Autor: Alberto Benegas Lynch
Źródło: libertadyprogresonline.org
Tłumaczenie: Marta Szweda
Wersja PDF, EPUB, MOBI

aparatuJak powszechnie wiadomo, w Stanach Zjednoczonych wydarzył się najbardziej niezwykły eksperyment w historii ludzkości. Dotyczył on wolności i niezwykłych rezultatów, które przyniosła w różnych dziedzinach życia.

Celem owego eksperymentu było ograniczenie funkcji aparatu państwowego do niezbędnego minimum, a także do zagwarantowania indywidualnych praw obywateli przy jednoczesnych rygorystycznych kontrolach i zachowaniu nieufności wobec władzy (jak powtarzali Ojcowie Założyciele, „kosztem wolności jest stały nad nią nadzór”).

Ustanowiono tzw. „system mieszany”, który polegał na podziale władzy poprzez różne metody. Rozdzielono ją na cztery obszerne części: Izbę Reprezentantów, Senat, Prezydenturę i Sąd Najwyższy. Reprezentanci pierwszej z nich byli wybierani przez mieszkańców wszystkich stanów, podzielonych na okręgi wyborcze. Członków Senatu wybierano w sposób pośredni, za pośrednictwem lokalnych legislatyw (parlamentów stanowych), które wybierały także gubernatora i sąd, zgodnie z procedurami przewidzianymi przez lokalną konstytucję. A wszystko to w ramach ustroju federalnego, aby zmaksymalizować decentralizację władzy, wesprzeć absolutną wolność prasy jako „czwartej władzy”, pokazać nieograniczony szacunek należny temu procesowi, a także całkowite oddzielenie religii od państwa (wall of separation, „mur separacji”). Z drugiej strony wybory przeprowadzano w różnym czasie na różne funkcje, wliczając w to częściowe rotacje w różnych instytucjach, aby oddzielić i uniezależnić poszczególne stanowiska.

James Wilson — redaktor pierwszego szkicu Konstytucji i wykładowca prawa na Uniwersytecie w Pensylwanii — napisał, że „rząd ustanawia się w celu zapewnienia i rozpowszechnienia wypełniania naturalnych praw obywateli; każdy rząd, który nie ma tego na względzie jako głównego celu, nie jest rządem prawowitym”. Podobnie James Madison — jeden z ojców Konstytucji Stanów Zjednoczonych — który utrzymywał, że „rząd został wprowadzony, aby chronić wszelkiego rodzaju własność […]. Taki właśnie jest cel rządu, który jest słuszny jedynie, gdy bezstronnie zapewnia każdemu człowiekowi to, co jest jego” i Samuel Chase — jeden z sygnatariuszy Deklaracji Niepodległości, w której podkreślono prawo do oponowania przeciw opresyjnym rządom — który napisał, że „akt legislacyjny (jako że nie można nazwać go ustawą) przeciwny najważniejszym podstawom, nie może być uznawany jako prawowite wypełnianie władzy legislacyjnej”.

Jak już wcześniej wspominałem, powołanie władzy legislacyjnej i jej odpowiedników miało na celu zarządzanie finansami króla lub cesarza, jako że prawo, ściśle mówiąc, pochodziło z błędów sędziów w otwartym i ewolucyjnym procesie, a także z odkrycia praw. Nie powołano go natomiast w żadnym stopniu jako akt inżynierii społecznej ani jako szkic opracowany przez ustawodawców, którzy tworzą coraz bardziej przeciwne do zamierzonych prawa. To właśnie „prawna tyrania”, o której mówi Jean-Marc Varaut w swoim dziele Le droit au droit: pour libéralisme institutionnel.

A więc warto teraz skupić uwagę na władzy wykonawczej w kontekście amerykańskiej koncepcji, zgodnie z którą Edmund Randolph i Elbridge Gerry zaproponowali pierwotnie (podczas konwencji konstytucyjnej), aby była ciałem kolegialnym — trójpodziałem władzy, żeby selekcjonować decyzje i dokonywać wzajemnych kontroli również na tym poziomie. Stało się tak, pomimo że pomysłem na władzę wykonawczą było ograniczenie jej funkcji do wprowadzania w życie tego, co ustalał Kongres. W tym właśnie sensie Jorge Labanca opublikował interesującą pracę zatytułowaną „El que preside no gobierna”[1], w której zwraca uwagę i rozwija tą kwestię (w: Ensayos en honor de Alberto Benegas Lynch, padre[2] — prace zebrane i opatrzone prologiem przez Ezequiela Gallo). Z kolei Leonard E. Read w swoim dziele zatytułowanym Government, An Ideal Concept tłumaczy, że było dużym błędem określać mianem „rządu” północnoamerykański aparat państwowy, tak samo jak nie nazywa się „głównym zarządcą” strażnika fabryki.

Wówczas, zgodnie z tą linią argumentacyjną, amerykańska koncepcja aparatu siły była dużo skromniejsza i ostrożniejsza niż ta, z którą spotykamy się teraz. Zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i innych częściach świata, gdzie mamy do czynienia z sytuacjami, kiedy rządzący wydają się zachowywać, jak dyrektorzy komercyjnych przedsiębiorstw zamiast ograniczyć się do wypełniania decyzji administracyjnych ogłaszanych przez Kongres odnośnie wpływów i wydatków środków publicznych. Stąd mądra sentencja wygłoszona przez Jeffersona, która mówi, że „najlepszy rząd to taki, który rządzi najmniej”.

W dzisiejszych czasach panuje niepohamowany wyścig do zajmowania publicznych stanowisk uzbrojonych w tak niesłychane przymiotniki jak „mąż stanu” (nie wspominając już o przestarzałych wyrażeniach typu „najjaśniejszy”) i inne nonsensy, kiedy w rzeczywistości, w otwartym społeczeństwie, chodzi jedynie o zwykłych pracowników, którzy pełnią rolę strażników praw, podobnie jak strażnik fabryki wspomniany przez Reada. Jeśli usiłuje się wprowadzić ironię Lasalle’a odnośnie „stróża nocnego”, należy dodać, że powinien on być także stróżem dziennym, ale nie stawać się megalomanem, który wedle swego uznania kieruje obcymi życiami i posiadłościami, otoczony wszelkiego rodzaju śmieszną pompą, wygłaszając mowy, które uderzają w tych, którzy opłacają jego stanowisko.

W odniesieniu do wspomnianego amerykańskiego doświadczenia istotna jest pamiętać, że kiedy organy przekraczały swoje kompetencje, bunt przeciw podatkom stanowił bardzo dobry sposób na ograniczenie ich zapędów. Gdyby dodać do tego niezależność waluty od rządu i refleksję Jeffersona dotyczącą korzyści płynących z zakazu zaciągania długu publicznego w celu uniemożliwienia dysponowania majątkiem przyszłych pokoleń, które nie uczestniczyły w procesie wyboru urzędników zaciągających owy dług, prawdopodobnie zminimalizowałaby się możliwość podejmowania niedorzecznych kroków przez przedstawiciela władz odpowiedzialnego za troszczenie się o przestrzeganie indywidualnych praw każdego obywatela. Wspomniany już zakaz oznacza przyznanie praw własności tak zwanym usługom publicznym, a także zrozumienie, że ingerencja w niektóre obszary bezwzględnie sprawia, że obszary te rozszerzają się w związku z nieekonomicznym charakterem tych ingerencji. I nie chodzi tu o to, że spłata państwowego długu przez przyszłe pokolenia jest inwestycją, jako że nie istnieje coś takiego jak „przymuszone inwestycje”. W rzeczywistości publiczne finanse zgodne z otwartym społeczeństwem nie rozpatrują takiej kwestii jak „inwestycje publiczne”, tylko wydatki na środki trwałe, żeby odróżnić je od bieżących wydatków (inwestycje są owocem dobrowolnego powstrzymywania się od konsumpcji, co oznacza oszczędności, których przeznaczeniem są inwestycje, ponieważ inwestor szacuje większy zysk w przyszłości niż obecnie). Oczywiście zakaz zaciągania długu ze strony aparatu państwowego nie oznacza, że zabronione jest im negocjowanie pasywów.

Tak czy inaczej, współcześnie warto wziąć pod uwagę inne propozycje Hayeka, Leoniego i Monteskiusza, które szczegółowo opisałem przy innych okazjach, dotyczące — odpowiednio — władzy ustawodawczej, sądowniczej i wykonawczej, po to, aby zmniejszyć ryzyko „wybieranych tyranii”, których tak obawiał się Jefferson.

Dziś jesteśmy osadzeni w systemie kleptokratycznym o wyglądzie demokracji. Jest to wynikiem ciągle istniejących zachęt do zajmowania czyichś stanowisk, w czym uczestniczymy. Jak już wcześniej wspominałem, nie chodzi tu o oczekiwanie na cuda w obecnym systemie, ale o zaproponowanie dodatkowych barier w celu kontrolowania władzy. Hayek w pierwszych słowach swojej książki Law, Legislation and Liberty utrzymuje, że — aż do obecnych czasów — wszystkie wielkie wysiłki podejmowane w ramach tradycji myślenia liberalnego nie powiodły się. Właśnie dlatego proponuje zastosowanie nowych ograniczeń wobec władzy, ponieważ — jak powiedział Einstein — nie można oczekiwać innych rezultatów, stosując wciąż tą samą metodę.

Albert V. Dicey — jeden z autorytetów o rozległej wiedzy dotyczącej konstytucjonalizmu niepisanego w Wielkiej Brytanii i pisanego w Stanach Zjednoczonych — ostrzega w Lectures on the Relation Between Law and Public Opinion in England during the nineteenth century o ogromnym niebezpieczeństwie i pogorszeniu rządowej koncepcji w związku z „rozrastaniem się ustawodawstwa, które skłania się ku socjalizmowi”. Nie trzeba dodawać, że sprawa nie bazuje na wybieraniu „dobrych” ludzi i zastępowaniu ich „złymi”, wpadając tym samym w platonowską pułapkę „króla-filozofa”. Kwestia polega na wprowadzeniu silnych motywatorów i zachęt w celu powstrzymania powtarzających się nadużyć ze strony aparatu władzy. Gra toczy się o przyszłość cywilizacji, a także o przetrwanie najbardziej potrzebujących. Konieczne jest rozpoczęcie debaty na te kluczowe tematy, zarysowane w niniejszym artykule.

 

[1] „Kto przewodniczy, nie rządzi”, brak wydania polskiego (przyp. tłum.).

[2] „Eseje na cześć Alberta Benegasa Lyncha, ojca”, brak wydania polskiego (przyp. tłum.).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Jeśli historia mogłaby nas czegokolwiek nauczyć, to niewątpliwie tego, że żaden naród nie stworzył wyższej cywilizacji bez poszanowania prawa do posiadania własności prywatnej. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W sierpniu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Piotr Koziołkiewicz
Pan Kamil Krzeszowski
Pan Wojciech Kukla
Pan Konrad Kukulski
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Mateusz Łukomski
Pan Tomasz Malinowski
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Tomasz Piasek
Pan Bartosz Pisarski
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pani Elżbieta Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Michał Szymanek
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Dawid Żabiński
Certus Investment
Ek-Miro Mirosław Cierpich
Poland TSI
Łącznie otrzymaliśmy 5 643,95 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>