Autor: Hans-Hermann Hoppe
Tłumaczenie: Paweł Nowakowski
Wersja PDF, EPUB, MOBI

Fragment czwartego rozdziału książki Teoria socjalizmu i kapitalizmu, która w marcu ukaże się nakładem Wydawnictwa Instytutu Misesa — nadal można zostać mecenasem dzieła.

socjaldemokratycznego[…] Za trwały spadek popularności ortodoksyjnego socjalizmu w wersji marksistowskiej odpowiadają przede wszystkim nie argumenty teoretyczne, lecz rozczarowanie doświadczeniami z socjalizmem typu sowieckiego. To właśnie te doświadczenia przyczyniły się do powstania i rozwoju współczesnego socjalizmu socjaldemokratycznego, który jest głównym przedmiotem rozważań w tym rozdziale. Należy podkreślić, że oba rodzaje socjalizmu wywodzą się z tego samego źródła[1]. Oba, przynajmniej w sferze teorii, motywowane są egalitaryzmem[2]. Mają też ten sam cel ostateczny: obalenie kapitalizmu rozumianego jako system społeczny oparty na posiadaniu prywatnym oraz stworzenie nowego społeczeństwa charakteryzującego się braterską solidarnością i wyeliminowaniem rzadkości — społeczeństwa, w którym każdy zostanie obdarowany „wedle swoich potrzeb”. Już od samych początków ruchu socjalistycznego, przypadających na połowę XIX wieku, poglądy na temat najbardziej odpowiednich metod osiągnięcia tego celu były zróżnicowane. Chociaż istniała powszechna zgoda co do konieczności uspołecznienia środków produkcji, to kwestię sporną stanowił zawsze sposób postępowania. Z jednej strony byli w tym ruchu zwolennicy podjęcia działań rewolucyjnych. Propagowali oni obalenie istniejących rządów na drodze przemocy, całkowite wywłaszczenie za jednym zamachem wszystkich kapitalistów oraz tymczasową (czyli do momentu, kiedy faktem stanie się obiecane wyeliminowanie rzadkości) dyktaturę proletariatu — czyli tych, którzy nie byli kapitalistami, lecz musieli sprzedawać swoją pracę — w celu ustabilizowania nowego porządku. Z drugiej strony istnieli też reformiści, chcący realizować te cele stopniowo. Doszli oni do wniosku, że wraz z rozszerzaniem praw wyborczych, a w końcu nadejściem systemu powszechnego prawa do wybierania swoich przedstawicieli, zwycięstwo socjalizmu dokona się na drodze działań demokratycznych i parlamentarnych. Zgodnie ze wspólną dla socjalistów doktryną wynikałoby to z tego, że kapitalizm zapoczątkował tendencję do proletaryzacji społeczeństwa, przejawiającą się w zmniejszającej się liczbie osób samozatrudnionych i rosnącej liczbie pracowników najemnych. Socjaliści zgodnie wierzą, że tendencja ta doprowadziłaby następnie do zwiększania się jednorodności świadomości klasowej proletariatu, co z kolei oznaczałoby wzrost poparcia wyborców dla partii socjalistycznych. Reformiści doszli do wniosku, że dzięki temu, iż taka strategia jest o wiele bardziej przystępna dla opinii publicznej (bardziej atrakcyjna dla większości nastawionych pokojowo robotników i jednocześnie mniej przerażająca dla kapitalistów), to przyjęcie jej zwiększy tylko szanse na ostateczny sukces socjalizmu.

Chociaż w ruchu socjalistycznym oba te zespoły poglądów współistniały, to przed wybuchem rewolucji październikowej w Rosji w 1917 roku relacje między ich zwolennikami bywały czasami dość napięte. Chociaż w praktyce ruch ten wszedł ogólnie na ścieżkę reformistyczną, to w debacie ideologicznej dominowali rewolucjoniści[3]. Wypadki rosyjskie zmieniły ten stan rzeczy. W związku z tym, że pod przywództwem Lenina rewolucyjnym socjalistom udało się po raz pierwszy wprowadzić swój program w życie, ruch socjalistyczny jako całość musiał zająć stanowisko w kwestii rosyjskiego eksperymentu. W efekcie doszło do podziału na dwa odłamy reprezentowane przez oddzielne partie: komunistyczną, mniej albo bardziej przychylną wypadkom w Rosji, oraz socjaldemokratyczną, podchodzącą do nich z rezerwą albo im przeciwną. Rozłam nie wynikał jednak z różnic w poglądach na temat uspołecznienia. Przyczyną rozłamu były różnice w kwestii tego, czy zmiany mają się dokonać na drodze rewolucji, czy też dzięki parlamentarnej demokracji. W obliczu doświadczeń rewolucji rosyjskiej — przemocy, rozlewu krwi, niekontrolowanego konfiskowania własności oraz tego, że polityczne stery objęły tysiące nowych liderów często o wątpliwej reputacji lub wręcz podejrzanych i o poślednich charakterach — socjaldemokraci doszli do wniosku, że w celu zdobycia poparcia społecznego muszą porzucić swój rewolucyjny wizerunek i stać się nie tylko w sferze praktyki, lecz również teorii, partią wyraźnie reformistyczną i demokratyczną. Nawet niektóre komunistyczne partie Zachodu, wciąż wyznające teorię zmiany rewolucyjnej, uznały, że w celu zdobycia poparcia społecznego muszą wskazać pewne wady osobliwego sposobu przeprowadzania przez bolszewików rewolucji. Również członkowie tych partii coraz częściej zaczynali uważać za konieczne włączenie się w reformistyczną i demokratyczną grę, choćby tylko w sferze praktyki.

Był to jednak dopiero pierwszy etap przekształcania się ruchu socjalistycznego w odpowiedzi na rzeczywistość rosyjskiej rewolucji. Kolejny etap, jak już wskazaliśmy, został mu narzucony przez ponure doświadczenia gospodarcze Związku Sowieckiego. Bez względu na występujące pomiędzy nimi różnice poglądów w kwestii potrzeby rewolucji, socjaliści i komuniści — ze wspólną im nieznajomością czy też niezdolnością lub niechęcią do zrozumienia abstrakcyjnego wnioskowania ekonomicznego — mogli nadal robić sobie całkowicie iluzoryczne nadzieje w trakcie trwania swego rodzaju miesiąca miodowego, na który w ich opinii eksperyment ten zasługiwał, co do wyników gospodarczych polityki uspołecznienia środków produkcji. Jednak miesiąc miodowy nie może trwać wiecznie. Po pewnym czasie trzeba było zmierzyć się z faktami i ocenić rezultaty. Dla każdego neutralnego obserwatora oraz każdego czujnego turysty lub podróżnika oczywiste było to, że socjalizm typu sowieckiego nie prowadzi do zwiększenia się, lecz do zmniejszenia bogactwa, a przede wszystkim, że system ten, zezwalając choćby w niewielkim stopniu na tworzenie prywatnego kapitału, w rzeczywistości uznawał, nawet jeśli tylko implicite, swoją niższość pod względem ekonomicznym. Kiedy doświadczenia te stały się szerzej znane, a zwłaszcza wtedy, gdy po drugiej wojnie światowej sowiecki eksperyment powtórzono w kolejnych krajach Europy Środkowo-Wschodniej z równie opłakanym skutkiem, co obaliło tezę, że za sowiecki bałagan odpowiedzialna była jedynie szczególna azjatycka mentalność tamtejszego społeczeństwa, dążące do zdobycia społecznego poparcia zachodnie partie socjalistyczne (socjaldemokratyczne i komunistyczne) zostały zmuszone do dalszego zmodyfikowania swoich programów. Również komuniści zaczęli wówczas dostrzegać różne słabe punkty obecne w sowieckim sposobie realizowania programu uspołeczniania środków produkcji, a także coraz częściej flirtować z ideą bardziej zdecentralizowanego planowania i podejmowania decyzji oraz uspołecznienia częściowego, mającego obejmować jedynie najważniejsze firmy i branże, choć nigdy nie odrzucili w całości koncepcji uspołecznionej produkcji[4]. Z drugiej strony partie socjalistyczne, czy też socjaldemokratyczne, które od samego początku były znacznie mniej przychylne sowieckiemu modelowi socjalizmu, a z powodu swojego wyraźnie reformistyczno-demokratycznemu programu już wcześniej skłonne akceptować kompromisy, takie jak częściowe uspołecznienie, musiały wykonać kolejny ruch adaptacyjny. W wyniku doświadczeń Związku Sowieckiego i bloku wschodniego partie te coraz bardziej odcinały się od wizji uspołecznionej produkcji, kładąc zamiast tego coraz większy nacisk na koncepcje opodatkowania dochodu i znoszenia różnic, a w dalszej kolejności wyrównywania szans, które to koncepcje stanowić miały prawdziwy kamień węgielny socjalizmu.

Chociaż proces porzucania idei socjalizmu typu sowieckiego na rzecz wersji socjaldemokratycznej wystąpił (i nadal występuje) we wszystkich społeczeństwach zachodnich, to nie wszędzie przebiegał on z takim samym nasileniem. Ujmując rzecz z grubsza i skupiając się jedynie na Europie, należy stwierdzić, że porzucenie starej odmiany socjalizmu na rzecz nowej było tym bardziej wyraźne, im bardziej gwałtowne i bezpośrednie były doświadczenia danego społeczeństwa, w którym partie socjalistyczne lub komunistyczne musiały poszukiwać zwolenników i wyborców, z socjalizmem typu sowieckiego. Ze wszystkich większych krajów to w Niemczech zachodnich, gdzie kontakt z tą wersją socjalizmu jest najbardziej bezpośredni i gdzie miliony ludzi nadal mogą bez trudu zobaczyć na własne oczy krzywdę wyrządzaną mieszkańcom wschodnich Niemiec, proces ten posunięte najdalej. To tutaj w 1959 roku socjaldemokraci przyjęli (właściwie to zostali do tego zmuszeni przez opinię publiczną) nowy program partii, w którym rzucał się w oczy brak śladów marksistowskiej przeszłości i który wyraźnie podkreślał znaczenie prywatnego posiadania i rynku. Program ten przedstawiał uspołecznienie jako zaledwie jedną z możliwości, podkreślając natomiast znaczenie rozwiązań redystrybucyjnych. Należący do tamtejszej partii socjaldemokratycznej orędownicy polityki uspołecznienia środków produkcji stanowili od tej pory zdecydowaną mniejszość. Z kolei partie komunistyczne, nawet jeśli optowały jedynie za pokojowym i częściowym uspołecznieniem, straciły zupełnie na znaczeniu[5]. W krajach bardziej oddalonych od żelaznej kurtyny, takich jak Francja, Włochy, Hiszpania, a także Wielka Brytania, zmiana ta była mniej gwałtowna. Niemniej jednak można śmiało powiedzieć, że obecnie popularnością na Zachodzie cieszy się jedynie socjalizm socjaldemokratyczny, którego najbardziej typowymi reprezentantami są niemieccy socjaldemokraci. Faktem jest, że to poniekąd dzięki wpływom Międzynarodówki Socjalistycznej, skupiającej partie socjalistyczne i socjaldemokratyczne, socjalizm socjaldemokratyczny stanowi jedną z najbardziej popularnych ideologii naszych czasów, w coraz większym stopniu kształtującą programy i faktyczne działania polityczne nie tylko partii wyraźnie socjalistycznych i w mniejszym stopniu zachodnich partii komunistycznych, lecz również grup i partii, które nawet w najodważniejszych snach nie określiłyby się mianem socjalistycznych, takich jak „liberalni” demokraci ze wschodniego wybrzeża Stanów Zjednoczonych[6]. Z kolei w sferze polityki międzynarodowej idee socjaldemokratycznego socjalizmu, a zwłaszcza redystrybucyjne podejście do tak zwanego konfliktu Północ-Południe, stały się niemalże oficjalnym stanowiskiem ludzi „dobrze poinformowanych” i „mających dobre intencje”. Jednomyślność w tej kwestii rozciąga się daleko poza tych, którzy uważają się za socjalistów[7].

Jakie są główne cechy socjalizmu typu socjaldemokratycznego? Wyróżniają go zasadniczo dwie charakterystyczne cechy. Po pierwsze, socjalizm socjaldemokratyczny, co pozytywnie odróżnia go od tradycyjnego socjalizmu marksistowskiego, nie zakazuje prywatnego posiadania środków produkcji, a nawet godzi się na to, by wszystkie środki produkcji były w prywatnym posiadaniu — z wyjątkiem jedynie edukacji, dróg i komunikacji, centralnej bankowości oraz policji i sądów. Co do zasady każdy ma prawo do przywłaszczania i prywatnego posiadania środków produkcji, ich sprzedawania, kupowania lub wytwarzania, podarowania w prezencie lub wynajmowania na podstawie umowy. Po drugie jednak, żaden właściciel środków produkcji nie posiada w sposób prawowity całości dochodu, jaki uzyskuje dzięki użytkowaniu swoich środków produkcji, ani też żaden właściciel nie może podejmować decyzji w kwestii tego, jaką część całkowitego dochodu przeznaczyć na konsumpcję i inwestycje. Część dochodu uzyskanego z produkcji należy w sposób prawowity do społeczeństwa, któremu jest przekazywana, a następnie zgodnie z koncepcjami egalitaryzmu czy sprawiedliwości dystrybutywnej redystrybuowana pomiędzy jego poszczególnych członków. Co więcej, chociaż udziały producentów i społeczeństwa mogą być dla danego okresu ustalone z góry, to prawowity udział należny producentom jest w zasadzie zmienny, zaś określenie jego wielkości, tak jak i wielkości udziału należnego społeczeństwu, w sposób prawowity leży w gestii społeczeństwa, a nie producentów[8].

Z perspektywy leżącej u podstaw kapitalizmu naturalnej teorii własności przyjęcie tych reguł oznacza pogwałcenie praw naturalnego właściciela. Należy pamiętać, że zgodnie z ową teorią własności użytkownik-właściciel środków produkcji może czynić z nimi, co tylko sobie życzy. Poza tym osiągane z ich użytkowania wpływy — bez względu na to, jakie by nie były — stanowią jego własny, prywatny dochód, który może on wykorzystać wedle swej woli, o ile jego działania nie zmieniają fizycznej integralności własności należącej do innych osób i polegają wyłącznie na wymianach kontraktowych. Z punktu widzenia naturalnej teorii własności te dwa procesy — wytworzenie dochodu, a następnie, gdy dochód zostanie już wytworzony, jego dystrybucja — nie są od siebie odrębne. Zachodzi tylko jeden proces: podczas wytwarzania dochodu jest on automatycznie dystrybuowany — wytwórca jest właścicielem. W tym kontekście socjalizm typu socjaldemokratycznego popiera częściowe wywłaszczenie naturalnych właścicieli przez redystrybucję części dochodu z produkcji pomiędzy ludzi, którzy choćby mieli różne zasługi, to z pewnością tego dochodu nie wytworzyli i z pewnością nie mieli do niego żadnych roszczeń kontraktowych, a którzy ponadto mają prawo do jednostronnego — czyli bez konieczności otrzymania zgody ze strony producenta, którego sprawa dotyczy — określenia zakresu owego częściowego wywłaszczenia.

Z powyższego opisu wynika, że wbrew temu, co zwolennicy socjalizmu typu socjaldemokratycznego chcą zasugerować opinii publicznej, ich system nie różni się kategorycznie od socjalizmu typu sowieckiego. Istnieje między nimi jedynie różnica stopnia. Z pewnością pierwsza z wyżej wymienionych reguł zdaje się wprowadzać pewną fundamentalną różnicę poprzez zezwolenie na prywatne posiadanie. Jednak druga reguła pozwala właściwie na konfiskatę (wywłaszczenie) całego wytworzonego przez producenta dochodu, co oznacza, że jego prawo posiadania jest w rzeczywistości tylko nominalne. Oczywiście w socjaldemokratycznym socjalizmie prywatne posiadanie nie musi wcale istnieć tylko z nazwy. Niewątpliwie też producent może być zmuszony do przekazywania społeczeństwu jedynie bardzo niewielkiej części swojego dochodu, co w praktyce może mieć ogromne znaczenie dla sytuacji gospodarczej. Mimo to należy zdawać sobie sprawę z tego, że z perspektywy nieproduktywnych współobywateli poziom konfiskaty dochodu prywatnych producentów dyktowany jest celami doraźnymi, co stanowi wystarczającą przesłankę, by uznać ostatecznie różnicę między obydwoma typami socjalizmu — sowieckim i socjaldemokratycznym — jedynie za różnicę stopnia. Powinno być oczywiste, co oznacza to dla producenta. Niezależnie od tego, jak niski będzie w danym okresie poziom konfiskaty, z podjęciem wysiłku produkcyjnego będzie się stale wiązać zagrożenie, że w przyszłości zostanie jednostronnie zwiększona część dochodu przymusowo przekazywanego przez producenta społeczeństwu. Łatwo zauważyć, jak wpływa to na wzrost ryzyka i kosztów produkcji, w związku z tym na obniżenie stopy inwestycji.

Powyższe twierdzenie stanowi pierwszy krok w analizie. Jakie są ekonomiczne, w potocznym tego terminu znaczeniu, konsekwencje przyjęcia systemu socjaldemokratycznego socjalizmu? Biorąc pod uwagę to, na co wskazałem powyżej, prawdopodobnie nie będzie zaskoczeniem twierdzenie, że przynajmniej jeśli chodzi o ogólny kierunek, konsekwencje będą podobne jak w tradycyjnym socjalizmie typu marksistowskiego. Niemniej jednak w stopniu, w jakim socjaldemokratyczny socjalizm poprzestaje jedynie na częściowym wywłaszczeniu i częściowej redystrybucji dochodów producentów, możliwe jest uniknięcie części konsekwencji w postaci zubożenia społeczeństwa, które wynikają z polityki pełnego uspołecznienia środków produkcji. Ponieważ dozwolone jest kupowanie i sprzedawanie zasobów, to możliwe staje się uniknięcie najbardziej typowego problemu gospodarki sterowanej — biorącego się z braku rynkowych cen środków produkcji, przez co niemożliwa jest kalkulacja pieniężna ani rachunkowość. Skutkiem tego jest błędna alokacja i marnotrawstwo rzadkich zasobów, które są używane do celów, mających w najlepszym razie jedynie pomniejsze znaczenie. Ponadto przynajmniej ograniczony w socjalizmie typu socjaldemokratycznego jest też problem nadmiernego zużycia zasobów. A ponieważ możliwe są prywatne inwestycje i tworzenie kapitału — w stopniu, w jakim producent może dysponować swoim dochodem z produkcji — to w socjalizmie socjaldemokratycznym istnieje względnie większa zachęta do pracy, oszczędzania i inwestowania.

Niemniej jednak zupełne uniknięcie zubożenia nie jest bynajmniej możliwe. Chociaż socjalizm typu socjaldemokratycznego może prezentować się wyjątkowo dobrze, gdy go zestawić z socjalizmem typu sowieckiego, to w porównaniu z kapitalizmem prowadzi do spadku inwestycji, a zatem również przyszłego bogactwa[9]. Ponieważ właścicielowi-producentowi odbierana jest część dochodu, która następnie przekazywana jest ludziom, którzy tego dochodu nie wytworzyli, to wzrastają koszty produkcji (które nigdy nie są zerowe, gdyż wytwarzanie, przywłaszczanie i zawieranie umów zawsze pociąga za sobą konieczność poniesienia kosztów, przynajmniej w postaci poświęconego na te działania czasu, który może stanowić czas wolny albo być spożytkowany w jeszcze inny sposób, na przykład na konsumpcję lub pracę w szarej strefie) oraz mutatis mutandis spadają, chociaż nieznacznie, koszty nieprodukowania i (lub) produkcji w szarej strefie. W konsekwencji następuje względny spadek produkcji oraz inwestycji, mimo że z powodów, które pokrótce omówię, całkowity poziom produkcji i bogactwa może się wciąż rosnąć. Następuje względny wzrost ilości czasu wolnego, konsumpcji oraz pracy wykonywanej na czarno, co prowadzi do względnego zubożenia. Tendencja ta będzie tym silniejsza, im większa część dochodu z produkcji będzie podlegała redystrybucji i im większe będzie prawdopodobieństwo, że w przyszłości poziom redystrybucji zostanie zwiększony przez jednostronną i niewynikającą z postanowień umownych decyzję społeczną.

Przez długi czas zdecydowanie najbardziej popularną metodą realizowania głównego politycznego celu socjaldemokratycznego socjalizmu była redystrybucja dochodu pieniężnego przez nałożenie na producentów podatku dochodowego lub powszechnego podatku obrotowego[10]. Przyjrzenie się tej metodzie powinno pomóc w dalszym rozjaśnieniu naszego stanowiska oraz przyczynić się do uniknięcia często spotykanych nieporozumień i błędnych przekonań na temat względnego zubożenia społeczeństwa. Jakie są ekonomiczne konsekwencje wprowadzenia podatku dochodowego lub obrotowego tam, gdzie wcześniej on nie istniał, albo podniesienia dotychczasowego poziomu opodatkowania[11]? Odpowiadając na to pytanie, pominę pewne zawiłości, które biorą się stąd, że zebrane z podatków pieniądze mogą być następnie w różny sposób redystrybuowane pomiędzy poszczególne jednostki lub grupy. Problem ten omówię w dalszej części tego rozdziału. Tutaj uwzględnię tylko pewien ogólny fakt, z definicji prawdziwy dla wszystkich systemów redystrybucyjnych, że redystrybucja pieniędzy zebranych z podatków zawsze stanowi transfer od wytwarzających dochód pieniężny i otrzymujących pieniądze na podstawie umowy do nieproducentów i niekontrahentów. Zatem wprowadzenie albo podniesienie opodatkowania powoduje, że strumień dochodu pieniężnego z produkcji, otrzymywany przez producentów, zmniejsza się, a otrzymywany przez nieproducentów i niekontrahentów rośnie. W konsekwencji zmienia się względny koszt produkcji w celu uzyskania dochodu pieniężnego w porównaniu z kosztem zaprzestania produkcji lub produkcji w celu uzyskania dochodu niepieniężnego. W związku z tym w stopniu, w jakim zmiana ta zostanie przez ludzi dostrzeżona, będą oni zwiększać swoją konsumpcję lub produkcję w celu wymiany barterowej, ograniczając jednocześnie swoje produkcyjne wysiłki podejmowane w celu uzyskania wynagrodzenia pieniężnego. W każdym razie zmniejszy się produkcja dóbr nabywanych za pieniądze, czyli obniży się siła nabywcza pieniądza, a w związku z tym pogorszy się ogólny standard życia.

Czasami przeciwko powyższym wnioskom wysuwa się argument, że w świetle częstych obserwacji empirycznych wzrostowi poziomu opodatkowania towarzyszy w rzeczywistości wzrost (a nie spadek) produktu narodowego brutto (PNB) i w związku z tym powyższe wnioskowanie, mimo że wiarygodne, z perspektywy empirycznej pozostaje nieważne. Jednak ten rzekomy kontrargument bierze się ze zwykłego niezrozumienia problemu — pomylenia zmian absolutnych (bezwzględnych) ze zmianami względnymi. Z powyższej analizy wynika konkluzja, że skutkiem wzrostu opodatkowania jest względny spadek produkcji w celu uzyskania dochodu pieniężnego. Wniosek ten nie mówi nic na temat bezwzględnych zmian poziomu produkcji, czyli spadek w porównaniu z poziomem produkcji w przypadku braku zmiany poziomu opodatkowania. Właściwie fakt absolutnego wzrostu PNB można nie tylko pogodzić z naszą analizą, lecz również potraktować jako zupełnie normalne zjawisko w stopniu, w jakim możliwy jest i faktycznie zachodzi wzrost produktywności. Kiedy dzięki ulepszeniu technologii produkcji możliwe staje się wytworzenie większej ilości dóbr przy niezmienionym wkładzie (mierzonym kosztami) albo fizycznie niezmienionego produktu przy mniejszym wkładzie, wówczas zbieg okoliczności w postaci jednoczesnego wzrostu opodatkowania i produkcji nie jest wcale zaskakujący. Należy jednak podkreślić, że nie ma to w ogóle żadnego wpływu na to ważność powyższych twierdzeń o względnym zubożeniu wynikającym z opodatkowania.

Pewną popularnością cieszy się również inny zarzut, że podwyższenie podatków prowadzi do obniżenia dochodu pieniężnego, a obniżenie dochodu oznacza wzrost krańcowej użyteczności pieniężnej formy dochodu względem innych jego form (takich jak czas wolny), przez co wcale nie osłabia, a wręcz wzmacnia skłonność do podejmowania pracy w celu uzyskania dochodu pieniężnego. Należy tutaj zauważyć, że obserwacja ta jest całkowicie prawdziwa. Jednak błędne jest twierdzenie, że może ona w jakikolwiek sposób przyczynić się do stwierdzenia nieważności tezy o względnym ubożeniu. Po pierwsze, by otrzymać pełny obraz sytuacji, musimy zauważyć, że podatki nie tylko zmniejszają dochód pieniężny części osób (producentów), lecz jednocześnie też zwiększają dochód pieniężny innych ludzi (nieproducentów). W przypadku tych drugich krańcowa użyteczność pieniądza, a w związku z tym skłonność do pracy w celu uzyskania dochodu pieniężnego, zmniejsza się. Bynajmniej to nie wszystko, ponieważ wciąż można by tu odnieść wrażenie, że podatki w żaden sposób nie wpływają na produkcję dóbr wymiennych — skoro obniżają krańcową użyteczność dochodu pieniężnego u niektórych i zwiększają ją u innych, to można by uznać, że oba te skutki wzajemnie się niwelują. Lecz wrażenie to byłoby błędne. Właściwie przeczyłoby to temu, co założyłem na samym początku, że niegodzący się na to producenci zdają sobie sprawę ze wzrostu opodatkowania, czyli z tego, że zmusza się ich do oddawania wyższych danin pieniężnych. Stanowiłoby to zatem logiczną sprzeczność. Podchodząc do tego intuicyjnie, błąd w przekonaniu, że podatki są „neutralne”, jeśli chodzi o poziom produkcji, staje się oczywisty, kiedy tylko posuniemy argumentację do skrajności. Musielibyśmy bowiem wówczas stwierdzić, że nawet całkowite wywłaszczenie wszystkich producentów z ich dochodu i przekazanie go grupie nieproducentów niczego by nie zmieniło, ponieważ wynikający z redystrybucji wzrost lenistwa u tych drugich zostałby w pełni skompensowany wzrostem pracowitości u tych pierwszych (co byłoby oczywiście absurdem). W tego rodzaju wnioskowaniu nie dostrzega się, że wprowadzenie podatków lub ich zwiększenie oznacza nie tylko faworyzowanie nieproducentów kosztem producentów, ale jednocześnie zarówno w przypadku wytwarzających dochód pieniężny, jak i go niewytwarzających zmianę kosztów wiążących się z różnymi metodami uzyskiwania (lub zwiększania) dochodu, gdyż w takiej sytuacji względnie mniej kosztowne staje się uzyskiwanie dodatkowego dochodu pieniężnego za pomocą metod nieproduktywnych, czyli takich, które polegają na niekontraktowym przywłaszczaniu dóbr już wyprodukowanych, a nie na faktycznym wytwarzaniu większej ilości dóbr. Nawet jeśli w konsekwencji wzrostu opodatkowania producenci faktycznie są bardziej skłonni do zwiększania swojego dochodu pieniężnego, to coraz częściej będą do tego dążyć nie poprzez zwiększanie swoich wysiłków produkcyjnych, lecz poprzez stosowanie metod opartych na wyzysku. To wyjaśnia, dlaczego podatki nie są i nie mogą nigdy być neutralne. Wzrost opodatkowania prowadzi do ustanowienia w sferze prawnej innej struktury bodźców, zmieniając względne koszty produkcji w celu uzyskania dochodu pieniężnego w porównaniu z kosztami nieprodukowania — zarówno nieprodukowania w celu zwiększenia ilości czasu wolnego, jak i nieprodukowania w celu uzyskania dochodu pieniężnego — oraz kosztami produkcji w celu uzyskania dochodu niepieniężnego (barter). Wprowadzenie w danej populacji takiej właśnie struktury bodźców musi pociągać za sobą spadek liczby dóbr wytwarzanych w celu uzyskania dochodu pieniężnego[12].

Chociaż podatek dochodowy i obrotowy należą do najbardziej powszechnych technik, to nie wyczerpują repertuaru metod redystrybucji, stosowanych w socjaldemokratycznym socjalizmie. To, w jaki sposób podatki są redystrybuowane pomiędzy jednostki wchodzące w skład danego społeczeństwa — to, do jakiego stopnia dochody pieniężne zostają zrównane — nie ma znaczenia. Ponieważ ludzie mogą się różnić i się różnią pod względem stylu życia i ponieważ przeznaczają różne części przydzielonego im dochodu pieniężnego na konsumpcję lub tworzenie niewykorzystywanego w celach produkcyjnych majątku prywatnego, to prędzej lub później między nimi znów pojawią się znaczące różnice, nawet jeśli nie pod względem dochodów pieniężnych, to pod względem prywatnego majątku. Nie powinno być zaskoczeniem to, że różnice te będą stawać się bardziej wyraźne w sytuacji, w której obowiązywać będzie czysto kontraktowe prawo spadkowe. W związku z tym socjaldemokratyczny socjalizm, kierując się swoim egalitarystycznym zapałem, włącza do swojego programu politycznego także kwestię prywatnego majątku, który również opodatkowuje. Chodzi tu w szczególności o podatek od spadku, którego celem jest zadowolenie tych, którzy podnoszą larum o „niezasłużone bogactwa” spadające na spadkobierców.

Z perspektywy ekonomicznej takie rozwiązania spowodować muszą natychmiastowe obniżenie się stopy tworzenia prywatnego majątku. Kiedy zadowolenie z jego posiadania staje się za sprawą podatku względnie bardziej kosztowne, zmniejsza się ilość wytwarzanego majątku, a rośnie konsumpcja — w tym również konsumpcja istniejącego już majątku niewykorzystywanego w celach produkcyjnych — i obniża się ogólny standard życia, który zależny jest również od wygód możliwych dzięki prywatnemu majątkowi. […]

[1] Por. L. Kołakowski, dz. cyt.; W. Leonhard, dz. cyt.

[2] Na temat odmiennych praktyk stosowanych przez socjalizm typu socjaldemokratycznego por. przyp. 49.

[3] Por. pracę E. Bernsteina, stanowiącą główny wykład kierunku reformistyczno-rewizjonistycznego: E. Bernstein, Zasady socyalizmu i zadania socyalnej demokracyi, Lwów 1901. Por. też pracę K. Kautsky’ego, przedstawiciela ortodoksji marksistowskiej: K. Kautsky, Bernstein und das sozialdemokratische Programm, Bonn 1976.

[4] Na temat koncepcji „rynkowego socjalizmu” por. tekst jednego głównych jej zwolenników: O. Lange, O ekonomicznej teorii socjalizmu, [w:] tenże, Wybór pism, t. 1, Warszawa 1990.

[5] Na temat ideologii niemieckiej socjaldemokracji por. Demokratischer Sozialismus, red. T. Meyer, München 1980; Demokratischer Sozialismus für Industriegesellschaften, red. G. Schwan, Frankfurt am Mein 1979.

[6] Do oznak socjaldemokratyzacji ruchu socjalistycznego należą: wzrost popularności partii socjalistycznej i odpowiadający mu spadek znaczenia ortodoksyjnej partii komunistycznej we Francji, pojawienie się partii socjaldemokratycznej rywalizującej z bardziej ortodoksyjną Partią Pracy w Wielkiej Brytanii, przejście komunistów włoskich, którzy stanowią jedyną wpływową partię komunistyczną w zachodniej Europie, na pozycje bardziej socjaldemokratyczne, a także wzrost znaczenia partii socjalistyczno-socjaldemokratycznych w Hiszpanii i Portugalii pod kierownictwem Gonzalesa i Soaresa, pozostających w bliskich relacjach z niemiecką SPD. Również partie socjalistyczne w Skandynawii, która tradycyjnie podążała śladem Niemiec i dała bezpieczne schronienie wielu prominentnym socjalistom (zwłaszcza W. Brandtowi i B. Kreisky’emu) podczas nazistowskich prześladowań, od dawna wyznają przekonania rewizjonistyczne.

[7] Na temat stanowiska socjaldemokratów w kwestii konfliktu Północ–Południe por. North–South: A Programme for Survival, Report of the Independent Commission on International Development Issues (Willy Brandt, chairman), Cambridge, Mass. 1980.

[8] Należy tutaj zauważyć, że ten opis socjaldemokratycznego socjalizmu posiada status „typu idealnego” (por. przyp. 18). Nie należy go traktować jako opisu działań czy ideologii jakiejkolwiek rzeczywistej partii. Należy rozumieć go raczej jako próbę zrekonstruowania istoty współczesnego socjalizmu typu socjaldemokratycznego, leżącego u podstaw wielu bardzo zróżnicowanych w rzeczywistości programów i rozwiązań proponowanych przez różne partie czy ruchy o różnorakich nazwach oraz stanowiącego wspólny im wszystkim rdzeń.

[9] Na ten temat por. L. von Mises, Socjalizm, zwł. cz. V; tenże, Ludzkie działanie, zwł. cz. 6.

[10] W Polsce i innych krajach europejskich odpowiednikiem tego podatku jest podatek VAT (przyp. PN).

[11] Por. M.N. Rothbard, Interwencjonizm, czyli władza a rynek, tłum. R. Rudowski, Chicago–Warszawa 2009.

[12] Ponadto nie należy pomijać, że nawet gdyby wprowadzenie takiej struktury bodźców prowadziło do wzrostu ilości pracy wykonywanej przez tych, którzy zostali opodatkowani, to w takiej sytuacji wzrost opodatkowania spowodowałby zmniejszenie ilości ich czasu wolnego i tym samym pogorszenie się ich standardu życia. Por. M.N. Rothbard, Interwencjonizm, czyli władza a rynek, s. 137 i n.

3 odpowiedzi na „Hoppe: Socjalizm typu socjaldemokratycznego”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Posiadanie środków produkcji nie jest przywilejem lecz społeczną odpowiedzialnością. Kapitaliści i właściciele ziemscy są zmuszeni posługiwać się swoją własnością w celu usatysfakcjonowania konsumentów. Jeżeli są oni powolni i niedołężni w wykonywaniu swoich obowiązków, wówczas są karani stratą. Jeśli nie pojmą tej nauczki i nie zreformują sposobu prowadzenia interesów, stracą swe bogactwo. Żadna inwestycja nie jest bezpieczna na wieki. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W kwietniu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Kamil Kopeć
Pan Andrzej Koźlik
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Jerzy Kustowski
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Szymon Truszczyński
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Dawid Żabiński
Speednet
Łącznie otrzymaliśmy 7 451,48 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>