Autor: Paweł Nowakowski
Wersja PDF, EPUB, MOBI

minarchizmNajbardziej radykalnych zwolenników wolnego rynku dzieli się na anarchokapitalistów i minarchistów. O ile zakres koncepcji tych pierwszych nie budzi ogólnych wątpliwości, o tyle propozycje tych drugich nie są już tak oczywiste. W eseju tym postaram się uporządkować stanowiska minarchistyczne i zwrócić uwagę na ich podstawowe determinanty.

W pierwszej kolejności — dla mniej zorientowanych w tej problematyce czytelników — należy wspomnieć o anarchokapitalizmie. Otóż jego zwolennicy uznają, że najlepiej będzie, jeśli pozbędziemy się instytucji państwa czy nawet szerzej — wszelkich instytucji, które w jakikolwiek odgórnie skoordynowany sposób zarządzają sprawami ludzi zamieszkujących dany obszar. Funkcje państwa i wszelkich odgórnie kolektywnych organizmów zastąpi z kolei rynek, kształtujący się zgodnie z poczynaniami wyłącznych właścicieli dóbr. Ich niezliczone relacje wytworzą spontaniczny ład społeczny, który zapewni wszelkie potrzeby konsumentów, wraz z prywatnymi policjami, sądami i obroną terytorialną.  Należy też dodać, że co do zasady wszyscy dysponują co najmniej jednym dobrem, dzięki któremu mogą się konsekwentnie bogacić na drodze dobrowolnych wymian. To znaczy własną pracą, której źródłem jest intelekt i siła mięśni.

Minarchizm jest zaś systemem politycznym uporządkowanym w sposób znacznie bardziej odgórny i — wbrew intuicjom niektórych sympatyków myśli wolnościowej — jego zwolennicy nie postulują wcale całkowitej dobrowolności (chyba że uznamy za minarchistkę Ayn Rand). Znany też pod nazwą „państwa minimalnego” jest systemem z minimalnym zakresem działań urzędników aparatu państwowego, których praca, jak również instrumenty potrzebne do jej wykonywania, finansowane są dzięki podatkom pobieranym pod przymusem od obywateli. O przymusowym charakterze państwa minimalnego przekonują słowa jego najważniejszego zwolennika, Roberta Nozicka. Podsumowując literacko tę koncepcję, w ostatnich zdaniach swojej książki pytał: „Czyż jakieś państwo albo społeczeństwo ważyłoby się zrobić więcej? Albo mniej?” (Nozick 2010: 386).

Jak wspomniano, zakres funkcji państwa w systemie minarchistycznym jest problematyczny. W jednym z najsłynniejszych zdań swojej Anarchii, państwa i utopii Nozick (2010: 5) pisał:

[U]sprawiedliwione jest pewnego rodzaju państwo minimalne, ograniczone do wąskich funkcji ochrony przeciwko przemocy, kradzieży, oszustwu, narzucaniu zobowiązań itd. […]. [O]wo państwo minimalne jest zarówno inspirujące, jak i słuszne.

W ujęciu systemowym poglądy minarchistów sprowadzają się najczęściej do postulatów, że państwo ma wykonywać trzy funkcje. Pierwszą z nich jest obrona terytorialna, za którą odpowiadać ma wojsko. Przy czym dopuszczalna jest wyłącznie defensywna aktywność wojska, co pociąga za sobą brak zgody na różnego rodzaju „misje stabilizacyjne”. Drugą funkcją państwa jest ochrona policyjna. Zadaniem policji jest chronienie obywateli przed zabronionymi prawnie czynami innych ludzi. W minarchistycznym systemie politycznym chodziłoby tu o ochronę życia, zdrowia i mienia obywateli. Oprócz funkcji obronnych przewiduje się też państwowe sądownictwo, które rozstrzygałoby spory między obywatelami i prowadziło sprawy dotyczące popełnienia czynów zabronionych.

W zadaniach tych można dopatrywać się kalki z najbardziej wolnorynkowej wśród klasyczno-liberalnych koncepcji państwa, czyli państwa-stróża nocnego. Jednakże klasyczni liberałowie byli mniej radykalnymi zwolennikami leseferyzmu od minarchistów.

Walter Block wyróżnia też „minarchizm plus” (zob. Block 2010). Terminem tym określa koncepcje, które wykraczają poza zwykły minarchizm, lecz jednocześnie nie są tożsame z klasycznym liberalizmem. Jest to najmniej radykalna forma państwa minimalnego. Charakteryzuje się tym, że oprócz wspomnianych trzech funkcji państwo ma się w tym systemie zajmować kontrolą tak zwanych czystych dóbr publicznych. Block wskazuje tu na takie kwestie, jak kontrola populacji owadów, osuszanie mokradeł, zapobieganie rozprzestrzenianiu się chorób zakaźnych, własność dróg i autostrad, zbiorników wodnych czy ochrona przeciwpożarowa. Libertariański ekonomista zaznacza jednak, że minarchiści plus stanowczo sprzeciwiają się, by państwo kontrolowało kolej czy usługi pocztowe. Wśród reprezentantów tej najmniej radykalnej koncepcji państwa minimalnego Block wymienia takich autorów, jak: Charles Murray, David Boaz, Richard Epstein i Tibor R. Machan.

Minarchizm, tak jak i kapitalizm w ogóle, jest jednak nurtem znacznie bardziej skomplikowanym i zróżnicowanym, niż mogłoby się wydawać. Kluczem do jego zrozumienia i wyjaśnienia są podstawowe założenia, które prowadzą poszczególnych zwolenników państwa minimalnego do takiego, a nie innego poglądu na funkcje państwa.

Wydaje się, że można wyróżnić dwa podstawowe sposoby teoretycznego dochodzenia do minarchizmu:

  1. etyczno-prawny

Głównym reprezentantem tego sposobu uzasadnienia minarchizmu jest nie kto inny, jak Nozick. Zazwyczaj wskazuje się — skądinąd za samym autorem — że w Anarchii, państwie i utopii Nozick skupił się na próbie udowodnienia, że państwo minimalne mogłoby powstać bez łamania uprawnień jednostek, na zasadzie niewidzialnej ręki. To jednak nie wszystko, gdyż przełomowe dla toku wywodu filozofa jest osłabienie zakładanych przez niego początkowo libertariańskich uprawnień. Dopiero ten krok umożliwia Nozickowi przejście od państwa ultraminimalnego, czyli pełniącego swoje funkcje tylko względem swoich klientów, do minimalnego, czyli świadczącego swoje usługi wszystkim obywatelom. Poważny sygnał odejścia od indywidualnych uprawnień i przygotowywania w ten sposób gruntu dla państwa minimalnego znajdujemy w rozdziale czwartym Anarchii:

Ale ów dylemat „albo masz prawo zakazać, a więc nie musisz zadośćuczynić, albo nie masz prawa zakazać, więc nie powinieneś tego robić”, jest pozorny. Może być tak, że masz prawo zakazać działania, ale jedynie wtedy, gdy zrekompensujesz to tym, którym go zakazałeś (Nozick 2010: 107).

Te i inne rozważania Nozicka doprowadziły go do zakazu prywatnego egzekwowania sprawiedliwości, jak również do postulatu tzw. ograniczeń prewencyjnych. Dzięki instytucji zadośćuczynienia harvardzki filozof próbował dowieść, że przymusowe włączenie wszystkich do porządku państwowego odbywa się w sposób sprawiedliwy.

  1. analityczny (zob. Wójtowicz 2016).

Ten sposób uzasadniania minarchizmu zasadza się na rozważaniach odwołujących się na przemian do ogólnej nauki o ludzkim działaniu (prakseologii), za której część Mises uważał ekonomię, do szerokiej refleksji socjologicznej, psychologicznej i politycznej. Główną metodą badań jest tu dedukcja oparta na logice werbalnej. Analityczny kierunek dociekań wprawdzie nie odwołuje się do argumentacji etyczno-prawnej, niemniej jednak stoi ona u jego podstaw. To znaczy, że wszyscy minarchiści analityczni optują za przyznaniem człowiekowi indywidualnych uprawnień do prawomocnie nabytej własności (choć podstawy teoretyczne tych uprawnień są różne). Hipotetycznym ideałem jest więc dla nich stan anarchii własności prywatnej, czyli wspomniany na początku eseju anarchokapitalizm. Nie decydują się na jego poparcie nie ze względów etycznych, ale z powodu przewidywanych niedoskonałości systemowych. Niedoskonałości te wynikać mogą z rozważań ekonomicznych (odwołują się m.in. do tzw. efektu gapowicza — np. niechęć do opłacania usług obrony terytorialnej), psychologicznych (np. rządza władzy zdominuje chęć pokojowej kooperacji), socjologicznych (np. etos anarchokapitalistyczny nigdy nie zadomowi się na tyle, by ład bezpaństwowy był wewnętrznie stabilny) i politycznych (np. obawa przed najechaniem anarchokapitalistycznej enklawy przez łupieżcze państwa).

W każdym razie u podstaw minarchizmu analitycznego nie leży przekonanie o etycznej wyższości państwa nad anarchią. Jest wręcz odwrotnie. Jeśli już sądzi się, że anarchokapitalizm będzie nieetyczny, to chodzi o to, że ład bezpaństwowy przyniesie więcej pogwałceń uprawnień jednostek niż ład państwowy, mimo iż na gruncie teorii etycznej uznaje się wyższość anarchokapitalizmu. Podnosi się też argument o niewykonalności postulatów rynkowego anarchizmu, lecz nawet to nie przekreśla go jako nieziszczalnego — ale jednak — ideału. Minarchizm jest więc uzasadniony o tyle, o ile nie ma możliwości wprowadzenia anarchizmu albo jego wprowadzenie przyniesie gorsze konsekwencje dla indywidualnej wolności.

***

Podejście to jest bliskie koncepcji, którą à rebours do propozycji Blocka nazywam minarchizmem minus. Z jednej strony jest to dynamiczny nurt minarchistycznej myśli politycznej, otwarty na zmiany zakresu postulatów w zależności od postępów w badaniach nad teorią społeczno-polityczną i ekonomiczną. Z drugiej zaś strony jest to system polityczny (także dynamiczny), ucieleśniający ten wariant minarchizmu.

Podstawową zaletą tego podejścia jest jego teoretyczna otwartość. Swoją metodą, zakresem i celem w znaczący sposób odróżnia się od myśli politycznej klasycznego liberalizmu z jego koncepcją państwa-stróża nocnego. Przy czym najważniejszy wydaje się towarzyszący powyższym rozważaniom zakres. Otóż minarchista analityczny nie założy a priori (a przynajmniej nie powinien zakładać), że państwo winno spełniać trzy wspomniane funkcje. Jako że hipoteza anarchokapitalizmu jest dla niego kusząca i aktualna, będzie starał się raczej zawęzić minarchizm rozumiany na modłę klasyczno-liberalną (por. Wójtowicz 2016).

Przykładowo, wydaje się, że zarówno obserwacje empiryczne, jak również i przede wszystkim badania teoretyczne pozwoliły w znacznie przychylniejszym świetle spojrzeć na koncepcję prywatnych policji. Można więc wyobrazić sobie mieszany system porządkowo-sądowniczy, w ramach którego policje byłyby prywatne, a sądy (oraz prawo) publiczne (państwowe). Jeśli w ślad za tym nie doszłoby do społecznej katastrofy — a są teoretyczne powody, żeby sądzić, że tak by właśnie było — należy spodziewać się, że efektem prywatyzacji usług policyjnych byłby doniosły postęp społeczny. Prywatyzacja pozwoliłaby na innowacyjność, efektywność, personalizację i niższe koszty usług (zob. np. Hoppe 2010: rozdz. 10).

Klasyczny minarchista w stylu Nozicka albo taki, który wzoruje się na klasycznym liberalizmie, miałby pewnie znacznie większe trudności, by przystać na tego rodzaju propozycje. Co więcej, minarchizm minus jest znacznie bliższy myśli libertariańskiej. Wydaje się nawet, że w obrębie minarchizmu, tylko podejście minarchizmu minus zasługuje na miano libertariańskiego, ponieważ sercem libertarianizmu są nienaruszalne uprawnienia indywidualne i to z ich perspektywy należy patrzeć na wszelkie ustroje społeczno-polityczne. To oczywiście każe postawić na nowo stawiane już pytanie o to, czy Nozick — jako reprezentant minarchizmu etyczno-prawnego — był libertarianinem (zob. Juruś 2005).

 

Cytowana literatura:

Block Walter (2010), „Is Milton Friedman a Libertarian”, Laissez-Faire 32.

Hoppe Hans-Hermann (2015), Teoria socjalizmu i kapitalizmu. Ekonomia, polityka i etyka, Wrocław.

Juruś Dariusz (2005), „Czy Robert Nozick był libertarianinem?”, Principia XLI-XLII.

Nozick Robert (2010), Anarchia, państwo, utopia, Warszawa.

Wójtowicz Stanisław (2016), „Czy minarchizm jest częścią libertarianizmu?”, http://stanislawwojtowicz.pl/2016/02/czy-minarchizm-jest-czescia-libertarianizmu/ [dostęp: 17.03.2016].

 

Podobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj redakcję IM. Dzięki Twojej darowiźnie opublikujemy więcej wartościowych komentarzy, tłumaczeń i innych ciekawych tekstów.

14 odpowiedzi na „Nowakowski: Minarchizm”

  • ” … wbrew intuicjom niektórych sympatyków myśli wolnościowej — jego zwolennicy nie postulują wcale całkowitej dobrowolności (chyba że uznamy za minarchistkę Ayn Rand).”

    Mógłby ktoś rozwinąć to zdanie. Przecież Ayn Rand jak i obiektywiści do dziś opowiadają się za przymusową organizacją społeczną. Przecież jeśli byłoby to dobrowolne to była by to organizacja wewnątrz warunków anarchistycznych, a chyba daleko obiektywizmowi do tego.

    • Ad gazo:
      Ayn Rand pisała w eseju „O naturze rządu”: „U źródeł władzy rządu leży ‚zgoda rządzonych’, co znaczy, że rząd nie jest w ł a d c ą obywateli, lecz sługą obywateli, a ma tylko takie p r a w a , jakie w określonym celu p o w i e r z y l i mu obywatele”.

      Ja bym tę kwestię ujął tak: o ile w ramach randyzmu nie ma miejsca na anarchię, o tyle sama randowska koncepcja rządu opiera się na zgodzie rządzonych. To jest b.podobna koncepcja do liberalnej tradycji prawnonaturalnej odwołującej się do teorii umowy społecznej.

  • Jestem przekonany, że minarchizm to najlepszy ustrój jaki może funkcjonować. Dlaczego państwo powinno istnieć ? Aby zapewnić te funkcje, których nie zapewni rynek – proste. To co było wspomniane w tekście – policja, aby bronić podstawowych praw (własność prywatna, itp.), sądy, aby egzekwować prawo i wojsko, aby zapewnić bezpieczeństwo przed zewnętrznym agresorem. Można też dołączyć jakąś szczątkową administrację, aby pobierać podatki i załatwiać jakieś podstawowe sprawy oraz bardzo ważną funkcję – przedstawicielstwo danej społeczności na arenie międzynarodowej.
    Krytyka anarchokapitalizmu:
    Na sam początek można przytoczyć najprostszy argument, jaki można sobie wyobrazić – NIGDY w historii nie mięliśmy do czynienia ze stabilną społecznością działającą na zasadach anarchii. Zawsze, gdy brakowało kogoś ,,na górze”, taki ktoś prędzej czy później dochodził do władzy (np. kazus Somalii).
    Na pytanie po co nam państwo swojego czasu dobrą odpowiedź dał hetman wielki koronny Jan Zamoyski: ,,byśmy wolności naszych zażywali”. Anarchia to bezprawie – prywatne sądy ? Kto by ustanawiał prawo ? Prywatna policja – kogo by broniła, bo na pewno nie ludzi biednych, których prawa podstawowe byłyby naruszane.
    Minarchizm – monarchizm:
    Najprostszą formą minarchizmu jest monarchia – król/cesarz, który stoi na narodu czele, na straży prawa, reprezentuje rację stanu danego narodu podczas interesów międzynarodowych (międzynarodowe konwencje, umowy, itp.). W monarchii dziedzicznej występuje bardzo dobra ciągłość państwa – syn monarchy, całe życie uczony na władcę, po śmierci swojego ojca wstępuje na szczyt, aby kontynuować dzieło ojca, by być od niego lepszym. Natomiast każda demokratura zawsze musi się rozrosnąć na socjal-demokraturę, a potem wiadomo do czego – politycy jakoś muszą sobie zapewniać głosy gawiedzi.
    Anarchokapitalizm dzisiaj:
    Na koniec mam pytanie do popleczników tego systemu – jak wyobrażacie sobie go w dzisiejszych realiach ? Powiedzmy, że wprowadzamy go w Polsce – na obszarze ponad 300 000 km^2 w środkowej Europie znajduje się skupisko ok. 38 milionów ludzi – naprawdę nie myślicie, że prędzej czy później tenże obszar zostanie podporządkowany któremuś z naszych sąsiadów, których to państwa nie mają absolutnie nic wspólnego z wolnym rynkiem ?

    • Anarchokapitalizmu nie da się dzisiaj w Polsce wprowadzić, ale taką samą utopią jest państwo minimum. Jego też nie da się wprowadzić. Na przeszkodzie do jednego i drugiego stoją te same siły ideologiczne blokujące przemianę.

      • Sedno mojego komentarza nie dotyczyło kwestii wprowadzenia tego czy innego systemu, ale ich funkcjonowanie na dłuższą metę. Notabene myślę, że przed przewrotem Pinocheta w Chile wielu obywateli tego państwa było przekonanych, że jest skazanych na socjalistyczną biedę – być może u nas również zjawi się taki złoty generał. Wiem, że okoliczności są o inne, ale ja patrzę na tą sprawę bardziej optymistycznie niż Pan.

        • Chodzi mi o to, że główny argument podnoszony przeciwko decentralizacji władzy w RP jest taki, że z zewnątrz mogą pojawić się najeźdźcy. Tylko skąd wizja, że zewnętrzni najeźdźcy są większym i bardziej oczywistym zagrożeniem niż najeźdźcy krajowi? Masa socjaldemokratycznych sił, która wywiera zauważalnie większą i solidniejszą presję na utrzymanie wielkiego aparatu władzy i to ona stanowi główny opór społeczny konserwujący system etatyzmu. „Podbiją nas z zewnątrz” to daleka fantazja – problem przede wszystkim w tym, że „podbijają nas od wewnątrz”! I to ta siła wydaje się trudna do zwalczenia.

    • Pański komentarz jest tak pełen tendencyjnych pytań i cyrkularnego rozumowania, że podejrzewam, iż jest pan już uprzedzony w tym temacie i nic co bym tu napisał pana nie przekona. (Wręcz idealny podręcznikowy przykład stanowi uzasadnienie istnienia państwa poprzez samo wymienienie funkcji, których rynek pana zdaniem nie zapewni, no faktycznie „proste”, „udowodnione”, temat zamknięty, niepotrzebnie tylu ludzi się nad tym zastanawia, rozpisuje, debatuje). Spróbuje jednak wpłynąć trochę na to podejście, żeby może uznał pan, iż temat jest trochę bardziej skomplikowany i może lepiej wstrzymać się ostateczną oceną co do wyższości/niższości anarchokapitalizmu, zanim pan lepiej nie zgłębi tematu.

      Przede wszystkim powinien pan zdawać sobie sprawę, że istnieje bogata literatura dotycząca wszelkich technicznych kwestii działania i stabilnego funkcjonowania ładu bezpaństwowego, czy też wyjaśniająca jego wyższość nad minarchią. Pana pytania sformułowane są bardzo ogólnie, nie odnoszą się do żadnych konkretnych argumentów zwolenników anarchokapitalizmu, które już zostały wyprowadzone w odpowiedzi na takie zarzuty. Widać więc, iż raczej się pan jeszcze z tą literaturą nie zapoznał, polecam więc przeczytać kilka pozycji i w ten sposób, na spokojnie, skonfrontować swoje przemyślenia. Po tym, jeżeli wciąż będzie miał pan zarzuty względem pozycji anarchokapitalistów, będzie mógł pan już wyrazić konkretne argumenty przeciwko konkretnym pozycjom. Sugeruję zacząć od przeczytania krótkiego przewodnika po wspomnianej literaturze od H.-H. Hoppego:
      http://mises.pl/blog/2015/12/14/hoppe-2-bibliografia/

      Poza tym, chciałem się jeszcze odnieść do kilku pana „argumentów”, które przedstawia pan z niesamowitą stanowczością, z pełną niewiedzą, iż są fałszywe.
      „NIGDY w historii nie mięliśmy do czynienia ze stabilną społecznością działającą na zasadach anarchii.”
      To nieprawda, są historyczne przypadki takich społeczności, można jedynie powiedzieć, że w czasach ówczesnych państw narodowych nigdzie nie widzimy tak działających społeczności, ale nie to pan twierdzi. Ponadto nawet jeśli byłaby to prawda nie oznaczałoby to, że nigdy takiej społeczności nie będzie, ani że nie powinno jej być, obecnie nie mamy państwa monarchistycznego i nigdy nie istniało stabilne państwo minarchistyczne, więc mógłbym panu odpowiedzieć tym samym „argumentem”.
      „Zawsze, gdy brakowało kogoś ,,na górze”, taki ktoś prędzej czy później dochodził do władzy (np. kazus Somalii).”
      Wyrażenie prędzej czy później jest bardzo nieprecyzyjne. Jakiego czasu trzeba aby uznać jakiś polityczny stan za stabilny? Patrząc na przestrzeni wieków monarchie też można uznać za niestabilne dla rozwiniętych krajów, bo nigdzie w nich nie przetrwały.
      „Anarchia to bezprawie – prywatne sądy ? Kto by ustanawiał prawo ? Prywatna policja – kogo by broniła, bo na pewno nie ludzi biednych, których prawa podstawowe byłyby naruszane.”
      Błędne i nieprzychylne definiowanie pozycji oponentów i masa tendencyjnych pytań. Anarchokapitaliści nie uważają, iż ich proponowany ład zakłada bezprawie. Prywatna policja, sądy i prawo, każda z tych dziedzin była już dostarczana przez rynek, nawet obecnie wiele podmiotów korzysta z alternatywnych od państwowych rozwiązań ochrony czy rozwiązywania konfliktów.
      Naprawdę polecam przejrzeć trochę literaturę, w której znajdziemy i teoretyczne argumenty, i praktyczne propozycje rozwiązań, dotyczące zarówno całościowego funkcjonowania takich społeczeństw jak i opis działania konkretnych branż w takich warunkach. Mam nadzieję, że zachęciłem do zglebienia przez pana tego tematu.

      • Mimo, że – w kontekście ideologii- konsekwentnie uważam się za libertarianina, jestem w tej dyskusji” Za a nawet przeciw” , gdyż :
        – z jednej strony , mimo usilnych, acz być może niedostatecznych poszukiwań, nie udało mi się odnaleźć dostatecznie przekonujących argumentów anty- Nizickowych. Chodzi o przekonanie tego autora, iż mimo wprowadzenia rynku w sferę „usług dostarczania bezpieczeństwa” nie da się uniknąć przejęcia przez jedną, wyodrębnioną rynkiem agencję ochrony i dominacji jej zasad , co stanowić miałoby zalążek państwa, właśnie ultramińimalnego…
        – z drugiej zaś strony, nie wierzę, że po ukonstytuowaniu się państwa-minimum, czy tam ultraminimum, uda się powstrzymać rozrost tego organizmu.
        Jak widzicie te kwestie ?

      • Z anarchokapitalizmem, jak i pewnie z minarchizmem jest pewien podstawowy problem – brak popytu. Jakby rzeczywiście byłby to powszechnie pożądany ustrój, to myślę, że gdzieś już by powstał.
        Ktoś może powie, ze państwa mu na to nie pozwalają. Wtedy dochodzimy do drugiego problemu – taki ustrój musiałby być w stanie znieść konkurencję ze strony państw? Jeśli może istnieć tylko w warunkach braku konkurencji to jest to twór teoretyczny.

      • ,,Podejrzewam, iż jest pan już uprzedzony w tym temacie” – bynajmniej. Jestem absolutnie otwarty na wszelkie koncepcje. Zawsze staram się zestawiać ze sobą wszelkie za i przeciw, analizować wszelkie argumenty i wyciągać wnioski.
        ,,są historyczne przypadki takich społeczności, można jedynie powiedzieć, że w czasach ówczesnych państw narodowych nigdzie nie widzimy tak działających społeczności” – byłbym wdzięczny gdyby podał mi Pan takie przykłady, gdyż dużo czytałem o historii gospodarczo/ekonomicznej świata i nigdy się z takich przykładów nie dopatrzyłem.
        ,,Wyrażenie prędzej czy później jest bardzo nieprecyzyjne. Jakiego czasu trzeba aby uznać jakiś polityczny stan za stabilny? ” – no jeżeli anarchia w Somalii funkcjonowała ok. 20 lat, a monarchia polska (wiadomo, nie bez przeszkód) utrzymywała się przez 8 wieków, to o czymś świadczy. Oczywiście, można dyskutować, że tam król był nieudolny, tam zginął w wojnie, następny nie miał dzieci, jednak patrząc z perspektywy tamtych czasów – czasów ciągłych wojen, zawirowań – gdy dany władca utrzymywał się na tronie przez nawet 40-50 lat, to można z pewnością uznać to za sukces tego ustroju.
        ,,Patrząc na przestrzeni wieków monarchie też można uznać za niestabilne dla rozwiniętych krajów, bo nigdzie w nich nie przetrwały.” – kto tak naprawdę odpowiada za obalenie monarchii europejskich to temat, na dłuższą dyskusję, może nawet na książkę. Po drugie, chciałbym zaznaczyć, że istnieją liczne ruchy manifestujące powrót tego systemu. Rozwinę to później.
        ___
        Chciałbym teraz uzupełnić mój poprzedni komentarz o dalsze przemyślenia:
        Państwo – produkt wolnego rynku ?
        Gdziekolwiek spojrzymy, praktycznie we wszystkich organizacjach społecznych istnieje coś, za czym anarcho-kapitaliści z pewnością nie przepadają, mianowicie HIERARCHIA. Np. Firma – na szczycie jest prezes/właściciel, pod nim dyrektorzy to danych działów, niżej pracownicy. Co się stanie, gdy usuniemy głowę organizacji – człowieka na szczycie ? Karol Marx miał na ten temat swoje przemyślenia, które wprowadzono m.in. w Rosji i rządy proletariatu do niczego dobrego nie doprowadziły.
        Nawet wśród zwierząt poszczególnych stad, najsilniejszy osobnik zostaje przywódcą. Hierarchia zatem, jest rzeczą absolutnie NATURALNĄ. Teraz pytanie klucz – czy możemy to przełożyć na większe społeczności – na narody ? Oczywiście tak. Anarchokapitaliści, wydaje mi się, nie dostrzegają tego, że nawet w tak odległych czasach jak X wiek, gdy nawet nie istniało coś takiego jak naród, to wyłaniali się przywódcy – to dopełnienie tego co pisałem wcześniej, że w przeszłości zawsze ktoś wchodził na szczyt – tak było, jest i będzie. Natomiast anarcho-kapitaliści to wszystko negują i chcą odwrócić do góry nogami, z czym ja się nie zgadzam.
        ___
        Tak na marginesie – nieekonomicznych argumentów za państwem minimum, głównie monarchią, można wypisywać kilka razy więcej, niż wypisałem w moich komentarzach pod tym artykułem, dlatego tak jak Pan Seb, również polecę literaturę poświęconą temu ustrojowi: http://mises.pl/blog/2015/01/28/yeager-libertarianskie-argumenty-na-rzecz-monarchii/ , http://www.legitymizm.org/dlaczego-monarchia .

    • Odnośnie pytania o najazd wojskowy. Tak czysto teoretycznie z pkt widzenia agresora. Czy biorąc pod uwagę powszechny dostęp do broni w najechanym kraju, gdzie niemal każdy obywatel mógłby być potencjalnie uzbrojony i przeszkolony, a jednocześnie być cywilem (uznajmy że umowy międzynarodowe działają w jakimś tam wymiarze) broniącym swego unikalnego kraju przed narzucającym się agresorem, taki ruch byłby sensowny (choćby i w oczach światowej opinii publicznej)? I co taki agresor miałby atakować? Żadnych baz, urzędów, systemów, tzw. strategicznych elektrowni, słowem nic, czego pracę można by sparaliżować, plus żadnego ujednoliconego wojska, tylko masa rozproszonych ludzi, za którymi nie sposób się uganiać z osobna lub zaplanować stosowną operację. Taka wojna jest nie do wygrania – wszędzie jesteś zagrożony, a kraj, którego spójna idea i ludzie są największą wartością i spoiwem w momencie „uchwycenia” obraca się w proch.Co więcej, tacy ludzie nie dadzą się podporządkować, a ja sam wierzę, że dużo zacieklej broniliby tego osiągnięcia własnym życiem, bo tak naprawdę dopiero wtedy chroniliby własnych ziem i rodzin, a nie kupczących polityków i ich dogmatów.

  • Retoryczne pytanie o czas, po jakim można ustrój nazwać stabilnym jest śliczne, niemniej porównanie Somalii z monarchią o tyle barwne, co chybione. Czemu? Bo o stabilności organizacji spół. nie decyduje przecież sam typ ustroju. Poza wieloma czynnikami, także i to, na ile „bogata etycznie” ( Stawrowski) jest dana wspólnota, a zwłaszcza, czy dany sposób organizacji jest wspólny/akceptowalny dla większości ludności i kompatybilny z tej większości etyką, swiatopogladem itp.
    Krótko pisząc : spontaniczny stan anarchii powstały w ubogiej etyczne grupie, w dodatku przez gwałtowną dekompozycję dotychczasowych układów będzie się z pewnością inaczej sprawdzał, niż w uświadomionej i realizującej wybrany z góry dany projekt secesjonistycznej „kolonii” libertarian.
    A propos: co słychać w Liberlandii ?

  • „Jeden z dwóch głównych nurtów libertarianizmu, często mylony z liberalizmem klasycznym, od którego różni się większym radykalizmem, m.in. chęcią likwidacji podatków i odrzuceniem monetaryzmu na rzecz prywatnych banków emisyjnych bądź parytetu złota.
    Zakłada istnienie państwa ultraminimalnego, czyli takiego, które ograniczałoby się do posiadania monopolu na stanowienie prawa, usługi policyjne, sądownicze i obronne na danym terytorium, jednak usługi te powinny być utrzymywane dobrowolnie ze składek członkowskich i darowizn. Ochronę i usługi egzekucyjne zapewnia jednak jedynie tym, którzy wykupili sobie polisy gwarantujące ochronę oraz egzekucję ich praw lub zapłacili bezpośrednio.
    Często błędnie mianem minarchizmu określa się państwo minimalne w którym policja, sądy i wojsko utrzymywane są z podatków. Państwo o takim systemie będzie jednak państwem klasycznie liberalnym lub czymś pośrednim”.
    Czyli opis minarchizmu na wikipedii jest błędny, ponieważ system nie ogranicza się do dobrowolnych składek, ale są podatki? W takim razie czym różni się od państwa pełniącego rolę stróża nocnego? Tylko (albo aż) tym, że minarchista jest gotowy na redukcję zadań przypasanych państwu, jeżeli pojawią się dowody empiryczne i teoretyczne?

    • Nie czytałem wcześniej hasła na Wikipedii, ale rzeczywiście jest ono błędne. Idąc po kolei:
      – liberalizm klasyczny to nie tylko koncepcja ustrojowa, ale ogólnie koncepcja filozoficzno-polityczna (racjonalizm, indywidualizm, głównie utylitaryzm, egoizm, państwo-stróż nocny, samostanowienie narodów/grup, wolność słowa, stowarzyszania się, własność itd.)
      – minarchizm to koncepcja ustrojowa (uproszczeniem jest uznawanie go za nurt libertarianizmu, aczkolwiek oczywiście są libertarianie-minarchiści, tak samo jak są innego rodzaju leseferyści-minarchiści; bo nie każdy radykalny leseferysta to libertarianin)
      – zgadza się, że koncepcja minarchistyczna jest bardziej radykalna od koncepcji ustrojowej klasycznego liberalizmu (przypominam, nie ma co porównywać klasycznego liberalizmu jako takiego z minarchizmem, bo to tak, jakby porównywać monarchię z libertarianizmem, a więc ustrój z filozofią).
      – zgadza się też, że minarchizm jest gotowy na redukcję, bo chce jak najwięcej rynku w ogóle; klasyczny liberalizm chce jak najwięcej (choć nie zawsze) rynku w tradycyjnie rozumianej gospodarce, a minarchizm we wszystkich sferach życia.
      – na koniec, tak jak piszę w eseju, państwo ultraminimalne jest dopiero wstępem do minarchizmu; minarchizmem jest państwo minimialne; a więc minarchizm jest przymusowy, wszelkie nieprzymusowe formy kolektywizacji (włącznie z możliwym państwem, jeśli zechcą go umawiający się właściciele gruntów i rzeczy) są domeną libertarianizmu i tzw. ładu naturalnego (uporządkowanej anarchii).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Istnieją dwa różne rodzaje współpracy społecznej: współpraca wynikająca z umowy i koordynacji oraz współpraca polegająca na wykonywaniu poleceń i podporządkowaniu się lub hegemonii. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lipcu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Robert Ciborowski
Pan Leszek Ciesielski
Pan Jakub Czuchnowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Wojciech Dąbek
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Wojciech Kukla
Pan Konrad Kukulski
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pani Marzena Starnawska
Pan Mikołaj Stempel
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
REWSOFT
Łącznie otrzymaliśmy 3 785,30 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>