pewne idee „starego liberalizmu” jak antyimperializm, a czasami nawet wolny handel (jak J.A. Hobson). Nie było zgody co do roli państwa – według „nowych” liberałów Laissez Faire to byla przeszłość, choc mało ktory liberał używał na serio ten termin w XIX wiecznej Brytanii (najbardziej wolnorynkowe i indywidualistyczne były pisma takich wolnościowców jak Bastiat i Spencer, oraz przez pierwsze kllka lat swojego istnienia The Economist). Literatury na ten temat jest dużo, niestety głownie anglojezyczna. Wiele do porównania.
        Dicey A.V., Lectures on the Relationship between Law and Public Opinion in England During the Nineteenth Century (London: Macmillan, 1905)
        Fay C.R., Life and Labour in the Nineteenth Century (Cambridge: The University Press, 1920)
        Grampp W., The Manchester School of Economics (Stanford: Stanford University Press, 1960)
        Greenleaf William Howard, The British Political Tradition (London: Routledge, 1988)
        Halévy Elie, The Growth of Philosophic Radicalism (London: Faber and Faber Limited, 1934)
        Hobhouse L.T., Liberalism (London: Williams and Norgate, 1919)
        Hobson J.A., Richard Cobden: the International Man (London: T. Fisher Unwin, 1918)
        MacGregor D.H., Economic Thought and Policy (Oxford: Oxford University Press, 1949)
        Mallet B., Sir Louis Mallet: A Record of Public Service and Political Ideals (London: James Nisbet, 1905)
        Morley J., The Life of Richard Cobden (London: T. Fisher Unwin, 1903)
        Spencer H., Jednostka wobec państwa (Warszawa: Liber, 2002)
        Taylor A.J., Laissez-faire and State Intervention in Nineteenth-century Britain (London: Macmillan Education, 1988)
        Trevelyan G.M., The Life of John Bright (London: Constable and Company LTD, 1913)
        Vincent J., The Formation of the British Liberal Party 1857-68 (Harmondsworth: Penguin Books, 1972)

        Tradycja liberalna jest ciekawa, ale jak patrzy na dziewiętnasty wiek przez pryzmat współczesnych libertarian tzn., że nic nie rozumie. Zdecydowana większość klasycznych liberałów nie wierzyła w Laissez-Faire jaki nam teraz się serwuje. Jak pokazał E.G. West w Education and the State, klasyczni ekonommiści byli za państwową edukacją. Co do pracy dzieci to wiele jest nieporozumień. Nie chodziło o to, aby każde się uczyło przymusowo, ale jak pozwolą na to warunki. Zresztą nawet w pierwszej połowie XIX wieku nie pracowała większość dzieci, tylko miejszość, zresztą dużą grupę robotników stanowili imigranci i ich dzieci, ale kto o tym teraz pisze. Sam jestem libertarianinem, ale na tyle lubię historię, że czytam wiele, aby zroumieć się wtedy działo. Niestety wiele prac jest przekłamanych, również tych współczesnych.

        • Panie Marcinach, co do edukacji, to R. Gwiazdowski kiedyś wspomniał, że np. A. Smith też był za państwowym szkolnictwem, ale tylko na poziomie podstawówki. To raczej istotny szczególik.

          • Oczywiście, że tak. Smith był również za wieloma szkodliwymi rzeczami – bo nie wiedział tego co my teraz wiemy. Zresztą Smith promował bogactwo narodu poprzez „system naturalnej wolności”, jak mi się zdaje, bo wydawało mu się nie tylko moralny, ale przede wszystkim wydajny. Zresztą, jak wielu innych ekonomistów klasycznych, gdyby coś było ze szkodą dla interesu Brytanii a szkodziłoby wolności, to w pierwszej kolejności opowiedzieliby się za interesem wspólnym kraju. Niestety tak to wygląda. Nie chodi o to, że byli interwencjonistami dla idei, jak współcześni lewicowcy, ale z czystej kalkulacji, utylitaryzmu. Tak jak system merkantylistyczny został skrytykowany przez Smitha ponieważ był szkodliwy dla ogółu – utylitarystycne porówanie systemów. Podobnie ze szkolnictwem. Nie można traktować wszystkiego jako co powiedział Smith lub ekonomiści klasyczni jako „alfa i omegi” liberalizmu. Bo tak nie było. Np. manchesterscy liberałowie (przez jedno pokolenie to Cobden był wzorem liberała w Anglii) i przede wszystkim przytulili 4 księgę „Bogactwa narodów”. Oczywiście, że to Smith, a nie np. Ricardo czy Mill, był na ich ustach. Od kiedy rozkwitła przyjaźn pomiędzy Cobdenem i Bastiatem. To pisma wybitnego francuza wpłynęły na rozumienie gospodarki (jako harmonii interesów) pośród zwolenników Cobdena (w pismach Cobdena nie ma terminu niewidzialna ręka). Szkolnictwo było wyjątkiem, ponieważ liberałowie chcieli przyspieszyć proces nauczania, który leżał w W. Brytanii. Nic więcej. Gdyby zobaczył współczesne szkolnictwo państwowe i jej produkt w Albionie to by się przestraszył. Zresztą inni ekonmiści klasyczni pewnie też. Polecam książki E. G. Westa na ten temat.
            Oczywiście publicystykę prof. Gwiazdowskiego goraco polecam, ale to o czym piszą polscy liberałowie to takie ciekawostki. Jest kilku prac w j. polskim na temat liberalizmu, które są tylko wprowadzeniem do zagadnienia (w tym Liberalizm Gray’a, Historia mysli liberalnej Kwasnickiego, Intelektualna historia liberalizmu Manenta, Liberalizm Sobolewskich lub W gąszczu liberalizmów Bartyzela, która zawiera zresztą wiele błędów i nieporozumień). Mogę śmiało powiedzieć, że wiedza o XIX-wiecznym liberaliźmie i kapitalizmie w Polsce jest wciąż mała. Jeszcze bardziej boli niezrozumienie liberalizmu prezentowanego przez Herberta Spencera. Mało kto pisze leseferyzmie Harriet Martineau czy The Economist. O szkole manchesterskiej to już chyba nikt nie wie. Nawet jeśli ktoś przeczytał The Manchester School of Economics Gramppa to sukces. O ile wie, że prof. Grampp był ekonomista i chciał tylko porównać myśl ekonomistów klasycznych z ideami gospodarczymi manchesterystów. Najbardziej popularna ksiązka na ten temat jest bardzo niekompletna. Wprawdzie boga w źródeła, ale jak wiele ważnych prac zostało w niej pominiętych.
            Pozdrawiam

  • Panie Marcinach:
    »W gąszczu liberalizmów Bartyzela, która zawiera zresztą wiele błędów i nieporozumień«
    Podoba mi się ten eufemizm. 🙂
    »Wprawdzie boga w źródeła, ale jak wiele ważnych prac zostało w niej pominiętych.«
    Ehm, proszę pisać komentarze „na sucho”. 🙂
    A mówiąc poważnie, Panie Marcinach, wszystko to ciekawe, ale jak na mój chłopski rozum zbytnio brnie Pan w szczegóły. „Klasykami” tzw. liberalizmu są nietylko Anglicy, ale i Francuzi, co z resztą Pan wie. Chyba trochę Pan deprecjonuje francuskich Ekonomistów, tak uwypuklając Anglików.

    • Fakt, ścieło mi tekst. Piszę „na gorąco”. Chodzi mi o to, że w Anglii liberalizm nie tylko był rozpatrywany w teorii, ale również z mniejszymi lub większymi sukcesami go praktykowano…Ok, było wiele nurtów, które znalazły wspólne schronienie pod skrzydłami Partii Liberalnej Gladstona. A Francja? Owszem, ale po rewolucji nie mogla długo stanąć na nogi i właściwie nie stanęła. Oczywiście, że jest długa lista francuskich liberałów. Na marginesie moim ulubieńcami są de Tocqueville i Bastiat. Niestety w praktyce nie wyglądało to dobrze.
      Za to w Anglii był Klub Cobdena (Cobden Club) do którego należały setki liberałów ze świata, w tym z Francji przyjaciel Bastiata i Cobdena – Michel Chevalier. A we Francji, oprócz początkowego podziwu dla Tocqueville’a i silnego wpływu Bastiata (jego stowarzyszenie wolnohandlowe nie miało przebicia również z powodów technicznych), wszystko szybko się rozmyło a liberalizm był kojarzony z masonerią i walką z chrześciajństwem. Ok, może chlubnym wyjątkiem jest traktat (Cobden-Chevalier) z 1860 roku o liberalizacji handlu pomiędzy Anglią i Francją. Bastiat miał silny wpływ na manchesterskich liberałów i niemieckich liberałów, których w Niemczech wyśmiewano w ramach Manchesterthum i Smithanismus.
      Zresztą wybitni liberałowie francuscy byli bardziej szanowi na Wyspach niż u siebie. Nawet ci późni liberałowie jak Pierre Paul Leroy-Beaulieu (też klubowicz) czy Élie Halevy. Do dziś wystarczy sięgnąć po książki historyczne i nawet marksizujący historycy piszą o Lidze, Partii Liberalnej i to nie banialuki, a Francji Bastiata, Chevaliera i innych najchętniej by przemilczali. De Tocqueville’a uczą na socjologii, chyba że zacytują jego kąśliwe uwagi na temat angielskich miast przemysłowych.

  • cz.2. Co do prof. Bartyzela to z całym szacunkiem, ten pan dokonuje uproszczeń. Zresztą jako monarchist nie lubi liberalizmu, więc co miał napisać? De Tocqueville ok, bo skrytykował rewolucję, a manchesteryści są be, bo to starszni kapitaliści, co się posługują leseferyzmem dla swojej własnej korzyści, aby wyzyskiwać biednych. A H. Spencer to be, bo eugenik? Totalna bzdura. Sorry, ale taki jest przekaz. Za to ładna forma.

    Trochę historii. Liberalizm brytyjski ma korzenie chrześcijańskie. Oczywiście wszyscy chcieliby by oświecenia, humanizmu itd. Leseferyzm rozumiany przez manchesterystów nie jest tym samym co obecni o nim dziś myślą. Katoliccy pisarze (np. von Nell-Breuning) powielali kalki socjalistów tj. jak Lasalle, co jest mało uczciwe. W agitacji na rzecz wolnego handlu częściej się powoływano na bibilię niż na Adama Smitha. Liga Cobdena wzór agitacji wzięła od angielskich katolików. Mamchesteryści nigdy nie powoływali na „spiżowe prawo płacy”, które tak nazwał Lasalle za D. Ricardo. Nawet późni niemieccy zwolennicy wolnego handlu (tzw. machesteryzm) powoływali się na Bastiata.
    Wciąż też nie rozumiem dlaczego takiego osobnika jak Mill, który stał rozkrokiem pomiędzy klasycznym liberalizmem a państowowym socjalizmem wciąż stawia jako głównego reprezentanta XIXwiecznej myśli wolnościowej. Tyle już zmarnowano tuszu, aby napisać o tym, że nawet interpretacja XIX wieku A.V. Dicey’a czy E. Halevy’iego przesadzona, ale karuzela dalej się kreci. Np. do jednego worka wrzucono radyklanych filozofów (utylitarystów) i kwakrów (zwolenników wolnego handlu i pokoju). Niektórzy liberałowie powołują się np. na J. Morley’a i F.W. Hirsta. Agnostyk i utylitarysta John Morley, przyjaciel J.S. Milla, napisał biografię Cobdena, bo uznał, że był on wybitnym politykiem, człowiekiem czynu. Nie chciał pisać o Millu, bo to tylko teoretyk. No i taki Francis W. Hirst, przyjaciel Morleya, powielił poglądy Morleya na Cobdena i jego szkołę polityki. Z ich pism wynika, że Cobden był pod wpływem Adama Smitha i Benthama. Morley (agnostyk) zupełnie pomniejszył rolę i wpływ grona przyjaciół Cobdena: frenologa George’a Combe’a, Fryderyka Bastiata (to jego interpretację ekonomii klasycznej przyjał Cobden) oraz kwakrów z Johnem Brightem na czele. To Cobden nazwał zasady wolnego handlu – „międzynarodowym prawem Boga”.
    Niestety późniejsi historycy powielają pisarzy z końca XIX wieku. Tacy truebelieversi.

    Ależ diabeł tkwi w szczegółach!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Ekonomia nie może być wyrzucona do klas szkolnych i biur statystycznych, nie może być nauką ezoteryczną. Jest to filozofia ludzkiego życia i ludzkiej aktywności, odnosi się ona do każdego i do wszystkiego. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W sierpniu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Piotr Koziołkiewicz
Pan Kamil Krzeszowski
Pan Wojciech Kukla
Pan Konrad Kukulski
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Mateusz Łukomski
Pan Tomasz Malinowski
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Tomasz Piasek
Pan Bartosz Pisarski
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pani Elżbieta Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Michał Szymanek
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Dawid Żabiński
Certus Investment
Ek-Miro Mirosław Cierpich
Poland TSI
Łącznie otrzymaliśmy 5 643,95 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>