Autor: Mateusz Machaj
Wersja PDF

Poniżej przedstawiamy wersję roboczą rozdziału trzeciego działu trzeciego „Przedsiębiorczość w praktyce” podręcznika do przedsiębiorczości, opracowywanego w ramach projektu „Wolna przedsiębiorczość”. Tekst zostanie poddany skrupulatnemu opracowaniu redakcyjno-korektorskiemu, dlatego na obecnym etapie prosimy przede wszystkim o uwagi merytoryczne, dotyczące między innymi klarowności wywodu, poprawności rozumowania, łatwości języka czy trafności przykładów etc.

giełdy#inwestowanie #niepewny zysk #fundusze inwestycyjne #inwestowanie indeksowe

W rozdziale dowiesz się:

  • O inwestowaniu osobistego kapitału
  • O inwestowaniu w różne fundusze inwestycyjne
  • O inwestowaniu indeksowym
  • O inwestowaniu w bardziej egzotyczne instrumenty

Pierwszą podstawową lekcję inwestowania zawsze powinno się zacząć od ostrzeżenia: na inwestowaniu można stracić pieniądze. Jeśli masz awersję do ryzyka i będziesz bardzo przeżywał poniesione straty, to lepiej zrezygnować z inwestowania na rynku giełdowym. Przed ryzykiem nie ma ucieczki, bowiem podstawowa zasada inwestowania brzmi zawsze: tam, gdzie możliwe są zyski, tam równie możliwe są straty. Jeśli jakaś inwestycja kusi nas wysoką szansą zwrotu, to musimy pamiętać, że proporcjonalnie do tego istnieje po drugiej stronie ryzyko straty. Nie ma bezpiecznych inwestycji. I taka jest naturalna prawda o mechanizmie rynkowym — jeśli istnieje na rynku jakieś oczywiste i jednoznacznie niepodważalne źródło wysokiego zysku dla inwestora, to najczęściej znika szybko ze względu na zainteresowanie inwestorów. Ta teza odnosi się zresztą do wszelkich osób, które sugerują, że w jakiejś działalności drzemią olbrzymie zyski. Jeśli rzeczywiście drzemią i jest to absolutnie pewne, to sami powinni byli już dawno swoje pieniądze tam zainwestować.

Inwestowanie w celu osiągnięcia znacznych zysków to miecz obusieczny, który może nam dać dużo siły, ale może nas też bardzo skrzywdzić. Klasycznym przykładem niech będzie na przykład spółka Gant, o której było bardzo głośno w Polsce przez ostatnie lata. Zaczynała jako spółka prowadząca sieci kantorów, by następnie przekształcić się w spółkę inwestującą na rynku nieruchomości. Pierwotnie ewolucja tej spółki była bardzo imponująca. Jej akcje można było kupić za mniej niż złotówkę, by sprzedać je parę lat później nawet za ponad sto złotych. O tak imponującej stopie zwrotu marzy wielu inwestorów. Jednocześnie ta sama spółka z powodu rozmaitych błędów inwestycyjnych na rynku nieruchomości zbankrutowała. Oznacza to, że znaleźli się zapewne inwestorzy, którzy kupili jej akcje po sto złotych, a dzisiaj zostali z niczym.

Dlatego zanim podejmiemy jakiekolwiek decyzje inwestycyjne, to musimy kilkanaście, a nawet kilkadziesiąt razy sobie na serio powiedzieć: „mój kapitał może przepaść, mogę go stracić”. Jest to teza szczególnie ważna dla osób, które mają czasem pomysły, żeby nie tylko inwestować swoje, ale i pożyczone pieniądze. A to już jest szczególnie niebezpieczne, bo możemy skończyć z długami, które będziemy spłacać do końca życia.

Przed jakimi opcjami inwestycyjnymi stoi w Polsce drobny inwestor chcący zainwestować swoje oszczędności?

Punktem wyjścia jest zawsze baza, którą jest nasza waluta. Jako inwestorzy mieszkający w Polsce zainteresowani będziemy stopami zwrotu wyrażonymi w złotych. Jest to o tyle ważne, że czasem możemy spotkać się z ofertami inwestycyjnymi w kawę, metale szlachetne, ropę itd., które mówią o wzroście ich ceny na przykład o 30%. Gdy jednak bliżej się przyjrzymy takiej inwestycji, to może się okazać, że w złotych ten wzrost ceny wyniósł tylko kilkanaście procent (a 30% dotyczyło wycenie w innej walucie). Innymi słowy, w wypadku wielu inwestycji (także nieraz kredytów hipotecznych) — zwłaszcza w zagraniczne instrumenty finansowe lub w surowce kwotowane w dolarze, inwestor musi uwzględnić ryzyko kursowe.

Co możemy zrobić ze złotymi? Możemy je trzymać w skarbonce lub schowane pod materacem, jeśli uważamy, że wkrótce może dojść do gospodarczej zapaści. W normalnych czasach jednak złote trzymamy w bankach na lokatach albo inwestujemy w obligacje państwowe (pożyczamy pieniądze państwu). Obydwie formy inwestycji odznaczają się niewielkim ryzykiem (choć i banki i rządy czasami bankrutują). Jednakże stopy zwrotu na obligacjach i lokatach bankowych są niewielkie, choć prawie pewne. Jeśli zależy nam na wyższych stopach zwrotu, możemy pomyśleć o innych inwestycjach, ale, jak wspomniano wyżej, za cenę większego ryzyka.

Możemy inwestować pieniądze w obligacje korporacyjne, czyli niejako pożyczenie pieniędzy prywatnym firmom. Stopy zwrotu na takich obligacjach są zauważalnie wyższe aniżeli stopy zwrotu na papierach rządowych czy lokatach. Idzie jednak za tym niebezpieczeństwo, czego świadectwem niech będzie wspomniana spółka Gant. Kilka lat przed bankructwem wyemitowała obligacje korporacyjne oprocentowane kilka procent wyżej niż lokaty. Dla wielu wydawało się to bezpieczną inwestycją. Skończyło się bankructwem firmy, w trakcie którego posiadacze obligacji odzyskali ledwie około 20 proc. włożonego kapitału.

Obligacje państwowe i korporacyjne to tak zwane instrumenty dłużne, czyli są w zasadzie pożyczką dla podmiotu, który otrzymuje pieniądze. Są czymś innym niż akcje, które są instrumentami udziałowymi, czyli takimi, które pozwalają na władanie danym przedsiębiorstwem. W wypadku obligacji otrzymujemy odsetki od pożyczonych pieniędzy. W wypadku kupowania akcji możemy zarabiać na dwa sposoby. Pierwszy, gdy firma zaczyna przynosić zyski — wtedy część z nich może wypłacać akcjonariuszom w postaci tak zwanej dywidendy. Drugi to, gdy wartość akcji spółek wzrasta ze względu na sukcesy inwestycyjne (zjawisko szczególnie widoczne przy spółkach technologicznych jak Amazon, czy Facebook). Wtedy możemy sprzedać akcję za więcej niż kupiliśmy. Warto przy tym pamiętać, że sam wzrost ceny akcji, choćby i o kilkaset procent, nie oznacza dla nas jeszcze faktycznych zysków, dopóki tych akcji nie sprzedamy. Wielu amatorsko inwestujących uznaje, że wzrost ceny jest już dla nich zyskiem, a to błąd. Zysk będzie dopiero wtedy, gdy akcje sprzedamy, czyli de facto wycofamy się z inwestycji i nie będziemy chcieli ryzykować dalszego trzymania akcji.

Możemy również inwestować pieniądze w typowe fundusze inwestycyjne, które zrobią to za nas. Mogą to być fundusze inwestujące mniej lub bardziej ryzykownie. Istnieją fundusze, które inwestują większość środków w obligacje („stabilne”), albo w akcje („agresywne”), albo trochę w jedno i drugie („zrównoważone”).W praktyce jednakże możemy pieniądze inwestować samemu. Jest to rada, która stosuje się do zainteresowanego inwestora, który jest gotów śledzić losy spółek i jednocześnie analizować ich dane, by odgadywać przyszłe ceny na rynku.

Wbrew pozorom osoby mniej zaznajomione z rynkiem również mogą bezpośrednio inwestować pieniądze — i to bez udziału funduszy inwestycyjnych. Ciekawą alternatywą jest tak zwane inwestowanie indeksowe, w konkretny indeks giełdowy. W Polsce główny indeks giełdowy to WIG (Warszawski Indeks Giełdowy; WIG20 to był indeks dwudziestu największych spółek, WIG30 to indeks trzydziestu największych spółek, mWIG40 to indeks średnich spółek, czyli czterdziestu największych po 20 zakwalifikowanych do WIG20 etc.). Indeks wylicza się matematycznie jako średnią z cen konkretnych spółek notowanych na giełdzie. Jeśli wzrasta, to oznacza, że giełda ma się przeciętnie lepiej (nawet jeśli niektóre spółki zbankrutowały). Jeśli spada, to znaczy, że na giełdzie przeważają negatywne nastroje. Na czym polega wobec tego inwestowanie indeksowe? Na stworzeniu takiego portfela, który naśladuje indeks. Na przykład jeśli w indeksie WIG20 spółka PKN Orlen stanowi 10%, to tyle procent naszej kwoty inwestujemy w akcje PKN Orlen. Analogicznie postępujemy z pozostałymi składowymi indeksu. W ten sposób dywersyfikujemy nasz portfel na wzór indeksu giełdowego. I jeśli wierzymy, że giełda będzie rosnąć, to zarobimy na tym pieniądze. Jeśli widzimy złe czasy na horyzoncie, to możemy się wycofać.

Niektóre fundusze mogą również oferować inwestycje w konkretne egzotyczne rynki jak już wspomniane inwestycje w ryż, kawę, zboże, złoto, srebro. To mogą być ciekawe opcje inwestycyjne, lecz musimy pamiętać o tym, że te inwestycje potrafią być bardziej skomplikowane, niż nam się wydaje. Jednym z przykładów może być fundusz, który przekonuje klientów do inwestowania w niego, ponieważ inwestuje w metale szlachetne. W praktyce jednak złoto może wzrosnąć o kilkadziesiąt procent, a fundusz może ponieść straty. Dlaczego? Ponieważ fundusz najpierw zbiera polskie złote od klientów, a następnie zmienia je na walutę obcą (np. funty, lub dolary), co już niesie ze sobą jakieś koszty. Następnie inwestuje je w spółki wydobywcze, które wcale nie muszą zarabiać na wzrostach cen (mogą być na przykład bardzo zadłużone, albo mieć już podpisane kontrakty na daną cenę sprzedaży). W świetle tego przykładu warto zapamiętać, że inwestowanie w jakiekolwiek fundusze inwestycyjne jest zawsze powierzaniem pieniędzy komuś z wiarą w to, że będzie w stanie trafnie je dla nas zaalokować.

Kolejną opcją inwestycyjną na rynku mogą być nieruchomości. Przy sprawdzaniu opłacalności inwestycji w nieruchomość zawsze ważna jest ocena rynku pod kątem wynajmu. Dotyczy to zarówno kogoś, kto kupuje mieszkanie jako inwestycję, jak i kogoś, kto kupuje je dla siebie. Trzeba jednak zdawać sobie sprawę, że i tu nic nie jest gwarantowane. Możemy mieć problem ze znalezieniem najemcy, możemy też mieć problem z niepłacącym najemcą, którego trudno usunąć (w Polsce prawo chroni niepłacących najemców, co jest jedną z przyczyn braku tanich mieszkań na wynajem). Z inwestycji mieszkaniowej trudno się wycofać (poprzez znalezienie kogoś, kto od nas mieszkanie odkupi). Poza tym z kupne mieszkania wiążą się duże koszty transakcyjne (opłaty prawne), a sama wartość mieszkań może także spadać po wcześniejszych dużych wzrostach, co pokazało szczególnie pierwsze dziesięciolecie dwudziestego pierwszego wieku.

Dla osobistego kapitału opcją są zawsze inwestycje indywidualne, na przykład spółki akcyjne, które nie są notowane na giełdach, albo jakieś konkretne lokalne projekty (np. obiecujące sklepy lokalne, restauracje). One podobne jak nieruchomością są mniej płynnymi inwestycjami (trudniej się z nich wycofać). Inną opcją, którą lubią się zajmować początkujący inwestorzy jest spekulowanie na rynku walutowym, czyli tak zwanym forexie, gdzie próbujemy zgadywać przyszłą wartość kursów różnych walut. Ten rynek może kusić szansami na duże wzrosty, ale jest mocno nieprzewidywalny i do tego podatny na osiąganie dużych strat.

Trzeba zawsze jednak pamiętać o najważniejszym: posiadanie konkretnego kapitału nie daje żadnej, ale to żadnej gwarancji osiągnięcia zysku w przyszłości. To podstawowa zasada inwestowania i jednocześnie powtarzana przez nas podstawowa lekcja ekonomii teoretycznej o przedsiębiorczości: kapitał sam z siebie nie generuje i nie ma zapewnionych żadnych zysków. Kapitał sam automatycznie się nie pomnaża.

 

Ramka: Żadna inwestycja nie gwarantuje nam osiągnięcia zysków z zainwestowanego kapitału. Zawsze musimy być świadomi ryzyka, które się wiąże z inwestowaniem i godzić się z tym, że możemy stracić część naszych pieniędzy, a w ekstremalnych przypadkach nawet całość.

Zadania:

  • Jaka jest podstawowa zasada inwestowania kapitału?
  • Na czym polega inwestowanie w fundusze inwestycyjne na rynku?
  • Czym jest dywidenda?
  • Czym jest inwestowanie indeksowe?

 

2 odpowiedzi na „Machaj: Rozdział 3.3 podręcznika „Wolna przedsiębiorczość” – Inwestowanie osobistego kapitału”

  • Na początek może uwaga, że nie czytam ostatnio na bieżąco rozdziałów podręcznika z cz. 2 i 3 a zawartość 1 części już zapomniałem. Wiec jeśli pojawia się zarzut, że czegoś brakuje, być może jest to opisane gdzie indziej w książce. Ale do meritum…

    Przede wszystkim opisane tutaj inwestycje to inwestycje w instrumenty finansowe, fundusze, waluty lub surowce/kruszce. Natomiast inwestowanie (również osobistego kapitału) to pojęcie szersze – Robinson Crusoe inwestuje w budowę sieci, student inwestuje we własną edukacje itp. Więc być może należałoby bardziej doprecyzować tytuł rozdziału.

    Jak wiemy z prac Rothbarda inwestycja w obligacje państwowe, gdzie spłata zobowiązania jest finansowana przy pomocy państwowego przymusu wobec obywateli, jest wątpliwa moralnie. Być może przydała by się wzmianka o tym stanowisku.

    Dla przedsiębiorcy dużo bardziej interesującą kwestią niż inwestowanie posiadanego kapitału, jest raczej pozyskiwanie kapitału na rozwój firmy. Tutaj oprócz giełdy są inne możliwości, np. fundusze Venture Capital, czy … crowdfunding 🙂

    • Dziękuję. Rozdział jest w zasadzie typowo pod podstawę programową. Dlatego są tu inwestycje w sensie węższym.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Nie istnieje coś takiego jak darmowe obiady. Milton Friedman
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W sierpniu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Piotr Koziołkiewicz
Pan Kamil Krzeszowski
Pan Wojciech Kukla
Pan Konrad Kukulski
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Mateusz Łukomski
Pan Tomasz Malinowski
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Tomasz Piasek
Pan Bartosz Pisarski
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pani Elżbieta Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Michał Szymanek
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Dawid Żabiński
Certus Investment
Ek-Miro Mirosław Cierpich
Poland TSI
Łącznie otrzymaliśmy 5 643,95 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>