Autor: Maciej Kosicki
Wersja PDF

Praca nagrodzona trzecim miejscem w konkursie na esej z okazji 40-lecia przyznania Nagrody Nobla Friedrichowi A. Hayekowi.

hayeka„Uczeń Ludwiga von Misesa”, „przedstawiciel austriackiej szkoły ekonomii”, „obrońca wolnego rynku” — te określenia napotykamy najczęściej, gdy mowa jest o Friedrichu Auguście von Hayeku. Warto jednak zwrócić uwagę, że używane są one z tym większą wstrzemięźliwością, im bardziej fachowy jest charakter publikacji. Zaś wewnątrz samej szkoły austriackiej łatwo o zgoła przeciwne opinie.

Nie będzie przesadą stwierdzenie, że osoba Hayeka stanowi oś podziału wśród austriaków — po jednej stronie barykady znajdują się jego zwolennicy — jak Israel Kirzner i Jesus Huerta de Soto — po drugiej jego krytycy lub nawet zagorzali wrogowie, jak Murray N. Rothbard, Joseph T. Salerno, czy — przede wszystkim — Hans-Hermann Hoppe. Dlaczego właśnie ta postać wzbudza takie kontrowersje? Być może dlatego, że — niezależnie od tego, na który aspekt jego działalności spojrzymy — wypełnia on doskonale definicję intelektualnego outsidera.

Jako ekonomista zaliczany jest w poczet przedstawicieli szkoły austriackiej (zwłaszcza, że sami austriacy chętnie powołują się na przyznaną mu Nagrodę Nobla), choć należał już do tzw. IV pokolenia tej szkoły, znajdującego się pod silnym wpływem zwolenników podejścia matematycznego, m.in. Williama S. Jevonsa oraz Léona Walrasa. Generacja ta znacznie oddaliła się od szlaku, który Carl Menger wytyczył w swoim Grundsätze[1], i którym konsekwentnie podążył Ludwig von Mises oraz jego następcy. Poglądy polityczne Hayeka klasyfikuje się zazwyczaj jako wolnorynkowe, mimo dalekich, jak się przekonamy „ustępstw na rzecz państwa opiekuńczego”. Z kolei jego myśl społeczna stanowi połączenie anglosaskiego nurtu liberalizmu oraz niemieckiej szkoły historycznej, która to szkoła jest nie tylko nieakceptowana, co wręcz pogardzana przez zdecydowaną większość przedstawicieli szkoły austriackiej.

Gdy Hayek odbierał w 1974 r. Nagrodę Nobla, centrum jego zainteresowań już od niemal ćwierćwiecza stanowiła socjologia. W tym okresie powstała koncepcja mikrokosmosu społecznego, która miała stać się kluczowym elementem jego największych dzieł, lecz także przyczyną wyalienowania w kręgach, z których się wywodził.

Konflikt dwóch tradycji

Koncepcja ta nie narodziła się w próżni. By uchwycić ją we właściwym świetle, nie wolno zapomnieć o wielkim konflikcie intelektualnym, który inspirował Hayeka. Mowa tu o sporze pomiędzy tym, co on sam nazywał dwiema różnymi tradycjami teorii wolności: francuską — spekulatywną i racjonalistyczną — oraz anglosaską — empirystyczną i niesystematyczną[2].

Pierwszą z tych tradycji, zdaniem noblisty, daje się podsumować krótko: starała się konstruować utopię[3]. Nadał jej miano „scjentyzmu”, a za „stolicę” uznał paryską l’Ecole Polytechnique. To tam swoje nauki pobierali m.in. hrabia Henry de Saint Simone oraz Augustus Comte, których postaciom, jako najbardziej zasłużonym przedstawicielom tego nurtu, poświęcił Hayek zasadniczą część swojego Nadużycia rozumu.

Być może sam Hayek przyznałby, że istotę scjentyzmu najlepiej ujęli dwaj inni sławni przedstawiciele szkoły austriackiej, Murray N. Rothbard oraz Ludwig von Mises. Ten pierwszy, z charakterystycznym dla siebie zacięciem, określił scjentyzm jako „ideę, zgodnie z którą jedynym prawdziwie „naukowym” podejściem do badań nad człowiekiem jest małpowanie metod nauk przyrodniczych, a w szczególności ich gałęzi cieszącej się największym prestiżem — fizyki.[4]” Mises z kolei posłużył się alegorią, porównując scjentyzm w ekonomii do teorii spiskowych — ich celem jest upraszczanie świata dla tych, którzy nie są w stanie pojąć jego złożoności. Tak, jak dla zwolennika teorii spiskowych spiritus movens wszelkich procesów dziejowych są np. masoni, tak dla scjentysty wspólnym mianownikiem, do którego należy sprowadzić wszelkie badania, jest matematyka.

Credo scjentystów wyłożył Nicolas de Condorcet. Sformułował on ideał obserwatora, któremu zjawiska fizyczne i społeczne jawiłyby się w tym samym świetle, ponieważ „będąc obcym naszej rasie, badałby ludzkie społeczeństwo tak, jak my badamy społeczeństwa mrówek i pszczół” i nawoływał do „wprowadzania do nauk moralnych filozofii i metody nauk przyrodniczych”[5]. Wiedza tak zgromadzona mogłaby zostać wykorzystana do niemal plastycznego modelowania otaczającej człowieka rzeczywistości w taki sposób, w jaki matematyk podstawia dowolne wartości pod określone we wzorze zmienne. Możliwe byłoby wyeliminowanie wszelkiej niepewności towarzyszącej ludzkiemu działaniu, tak samo jak każdego przejawu niegospodarności. Zniknęłyby problemy niedostatku, ponieważ proces produkcji i dystrybucji dóbr mógłby zostać zorganizowany tak, by służyć jednocześnie wszystkim członkom społeczności. Chaos dnia dzisiejszego zostałby więc zastąpiony przez ład i harmonię jutra.

Znaczną część swoich poglądów sformułował Hayek właśnie w opozycji do scjentyzmu. Uważał go za efekt „prawa bezwładu” — metody badawcze, za pomocą których udało się osiągnąć sukcesy w jednej dziedzinie nauki — za sprawą nieuzasadnionego hurraoptymizmu — zastosowano również tam, gdzie żadnego zastosowania nie mają. Tak jak pozostali przedstawiciele ASE[6], Hayek bardzo dużą wagę przywiązywał do kwestii dualizmu metodologicznego — świat przyrody i świat społeczny to dwa niezależne byty, a pomost pomiędzy nimi stanowi człowiek. Jest on z jednej strony produktem zjawisk fizycznych, a z drugiej współtwórcą instytucji społecznych, ewoluujących w drodze interakcji między jednostkami. Do badania tych dwóch „światów” konieczne są dwie odrębne metody: „W naukach przyrodniczych trzeba zaczynać od złożonych zjawisk natury i postępować wstecz, wnioskować o istnieniu składających się na te zjawiskach elementów (metoda analityczna — MK). Z kolei w naukach społecznych najbardziej znanymi elementami są postawy jednostek, i to z pomocą ich kombinacji staramy się odtworzyć zjawiska bardziej złożone, czyli skutki jednostkowych działań, o wiele mniej nam znanych — jest to procedura prowadząca często do odkrycia zasad strukturalnej koherencji zjawisk złożonych, które nie zostały ustalone (i prawdopodobnie nie mogą być ustalone) poprzez bezpośrednią obserwację (metoda kompozytywna)”[7].

Hayek nie przyjął jednak jednoznacznie indywidualistycznej perspektywy, jak czynił to chociażby Ludwig von Mises. Z jednej strony postanowił bronić wolności jednostki przed arbitralną przemocą władzy, podążając śladami brytyjskich empiryków, takich jak John Locke, David Hume, Adam Smith, czy nawet John Stuart Mill[8], a po drugiej stronie Atlantyku — James Madison. Z drugiej, zwrócił się ku niemieckiej szkole historycznej, a w szczególności ku jej liderowi, Friedrichowi von Savigny’emu — i koncepcji Geist, czyli szczególnego charakteru, tj.  zespołu cech właściwego każdej ludzkiej społeczności. Wynikiem tego mariażu jest koncepcja ładu poszerzonego.

Ład poszerzony — opoka cywilizacji[9]

Ład poszerzony powstaje, gdy świadome działania wielu ludzi przynoszą nieplanowane skutki, gdy zauważa się pewne regularności, które nie są wynikiem niczyich zamierzeń[10]. Dla Hayeka społeczeństwo to wypadkowa nieskończonej ilości informacji, nieustannie cyrkulujących między jednostkami. Rozwój cywilizacji postępował, ponieważ kształtowane i stale udoskonalane były instytucje pozwalające na coraz efektywniejsze wykorzystywanie tychże informacji. Hayek używa porównania do procesu wydeptywania ścieżki na polanie. Pierwsze osoby podążające z jednego krańca polany na drugi kierują się tylko i wyłącznie chęcią jak najszybszego pokonania dystansu z punktu A do punktu B. Ich intencją nie jest stworzenie szlaku, którym podążać będą ich następcy. Jednakże każda kolejna przechodząca tamtędy osoba sprawia, że ślad staje się coraz wyraźniejszy, na koniec zaś powstaje ścieżka, dzięki której pozostali podróżnicy mogą oszczędzić sobie czasu niezbędnego na poszukiwanie najkorzystniejszej drogi. Ścieżka stanowi efekt spontanicznie powstałego porządku, który działający ludzie wytworzyli, mimo że nie komunikowali w żaden sposób swoich zamiarów, ani też nie zostały im one narzucone.

Jednym z wytworów ładu poszerzonego jest rynek[11], gdzie ceny spełniają rolę nośnika danych o ciągle zmieniających się potrzebach konsumentów oraz planach producentów. Upowszechnienie się własności prywatnej i zniesienie barier gospodarczych pozwoliło na ukształtowanie się wolnego systemu cen, a tym samym na precyzyjne określanie potrzeb członków wspólnoty i ich możliwości wytwórczych. Tak uwolnił się skrywany w systemie feudalnym potencjał, dając początek bezprecedensowemu w historii świata rozwojowi gospodarczemu.

Obok rynku, w ramach ładu poszerzonego wykształcają się takie instytucje jak zwyczaje, tradycje, język czy zasady moralne i normy etyczne. Hayek wielokrotnie przytacza zdanie Davida Hume’a, które oddaje spontaniczny charakter systemów wartości wyznawanych przez wspólnoty: „Reguły moralności nie są konkluzjami wysnutymi przez nasz rozum”[12].

Warto podkreślić, że aby informacje mogły krążyć efektywnie w społeczeństwie, jego członkowie muszą posiadać swobodę działania. Tylko wówczas będą mogli reagować na bodźce zgodnie z tym, co sugeruje dostępna im wiedza. Twierdzenie to jest tym bardziej doniosłe, że wg Hayeka człowiek posługuje się w działaniu przede wszystkim wiedzą niezwerbalizowaną. Z posiadania wiedzy zwerbalizowanej zdajemy sobie sprawę, jesteśmy w stanie ją wyartykułować i świadomie się nią posługiwać. Jednakże to na wiedzę niezwerbalizowaną składają się nasze doświadczenia, intuicje, przyzwyczajenia czy gusta. Jak pisze Jesus Huerta de Soto: „Wiedza najważniejsza dla ludzkiego działania ma głównie charakter subiektywny i praktyczny; nie jest wiedzą naukową. Wiedzy praktycznej nie da się sformalizować, ponieważ stale się ją zdobywa i pogłębia dzięki praktyce, czyli przez ludzkie działanie we właściwych dla niego okolicznościach”[13].

„Le Droit est la science de la liberte”[14]

„Porządek nie jest przymusem wywieranym na społeczeństwo z zewnątrz, lecz równowagą, którą tworzy się od wewnątrz”[15]. Ta myśl, wyrażona przez Ortegę y Gasseta, stanowi fundament koncepcji rządów prawa, którymi inspirował się Hayek. W Europie kontynentalnej była to niemiecka doktryna Rechstaat oraz gwarantyzm Constanta, w świecie anglosaskim zaś zostały one wyrażone przez wymienionych już liberałów. Sam Hayek najchętniej posługiwał się terminem „izonomia”. Odwoływał się w ten sposób do wskazanego przez siebie matecznika idei rządów prawa, a więc starożytnych Aten oraz republikańskiego Rzymu, gdzie prawo, cytując Cycerona — chętnie przez Hayeka przywoływanego — opierało się na geniuszu wielu ludzi, a nie jednego człowieka; powstawało nie za życia jednej generacji, lecz przez długie wieki i przez wiele pokoleń ludzi. Albowiem, jak powiadał (Katon — MK), nie było nigdy człowieka obdarzonego tak wielkim geniuszem, ze nic mu nie może umknąć, ani też nawet połączone siły wszystkich ludzi żyjących w jednym czasie nie byłyby żadną miarą w stanie stworzyć wszelkich koniecznych zabezpieczeń na przyszłość bez pomocy rzeczywistego doświadczenia i próby czasu[16].

Idea ta mówi, że prawo nie jest arbitralnym nakazem ustawodawcy, lecz szczególnym owocem ładu poszerzonego. Stanowi ramę dla z dawna ukształtowanych norm, które z kolei są wypadkową wiedzy oraz doświadczeń pozyskanych z relacji międzyludzkich zawiązanych na przestrzeni wieków. Jego celem jest zapewnienie bezpieczeństwa i harmonijnego rozwoju społeczności.

Tak rozumiany, „oddolny”, rodowód prawa wyklucza użycie go jako instrumentu do realizacji doraźnych celów władcy. Ponadto prawo musi też być równe dla wszystkich — jest to naturalne następstwo stwierdzenia, że wszyscy członkowie społeczności są częścią tego samego ładu poszerzonego i sami ów ład współtworzą. W końcu, Hayek każe nam w ten sposób wystrzegać się rewolucji. Wynika to z konstatacji, że na przestrzeni czasu ludzie dostosowują się do danych warunków instytucjonalnych (więc również prawnych), a ich działania i zdobyte informacje tworzą — mówiąc metaforycznie — kolejne „piętra” istniejącego ładu. Rewolucja, w tym świetle, jawi się jako pozbawienie takiej budowli fundamentów, co prowadzi do upadku całego gmachu.

Tym samym Hayek daje bardzo wyraźne wytyczne tym, którzy chcieliby wziąć na siebie odpowiedzialność za stanowienie prawa — także za tzw. działania deregulacyjne. Rządzący muszą, planując swoje kroki, uwzględniać istniejący ład poszerzony, który determinuje naturę społeczeństwa. Mając powyższe na uwadze, możemy w pewnym stopniu przyznać rację słowom Helmuta Schmidta: „wszyscy jesteśmy Hayekistami” — wówczas, gdy poza snuciem wyobrażeń na temat pożądanego stanu idealnego, zajmujemy się również problemem jak najsprawniejszego przeprowadzenia reform doń prowadzących.

W tym miejscu zaczynają jednak pojawiać się problemy związane z wyjątkowym, quasi „ponadjednostkowym” charakterem koncepcji ładu poszerzonego. W jaki sposób ustawodawca ma rozstrzygać, które przepisy mają charakter arbitralny, a które mają ugruntowanie w istniejącym we wspólnocie porządku? Czy jakakolwiek norma może mieć poparcie wszystkich członków społeczności? Jak zaraz zobaczymy sformułowanie na tej podstawie ogólnych wytycznych dla rządzących okazało się być czynnością o wiele łatwiejszą, niż zaproponowanie konkretów. 

Znaczenie dla praktyki rządzenia?

Mogłoby się wydawać, że przenosząc koncepcję rządów prawa na grunt problemów związanych z „praktyką rządzenia”, Hayek powinien przyjąć kierunek minarchistyczny. Zaprojektowany przez klasycznych liberałów postulat „państwa minimum”, ograniczający zakres zadań państwa tylko do spraw bezpieczeństwa, wymiaru sprawiedliwości oraz polityki zagranicznej, zdaje się gwarantować jednostkom wolność potrzebną — jak wielokrotnie podkreśla to Hayek — by efektywnie „gospodarować” wiedzą w ramach ładu poszerzonego. Nie sposób jednak nie odnieść wrażenia, że to rozwiązanie jest według Hayeka zbyt… prymitywne.

Największy problem stanowią dla niego „metody” a nie „cele” państwa opiekuńczego. Za główny problemem współczesnych demokracji uznaje fakt, że rządzący kierują się kryterium dowolności przy planowaniu kolejnych reform. Lecz na jakiej podstawie możemy odróżnić te pożądane z punktu widzenia „rządów prawa” działania od tych niepożądanych?

Trudno odnaleźć cezurę, za którą Hayek mówi rządowej interwencji wyraźne „stop”. Opieka społeczna, system emerytalny, zdrowie, edukacja, bankowość centralna, gospodarka przestrzenna, polityka antymonopolowa czy nawet opodatkowanie progresywne — Hayek jest w stanie, z mniejszymi lub większymi zastrzeżeniami, zaakceptować praktycznie każdą z interwencji.

Zaskakują jednak szczególnie przesłanki, którymi się kieruje. Ubezpieczenia zdrowotne są pożądane, by „ci, którzy dziś są w stanie o to zadbać, nie stali się w przyszłości ciężarem dla społeczeństwa”[17]. Natomiast publiczna i przymusowa edukacja jest wskazana, ponieważ „demokracja nie mogłaby funkcjonować, chyba że w najmniejszej lokalnej skali, gdyby część obywateli była analfabetami”[18]. Banki centralne mają zaś „przeciwdziałać cyklicznemu bezrobociu”[19] (sic!).

Chciałbym wyraźnie stwierdzić, że problemu nie stanowi sam fakt, że Hayek akceptuje interwencjonizm. Moim celem jest zwrócenie uwagi na to, że żaden z przytoczonych w poprzednim akapicie argumentów  nie odnosi się ani do zwyczajów i tradycji panujących w danej społeczności, ani do wykształconych tam norm moralnych, ani nawet do jakiegokolwiek „społecznego przyzwolenia”. Argumenty te są wyrazem czysto subiektywnych preferencji autora, przedkładającego chociażby mgliste pojęcie „ciężaru dla społeczeństwa” ponad jakiekolwiek inne „wartości”. Sądy te mają więc charakter… czysto arbitralny. Jeżeli zaś przyjmiemy, że Hayek dąży do zachowania stanu zastanego, by nie burzyć wykształconego na jego kanwie ładu, to wówczas jego poglądy nie pozwalają podważyć niewolnictwa, poddaństwa czy nawet komunizmu, gdyż one również zapewniały pewien stopień stabilizacji.

Autor Konstytucji wolności w sferze „praktyki” zaprzecza więc temu, co wypracował w domenie „teorii”. Widzimy sytuację, w której najzagorzalszy wróg scjentyzmu broni „osiągnięć” państwa opiekuńczego będących w znacznej części — jak edukacja publiczna — wytworem XIX — wiecznego (więc stosunkowo młodego) etatyzmu, któremu sam Hayek przypisuje scjentystyczny rodowód. Nawet koncepcja demarchii, czyli ustroju, który miałby urzeczywistnić ideał rządów prawa, w swojej istocie ma charakter nie mniej uznaniowy, niż stawiane za pierwowzór państwa totalitarnego „Państwo” Platona. Projekt „demarchicznych” instytucji jest sztywno zaprojektowany przez Hayeka i nie ma tu miejsca na wykształcone w ramach ładu poszerzonego elementy. 

Czy Hayekowi się powiodło?

Ludwig Lachmann wspominał: „Na początku lat 20. każdy w Londynie był Hayekistą. Zaś u progu lat 30. było ich już tylko dwóch — ja oraz Hayek”[20]. Od tej chwili musiało upłynąć wiele lat, by Friedrich August von Hayek powrócił na salony. Nastąpiło to w latach 70., najpierw za sprawą przyznania mu Nobla, a następnie wyboru Margaret Thatcher na premiera Wlk. Brytanii w 1979 r. To właśnie z jej postacią wiąże się anegdota, która ilustruje, jakim szacunkiem cieszył się wówczas Hayek: Podczas posiedzenia Izby Gmin Żelazna Dama miała rzucić na pulpit egzemplarz Konstytucji Wolności ze słowami: „Oto, w co wierzymy”.

Czy właśnie chęć dotarcia do decydentów stanowiła główną przyczynę owych „ustępstw na rzecz państwa opiekuńczego”? Czy Hayek obawiał się, że jego poglądy zostaną zaszufladkowane jako „bałamutny racjonalistyczny dogmatyzm doktrynerów ortodoksyjnego liberalizmu[21], a on sam na zawsze pozostanie zmarginalizowany, jak np. Ludwig von Mises? Jeżeli tak, to osiągnął swój cel tylko połowicznie. Konstytucja wolności była co prawda akceptowalna w stopniu o wiele większym, niż chociażby Manifest libertariański, lecz wpływ Hayeka okazał się krótkotrwały. Nie udało mu się odwrócić etatystycznych tendencji zachodniego świata. Z kolei „rebelianci”, jak Ludwig von Mises czy Murray N. Rothbard, wychowali grono swoich zwolenników i kontynuatorów, właśnie za sprawą bezkompromisowego, lecz także doskonale spójnego logicznie charakteru swoich dzieł.

Laureatowi Nagrody Nobla nie można odmówić sukcesu jako ekonomiście. Stworzył on również monumentalne dzieła z zakresu historii doktryn, a jego Droga do zniewolenia to jeden z najpopularniejszych pamfletów w obronie wolności. Jednakże nie udało mu się zwieńczyć swojego intelektualnego dziedzictwa. Hayekowska koncepcja mikrokosmosu społecznego, jakkolwiek opierająca się na solidnych podstawach teoretycznych, nie może — niestety — służyć przyszłym pokoleniom jako mapa drogi do wolności. Może ona pełnić tylko rolę przydrożnego znaku.

 

Literatura:

F.A. Hayek, Droga do zniewolenia, Arcana, Kraków 2009,

F.A. Hayek, Indywidualizm i porządek ekonomiczny, Znak, Kraków 1998,

F.A. Hayek, Konstytucja wolności, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012,

F.A. Hayek, Nadużycie rozumu, Prohibita, Warszawa 2013,

F.A. Hayek, Zgubna pycha rozumu. O błędach socjalizmu, Arcana, Kraków 2004,

F.A. Hayek, Sławomir Drelich, Kapitalizm dał życie proletariatowi, www.mises.pl

F.A. Hayek, Pozory wiedzy, www.mises.pl

F.A. Hayek, Planowanie, nauka i wolność, www.mises.pl

Hans-Hermann Hoppe, Dlaczego Mises (a nie Hayek), www.mises.pl

Hans-Hermann Hoppe, Mateusz Machaj, Wywiad, www.mises.pl

Hans-Hermann Hoppe, F. A. Hayek on Government and Social Evolution: A Critique, www.mises.org

Jesus Huerta de Soto, Socjalizm, rachunek ekonomiczny i funkcja przedsiębiorcza, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2011,

Jörg Guido Hülsmann, Ludwig von Mises, The Last Knight of Liberalism, Ludwig von Mises Institute, Auburn 2007,

Ludwig von Mises, Ludzkie działanie, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2011,

Ludwig von Mises, Teoria a historia, Wydawnictwo Naukowe PWN, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2012,

Jakub Woziński, Hayek i odejście od prakseologii. www.mises.pl

 

[1] Właśc. Grundsätze der Volkswirtschaftslehre (Zasady ekonomii) — traktat opublikowany przez Carla Mengera w 1871 r. Jego wydanie uznaje się za początek Austriackiej Szkoły Ekonomii (pol. wydanie: Zasady ekonomii, Warszawa 2013 — przyp. red.).

[2]F.A. Hayek, Konstytucja wolności, str. 65, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012.

[3] Ibid.

[4]Murray N. Rothbard, Przedmowa w: Ludwig von Mises, Teoria a historia, str. XIV, XV, Wydawnictwo Naukowe PWN, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2012.

[5] F.A. Hayek, Nadużycie rozumu, str. 152, Prohibita, Warszawa 2013.

[6] Austriackiej Szkoły Ekonomii.

[7] Ibid., str. 50.

[8] „Owi brytyjscy filozofowie dali nam interpretację rozwoju cywilizacji, która ciągle pozostaję podstawą uzasadnienia wolności. Źródeł instytucji upatrują nie w zamyśle czy planie, lecz w zachowaniu tego, co sprawdzone”, [w:] F.A. Hayek, Konstytucja wolności, str. 67, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012.

[9] „Książka ta przedstawia argumenty na rzecz tezy, iż nasza cywilizacja zależy — zarówno gdy idzie o jej źródła, jak i jej trwanie — od tego, co można ściśle scharakteryzować tylko jako rozszerzony ład ludzkiej współpracy ład znany bardziej — choć pod nieco mylącym mianem — jako kapitalizm. By zrozumieć naszą cywilizację należy uznać, że rozszerzony ład nie był rezultatem ludzkiego projektu czy zamiaru, lecz powstał samorzutnie. Ukształtował się on dzięki nieświadomemu podporządkowaniu się pewnym tradycyjnym i w dużym stopniu również moralnym praktykom, którym ludzie są zazwyczaj niechętni.” F.A Hayek, Nadużycie rozumu, str. 11, Prohibita, Warszawa 2013.

[10] Ibid., str. 53.

[11] Rynek to „system informatyczny przetwarzający biliony pojedynczych informacji dotyczących wszystkich naszych potrzeb i ciągle zmieniających się zasobów, które zużywamy do ich zaspokojenia. Ceny są nośnikiem tych informacji, umożliwiając dokonywanie odpowiednich wyborów” Cytat pochodzi z wyprodukowanego przez telewizję BBC filmu Masters of money, Friedrich Hayek, https://www.youtube.com/watch?v=9DOpJxqTGoU

[12] F. A. Hayek, Zgubna pycha rozumu. O błędach socjalizmu, str. 9, Arcana, Kraków 2004.

[13] Jesus Huerta de Soto, Socjalizm, rachunek ekonomiczny i funkcja przedsiębiorcza, str. 123, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2011.

[14] Charles Beudant, I.e Droit individuel et/’Itat (Paris, 1891), str. 5, właśc. „Le Droit, au sens le plus general du mot, est la science de la liberte„. (Prawo, w ogólnym sensie tego słowa, jest nauką wolności) [w:] F.A. Hayek, Konstytucja wolności, str. 425, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012.

[15] F.A. Hayek, Konstytucja wolności, str. 155, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 2012.

[16] Ibid., str. 68.

[17] Ibid., str. 292.

[18] Ibid., str. 360.

[19] Ibid., str. 296.

[20] Wykład dr. Israela Kirznera, The History of Austrian Economics, https://www.youtube.com/watch?v=uhdNmHONY-E

[21] Ludwig von Mises, Teoria a historia, str. 147, Wydawnictwo Naukowe PWN, Instytut Ludwiga von Misesa, Warszawa 2012.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Posiadanie środków produkcji nie jest przywilejem lecz społeczną odpowiedzialnością. Kapitaliści i właściciele ziemscy są zmuszeni posługiwać się swoją własnością w celu usatysfakcjonowania konsumentów. Jeżeli są oni powolni i niedołężni w wykonywaniu swoich obowiązków, wówczas są karani stratą. Jeśli nie pojmą tej nauczki i nie zreformują sposobu prowadzenia interesów, stracą swe bogactwo. Żadna inwestycja nie jest bezpieczna na wieki. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W listopadzie wsparli nas:
Pan Dominik Aromiński
Pan Bartosz Baranowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Karol Bisewski
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pani Maja Chroboczek
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Kamil Kopeć
Pan Wojciech Kukla
Pan Jerzy Kustowski
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Marek Trzaska
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 2 853,71 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>