Autor: Przemysław M. Hankus
Wersja PDF, EPUB, MOBI

podbojuZastanawiając się nad problematyką podboju i jego skutków w XX w., nie sposób pominąć ważki problem, jakim jest istota podboju oraz podmiotów go dokonujących. Ipso facto nieodzownym wydaje się spojrzenie filozoficzne, historyczne, socjologiczne, ekonomiczne i wreszcie politologiczne pomagające nam zdefiniować przedmiot i podmiot podboju[1], jako że — co postaram się udowodnić — sam podmiot dokonujący podboju stanowi jego rezultat. Celem niniejszego artykułu jest w związku z tym zaprezentowanie egzogenicznej teorii powstawania państwa w ujęciu myśli libertariańskiej, ukazującej związek przyczynowo-skutkowy między podbojem a powstaniem państwa; w myśl tej koncepcji pierwszy czynnik jest warunkiem sine qua non zaistnienia drugiego.

Po krótkim wprowadzeniu w nurt teoretyczny, będący podstawą analizy, omówię kluczowe, podstawowe dla prezentowanej tematyki koncepcje państwa jako rezultatu podboju, autorstwa Ludwika Gumplowicza oraz Franza Oppenheimera (państwo jako „organizacja środków politycznych”), jak również powstałą w starożytnych Chinach w ramach taoizmu protokoncepcję egzogenicznego powstania państwa, sformułowaną przez Zhuangzi i Pao Ching-yen (Bao Jingyan). Następnie — zestawiając je z głównymi założeniami libertarianizmu — wskażę, dlaczego libertariańscy teoretycy, tacy jak Lysander Spooner[2], Albert Jay Nock[3], Murray N. Rothbard[4] czy Hans-Hermann Hoppe[5], swoje postrzeganie instytucji państwa oparli właśnie na ustaleniach Gumplowicza i Oppenheimera. Spróbuję także wyjaśnić, dlaczego akurat libertarianie, a nie przedstawiciele innych szkół teoretycznych, myśli czy ideologii, pełnymi garściami czerpią z dorobku Oppenheimera i Gumplowicza.

Na zakończenie przytoczę libertariański postulat dotyczący wyeliminowania monopolistycznych agencji stosowania przemocy na danym terytorium, które stanowią największe zagrożenie dla bezpieczeństwa, w dalszym ciągu — choć nieco innymi sposobami — prowadząc podbój i ekspansję.

Wprowadzenie teoretyczne: libertarianizm i koncepcje powstawania państw

Starając się możliwie zwięźle zaprezentować tak bogaty i wielonurtowy prąd myślowy[6], jakim jest libertarianizm, rozważania ograniczę do zaprezentowania najbardziej charakterystycznych i niebudzących większych sporów elementów konstytutywnych dla tej idei[7] określanej mianem „radykalnej filozofii wolnościowej”[8], a niekiedy nazywanej wręcz „skrajnym indywidualizmem”[9].

Libertarianizm można rozumieć jako „szczególną kombinację” klasycznego liberalizmu, anarchizmu, konserwatyzmu i rozwiązań własnych; jako „intelektualną reakcję na degenerację państwa doktrynalnie osadzonego na źle rozumianych ideach liberalnych”[10]. Może być on również rozumiany jako ruch polityczny, głoszący, że „osnową historii jest stały i niepojednany konflikt pomiędzy wolnością a władzą” oraz że „każdy człowiek winien mieć nieograniczoną swobodę dysponowania swoją osobą i własnością, czyli tym, co wypracował sam, albo dostał lub nabył od innych, o ile tylko nie ogranicza analogicznej swobody innych jednostek”[11]. W wąskim zakresie libertarianizm może być rozumiany jako połączenie: 1) na poziomie etyki prawa naturalnego, 2) na poziomie ekonomicznym Austriackiej Szkoły Ekonomii, 3) na poziomie politycznym anarchistycznego indywidualizmu wraz z „absolutnym prawem własności”[12]. Z kolei w szerokim rozumieniu libertarianizm to wiązka ruchów społecznych i teorii, dla których najwyższą wartością jest wolność (osobista i/lub społeczna, i/lub polityczna). Jednocześnie libertarianizm to pojęcie szersze od liberalizmu, którego używać można zarówno w stosunku do filozofii społecznych, jak i w działalności w sferze publicznej[13].

Dwie podstawowe zasady, na których opiera się libertarianizm, to zasada autowłasności (samoposiadania)[14] jednostki i wynikające z niej zasady działania i a priori argumentacji oraz zasada nieagresji[15]. Pierwsza z nich stanowi, że człowiek „zawsze będzie wyłącznym właścicielem swojego ciała”[16], podczas gdy druga z nich głosi, że „żaden człowiek ani zespół ludzi — w tym również grupa nazywająca siebie «rządem» — nie ma moralnego prawa do zainicjowania przemocy (tzn. nie ma prawa użyć początkowej siły fizycznej, zainicjować przemocy, zainicjować użycia siły, uciec się do przemocy, nie będąc sprowokowanym, użyć siły jako pierwszy), ani do grożenia jej użyciem, a także do działań pokrewnych użyciu siły (takich, jak oszustwo) przeciwko innemu człowiekowi lub grupie ludzi”[17].

Istotną kwestią jest także definiowanie w libertarianizmie pojęcia państwa. Z punktu widzenia libertarian państwo to oparta na stosowaniu przemocy lub groźbie jej użycia monopolistyczna agencja ochrony, podejmowania decyzji i rozstrzygania sporów, która sama wycenia wartość swoich usług, uzyskując jednocześnie środki na swoje funkcjonowanie (opodatkowanie)[18], także od tych, którzy nie są tymi usługami zainteresowani, ipso facto gwałcąc ich prawa własności, łamiąc dwie podstawowe dla libertarianizmu zasady[19]. W tym ujęciu państwo to „wywłaszczający obrońca własności”[20].

Ze względu na stosunek do genezy państwa, możemy wyróżnić cztery dominujące podejścia resp. nurty, opisujące praprzyczynę jego powstania[21]:

  • podejście nurt „kontraktariański” (państwo postrzegane jako wynik umowy społecznej), reprezentowany m.in. przez Johna Locke’a[22], Tomasza Hobbesa[23] czy Jana Jakuba Rousseau[24];
  • podejście nurt „egzogeniczny” (państwo ujmowane jako rezultat podboju, przemocy i chęci wyzysku jednej grupy przez drugą), reprezentowany m.in. przez Zhuangzi, Pao Ching-yen (Bao Jingyan), Franza Oppenheimera, Ludwika Gumplowicza czy Alberta Jaya Nocka;
  • podejście nurt „ewolucyjny” (państwo jako wynik ukształtowania się hierarchicznego porządku naturalnych elit), reprezentowany m.in. przez Bertranda de Jouvenela[25] czy Friedricha Augusta von Hayeka[26];
  • podejście nurt „wspólnotowy” (państwo jako skutek ukształtowania natury ludzkiej, tj. istniejący od zawsze, jeśli człowiek jest traktowany jako „zwierzę społeczne” lub „istota państwowa”, „z natury stworzony do życia w państwie”), reprezentowany w szczególności przez Arystotelesa[27].

Można również natrafić na teoretyków, którzy starają się łączyć zaprezentowane podejścia, jak chociażby Hans-Hermann Hoppe, u którego można odnaleźć elementy teorii Bertranda de Jouvenela — powstawania państwa wskutek rozrostu naturalnych elit[28], choć „w pierwotnym stadium rząd rozpoczyna działalność na małym terytorium i oznacza zwykłą władzę osobistą: prywatną własność rządowego aparatu przymusu (monarchię)”[29], dokonując następnie — poprzez wojnę — podboju kolejnych terytoriów[30].

Niewątpliwą zaletą nurtu egzogenicznego, stanowiącego podstawę tej analizy, jest to, że spełnia on jedną z najważniejszych funkcji, jaką powinna posiadać teoria, mianowicie funkcję eksplanacyjną. Stosując bowiem podejście egzogeniczne, jesteśmy w stanie wyjaśnić powstanie niemal każdego państwa w historii (w tym także i państwa polskiego, powstałego najprawdopodobniej w wyniku podboju sąsiednich plemion przez plemię Polan; podobnie jak w przypadku podboju Galii przez Franków czy Anglii przez Normanów itp.), podczas gdy pozostałe ujęcia są konceptami na tyle ahistorycznymi, że niemal każda próba zastosowania ich do analizy powstawania państw, zakończyłaby się fiaskiem lub też zbliżona byłaby do tzw. myślenia życzeniowego. Ponadto są one niekiedy niekoherentne[31].

Przejdźmy zatem do bardziej szczegółowego zaprezentowania i omówienia prac oraz ustaleń teoretyków reprezentujących nurt egzogeniczny: Zhuangzi, Pao Ching-yen (Bao Jingyan), Franza Oppenheimera i Ludwika Gumplowicza.

Egzogeniczne powstawanie państwa w ujęciu taoizmu

Jeden z taoistycznych myślicieli, Zhuangzi, określany mianem jednego z najbardziej anarchistycznych przedstawicieli tej szkoły filozoficznej[32], może być określony jako autor pierwszych, usystematyzowanych zapisków o charakterze protokoncepcji egzogenicznego powstawania państwa jako rezultatu agresji i podboju.

W najważniejszym ze swoich dzieł, Prawdziwej księdze południowego kwiatu, w szczególności w rozdziale pt. Końskie kopyta, Zhuangzi zestawia sposób życia społeczności przedpaństwowych resp. bezpaństwowych (z czasów tzw. Boskiego Rolnika[33]) z tym, co spotkało pewne grupy wówczas, gdy na zamieszkiwanych przez nich obszarach pojawili się chcący ustanowić państwowe struktury władcy. W jego idyllicznym opisie odmalowane zostały żyjące w pokoju, nieznające agresji społeczności, gdzie ich członkowie „Znali swoje matki, ale nie znali ojców. (…) żywili się z pracy na roli, odziewali się [sami], tkając [sobie ubrania], wolni byli od chęci czynienia sobie nawzajem krzywdy. Było to rozpowszechnieniem idei najwyższego de”. Jednakże w pewnym momencie Żółty Cesarz[34] „nie potrafił osiągnąć takiego de. Stoczył bitwę z Chiyou pod Zhuolu, a krew popłynęła [strumieniem] (…) Gdy pojawili się Yao i Shun, ustanowili swych licznych ministrów. Tang[35] obalił swojego władcę, król Wu[36] zabił [króla] Zhoua. Od tego czasu silni wykorzystywali słabszych, grupa dominowała nad jednostkami, [począwszy] od Tanga i [króla] Wu, wszyscy oni poniewierali ludźmi”[37]. W innym miejscu dodaje: „Pokolenie najwyższego de żyło razem z ptakami i zwierzętami, należało do tego samego klanu, co niezliczone byty. Kto by wiedział o [istnieniu pojęć] człowieka szlachetnego i człowieka pospolitego? Razem trwali w niewiedzy, [dzięki czemu] nie oddalali się od swojego de. Razem trwali w braku pragnień, a to nazywa się prostym, nieociosanym klocem [drewna]. Dzięki byciu jak nieociosany kloc, ludzie osiągali swoją naturę. (…) ludzie przebywali w [domach] nieświadomi, co robią, przemieszczali się, nieświadomi, gdzie są. Zapychali sobie usta jedzeniem i byli szczęśliwi, chodzili z brzuchami [napiętymi jak] bębny”. Trwało to dopóty, dopóki nie pojawili się Wielcy Mędrcy, tzn. władcy, „uparci w swojej humanitarności, zdecydowani wypełnić swoją powinność (…) Bez opamiętania (…) coraz bardziej rygorystyczne tworzyli rytuały, a świat zaczął się dzielić. (…) zginając i łamiąc ludzi rytuałami i muzyką, korygując kształty świata, zawieszając wysoko humanitarność i powinność [jako wzory], aby ukoić umysły tego świata. A ludzie zaczęli bez opamiętania dążyć ku wiedzy, ich współzawodnictwo w końcu [zaczęło dotyczyć tylko] korzyści i nie mogli się już zatrzymać. To błąd Wielkich Mędrców”[38].

Z tego opisu wyłania się państwo jako struktura ustanowiona siłą, przyczyniająca się do wzrostu agresywnych zachowań i wystąpienia, nieznanych wcześniej, walk o przywództwo i zarządzanie podbitym, kontrolowanym terytorium, z którym wiązała się możliwość wyzyskiwania zamieszkującej go ludności. Zhuangzi widzi w państwie organizację wrogą jednostce, która traktuje ludzi w sposób instrumentalny, posługując się przy tym dostępnym państwu aparatem przemocy i ucisku.

Pojawienie się państwa z jego urzędniczym aparatem doprowadziło ponadto do prawnej dychotomii, polegającej na czymś, co dziś można by określić mianem dualizmu i podziału na prawo prywatne i prawo publiczne. Przejawem tego jest stwierdzenie Zhuangzi, że „kto zrabuje klamrę od pasa, traci życie, ale kto zrabuje całe państwo, ten zostaje księciem udzielnym”[39]. Co więcej, powstanie państwa (począwszy od czasów Trzech Dynastii[40]) wiązało się w tym ujęciu z (spowodowaną przez biurokratów) zawiłością, mętnością, a w ostateczności z zamętem, ponieważ „ludzie szczerzy i prawi są odrzucani, krasomówcze kanalie są hołubione. Spokojna obojętność i niedziałanie[41] są niechciane, zawiłe i mętne koncepcje są hołubione”[42]. Państwo przyczynia się w związku z tym do degeneracji społeczeństwa, do erozji naturalnych cnót i wartości, zaburzając wu wei, naturalną kolej rzeczy.

Kontynuatorem ustaleń Zhuangzi, jednakże bardziej na poziomie politycznym, aniżeli jedynie i stricte filozoficznym, był Pao Ching-yen (Bao Jingyan), tworzący w okresie Wei-Jin, który doprowadził myśl Zhuangzi do jej radykalnych i ostatecznych konsekwencji, aczkolwiek w przeciwieństwie do swojego poprzednika zmniejszył on w swoim podejściu nacisk na indywidualizm. Myśliciel ten całkowicie odmawiał legitymizowania państwa, uznawał je bowiem otwarcie za twór powstały w rezultacie rabowania i wykorzystywania słabszych przez silniejszych.

W podobny do Zhuangzi sposób opisuje on idylliczny krajobraz ludzi żyjących w zgodzie z prawami natury dopóty, dopóki nie dały o sobie znać oznaki dekadencji i nie zaczęły wykształcać się socjopolityczne hierarchie, skutkujące pojawieniem się rządzących i rządzonych, co ostatecznie, poprzez powstania i rewolucje (metody agresywne, z użyciem siły i przemocy), doprowadziło do stanu, w którym nieliczne elity podporządkowały sobie i rządziły masami, dokonując ipso facto podboju[43]. 

Geneza państwa według Franza Oppenheimera

Analizując powstawanie państw, niemiecki socjolog Franz Oppenheimer wyszedł od rozróżnienia środków, jakimi w swoich działaniach posługują się ludzie. Jego zdaniem „istnieją dwa wzajemnie sprzeczne sposoby dla człowieka pragnącego przetrwać, które można wykorzystać do zdobycia środków niezbędnych do zaspokojenia pragnień. Są to praca i kradzież — własna praca i przymusowe przywłaszczenie pracy kogoś innego”[44]. Wyróżnił zatem środki gospodarcze, rozumiane jako praca własna i „ekwiwalent zastępujący tę samą pracę wykonaną przez kogoś innego” oraz środki polityczne, tj. „nieodwzajemnione przywłaszczenie pracy innych”[45]. Podobnego rozróżnienia dokonał Hoppe, który wyodrębnił interesy gospodarcze oraz interesy polityczne człowieka, gdzie pierwsze z nich polegają na zainteresowaniu zwiększaniem dochodu i bogactwa poprzez produkcję i wymianę, skutkując powstaniem pieniądza towarowego (złoto) i wolnej bankowości, podczas gdy drugie oznaczają zainteresowanie zwiększaniem dochodu i bogactwa poprzez wyzysk kosztem producentów i prowadzących wymianę, skutkując powstaniem państw i monopolizacją pieniądza i bankowości[46].

Możemy stwierdzić, że gospodarcze środki czy też interesy człowieka wymagają działań produktywnych, systemu dobrowolnych wymian rynkowych, a każda ze stron angażujących się w transakcję wyciąga z niej korzyści, natomiast polityczne interesy czy środki człowieka prowadzą do grabieży i wykorzystania jednych przez drugich. Z tego typu relacji korzyść odnosi tylko jedna ze stron oraz podmioty z nią związane.

Przeprowadzona konsekwentnie analiza doprowadziła Oppenheimera do wniosku, że państwo jest w swej istocie oparte na stosowaniu środków politycznych na masową skalę, co odzwierciedla definicja państwa jako „organizacji środków politycznych”[47], której gospodarczą podstawą jest wykorzystanie ludzkiej pracy.

By mogło powstać państwo, jedna grupa musi zastosować przemoc względem drugiej grupy, przywłaszczyć sobie owoce jej pracy i stosując groźbę użycia siły lub, bezpośrednio jej używając, uzyskać środki na swoje utrzymanie. Przyczyną tego typu działań i tej dychotomii jest opisane w Der Staat działanie nomadów, którzy przyczynili się do powstania instytucji niewolnictwa. Zdaniem Oppenheimera nomada „jest wynalazcą niewolnictwa, stworzył zatem zalążek państwa, pierwszą gospodarczą eksploatację człowieka przez człowieka”[48]. 

Antropologiczna analiza Ludwika Gumplowicza

W eseju O naturalnym prawie kształtowania się państw polski socjolog i prawnik Ludwik Gumplowicz stwierdził, że „tam, gdzie pojawiły się kasty, mamy najprawdopodobniej do czynienia z ujarzmieniem, […] wówczas występuje też zróżnicowanie ras. […] Nie ma państwa bez wielości ras i bez wcześniejszego gwałtownego starcia między nimi”[49]. Zgodnie z jego teorią „do utworzenia się organizmu państwowego, choćby najbardziej nikczemnego i prymitywnego, zawsze potrzeba gwałtownego zderzenia dwóch ras, z których jedna jest panująca, a druga podległa. […] Przy zderzeniu dwóch ras zawsze wygrywa ta górująca intelektualnie, lepiej rozwinięta — rasa cywilizowana, natomiast ulega słabsza, gorzej rozwinięta”[50].

Należy jednak mieć na uwadze fakt, że w antropologicznym ujęciu Gumplowicza rasa to twór kulturowy, cywilizacyjny, a nie stricte biologiczny. Poziom poszczególnych ras, ich zróżnicowanie wynika z rozwoju intelektualnego, który jest wynikiem upływu czasu („wiek kosmiczny ras”): im dłużej dana rasa, ród, żyje i funkcjonuje, tym bardziej jest rozwinięty i tym większe prawdopodobieństwo, że podporządkuje sobie inne, „młodsze historycznie” i słabiej rozwinięte rasy[51].

Przeanalizuję teraz, w jaki sposób koncepcja egzogeniczna zyskiwała uznanie w oczach libertariańskich teoretyków.

Recepcja podejścia egzogenicznego w libertarianizmie

Libertariański prawnik Lysander Spooner, analizując w publikacji Konstytucja bez autorytetu prawomocność obowiązywania Konstytucji Stanów Zjednoczonych Ameryki pod kątem zgody przez głosowanie lub zgody na opodatkowanie, implicite zastosował ustalenia Oppenheimera, porównując powstanie i funkcjonowanie państwa do działalności szajki, grupy rabusiów, która łupi bezbronnych, pozostawiając im alternatywę: „pieniądze albo życie!”. Spooner dodał co prawda, że rząd, w przeciwieństwie do rabusia czy rozbójnika, „nie zasadza się na człowieka w ustronnym miejscu i trzymając pistolet przy jego głowie, nie przystępuje do przetrząsania jego kieszeni”, niemniej jednak „ten rabunek pozostaje rabunkiem i jest on daleko bardziej nikczemny i haniebny”[52].

Gdy jednak jakiś człowiek odmawia oddania części swojej własności agresorowi, rząd — korzystając z uprzednio zrabowanych środków — wynajmie żołnierzy do „zabicia lub ujarzmienia wszystkich, którzy odmawiają mu więcej pieniędzy”[53]. Pretekst, jakim posługuje się w tym celu rząd, mianowicie zbieranie kapitału na „ochronę” obywateli, należy z całą mocą i stanowczością odrzucić, albowiem zdaniem Spoonera:

Każdy człowiek, który oddaje pieniądze w ręce (tak zwanego) „rządu”, oddaje w jego ręce miecz, który będzie użyty przeciw niemu samemu do wydarcia odeń większej ilości pieniędzy, a także do utrzymania go w poddaniu arbitralnej woli tego „rządu”;

Ci, którzy zabierają jego pieniądze bez jego zgody, użyją ich do dalszego obrabowywania i zniewalania, jeśli ośmieli się w przyszłości opierać ich żądaniom;

Jest zupełnym absurdem przypuszczenie, że jakakolwiek grupa ludzi mogłaby zabierać pieniądze jakiegoś człowieka bez jego zgody w celu, jak sami twierdzą, chronienia go; dlaczego oni mieliby otaczać kogoś ochroną, jeśli sam zainteresowany sobie tego nie życzy? Wierzyć w tą ochronę, jest takim samym absurdem, jak wiara, że złodzieje zabierają pieniądze po to, by kupić okradzionemu jedzenie czy ubranie;

Jeśli jakiś człowiek chce „ochrony”, sam potrafi się o to zwrócić i nikt nie ma jakiegokolwiek powodu rabować go w celu „chronienia” go wbrew jego woli[54].

W związku z powyższym należy zająć bardzo ostrożne, wręcz nieufne stanowisko względem rządu, który bazuje na wymuszaniu oddawania środków, dzięki którym funkcjonuje:

Żadnemu tak zwanemu rządowi nie można ufać ani na chwilę, ani podejrzewać go o uczciwe cele, dopóki nie zależy on do całkiem dobrowolnego poparcia. Fakty te są tak istotne i tak oczywiste, że nie można rozsądnie przypuszczać, iż ktokolwiek będzie dobrowolnie płacił „rządowi” pieniądze w celu zagwarantowania sobie jego ochrony, o ile nie zawrze z nim najpierw jasnej i czysto dobrowolnej umowy w tymże celu[55].

Również Albert Jay Nock, libertariański pisarz i publicysta z początku XX w., posługiwał się w swoich pracach ujęciem państwa jako rezultatu podboju, złupienia jednej grupy przez drugą, korzystając w swoich analizach z oppenheimerowskiego rozróżnienia na środki gospodarcze i polityczne[56]. W rozdziale Pochodzenie państwa i klasy swojego najbardziej znanego dzieła Państwo — nasz wróg zanotował, że „w całej tej części korzystam z ich [tj. Gumplowicza i Oppenheimera — P.H.] opracowań. Ich odkrycia są tak szkodliwe dla prestiżu, jaki państwo wszędzie sobie zbudowało, że zawodowe autorytety podchodziły do nich na ogół bardzo ostrożnie, woląc omijać je z daleka”[57].

Wyrazem podzielania przez Nocka egzogenicznej koncepcji powstawania państw jest następujący ustęp:

Na podstawie pozytywnych doświadczeń historycznych wiemy, że państwo jako takie niezmiennie wywodziło się z podboju i konfiskaty. Ani jedno prymitywne państwo znane historii nie powstało w jakikolwiek inny sposób. Po stronie negatywnej wykazano poza wszelką wątpliwość, że żadne prymitywne państwo nie mogło mieć innego pochodzenia. Co więcej, jedyną niezmienną cechą państwa jest ekonomiczne wyzyskiwanie jednej klasy przez inną. W tym sensie każde państwo znane historii jest państwem klasowym[58].

Na poparcie swojej tezy Nock przytacza dość aktualny przykład, choć prima facie wydawać by się mogło, że analiza powstawania państw dotyczyć będzie jedynie starożytnych lub średniowiecznych podmiotów. Wspomnianą egzemplifikację stanowi według niego powstanie w 1932 r. państwa Mandżukuo[59].

Warto także odnotować niezwykle cenne i ważne — zarówno w kontekście tych rozważań, jak i sensu largo — rozróżnienie, jakiego dokonał Nock. Starał się on bowiem podkreślać, że istnieje wielka różnica między państwem a rządem: „Rząd mógł z dużym prawdopodobieństwem powstać tak, jak sądzili [Thomas — P.H.] Paine czy też Arystoteles, albo też Hobbes czy Rousseau. Natomiast państwo nie tylko nigdy w ten sposób nie powstało, ale i nigdy nie mogło tak powstać”[60]. Państwo powstawało bowiem jedynie wówczas, gdy eksploatacja ekonomiczna była korzystna, opłacalna i praktyczna dla danej grupy; w przeciwnym wypadku „istniał rząd, ale nigdy państwo”[61]. Stąd także widoczny u Nocka podział na władzę polityczną (państwo) i władzę społeczną (rząd), tj. władzę przymusową i władzę dobrowolnie ustanowioną.

Z dorobku Oppenheimera korzystał również bodaj najbardziej znany przedstawiciel libertarianizmu — Murray N. Rothbard. Odnosząc się do rozróżnienia na środki gospodarcze i środki polityczne, skonstatował on, że „nikt nie naświetlił lepiej niewolniczej i pasożytniczej natury państwa” niż właśnie Oppenheimer. Rozszerzając interpretację konceptu środków politycznych, Rothbard dodał, że mają one „charakter czystego pasożytnictwa, ponieważ bazują na wypracowanej wcześniej produkcji, którą wyzyskujący konfiskują. W ten sposób produkcja ta, zamiast wzbogacić globalny dorobek społeczeństwa, zostaje społeczeństwu zabrana”[62]. Inkorporację ustaleń teoretyków, takich jak Gumplowicz czy Oppenheimer, dostrzegamy u Rothbarda niezwykle często[63].

Powyższe ustalenia prowadzą nas do wniosku, że podejście egzogeniczne dotyczące genezy państwa idealnie wpisuje się w libertariańskie ujęcie tego tworu jako instytucji opartej na inicjowaniu agresji[64] oraz na stałej, permanentnej i prowadzonej na masową skalę grabieży. Oba stanowiska, nurty i teorie zdają się wobec siebie komplementarne, dzięki czemu libertarianizm zyskuje bardzo silną podbudowę oraz argument w oczach jego zwolenników mogący ugruntować jego tezy dotyczące opisu relacji pomiędzy grupami jednostek (obywatele, sfera prywatna versus rząd, sfera publiczna). Efektem analiz prowadzonych przez wspomnianych wyżej badaczy jest powstanie poglądu, że relacje te są oparte na wytworzonym w wyniku przemocy stosunku jednostki wykorzystujące — jednostki wykorzystywane.

Wnioski

Z przytoczonych wyżej analiz wynika, że według libertarian w rezultacie podboju na danym obszarze powstają dwie grupy: wyzyskiwanych i wyzyskujących, żywicieli i pasożytów, quasi-niewolników i ich quasi-panów. Jedna z nich, w wyniku „interwencji binarnych”[65] staje się płatnikiem podatków (czy innych danin), a druga — tzw. makropasożyty[66] — ich biorcą. Innymi słowy — jedni ludzie zaczynają żyć na koszt innych ludzi[67], zmuszonych do tego za pomocą aparatu przymusu. Ów aparat staje się monopolistą na danym terytorium i najczęściej uzyskuje wyłączność na „legalne” stosowanie przemocy, świadczenie usług policyjnych („produkcję bezpieczeństwa”[68]) i sądowniczych, w tym rozstrzyganie wszystkich sporów, także tych, w których sam jest stroną.

Według libertarian, którzy ten pogląd przyjmują za prawdziwy, oparta na opodatkowaniu działalność państwa prowadzi ex definitione do nieefektywności ekonomicznej, ponieważ powoduje stratę dobrobytu ex ante przez wszystkich poddanych opodatkowaniu. Ingerencja rządu pociąga w takiej sytuacji za sobą spadek gospodarczej efektywności. Każda bowiem interwencja państwa w dobrowolną wymianę (taryfy celne, płace minimalne, standardy środowiskowe et cetera ad nauseam) powoduje, że strony (a przynajmniej jedna z nich) tracą, ipso facto obniża się subiektywny dobrostan, będący jej efektem, a co więcej, zaburzony lub zablokowany zostaje proces zmian zastosowań dóbr z mniej produktywnych na bardziej produktywne. A więc, według analityków libertariańskich, stwarzając monopol na dostarczanie określonych towarów lub świadczenie określonych usług, państwo zakłóca system cen, oraz przemieszczanie się zasobów do miejsc, gdzie byłyby wykorzystane w najbardziej efektywny, produktywny sposób[69].

Libertarianie dowodzą, że „wojna to dla państwa stan zdrowia[70]”. Ostatecznym jego celem jest stałe i konsekwentne prowadzenie podboju, ekspansja terytorialna (naturalna cecha państwa według Rothbarda)[71], poszerzanie własnego terytorium, eliminowanie konkurentów i ustanowienie rządu światowego. W ten sposób, jak pisał Hoppe, państwo może uniknąć m.in. negatywnych konsekwencji fałszowania pieniądza i jego deprecjacji względem konkurencyjnych walut innych państw, które prowadzą fałszowanie na mniejszą skalę oraz w mniejszym stopniu wyzyskują/pasożytują na swoich obywatelach. Sądził on, że do tych państw mogą przenieść się obywatele innych, prowadzących nadmierny wyzysk i fałszowanie pieniądza na dużą lub większą skalę. W rezultacie siła i potencjał gospodarczy pierwszych wzrosłaby, a drugich zmalała, na co żadne państwo nie chce pozwolić, starając się uzyskać jak największe wpływy z wykorzystywania przedsiębiorczych jednostek (podmiotów). Im więcej osób opuściłoby terytorium nadmiernie wyzyskującego je państwa na rzecz innego, „łagodniejszego” pod tym względem, tym mniejsza okazałaby się „baza podatkowa”, ergo mniejsze byłyby wpływy budżetowe[72].

Na uwagę zasługuje także zjawisko zwane paradoksem imperializmu. Hoppe tłumaczył, że liberalizm prowadzi do zwiększenia stopnia ekspansywności państw, albowiem w tych zamożniejszych (bogatszych dzięki dobrobytowi ich obywateli) można wyasygnować większe środki na zakończone sukcesem kampanie wojenne. „Wewnętrzny liberalizm staje się zatem warunkiem i środkiem skutecznego imperializmu”[73].

Wraz z przeprowadzonymi analizami, badacze libertariańscy stworzyli także propozycje rozwiązań problemów, które rozpatrywane są w niniejszych rozważaniach. Jednym z nich jest propozycja przedstawiona m.in. przez Hoppego. Zaleca on powierzenie usług ochrony agencjom ubezpieczeniowym i firmom ochroniarskim, działającym w oparciu o kalkulację ekonomiczną — rachunek zysków i strat — które konkurowałyby ze sobą o klientów na wolnym, nieskrępowanym rynku. Jako że na wolnym rynku zachodzi tendencja do wzrostu jakości i spadku ceny, angażowanie się w ryzykowne, masowe operacje, może stać się kompletnie nieopłacalne[74]. Dając wyraz swoim poglądom Hoppe twierdził, że w przeciwieństwie do monopolistycznych agencji, jakimi są rządy, prywatne firmy ubezpieczeniowe mają „naturalne zahamowanie przed angażowaniem się w jakiekolwiek konflikty zewnętrzne”[75], w tym także w dokonywanie podbojów, gdyż implikuje to wzrost kosztów ich funkcjonowania, konieczność podwyższenia składek (podnoszenie stawek ubezpieczeniowych) i możliwą stratę klientów, którzy zrezygnowaliby z usług agresywnej, inicjującej konfrontacje firmy ubezpieczeniowej na rzecz bardziej pokojowo nastawionych podmiotów funkcjonujących na rynku. Ten sam autor dodawał, że „Prywatne agencje ubezpieczeniowe będą więc podejmować jedynie defensywną walkę i zamiast pozyskiwać broń masowego rażenia, będą raczej inwestować w rozwój broni obronnej i środków odwetowych o wysokiej precyzji działania”[76]. Rothbard z kolei dowodził, że wojny i spory będące w sposób nierozerwalny związany z podbojem, „wybuchają raczej pomiędzy rządami, a nie osobami prywatnymi z różnych krajów”[77], w związku z tym należy pozbyć się największych, najbardziej drastycznych i nieprzewidywalnych agresorów, stale dążących do podboju, tj. państw.

 

BIBLIOGRAFIA

Arystoteles, Dzieła wszystkie. Tom 6, Warszawa 2001.

Bała, P., Wielomski A., Prawa człowieka i ich krytyka. Przyczynek do studiów o ideologii czasów ponowożytnych, Chicago–Warszawa 2008.

Bastiat, F., Dzieła zebrane, t. 1, Warszawa 2009.

Bourne, R., War and the Intellectuals, New York 1964.

Bartyzel, J., Geneza i próba systematyki głównych nurtów libertarianizmu [w:] Bulira, W., Gogłoza W. (red.), Libertarianizm: teoria, praktyka, interpretacje, Lublin 2010.

Casey, G., Murray Rothbard, New York 2013.

Childs, R.A. Jr., Obiektywizm a państwo: list otwarty do Ayn Rand, dostępne online: http://libertarianizm.pl/wolnosciowe_czytanki:anarchizm:obiektywizm_a_panstwo_-_list_otwarty_do_ayn_rand; data dostępu: 30 IV 2014 r.

Chodakiewicz M.J., O prawicy i lewicy, Warszawa–Gdańsk 2013.

Crovelli, M.R., Toward an a priori Theory of International Relations, „Journal of Libertarian Studies”, 21, 2007, nr 4, s. 101–118.

Gumplowicz, L., O naturalnym prawie kształtowania się państw, [w:] Dwa życia Ludwika Gumplowicza. Wybór tekstów, oprac. G. Mozetič, J. Surman, Warszawa 2010.

Hans-Hermann Hoppe, dostępne online: http://libertarianin.org/libertarianizm/przedstawiciele/hans-hermann-hoppe/; data dostępu: 8 I 2015 r.

Hayek, F.A. von, Konstytucja wolności, Warszawa 2011.

Hayek, F.A. von, Zgubna pycha rozumu. O błędach socjalizmu, Kraków 2004.

Hobbes, T., Lewiatan czyli Materia, forma i władza państwa kościelnego i świeckiego, Warszawa 2005.

Hoppe, H.H., Demokracja — bóg, który zawiódł. Ekonomia i polityka demokracji, monarchii i ładu naturalnego, Warszawa 2006.

Hoppe, H.H., Ekonomia i etyka własności prywatnej. Studia z zakresu ekonomii politycznej i filozofii, Warszawa 2011.

Hoppe, H.H., Krótka historia człowieka. Libertariańska rekonstrukcja postępu i upadku, Warszawa 2014.

Hoppe, H.H., Wielka fikcja — państwo w epoce schyłku, Warszawa 2014.

Hummel, J.R., The Will To Be Free: The Role of Ideology in National Defense, [w:] The Myth of National Defense: Essays On The Theory and History of Security Production, red. H.H. Hoppe, Auburn 2003.

Jingyan, B., Neither Lord Nor Subject: Taoist Anarchism, dostępne online: http://www.libertarianism.org/publications/essays/chinas-first-political-anarchist-bao-jingyan; data dostępu: 10 V 2016 r.

Jouvenel, B. de, Traktat o władzy, Warszawa 2013.

Juruś, D., W poszukiwaniu podstaw libertarianizmu. W perspektywie rothbardowskiej koncepcji własności, Kraków 2012.

Kwaśnicki, W., Historia myśli liberalnej, Warszawa 2000.

Locke, J., Dwa traktaty o rządzie, Warszawa 1992.

Menger, C., Zasady ekonomii, Warszawa 2013.

Molinari, G. de, The Production of Security, Auburn 2009.

Murray Rothbard, dostępne online: http://libertarianin.org/austriacy/przedstawiciele/murray-rothbard/; data dostępu: 8 I 2015 r.

Nock, A.J., Państwo — nasz wróg, Lublin–Rzeszów 2004.

Oppenheimer, F.,  Geneza państwa, dostępne online: http://mises.pl/blog/2012/02/29/oppenheimer-geneza-panstwa/; data dostępu: 8 I 2015 r.

Oppenheimer, F., The State: Its History and Development Viewed Sociologically, New York 1914.

Powell, J. Self-Ownership: A Biography of Lysander Spooner, dostępne online: http://www.libertarianism.org/publications/essays/self-ownership-biography-lysander-spooner; data dostępu: 8 I 2015 r.

Powell, J.. Stylish Elegance: A Biography of Albert Jay Nock, dostępne online: http://www.libertarianism.org/publications/essays/stylish-elegance-biography-albert-jay-nock; data dostępu: 8 I 2015 r.

Rapp, J.A., Daoism and Anarchism: Critiques of State Autonomy in Ancient and Modern China, New York 2012.

Rothbard, M.N., Egalitaryzm jako bunt przeciw naturze, Warszawa 2009.

Rothbard, M.N., Etyka wolności, Warszawa 2010.

Rothbard, M.N., Interwencjonizm, czyli władza a rynek, Warszawa 2009.

Rothbard, M.N., Manifest libertariański, Warszawa 2014.

Rousseau, J.J., Umowa społeczna, Kęty 2002.

Sepczyńska, D., Libertarianizm. Mało znane dzieje pojęcia zakończone próbą definicji, Olsztyn 2013.

Sepczyńska, D., „Libertariański”, „libertarianin”, „libertarianizm”. Wczesna historia pojęć w Stanach Zjednoczonych, [w:] Oblicza anarchizmu i libertarianizmu w filozofii i polityce, red. J. Michalczenia, A. Sobiela, Olsztyn 2012.

Spooner, L., Konstytucja bez autorytetu, Zielona Góra 2001.

Tannehill, L., M. Tannehill, Rynek i wolność, Warszawa 2004.

Teluk, T., Koncepcje państwa we współczesnym libertarianizmie, Warszawa 2006.

Zhuangzi, Zhuangzi. Prawdziwa księga południowego kwiatu, Warszawa 2009.

 

[1] W tych rozważaniach posługiwać się będę szerszym rozumieniem podboju aniżeli wynika to z encyklopedycznego, słownikowego jego pojmowania, gdzie podbój zdefiniowano jako „zdobycie cudzych terytoriów w walce zbrojnej i narzucenie władzy ludności zamieszkałej na tych terytoriach” (http://sjp.pwn.pl/szukaj/podb%C3%B3j.html; data dostępu: 1 IX 2015 r.) Należy bowiem mieć na uwadze, że podbój może mieć różne wymiary i może być prowadzony różnymi sposobami, nie tylko stricte wojskowymi czy militarnymi, ale również gospodarczymi czy ekonomicznymi.

[2] J. Powell, Self-Ownership: A Biography of Lysander Spooner, dostępne online: http://www.libertarianism.org/publications/essays/self-ownership-biography-lysander-spooner; data dostępu: 8 I 2015 r.

[3] Idem, Stylish Elegance: A Biography of Albert Jay Nock, dostęp online: http://www.libertarianism.org/publications/essays/stylish-elegance-biography-albert-jay-nock; data dostępu: 8 I 2015 r.

[4] Murray Rothbard, dostępne online: http://libertarianin.org/austriacy/przedstawiciele/murray-rothbard/; data dostępu: 8 I 2015 r.

[5] Hans-Hermann Hoppe, dostępne online: http://libertarianin.org/libertarianizm/przedstawiciele/hans-hermann-hoppe/; data dostępu: 8 I 2015 r.

[6] Jak bowiem słusznie zauważyła Dorota Sepczyńska: „Nie ma jednego libertarianizmu. Libertarianizm to rodzina doktryn i ruchów społecznych, antagonistycznych nie tylko wobec zastanej rzeczywistości, ale i często wobec siebie nawzajem” (D. Sepczyńska, „Libertariański”, „libertarianin”, „libertarianizm”. Wczesna historia pojęć w Stanach Zjednoczonych, [w:] Oblicza anarchizmu i libertarianizmu w filozofii i polityce, red. J. Michalczenia, A. Sobiela, Olsztyn 2012, s. 155).

[7] „Wydaje się, że wspólna treść idei, które obdarza się mianem «libertarianizmu», jest uboga i ogólnikowa. Wszyscy libertarianie są zgodni co do pewnych idei filozoficznych i generalnej krytyki rzeczywistości. W wymiarze filozoficznym libertarianie są indywidualistami ontologicznymi, etycznymi i metodologicznymi. Jako nominaliści społeczni (indywidualiści ontologiczni) zakładają, że podstawą bytu społecznego nie są państwa lub grupy innego rodzaju, ale jednostki; to one stanowią pierwotne źródło, z którego wywodzą się wszelkie więzi i instytucje społeczne. […] Wszelkie zbiorowości ludzkie są dobrowolnymi stowarzyszeniami, tworami zależnymi od woli tworzących je ludzi. Jako indywidualiści etyczni libertarianie głoszą, że najwyższą wartość posiada człowiek, a fundamentalną zasadą jest równa wolność, rozumiana jako przeciwieństwo przymusu. […] Jako indywidualiści metodologiczni libertarianie uważają, że fakty i procesy społeczne należy tłumaczyć przez wzgląd na postawy, preferencje czy działania jednostek” (ibidem, s. 156–157).

[8] T. Teluk, Koncepcje państwa we współczesnym libertarianizmie, Warszawa 2006, s. 42.

[9] M.J. Chodakiewicz, O prawicy i lewicy, Warszawa–Gdańsk 2013, s. 40.

[10] P. Bała, A. Wielomski, Prawa człowieka i ich krytyka. Przyczynek do studiów o ideologii czasów ponowożytnych, Chicago–Warszawa 2008, s. 193.

[11] J. Bartyzel, Geneza i próba systematyki głównych nurtów libertarianizmu, [w:] Libertarianizm: teoria, praktyka, interpretacje, red. W. Bulira, W. Gogłoza, Lublin 2010, s. 15.

[12] Wąskie definiowanie i rozumienie libertarianizmu przez Dariusza Jurusia nie powinno zdaniem autora prowadzić do interpretowania tego nurtu jako lewicowego czy prawicowego(D. Juruś, W poszukiwaniu podstaw libertarianizmu. W perspektywie rothbardowskiej koncepcji własności, Kraków 2012, s. 10, 291).

[13] D. Sepczyńska, Libertarianizm. Mało znane dzieje pojęcia zakończone próbą definicji, Olsztyn 2013, s. 141–142.

[14] Choć w literaturze częściej funkcjonuje tłumaczenie self-ownership principle jako „zasada samoposiadania”, wydaje się, że proponowany m.in. przez Dariusza Jurusia termin „autowłasność” zamiast „samoposiadanie”, jest bardziej adekwatny, ponieważ posiadanie nie musi koniecznie oznaczać własności.

[15] T. Teluk, Koncepcje państwa…, s. 47.

[16] J. Woziński, A priori sprawiedliwości. Libertariańska teoria prawa, [w:] Oblicza anarchizmu i libertarianizmu…, s. 189.

[17] „Istnieje tylko jedna podstawowa reguła sprawiedliwości w stosunkach międzyludzkich: żadnej osoby ani grupy ludzi nie wolno pozbawić należącej do nich wartości przy użyciu siły fizycznej, za pomocą groźby użycia takiej siły, lub za pomocą środków pokrewnych użyciu siły (takich, jak oszustwo). Wszystkie inne reguły, takie jak zakaz zabijania, porywania, kradzieży, fałszerstwa itd. są tylko oczywistymi konsekwencjami tej podstawowej zasady prawa naturalnego. Jeśli ktoś chce wiedzieć, czy postępuje właściwie w stosunku do innej osoby, to nie potrzebuje biblioteki wypełnionej publikacjami prawniczymi ani wyższego wykształcenia. Musi sobie zadać tylko jedno pytanie: «Czy moje działania stanowią akt przemocy, który przyczynia się do utraty wartości przez inną osobę?». Dopóki może na to pytanie odpowiedzieć przecząco, nie musi obawiać się każącej ręki prawa ani działań odwetowych” (L. Tannehill, M. Tannehill, Rynek i wolność, Warszawa 2004, s. 18, 199–200).

[18] Jak tłumaczy Hoppe, państwo to „agencja dysponująca wyłącznym monopolem na ostateczne podejmowanie decyzji i rozstrzyganie sporów na danym terytorium. W szczególności państwo żąda, by wszystkie konflikty z udziałem jego samego były rozsądzane przez nie same lub przez jego przedstawicieli” (H.H. Hoppe, Wielka fikcja — państwo w epoce schyłku, Warszawa 2014, s. 113–114).

[19] Gwoli ścisłości warto dodać, że jeden z nurtów libertarianizmu, mianowicie minarchizm (reprezentowany m.in. przez Roberta Nozicka, Davida Boaza czy quasi-libertariankę Ayn Rand) uznaje (minimalistyczne czy też ultraminimalne) państwo resp. rząd za monopolistyczną agencję ochrony i rozstrzygania sporów, która powinna być utrzymywana z dobrowolnych opłat na rzecz jej funkcjonowania, a jej zadanie polegać na ochronie ładu społecznego i egzekwowaniu praw poprzez odwetowe użycie agresji względem tych, którzy naruszają prawa i własność innych, uciekając się do przemocy i agresji. Podstawowy problem z tego typu koncepcją jest taki, że instytucja, która utrzymuje się z dobrowolnych opłat, nawet świadcząca usługi ochrony lub arbitrażu, przestaje być państwem. Jako że — w imię przestrzegania libertariańskiej zasady nieagresji — niedozwolone jest inicjowanie przez nią agresji, staje się takim samym podmiotem (firmą ochroniarską, ubezpieczeniową, arbitrażową itp.) jak inne, rywalizujące o klienta na wolnym, nieskrępowanym rynku (R.A. Childs Jr., Obiektywizm a państwo: list otwarty do Ayn Rand, dostępne online: http://libertarianizm.pl/wolnosciowe_czytanki:anarchizm:obiektywizm_a_panstwo_-_list_otwarty_do_ayn_rand; data dostępu: 30 IV 2014 r.).

[20] H.H. Hoppe, Krótka historia człowieka. Libertariańska rekonstrukcja postępu i upadku, Warszawa 2014, s. 35.

[21] Zob. T. Teluk, Koncepcje państwa…, s. 15, 84.

[22] J. Locke, Traktat drugi, [w:] idem, Dwa traktaty o rządzie, Warszawa 1992.

[23] T. Hobbes, Lewiatan czyli Materia, forma i władza państwa kościelnego i świeckiego, Warszawa 2005.

[24] J.J. Rousseau, Umowa społeczna, Kęty 2002.

[25] B. de Jouvenel, Traktat o władzy, Warszawa 2013.

[26] F.A. von Hayek, Zgubna pycha rozumu. O błędach socjalizmu, Kraków 2004; idem, Konstytucja wolności, Warszawa 2011.

[27] Arystoteles, Polityka, [w:] Dzieła wszystkie, t. 6, Warszawa 2001, s. 25–27.

Problematyczny wydaje się w szczególności arystotelesowski argument, że wspólnoty mają lub muszą mieć naturalną tendencję do łączenia się; Stagiryta wyprowadza na tej postawie wniosek, że wspólnoty te muszą łączyć się w państwo (państwa) tak, jak gdyby sama wspólnota nie była wystarczającym tworem dla zaspokojenia ludzkich potrzeb. Gdyby natomiast wysoce rozwiniętych, wysoce efektywnych wspólnot nie nazywać państwem, gdyby ich od razu z nim nie utożsamiać? Gdyby poprzestać na stwierdzeniu, że człowiek jest stworzony do życia we wspólnocie, co nie musiałoby implikować konieczności stwierdzenia, że jest on stworzony do życia w państwie? Według Rothbarda, możliwym stałoby się wówczas rozwiązanie jednego z, jego zdaniem, największych błędów non sequitur w historii (G. Casey, Murray Rothbard, New York 2013).

[28] T. Teluk, Koncepcje państwa…, s. 18.

[29] H.H. Hoppe, Demokracja — bóg, który zawiódł. Ekonomia i polityka demokracji, monarchii i ładu naturalnego, Warszawa 2006, s. 52.

[30] W swojej analizie porównawczej, gdzie zestawia ze sobą monarchię z demokracją, Hoppe stwierdził, że w przypadku tej pierwszej ekspansja terytorialna „odbywa się zazwyczaj drogą łączenia niezależnych królestw na podstawie umów” (ibidem, s. 61). Nie zmienia to jednak faktu, że istnienie i funkcjonowanie państw na arenie międzynarodowej powoduje stan permanentnego zagrożenia, gdyż państwa dążą do „finansowania i rozwijania broni masowej zagłady” (ibidem, s. 371). Ipso facto wzmocnieniu ulega ich „skłonność do nieustannego podżegania do wojen i rozmaitej agresji” (ibidem).

[31] Koncept państwa jako rezultatu umowy społecznej w ujęciu Hobbesa w znakomity sposób obala Hoppe, wskazując, iż jeśli teza mówiąca, że jedynym rozwiązaniem na drodze do pokoju i zakończenia belli omnia contra omnes jest ustanowienie „niezależnej strony trzeciej jako ostatecznego sędziego i wykonawcy wyroków”, a „umowy wymagają wymuszenia ich wykonania przez kogoś z zewnątrz, by były wiążące”, to „państwo nie mogłoby istnieć dzięki umowie. Aby bowiem wymusić wykonanie samej umowy mającej doprowadzić do utworzenia państwa (by uczynić tę umowę wiążącą), musiałby najpierw istnieć inny podmiot wymuszający – wcześniejsze państwo. Żeby zaś to państwo mogło powstać, trzeba by postulować jeszcze wcześniejsze i tak dalej, w nieskończoność. Z drugiej jednak strony, jeśli przyjmiemy że państwa istnieją (co oczywiście jest prawdą), fakt ten przeczy wywodowi Hobbesa. Samo państwo pojawiło się bez zewnętrznego podmiotu wymuszającego” (idem, Wielka fikcja…, s. 15–16).

[32] Zob. J.A. Rapp, Daoism and Anarchism: Critiques of State Autonomy in Ancient and Modern China, New York 2012, Part 1.

[33] Boski Rolnik, Shennong, był mitycznym, wręcz półboskim władcą, mędrcem, uznawanym za twórcę rolnictwa i ziołolecznictwa. Był on najprawdopodobniej plemiennym szamanem, który został deifikowany (euhemeryzm), na co mógłby wskazywać sposób przedstawiania go jako bóstwo o ciele ludzkim i głowie byka (szamańska zwierzęca maska na głowie). Boski Rolnik nie był jednak — wbrew pewnym mitom — „władcą”, albowiem brak jest na to jakichkolwiek wiarygodnych i przekonywających dowodów.

[34] Żółty Cesarz, Huangdi, był mitycznym władcą, uznawanym za twórcę scentralizowanego państwa chińskiego. Żółty Cesarz, pokonując Chiyou, jednego z plemiennych przywódców, tym samym przejął, w wyniku podboju, jego ziemie.

[35] Tang był faktycznie sprawującym rządy władcą, założycielem dynastii Shang (XVI–XI w. p.n.e.), tj. pierwszej chińskiej dynastii, której istnienie zostało udowodnione dzięki badaniom archeologicznym.

[36] Król Wu, żyjący w XI w. p.n.e., założyciel dynastii Zhou, w 1046 r. p.n.e. pokonał Zhoua, ostatniego władcę z dynastii Shang.

[37] Zhuangzi, Zhuangzi. Prawdziwa księga południowego kwiatu, Warszawa 2009, s. 310–311.

[38] Ibidem, s. 106.

[39] Ibidem, s. 110.

[40] Dynastii Xia, Shang oraz Zhou.

[41] Chodzi w tym miejscu o jedną z podstawowych zasad taoizmu, mianowicie wu wei, oznaczające naturalny, niezakłócony porządek rzeczy, spontaniczność i brak siłowej ingerencji. Zob. W. Kwaśnicki, Historia myśli liberalnej, Warszawa 2000, s. 27–28, 169–170.

[42] Zhuangzi, Zhuangzi. Prawdziwa księga…, s. 112.

[43] B. Jingyan, Neither Lord Nor Subject: Taoist Anarchism, dostęp online: http://www.libertarianism.org/publications/essays/chinas-first-political-anarchist-bao-jingyan; data dostępu: 10 V 2016 r.

[44] F. Oppenheimer, Geneza państwa, dostępne online: http://mises.pl/blog/2012/02/29/oppenheimer-geneza-panstwa/; data dostępu: 8 I 2015 r.

[45] Ibidem.

[46] H.H. Hoppe, Ekonomia i etyka własności prywatnej. Studia z zakresu ekonomii politycznej i filozofii, Warszawa 2011, s. 106.

Niebędący co prawda zaliczanym do grona libertarian, niemniej jednak mający zauważalny i wyraźny wpływ intelektualny na wielu z nich, XIX-wieczny francuski ekonomista i publicysta Frédéric Bastiat w jednym z najważniejszych esejów w jego dorobku — pt. Prawo — wzorem Oppenheimera wprowadził rozróżnienie na dwa rodzaje działalności człowieka, która może zapewnić mu przeżycie: „Człowiek może żyć i posiadać jedynie dzięki przystosowaniu i nieustannemu nabywaniu, ciągłemu stosowaniu swoich talentów do pozyskiwania rzeczy, czyli dzięki pracy. Ten proces jest źródłem własności. Jednakże, w zasadzie, człowiek może również żyć i posiadać, przywłaszczając sobie wytwory zdolności swoich bliźnich. Ten proces z kolei jest źródłem grabieży” (F. Bastiat, Prawo, [w:] F. Bastiat, Dzieła zebrane, wyd. P. Toboła-Pertkiewicz, t. 1, Warszawa 2009, s. 62). Grabież kończy się wtedy, gdy „staje się bardziej uciążliwa i bardziej niebezpieczna niż praca” (ibidem). W konsekwencji doszło zdaniem Bastiata do sytuacji, w której ustawodawca ustanawiał takie prawo, które było najkorzystniejsze właśnie dla niego i które pozwalało mu na dysponowanie owocami pracy innych poprzez tzw. „legalną grabież” (ibidem).

[47] F. Oppenheimer, The State: Its History and Development Viewed Sociologically, New York 1914, s. 25.

[48] Idem, Geneza państwa, dostępne online: http://mises.pl/blog/2012/02/29/oppenheimer-geneza-panstwa/; data dostępu: 8 I 2014 r.

[49] L. Gumplowicz, O naturalnym prawie kształtowania się państw, [w:] Dwa życia Ludwika Gumplowicza. Wybór tekstów, oprac. G. Mozetič, J. Surman, Warszawa 2010, s. 234–235.

[50] Ibidem, s. 235.

[51] Ibidem, s. 235–236.

[52] L. Spooner, Konstytucja bez autorytetu, Zielona Góra 2001, s. 7.

[53] Ibidem, s. 9.

[54] Ibidem.

[55] Ibidem.

[56] A.J. Nock, Państwo — nasz wróg, Lublin–Rzeszów 2004, s. 51–52.

[57] Ibidem, s. 40–41.

[58] Ibidem, s. 41–42.

[59] Starając się podać możliwie najbardziej aktualny, najbliższy nam w czasie przykład powstania państwa zgodnie z mechanizmem zarysowanym w nurcie egzogenicznym, nie musimy ani długo, ani daleko szukać, ponieważ jest nim powołanie do życia i późniejszy rozrost Państwa Islamskiego (ISIS vel ISIL).

[60] A.J. Nock, Państwo…, s. 44.

[61] Ibidem, s. 43.

[62] M.N. Rothbard, Manifest libertariański, Warszawa 2014, s. 55.

[63] Zob. ibidem, s. 64, 70; idem, Etyka wolności, Warszawa 2010, s. 133, 274–275; idem, Anatomia państwa, [w:] M.N. Rothbard, Egalitaryzm jako bunt przeciw naturze, Warszawa 2009, s. 99–101.

[64] Zdaniem Tannehillów rząd jest rodzajem monopolu przymusowego, a nie rynkowego, bowiem ma możliwość stosowania siły, przemocy, groźby jej zastosowania: „Jakakolwiek próba wynalezienia rządu, który nie uciekałby się do użycia początkowej siły, jest wysiłkiem daremnym, ponieważ stawia nas przed zadaniem wewnętrznie sprzecznym. Rząd ze swej natury jest instytucją odwołującą się do inicjowania przemocy. Gdyby zaprzestał używania przemocy, to przestałby być rządem i stał się po prostu jedną z firm na wolnym rynku” (L. Tannehill,  M. Tannehill, Rynek…, s. 63).

[65] Według Rothbarda możemy wyróżnić trzy rodzaje interwencji: 1) autystyczną (wymuszenie na pewnej osobie wykonania lub zaniechania pewnych czynności dotyczących wyłącznie tej osoby lub jej majątku, ograniczenie możliwości dysponowania własnością, skutki dotyczące podmiotu, który poddany jest takiej interwencji, przymus bez oddania czegokolwiek w zamian); 2) binarną (wymuszenie wymiany z podmiotem interweniującym) oraz 3) triangularną (wymuszenie transakcji wymiennej między parą podmiotów lub jej zakazanie, kontrola ceny lub kontrola produktu). Podatki (podobnie jak napad rabunkowy) to przykład interwencji binarnej, polegającej na wymuszeniu przez agresora (państwo) na podmiocie interwencji transakcji wymiany lub złożenia „podarunku” w postaci dobra lub usługi. Wszystkie interwencje państwa opierają się na interwencji binarnej, ergo na opodatkowaniu (M.N. Rothbard, Interwencjonizm, czyli władza a rynek, Warszawa 2009, s. 17–25).

[66] J.R. Hummel, The Will To Be Free: The Role of Ideology in National Defense, [w:] The Myth of National Defense: Essays On The Theory and History of Security Production, red. H.H. Hoppe, Auburn 2003, s. 276–277.

[67] Rothbard w jednym ze swych dzieł prezentuje tezę, według której państwowa biurokracja (tzw. sektor publiczny, „budżetówka”) nie płaci żadnych podatków (M.N. Rothbard, Interwencjonizm…, s. 170). Biurokraci nie mogą ich płacić, ponieważ płacenie przez nich podatków (dochodowych) na równi z innymi „jest z natury rzeczy niemożliwe”. Jest to jedna z przyczyn, które powodują, że „ideału jednolitego dla wszystkich opodatkowania dochodu nie da się zrealizować” (ibidem, s. 200). Twierdzi on, że urzędnik, pobierający pensję, np. 40 tys. zł rocznie, oddając rządowi w „podatkach” 5 tys. zł, jest jedynie podmiotem „księgowej transakcji nie mającej znaczenia ekonomicznego (pomijając marnotrawstwo papieru, wysiłku i czasu)” (ibidem). Dzieje się tak dlatego, że ów urzędnik nie płaci podatków, a jedynie „otrzymuje” 35 tys. zł z „funduszu podatkowego” (ibidem).

[68] Zob. G. de Molinari, The Production of Security, Auburn 2009.

[69] M.R. Crovelli, Toward an a priori Theory of International Relations, „Journal of Libertarian Studies”, 21, 2007, nr 4, s. 114–115. Zob. także C. Menger, Zasady ekonomii, Warszawa 2013, s. 172–173.

[70] R. Bourne, War and the Intellectuals, New York 1964, s. 69.

[71] M.N. Rothbard, Anatomia państwa…, s. 127.

[72] H.H. Hoppe, Ekonomia i etyka…, s. 107.

[73] Ibidem, s. 108–111. Jako przykłady Hoppe podaje politykę administracji Ronalda Reagana: deregulacja, niższe opodatkowanie, większa liberalizacja wewnętrzna i towarzyszący im wzrost agresji w stosunkach międzynarodowych oraz historię państw Europy Zachodniej, a w szczególności Wielkiej Brytanii/Anglii. Historia samych Stanów Zjednoczonych Ameryki także stanowi zdaniem Hoppego dowód na potwierdzenie postawionej przez niego tezy. Kres dla wzrostu bogactwa państw europejskich stanowiło pojawienie się i zyskiwanie na popularności idei socjalistycznych. Do powyższego nie pasuje jednakże przypadek ZSRS, o którym to kraju ciężko powiedzieć, iż stosował politykę liberalną wewnątrz, ale z całą pewnością politykę imperialną w stosunkach zewnętrznych. Związek Sowiecki przegrał jednak zimnowojenną rywalizację z USA i to może stanowić dowód na prawdziwość twierdzenia Hoppego w odniesieniu do aspektu skuteczności, efektywności (ibidem, s. 112–113).

[74] T. Teluk, Koncepcje państwa…, s. 192–195.

[75] H.H. Hoppe, Demokracja…, s. 371.

[76] Ibidem, s. 371–372.

[77] M.N. Rothbard, Etyka wolności…, s. 293.

6 odpowiedzi na „Hankus: Państwo jako rezultat podboju – ujęcie libertariańskie”

  • Błędna analiza. Otóż powstanie państwa zostało tu sprymityzowane do powstania gangów złodziejskich, które przemocą odbierają część dóbr i zwiększają siłę państwa i jeszcze więcej kradną itd.
    .
    Tymczasem zależności są tutaj bardziej skomplikowane.
    .
    Otóż gdyby społeczeństwa nie tworzyły jakiejś formy organizacji, to szybko stałyby się łupem tych grup, które utworzyły takie organizacje. Bycie łupem można tu rozumieć na dwa sposoby: zostać okradzionym z zasobów (w tym z kobiet) oraz zostać zamordowanym.
    .
    Stworzenie własnej grupy powoduje, że nie padniemy ofiarą obcej grupy. Lepiej mieć jakiś wpływ na rządzącą nami grupę, niż nie mieć żadnego. Lepiej być uciskanym białym chrześcijaninem w chrześcijańskim państwie białych, niż stać się niewolnikiem w państwie muzułmańskim lub wręcz trupem.
    .
    I co najważniejsze: nie ma możliwości uniknięcia tego losu, gdyż nawet jeżeli my powiemy, że się „nie bawimy w państwa”, to inni mogą to zignorować i się „pobawić”. Opór ma taki sam sens, jak opór gwałconej kobiety, która mówi gwałcicielowi, że „nie ma ochoty na seks”.
    .
    Nie ma też większego sensu ubolewanie nad naturą ludzką, bo wynika ona z natury Wszechświata i inaczej po prostu nie mogło się stać. Walka o zasoby to LOGIKA WSZECHŚWIATA.
    .

    • Zgodzę się, że państwo jest złodziejskim gangiem, tyle że na znacznie większą skalę, o bardziej systematycznym sposobie działania i destrukcyjnym wpływie na daną społeczność.

      • Ten artykuł jest skrajnie dziecinny i naiwny – w społecznościach przedpaństwowych też były formy przymusu antycypujące państwo.
        Przykro, że marnuje się gigabajty na serwerach na jakieś bezproduktywne bajania o anarcho-kapitalizmie.
        Jakby co, samemu jestem prawicowym liberałem 🙂

        • Racja, nurt anarcho-kapitalistyczny to – moim zdaniem – chorobliwa narośl na szkole austriackiej (której jestem gorącym fanem). Zwolennicy tego systemu są oderwani od rzeczywistości, nie pojmują, że organizowanie się społeczności w mniejsze, potem większe organizmy, a na końcu państwa leży w naturze ludzkiej. Ba, nawet zwierzęta wybierają sobie liderów w swoich stadach*. Raz już utraciliśmy swoje państwo**, i chyba wszyscy wiemy czym to poskutkowało – do dziś się z tego nie otrząsneliśmy i obce państwa realizują na naszym terenie swoje interesy, bo nasze jest zbyt słabe (tak czy siak podobno istnieje tylko teoretycznie). Oczywiście racja jest w tym, że państwo w skrajnie wielkim stopniu ingeruje w życie jednostek i ogranicza ich wolność, ale nie popadajmy w totalne skrajności stojące wbrew historii i naturze ludzkiej.
          __
          * – pisałem trochę o tym w komentarzu pod artykułem o minarchiźmie
          ** – fun fact – zagranicą pisano, że w Polsce panuje rozkład i system przypominający anarchię (nie pamiętam dokładnego cytatu).

          • Czyżby? Czy jeśli uznamy, że państwo nie jest w stanie dokonać rachunku ekonomicznego, nie oznacza to, że nawet usługi bezpieczeństwa i sądownictwa będą gorsze niż prywatne? A przecież o niemożliwości dokonania rachunku ekonomicznego przez państwo pisał Ludwig von Mises. A może kwestia pieniędzy? To przecież Austriacka Szkoła Ekonomii i Bastiat głoszą, że państwo nie powinno się zajmować pieniędzmi, bo kończy się to spekulacjami dokonanymi dzięki inflacji. To Austriacy twierdzą, iż podatki szkodzą rozwojowi gospodarczemu. To Austriacy są przeciw państwowym regulacjom. Bycie akapem jest po prostu następstwem bycia Austriakiem. Skąd wiemy, że państwo jest w naturze ludzkiej? Na tą chwilę wiemy, że trwa, okrada i demoralizuje ludzi, ale nie udowadnia to, że jest nieuniknione. Poza tym historia nie ma praw, lecz po prostu jest. Historia opisuje, jak było i tylko to. Odwołując się jeszcze do tej dziwnej analogii do gwałconej kobiety, muszę powiedzieć, że się stanowczo sprzeciwiam temu, żeby kobieta była gwałcona. Myślę, iż zabicie gwałciciela nie jest moralnie naganne i dokonanie go będzie całkowicie na miejscu. Bycie radykalnym w byciu sprawiedliwym nie jest grzechem. Umiarkowanie w byciu sprawiedliwym nie jest cnotą.

  • Igor Kiełbratowski – nie wiem czemu nie ma pola ,,odpowiedz” pod twoim komentarzem to napiszę tu.
    __
    Całkowita zgoda odnoście kwesti państwo – gospodarka – rynek załatwi dużą większość dóbr o wiele lepiej i wydajniej, w tym oczywiście produkcję pieniądza (co często jest pomijane w tego typu dyskusjach). Wyjątkiem oczywiście są instytucje, dla których państwo w ogóle istnieje – sądownictwo, wojsko, policja. Państwo by strzec prawa i je egzekwować, stosuje przemoc i jest to całkowicie uzasadnione, w myśl, że ktoś musi ,,zabronić zabraniać”.
    __
    ,,Skąd wiemy, że państwo jest w naturze ludzkiej?” – z tego co napisałem powyżej – państwo powstawało zawsze w wyniku organizowania się danej społeczności według rasy/języka/terytorium itd. Zawsze powstawała piramida – król –> szlachta –> kolejne warstwy. W Polsce między innymi ogromne osłabienie tego pierwszego doprowadziło do tego, o czym również wspomniałem powyżej. Co do wątku o historii – najważniejszym jest, żeby nauczyć się wyciągać z niej wnioski, a te z pewnością nie wskazują, że anarchizacja społeczeństwa jest remedium na obecne problemy. Oczywiście, państwo polskie należy gwałtownie odchudzić, ale nie likwidować, bo wtedy zostanie nam narzucone państwo obce, co również już mięliśmy i chyba mało komu się to podobało.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Jeśli ktoś walczy o wolny rynek i wolną konkurencję, nie staje w obronie tych, którzy są już bogaci, lecz zabiega o swobodę działania dla anonimowych ludzi, którzy niebawem zostaną przedsiębiorcami, a ich pomysłowość sprawi, że życie przyszłych pokoleń stanie się lżejsze. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W lutym wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Jakub Bijan
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Kasper Fiszer
Pan Michał Gojny
Pan Maciej Gorzelak
Pan Marek Górecki
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Konrad Hornowski
Pan Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Mateusz Krzysztof
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Borys Loy
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Jerzy Osiński
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Szymon Truszczyński
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pan Maciej Zieliński
Opoka TFI
Łącznie otrzymaliśmy 13 403,91 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>