Autor: Chris Casey
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Małgorzata Wasiak
Wersja PDF

inflacjąKażdy, kto regularnie śledzi komunikaty prasowe Federalnego Komitetu ds. Operacji Otwartego Rynku, bez trudu może sobie wyobrazić poniższy obrazek: zespół Rezerwy Federalnej, z Przewodniczącą Yellen na czele, dzielnie dzierżący stery gospodarki i z zegarmistrzowską precyzją regulujący poziom cen i liczbę zatrudnionych. To dzięki nim „tablica rozdzielcza” danych makroekonomicznych znajduje się pod stałą, czujną obserwacją, monetarne przełączniki, przyciski, suwaki i inne urządzenia są zaś w ciągłym ruchu. Wszystkie te starania służą osiągnięciu najważniejszego celu, którym oczywiście jest „sprzyjanie zatrudnianiu oraz stabilizacja cen”[1]. Członkowie Fedu wierzą, że zwiększanie podaży pieniądza prowadzi do wzrostu gospodarczego. Ten jednak, jeśli jest zbyt silny, skutkuje inflacją. Z drugiej strony spowolnienie ekspansji monetarnej hamuje tempo wzrostu gospodarczego, zwiększa zaś bezrobocie. Dylemat rozwiązać może jedynie nieustanne powtarzanie zapętlonego szeregu czynności: od stałego zwiększania podaży pieniądza, aż do momentu osiągnięcia kruchego balansu pomiędzy inflacją a bezrobociem. To wadliwe rozumowanie odnajduje swoje empiryczne uzasadnienie w krzywej Philipsa. Jak było w przypadku wielu innych keynesowskich tworów, tak i ten ma silny wpływ na politykę jeszcze na długo po tym, gdy jego błędność została wykazana.

W 1958 r. nowozelandzki ekonomista William Phillips napisał książkę pt. The Relation between Unemployment and the Rate of Change of Money Wage Rates in the United Kingdom 1861-1957[2]. Dzieło wskazywało na ujemną korelację pomiędzy bezrobociem a wzrostem płac. W 1960 r. koncepcję rozwinął Paul Samuelson, w swoich rozważaniach podmieniając jednak poziom płac na poziom cen. Stopa inflacji oraz bezrobocia są od tego czasu uważane za przeciwstawne siły: spadek jednej skutkuje wzrostem drugiej, i vice versa. Amerykańskie dane obrazujące rokroczne wzrosty średniego poziomu cen oraz średnią stopę bezrobocia w latach 1948-1960 wydają się stanowić niezbity dowód na prawdziwość powyższego założenia[3]:

Pierwszą lukę w rozumowaniu opartym na krzywej Phillipsa wykazał ekonomista szkoły chicagowskiej, Milton Friedman (oraz — niezależnie —Edmund Phelps), który zasugerował, iż korelacja miała charakter jedynie chwilowy, nie zaś trwały, a cała koncepcja tworzy iluzję, zamiast rzetelnie przedstawiać rzeczywistość.  Zaproponowany przed Friedmana model błędnej percepcji  (ang. fooling model) zakładał, że inflacja „dezinformuje” pracowników i doprowadza do zaakceptowania (pozornie!) „lepiej płatnych” posad, pomimo tego iż po uwzględnieniu stopy inflacji rzeczywista wartość zarobków znajduje się na niższym niż wcześniej poziomie.  Kiedy już pracownicy zdadzą sobie sprawę z niekorzystnej, z ich punktu widzenia, różnicy pomiędzy „rzeczywistym” a „nominalnym” wynagrodzeniem, zażądają w ramach zadośćuczynienia wzrostu płacy nominalnej. Wprawdzie wraz ze wzrostem inflacji bezrobocie rzeczywiście spada, jest to jednak jedynie chwilowa tendencja, trwająca do momentu osiągnięcia nowej równowagi. Z tego prostego względu powstało sporo zamieszania i kłopotów, które nie umknęły uwadze znanemu ekonomiście-sadyście Paulowi Krugmanowi: „Z czasów studiów pamiętam dyskusje podczas przerw na lunch, wyglądało to mniej więcej w ten sposób:  »Nie kupuję tego, to nie brzmi ani trochę realistycznie.« »Do tej pory ci ludzie jednak się nie mylili, skąd pewność, że teraz jest inaczej?«”[4].

Krytyka Friedmana, choć do pewnego stopnia błyskotliwa, w starciu z druzgoczącymi „twardymi danymi” okazała się jednak kwestią drugorzędną, nietrafioną i zbędną. Zależność obrazowana przez krzywą Philipsa nie tylko „wyparowała” w latach 70., ale co więcej: zauważono w tym czasie korelację dodatnią pomiędzy inflacją a bezrobociem:

W świetle powyższych danych (tj. tuż po wykazaniu, że wysoka inflacja i stopa bezrobocia mogą występować równocześnie — przyp. tłum.) sposób rozumowania prezentowany przez krzywą Philipsa powinien zostać porzucony raz na zawsze, najlepiej razem z kilkoma innymi keynesowskimi pomysłami. Tak się jednak nie stało. Krugman zaprezentował w 2013 r. nowe dane, mające świadczyć o „zmartwychwstaniu” skompromitowanego już raz założenia. „Ilu ekonomistów zauważyło, że analiza danych od 1985 r. — a więc od momentu dezinflacji (obniżania się tempa inflacji) za czasów Reagana i Volckera — łudząco przypominają »staromodną« Krzywą Philipsa?” — pyta Krugman.

Komentarzowi Krugmana trudno odmówić słuszności, dane z USA w latach 1985-2013 rzeczywiście wskazują bowiem na ujemną korelację pomiędzy rokrocznym wzrostem średniego poziomu cen oraz średnią roczną stopą bezrobocia:

Czy oznacza to jednak, jak zasugerował Krugman, rehabilitację idei reprezentowanej przez krzywą Phillipsa? Dlaczego od 1985 r. ponownie obserwujemy związek pomiędzy inflacją a bezrobociem? Tak postawione pytanie traci sens, gdy tylko w naszych rozważaniach uwzględnimy czasowe zniknięcie wspomnianej zależności, zniknięcie doskonale obnażające błędność całej koncepcji.

Każda dostrzegalna korelacja pomiędzy dwiema zmiennymi może zaistnieć przypadkowo, świadczyć o bezpośrednim związku zmiennych bądź też być spowodowana przez trzecią zmienną (lub zbiór zmiennych). W przypadku inflacji oraz bezrobocia prawdziwym okazuje się ostatnie wyjaśnienie. Inflacja i bezrobocie nie stanowią przeciwnych sił, ale należą do większej grupy pochodnych tego samego czynnika: ekspansji podaży pieniądza.

Im więcej pieniędzy w obiegu, tym mniejsza jest ich realna wartość, co skutkuje wzrostem cen dóbr i usług — stąd też inflacja. Więcej pieniędzy oznacza także obniżenie się stóp procentowych, co z kolei sprzyja błędnym inwestycjom (w tym nietrafionym decyzjom dotyczącym zatrudniania nowych pracowników), co ostatecznie kończy dopiero nadejście recesji — a wraz z nią i bezrobocia. Podczas gdy oba zdarzenia łączy jedna, wspólna przyczyna, dokładny czas ich wystąpienia może nieco się różnić, w zależności od innych czynników (w tym prowadzonej polityki fiskalnej).

Ostateczne odrzucenie krzywej Phillipsa nastąpi jednak nie za sprawą sztuczek adeptów szkoły chicagowskiej, nie dzięki doświadczeniom lat 70. ale w wyniku szerszej akceptacji dla austriackiej teorii cyklu koniunkturalnego. Niestety w międzyczasie polityka monetarna promowana przez krzywą Phillipsa zdążyła wyewoluować z koncepcji będącej tematem akademickiej dyskusji w czasie przerwy na lunch do oficjalnej polityki uprawianej przez rządy. W rękach Fedu krzywa Phillipsa przeistoczyła się w groźne „zbrojne ramię” keynesizmu.

Ze względu na nieuzasadnioną akceptację dla powyższej idei i łączące się z nią nieporozumienia dotyczące inflacji i cykli koniunkturalnych, Fed nigdy nie będzie w stanie przehandlować wyższej inflacji na niższą stopę bezrobocia. Podobnie zresztą jak i w drugą stronę, nie uda mu się poświęcić wyższej stopy bezrobocia na rzecz obniżenia inflacji. Jedyne, co może osiągnąć, to podwyższenie obu tych wskaźników. Jeśli więc usłyszymy o awarii wyrafinowanych „maszyn” Fedu, zaprojektowanych, by trzymać całą gospodarkę „w ryzach”, musimy pamiętać o jednym. One nigdy nie miały prawa działać.

[1] Komunikat prasowy. Federalny Komitet ds. Otwartego Rynku. Rada Gubernatorów Systemu Rezerwy Federalnej. 30 kwietnia 2014 r. http://www.federalreserve.gov/newsevents/press/monetary/20140430a.htm

[2] William Phillips, „The Relation between Unemployment and the Rate of Change of Money Wage Rates in the United Kingdom, 1861-1957” Economica 25, Nr 100 (1958): 283–299.

[3] Federal Reserve Bank of St. Louis. W trosce o estetykę i przejrzystość, lata w których inflacja lub stopa bezrobocia przyjmowały negatywne wartości zostały wyłączone z wykresu. Wizualne wykluczenie części danych nie miało jednak wpływu na sam liniowy trend, zaprezentowany na wykresach.

[4] Paul Krugman, „More Paleo-Keynesianism (Slightly Wonkish)”, The Conscience of a Liberal.The New York Times. 16 grudnia 2013 r. http://krugman.blogs.nytimes.com/2013/12/16/more-paleo-keynesianism-slightly-wonkish/?_php=true&_type=blogs&_r=0

2 odpowiedzi na „Casey: Między inflacją a bezrobociem”

  • Wnioski są oczywiście słuszne – caly keynesizm to kompletna głupota.
    .
    Ja bym tylko dodał, że sama koncepcja „bezrobocia” nie ma właściwie sensu, gdyż jest to twór wyłącznie BIUROKRATYCZNY, a jego definicja jest intelektualnym BEŁKOTEM.
    .
    W praktyce definicja bezrobocia jest taka, że „bezrobotnym jest ten, kto jest zarejestrowany w urzędzie jako bezrobotny”.
    .
    Oczywiście aby się zarejestrować, to trzeba spełnić określone warunki formalne. Problem w tym, że nie mają one nic wspólnego z rzeczywistością. Zwykle osoby zarejestrowane jako bezrobotne pracują na czarno. Ci, którzy nie pracują po prostu pracować nie chcą. W efekcie właściwie nie wiadomo co jest mierzone przez wskaźnik bezrobocia …
    .

  • Inflację rząd może regulować sterując podażą waluty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Niechęć do standardu złota wynika z przesądu, że wszechmocny rząd jest w stanie stworzyć bogactwo ze zwykłych kawałków papieru. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lutym wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Jakub Bijan
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Kasper Fiszer
Pan Michał Gojny
Pan Maciej Gorzelak
Pan Marek Górecki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Konrad Hornowski
Pan Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Mateusz Krzysztof
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Borys Loy
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Jerzy Osiński
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Szymon Truszczyński
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Maciej Zieliński
Opoka TFI
Łącznie otrzymaliśmy 13 403,91 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>