Autor: Hans-Hermann Hoppe
Źródło: lewrockwell.com
Tłumaczenie: Tomasz Kłosiński
Wersja PDF

Artykuł opublikowany pierwotnie w 2001 r.

bibliografiaOto obowiązkowe lektury na temat anarchokapitalizmu, który może także być nazywany ładem naturalnym, anarchią prywatnej własności, uporządkowaną anarchią, radykalnym kapitalizmem, społeczeństwem prawa prywatnego lub społeczeństwem bezpaństwowym. Celem niniejszego artykułu nie jest stworzenie wyczerpującej listy pozycji. W istocie uwzględnione zostały tutaj jedynie dzieła w języku angielskim, które są obecnie w druku, bądź w przygotowaniu. Należy pamiętać, że sugestie są mile widziane, zwłaszcza w „Sekcji IV: Pisma pokrewne”.

  1. Murray N. Rothbard i austro-libertarianizm

Na szczycie każdej listy dotyczącej anarchokapitalizmu musi znaleźć się nazwisko Murray’a N. Rothbarda. Nie byłoby mowy o żadnym ruchu anarchokapitalistycznym bez Rothbarda. Jego prace zainspirowały i zdefiniowały myślenie nawet takich libertarian, jak na przykład Robert Nozick, którzy znacząco odeszli od myśli Rothbarda, czy to metodologicznie, czy też merytorycznie. Wszystkie prace Rothbarda są istotne dla przedmiotu anarchokapitalizmu, ale centralne znaczenie mają:

  • „Etyka wolności”, najbardziej kompleksowe przedstawienie i obrona libertariańskiego kodeksu praw, jakie dotychczas powstało. Zakorzeniona w tradycji prawa naturalnego oraz jego rozumowaniu aksjomatyczno-dedukcyjnym. Rothbard wyjaśnia pojęcia praw człowieka, samoposiadania, pierwotnego zawłaszczenia, umowy, agresji oraz kary. Ukazuje brak możliwości moralnego uzasadnienia dla państwa, oraz obala argumenty wybitnych libertariańskich zwolenników ograniczonego etatyzmu, takich jak Ludwig von Mises, Friedrich A. von Hayek, Isaiah Berlin oraz Robert Nozick.
  • W „O nową wolność” Rothbard stosuje abstrakcyjne zasady libertarianizmu do rozwiązywania bieżących problemów państwa opiekuńczego. Jak bezpaństwowe społeczeństwo zapewni takie dobra, jak edukacja, pieniądze, ulice, policja, sądy, obrona narodowa, ubezpieczenia społeczne, ochrona środowiska itd.? Tutaj znajdziecie odpowiedzi.
  • „Interwencjonizm, czyli władza a rynek” jest najbardziej wszechstronną teoretyczną analizą nieefektywności i kontrproduktywnych skutków wszelkich możliwych form interwencji rządowych w rynek, od kontroli cen, przymusowych karteli, przepisów antymonopolowych, licencji, ceł, po przepisy prawa pracy zabraniające pracy dzieci, patenty, czy wszelkie formy opodatkowania (włączając w to propozycje Henry’ego George’a   dotyczące podatku jedynego od gruntów).
  • „Egalitaryzm jako bunt przeciw ludzkiej naturze” jest wspaniałą kolekcją esejów Rothbarda o filozoficznych, ekonomicznych i historycznych aspektach libertarianizmu, począwszy od wojny i rewolucji, do wyzwolenia kobiet i dzieci. Rothbard ukazuje swój dług intelektualny względem Ludwiga von Misesa i austriackiej szkoły ekonomii (prakseologii) oraz względem Lysandera Spoonera, Benjamina Tuckera oraz anarchoindywidualistycznej filozofii politycznej. Ten zbiór jest najlepszym wprowadzeniem do myśli Rothbarda i jego programem badawczym nad libertarianizmem.
  • Czterotomowa praca pt. „Conceived in Liberty” to obszerna praca historyczna o kolonialnej Ameryce i roli jaką odegrały w niej libertariańskie ruchy i idee.
  • Dwutomowe magisterium „An Austrian Perspective on the History of Economic Thought” śledzi rozwój libertariańskiej myśli ekonomicznej i filozoficznej na przestrzeni epok.
  • Irrepressible Rothbard” zawiera zachwycający libertariański komentarz do zagadnień politycznych, społecznych i kulturowych, napisany podczas ostatniej dekady życia Rothbarda.
  • Justin Raimondo napisał wnikliwą biografię Rothbarda pt. „Murray N. Rothbard: An Enemy of the State” (polskie tłumaczenie pt. „Przeciw państwu. Życie Murraya Rothbarda” jest przygotowane przez Stowarzyszenie Libertariańskie).

Austro-libertariańska tradycja stworzona przez Rothbarda jest kontynuowana przez Hansa-Hermanna Hoppe. W dziele Demokracja — bóg który zawiódł” Hoppe przychylnie porównuje monarchię względem demokracji, ale krytykuje obydwa ustroje, jako etycznie i ekonomicznie nieefektywne, opowiadając się za ładem naturalnym z konkurencyjnymi dostawcami bezpieczeństwa i ubezpieczeń. Rewiduje fundamentalne, ortodoksyjne interpretacje historyczne i rozpatruje centralne pytania strategii libertarian.

„Ekonomia i etyka własności prywatnej” Hoppego zawiera aksjomatyczną obronę zasady samoposiadania i pierwotnego zawłaszczenia: każdy opowiadający się przeciw tym zasadom uczestniczy w performatywnej i praktycznej sprzeczności.

The Myth of National Defense” jest z kolei zbiorem esejów międzynarodowego zespołu badaczy nauk społecznych, dotyczący relacji między państwem a wojną, oraz możliwości nieetatystycznej obrony własności: przez ochotnicze milicje, najemników, partyzantkę, ubezpieczeniowe agencje ochrony, etc.

  1. Alternatywne podejścia do anarchokapitalizmu

Poniżsi autorzy dochodzą do podobnych wniosków, ale docierają do nich na inne sposoby i w innym stylu. Chociaż podejście Rothbarda i Hoppego odwołuje się do prawa naturalnego i prakseologii, istnieją także utylitarni, deontyczni, empirystyczni, historycystyczni, pozytywistyczni i po prostu eklektyczni obrońcy anarchokapitalizmu.

The Structure of LibertyRandy’ego E. Barnetta jest znakomitym omówieniem wymagań liberalnego/libertariańskiego społeczeństwa z punktu widzenia prawnika i teoretyka prawa. Pod silnym wpływem F. A. von Hayeka, Barnett używa terminu „policentryczny porządek konstytucyjny” na określenie anarchokapitalizmu.

The Enterprise of LawBruce’a L. Bensona jest najbardziej wyczerpującym empiryczno-historycznym studium nad anarchokapitalizmem. Benson dostarcza obfite dowody empiryczne na poparcie tezy o sprawnym funkcjonowaniu prawa i porządku wytwarzanego przez rynek. Kontynuacja tej pracy, zatytułowana „To Serve and Protect”, również godna jest polecenia.

The Machinery of FreedomDavida D. Friedmana przedstawia utylitarne argumenty przemawiające za anarchokapitalizmem: zwięzłe, łatwe w lekturze, z wieloma zastosowaniami: od edukacji po ochronę własności.

Anthony de Jasay preferuje deontyczne podejście do etyki. Jego pisarstwo — w „The State”, w „Choice, Contract, Consent” oraz w doskonałej kolekcji esejów „Against Politics” — jest teoretyczne, bazuje na ekonomii neoklasycznej i teorii gier. Genialna krytyka teorii wyboru publicznego i ekonomii konstytucyjnej oraz koncepcji minarchizmu.

„Rynek i wolność” Morrisa i Lindy Tannehillów ma wyraźnie randowski posmak. Autorzy jednakże stosują propaństwowe argumenty Ayn Rand na poparcie przeciwnych, anarchistycznych wniosków. Jest to znakomita, choć dość często pomijana, analiza funkcjonowania konkurencyjnych producentów bezpieczeństwa (ubezpieczycieli, sędziów rozjemczych itd.).

III. Prekursorzy współczesnego anarchokapitalizmu

Współczesny ruch anarchokapitalistyczny ma kilku wybitnych prekursorów z XIX i początku XX w. Choć niepozbawione braków — jak kwestia własności ziemi w nurcie reprezentowanym przez Herberta Spencera, lub teoria pieniądza i odsetek w nurcie reprezentowanym przez Spoonera i Tuckera — poniższe pozycje pozostają niezastąpione i niemające sobie równych (wykaz ten jest chronologiczny i systematyczny, a nie alfabetyczny).

Przełomowy artykuł Gustave’a de Molinari z 1849 r. pt. „Produkcja bezpieczeństwa” stanowi prawdopodobnie największy wkład we współczesną teorię anarchokapitalizmu. Molinari przekonuje, że monopol jest zły dla konsumentów, również w przypadku monopolu na ochronę. Domaga się konkurencji w dziedzinie produkcji bezpieczeństwa, tak jak w każdej innej gałęzi produkcji.

Social Statics” Herberta Spencera jest wybitnym filozoficznym omówieniem praw naturalnych w tradycji Johna Locke’a. Spencer broni prawa do ignorowania państwa. Ponadto mocno polecane są jego „Zasady etyki”.

Auberon Herbert był uczniem Spencera. W książce „The Right and Wrong of Compulsion by the State” rozwija spencerowską ideę prawa równej wolności do jej logicznego, spójnego, anarchokapitalistycznego końca. Herbert jest ojcem libertariańskiego woluntaryzmu.

Lysander Spooner był XIX-wiecznym amerykańskim prawnikiem i teoretykiem prawa. Nikt kto czytał jego esej „Konstytucja bez autorytetu”, opublikowany w „The Lysander Spooner Reader”, nigdy więcej nie spojrzy na rząd tym samym wzrokiem. Spooner roznosi w pył ideę umowy społecznej.

Zwięzła historia myśli anarchoindywidualistycznej i związanego z nią ruchu w XIX-wiecznej Ameryce, ze szczególnym uwzględnieniem Spoonera i Tuckera, zawarta została w „Men Against the StateJamesa J. Martina.

Franz Oppenheimer był lewicowym anarchistą i niemieckim socjologiem. W „The State” czyni on rozróżnienie pomiędzy ekonomicznymi (pokojowymi i produktywnymi) a politycznymi (przymusowymi i pasożytniczymi) środkami pozyskiwania majątku oraz wyjaśnia, że państwo jest narzędziem dominacji i wyzysku.

Albert J. Nock był pod wpływem Franza Oppenheimera. W „Państwo – nasz wróg” wyjaśnia antyspołeczną, drapieżną naturę państwa i kreśli ostre rozróżnienie pomiędzy rządem, jako dobrowolnie uznanym autorytetem, a państwem. Prace Nocka wpłynęły na Franka Chodorova, który następnie wpłynął na młodego Murraya Rothbarda. W „Fugitive Essays”, zbiorze prorynkowych i antypaństwowych komentarzy politycznych i ekonomicznych, Chodorov atakuje opodatkowanie jako grabież.

  1. Pisma pokrewne

Choć niezwiązane bezpośrednio z tematem anarchokapitalizmu i napisane przez mniej radykalnych libertarian, a nawet przez autorów spoza kręgu libertariańskiego, poniższe pozycje są nieocenione dla dogłębnego zrozumienia wolności, ładu naturalnego i państwa.

The Costs of War”, pod redakcją Johna V. Densona, to zbiór esejów wybitnej grupy libertariańskich i paleokonserwatynych uczonych z różnych dziedzin, który demaskuje agresywną naturę państwa. Prawdopodobnie najbardziej antywojenna książka kiedykolwiek wydana. Polecam również zbiór  tekstów Densona pt. „Reassessing the Presidency” o rozrastaniu się władzy państwowej.

Secession, State, and LibertyDavida Gordona to zbiór esejów współczesnych filozofów, ekonomistów i historyków w obronie prawa do secesji.

Tom I „Law, Legislation, and Liberty” Friedricha A. von Hayeka jest ważnym studium o „spontanicznej” ewolucji prawa, różnicy między prawem a ustawodawstwem, oraz rozróżnieniu prawa prywatnego od prawa publicznego.

„Traktat o władzy” Bertranda de Jouvenel to znakomity opis rozwoju władzy państwowej, z wieloma ważnymi spostrzeżeniami dotyczącymi roli arystokracji jako obrońcy wolności i masowej demokracji jako promotora władzy państwa. Pokrewna i również godna polecenia jest jego praca pt. „Sovereignty”.

„Rozprawa o dobrowolnej niewoli” autorstwa Étienne de La Boétie to klasyczne, XVI-wieczne studium źródła władzy rządowej. La Boétie pokazuje, że władza państwa opiera się wyłącznie na „opinii” publicznej. Wynika z tego, że każde państwo może się rozpaść — natychmiastowo i bez żadnej przemocy — po prostu ze względu na zmianę w opinii publicznej.

Napisane przez Bruno Leoniego „Freedom and the Law” jest wcześniejszym — i pod pewnymi względami lepszym — omówieniem tematów podobnych do tych dyskutowanych przez Hayeka. Leoni obrazuje prawo rzymskie jako raczej odkrywane przez niezależnych sędziów, a nie dekretowane czy ustanawiane przez władze centralne — a tym samym podobne do angielskiego prawa zwyczajowego.

Robert Nisbet, „The Quest for Community” (opublikowane wcześniej pod bardziej konkretnym tytułem „Community and Power”) wyjaśnia ochronną funkcję instytucji społecznych pośredniczących między jednostkami a państwem, oraz tendencję państwa do osłabiania i niszczenia tych instytucji, w celu pozyskania całkowitej kontroli nad wyizolowaną jednostką.

Journal of Libertarian Studies to interdyscyplinarny kwartalnik założony przez Murraya N. Rothbarda i obecnie redagowany przez Hansa-Hermanna Hoppego, który jest nieodzownym źródłem informacji dla każdego poważnego badacza libertarianizmu i anarchokapitalizmu.

Poniższe artykuły opublikowane w JLS bezpośrednio dotyczą anarchokapitalizmu:

28 odpowiedzi na „Hoppe: Bibliografia anarchokapitalizmu opatrzona komentarzem”

  • Anarchokapitalizm jest jak jednorożec. Piękne zwierze, pobudza wyobraźnię, tyle tylko … że nie istnieje. Nie istnieje, nie istniało I nie może istnieć – prawa biologii (i nauk społecznych). Jak ktoś jednak tego nie rozumie i zechce wprowadzać anarchokapitalizm na ziemiach polskich (bo nie w Polsce – przypominam, że w anarchokapitaliźmie państwa nie istnieją), to mam tylko jedną prośbę: wprowadźmy anarchokapitalizm wtedy, gdy już wszyscy wokół go wprowadzą. Polska XVIII wieku była dosyć blisko ideałów anarchokapitalistycznych (praktyczny zanik państwa, prywatne wojska silniejsze od państwowego, państwowe sądownictwo, ale każdy sam sobie musiał wyegzekwować jego wyroki), a jak się to skończyło, to wszyscy wiemy. Chyba, że ktoś ma jakieś pozytywne praktyczne historyczne przykłady? Somalia? Dziś tam chyba rządzą islamiści? Tylko nie piszcie proszę o plemionach będących na etapie myślistwa-zbieractwa!
    Precz z anarchokapitalizmem! Niech żyje państwo minimum! Państwo, gdzie ludność dzięki wolnemu rynkowi się bogaci, ale to bogactwo jest chronione przed wewnętrznymi i zewnętrznymi rabusiami. Państwo z silną armią, policją i sprawiedliwymi sądami.

    • Idąc tym tropem nie da się ukryć, że państwo minimum jest jak jednorożec. Piękne zwierze, pobudza wyobraźnię, tyle tylko … że nie istnieje. Nie istnieje, nie istniało i nie może istnieć – prawa biologii (i nauk społecznych) 😉 I jeśli Polska XVIII wieku była dosyć blisko ideałów anarchokapitalistycznych, to była w sumie równie blisko ideałów państwa minimum 🙂

      • Obecnie sprinterzy biegają 100 m w 9,5 sekundy. Ja sobie wymarzyłem, żeby biegali w 9,0 – być może to niemożliwe. Ale w takim razie jest tym bardziej niemożliwe, by biegali w 7,0, jak wy anarchokapitaliści, byście chcieli. Anarchokapitaliści, których zresztą bardzo lubię, serdecznie pozdrawiam i życzę Wesołych Świąt.

      • Idea anarcho-kapitalizmu jest jak jednorożec, państwo minimum nie. Dlaczego ? Ponieważ takowe istniało – USA w XIX wieku. Można się sprzeczać, czy dziś Liechtenstein czy Monako nie są takimi państwami minimum. Generalnie, zarówno ja, jak i ekstremalny liberał Korwin-Mikke nie wyobrażamy sobie funkcjonowania ,,ładu naturalnego”, ponieważ ogólne prawo, egzekwowane poprzez sądy muszą być państwowe. Armia też jest wskazana, ale dla większych państw, i jak najbardziej państwowa, ze względów głównie geopolitycznych. Następna ważna rola to reprezentacja danego kraju/narodu (Polaków, Niemców, Francuzów, itp.) na arenie międzynarodowej.
        __
        Gdy zapanuje anarchia (albo niech będzie – anarcho-kapitalizm) ZAWSZE tak będzie, że władzę nad ,,tym wszystkim” przejmie ktoś silniejszy od pozostałych. Sam fakt, że w przeszłości nie istniało ŻADNE takie… zgrupowanie ludzi (bo przecież nie ,,państwo”) pokazuje, że taki system nie ma racji bytu. Warto też wspomnieć, że świat, w którym żyjemy nie znosi próżni, zwłaszcza próżni politycznej – prędzej czy później ktoś by zapanował nad takim zgrupowaniem ludzi, w których nikt nie rządzi.

        • Przed wiekiem 18 nie istniała współczesna liberalna demokracja i mało kto wyobrażał sobie jej istnienie.

          Czy może Pan sprecyzować, co oznacza sformułowanie „sądy muszą być państwowe”? W jakim sensie „państwowe”? Że musi ich dostarczać „państwo”, jeśli dobrze rozumiem. Chodzi o monopolistę prawnego na danym terenie? Ale czy jakieś konkretne państwo? Jak duży ten teren? Czy musi to być państwo narodowe? Czy może to być właśnie państwo miasto na wzór Liechtensteinu i Monako? Bo jeśli tak, to śmiem twierdzić, że taka propozycja ma więcej wspólnego z anarchokapitalizmem niż z państwem minimum.
          Co więcej, stan anarchii prawnej istnieje obecnie na arenie międzynarodowej między państwami, które się nie zabijają. Przydałoby się stworzyć taki ład społeczny, w którym takie podmioty traktują się jak Francja i USA, a nie Francja i ISIS. W tym tkwi sedno problemu, a nie w tym, żeby mieć jednego szefa wszystkich szefów, ultymatywnego światowego monopolistę prawnego, prawda?

          @ Sariusz – a czy ja jestem anarchokapitalistą? 🙂 Ja tylko pytam. Wesołych Świąt! 🙂

          • „Sariusz – a czy ja jestem anarchokapitalistą?” No, akurat w tej dyskusji, broni Pan anarchokapitalizmu jak lew. Tak czy siak w obecnej sytuacji spór między anarchokapitalistami a zwolennikami państwa minimum przypominają spory w sowieckim gułagu między zwolennikami mienszewików a zwolennikami carskiej monarchii. Mogli sobie dyskutować (po cichu), ale rąbać drzewo każdy musiał równo. Niech państwo polskie przestanie najpierw wydobywać w naszym imieniu węgiel, budować baseny, stadiony, lotniska i opery etc. etc. etc. itd. itp. to potem się będziemy kłócić, czy potrzebne są sądy, policja, czyli w ogóle państwo.

        • „Gdy zapanuje anarchia (albo niech będzie – anarcho-kapitalizm) ZAWSZE tak będzie, że władzę nad ,,tym wszystkim” przejmie ktoś silniejszy od pozostałych.” Właśnie o to mi chodzi – to jest sedno problemu.

          • To jest to co najwyżej stwierdzenie, że obrona w danej jednostce administracyjnej wymaga istnienia monopolu naturalnego, jednego dostawcy. Co tak naprawdę nie kłóci się z tezami anarchokapitalizmu. Pana stwierdzenie może po prostu oznaczać, że miasta muszą być prywatne i wewnątrz posiadać strukturę sądowniczą wynikającą z monopolu naturalnego. Wszystko, co Pan napisał, jest jak najbardziej do pogodzenia z tezami AK.

        • Nie było w XIX wieku, bo już w XIX założono FED (po kilku próbach) oraz generalnie rząd Stanów Zjednoczonych (ten federalny, centralny) rósł w siłę (powoli, ale stopniowo).
          Nie ma czego i nigdy nie będzie czegoś takiego jak „minimalny rak”, bo komórki rakowe zawsze dążą do ekspansji. To tylko kwestia czasu. Zmiana takiego stanu rzeczy wymagałaby zmiany ludzkiej natury.
          Dlatego anarchia lepiej kanalizuje „zło” ludzkiej natury niż jeden rząd centralny nie wiadomo jak bardzo minimalny by od początku nie był. A zresztą polecam poczytać Alberta J. Nocka. On dementuje te szlachetny mity założenia St. Zj.

          • Jedyny powód dla którego rząd federalny USA rozrastał się tak wolno przez tak długi czas, to fakt, że nie miał możliwości rozrastania się szybciej. Dość długo rząd federalny nie kontrolował pogranicza, a więc jego baza podatkowa była względnie mobilna i z łatwością mogła mu zwiać, gdyby ten zdecydował się ją obciążać daninami zbyt radykalnie wysokimi. USA to produkt spontanicznego osiedlania się przybyszów z Europy, w dużej mierze na terenach dziewczych (lub pół-dziewiczych, uwzględniając Indian). Liberalizm tamtego amerykańskiego społeczeństwa (czy mówiąc ściślej społeczeństw) to produkt jego (ich) powstania i rozwoju, a nie, jak lubią mniemać konserwatyści, owoc mądrych decyzji polityków-liberałów. Tak Konstytucja USA, jak i mentalność jej autorów to pośredni produkt anarchii, w której osiedlały się poprzednie generacje najambitniejszych Europejczyków.

    • To prawda, że społeczeństwo anarchistyczne nie jest stabilną równowagą współpracy społecznej, bo jest permanentnie zagrożone wyłonieniem się struktur państwowych lub państwopodobnych (mafie, służby, loże 😀 ). Niemniej państwo minimalne również nie stanowi stabilnego ekwilibrium, gdyż jest pod wpływem dokładnie tych samych sił społecznych (dążenia do osiągnięcia władzy, aby użyć jej w celach redystrybucyjnych [na marginesie, nakłady na sądy, policję i wojsko mają również charakter redystrybucyjny, choć liberałowie lubią kłamać, że tak nie jest]), a więc jest permanentnie zagrożone niepohamowanym rozrostem ponad minimum do którego dążą liberałowie. Prawdę mówiąc wygląda na to, że wolne społeczeństwo zawsze i wszędzie jest strukturą dramatycznie niestabilną, a więc z konieczności tymczasową. Jako liberalny ideał uporządkowana anarchia jest z definicji lepsza i sprawiedliwsza niż państwo minimum, ale w praktyce zarówno jedno, jak i drugie jest niewykonalne (przynajmniej w tych warunkach społecznych). W praktyce, prawdopodobnie jedyne co możemy osiągnąć, to racjonalizacja i spowalnianie rozrostu tego, co mamy.

    • Polskę w XVIII wieku nazwałbym anarchofeudalizmem, któremu do (anarcho)kapitalizmu daleko (np. nie było równości praw, z 80% ludności-chłopi-nie było wolnych, etc.)…

  • Polska XVIII wieku nie była dosyć blisko ideałów anarchokapitalistycznych bo po 1) nie było w niej kapitalizmu, po 2) anarchizm zarezerwowany był dla kilku procent górnej warstwy społeczeństwa, a wszystkich innych poganiano batem. Skończyła jak skończyła nie przez to, że zawiódł wolny rynek tylko przez dyktaturę zaściankowego klasostanu szlacheckiego – elity kompradorskiej. W tym względzie lepszy był oświecony zamordyzm zachodnich absolutyzmów niż złota wolność dla rządzących (nie ma się czym chwalić, bo niezależnie od kraju grupa trzymająca władzę zawsze ma najlepiej) a kajdany dla pozostałych.

    • Otóż to, pięknie powiedziane. Mi się wydaje, że jakiekolwiek dywagowanie o ładzie społecznym sprzed czasów masowej produkcji i rewolucji przemysłowej, to jak rozmawianie o myśli technicznej w czasach Fenicjan. Zupełnie inne czasy, całkowicie inne realia. Prawie niczego nie da się przeszczepić między tymi gruntami.

    • No, ale szlachta utrzymywała ten zamordyzm nie za pomocą aparatu państwa, bo ten praktycznie nie funkcjonował, ale za pomocą siły, w razie czego wspartej pomocą sąsiedzką i prywatnymi wojskami magnatów (czyli, jak to chyba nazywają anarchokapitaliści — „prywatnymi agencjami ochrony”). Potwierdza to moją i mamby tezę, że w anarchii biorą górę po prostu silniejsi. Jak napisał mamba: „Gdy zapanuje anarchia (albo niech będzie – anarcho-kapitalizm) ZAWSZE tak będzie, że władzę nad ,,tym wszystkim” przejmie ktoś silniejszy od pozostałych. ” Czyli magnateria przejęła władzę bo była silniejsza od chłopów pańszczyznanych.
      I dopiero potrzebne były PAŃSTWA (tyle, że ościenne), żeby ten zamordyzm zlikwidować.

      • Rezerwa Federalna jest prywatna korporacją, ale nie funkcjonuje w warunkach konkurencyjnych. Podobnie szlachta mogła dysponować prywatnymi siłami, ale była spadkobiercą przedkapitalistycznych stosunków własnościowych-społecznych. To jest jak sądzę element kluczowy w wypowiedziach Pana Mateusza i Nornika a nie koniecznie obrona akapu. Henry Ford był silniejszy od swoich robotników, ale funkcjonował już w systemie w którym jego siła była zależna od tego czy w sposób pośredni (poprzez zdanie się na gusta mniejszych) odda im w dysponowanie swoje środki produkcji. Chodzi tylko o to, żeby zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy akapu nie szukali na siłę analogii w historii.

        P.S nie jestem akapem

      • Ale taka przedkapitalistyczna anarchia to trochę inna historia niż proponowana utopia anarchokapitalistyczna proponowana na miejsce już obecnego państwa. Sytuacja społeczna i kulturowa jest radykalnie inna po prostu. Uważam, że z tego powodu jakiekolwiek analogie są zawsze chybione, w każdą stronę. Nie przesądzam tym samym na korzyść którejkolwiek z opcji. Po prostu uważam, że tego typu argumenty są nieadekwatne.

        • XVIII wiek to nie są już jakieś czasy przedhistoryczne.Proszę mnie poprawić, jeśli się mylę, bo powiem szczerze, że jakoś wybitnie oczytany w temacie nie jestem, ale wydaje mi się że sednem idei AK jest coś takiego: wprowadzamy anarchię, to rozwinie się kapitalizm (i. to taki, że ho, ho!). Następnie kapitaliści będą sobie wynajmować prywatne „agencje ochrony”, które będą ich i ten super kapitalizm bronić. No więc na ziemiach polskich w XVIII wieku niewątpliwie była anarchia. Praktycznie bez podatków, organy państwa nie działają. Tworzono też rzeczywiście „agencje ochrony” – szlachta wynajmowała ekonomów i czeladź, magnateria regularne prywatne wojska. No i te agencje ochrony gnębiły i eksploatowały chłopów pańszczyźnianych. A kapitalizm jakoś nie powstał. Natomiast w tym samym czasie dwa tysiące kilometrów dalej (i w „tym samym klimacie”) – w Anglii – kapitalizm się rozwinął – najszybciej w swoich dziejach. W Anglii, gdzie było silne państwo, które z jednej strony chroniło wolność słabszych, z drugiej zapewniało ochronę prawną kontraktów a z trzeciej chroniło przed agresją zewnętrzną.
          No ale to są najwyraźniej nieuzasadnione historyczne analogie. Tyle, że anarchokapitaliści to by najchętniej przyszli na „gotowe”, tam gdzie kapitalizm już jest, bo rozwinął się pod tą straszną opresją państw. Ale ja bym wolał, żeby najpierw pokazali, jak i gdzie kapitalizm działał bez ochrony państwa. A oni nie potrafią pokazać i mówią wtedy o nieuzasadnionych historycznych analogiach – bardzo wygodne.

          • Bardzo wygodne jest również z Pana strony pominięcie fragmentu o treści „P.S nie jestem akapem”.

          • Nie wiem co to sa czasy przedhistoryczne, wiem za to co to są czasy przedkapitalistyczne. Jest to również XVIII w Polsce. Hernando de Soto ocenia, że przejście Anglii z merkantylizmu do konkurencyjnego kapitalizmu miało miejsce ok 1830r kiedy po raz pierwszy przybysze z prowincji – stanowiący zarzewie problemów społecznych wieków poprzednich – otrzymują prawo do prowadzenia działalności gospodarczej w mieście. Prawo do prowadzenia spółek z.o.o to dopiero lata 60te XIXw. Przechodzenie od merkantylizmu do systemów kapitalistycznych trwa długo i to w czasach kiedy RP nie było już na mapach.

            Adam Heydel w „Historii doktyn ekonomicznych” piszę że w XVIII w Polsce co prawda nie było merkantylizmu, ale polityka gospodarcza prowadzona była z myślą o rolnictwie i interesach stanowych więc nie doszło tu do ideowej rewolucji świadczącej o powstaniu wspomnianych wcześniej kapitalistycznych (miejsko-przemysłowych) a nie stanowych/merkantylistycznych stosunków społecznych.

            Z mojej strony tyle.

          • Stosując taką definicję „anarchii” musielibyśmy uznać, że to, w czym dzisiaj żyjemy, to nadal anarchia 🙂 Nie sądzę natomiast, by poważny anarchokapitalista twierdził, że anarchia prowadzi do kapitalizmu z automatu. Kapitalizm to wynalazek osiemnastowieczny, ma dopiero dwieście lat. A anarchia jest stara jak człowiek i była w różnych wersjach z różnych skutkiem testowana. Sądzę natomiast, że te historyczne testy nie pomogą nam odpowiedzieć na pytanie, czy anarchia w ogóle może pasować do współczesnego społeczeństwa, które jest bardziej zindywidualizowane, laickie, bezklasowe, masowe, mobilne itd. niż kiedyś. Czasy są tak mocno inne, że historia może być pomocna, ale nie w tak dużym wymiarze, jak niektórzy sądzą.

        • Kto jest zdaniem Pana Doktora autorem najlepszej krytyki anarchokapitalizmu?

  • Dodałbym jeszcze, że ważna praca Herberta Spencera „Jednostka wobec państwa” (jest polskie wydanie) również wpłynęła na A.J. Nock’a.

    Dodałbym jeszcze kilka innych prac, które nie kojarzą się z anarchkapitalizmem, ale wspierają „twardy” libertariański punkt widzenia (i również są dostępne po polsku):
    Berman Harold, Prawo i rewolucja
    Fuller Lon, Moralność prawa
    Ridley Matt, O pochodzeniu cnoty

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Można powiedzieć bez obawy o przesadę, że inflacja jest niezastąpionym środkiem militaryzmu. Bez niej skutki, jakie wojna wywiera na zamożność społeczeństwa, zaczynają być odczuwalne dużo szybciej i bardziej boleśnie. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W marcu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Czajkowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Kasper Fiszer
Pan Michał Gojny
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Mateusz Krzysztof
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Paweł Pasternak
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Paweł Stefaniak
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Szymon Truszczyński
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Łącznie otrzymaliśmy 3 766,62 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>