Autor: Arkadiusz Sieroń
Wersja PDF

Artykuł ukazał się pierwotnie w Ekonomia — Wroclaw Economic Review,  19/4 2013

Bitcoin

  1. Wstęp

Bitcoin (BTC) jest to zdecentralizowana, wybrana przez rynek, waluta internetowa, zaprojektowana przez osobę (lub grupę osób) o pseudonimie Satoshi Nakamoto w oparciu o zasady kryptografii, która korzysta z sieci P2P, a kod aplikacji jest otwarty (open source). Powstała w 2009 r., jednak głośno o niej zrobiło się dopiero w marcu 2013 r., gdy jej kurs — być może w odpowiedzi na wydarzenia na Cyprze — zaczął gwałtownie rosnąć.

Choć obecnie zasięg realnego oddziaływania Bitcoina jest niewielki, to — ze względu na szereg interesujących właściwości — budzi on społeczne zainteresowanie. Z tego powodu uważamy, iż temat ten wart jest naukowej analizy — zwłaszcza, iż brak w polskiej literaturze kompleksowego opracowania na jego temat.

Celem niniejszej pracy będzie zatem odpowiedzenie na pytanie, czym Bitcoin jest z ekonomicznego — a nie technicznego[1] — punktu widzenia. Istnieje bowiem wiele sprzecznych poglądów na ten temat. Ustalenie istoty tej waluty pozwoli na rzetelną ocenę szans, by stała się globalnym środkiem wymiany, oraz próbę prognozy jej dalszego rozwoju.

  1. Bitcoin jako środek wymiany?

Przede wszystkim należy stwierdzić, że Bitcoin jest środkiem wymiany. Być może jest to stwierdzenie oczywiste, ale często można spotkać się z opiniami, iż Bitcoin jest systemem transakcyjnym, a nie walutą (Satoshi 2013; Irdial 2011)[2]. Jednak gdyby tak było, to nie istniałyby ceny dóbr wyrażanych w bitmonetach (tak jak nie istnieją ceny dóbr wyrażone w kartach płatniczych), a także giełdy oraz kursy wymiany BTC na inne waluty. Wydaje się zatem, że porównania Bitcoina do Hawali (np. Danielson 2013) jest nieuprawnione, gdyż w przypadku tego systemu płatności nie istnieje konieczność wymiany jednej waluty na drugą. Nie jest więc prawdą, że „Bitcoin to »cyfrowe żetony«, czyli system płatności”[3], gdyż takowe (np. hasła do konta bankowego) nie posiadają swojej ciągle zmieniającej się ceny. Innymi słowy, system transakcyjny dokonuje transferu tej samej waluty, natomiast chcąc dokonać płatności przy pomocy BTC, musimy wymienić na niego inne środki wymiany.

Tym samym, należy wyraźnie odróżniać od siebie Bitcoina od pieniądza elektronicznego. Transakcje dokonujące się przy użyciu pieniądza elektronicznego (np. transakcje zachodzące przy pomocy kart płatniczych) stanowią roszczenie skierowanie do  emitenta o wydanie lub transfer danej sumy pieniędzy. Jak widać, pieniądz elektroniczny stanowi jedynie wygodny sposób na dostęp i transfer środków zdeponowanych w banku, zaś Bitcoin jest całkowicie odrębną walutą, która nie stanowi roszczenia do żadnego dobra ani nie jest zwykłym poleceniem przekazu.

Ujmując rzecz bardziej formalnie, Bitcoin jest środkiem wymiany, ponieważ jest nabywany nie po to, aby go skonsumować lub wykorzystać do celów produkcyjnych, lecz po to, żeby w przyszłości wymienić go na dobra konsumpcyjne lub produkcyjne (Mises 2007: 343). Nieprzypadkowo Bitcoin stał się środkiem wymiany — posiada on bowiem wiele cech, którymi powinno odznaczać się takie dobro. Otóż, bitmonety są homogeniczne (jednorodne), łatwo podzielne bez jednoczesnej utraty wartości (koncepcyjnie nieskończenie wiele razy, aktualnie do ośmiu miejsc po przecinku) i rozpoznawalne. Oprócz tego nie można ich sfałszować, są trwałe (nie ulegają łatwo zniszczeniu lub zepsuciu) i poręczne, a także odznaczają praktycznie zerowymi kosztami magazynowania i transportu (czy, inaczej rzecz ujmując, posiadają w stosunku do swojej wielkości — o ile można w ogóle mówić o wielkości bytu wirtualnego — dużą wartość). Jest to również dobro rzadkie, tzn. na mocy algorytmu opracowanego przez jego twórcę podaż bitmonet nie może zwiększać się w nieskończoność, lecz rośnie coraz wolniej (na zasadzie szeregu geometrycznego), osiągając swoją maksymalną wielkość — 21 mln — w 2140 r. (vide: wykres 1). Kontrowersyjną kwestią pozostaje, czy istnieje na niego popyt niemonetarny. Można także argumentować, że jego trwałość i poręczność zależy od niezakłóconego funkcjonowania komputerów i Internetu. Kwestie te omówimy w dalszej części pracy.

  1. Bitcoin jako wirtualna waluta?

Warto wyjaśnić różnicę pomiędzy Bitcoinem a innymi internetowymi walutami, z którymi często jest wymieniany jednym tchem, choć istnieją między nimi istotne różnice. Przykładowo, raport Europejskiego Banku Centralnego (2012) umieszcza Bitcoina w jednej kategorii „wirtualnych walut” razem z walutami wykorzystywanymi w grach komputerowych (takich jak złoto w World of Warcraft czy Linden Dollars w Second Life) lub portalach społecznościowych (takich jak Facebook Credits) tylko dlatego, że mają charakter cyfrowy (niematerialny) oraz nie podlegają regulacjom rządowym[4]. Nie wydaje się to jednak zasadne podejście z co najmniej kilku powodów. Po pierwsze, za bitmonety można nabywać realne dobra i usługi (innymi słowy, to, że coś funkcjonuje jako środek wymiany w grach komputerowych, nie czyni tego dobra środkiem wymiany w realnym świecie). Inaczej rzecz ujmując, złoto z gry World of Warcraft nie jest środkiem wymiany, lecz dobrem, które umożliwia czerpanie większej satysfakcji z gry. Po drugie, nie istnieje jeden emitent bitmonet, który może arbitralnie zwiększać ich podaż, jak jest to w przypadku np. Linden Dollars używanych w grze Second Life.

Zatem Bitcoin nie jest li tylko kuponami czy bonami, dzięki którym możemy zakupywać określone dobra wirtualne oferowane przez ich emitentów (producentów gier komputerowych czy portale społecznościowe), lecz prawdziwym środkiem wymiany, za pomocą którego możemy nabywać realne dobra i usługi i w każdej chwili wymieniać je na waluty narodowe.

  1. Bitcoin jako pieniądz?

Kolejną kwestią do rozstrzygnięcia jest to, czy Bitcoin jest pieniądzem, czyli powszechnym środkiem wymiany. Oczywiście, termin „powszechny” jest nieprecyzyjny, niemniej Bitcoin nie osiągnął jeszcze statusu dobra, które każdy niedoszły nabywca jakiegokolwiek innego dobra (przynajmniej na określonym obszarze) musi zdobyć. Innymi słowy, właściwie wszystkie dobra nabywane obecnie przy pomocy Bitcoina można nabyć, posługując się innymi walutami[5]. Poza tym, lista instytucji, które akceptują płatności w BTC wciąż jest relatywnie niewielka[6], tak samo jak i kapitalizacja (ok. 0,815 mld USD 18.04.2013 r. vs. ok. prawie 3000 mld USD w przypadku złota) oraz liczba transakcji na największej giełdzie Mtgox (najwięcej było to nieco ponad 70 tys. dziennie).

Należy jednak poczynić tutaj jedną uwagę. Otóż, „nieścisłość w ustaleniu, czym jest pieniądz, w żadnym stopniu nie umniejsza precyzji definicji wymaganej przez teorię prakseologiczną, ponieważ wszelkie twierdzenia dotyczące pieniądza będą również obowiązujące w odniesieniu do każdego innego środka wymiany” (Mises 2007: s. 340). Także, dla naszej analizy ekonomicznej Bitcoina właściwie nie ma znaczenia, czy jest on pieniądzem czy tylko środkiem wymiany.

  1. Czy Bitcoin może stać się pieniądzem bez akceptacji państwa?

Choć Bitcoin obecnie nie jest pieniądzem, nie można wykluczyć, iż stanie się nim w przyszłości. Część ekonomistów uważa jednak, że Bitcoin nie mógłby się stać powszechnym środkiem wymiany ze względu na to, że nie ma oparcia w aktywach banku centralnego (Koning 2012) lub nie stoi za nim autorytet państwa[7]. Nie zgadzamy się z tym stanowiskiem.

Po pierwsze, żadne puste pieniądze nie mają oparcia w aktywach banku centralnego, gdyż nie stanowią one żadnego roszczenia (dlatego właśnie są „puste”) i jego posiadacze nie mogą ich wymieniać na żadne aktywa należące do banku centralnego.

Po drugie, aby dobro wyłoniło się z barteru jako pieniądz, musi być wcześniej towarem. Rząd nie może stworzyć go ex nihilo, jedynie na mocy dekretu. To, co rząd może zrobić, to jedynie nadać wybranemu już przez rynek pieniądzowi status legalnego środka wymiany. Mówi o tym teoria ewolucyjnego powstania pieniądza jako instytucji społecznej przedstawionej przez Mengera (2009), który pokazał, że powszechnym środkiem wymiany staje się najbardziej zbywalne dobro, gdyż jest to po prostu najbardziej opłacalne. Pisał (Menger 2007: 257-285[8]) na ten temat tak: „w miarę jak każda ekonomizująca jednostka staje się bardziej świadoma swego gospodarczego interesu, ów interes — bez jakichkolwiek uzgodnień, ustawowego przymusu czy nawet względu na interes publiczny — skłania ją do zbywania swych towarów w zamian za inne, bardziej pokupne — i to nawet, jeśli nie są jej potrzebne w celu natychmiastowej konsumpcji”. W gospodarce barterowej istnieje problem zbieżności potrzeb, jednak część dóbr jest bardziej zbywalna niż inne (np. pszenica jest bardziej zbywalna, tzn. chętniej akceptowalna jako zapłatę za swoje produkty, niż urządzenia astronomiczne, a złoto — ponieważ jest bardziej trwałe niż zboże — jest bardziej zbywalne od pszenicy). Oczywiście, im bardziej pokupne dobro, tym łatwiej je zamienić na to, które dana jednostka rzeczywiście potrzebuje, dlatego jednostki będą chętnie wymieniać na nie produkowane przez siebie dobro. Co ważne, „korzyść ta jest niezależna od powszechnego uznania jakiegokolwiek dobra za pieniądz. Taka wymiana bowiem — niezależnie od okoliczności — zawsze doprowadzi ekonomizującą jednostkę znacznie bliżej jej celu finalnego, tj. zdobycia dóbr, które pragnie skonsumować” (Menger 2007: 236–256).

Zatem, to że Bitcoin nie jest obecnie jeszcze pieniądzem, nie wynika z braku autorytetu państwa stojącego za nim[9], lecz być może z tego, iż na razie tylko najbystrzejsze jednostki zdały sobie sprawę z korzyści płynących z posługiwaniem się Bitcoinem jako środkiem wymiany. Jak bowiem, zauważył Menger (2007: 236–256): „Większość członków społeczeństwa nigdy nie zdobędzie tej wiedzy w tym samym czasie. Wręcz przeciwnie — na początku tylko niewielka liczba ekonomizujących jednostek dostrzeże korzyść płynącą z przyjęcia innych, bardziej pokupnych towarów w zamian za ich własne (…) nie ma lepszej metody, by ludzie stali się świadomi swych ekonomicznych interesów, jak tylko przez obserwację sukcesu gospodarczego tych, którzy stosują właściwe środki do osiągania swoich celów”.

Wydaje się, że zainteresowanie Bitcoinem wynika częściowo z utraty zaufania do pieniądza emitowanego przez banki centralne (Moore, Christin 2013: 1). Jak bowiem mówiliśmy, podaż Bitcoina nie podlega arbitralnym decyzjom politycznym i nie może być dowolnie zwiększana — na tym polega jedna z głównych zalet tego środka wymiany. W przypadku Bitcoina nie jest również możliwa (tak prosta) konfiskata oszczędności, która zdarzyła się na Cyprze w 2013 r., czy kontrola kapitału. Wystarczy zamienić daną walutę narodową na bitmonety, wyjechać za granicę i wymienić je na pożądaną walutę.

  1. Czy deflacyjny charakter Bitcoina jest szkodliwy?

Ponieważ podaż nowych bitmonet będzie przyrastać w coraz mniejszym stopniu, aż do osiągnięcia stałej liczby 21 mln bitcoinów, wartość waluty będzie rosnąć. Część ekonomistów (np. Krugman 2013) uważa, że z powodu tej deflacji cenowej gospodarka oparta na Bitconie byłaby niestabilna. Ponieważ o micie szkodliwości deflacji cenowej napisano już wiele artykułów (np. Lewiński 2010), chcemy tutaj jedynie zwrócić uwagę, że w przypadku systemu monetarnego bazującego na Bitcoinie, w której nie istniałyby substytuty pieniądza[10], deflacja cenowa — przy stałej podaży pieniądza — byłaby po prostu rynkową odpowiedzią na wzrost produktywności, „co jest główną cechą rozwoju gospodarczego i poprawy standardu życia” (Reisman 2011). Taka sytuacja występowała w drugiej połowie XIX w., kiedy to ceny spadały i jednocześnie występował wzrost gospodarczy (Hülsmann 2005). To samo zjawisko występuje także obecnie na rynku sprzętu elektronicznego — mimo spadków cen ludzie wydają na niego coraz więcej pieniędzy[11].

Warto wreszcie zauważyć dwie rzeczy. Po pierwsze, spadające ceny nie wpływają negatywnie na produkcję, gdyż to, co się liczy dla przedsiębiorców, to struktura relatywnych cen, a więc mogą prowadzić kalkulację ekonomiczną i odnosić zyski także w przypadku spadku ogólnego poziomu cen. Po drugie, Bitcoin jest łatwo podzielny (teoretycznie w nieskończoność, obecnie do ośmiu miejsc po przecinku), zatem nie ma co się obawiać, że zabraknie wirtualnych monet.

  1. Bitcoin jako piramida finansowa?

Chcielibyśmy teraz odnieść się do popularnej opinii, jakoby Bitcoin stanowił piramidę finansową. Otóż, nie jest to prawdą. Po pierwsze, należy zauważyć, iż Bitcoin nie jest papierem wartościowym, tzn. nie ucieleśnia żadnych praw majątkowych, nie wiąże się z nim prawo do zysku, odsetek, dywidend itd. Poza tym, nikt nie obiecuje wysokich zysków w związku z nabywaniem lub „wydobywaniem” bitmonet. Po drugie, prawa własności do bitmonet są dobrze określone (tzn. każda bitmoneta jest przypisana poszczególnej osobie i tylko jej). Na tym zresztą polega sukces tej waluty internetowej, tj. na przezwyciężeniu problemu „podwójnego wydawania”, dzięki czemu nie jest możliwe użycie tej samej jednostki pieniężnej w różnych transakcjach przez tę samą osobę[12]. Nie jest zatem możliwe — tak jak w przypadku systemu rezerwy cząstkowej, w którym to banki przeznaczają środki złożone na depozyty (a więc które powinny być cały czas dostępne dla deponentów) na kredyty — aby te same środki były jednocześnie w posiadaniu dwóch osób.

Niemniej, należy zwrócić uwagę, iż pierwsi posiadacze bitmonet są — ze względu na tzw. efekty sieci — w lepszej sytuacji od późniejszych użytkowników tej waluty. Koning (2012) zwraca też uwagę, że tworzenie tego typu walut cyfrowych jest opłacalne dla jego twórców, ponieważ pierwsze cyfrowe „monety” są tworzone ex nihilo [w przypadku Bitcoina był to Genesis Block, a Nakamoto stworzył podobno w ten sposób dla siebie ok. 10 proc. wytworzonych do dzisiaj bitmonet (Sergio 2013)]. Ciekawe w tym kontekście jest badanie z maja 2012 r. (Ron, Shamir 2012), które wykazało, że ponad połowa bitmonet była tylko akumulowana na kontach i nie wydawana. Poza tym, okazało się, że ponad 90 proc. adresów posiadało mniej niż 10 BTC — innymi słowy, dystrybucja bitmonet jest bardzo nierównomierna i relatywnie niewielka liczba podmiotów posiada znaczne saldo gotówkowe w tej walucie (w maju 2012 r. tylko 70 adresów posiadało więcej niż 10 000 BTC), co sprawia, iż mogą one relatywnie łatwo ­— biorąc pod uwagę, jak płytki jest to rynek — wpłynąć na kurs wymiany BTC.

  1. Jakiego rodzaju pieniądzem[13] jest Bitcoin?

Wśród ekonomistów nie ma zgody co do tego, jakim pieniądzem jest Bitcoin. Wynika to zapewne z jego krótkiej historii, skomplikowanej technicznie natury, a także wirtualnej formy, która nie istniała w czasach, kiedy tworzono dzieła ekonomiczne, stanowiące podstawę teoretyczną współczesnej teorii pieniądza.

W literaturze przedmiotu można znaleźć następujące poglądy na temat tego, jakiego rodzaju jest pieniądzem: a) jest to pieniądz zdawkowy (Korda 2013); b) pieniądz towarowy (Benedyk 2013); c) syntetyczny pieniądz towarowy (Selgin 2013); prywatny pieniądz fiat (Cowen 2011; Koning 2012). Zanim omówimy te koncepcje, przedstawimy typologię pieniądza stworzoną przez Misesa, do której odwołuje się część przedstawionych wyżej ekonomistów. Przedstawienie klarowne definicji różnych rodzajów pieniądza ułatwi nam zrozumienie natury pieniądza.

 8.1. Typologia pieniądza

Jak widać na schemacie nr 1., Mises wyróżnia pieniądz w szerszym oraz węższym znaczeniu. Pieniądz w szerszym znaczeniu zawiera sobie pieniądz w węższym znaczeniu oraz substytuty pieniądza, czyli „doskonale zabezpieczonych i natychmiastowo płatnych roszczeń do pieniądza” (Mises 2012: 51)[14]. Substytuty pieniądza dzielą się na zaś na certyfikaty pieniężne — czyli substytuty pieniądza, które mają pełne pokrycie w pieniądzu w węższym znaczeniu (np. złocie) — oraz środki fiducjarne, czyli te substytuty, które takowego pokrycia nie mają[15]. Środki fiducjarne z kolei można podzielić na banknoty i depozyty oraz na monety zdawkowe w tym zakresie, w jakim ich wartość jako środka wymiany przekracza wartość kruszcu, z którego zostały wykonane.

Z kolei pieniądz w węższym znaczeniu możemy podzielić na pieniądz towarowy — czyli pieniądz, „który jest jednocześnie towarem handlowym” (Mises 2012: 60) — oraz pieniądz pusty (fiat), który nie jest ani towarem handlowym, ani roszczeniem do niego (Hoppe 2011). Oprócz tego Mises (2007: 365) wyróżnia jeszcze w tej kategorii pieniądz kredytowy — czyli nieoprocentowane roszczenia, które nie są płatne na żądanie z powodu zawieszenia ich wykupu.

Warto jeszcze dla porządku wspomnieć o wtórnych środkach wymiany, czyli łatwo zbywalnych dobrach niepieniężnych, na które istnieje popyt, ze względu na koszty trzymania gotówki (Mises 2007: 393).

 

Schemat nr 1. Typologia pieniądza według Misesa

Źródło: L. Mises, Theory of money and credit, za: http://seekingalpha.com/instablog/7761841-patrik-korda/1616371-bitcoin-bubble-2-0, 27.04.2013 r., tłumaczenie nasze.

 

 8.2. Bitcoin jako pieniądz zdawkowy?

Korda (2013) uważa, że Bitcoin jest pieniądzem zdawkowym. Co interesujące, nie uzasadnia on swojego stanowiska, lecz przyjmuje je poprzez odrzucenie innych możliwości wyróżnionych przez Misesa. Nie zgadzamy się z jego stanowiskiem, gdyż Bitcoin nie stanowi roszczenia do pieniądza w węższym znaczeniu, tj. nie istnieje żadna osoba czy instytucja, która zobowiązana jest do wymiany na żądanie bitmonet na określoną z góry ilość np. dolarów (kurs jest płynny). Zatem, skoro Bitcoin nie jest substytutem pieniądza, nie może być także środkami fiducjarnymi, a więc i pieniądzem zdawkowym.

 8.3. Bitcoin jako pieniądz towarowy?

Benedyk (2013) twierdzi, że Bitcoin stanowił na początku użyteczne dobro konsumpcyjne, które zapewniało satysfakcję z takich powodów, jak: „chęć uczestnictwa w projekcie, który jest ciekawy od strony informatycznej, [czy] chęć uczestnictwa w projekcie, który sprzeciwia się państwowemu monopolowi w jakimś zakresie i pozwala na anonimowość względem Wielkiego Brata”. Niemniej wszystkie wymienione powyżej powody tak naprawdę odwołują się do jego (potencjalnej) funkcji jako środka wymiany, gdyż chodzi o projekt alternatywnej waluty. Równie dobrze można twierdzić, że pusty pieniądz papierowy jest pieniądzem towarowym, ponieważ zapewnia bankierom centralnym satysfakcję z ich drukowania, albo ze względu na wartość numizmatyczną lub opałową.

Inni twierdzą, że użyteczność niemonetarna bitmonet wynika z kosztów energii i mocy obliczeniowej potrzebnej do ich „wydobywania”. Pogląd taki należy zdecydowanie odrzucić jako niezgodny z teorią ekonomii. Otóż, koszty nie determinują cen. Stanie się to jasne, gdy zdamy sobie sprawę, iż koszty to również ceny — tyle że środków produkcji służących do produkcji określonego dobra. W rzeczywistości relacja zachodzi w drugą stronę: to znaczy, środki produkcji, takie jak specjalistyczne urządzenia służące do „wydobywania” bitmonet, są cenione ze względu na wartość przypisywaną dobrom, które można nabyć za nie nabyć.

Bitcoin nie jest pieniądzem towarowym, ponieważ nie posiada żadnej wartości niemonetarnej, tj. niezwiązanej z jego funkcją jako środka wymiany[16]. Innymi słowy, Bitcoin nie posiada żadnej wartości użytkowej, co implikuje, że w przypadku utraty jego funkcji środka wymiany, jego wartość może spaść praktycznie do zera[17]. W takiej sytuacji posiadacze tej waluty zostają z wirtualnym zapisem ciągu znaków, którego nie mogą wykorzystać ani do konsumpcji, ani do produkcji.

Można więc zaryzykować tezę, że ludzie będą używać bitoment tak długo, jak długo będą uważać, że mogą je zamienić na inne waluty, co najlepiej było widać podczas panicznej wyprzedaży z kwietnia 2013 r., która pojawiła się na Mt.Gox w wyniku dłuższego niż zazwyczaj czasu trwania transakcji.

 8.4. Bitcoin jako syntetyczny pieniądz towarowy?

Selgin (2013) dostrzega to, że Bitcoin nie posiada użyteczności niemonetarnej, jednak uważa, że dychotomia pomiędzy pieniądzem towarowym a pieniądzem pustym (fiat) jest zbyt uproszczona i do analizy różnego rodzaju pieniądza w węższym znaczeniu powinno stosować się jeszcze jedno kryterium — kryterium rzadkości. Na jednym biegunie według jego klasyfikacji będzie się znajdował pieniądz towarowy, który posiada — z definicji — użyteczność niemonetarną (przykładowo, złoto jest używanej w jubilerstwie), a także jest absolutnie rzadkie (jest to naturalna cecha dóbr fizycznych). Na przeciwnym biegunie będzie pieniądz pusty, który nie posiada żadnej wartości niemonetarnej, zaś jego rzadkość jest wyłącznie warunkowo, tj. opiera się na zapewnieniach banku centralnego, że nie będzie zwiększał jego podaży w nieskończoność. Przypadki hiperinflacji dobitnie pokazują, na czym polega „warunkowość” rzadkości pieniądza fiat.

Według Selgina Bitcoin sytuuje się niejako pośrodku[18], tzn. chociaż nie posiada użyteczności niemonetarnej, to jednak jego — syntetycznie stworzona na mocy algorytmu — rzadkość ma charakter absolutny[19].

Nie zgadzamy się jednak z tym stwierdzeniem. O ile bowiem rzadkość dóbr fizycznych jest immanentną cechą rzeczywistości, o tyle algorytmy mogą ulec zmianie. Istotnie, ponieważ Bitcoin funkcjonuje na zasadach open source, tomożliwe są zmiany w zasadach jego funkcjonowania, jeśli zgodzi się na nie większość uczestników[20]. W literaturze wskazuje się również na możliwe zaburzenia w funkcjonowaniu Bitcoina, jeśli ktoś przejąłby większość mocy obliczeniowej. Co ciekawe, możliwość taką wskazuje sam Nakamato (2008), jednak twierdzi, że z ekonomicznego punktu widzenia bardziej opłacalne będzie przestrzeganie zasad wpisanych w system. Tym samym, nie dostrzega, że niektóre jednostki mogą bardziej cenić inne rzeczy niż zysk pieniężny (Kroll et al. 2013).

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedną rzecz. Otóż, Bitcoin stanowi swego rodzaju konstruktywistyczny projekt[21] — tzn. został on od początku do końca opracowany z myślą o funkcjonowaniu jako środek wymiany, który ma celowo naśladować standard złota[22]. Tymczasem w przypadku złota i srebra nikt nie zaprojektował od początku do końca, w jaki sposób ludzie będą wydobywać i obracać kruszcami. Jak widzieliśmy, pewne jednostki po prostu zaczęły używać w transakcjach metali szlachetnych, gdyż — ze względu na swoje specyficzne cechy, takie jak: duża wartość na jednostkę wagową czy trwałość (w przypadku złota praktycznie rzecz biorąc niezniszczalność) — zauważyły, że są bardziej zbywalne od innych dóbr.

Poza tym, od razu nasuwa się pytanie: czemu nie zwrócić się zatem ku oryginałowi, zamiast zadowalać się imitacją?

 

Tabela nr 1. Klasyfikacja pieniędzy wg Selgina.

Źródło: Selgin (2013).

 

Wykres nr 1. Podaż bitmonet w czasie.

Źródło: http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitcoin.

 

 8.5. Bitcoin jako prywatny pieniądz fiat

Uważamy zatem, za Cowenem i Koningiem, iż Bitcoin stanowi pieniądz fiat. Sądzimy tak, gdyż Bitcoin nie stanowi użytecznego (w sensie niemonetarnym) towaru handlowego ani roszczenia do niego. Ma charakter prywatny, gdyż nie jest emitowany przez żadną instytucję państwową, zaś jego użycie i akceptacja ma charakter dobrowolny (w przeciwieństwie do państwowych pieniędzy fiat, które zostały niejako narzucone społeczeństwu w wyniku prawnego monopolu na emisję pieniądza).

Tym samym, wydaje się, że Bitcoin stanowi realizację koncepcji „równoległych walut” Hayeka (1976), który opowiadał się za zniesieniem statusu „prawnego środka płatniczego”, jakimi cieszą się państwowe pieniądze, oraz za tym, aby każdy mógł emitować swoją własną walutę[23]. Można nawet zaryzykować tezę, iż koncept wirtualnej waluty idzie nawet dalej niż projekt denacjonalizacji pieniądza zaproponowany przez noblistę z 1974 r., gdyż zakładał on reformę odgórną, tj. zniesienie przez rząd przepisów o prawnym środku płatniczym, podczas gdy w przypadku Bitcoina zmiany zachodzą całkowicie oddolnie, zaś potencjalne reperkusje ze strony państwa są utrudnione ze względu na zdecentralizowany charakter emisji tego środka wymiany (o czym w dalszej części pracy).

Jak już pisaliśmy, nie wszyscy zgadzają się z zaklasyfikowaniem Bitcoina jako prywatnego pieniądza fiat. Padają najczęściej dwa argumenty przeciwko tej koncepcji. Po pierwsze, twierdzi się, że pojęcie „prywatnego pieniądza fiat” jest wewnętrznie sprzeczne, gdyż pieniądzem pustym jest ten, którego wartość wynika z dekretowanego prawnie monopolu w wykorzystaniu go na danym obszarze jako legalny środek płatniczy[24]. Nie jest to jednak prawdą, gdyż istotą pustego pieniądza jest to, że nie stanowi towaru ani roszczenia do niego, a nie status „legalnego środka płatniczego”, który tłumaczy jedynie, dlaczego taki rodzaj pieniądza funkcjonuje na rynku, mimo jego oczywistych wad.

Po drugie, uważa się, że Bitcoin nie może być pieniądzem fiat, gdyż wtedy nie spełniałby teorematu regresji Misesa (2012), według którego, aby coś funkcjonowało jako środek wymiany, musi być wcześniej towarem[25]. Krytycy zapominają jednak, iż teoremat regresji Misesa odnosi się do świata barteru. W takim świecie rzeczywiście pieniądzem może stać się tylko to dobro, na które istnieje popyt związany z zamiarem użycia go do konsumpcji lub produkcji, gdyż w przeciwnym wypadku nie byłoby możliwe oszacowanie jego siły nabywczej, a zatem nie pojawiłby się popyt monetarny na niego. Przypadek Bitcoina jest jednak inny, gdyż pojawił się on już w gospodarce pieniężnej. Podobnie obecnie istniejące puste pieniądze mogą funkcjonować, gdyż wcześniej były substytutami pieniądza (np. banknoty stanowiły roszczenie do określonej ilości złota). Z tego powodu Hayek (1976: 46) również nie widział problemu we wprowadzeniu prywatnych pustych walut do obiegu i pisał, że początkowo emitowane przez niego „dukaty” stanowiłyby nieoprocentowane certyfikaty pieniężne, które byłyby wymienialne na żądanie na określoną ilość dolarów, franków szwajcarskich lub marek niemieckich według preferencji klientów. Oczywiście, bitmonety nie stanowiły nigdy takiego roszczenia, jednak wydaje nam się, że stały kurs wymiany na inne waluty nie jest najważniejszy. Liczy się to, że istnienie kalkulacji pieniężnej w dolarach i innych walutach, na które pierwsze kantory zaczęły wymieniać bitmoney, umożliwiło oszacowanie siły nabywczej Bitcoina[26]. Innymi słowy, można powiedzieć, że Bitcoin spełnia teoremat regresji wyłącznie dzięki związkowi z walutami, które wcześniej były powiązane ze złotem[27].

  1. Czy Bitcoin byłby lepszym pieniądzem niż złoto?

Oczywiście, analiza ekonomiczna nie jest w stanie określić, jakie dobro zostanie wybrane na rynku jako pieniądz, gdyż o tym decydują subiektywne wartościowania jednostek. Możemy jednak na podstawie przedstawionej powyżej analizy wskazać na kilka jego cech, które według nas powodują, iż złoto jest lepszym kandydatem do pełnienia roli powszechnego środka wymiany na wolnym rynku[28]. Sądzimy tak z kilku powodów.

Po pierwsze, złoto posiada znacznie dłuższą historię (liczoną w tysiącach lat) jako środek wymiany. Tym samym, ludzie będą prawdopodobnie bardziej skłonni zwrócić się ku złotu, gdyż zostało już sprawdzone w roli powszechnego środka wymiany.

Po drugie, złoto posiada bardziej zrozumiałą naturę, co będzie wzmacniać powyższą tendencję. Oczywiście, przeciętny użytkownik Bitconia nie musi znać się na kryptografii, jednak wydaje się, że dla większości ludzi obchodzenie się z fizycznym kruszcem może być jednak prostsze — chodzi nam tutaj zwłaszcza o bezpieczne przechowywanie środków pieniężnych (łatwiejsze czy też bardziej oczywiste jest np. kupno sejfu niż odpowiednie zabezpieczenie wirtualnego portfela).

Po trzecie, rynek złota jest znacznie większy, co sprawia, iż już na początku z posługiwaniem się złotem wiązałaby się istotna przewaga (tzw. efekty sieciowe, które powodują, że im więcej ludzi posługuje się daną walutą, tym większe korzyści z nią związane). Poza tym, większy rynek sprzyja większej stabilności. Przykładowo, podczas nadzwyczajnej przeceny na rynku złota 15 kwietnia 2013 r. żółty kruszec spadł jednego dnia o 9 proc., natomiast Bitcoin w dniach 10–12 kwietnia 2013 r. został przeceniony o 80 proc.[29].

Po czwarte, złoto zdaje się lepiej chronić przed inflacją, gdyż jego podaży nie można arbitralnie powiększać (wydobycie wiążę się z kosztami). Co prawda, podaż bitmonet jest ograniczona na mocy algorytmu, a ich „wydobywanie” również wiążę się z pewnymi kosztami, to jednak — jak pisałem — ich rzadkość nie jest immanentną cechą rzeczywistości, lecz czymś syntetycznie wykreowanym i zasadza się na swego rodzaju umowie. Co więcej, o ile z powodu obecnego algorytmu inflacja bitmonet od pewnego momentu nie będzie możliwa, o tyle możliwa jest inflacja wirtualnych walut jako całości. Przykładowo, po stworzeniu Bitcoina powstał szereg innych bardzo podobnych walut, takich jak: Litecoin, Namecoin, Devcoin, lxcoin, Liquidcoin, solidcoin, IOcoin, geist geld, tenebrix, fairbrix. Według Koninga (2012) jest to całkowicie zgodne z teorią pieniądza fiat. Otóż, w warunkach konkurencyjnych, gdy koszty produkcji są praktycznie zerowe (jak w przypadku pieniędzy papierowych czy, co do zasady, wirtualnych), będzie istnieć silna motywacja do jak najszybszego zwiększania podaży takiego środka wymiany, co sprowadzi jej wartość do zera. Z tego powodu, jak uważa Hulsmann (2004: 47), status legalnego środka płatniczego zawsze wiązał się z monopolizacją emisji pieniądza.

 Po piąte, posługiwanie się Bitcoinem jest uzależnione od używania odpowiedniej technologii (Gertchev 2013). Tymczasem nie wszyscy na świecie posiadają dostęp do komputerów, Internetu i smartfonów[30]. Co jednak ważniejsze, uzależnienie od komplementarnych dóbr kapitałowych powoduje, iż posługiwanie się bitmonetami narażone jest na ryzyko zmiany technologii (np. na wprowadzenie komputerów kwantowych). Ludzie utrzymują salda gotówkowe ze względu na istnienie niepewności i nieprzewidziane okoliczności, w tym takie jak: kataklizmy, wojny czy awarie infrastruktury — czyli dokładnie te sytuacje, w których posługiwanie się bitmonetami może być ograniczone ze względu na ograniczony dostęp do Internetu.

Po szóste, wydaje się, że w przypadku Bitcoina łatwiej o tzw. czarny PR ze strony rządu. Prościej zdyskredytować wirtualny pieniądz, wskazując na możliwość prania brudnych pieniędzy czy względnie prostą możliwość kupna dzięki niemu nielegalnych towarów (np. narkotyków), niż złoto, które stanowi część rezerw banków centralnych.

Po siódme, i najważniejsze, ponieważ Bitcoin jest prywatnym pieniądzem fiat, to nie posiada wartości użytkowej, a zatem w przypadku powszechnej utraty zaufania do tego środka wymiany, jego posiadacze zostaną praktycznie z niczym. Tymczasem złoto wciąż w znacznej mierze (obecnie w ok. dwóch trzecich) wykorzystywane jest w jubilerstwie i przemyśle, co oznacza, iż w przypadku utraty pełnienia funkcji środka wymiany (ostatecznie nie istnieje coś takiego jak „wartość wewnętrzna” i każdy pieniądz oparty jest na zaufaniu), jego wartość nie spadnie praktycznie do zera. Jak widać, w przypadku złota zawsze będzie możliwa jego remonetyzacja, czego nie można powiedzieć o Bitcoinie, gdyż nie istnieje na niego popyt niemonetarny, a zatem nie będzie możliwe oszacowanie jego siły nabywczej (odnosimy się tutaj do sytuacji, w której Bitcoin utracił swoją pozycję globalnego środka wymiany). Uważamy, że z tego względu racjonalne jednostki, chcące jak najlepiej zabezpieczyć się przed niepewną przyszłością, nie wybiorą Bitcoina do pełnienia roli globalnego środka wymiany, gdyż możliwość spadku jego wartości do niemal zera — np. w wyniku zmian technologicznych — będzie stanowić zbyt duże ryzyko.

Przyszłość Bitcoina

Uważamy, że główna zaleta Bitcoina leży w jego zdecentralizowanej naturze[31], wynikającego z tego bezpieczeństwa systemu[32] oraz niskich kosztach transakcyjnych — zasadniczo większość bezpośrednich transakcji przy użyciu bitmonet odbywa się bez żadnych opłat transakcyjnych[33]. Dla porównania sprzedawcy oferujący płatności kartą w swoich sklepach płacą nawet kilkuprocentową opłatę od każdej transakcji (Żwiruk 2004).

Ze względu na swoje niskie koszty transakcyjne, Bitcoin idealnie nadaje się do płatności zagranicznych. Przykładowo, opłata od transakcji kupna-sprzedaży na największej giełdzie Mt.Gox wynosi od 0,25 do 0,6 proc. (w zależności od wolumenu transakcji)[34] — czyli dużo mniej od opłat pobieranych przez banki — zwłaszcza w przypadku relatywnie mniejszych kwot[35]. Również spread jest mniejszy (6 maja 2013 r. o 21:54 w przypadku PLN wynosił on 1,77 proc.) w porównaniu do spreadów walutowych w bankach (które wynoszą kilka proc.[36]).

Dzięki tej cesze wydaje nam się, że w gospodarce z takim pieniądzem substytuty pieniądza nie wykształciłby się, gdyż głównym powodem ich istnienia są bowiem relatywnie wysokie koszty transakcyjne związane z transportem i przechowywaniem złota (Schlichter 2012)[37], a zatem — zgodnie z podejściem szkoły austriackiej, według którego za cykl koniunkturalny odpowiedzialna jest nadmierna (tj. niemająca pokrycia w pieniądzu w węższym znaczeniu) emisja substytutów pieniądza — nie istniałyby cykle koniunkturalne[38].

Na podstawie jednak poprzedniego punktu tej pracy sądzimy, że przyszłość Bitcoina leży nie w jego funkcji środka wymiany, ale w jego funkcji systemu transakcyjnego. Mówiąc dokładniej, o ile pozostajemy sceptyczni do waluty cyfrowej „Bitcoin”, o tyle uważamy, że otwartoźródłowe oprogramowanie o tej samej nazwie oraz sieć peer-to-peer, którą formuje, będzie miało znacznie większe znaczenie. Wiążą się z nią bowiem istotne zalety: relatywnie większa anonimowość[39], szybkość transakcji oraz bezpieczeństwo związane z jej zdecentralizowaną naturą[40]. Innymi słowy, decentralizacja chroni zarówno przed nadużyciami ze strony emitenta[41], jak przed atakami z zewnątrz, np. przed próbą likwidacji tej waluty przez rządy[42].

White (1996) uznałby prawdopodobnie Bitcoina właśnie za kolejny ewolucyjny etap (choć z technologicznego punktu widzenia jest to rewolucja) w historii rozwoju systemów transakcyjnych[43]. Istotnie, wydaje się, że z powodu niskich kosztów transakcyjnych (zwłaszcza w odniesieniu mikropłatności i płatności zagranicznych) to właśnie jako system transakcyjny — być może oparty na złocie — Bitcoin ma największą szansę na sukces[44].

Podsumowanie  

Podsumowując, wydaje się, że zainteresowanie Bitcoinem wynika z utraty zaufania do obecnego systemu monetarnego, w którym podaż pieniądza ustalana jest w wyniku arbitralnych decyzji polityków i bankierów centralnych, oraz z typowej fascynacji nowymi technologiami, czy ogólnie wszystkim, co nowe[45]. Jednak technologia nie jest w stanie stworzyć nowej materii, umożliwia jedynie jej efektywne przeobrażanie. A jak pokazuje kilka lat tysięcy historii, pieniądzem zawsze był materialny towar, taki jak złoto lub srebro.

Nie znaczy to, że nie jest możliwe, aby Bitcoin stał się pieniądzem we współczesnych, regulowanych gospodarkach[46], jednak uważamy, iż na wolnym rynku — z powodu takich czynników kreujących niepewność, jak brak wartości użytkowej (co wynika z tego, iż jest pustym pieniądzem)czy zależność od komplementarnych dóbr kapitałowych (co wynika z tego, że jest wirtualny) — jednostki nie wybrałyby go na pełnienie tej roli i zamiast tego skłoniłyby się ku pieniądzowi towarowemu (np. złotu), który lepiej zabezpiecza przed niepewnością, ergo: lepiej służy jako pieniądz (jednostki utrzymują salda pieniężne, ponieważ chcą należycie zabezpieczyć się przed niepewną przyszłością).

Tym samym sądzimy, że przyszłość Bitcoina leży w jego funkcji jako zdecentralizowany system transakcyjny (być może oparty w jakiś sposób na złocie), który zapewnia relatywnie większą anonimowość, bezpieczeństwo oraz istotnie niższe koszty transakcyjne (zwłaszcza przy mikropłatnościach i płatnościach zagranicznych)[47].

 

Literatura

  1. Androulaki E., Karame G.O., Roeschlin M., Scherer T., Capkun S. (2013) „valuating User Privacy in Bitcoin, w: Sadeghi A-R. (red.), Financial Cryptography, vol. 7859.
  2. Benedyk M. (2013), Bitcoin — zwycięzca kryzysu?,http://kryzys.mises.pl/2013/03/29/bitcoin-zwyciezca-kryzysu/, 27.04.2013 r.
  3. Cowen T. (2011), The Economics of Bitcoin, http://marginalrevolution.com/marginalrevolution/2011/04/the-economics-of-bitcoin.html, 27.04.2013 r.
  4. Danielson E. (2013), Bitcoin is a 21st century Hawala (http://notes.egd.im/post/47934915953/bitcoin-is-a-21st-century-hawala), 27.04.2013 r.
  5. European Central Bank (2012), Virtual Currency Schemes.
  6. Gertchev N. (2013), The Moneyness of Bitcoin, http://mises.org/daily/6399/The-Moneyness-of-Bitcoins, 29.04.2013 r.
  7. Grinberg R. (2011), Bitcoin: An Innovative Alternative Digital Currency, „Yale Law School Working Paper Series”.
  8. Hayek F.A. (1976), Denationalisation of Money, The Institute for Economic Affairs, London.
  9. Hoppe H-H (2011), Dlaczego pieniądz fiducjarny może istnieć — czyli degeneracja pieniądza i kredytu, http://mises.pl/blog/2011/05/08/hoppe-dlaczego-pieniadz-fiducjarny-moze-istniec-czyli-degeneracja-pieniadza-i-kredytu/, 27.04.2013 r.
  10. Hülsmann J.G. (2004), Legal Tender Laws and Fractional-Reserve Banking, „Journal of Libertarian Studies” 18, nr 3.
  11. Hülsmann J.G. (2005), Deflacja: największe mity, tłum. M. Zieliński, http://mises.pl/blog/2005/10/23/234/, 30.04.2013 r.
  12. Irdial (2011), Why the quoted price of Bitcoin doesn’t matter, http://irdial.com/blogdial/?p=3207, 27.04.2013 r.
  13. Knapp G.F. (1924), The State Theory of Money, Macmillan & Company, London
  14. Koning J.P. (2012), Bitcoin, alt-chains, and fiat money, http://jpkoning.blogspot.com/2012/11/bitcoin-alt-chains-and-fiat-money.html, 27.04.2013 r.
  15. Korda P. (2013), Bitcoin Bubble 2.0, http://seekingalpha.com/instablog/7761841-patrik-korda/1616371-bitcoin-bubble-2-0, 27.04.2013 r.
  16. Kroll J.A., Davey I.C., Felten E.W. (2013), „The Economics of Bitcoin Mining,

or Bitcoin in the Presence of Adversaries”, The Twelfth Workshop on the Economics of Information Security,Washington, DC, June 11-12.

  1. Krugman P. (2013), Golden Cyberfetters, http://krugman.blogs.nytimes.com/2011/09/07/golden-cyberfetters/, 30.04.2013 r.
  2. Lewiński J. (2010), Deflacja a polityka, w: Machaj M. (red.), Pod prąd głównego nurtu, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa.
  3. Machaj M. (2012), Krótki przewodnik po teorii pieniądza, http://mises.pl/blog/2012/03/29/machaj-krotki-przewodnik-po-teorii-pieniadza/, 30.04.2013 r.
  4. Menger C. (2007), Principles of Economics, Ludwig von Mises Institute, Auburn, Ala.
  5. Menger C. (2009), On The Origins of Money, Ludwig von Mises Institute, Auburn, Ala.
  6. Miers I., Garman C., Green M., Rubin A.D. (2013), „Zerocoin: Anonymous Distributed E-Cash from Bitcoin”, IEEE Symposium on Security and Privacy, Berkeley, CA, USA.
  7. Mises L. (2007), Ludzkie działanie, tłum. Witold Falkowski, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa.
  8. Mises L. (2012), Teoria pieniądza i kredytu, tłum. Krzysztof Śledziński, Fijorr Publishing, Warszawa.
  9. Moore T., Christin N. (2013), “Beware the Middleman: Empirical Analysis of Bitcoin-Exchange Risk”, Sadeghi A-R. (red.), Financial Cryptography, 7859.
  10. Nakamoto S. (2008), Bitcoin: A Peer-to-Peer Electronic Cash System, https://bitcoin.org/bitcoin.pdf
  11. Paul R. (2013), Ron Paul on Bitcoin: I Do Not Think it Fits the Definition of Money, http://www.youtube.com/watch?feature=player_detailpage&v=9bAcctnZ9c0, 1.05.2013 r.
  12. Reisman G. (2011), Spadające ceny są antidotum na deflację, tłum. Z. Śleszyńska, http://mises.pl/blog/2011/04/14/reisman-spadajace-ceny-sa-antidotum-na-deflacje/, 30.04.2013 r.
  13. Ron D., Shamir A. (2012), Quantitative Analysis of the Full Bitcoin Transaction Graph, „The Weizmann Institute of Science Working Paper”.
  14. Satoshi (2013), Bitcoin nie jest walutą ani inwestycją, http://satoshi.pl/2013/03/17/bitcoin-nie-jest-waluta-ani-inwestycja/, 27.04.2013 r.
  15. Schlichter D. (2012), The Death of Banks and The Future of Money, (http://whiskeyandgunpowder.com/the-death-of-banks-and-the-future-of-money/, 30.04.2013 r.
  16. Selgin G. (2013), Synthetic Commodity Money,„University of Georgia Working Paper”.
  17. Sergio D.L. (2013), The Well Deversed Fortune of Satoshi Nakamoto, https://bitslog.wordpress.com/2013/04/17/the-well-deserved-fortune-of-satoshi-nakamoto/, 30.04.2013 r.
  18. Shostak F. (2010), Czy deflacja to źródło wszelkiego zła?, tłum. D. Głowiński, http://mises.pl/blog/2010/11/08/shostak-czy-deflacja-to-zrodlo-wszelkiego-zla/, 30.04.2013 r.
  19. Šurda P. (2012), Economics of Bitcoin: is Bitcoin an alternative to fiat currencies and gold?, Master Thesis at WU Vienna University of Economics and Business.
  20. Velde F.R. (2013), „Bitcoin: A primer”, Chicago Fed Letter, nr 317.
  21. White L.H (1996), The Technology Revolution And Monetary Evolution, „Cato Institute’s 14th annual monetary conference”.
  22. Zieliński M. (2010), „System pieniężny bez banku centralnego”, Machaj M. (red.), Pod prąd głównego nurtu ekonomii, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa.

Żwiruk K. (2004), Interchange fee — ile kosztuje płatność kartą, http://www.kartyonline.pl/arty.php?id=88, 30.04.2013 r.

 

[1]Większość literatury na temat Bitcoina analizuje go technicznego punktu widzenia. Opis tego, w jaki sposób bitmonety są generowane, „wydobywane” oraz transferowane można znaleźć u Nakamoto (2008) czy Grinberga (2011). Omówienie tych aspektów tutaj jest bowiem — ze względu na ograniczoną objętość artykułu — niemożliwe. Tutaj ograniczymy się jedynie do podkreślenia niezwykle istotnego faktu (do którego będziemy powracać w trakcie naszej analizy), iż nie ma jednego, centralnego emitenta tej waluty — bitmonety są generowane przez sieć Bitcoin na podstawie algorytmu, a następnie dystrybuowane do użytkowników jako nagroda za udostępnienie mocy obliczeniowej wykorzystywanej do jej szyfrowania. Gdy bitmonety zostaną już „wydobyte”, przechowywane są w „elektronicznych portfelach”, z których mogą być transferowane za pomocą sieci peer-to-peer.

[2]Być może wynika to z faktu, iż nazwa Bitcoin określa zarówno cyfrową walutę, jak i otwartoźródłowe oprogramowanie oraz sieć peer-to-peer, którą formuje. W tym artykule analizujemy głównie Bitcoina jako walutę cyfrową.

[3] Zob. http://bitcoin.umk.pl/czym-jest-bitcoin-a-czym-hawala/.

[4]Autorom raportu trzeba jednak oddać to, że w ramach wirtualnych walut wyróżniają trzy podkategorie: zamknięte, półotwarte oraz otwarte. Te pierwsze umożliwiają jedynie kupno wirtualnych przedmiotów występujących w grze (np. złoto w World of Warcraft) oraz, przynajmniej oficjalnie, nie mogą być nabywane za waluty narodowe, tylko uzyskiwane w wyniku działań podejmowanych w grze lub otwarcia konta i dokonania zapłaty subskrypcyjnej. Te drugie mogą być nabywane za waluty narodowe, lecz ich wymiana na nie jest ograniczona; najczęściej można za nie kupić wyłącznie wirtualne przedmioty (np. Facebook Credits) lub produkty danego emitenta (różnego rodzaju punkty zbierane np. na stacjach benzynowych). Z kolei te trzecie można zarówno kupować, jak i wymieniać na narodowe waluty (np. Linden Dollars używane w grze Second Life) według zmiennego kursu.

[5]Istnieją jednak portale, takie jak SilkRoad, które oferują niektóre dobra wyłącznie za bitmonety — dziękuję za tę uwagę p. Maciejowi Ziółkowskiemu.

[6]18 czerwca 2012 r. lista takich podmiotów liczyła sobie 838 pozycji — vide: https://en.bitcoin.it/wiki/, 6.05.2013 r., za: Šurda (2012: 19). Obecnie, tj. 6 maja 2013 r., lista akceptantów tej waluty powiększyła się do kilku tysięcy — dziękuję za tę uwagę p. Maciejowi Ziółkowskiemu.

[7]Tak uważa np. I. Jabłoński z Centrum Adama Smitha: http://natemat.pl/55991,tajemnicza-wirtualna-waluta-wybawienie-czy-mrzonka-bitcoin-wkrotce-w-bankomatach-na-cyprze, 6.05.2013 r. Podobnie sądzi M. Rogalski, twierdząc, iż: „O pieniądzu mówimy wówczas, gdy emitowany jest przez bank centralny” — v. http://waluty.wp.pl/kat,98674,title,Bitcoiny-nowa-banka-spekulacyjna,wid,15463325,wiadomosc.html?ticaid=11080c, 6.05.2013 r.

[8]Polski przekład cytowanych fragmentów z tej książki Mengera jest autorstwa Dawida Świondera i pochodzi z artykułu pt. O naturze i pochodzeniu pieniądza, http://mises.pl/blog/2011/10/30/menger-o-naturze-i-pochodzeniu-pieniadza/, 29.04.2013 r.

[9]Przekonanie o tym, pieniądz jest wytworem państwa było charakterystyczne dla tzw. pruskiej szkoły historycznej — v. np. Knapp (1924). Podejście takie krytykował Mises (2012: 75), pisząc, że: „Tylko praktyka biznesowa może przekształcić dobro w powszechny środek wymiany. To nie państwo, lecz praktyka wspólna tym wszystkim, którzy biorą udział w transakcjach rynkowych, tworzy pieniądz. Wynika z tego, że państwowa regulacja przyznająca ogólną moc spłaty długów danemu towarowi, sama w sobie nie może uczynić z tego towaru pieniądza (…) może to zrobić, jedynie biorąc te obiekty, które już są w obiegu (…)”.

[10]Jak bowiem pisze Machaj (2012): „Spadek ilości pieniądza w obiegu następuje tylko wtedy, kiedy istnieje możliwość, aby pieniądz został zniszczony. W praktyce oznacza to zawsze pojawienie się kryzysu bankowego, który prowadzi do zniknięcia dużej ilości depozytów i środków finansowych, za pomocą których podmioty rynkowe przeprowadzają swoje transakcje”. Jak pokazujemy w punkcie nr 10, w gospodarce opartej o Bitcoina — ze względu na niskie koszty transakcyjne związane z jego posługiwaniem się — taka możliwość by nie zaistniała.

[11]Przykładowo, Shostak (2010) zwraca uwagę, iż: „ceny komputerów spadły od stycznia 1998 roku [do 2010 r. — przyp. autora] o 93%. Czy spadek ten sprawił, że ludzie ciągle odkładali decyzje o zakupie nowego komputera? Oczywiście, że nie. Od stycznia 1998 roku wydatki na komputery wzrosły o 2 700%”.

[12]Więcej na ten temat, a także o możliwości złamania tej zasady w skrajnych przypadkach, vide: https://en.bitcoin.it/wiki/Double-spending, 6.05.2013 r.

[13]Oczywiście, pamiętamy, że Bitcoin nie jest powszechnym środkiem wymiany. Jednak posługiwanie się terminem „pieniądz” nie wpływa — jak pokazaliśmy — na teoretyczną analizę, a jest wygodniejsze.

[14]Czyni tak, ponieważ tego typu roszczenia „mają wszelkie właściwości pieniądza” (Mises 2007: 368).

[15]Przykładowo, jeśli bank posiada u siebie w skarbcach zdeponowane 100 uncji złota, lecz wyemitował banknoty opiewające na 150 uncji, to te banknoty, które mają pokrycie, będę certyfikatami pieniężnymi, zaś reszta będzie środkami fiducjarnymi. Oczywiście, takie rozróżnienie ma charakter tylko koncepcyjny, w rzeczywistości nie sposób odróżnić od siebie tych dwóch rodzajów substytutów pieniądza.

[16]Ponieważ Bitcoin nie jest dobrem niepieniężnym, nie może też być wtórnym środkiem wymiany.

[17]Taka sytuacja zdarzyła się 20 czerwca 2011 r., gdy kurs BTC na największej giełdzie, na której handluje się tą walutą, czyli na Mt.Gox, spadł w ok. 20 minut z 17 do 0,01 USD.

[18]Omówienie replikowalnych dóbr trwałych, jako irrelewantnych dla naszej analizy, celowo pomijamy.

[19] Šurda (2012) uważa z kolei, że Bitcoina należy uznać za (potencjalnie) pieniądz towarowy ze względu na nieelastyczność podaży. Jednak to nie jest wyróżnik pieniądza towarowego, gdyż wydobycie złota jak najbardziej zależy od relacji pomiędzy jego ceną a kosztami nakładów. Dlatego uważamy Bitcoina za konstruktywistyczny projekt, gdyż jego podaż od pewnego momentu będzie stała i niezależna od struktury cenowej. Poza tym, jak podaje Selgin (2013) istnieją również przykłady pieniędzy fiat o stałej, nieelastycznej, podaży, jak np. irakijski dinar, którego przestano drukować ze względu na sankcje ONZ (był drukowany wcześniej w Szwajcarii).

[20]Jest to explicite przyznawane w kontekście rozważania możliwości złamania algorytmu szyfrującego, na którym oparty jest Bitcoin. Przyznaje się, że istnieje taka możliwość, ale argumentuje się, że możliwa będzie implementacja nowego, mocniejszego algorytmu — vide: https://en.bitcoin.it/wiki/Weaknesses#Breaking_the_cryptography, 30.07.2014.

[21]W artykułach prasowych i blogosferze często można znaleźć takie określenia Bitcoina, jak: „finansowe esperanto” czy „marzenie alchemików” — vide: http://prnews.pl/hydepark/bitcoin-rozpala-wyobraznie-2802782.html, http://satoshi.pl/2013/04/12/szkolenie-z-bitcoin-wyklady-szkolenia-i-prelekcje-o-cyfrowych-zetonach-i-wirtualnych-walutach/, 29.04.2013 r.

[22]Widać to także w słownictwie: mówi się o „górnikach” i „wydobywaniu” bitmonet — vide. np. Nakamoto (2008, s. 4).

[23]Velde (2013) nie zgadza się z tym twierdzeniem na tej podstawie, iż Hayek pod pojęciem denacjonalizacji pieniądza miał rozumieć emisję stabilnych walut przez prywatne przedsiębiorstwa w warunkach konkurencyjnych, zaś Bitcoin nie posiada stabilnej siły nabywczej i może być postrzegany — ze względu na swoje pierwszeństwo (first-mover advantage) — jako quasi-monopolista wirtualnych walut.

[24]Jest to dość dziwna obiekcja, zważywszy na fakt, iż obecnie istnieje ponad cztery tysiące prywatnych walut fiat emitowanych przez lokalne społeczności, firmy oraz organizacje pozarządowe, które nie mają statusu legalnego środka płatniczego (np. Calgary Dollar) — vide: http://en.wikipedia.org/wiki/Private_currencies, 6.05.2013 r.

[25]Teoremat regresji jest to teoria wyjaśniająca genezę siły nabywczej pieniądza poprzez jego użyteczność krańcową, według której siła nabywcza pieniądza jest determinowana przez jego teraźniejszy popyt na pieniądz, zaś popyt na pieniądz przez jego „wczorajszą” siłę nabywczą. Nie prowadzi to do oddalenia problemu w nieskończoność, gdyż powstanie pieniądza miało swój początek w zastosowaniach niepieniężnych — służył wcześniej produkcji lub konsumpcji.

[26]Istotnie, sprzedawca w pierwszej odnotowanej transakcji z 5 października 2009 r. powiedział, że zaproponował sprzedaż swoich bitmonet po określonej cenie wyrażonej w dolarach na podstawie szacunków kosztów, które poniósł w związku z ich produkcją — vide: Šurda (2012: 41). Nie dowodzi do tego, jak argumentowaliśmy, iż użyteczność niemonetarna Bitcoina wynika w jakiś sposób z kosztów jego „wydobywania”, lecz tego, że owe koszty — a zatem i dolny limit, po którym opłaca się sprzedać bitmonety — mogły zostać obliczone dzięki istnieniu kalkulacji pieniężnej w dolarach.

[27]W tym kontekście nie ma znaczenia, czy ten związek ma charakter roszczenia do stałej ilości (jak w przypadku euro, którego kurs zdefiniowano sztywno w stosunku do wcześniejszych walut narodowych), czy nie (jak w przypadku Bitcoina, gdzie jego kurs wymiany płynnie fluktuuje) — ważna jest wycena w określonej ilości dobra, które już funkcjonuje jako pieniądz. Z tego punktu widzenia oferta „wymienię dziś x dolarów na y bitmonet, przy czym jutro to może być inna cena” nie różni się znacznie od oferty „będę zawsze wymieniał x dolarów na y bitmonet”.

[28]Zakładam bowiem, iż na rynku istnieje tendencja do tego, aby funkcjonował wyłącznie jeden powszechny środek wymiany, gdyż im bardziej powszechny charakter ma środek wymiany (a w przypadku jednego pieniądza jego użycie jest maksymalnie rozpowszechnione) tym po prostu lepiej pełni on swoją funkcję jako środka wymiany — v. Mises (2012: 36).

[29]Historyczne notowania złota można sprawdzić na tej stronie internetowej: http://www.kitco.com/charts/historicalgold.html, zaś historyczne notowania Bitcoina tutaj: http://bitcoincharts.com.

[30]Istnieją co prawda fizyczne reprezentacje bitmonet, jednak ich uzyskanie wiąże się z koniecznością zapłacenia pewnej marży. W przypadku produktów oferowanych przez Bitbills Inc. marże wahają się od 1,75 do 10 proc.

[31]Teoretycznie rzecz ujmując, standard złota — jeśli kruszec byłby przechowywany przez jednostki — również miałby charakter zdecentralizowany. Istotnie, w przypadku konfiskaty złota w 1933 r. w USA rządowi Roosevelta udało się skonfiskować jedynie mniejszą część złota będącego w posiadaniu obywateli amerykańskich.

[32]Niemożliwa staje się zatem tak prosta konfiskata środków pieniężnych, jak na Cyprze, gdzie środki pieniężne były przechowywane w kilku dużych instytucjach finansowych. Z drugiej strony, w październiku 2013 r. FBI przejęło 173 991 bitcoinów należących wcześniej do domniemanego właściciela portalu Silk Road: https://www.fbi.gov/newyork/press-releases/2013/manhattan-u.s.-attorney-announces-seizure-of-additional-28-million-worth-of-bitcoins-belonging-to-ross-william-ulbricht-alleged-owner-and-operator-of-silk-road-website.

[33]Właściwość ta wynika z braku pośredników, co oznacza, że transakcje zachodzą bezpośrednio między nadawcą i odbiorcą przez sieć peer to peer.

[34]Vide: https://mtgox.com/fee-schedule, 6.05.2013 r.

[35]Przykładowo, jak podaje Wikipedia, w listopadzie 2011 r. Bank of America pobierał od 35 do 45 USD za wysłanie zagranicznego przelewu oraz 16 USD za jego odbiór — v. http://en.wikipedia.org/wiki/Wire_transfer, 6.05.2013 r. W Polsce na początku 2012 r. opłata ta wynosiła w najlepszym przypadku 0,15 proc. kwoty przelewu, jednak min. 15 PLN — v. http://www.comperia.pl/ile-trzeba-zaplacic-za-przelewy-zagraniczne.html, 6.05.2013 r.

[36]Vide: http://spred.pl/waluta/usd, 6.05.2013 r. Dziękuję p. Maciejowi Ziółkowskiemu za uwagę dot. tego akapitu.

[37]Istnieją co prawda fizyczne reprezentacje Bitcoina, takie jak: PrintCoins, Bitbills czy Casascius coins, niemniej nie wydają się one substytutami pieniądza, gdyż nie stanowią roszczenia do pieniądza w węższym znaczeniu. Kupując taką monetę lub banknot następuje transfer bitmonet na nowy adres, zaś w fizycznym materiale koduje się prywatny klucz jako QR. Poza tym, w każdej chwili można je z powrotem przekonwertować na postać wirtualną, skanując smartfonem i importując do elektronicznego portfela lub konta na giełdzie. Można zatem porównać je w pewnym sensie do kart płatniczych, gdyż umożliwiają wykorzystanie środków posiadanych na elektronicznym „koncie” w codziennych transakcjach. Jedyna, acz bardzo istotna, różnica polega na tym, że realizacja polecenia wyciągnięcia z konta gotówki narażona jest na ryzyko kontrahenta (bank lub wydawca karty może upaść lub zawiesić działalność), tymczasem w przypadku fizycznych form Bitcoina sytuacja ich producenta nie wpływa na ich funkcjonalność. Šurda (2012: 10) uważa, że wynika to z faktu, iż Bitcoin — ponieważ sprowadza się on do pary liczb — jest niezależny od formy, w której jest przechowywany (is form-invariant).

[38]Na tym polega tak naprawdę przewaga Bitcoina nad złotem, gdyż dzięki substytutom koszty transakcyjne w standardzie złota nie muszą być wcale wysokie (innymi słowy, część zwolenników Bitcoina zapomina, że standardzie złota ludzie nie musieliby chodzić na zakupy z fizycznym złotem).  Jednak wymaga to istnienia substytutów pieniądza, z którymi wiąże się ryzyko pojawienia się zjawisk koniunkturalnych.

[39]Relatywna, gdyż „ostatecznie łańcuch bloków zawiera kryptograficzną historię zmian posiadania wszystkich monet, poczynając od adresu ich emitenta, aż po adres aktualnego posiadacza” — v. http://pl.wikipedia.org/wiki/Bitcoin, 6.05.2013 r. Więcej o względnie niewielkiej prywatności osób dokonujących transakcji przy użyciu Bitcoina, a także o propozycjach ulepszenia go pod tym względem można znaleźć u Miersa et al. (2013) oraz Androulakiego et al. (2013).

[40]O ile sama sieć jako sieć jest bezpieczna, o tyle możliwe są ataki na indywidualne konta czy takie „peryferia” systemu, jak giełdy obracające Bitcoinem — istotnie, jak można znaleźć u Moora i Christina (2013), na 40 giełd obracających tą walutą do stycznia 2013 r. 18 z nich zostało zamkniętych, co często wiązało się z utratą środków przez ich klientów. Nie można także zapominać o kradzieży bitmonet z takich giełd, jak Bitcoinica czy Bitfloor.

[41]Jak podaje Wikipedia, w latach 1999–2004 upadło kilku emitentów elektronicznych walut „opartych” na złocie (OS-Gold, Standard Reserve, INTGold), ponieważ ich emitenci nie utrzymywali stuprocentowej rezerwy. Vide: http://en.wikipedia.org/wiki/Digital_gold_currency, 29.04.2013 r.

[42]Jak w przypadku Liberty Dollars, które były oparte o metale szlachetne, jednak zdaniem rządu stanowiły zagrożenie dla stabilności gospodarczej kraju. FBI zarekwirowało kruszce, zaś emitent został aresztowany. Vide: http://en.wikipedia.org/wiki/Liberty_Dollar, 29.04.2013 r.

[43]Początkowo, jak pisze, do dokonania transferu środków pieniężnych potrzebne było spotkanie z bankierem, następnie — w późnym średniowieczu — wykształciły się pisemne polecenia zapłaty (czeki), później pojawił się telegraf, karty płatnicze i przelewy internetowe.

[44]Warto jednak pamiętać, że obecne powszechne posługiwanie się substytutami pieniądza oraz pieniądzem elektronicznym może raczej wynikać z ingerencji państwowych (np. z gwarantowania depozytów do pewnej wysokości czy przywileju rezerwy cząstkowej) niż z niskich kosztów transakcyjnych. Ostatecznie, zakładając stuprocentową rezerwę, za usługi związane z obsługą konta bankowego należałoby uiszczać pewną opłatę. Z tego względu Mises (2007: 373, 380) był sceptyczny na temat powszechnego posługiwania się substytutami pieniądza na wolnym rynku: „W rzeczywistości wszyscy, oprócz niewielkiej grupy przedsiębiorców, którzy potrafili odróżnić banki solidne od niegodnych zaufania, traktowali zawsze banknoty z podejrzliwością. Nieufność ta zaczęła ustępować, kiedy rządy przyznały specjalne przywileje wybranym bankom (…) Zapewne niektórzy uznają, że banknoty są poręczniejsze w użyciu niż monety, i będą chcieli posługiwać się nimi dla wygody. W takim wypadku trzeba by płacić premię za możliwość uniknięcia niewygód związanych z noszeniem ciężkich monet w kieszeniach. Z tego względu w dawnych czasach banknoty wystawiane przez banki o niekwestionowanej wypłacalności różniły się o niewielkie ażio od pieniądza kruszcowego”. Co prawda, w przypadku Bitcoina nie występuje centralny emitent, który mógłby sprzeniewierzyć powierzone mu środki, jednak wydaje się, że wielu ludzi podejrzliwie traktowałoby walutę, „której nie można schować do kieszeni” (Paul 2013) .

[45]Wystarczy przypomnieć sobie bańki na tulipanach, akcjach spółek kolejowych czy akcjach spółek internetowych.

[46]Warto jednak pamiętać, iż ludzie masowo uciekają do innych walut niż krajowe dopiero wtedy, gdy wystąpi hiperinflacja (Zieliński 2010).

[47]Dzięki m.in. tym cechom Bitcoin pozwala nie tylko na tańsze płatności w krajach rozwiniętych, ale umożliwia w ogóle wielu ludziom z krajów rozwijających się dostęp do usług finansowych, którego do czasu pojawienia się tej waluty byli pozbawieni lub nie było ich stać na nie.

9 odpowiedzi na „Sieroń: Czym jest Bitcoin?”

  • ” Przykładowo, opłata od transakcji kupna-sprzedaży na największej giełdzie Mt.Gox wynosi od 0,25 do 0,6 proc” 😯 LOL

  • Tak długi artykuł pełen błędnych argumentów…

    Autor zapomniał w ideologicznym zapale o tak naprawdę jednej, ale KRYTYCZNEJ wadzie BTC:

    Nie istnieje żaden podmiot ZOBOWIĄZANY do przyjęcia BTC. Wyśmiewane „fiat money” wbrew pozorom nie są takie „puste”: otóż można płacić w nich PODATKI.

    Drugi problem (ten już wspomniany przez autora) to oczywiście możliwość tworzenia dowolnej liczby walut” bitcoino-podobnych”.

    Te dwie kwestie kończą w zasadzie dyskusję: BTC NIE JEST WALUTĄ! BTC jest ZABAWKĄ!

    Cechy takie, jak „kurs”, „notowania” itp mogą dotyczyć wszystkiego, nawet krzeseł czy marzeń.

    W przypadku BTC o jego kursie decydują następujące czynniki:

    1. Przyczyny społeczne: prestiż towarzyski, chęć przynależenia do „lepszego” świata.

    2. Używanie BTC jako punktów lojalnościowych przez np. sieci handlowe lub jako rozliczenia wewnątrz różnych grup.

    Innymi słowy wartość BTC jest taka sama, jak wartość porzyganego i potarganego podkoszulka po imprezie: jajcarskie wspomnienia, chwila uśmiechów itp.

    Są ludzie gotowi za taki podkoszulek zapłacić nawet spore pieniądze, ale pod warunkiem że jest to podkoszulek jakiegoś znanego bitelsa.

    Ale nikt przy zdrowych zmysłach nie nazwie porzyganego podkoszulka „walutą”.

    W argumentacji na temat „bycia walutą” należy unikać czynników NIEISTOTNYCH (wydobywanie, kursy itp), a analizować wyłącznie jeden: WARTOŚĆ KRAŃCOWĄ.

    Ta dla najgorszej waluty jest wyższa od zera, a dla BTC jest równa ZERO.

    Na końcu tej drogi widzę posiadaczy BTC nie znajdujących chętnych na odkupienie BTC…

  • Jednym z bardzo śmiesznych atrybutów BTC jest „wydobywanie”. Zauważcie, że prawdziwe złoto pełniłoby taką samą funkcję także wtedy, gdyby nie było wydobywane!!!

    Dlaczego więc taką NIEISTOTNĄ cechę wprowadzono do BTC? W jakim celu chciano nadać BTC ZEWNĘTRZNE (a NIEISTOTNE) OZNAKI pieniądza?

  • Artykuł obszerny, ale na dzień dzisiejszy nieaktualny. W ostatnim roku sporo się zmieniło.
    Z jednej strony pojawiają się instytucje promujące używanie Bitcoinów (Inpay.pl) bez głębszego zrozumienia, czym one są, a z drugiej strony MtGox przestało działać. Dodatkowo użytkownicy dowiedzieli się jak łatwo stracić zebrane środki przechowywane w portfelach internetowych i na serwerach giełd. W takiej sytuacji nie ma nawet dowodów ile na koncie mieliśmy, nie mówiąc o jakichkolwiek roszczeniach.
    Może się też okazać, że powstanie instytucja łącząca Bitcoiny z kontami bankowymi. Np usługa natychmiastowych przelewów wewnątrz banku, które teraz także są najczęściej darmowe. Mogę sobie wyobrazić algorytm przeliczający gotówkę na bitcoiny chwilę przed wysłaniem, przesyłaniu ich do odbiorcy, a następnie natychmiastowej wymianie w drugą stronę. Oszczędności z użycia obcej infrastruktury informatycznej byłyby pewnie opłacalne. W tej sytuacji kurs nie miałby znaczenia.

    • Tylko PO CO ???

      Równie dobrze można by debatować o przesyłaniu sobie punktów z jakiejś gry w karty lub innych gier dzieciecych (kuku, chińczyk, grzybobranie). „Kasia z IVc ma do sprzedania 14 punktów z kuku, w które grała z koleżankami w sobotę”.

      Taki sam sens na BTC.

      I nie zmieni tego szumna, finansowa terminologia, giełdy itp.

      Bo punkty naszej „Kasi” również mogą być „tradeowane” na „giełdach”, mogą mieć swoje „kursy”, a wykres kursów będzie miał swoje „minima”, „linie oporu”, „świece” i inne durnoty …

    • Zgadzam się z przedmówcą. Artykuł bardzo bogaty w treść, jednakże nie odnosi się do dzisiejszej sytuacji.

  • @Ultima Thule:
    1. Dobro nie staje się pieniądzem, dlatego, że ludzie są zobowiązani do posługiwania się nim, tylko dlatego, że jest to opłacalne. Nawet, jeśli Państwa wyłączyłyby się z rynku BTC i nigdy nie zaakceptowały płatności podatków BTC nie oznacza to, że ludzie między sobą nie posługiwali by się tym pieniądzem. Funkcja podatkowa nie umniejsza korzyści z używania BTC.

    2. Wydobywanie nie jest „nie istotną cechą” BTC, jest jednym z dwóch sposobów na utrzymanie wydajnej sieci do autoryzacji transakcji. Wydobywanie wymaga dużej mocy obliczeniowej, która jest konsumowana w procesie autoryzacji – dzięki temu mogą być one darmowe. Z upływem czasu w miarę zmniejszania się zysków z wydobywania, funkcję utrzymania sieci przejmą opłaty za transakcje, które będą zapewniać krótki czas autoryzacji. To zresztą działa już teraz – można wybrać opcję free i wtedy autoryzacja trwa dłużej, a przy opcji z opłatą twa ona kilka minut.

    3. Rzeczywiście BTC, jako panaceum na gospodarkę utrzymywaną przez emisję pustego pieniądza, jest chyba przeceniany. Po pierwsze krypto waluty pączkują jak grzyby po deszczu i dojdzie do tego, że każdy większy bank będzie emitował własną krypto walutę, a zatem ich podaż będzie się zwiększać, mimo, że samych BTC będzie nie więcej niż 21 mln. Po drugie, podobnie do złota, BTC są oddawane „bankom” w celu ich przechowywania i szybkiego dostępu w celach transakcyjnych. Owe „banki” we własnych systemach ewidencjonują ile BTC ma każdy z klientów. Nic nie stoi na przeszkodzie w udzielaniu kredytów w BTC bez pokrycia we własnych aktywach „banku”. A to jest ni mniej, ni więcej, powtórka z historii złota.

    4. Odpowiedź na pytanie „po co” jest dwojaka i oba te wątki pojawiły się w artykule: po pierwsze BTC jako system transakcyjny z bardzo niskimi kosztami transakcji – podawane spready i prowizje będą się jeszcze zmniejszać w miarę popularyzowania tego standardu. Po drugie – jako brak zaufania do walut państwowych. W sytuacji niskiej inflacji, którą mamy obecnie, nie ma na razie powodu nie ufać walutom państwowym, stąd BTC na razie nie jest w tej funkcji potrzebne, ale kiedy inflacja stanie się dwucyfrowa, ucieczka od walut państwowych stanie się koniecznością i będzie pytanie tylko, na co wymieniać PLN/USD/EUR/itd. Czy na złoto fizyczne (prowizja za transport i przechowanie, trudniejsza zbywalność), czy na złoto papierowe? Czy może na BTC, który będzie miał już przetarty szlak: liczne kantory internetowe, bankomaty do natychmiastowej wymiany na państwowy pieniądz, który dalej będzie pewnie jeszcze przej dłuższy czas obowiązującym standardem, powszechna akceptacja w sklepach internetowych.

    5. Wg mnie artykuł jest bardzo dobry, kompleksowo omawia naturę BTC i powody jego użyteczności. Jest trochę przeterminowany, ale nie co do istoty omawianych kwestii. Sukces BTC jest wg mnie tylko kwestią czasu. Natomiast istotnie, obecnie klimat dla BTC nie jest zbyt dobry. Zmiana może nastąpić wraz z otwarciem portali społecznościowych na BTC, jako system mikropłatności lub wraz ze wzrostem inflacji pieniądza państwowego.

    • Ale co ma wspólnego „spadek zaufania do państwowych walut” z kompletnie IDIOTYCZNYM konceptem BTC ???
      To tak, jak by rozwiązaniem problemu z ryzykiem kradzieży pieniędzy było ich spalenie !!!
      tedy faktycznie: nikt nam już tych pieniędzy nie ukradnie !!!

      Przecież rozwiązaniem problemu dodruku państwowej waluty jest NIEDODRUKOWYWANIE, a nie stworzenie jakiegoś intelektualnego bohomaza o nazwie BTC !!!

      A jeżeli już nie da się niedodrukowywać, to wystarczy pozwolić na używanie różnych walut w danym państwie.

      I co by się wtedy okazało?

      A no to, żew bitkojnowcy zostali by sami ze swoimi bitkojnami. Bo za BTC nie stoi DOSŁOWNIE NIC. i Dlatego wartość BTC wynosi DOSŁOWNIE NIC.

      Ale skoro jesteśmy w stanie zapłacić wróżce za wróżenie z fusów, to i płacenie z bitkojnowe NIC też nie powinno dziwić.

      Jedni wydadzą kasę na piwko, inni na bilet do kina, a inni na bitkojna, żeby się pochwalić, że są „nowocześni” i „antysystemowi” …

      I taką wartość niesie BTC: WIZERUNKOWĄ i DOBREGO SAMOPOCZUCIA. Zauważcie też, że o ile rynek bitkojnów jest już liczony w milionach $, to na jedną osobę zwykle nie przypada więcej niż kilka-kilkadziesiąt dolarów. I tylko dlatego to gówno istnieje.

      Do tego na idei BTC chcą zrobić swoje karierki różni ekonomiści, którzy do gówna dorabiają pseudo-naukowe teorie.

      No cóż, bawmy się dalej: wy okłamujcie ludzi, a ja będę obnażał wasze kłamstwa.

      Powtarzam:

      BTC NIE JEST WALUTĄ !!!

      A na dodatek proponuję, aby skończyć z tą tautologią pojęciową, gdzie to samo nazywa się różnymi słowami:
      – środek wymiany
      – pieniądz
      – miara wartości
      – pieniądz towarowy
      – pieniądz zdawkowy
      – certyfikaty pieniężne
      – substytuty

      I diabli wiedzą, co jeszcze.

      Otóż nie ma sensu definiować pieniądza różnymi słowami i udawać, że w zależności od techniki transakcji mamy do czynienia z „różnymi formami pieniądza”.

      Bo prawda jest taka, że zawsze mamy do czynienia z TYM SAMYM.

      Wymieniamy się zawsze DOBRAMI (TOWARAMI lub USŁUGAMI).
      Jeżeli w tej wymianie użyjemy np. pieniędzy papierowych, to te pieniądze papierowe mają w sobie zdeponowaną REALNĄ WARTOŚĆ (i tylko dlatego ktoś je od nas przyjmie), a ta wartośc wynika albo ze stojącego za banknotem złota, ziemi itp. albo ze zdolności do opłacenia podatków.

      Tak więc w efekcie ZAWSZE wymieniamy TOWAR za TOWAR !!! (lub usługę oczywiście).

      BTC nie posiada żadnej wartości, więc zaprzecza on tej tezie.

      Dlatego BTC to ZABAWKA. W tym przypadku jest to „zabawa w człowieka nowoczesnego”. Kto chce się w nią bawić, ten powinien kupić punkty do tej gry (zwane bitkojnami) i już się bawi.

      Ta zabawa daje nawet pewne złudzenie realności (dokładnie takie, jakie mają dzieci siedzące na kawałku pnia i udające, że jadą autkiem wołając: „wuuuuu !!! wuuuuuu !!! wuuuuuu !!!).

      Ale czas OTRZEŹWIEĆ !!!

  • Dzięki za tak rozbudowaną bibliografię! Sam mam bloga o tematyce Bitcoin i chętnie zagłębię się jeszcze bardziej w temat. Na razie zapraszam do siebie, może też znajdziesz tam coś przydatnego dla siebie. Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Ekonomia nie może być wyrzucona do klas szkolnych i biur statystycznych, nie może być nauką ezoteryczną. Jest to filozofia ludzkiego życia i ludzkiej aktywności, odnosi się ona do każdego i do wszystkiego. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W czerwcu wsparli nas:
Pan Michał Basiński
Pan Marek Bernaciak
Pan Wojciech Bielecki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Grzegorz Drożdż
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Marcin Gaweł
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Dawid Jary
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Mateusz Krzysztof
Pan Jacek Kubica
Pan Mikołaj Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Arkadiusz Maksim
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Franciszek Szterleja
Pan Szymon Truszczyński
Pan Krzysztof Turowski Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Maciej Zieliński
oraz Kancelaria Prawna KL Law Polska Marcin Kozik Łącznie otrzymaliśmy 2 165,45 zł. Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>