Autor: Arkadiusz Sieroń
Wersja PDF, EPUB, MOBI

  • Skala zatrudnienia na umowy cywilnoprawne nie jest tak duża, jak twierdzi się często w debacie publicznej.
  • Większość zatrudnionych w ten sposób posiada umowy cywilnoprawne, które odpowiadają charakterowi ich zatrudnienia.
  • Umowy cywilnoprawne są atrakcyjne ekonomicznie dla obu stron ze względu na niższe obciążenia pozapłacowe i wyższą elastyczność.
  • Alternatywą pracy na umowę cywilnoprawną nie jest praca na umowę o pracę, lecz bezrobocie lub praca w szarej strefie.
  • Rozwiązaniem problemu maskowania umowy o pracę umowami cywilnoprawnymi nie jest zwiększanie obciążeń fiskalnych umów cywilnoprawnych, lecz redukcja klina podatkowego oraz liberalizacja prawa pracy.
  • Im bowiem sztywniejsze prawo pracy i wyższa ochrona przed zwolnieniem, tym wolniejsza kreacja nowych miejsc pracy i niższa pewność zatrudnienia.
  1. Wprowadzenie

Temat umów cywilnoprawnych wraca od czasu do czasu do debaty publicznej, ostatnio przy okazji wyborów i przebicia się do mediów partii Razem, której jednym z naczelnych postulatów jest „ukrócenie procederu powszechnego zatrudnienia na śmieciówkach”. Czy rzeczywiście zatrudnienie na umowach cywilnoprawnych to podstawowy problem polskiego rynku pracy, z którym trzeba walczyć poprzez podniesienie pozapłacowych obciążeń tych umów? W niniejszym artykule postaramy się odpowiedzieć na te pytania, zaczniemy jednak od oszacowania, ile rzeczywiście osób pracuje na umowach cywilnoprawnych.

  1. Polska krajem bez etatu?

Przeciwnicy umów cywilnoprawnych wskazują często na najwyższy udział osób pracujących na umowy inne niż umowa o pracę na czas nieokreślony w całej Unii Europejskiej. Rzeczywiście, w 2014 r. aż 28,4 proc. pracujących posiadało tego typu kontrakty[1]. Trzeba jednak zauważyć, że wynika to z wysokiego odsetka osób pracujących na umowę o pracę na czas określony (do tego trzeba doliczyć także samozatrudnionych), które — nie licząc terminowego charakteru kontraktu — zapewniają takie same prawa pracownicze co umowa na czas nieokreślony. Na umowach cywilnoprawnych, wokół których skupia się uwaga opinii publicznej, pracowało w 2012 r. wyłącznie 1,35 mln osób. Wygląda na sporo, ale chodzi o zaledwie 8,65 proc. pracujących[2]. Do podobnych wniosków dochodzi Narodowy Bank Polski w swoim ostatnim Badaniu ankietowym rynku pracy (s. 18):

Niestandardowe umowy o pracę są względnie rzadkim typem relacji pracodawca — pracownik. Przeciętnie ok. 70% pracowników ma umowę o pracę na czas nieokreślony. Wśród pozostałych dominują standardowe umowy o pracę, tyle że na czas określony. Umowy cywilnoprawne z osobami fizycznymi lub za pośrednictwem indywidualnych działalności gospodarczych należą do rzadkości w przemyśle, a w usługach stanowią łącznie ok. 10% kadr zaangażowanych w działalność przedsiębiorstwa w danym roku.

Co więcej, nie wszystkie z tych umów są naprawdę „śmieciowymi” (jeżeli już musimy operować tym nienaukowym określeniem), czyli takimi umowami cywilnoprawnymi, które maskują w rzeczywistości stosunek pracy. Kontrole Państwowej Inspekcji Pracy wykazały, że w 2014 r. tylko 15 proc. ze skontrolowanych umów cywilnoprawnych zostało zawartych w warunkach charakterystycznych dla stosunku pracy[3]. Wykonanie dość prostej operacji matematycznej pozwala na stwierdzenie, że na „oszukanych” umowach cywilnoprawnych pracuje zaledwie 1,3 proc. zatrudnionych.

Zatem wbrew panice medialnej kreślącej obraz Polski jako kraju bez etatu, za to pełnego wyzyskiwanych pracowników, zdecydowana większość Polaków bądź pracuje na umowę o pracę, bądź na umowy cywilnoprawne, co jednak odpowiada charakterowi ich zatrudnienia. Niektórzy przeciwnicy zatrudniania na tego rodzaju umowy zapominają najwyraźniej o zmianach, jakie zaszły od czasu industrialnego kapitalizmu XIX w., kiedy — jak zauważa Olgierd Sroczyński w swoim artykule — „od trwałości i ochrony stosunku pracy zależał byt niewykwalifikowanego robotnika fabrycznego, dysponującego tylko jednym czynnikiem produkcji — pracą”. Obecnie większość zatrudnionych pracuje w usługach, których specyfika powoduje, że trwałość i ochrona pracy nie są tak istotne jak kiedyś. Istniejące trendy w gospodarce wydają się też zwiększać zakres posiadanych przez pracowników czynników produkcji. Nowe technologie internetowe oraz modele biznesowe w ramach tzw. ekonomii współdzielenia umożliwiają czerpanie dochodu nie tylko z pracy najemnej, ale także z posiadanych przez siebie aktywów, takich jak samochody (np. poprzez Ubera) czy nieruchomości (np. poprzez Airbnb).

  1. A może to umowa o pracę jest „śmieciowa”?

Choć problem nadużywania umów cywilnoprawnych przez pracodawców jest rozdmuchiwany przez media, warto zastanowić się nad tym, skąd on wynika. Tylko bowiem wtedy będzie można nakreślić właściwą reformę rynku pracy. Odpowiedź jest prosta: za wyborem umów cywilnoprawnych decydują względy ekonomiczne. Ze względu na wysokie obciążenia pozapłacowe związane z umową o pracę oraz relatywnie sztywne prawo pracy, z którym związany jest ogrom biurokracji i wymogów (jak np. obowiązek podawania przyczyny zwolnienia), umowy cywilnoprawne są atrakcyjne z ekonomicznego punktu widzenia dla pracodawców, ale także dla pracowników — przy tym samym wynagrodzeniu brutto, pracownicy posiadający umowy cywilnoprawne otrzymują wyższe wynagrodzenie netto. Porównanie (uproszczone) kosztu pracy oraz wynagrodzenia netto przy różnych formach zatrudnienia w 2015 r. dla przeciętnego wynagrodzenia brutto w drugim kwartale 2015 r. przedstawia poniższy wykres.

Wykres 1: Wynagrodzenie netto oraz koszty pracy przy różnych formach zatrudnienia w 2015 r. przy wynagrodzeniu brutto w wysokości 3854,88 zł

Źródło: Opracowanie własne na podstawie kalkulatora wynagrodzeń portalu Bankier.pl

Jak widać, umowy te są szczególnie korzystne finansowo w przypadku zatrudniania uczniów i studentów do 26 roku życia, którzy nie podlegali wtedy ubezpieczeniom społecznym i zdrowotnym. Można zadać teraz pytanie, który typ umowy jest rzeczywiście „śmieciowy”, jeżeli już musimy posługiwać się tego typu mętnymi pojęciami[4].

Nie można także zapominać, że umowy cywilnoprawne — ze względu na swoją elastyczność — są atrakcyjne dla osób, które z różnych względów wolą preferować pracę w niepełnym, elastycznie kształtowanym wymiarze godzin. Dlatego zapewne kobiety oraz osoby uczące się i deklarujące pracę w niepełnym wymiarze godzin częściej pracują w ramach umów cywilnoprawnych[5].

Nawiasem pisząc, chyba nikogo nie zaskoczy fakt, że istnienie dualnego rynku pracy w Polsce (polegającego na tym, że część osób pracuje na umowy o pracę na czas nieokreślony, zaś część na pozostałe formy zatrudnienia) wynika do pewnego stopnia z wcześniejszych, zbyt nieśmiałych reform deregulacyjnych, które — ze względu na presję związków zawodowych — w mniejszym stopniu liberalizowały segment umów o pracę na czas nieokreślony niż segment umów terminowych (umów cywilnoprawnych oraz umów o pracę na czas określony)[6].

Zamiast dojść zatem do prawidłowego wniosku, że działania służące minimalizacji nieprawidłowego wykorzystania elastycznych form zatrudnienia powinny być ukierunkowane na liberalizację ochrony zatrudnienia oraz redukcję pozapłacowych kosztów pracy, przeciwnicy wyższych płac netto odwracają kota ogonem i domagają się zwiększenia pozapłacowych kosztów stosowania umów cywilnoprawnych. Jednak taka urawniłowka jest absurdalna z ekonomicznego punktu widzenia (choć niestety nie z punktu widzenia wiecznie niezaspokojonego Ministerstwa Finansów), ponieważ jeśli przedsiębiorcy nie będą mogli ze względów ekonomicznych dłużej oferować pracy na umowę cywilnoprawną, nie będą jej oferować w ogóle. To w końcu wysokie obciążenia pozapłacowe etatu oraz sztywne prawo pracy skłoniły niektórych pracodawców do stosowania umów cywilnoprawnych, zatem wzrost oskładkowania tych ostatnich nie wpłynie na wzrost zatrudnienia). Potrzebna jest redukcja kosztów związanych z zatrudnianiem na etat, nie wzrost obciążenia fiskalnego umów cywilnoprawnych.

  1. Umowy cywilnoprawne albo bezrobocie i szara strefa dla młodych

Alternatywą pracy na umowę cywilnoprawną nie jest zatem praca na umowę o pracę. Alternatywą pracy na umowę cywilnoprawną jest bezrobocie lub praca w szarej strefie. Wynika to częściowo z tego, że na umowy cywilnoprawne zatrudniani są przede wszystkim młodzi ludzie o relatywnie niskim doświadczeniu, a więc i o względnie niskiej produktywności. Ponieważ zatrudnienie początkującego (czy w ogóle nowego) pracownika wiąże się z wyższym ryzykiem, pracodawcy będą preferować tańsze i elastyczniejsze umowy cywilnoprawne, zwłaszcza na początku zatrudnienia. Potwierdza to poniższy wykres, pokazujący udział pracowników zatrudnionych na umowy cywilnoprawne w różnych grupach wiekowych. Im starsza grupa wiekowa, tym niższy odsetek osób pracujących na umowy cywilnoprawne[7]. Jak widać, rodzaj zawieranej umowy jest skorelowany z wiekiem i rosnącym doświadczeniem zawodowym[8].

Wykres 2: Udział zatrudnionych na umowy cywilnoprawne w 2014 r. w zależności od grupy wiekowej

Źródło: Opracowanie własne na podstawie raportu „Polski rynek pracy — aktywność zawodowa i struktura wykształcenia” (s. 32)

Wydaje się zatem, że statystyki dotyczące formy zatrudnienia — podobnie do statystyk na temat nierówności dochodowych — nie uwzględniają dynamiki społecznej, czyli tego, że umowy cywilnoprawne stanowią często pomost dla młodych ludzi między bezrobociem a innymi formami zatrudnienia (albo pomost między etatem u poprzedniego pracodawcy i etatem u nowego pracodawcy). Według Diagnozy społecznej 2013 praca na umowy czasowe oraz cywilnoprawne istotnie zwiększa szansę późniejszego zatrudnienia na czas nieokreślony w porównaniu do osób bezrobotnych lub nieaktywnych zawodowo: „alternatywą dla nietrwałych form zatrudnienia jest pozostawanie bezrobotnym, co zmniejsza szanse na lepszą i stabilniejszą pracę w przyszłości”[9].

Nie wiemy, jaka jest naukowa definicja „śmieciowości”, ale podejrzewamy, że brak pracy albo praca w szarej strefie są bardziej „śmieciowe” od umów przewidzianych w Kodeksie cywilnym.

  1. Pewność miejsca pracy czy pewność zatrudnienia?

Przeciwnicy umów cywilnoprawnych pragną zlikwidować przewagę ekonomiczną tychże nie poprzez wzrost korzyści płynących dla uczestników rynku pracy z umów o pracę, lecz ze zwiększenia oskładkowania i opodatkowania umów cywilnoprawnych[10]. Jako uzasadnienie podają na ogół dwa argumenty.

Pierwszy odwołuje się do braku lub niepełnego opłacania składek emerytalnych przez pracowników zatrudnionych na umowy cywilnoprawne, co ma skutkować dla nich niższą emeryturą w przyszłości[11]. Tego argumentu — ze względu na zmiany prawne opisane w przypisie nr 11 — nie będziemy szczegółowo omawiać. Możemy jedynie zwrócić uwagę na kilka kwestii: a) część zatrudnionych w ten sposób pracuje także na umowę o pracę; b) przyszłe korzyści płacenia składek emerytalnych są dość niepewne (ze względu na charakter państwowego systemu emerytalnego), zaś bieżące korzyści z posiadania (lepiej płatnej) pracy jak najbardziej wymierne; c) niektórzy mogą preferować samodzielne oszczędzanie na emeryturze; d) porównuje się ponownie osobę pracującą na umowę cywilnoprawną nieopłacającą (w pełni) składek emerytalnych z pracownikiem etatowym odkładającym na emeryturę zamiast z osobą bezrobotną bądź zatrudnioną w szarej strefie, która nie płaci w ogóle żadnych składek.

Drugi argument — na którym chcemy się skupić — dotyczy mniejszej ochrony zatrudnienia osób pracujących na umowach cywilnoprawnych[12]. Jest to, oczywiście, prawda. Luźniejsze regulacje są jednym z czynników skłaniających pracodawców do zatrudniania na umowy cywilnoprawne (swoją drogą, dlatego wzrost oskładkowania umów-zlecenie nie zlikwiduje całkowicie motywacji do jej stosowania zamiast umowy o pracę[13]). Raz jeszcze moglibyśmy wskazać tutaj na tzw. błąd Nirwany — tj. porównywanie obecnej sytuacji zatrudnionych na umowy cywilnoprawne z wyidealizowanym obrazem całego społeczeństwa pracującego na etacie (na potrzeby przykładu, akceptujemy założenie, że jest to lepsza dla wszystkich forma pracy) zamiast porównywanie z bezrobotnymi czy pracującymi w szarej strefie, którzy nie posiadają właściwie żadnej ochrony zatrudnienia.

Ale zostawmy to i zastanówmy się, na jakim bezpieczeństwie na rynku pracy nam powinno zależeć. Związki zawodowe i lewicujący publicyści opowiadają się za ochroną miejsc pracy, jednak zapominają jakoś zawsze dopowiedzieć, że wyższa ochrona przed zwolnieniem wiąże się nieodwołalnie z niższą pewnością zatrudnienia. Im bardziej są bowiem chronione istniejące miejsca pracy, tym wolniej powstają nowe. Ochrona zatrudnienia zwiększa gwarancje obecnego zatrudnienia, ale jednocześnie zniechęca przedsiębiorców do tworzenia nowych miejsc pracy, ponieważ w przypadku konieczności redukcji zatrudnienia będą oni zmuszeni ponosić dodatkowe koszty wynikające z regulacji procesu zwolnień przez Kodeks pracy[14]. Ponieważ ochrona zatrudnienia siłą rzeczy dotyczy osób posiadających aktualnie pracę, nie obejmuje zaś poszukujących pracy, występuje tendencja do umacniania pozycji insiderów, co prowadzi do narastania presji płacowej obniżającej popyt na pracę, zwłaszcza na pracę osób młodych o relatywnie niskiej produktywności[15].

Nie powinno zatem zaskakiwać, że państwa o relatywnie niewielkim stopniu ochrony zatrudnienia (np. USA) charakteryzują się generalnie niższą stopą bezrobocia, w tym przede wszystkim niższą stopą bezrobocia długookresowego, w porównaniu do krajów o wyższym stopniu ochrony zatrudnienia (np. większość państw członkowskich UE). Przeciętny okres poszukiwania pracy w Polsce wynosi 12,8 miesięcy (dane BAEL na drugi kwartał 2015 r.), podczas gdy w Stanach Zjednoczonych trwa on 6 miesięcy (dokładniej rzecz ujmując, 26,3 tygodnia — dane Bureau of Labor Statistics na wrzesień 2015 r.). Nie trzeba dodawać, że długookresowy charakter bezrobocia jest wyjątkowo niekorzystny, ponieważ długie pozostawanie bez pracy negatywnie odbija się na umiejętnościach zawodowych oraz na morale i postawach społecznych i sprzyja uzależnieniu się od świadczeń społecznych.

  1. Podsumowanie

Nie jest prawdą, że Polska to kraj bez etatu, w którym miliony osób pracują na umowach „śmieciowych”. W rzeczywistości problem maskowania stosunku pracy poprzez umowy cywilnoprawne — według oficjalnych szacunków — dotyka jedynie 1,35 proc. zatrudnionych. Tego typu praktyki nie wynikają z wrodzonej chciwości i złośliwości pracodawców, lecz z wysokich obciążeń pozapłacowych zatrudniania na umowę o pracę i niskiej elastyczności umowy o pracę. Rozwiązaniem problemu jest oczywiście redukcja klina podatkowego — zwłaszcza tego dotykającego osób najmniej zarabiających — oraz liberalizacja prawa pracy, nie zaś zwiększanie obciążeń fiskalnych umów cywilnoprawnych, co może wyłącznie zwiększyć stopę bezrobocia pośród młodych ludzi, a w najlepszym przypadku wepchnąć ich do szarej strefy.

 

Rysunek: Jerzy Krzętowski – wykorzystano za zgodą autora

 

Podobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj redakcję IM. Dzięki Twojej darowiźnie opublikujemy więcej wartościowych komentarzy, tłumaczeń i innych ciekawych tekstów.

 

[1] Eurostat, „Employees with a contract of limited duration (annual average)”, 2015, http://ec.europa.eu/eurostat/tgm/table.do?tab=table&init=1&language=en&pcode=tps00073&plugin=1, data dostępu: 30.10.2015 r.

[2] Arak P., Lewandowski P., Żakowiecki P., „Dual labour market in Poland — proposals for overcoming the deadlock”, „IBS Policy Paper”, nr 1, 2014, s. 4. Według raportu „Polski rynek pracy — aktywność zawodowa i struktura wykształcenia” opublikowanego przez Polską Agencję Rozwoju Przedsiębiorczości w ramach Bilansu Kapitału Ludzkiego, na umowy cywilnoprawne pracowało w 2014 r. 7,8 proc. zatrudnionych (s. 32). Z kolei według Diagnozy społecznej 2013 (s. 125) jedynie ok. 2 proc. osób pracujących w 2013 r. świadczyło pracę wyłącznie w oparciu o umowy cywilnoprawne.

[3] W 2012 r. było to 9 proc.

[4] Choć do tego typu badań należy podchodzić z ostrożnością (deklaracje nie zawsze odzwierciedlają prawdziwe preferencje wyrażane w działaniu), według CBOS-u większość osób (53 proc.) utrzymujących się z umów cywilnoprawnych deklaruje zadowolenie z tej formy zatrudnienia, a gdyby miały wybór i mogły mieć umowę o pracę z odpowiednio niższą pensją, wynikającą z dodatkowych składek, to 59 proc. z nich wolałoby zarabiać tyle, co obecnie i pozostać na umowie cywilnoprawnej.

[5] Zob. wspomniany już raport „Polski rynek pracy — aktywność zawodowa i struktura wykształcenia” (s. 33-36).

[6] Zob. Wojciechowski W., „Jak ograniczyć w Polsce liczbę umów na czas określony i wzmocnić tempo rozwoju gospodarki?”, Analiza FOR, nr 7, 2011.

[7] Wyjątkiem jest grupa 55+, w której malejący trend się załamuje. Wynika to prawdopodobnie z zakazu zmiany warunków pracy i zwolnienia pracowników zatrudnionych na umowy na czas nieokreślony, którym pozostaje nie więcej niż 4 lata do osiągnięcia uprawnień emerytalnych. Taki zakaz zwiększa koszty etatu i sprawia, że praca na umowy cywilnoprawne stają się jeszcze bardziej atrakcyjna.

[8] Diagnoza społeczna 2013 również potwierdza występowanie związku między rodzajem zawieranej umowy a wiekiem i doświadczeniem zawodowym. Wśród osób w wieku poniżej 25 lat umową o pracę na czas nieokreślony posiadało w 2013 r. około 20 proc. pracujących, jednak wraz z wiekiem następuje „stabilizacja warunków zatrudnienia”: w grupie wiekowej 25-34 już 55 proc. wśród mężczyzn i 52 proc. wśród kobiet jest zatrudnionych na czas nieokreślony.

[9] Szanse zatrudnienia na czas nieokreślony po dwóch latach w przypadku osoby nieaktywnej zawodowo wynosiły w 2013 r. 1,9 proc.; w przypadku osoby bezrobotnej — 10,8 proc., zaś w przypadku osoby pracującej na umowy cywilnoprawne, krótkookresowe oraz na okres próbny — 27,6 proc. Zob. Diagnoza społeczna 2013.

[10] Gwoli ścisłości, partia Razem postuluje objęcie umów cywilnoprawnych prawem o płacy minimalnej i ustanowieniem jej na poziomie wyższym niż w przypadku umowy o pracy. Nie wydaje się, aby dalsze zwiększanie płacy minimalnej było dobrym pomysłem (zwłaszcza że nie jest ona zróżnicowana regionalnie, w wyniku czego wywiera znacznie silniejszy negatywny wpływ na zatrudnienie w regionach o relatywnie niskich wynagrodzeniach w porównaniu do Warszawy). Jak bowiem wykazali Kamińska oraz Lewandowski w artykule „The Effects Of Minimum Wage on a Labour Market with High Temporary Employment” (IBS Working Paper, nr 7, 2015), w latach 2002-2013 przeciętnie 116 tysięcy osób rocznie traciło pracę w Polsce na skutek podwyżek płacy minimalnej, z czego 39 proc. to osoby poniżej 30. roku życia.

[11] Umowy o dzieło nie są w ogóle oskładkowane. Umowy-zlecenie do końca br. są objęte składką emerytalną, ale w ograniczonym stopniu (wyłącznie jeżeli jest jedynym tytułem ubezpieczenia, ponadto osoba, która osiąga dochody z dwóch lub więcej umów zlecenia, podlega obowiązkowym ubezpieczeniom jedynie z tytułu jednej z tych umów). Od 1 stycznia 2016 r. zostanie zwiększona podstawa oskładkowania umów-zleceń do wysokości minimalnego wynagrodzenia za pracę, niezależnie od liczby umów.

[12] Nawiasem pisząc, Polska w 2013 r. charakteryzowała się wyższym stopniem ochrony zatrudnienia w porównaniu do średniej dla krajów należących do OECD. Wskaźnik prawnej ochrony zatrudnienia na czas nieokreślony (ang. protection of permanent workers against individual and collective dismissals) wyniósł 2,39 w przypadku Polski, podczas gdy średnia dla państw członkowskich OECD kształtowała się na poziomie 2,29 (im niższy wskaźnik, tym bardziej elastyczne przepisy). Polska posiadała również bardziej restrykcyjne regulacje dotyczące ochrony zatrudnienia na czas określony. Wskaźnik prawnej ochrony zatrudnienia na czas określony (ang. regulation on temporary forms of employment) wyniósł dla Polski 2,33, podczas gdy średnia dla krajów należących do OECD — 2,08 — zob. OECD, The OECD indicators on Employment Protection Legislation 2013, 2013 http://www.oecd.org/els/emp/EPL-timeseries.xlsx, data dostępu: 2.11.2015 r.

[13] Oskładkowanie umów-zleceń w przypadku, gdy ktoś posiadał więcej niż jedną taką umowę, nie pomoże także, oczywiście, ofiarom nadużywania kontraktów cywilnoprawnych — zob. interesujący artykuł Anny Czepiel pt. „Nowa ustawa nie pomoże pracującym bez etatu”.

[14] Dodajmy jeszcze, że ochrona zatrudnienia jest tak naprawdę iluzoryczna. Ostatecznie sprowadza się ona do trzymiesięcznego okresu wypowiedzenia. Jak trafnie zauważa prof. Tyrowicz w niezwykle ciekawym wywiadzie dla „Kultury Liberalnej”, „etat to gwarancja z datą przydatności do spożycia na trzy miesiące”. Niepewność jest nieodłączną cechą gospodarczej rzeczywistości, w tym rynku pracy, przed którą nie da się uciec.

[15] Kwiatkowski E., Włodarczyk P., „Wpływ prawnej ochrony zatrudnienia na rynek pracy w warunkach negatywnego szoku ekonomicznego”, Gospodarka Narodowa, rok LXXX/XXI, nr 11-12, listopad-grudzień, 2012, s. 11; Bentolila S., Dolado J. J., „Labour flexibility and wages: lessons from Spain”, Economic Policy, vol. 9, nr 18, Centre for Economic Policy Research, 1994.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Osobliwym zadaniem ekonomii jest pokazanie ludziom jak mało w istocie wiedzą o tym, co w ich mniemaniu da się zaprojektować. Friedrich von Hayek
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W maju wsparli nas:
Pan Łukasz Angowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Steve Harwatek
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Andrzej Krzeptowski-Sabała
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Konrad Kukulski
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pan Dawid Megger
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Mateusz Musielak
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Krzysztof Nowak
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Łukasz Pappelbon
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jacek Rusiecki
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Piotr Szewc
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Stowarzyszenie Libertariańskie
Łącznie otrzymaliśmy 4 003,56 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>