Autor: Mateusz Machaj
Wersja PDF, EPUB, MOBI
ubera

Pozwól mi nakarmić mój lud

Wespazjan (według Swetoniusza)

Kilka dni temu doszło w Polsce do ataku na samochody kierowców Ubera. Napastnicy wylewali na ich pojazdy śmierdzącą ciecz. Warto zdać sobie sprawę z tego, że takowe siły społeczne — prowadzące niejednokrotnie do wandalskich zachowań — nie są niczym nowym w historii ludzkości. W gruncie rzeczy są znane już od setek lat i od setek lat utrzymywały bardzo niski poziom życia gospodarczego.

Przełomy gospodarcze i opór na przykładzie młocarni

Młocka to sposób oddzielania ziaren od reszty zboża. Bardzo mozolny proces, który wymagał pracy długiej, męczącej i rozciągniętej w czasie od zimy do wiosny. Zaangażowane w niego pośrednio były również kobiety, ciężko pracujące, by wykarmić pracujących po wiele godzin mężczyzn, oraz dzieci robiące za kurierów i tragarzy. W pewnym momencie doszło do przełomu — ktoś wynalazł młocarnię, czyli urządzenie składające się z rozmaitych części, które pozwalały na oddzielenie mechaniczne ziaren od reszty zboża. Nagle zatrudnienie w tej części rolnictwa można było zredukować o ponad 90%.

Wbrew temu, co wielu się wydaje i wbrew obrazowi malowanemu w podręcznikach historii, postęp ten dokonał się nie dlatego, że ktoś 150 lat wcześniej wymyślił system patentowy. Postęp ten dokonywał się, ponieważ siły społecznego oporu przeciw niemu były zbyt słabe, by go zatrzymać. Od osiemnastego wieku wykształciła się w społeczeństwie wyodrębniona klasa przedsiębiorcza, która w pogoni za zyskiem gotowa była implementować rozmaite innowacje w swoje produkty, by je skuteczniej sprzedać (im szybciej od konkurencji tym lepiej). Bowiem, jak słusznie ktoś zauważył — innowacje są nic nie warte dopóki nie znajdzie się chętny na nie klient. Pomysł to jedno, implementacja to drugie. Wielka przemiana w Europie Zachodniej na przełomie XVIII i XIX wieku wynikała z tego, że mogło dojść do powstania klasy przedsiębiorczej, realizującej masową produkcję. Dla historyków pozostaje do wyjaśnienia, które czynniki społeczne, kulturowe, religijne, technologiczne, polityczne i prawne o tym przesądziły.

Pierwsze młocarnie napędzane siłą konną były niedokładne. Po ich uruchomieniu wymagana była dalsza praca. Oprócz tego były drogie. Dlatego w odpowiedzi na nie kolejni komercyjni producenci stawiali sobie za cel wykonywać je taniej, a także dorzucić do ich konstrukcji dodatkowe elementy, które wyłapią więcej zbożowych śmieci i jeszcze bardziej zredukują czas pracy. Kwestią czasu było również zastąpienie koni energią pochodzącą z maszyny parowej.

Wynalezienie młocarni nie było jednak powitane z entuzjazmem. Po pojawieniu się innowacji doszło do zamieszek Swing Riots, które poskutkowały luddystyczną reakcją. Celem atakujących było niszczenie maszyn. Wszak to one były główną przyczyną tego, że mnóstwo osób nie było już potrzebne w zimie do przeprowadzenia młócki (inna sprawa, że rządy nie były łaskawe dla nich, podobnie jak dzisiejsze rządy nie są łaskawe dla taksówkarzy — niestety nienawiść w obu wypadkach została skierowana w niewłaściwą stronę). Większość roboty wykonywały innowacyjne i obniżające koszty maszyny.

Mimo tego oporu ostatecznie opcja przedsiębiorcza i innowacyjna wygrała, choć na początku maszyny te rozprzestrzeniały się powoli i lokalnie. Wykonywać je mogli wysoko wyspecjalizowani eksperci, wiele gospodarstw początkowo nie było na to stać, a do tego informacja o nowym urządzeniu nie mogła się rozprzestrzeniać równie szybko co dzisiaj (pytanie, czy to właśnie nowe rozwijające się właśnie kanały przenoszenia informacji nie były decydujące dla przełomu).

Na współczesnym końcu tego procesu jest jeden rolnik siedzący w klimatyzowanym kombajnie — maszynie, która łączy w sobie o wiele bardziej zaawansowane elementy niż młocarnia (a do tego ma zestaw stereo!). Zaś zatrudnienie w rolnictwie może wynosić 5%. Nie 80% jak wieki temu, gdy czas pracy przekraczał 15 godzin na dobę dla mężczyzn i kobiet, a z przyczyn ekonomicznych dzieci musiały do nich dołączać niedługo po tym, jak zaczynały chodzić.

Wzrost gospodarczy a zmiany systemowe

Jedną z największych zagadek historii człowieka jest kwestia odpowiedzi na pytanie, dlaczego eksponencjalny wzrost rozpoczął się dopiero na przełomie XVII i XVIII wieku. Przecież wiele nowych pomysłów i nowinek technicznych było dostępnych od wieków. Rzekome wynalazki w świecie zachodnim były dawno wymyślone na dalekim wschodzie. Pierwsze maszyny parowe były znane i stosowane już w czasach starożytnych. Ich zastosowanie było jednak ograniczone do specyficznych sektorów z powodu realiów społeczno-politycznych. Jednym z pierwszych odnotowanych świadectw oporu wobec postępu technologiczno-gospodarczego są słowa Wespazjana, cesarza rzymskiego, który odrzucił ofertę jednego z wynalazców urządzeń transportowych, pozwalających zastąpić pracę ludzi. Wynalazca miał usłyszeć (zdaniem Swetoniusza) mniej więcej słowa „pozwól mi nakarmić mój lud”. W domyśle — nie mogę zastosować innowacji, która pozwoli zlikwidować miejsca pracy. Bo co wtedy się stanie, trudno przewidzieć.

Zagrażałoby to bowiem ówczesnemu ładowi politycznemu. Nie wiemy do końca, czy były to pobudki dobrotliwe (bo trzeba ludzi wyżywić), czy czysto pragmatyczne (bo inaczej będzie rewolucja i bunt mas). Pewne jest to, że ryzykowne były innowacje wprost prowadzące do zmniejszania sektorowego zatrudnienia. Stwarzały groźbę powstania nowego ładu. Dlatego niektóre innowacje były dopuszczalne (np. akwedukty), ale te radykalnie zmniejszające nakłady pracy już niekoniecznie. Wydaje się, że dobrze oddają to słowa Petera Greena:

Klasy rządzące były przestraszone, jak to mówią purytanie, że Szatan znajdzie pracę dla bezrobotnych rąk. Jedna z ważniejszych rzeczy hamujących rozwój alternatywnych źródeł energii niepolegających na sile mięśni wynikała z obawy, że mięśnie mogą zrobić powstanie, jeśli nie będą zatrudnione. Te inwencje, które stosowano i których używano w praktyce, to praktycznie rzeczy, które potrzebowały siły mięśni od początku, włącznie ze śrubą Archimedesa. Z drugiej strony, rozważmy niesamowite koło zębate Herona: nigdy nie zostało użyte. To byłaby prawdziwa konwersja mocy. Za co płacono? Ptolemeusze sponsorowali zabawki, oszukańcze sztuczki religijne w wielkich ilościach, oraz militarne eksperymenty.

Oczywiście historia ludzkości jest pisana przez setki lat bardzo różnymi czynnikami, dlatego nie sposób dokonać jednej prostej i uniwersalnej generalizacji dla wszystkich. Jestem od tego bardzo daleki, tym bardziej, że nie jestem historykiem. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że między innymi z powodu skostniałej struktury społeczno-politycznej przez wieki wiele innowacji nie mogło zostać zaimplementowanych masowo. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć fakt, że tyle nowinek technicznych istniejących długie lata nie zostało wprowadzonych w gospodarce na masową skalę, tak jak zaczęto to czynić w przeciągu ostatnich dwóch stuleci? Inteligencja i nauka już wcześniej dostarczyły niezbędnej wiedzy do masowej produkcji. Trzeba było poczekać na nową klasę społeczną, która nie cofnie się przed likwidacją żadnego miejsca pracy, by zwiększyć użyteczność konsumenta i obniżyć cenę: przedsiębiorców prześcigających w osiąganiu zysków z masowej produkcji. Bezlitosnych innowatorów, prawdziwych gospodarczych terminatorów, dla których nie ma barier dla Schumpeterowskiego twórczego niszczenia.

Postęp, Uber i tak dalej

Cała historia ogromnego wzrostu gospodarczego od wieku osiemnastego, absolutnie bezprecedensowego, przełomowego, może być tłumaczona na takich przypadkach. Sprzedawcy pierwszych młocarni przyczyniali się do masowych zwolnień ludzi. Wynalazcy pierwszych traktorów wykańczali potem zacofaną branżę młocarni. Branża telegraficzna i kolejowa wykończyła dostawców konnych. Branża samochodowa zaczęła podgryzać sprzedawców i hodowców koni. Masowa produkcja ubrań i produktów z materiałów wykończyła wielu rzemieślników. Sklepy wielkopowierzchniowe zaczęły wykańczać drobny handel, a teraz sklepy dyskontowe wykańczają sklepy wielkopowierzchniowe. Wypożyczalnie video znacznie uderzyły w branżę kinową, Netflix wykończył branżę wypożyczalni, a Napster (mimo swojej nielegalności) już dawno zapowiadał śmierć dotychczasowego przemysłu muzycznego. Wiele branż przemysłowych zostało wykończonych przez efektywny outsourcing do krajów azjatyckich. Przeniesienie miejsc pracy za granicę, gdzie taniej, nie różni się z ekonomicznego punktu widzenia niczym od zastąpienia jej efektywniejszą maszyną.

Idąc następnie przykładami współczesnymi. Dell zaczął wykańczać tradycyjnych sprzedawców komputerów z pośrednikami (wcale nie dlatego, że wydawał dużo na „badania i rozwój”, bo wydawał mniej od konkurencji; tylko dlatego że optymalizował procesy dostaw produktów klientom). Ikea w podobny sposób odniosła sukces na rynku meblarskim. Canon i inni zaczęli wykańczać Kodaka. A potem Apple i inni producenci smartfonów z aparatami fotograficznymi zaczęli wykańczać producentów aparatów cyfrowych. Portale internetowe zaczęły wykańczać papierowe gazety, a Google wykończył tradycyjnych sprzedawców reklamowych. Amazon wykańcza księgarnie na całym świecie, a Uber wykańcza branże taksówkarskie. Nowe modele biznesowe dotykają niemal każdego sektora i dotkną go prędzej, czy później. Wszak sektor bankowy również dzięki informatyzacji może redukować zatrudnienie. A jeśli ktoś myśli, że wygodnie mi pisać te słowa z pozycji nauczyciela akademickiego, to się grubo myli. Z powodu powszechności pdfów, youtube i innych narzędzi internetowych naszą branżę prędzej czy później również czeka potężna miotła. Dlatego parafrazując słowa Jeffa Bezosa, prezesa Amazonu — to nie Uber miesza w branży taksówkarskiej. To przyszłość miesza w branży taksówkarskiej. Przyszłość nadchodzi każdego dnia.

Historia jest zawsze podobna. Nagle pojawia się jakieś światło słoneczne, które jest w stanie zastąpić dotychczasowych producentów świec i zaoferować nam znacznie więcej i znacznie taniej. Kto wie — jeśli wierzyć prognozom Elona Muska (wierzącemu w możliwość przejścia w pełni na energię solarną, systematycznie taniejącą zresztą), to być może naprawdę czeka nas niedługo petycja producentów (paliw tradycyjnych) przeciwko słońcu? Chichot Bastiata zdaje się być wieczny i nieśmiertelny, a do tego stanie się, o ironio, prawdziwą historią. Już widzę te protesty i petycje o tym, że węgiel jest opodatkowany, a słońce nie.

Przy tym wszystkim należy pamiętać, że Wespazjan się mylił. Lud nie potrzebuje jego łaski. Lud nie potrzebuje jego ręki do karmienia, tak jak niewolnicy nie potrzebowali swoich panów. Bowiem postęp gospodarczy niszczy miejsca pracy w jednym sektorze, ale pozwala na ich stworzenie w innym. Choćby to miały być usługi. Nie jest to też proces o sumie zerowej. W trakcie tego procesu likwidacji i powstania nowych miejsc pracy dochodzi jednocześnie do zauważalnego postępu gospodarczego, który w skali jednego pokolenia prowadzi do kilkukrotnego wzrostu produkcji per capita, trwale i pozytywnie dotykając wszystkich klas społecznych. I tak długo jak długo nie żyjemy w Ogrodzie Edenu i nie spełnimy wszystkich naszych potrzeb, to miejsca pracy będą potrzebne. Gdy Ogród Edenu nadejdzie, bezrobocie stanie się zjawiskiem masowym i dotykającym wszystkich. Tylko wtedy nie będzie to powód do zmartwień.

Warto pamiętać, że obecna sytuacja nie oznacza końca historii. Przeciwnie. Te firmy, które dziś są innowacyjne, jutro będą zagrożone — np. Uber będzie musiał się zmienić, gdy rozpowszechnią się tanie zautomatyzowane samochody bez kierowców. Dlatego zakończmy całość wizjonerskim cytatem Jeffa Bezosa:

Firmy mają krótką długość życia […] Amazon pewnego dnia upadnie […] Nie martwię się tym, ponieważ wiem, że to nieuniknione. Firmy pojawiają się i znikają. A firmy, które świecą najjaśniej i które są najważniejsze w danej epoce, cóż — wystarczy poczekać parę dekad i znikają.

 

Podobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj redakcję IM. Dzięki Twojej darowiźnie opublikujemy więcej wartościowych komentarzy, tłumaczeń i innych ciekawych tekstów.

 

15 odpowiedzi na „Machaj: Od młocarni do Ubera i dalej”

  • Luddyści są wśród nas. Jeden nawet napisał albo miał napisać rozdział do podręcznika do przedsiębiorczości IM:
    „Jako autor popularnej książki o globalizacji opublikowanej w 2008 roku mogę jednoznacznie stwierdzić, globalizacja zaszła za daleko. Arabscy migranci niszczący Europę, globalny Uber niszczący małe rodzinne firmy taksówkowe, globalny Facebook dobijający lokalne gazety odbierając im reklamę, to przykłady globalizacji, która zaszła za daleko. I w odpowiedzi na to, pojawią się partie polityczne, które powiedzą tej globalizacji “DOŚĆ””. http://wpolityce.pl/swiat/286026-oto-do-czego-prowadzi-makrelizacja-europy-z-kazdym-zamachem-gwaltem-napascia-dokonanym-przez-arabow-europa-bedzie-sie-radykalizowac

    • O, ale zaskoczenie. Dziękuję za informację 🙂

    • Hehehe, nie mam nic przeciwko globalizacji i wolnemu handlowi. Oczywiscie wszystko w ramach rządów prawa. Niestety mamy rządy prawników i cwaniaków. Prawo powinno być respektowane, a za jego łamanie – konsekwencje dla każdego czy to jest unijny polityk (p. Merkel) czy niepismienny muzułmanin. Co do „nowych” imigrantów to posłużę się klasykami liberalizmu. Richard Cobden: „Nie dla wolnego handlu w podcinaniu gardeł”. Zresztą poczytajcie Sobie co wiktoriańscy wolnościowcy mieli do poiedzenia o muzułmanach… Albo o integracji srodowisk żydowskich o czym pisał klasyczny liberał prof. Goldwin Smith. Ale kto czyta klasyków? Cobden i jego przyjaciel Smith byli reprezentantami szkoły manchesterskiej (SM), do której czasami odwołuje się ASE. Wiem, że tacy wybitni liberałowie jak Bastiat (sympatyk SM) czy Cobden byli nazywani optymistami. Warto przeczytać ich prace,pamiętniki, przemowy.

      Libertarianom, wraz z nadchodzącymi świetami, życzę więcej sceptycyzymu.

      PS. Co do Ubera to tylko kwstia głupiej polityki RP, licencjonowania, kosztów pracy itd. O nieporozumienia wtedy łatwiej. Zawsze tak jest jak nadaje się przywileje jednej grupie… Pozdrawiam

  • W części „Postęp, Uber i tak dalej” w drugim zdaniu „Sprzedawcy pierwszych młocarni przyczyniali się [do] masowych zwolnień ludzi.

    A co do tego, że firmy mają krótką długość życia, to nie uogólniałbym, choć historia pokazuje nam, że tak to jednak przebiega. Ale nie dlatego, że tak jest i musi zawsze być, tylko dlatego, że owe firmy nie potrafią się dostosować do nowych warunków rynku. Wydaje mi się, że właśnie te wielkie firmy/korporacje stoją w lepszej pozycji do właściwego dostosowywanie się do zmian na rynku niż przedsiębiorcy, którzy dopiero wchodzą na nowo zmieniony rynek (m.in. dzięki wypracowanej pozycji na rynku, znanej marce, oraz posiadaniu dużego kapitału). Jednak krótkowzroczność i uporczywość ich decydentów, którym wydaje się, że osiągnęli nienaruszalną pozycję lidera, uniemożliwia właściwe dostosowanie się do zmian, co skutkuje powolnym „umieraniem” tych firm.

    • Trochę tak, słuszne uwagi. Dużo wynika z tego, że mocna firma staje się takim molochem i nie da się jej łatwo odgórnie przestawić (sabotaż menedżerów niższego szczebla?).

  • Czy na pewno chodzi o oddzielanie „ziaren od zboża”?

  • Co ma opisany tu rys historyczny dot. innowacji wspólnego z Uber?
    Młockarnie zastępowały ludzi automatem, co zwiększało wydajność. Dell (generalnie duże firmy) optymalizowały procesy, co zapewniło mniejsze koszty jednostkowe.

    Model biznesowy Ubera opiera się na omijaniu istniejących regulacji, dzięki czemu odpada część kosztów. Pracownik Ubera nie jest bardziej efektywny, nie ma większej niż u innych optymalizacji pracy, nie ma większej automatyzacji.

    Już lepszym porównaniem jest biznes przemytników papierosów. Odpada koszt akcyzy i na pewno też da się znaleźć wypracowane nowatorskie branżowe rozwiązania w zakresie transportu i dystrybucji.

    Artykuł powinien być oznaczony jako sponsorowany. Reklama natywna jednak obniża prestiż serwisu.

    • Ale właśnie dzięki postępowi technologicznemu – innowacjom, owe omijanie istniejących regulacji jest możliwe. Również można by uznać pominięcie centrali taksówkarskiej za pomocą aplikacji za pewny rodzaj automatyzacji – nie ma potrzeby ich utrzymywania ani potrzeby zatrudniać pracowników je obsługujących, jest to też więc pewien rodzaj optymalizacji

    • Po pierwsze, wypraszam sobie niskich lotów insynuacje o sponsorowaniu. Nie otrzymałem wynagrodzenia za tekst i nikt mi za niego nie zapłacił. Sugeruję, żeby poprosił Pan administratorów strony o usunięcie tych słów. Jaki poziom dyskusji osiągniemy, jeśli ja na Pana insynuacje odpiszę, że Pana komentarze pewnie zostały opłacone przez korporacje taksówek? Jakiż to wygodny marksistowski argument zamiast racjonalnie dyskutować komuś odpisać, że pewnie mu zapłacono. Przykro mi, ale tutaj to nie przejdzie, dzielnie walczymy z marksizmem na wszystkich frontach.
      Po drugie, Uber jako innowacja działa na dwóch płaszczyznach, nie tylko regulacyjnej. Obniża tradycyjne koszty związane z pośrednikami, optymalizuje dobór klientów do dostawców, likwiduje przestoje czasowe, koszty stałe, obniża koszty związane z długoterminowymi umowami i działa na globalnym rynku we wszystkich krajach (co też znacząco obniża koszty). Zwiększa zakres konkurencji na rynkach, które są skostniałe i nieinnowacyjne. Do tego pozwala niejednokrotnie na odzyskiwanie kosztów utopionych i ochronę środowiska (są kierowcy, którzy i tak jadą w danym kierunku i mają wolne miejsca w samochodzie, żeby zabrać innych). A jednocześnie do tego pozwala unikać regulacji (państwo też działa tu jak niepotrzebny pośrednik). Tak samo korzystanie z energii słonecznej niedługo pozwoli na unikanie opodatkowania energii. Akurat polscy kierowcy Ubera normalnie prowadzą działalność gospodarczą (tego wymaga od nich firma). Dlatego porównanie do przemytu papierosów jest nietrafione, a jeśli jest to tylko częściowo, co wiąże się z unikaniem opłat licencyjnych.
      Ale nawet temu należy winszować, bo takowe opłaty i regulacje to kompletny anachronizm w 21 wieku. Sprawa unikania opodatkowania to temat na osobną kwestię, ale nawet z perspektywy zwolenników opodatkowania czego się da – przeszkody nie istnieją. Kierowcy muszą prowadzić działalność i płacić ZUS, a potem rozliczać osiągnięte dochody z fiskusem. I wielu kierowców Ubera tak robi – w sumie nic dziwnego, skoro dostają pieniądze przelewem, więc urzędy skarbowe mają do nich dostęp bez większych problemów. ZUS oczywiście nie da się uniknąć, prowadząc działalność.

      • Jeżeli dojdzie do korzystania z energii słonecznej, zimnej fuzji lub innych nowych innowacji, to na bank to opodatkują.
        Kto by pomyślał jeszcze kilkanaście lat temu, że będzie można opodatkować dwutlenek węgla?

        • Słuszne uwaga. Z tym, że to opodatkowanie CO2 jest trochę pokrętne i nie wprost. Jeśli opodatkują słońce, to rola przedsiębiorców w wymyśleniu sposobu na przemycanie promieni słońca i magazynowanie. To też kiedyś nastąpi i państwo będzie musiało skapitulować w pomyśle opodatkowania energii.

          • Oczywiście, tylko że w wymyślaniu nowych „innowacyjnych” podatków politycy są mistrzami, a przedsiębiorcy w sposobach ich omijania.
            Właśnie przed chwilą czytałem, że Leszek Czarnecki ma pomysł na ominięcie podatku bankowego, oczywiście zgodnie z obowiązującym prawem.
            Tak naprawdę, to ciągła walka poza krótkimi okresami, gdy trafi się przez przypadek rozumny rządzący.

    • PS Dell i Uber też zastąpiły ludzi automatem, podobnie jak młocarnie. Uber, jeśli pozostanie innowacyjny, to w końcu zastąpi kierowców automatem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Nie ma dobrych podatków, są tylko mniej złe. Jean-Baptiste Say
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W maju wsparli nas:
Pan Łukasz Angowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Steve Harwatek
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Andrzej Krzeptowski-Sabała
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Konrad Kukulski
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pan Dawid Megger
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Mateusz Musielak
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Krzysztof Nowak
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Łukasz Pappelbon
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jacek Rusiecki
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Piotr Szewc
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Stowarzyszenie Libertariańskie
Łącznie otrzymaliśmy 4 003,56 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>