Autor: Murray N. Rothbard
Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Tomasz Marszelewski
Wersja PDF, EPUB, MOBI

Artykuł ukazał się pierwotnie w Libertarian Review, 7.10 (November 1978), s.  11–12.

wypowiedziLibertarianie oczywiście popierają wolność wypowiedzi, czyli prawo do wypowiadania się bez przeszkód ze strony rządu. Ale prawo do wypowiedzi implikuje prawo do „nie-mówienia”, prawo do zachowania milczenia. Dotychczas sami libertarianie pozostawali dziwnie cisi w wielu przypadkach przymusu wypowiedzi w naszym społeczeństwie.

Najbardziej rażącym przykładem przymusu wypowiedzi jest to, co odbywa się w sądach w całym kraju: obowiązkowe zeznania świadków. Oczywiście każdy człowiek jest absolutnym właścicielem własnego ciała, a jako właściciel własnego ciała, tylko on powinien w każdej sytuacji decydować, czy chce mówić, czy nie, i nie powinien dotyczyć go przymus mówienia bądź zachowania milczenia. Mimo to w każdym sądzie świadkowie dostają przymusowe wezwania i są zmuszani do zeznawania na korzyść lub przeciw innym ludziom.

Piąta poprawka, jak wiemy, zabrania rządowi zmuszania kogokolwiek do zeznawania przeciwko sobie: „ani żaden człowiek […] nie może być zmuszony w sprawie karnej do zeznawania na swoją niekorzyść”. Doskonale. Ale dlaczego niewinna osoba nie powinna posiada praw, które są zagwarantowane oskarżonym w sprawach karnych? W skrócie, jakim prawem rząd zmusza kogokolwiek do zeznawania przeciwko innym ludziom? Jest to rażący atak na wolność, rażące naruszenie praw jednostki oraz zainicjowanie siły i przemocy przeciwko niewinnej osobie. Gdzie są jednak libertarianie protestujący przeciw tej praktyce?

Jest też coś szczególnie potwornego i antylibertariańskiego w sposobie, w jaki sądy, tj. sędziowie, zwalczają „przestępstwo”, jakim jest odmowa zeznań. W każdej innej sprawie karnej, prawdziwej czy bez ofiar, podejrzany najpierw słyszy zarzuty, potem jest postawiony w stan oskarżenia, a następnie ścigany. Ma też możliwość odwołania się do osób trzecich, sędziów i przysięgłych niezaangażowanych w spór. Gdy jednak chodzi o „zbrodnię” odmowy zeznań, wszystkie te procedury lądują w koszu. Sędzia jest oskarżycielem, zarzucającym pozwanemu „obrazę sądu”, a także decydującym o winie oskarżonego (w sprawie o przestępstwo, którego ofiarą jest on sam). Sędzia jest powodem, oskarżycielem, sędzią i przysięgłym w jednym.

Co więcej, w każdej innej sprawie karnej skazanie i wyrok następują po fakcie, po tym, gdy przestępstwo zostało popełnione. Ktoś popełnia przestępstwo i zostaje ukarany. Ale nie w przypadku „obrazy sądu”. W takich przypadkach sędzia wykorzystuje „karę”, by zmusić „przestępcę” do podjęcia pewnych działań. Kara poprzedza przestępstwo, jest próbą zmuszenia oskarżonego do zachowania się zgodnie z wolą sądu i przynajmniej w teorii sędzia może trzymać go tam do końca życia w więzieniu, aż ten „oczyści się z obrazy sądu” i postąpi tak, jak się tego od niego wymaga. Sąd może go tam trzymać, dopóki nie zgodzi się on być świadkiem w sądzie i nie złoży pożądanych zeznań.

Szczególnie dramatycznym przykładem sprzeczności między obowiązkiem zeznań i pierwszą poprawką jest sprawa Myrona A. Farbera, reportera „New York Timesa”. W 1976 roku Farber napisał serię artykułów w „Timesie” odnoszących się do tajemniczych seryjnych morderstw popełnionych dekadę wcześniej w szpitalu w New Jersey, gdzie pewna liczba pacjentów została zabita przez podanie im zbyt wysokiej dawki kurary. W wyniku śledztwa Farbera, Mario Jascalovich, chirurg, został oskarżony (a następnie uniewinniony od zarzutu) zamordowania trzech osób.

Podczas procesu, sąd na wniosek obrony nakazał Farberowi przekazać swoje notatki do dyspozycji sądu w prowadzonym dochodzeniu. Farber odmówił, powołując się na Pierwszą Poprawkę  (która broni wolności prasy tak samo jak wolności wypowiedzi), a także „Prawo Tarczy” stanu New Jersey, uchwalone po to, by bronić dziennikarzy przed obowiązkiem ujawnienia ich źródeł. Farber dodał, że państwo nie może mieć prawa do przejęcia notatek reportera i jego źródeł, jeśli wolność prasy ma być zachowana, a sądownictwo jest częścią państwa.

Sąd uznał jednak, że w tym przypadku nad Prawem Tarczy, a nawet Pierwszą Poprawką pierwszeństwo ma Szósta Poprawka do Karty Praw, dająca oskarżonemu prawo do „wezwania do obowiązkowego stawiennictwa świadków na jego korzyść”. Farber wciąż odmawiał oddania swoich notatek. Spędził trzydzieści dziewięć dni w więzieniu, zanim uniewinnienie doktora Jascavlevicha przywróciło mu wolność. Dodatkowo Farberowi wymierzono dwa tysiące dolarów grzywny, a „New York Times” jednorazowo sto tysięcy dolarów, plus pięć tysięcy za każdy dzień tak długo aż notatki Farbera nie zostaną oddane do dyspozycji sądu.

Podczas gdy uwięzienie Farbera było oczywiście znacznie bardziej haniebną niesprawiedliwością, krzywdzące rezultaty grzywny wymierzonej gazecie nie powinny zostać przeoczone. Nie każda jest tak zamożna jak „New York Times” i jak napisał Ken Johnson, redaktor „Daily Sentinel” z Grand Junction (Kolorado): od tak niewiarygodnego nadużycia władzy sądowniczej mogłaby nie istnieć żadna ucieczka. Bylibyśmy zmuszeni albo skapitulować przed tymi skandalicznymi i nielegalnymi żądaniami, albo po prostu stwierdzić, że nie będzie już więcej wolnej i niezależnej gazety w tym społeczeństwie”.

Nawet taki weteran libertarianizmu obywatelskiego i ortodoksyjny zwolennik Pierwszej Poprawki jak Nat Hentoff jest skonsternowany i bezsilny w sprawie Farbera. Zdaniem Hentoffa (oraz Amerykańskiej Unii Swobód Obywatelskich) powinno się zachować równowagę, lub nawet uznać wyższość Szóstej poprawki nad Pierwszą, więc Farber powinien zostać zmuszony do oddania swoich notatek, jeśli obrona wskaże ich znaczenie dla sprawy (Zob. Hentoff, „The Confused Martyrdom of M.A. Farber”, Inquiry (Oct. 16, 1978), s. 5–7.).

Cóż więc czyni zaprzysięgły zwolennik Karty Praw – jak Hentoff – gdy dwie poprawki przeczą sobie wzajemnie, jak ma to niewątpliwie miejsce w sprawie Farbera? Co czyni, ogólnie, ortodoksyjny zwolennik Konstytucji, gdy dwie jej fragmenty, jak często się to zdarza, wzajemnie sobie przeczą? Jest tylko jeden sposób, żeby rozwiązać te sprzeczności (jeśli ktoś rzeczywiście chce je rozwiązać, bardziej niż wspierać swoją stronę ględzeniem opartym na arbitralnie przyjętych miarach). Jest to posiadanie niesprzecznego wewnętrznie zbioru zasad, stojącego wyżej niż jakikolwiek spisany dokument, nawet ogólnie pożyteczny jak Karta Praw. Libertarianie mają taki zbiór zasad i dlatego są dobrze przygotowani, by wskazać drogę do wyjścia z impasu w przypadku kolizji Pierwszej i Szóstej Poprawki.

Libertarianie utrzymują, że użycie przemocy wobec nie-agresora, wobec kogoś, kto samemu nie używa przemocy wobec innych, jest zawsze bezprawne. To znaczy, że nikt, żadna niewinna osoba, niezależnie od tego czym się zajmuje, czy jest dziennikarzem, prawnikiem, lekarzem, księgowym czy po prostu zwykłym obywatelem — nie powinna być nigdy zmuszona do zeznawania, bądź oddania swoich notatek nikomu, niezależnie czy jako świadek przeciwko samemu sobie, czy komukolwiek innemu.

W przeciwieństwie do absolutyzmu Karty Praw, libertariański absolutyzm rzuca czyste i spójne światło na problem. Szósta Poprawka musi zostać zmieniona, by zlikwidować obowiązek składania zeznań na żądanie sądu. Pozostała część Szóstej Poprawki gwarantuje oskarżonemu pewne prawa, ograniczający władzę państwową. Jedynie ten zapis daje możliwość użycia przemocy przeciwko niewinnym ludziom. Musi on zostać zniesiony.

Kto wtedy będzie składać zeznania w sądzie? Ktokolwiek ma na to ochotę, swobodnie i dobrowolnie. Zmuszanie świadków do zeznań nie jest bardziej zasadne niż przymusowy pobór do wojska, bądź zmuszanie do jakichkolwiek innych prac i usług. Wolność i prawa indywidualne muszą objąć wszystkie instytucje i dziedziny życia, nawet w sądownictwie, sercu potęgi państwa.

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Istnieją dwa różne rodzaje współpracy społecznej: współpraca wynikająca z umowy i koordynacji oraz współpraca polegająca na wykonywaniu poleceń i podporządkowaniu się lub hegemonii. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W październiku wsparli nas:
Pan Dominik Aromiński
Pan Bartosz Baranowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Robert Ciborowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Konrad Floriańczyk
Pan Maciej Gorzelak
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Michał Gutowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Tomasz Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Kamil Koper
Pan Wojciech Kukla
Pan Witold Kwaśnicki
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pani Anna Kwiecień
Pan Apolinary Lipski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Adam Mazik
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Konrad Niemotko
Pan Paweł Nowakowski
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Dariusz Ostrowski
Pan Zbigniew Ostrowski
Pani Marzanna Papka
Pan Arkadiusz Konrad Pierowski
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Dominik Pobereszko
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jacek Rusiecki
Pan Adam Skrodzki
Pan Emil Snużka
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Mikołaj Stempel
Pan Tomasz Szumski
Pan Michał Szymanek
Pan Adam Ślązak
Pan Tomasz Ślusarczyk
Pan Marek Trzaska
Pan Jan Tyszkiewicz
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Tomasz Wyszogrodzki
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pan Krzysztof Zuber
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 4 961,16 zł i 1,69 btc . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>