Autor: Mateusz Machaj
Wersja PDF, EPUB, MOBI

Nie dokonuję rekalkulacji indeksu cenowego CPI, a jedynie dostosowuję raportowane i zagregowane przekształcenia, korzystając w sumie z danych Bureau of Labor Statistics

John Williams (autor strony shadowstats.com)

 

  • Rządy mają powody do raportowania niższej inflacji niż w rzeczywistości, ale to nie oznacza automatycznie, że to robią.
  • Słynna strona Shadowstats publikująca dane o rzekomo „prawdziwej” inflacji nie publikuje swoich danych, tylko publikuje dane rządowe i dodaje do nich swoją arbitralną stałą.
  • Szacunki inflacji Shadowstats nie zostały poddane krytycznej analizie.
  • Nie każdy krytyk poczynań rządu od razu ma rację z samego powodu tytułowania się krytykiem rządu.

Rządy a rzeczywistość

Rządy lubią fałszować obraz rzeczywistości. Pozwala to im na dłuższe trwanie i realizację politycznych celów. Jednym z takich fałszów obrazu rzeczywistości mogłoby być raportowanie inflacji niższej niż „rzeczywista” (cokolwiek miałoby to znaczyć). Mogłoby to się opłacać ze względów wizerunkowych, a także finansowych, gdy chodzi o beneficjentów środków publicznych, których wypłaty są indeksowane o wskaźniki inflacji. Z samej jednak hipotetycznej możliwości i motywów do manipulacji jeszcze nie wynika, że na pewno są one dokonywane.

Od razu pragnę jednak podkreślić, że nie istnieje jeden „prawdziwy” pomiar inflacji. Inflację każdy może zmierzyć na własną rękę, osobistą, analizując własny koszyk, czyli dobra i usługi, które faktycznie nabywa. To jest jedyna prawdziwa miara inflacji. Wszelkie inne są uśrednieniem. Jedno z takich uśrednień jest publikowane w USA przez Bureau of Labor Statistics (BLS). Strona Shadowstats, której autorem jest John Williams, twierdzi, że publikuje wskaźniki alternatywne inflacji, opierające się na wcześniejszych metodach liczenia BLS. Na swojej stronie publikuje graficznie (za dane algebraiczne trzeba zapłacić) wskaźniki obecnej inflacji rzekomo na podstawie metod z 1980 i z 1990 roku.

Co robi strona Shadowstats?

Z pewnością wielu widziało już dwa poniższe wykresy, którymi zasłynęło Shadowstats:


Na czerwono na obu wykresach  zaznaczono oficjalne rządowe dane wskaźnika inflacji CPI. Na niebiesko zaznaczona jest natomiast seria alternatywna na obu wykresach. Na pierwszym Williams sugeruje, że to koszyk wyliczony na podstawie metod z 1980 roku. Na drugim, że to koszyk wyliczony na podstawie metod z 1990 roku.

Jak Williams dochodzi do serii alternatywnych? Cóż, nawet mało wprawiony statystyk po chwili namysłu zauważy, że seria niebieska na obu wykresach (od 2000 roku) naśladuje serię czerwoną. Widać wobec powyższego, że indeksy Williamsa zachowują się dokładnie tak samo jak indeksy rządowe. Z tą różnicą, że indeksy Williamsa są… powiększone o stałą liczbę. Co tak naprawdę oznacza, że Williams nie konstruuje własnego koszyka, nie prowadzi autentycznych wyliczeń, nie zbiera statystyk, ani danych. Williams po prostu korzysta z danych BLS, a następnie dodaje do nich arbitralną liczbę. Gdyby rzeczywiście przeprowadzał wnikliwe studia i badania empiryczne, tworzył własny koszyk, to cudem niemalże byłoby jego identyczne zachowanie.

Pod presją publicznej dyskusji Williams przyznał, że faktycznie oficjalnie dane nie są wyliczane ponownie, lecz że dodaje do nich wybraną liczbę: „The ShadowStats-Alternate Consumer Inflation Measure adjusts on an additive basis for the cumulative impact on the annual inflation rate of various methodological changes made by the BLS (the series is not recalculated)”. W przypadku serii naśladującej rzekomo koszyk z 1980 r. Williams korzysta z oficjalnych danych publikowanych przez BLS, a następnie dodaje do nich 7 procent, żeby narysować własną „prawdziwą” miarę inflacji (a precyzując: dodaje 7 dla danych po 2000 roku, zaś przed tym rokiem stała się stopniowo „kumuluje” w kolejnych latach aż do tych siedmiu procent). Analogicznie jest przy danych w porównaniu do 1990 roku, tylko że liczba jest mniejsza (około 3 procent  – w swoim wyjaśnieniu Williams skupił się przede wszystkim na koszyku z 1980 r.).

Skąd się bierze te 7 procent? Tutaj Williams też nie wykazał się badaniami pierwotnymi. Otóż skorzystał z oficjalnych danych publikowanych przez rząd amerykański. BLS w latach 80. dokonał kilku zmian metodologicznych w sposobie wyliczania inflacji – głównie pod wpływem dyskusji akademickich. Przy każdorazowej takiej zmianie BLS puszczał serię „eksperymentalną” CPI opartą na wcześniejszych metodach i porównywał wyniki. W ten oto sposób na przykład okazywało się, że inflacja za rok 1982 wynosiła 6 procent, a w serii eksperymentalnej 6,2 procenta. Różnice te są zaznaczone w tabeli zawartej w tekście samego Williamsa (link powyżej).

Co następnie? Williams sumuje wszystkie takie odchylenia, co daje mu wynik w wysokości 5,1 procenta w skali 20 lat. Następnie dodaje do tego 1,9 i wychodzi mu liczba 7. Skąd 1,9? Twierdzi, że to jest estymacja zmian, których dokonał BLS, a które nie zostały zawarte w seriach alternatywnych. Nie podaje niestety tak naprawdę uzasadnienia, więc zostawmy to i wróćmy do 5,1; pokazujących fundamentalny metodologiczny błąd Williamsa. Otóż nie można sumować odchyleń dwóch wskaźników za przeszłe lata i następnie twierdzić, że te sumy przekładają się na dzisiejsze manipulacje inflacją. Załóżmy hipotetycznie, że rząd polski oszukał Polaków i zaniżył inflację w 1990 roku, wskazując na 586 procent, podczas gdy w rzeczywistości wyniosła 601 procent. Stosując metodologię Williamsa musielibyśmy stwierdzić, że dziś inflacja w Polsce wynosi nie -0,5 procent, tylko 14,5 procenta. Wniosek dosyć absurdalny. Nawet jeśli obecna inflacja nie jest dobrze wyliczona, to z pewnością nieporozumieniem byłoby twierdzenie, że dzisiejsza inflacja jest zaniżona o sumę błędów z przeszłości (nawet zakładając, jak Williams, że są to błędy).

Źródło lapsusu Shadowstats wynika z tego, że przy eksperymentalnych seriach BLS dokonuje korekt i wylicza je dla każdego roku. Dlatego błędy za wcześniejsze lata są już uwzględniane w seriach za lata kolejne. Innymi słowy, sumując odchylenia, Williams dokonuje tak naprawdę podwójnego liczenia „błędów”, które w późniejszych korektach już zostały wygładzone (zakładając w ogóle, że to błędy). Zatem nie dość, że nie tworzy własnych serii danych, tylko korzysta z danych rządowych, to jeszcze na dodatek korzysta z nich w sposób niewłaściwy.

Shadowstats a merytoryczna dyskusja

Główny problem podejścia Williamsa wynika jednak z jego sposobu prowadzenia biznesu. Rządy mogą manipulować danymi. Tak się na przykład dzieje w raportowaniu inflacji w Argentynie, co zostało odkryte dzięki alternatywnemu wyliczaniu inflacji na bazie miliarda cen, projektowi Billion Price Project (zobacz również tutaj). Zaowocowało to naukową publikacją w Journal of Monetary Economics. Tak w rzeczywistości powinno wyglądać dobre naukowe badanie. Przeprowadzamy analizę statystyczną, a następnie ją upubliczniamy i poddajemy pod dyskusję, najlepiej prezentując również artykuł naukowy. Nawet jeśli byłby faktycznie jakiś spisek najistotniejszych czasopism – w co trudno uwierzyć – to na świecie jest ich dostateczna liczba, aby tego dokonać. Niestety Williams tego zadania się nie podjął. Mało tego, trudno jest nawet uzyskać same dane, którymi operuje, ponieważ w celu ich podejrzenia należy wykupić subskrypcję w jego newsletterze.

Chętnych na to uprzedzam – wystarczy skorzystać z danych BLS, które są darmowe i publiczne, a następnie dodać do nich 7 procent. Gratuluję, zaoszczędziliście właśnie 175 dolarów. Możecie przeznaczyć dziesięć z nich na wsparcie Instytutu Misesa, na pewno zostaną przeznaczone na dobry projekt edukacyjny. Też jesteśmy krytycznie nastawieni do wielu polityk prowadzonych przez rządy, ale wiemy, że krytyczna analiza nie może się opierać na indeksach wyssanych z palca.

O absurdalności danych Shadowstats niech świadczy fakt, że według ich wyliczeń gospodarka amerykańska od 2000 roku notuje (poza rokiem 2004) spadki PKB realnego, co by oznaczało, że gospodarka amerykańska produkuje realnie mniej więcej tyle samo dóbr co w 1980 roku, albo nawet mniej. Oczywiście że z gospodarką amerykańską dzieje się wiele niewłaściwych rzeczy, system bankowy jest popsuty, pieniądz przeżerany inflacją, a inwestycje przepełnione błędami. Jednakże od tej konstatacji do twierdzenia, że gospodarka amerykańska w ogóle się nie rozwija, a produkuje mniej dóbr niż w latach 80. jest bardzo daleka droga. Chyba, że mamy na myśli kasety VHS, których ostatnią w historii komercyjnej sztukę wyprodukowano parę dni temu. Poza tym produkcja materialna na szczęście ciągle długookresowo rośnie.

Rządy mogą manipulować

Konkluzja nie oznacza, że rządy nie chcą i nie mogą manipulować informacjami. Mogą to robić, ale nie oznacza to, iż automatycznie to robią. Wskaźniki inflacji same w sobie są niedoskonałe i jak najbardziej sensowna jest krytyczna dyskusja na tym, co proponuje BLS. Musi to być jednak dyskusja rozsądna i rzeczowa. Nie bronię oficjalnego CPI jako wskaźnika poprawnego. Podkreślam tylko, że wskaźniki Shadowstats są metodologicznie błędne i to fundamentalnie błędne. W zasadzie trudno je w ogóle nazwać wskaźnikami w sensie danych pierwotnych. Shadowstats zbiera jedynie oficjalne rządowe dane, a następnie „aktualizuje” je o arbitralną stałą. To nie jest rzetelne wyliczanie niezależnego wskaźnika inflacji, lecz czysta arbitralna spekulacja, która nie ma związku z dobrą ekonomią.

Tylko dlatego, że ktoś krytykuje rząd, nie oznacza, że od razu ma rację. Na świecie jest więcej niekompetentnych, nietrafionych i błędnych krytyk rządu aniżeli krytyki przemyślanej i sensownej (w przypadku obrony działań rządu rzecz ma się podobnie, jeśli nie gorzej). Piszę te słowa z pozycji osoby, która przez jakiś czas była pozytywnie nastawiona do analizy Shadowstats i z aprobatą powoływała się na ich dane. Uważniejsze się im przyglądniecie sprawia, że błędy stają się widoczne jak na dłoni.

15 odpowiedzi na „Machaj: Shadowstats a pomiar prawdziwej inflacji”

  • Zawsze nie pasowała mi to, zbyt wierne naśladownictwo wskaźnika Shadowstats do oficjalnej inflacji, ale nigdy nie zgłębiałem tematu, więc artykuł bardzo przydatny, jednak chciałbym zapytać, bo tekst nie precyzuje, czy autor wykupił dostęp (lub po prostu miał wgląd) do tych surowych danych Williamsa? Cóż jest w tych danych, skoro metodologia wyliczenia jest aż tak banalna?

    • Kiedyś miałem dostęp do tych danych, bardzo żałuję, że ich nie zapisałem. Opieram się w całości na słowach samego Williamsa – w przytoczonym przeze mnie linku wyraźnie podkreśla, że do danych BLS dodaje stale 7 procent i opisuje tam swoją błędną metodę.
      Nie zdziwię się, jeśli w przyszłości zacznie wprowadzać jakieś drobne wahania (również arbitralne) tych siedmiu procent, żeby całość wyglądała bardziej wiarygodnie.

  • Dobry i obiektywny artykuł
    a co sądzicie o http://www.chapwoodindex.com ?
    500 dóbr i usług na które amerykanie najcześciej wydają pieniądze , stad wyliczenia inflacji ok 10% rocznie

    pozdrawiam

  • Panie Mateuszu, a interesował się Pan Chapwood Index? http://www.chapwoodindex.com/
    „The Chapwood Index reflects the true cost-of-living increase in America. Updated and released twice a year, it reports the unadjusted actual cost and price fluctuation of the top 500 items on which Americans spend their after-tax dollars in the 50 largest cities in the nation.”
    Liczona w ten sposób inflacja: średnio 10% rocznie przez ostatnie 5 lat.

  • O Chapwood index słyszałem i trochę się interesowałem. Niestety informacji o konstrukcji indeksu mamy znacznie mniej niż w przypadku Williamsa.
    Nie znalazłem na stronie autorów dostatecznych wyjaśnień tych wyselekcjonowanych 500 dóbr. Mogę tylko dać kilka luźnych uwag i pytań:
    1. Czemu akurat te 500? Ponoć są najczęściej kupowane, ale jak dokonano procesu selekcji? Tylko w oparciu o to, że ktoś coś podał przez media społecznościowe? Jeśli tak, to indeks może być zafałszowany przez inflacyjne oczekiwania.
    2. Niektóre kategorie są szerokie i wśród nich zróżnicowanie cenowe jest ogromne np. „wózek dziecięcy”, „kanapa”, „zestaw sztućców”, „lunch” (!), „film na blue-ray” itd. Niektóre kategorie są nie tylko niejednoznaczne, ale i dosyć egzotyczne: „buty do golfa”. „czyszczenie basenu” (!), „licencja myśliwego”, „wynajem łodzi”, „botox”, czy „lot pierwszą klasą”. Brzmi to bardziej jak koszyk inflacyjny bogatych mieszkańców przedmieść (który może być prawdziwy dla nich).
    3. Najwięcej trudności dostarczyło mi znalezienie wag w koszyku. Nie mogłem znaleźć odpowiedzi na pytanie, jak ważą poszczególne wzrosty. Powiedzmy, że botoks podrożał 5%, wynajem jachtu wychodzi 20% drożej, basen czyścimy 13% drożej, a loty pierwszą klasą zdrożały nam o 18%. Jak oni te wzrosty uśredniają? Średnią arytmetyczną, czy jednak robią koszyk? Jeśli robią koszyk, to jakie wagi stosują? Znalazł ktoś może wyjaśnienia na te pytania?
    Póki co nie mogę się wypowiedzieć o sensowności tego indeksu, bo praktycznie nie wiem, jak jest skonstruowany. Tak jak było przez długie lata z Shadowstats. Musimy poczekać aż ktoś wezwie Chapwood do ujawnienia tych informacji, to wtedy będziemy wiedzieć, na ile słuszne jest ich podejście.

  • Jak ktoś chciałby zobaczyć skąd i jak wyliczają różne „ważne wskaźniki” to polecam kurs, który jest za darmo – organizowany przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy, wszystko w Excelu i EViews. Tylko za certyfikat się płaci (25 dolców), ale to jest opcjonalne (podczas zatwierdzania dwie opcje), czyli sam kurs za darmo. https://www.edx.org/course/macroeconomic-forecasting-imfx-mfx-0
    To nie spam. Nie reklamuję, tylko takie kursy otwierają oczy co i skąd „mądry, mainstreamowe głowy” biorą. To oficjalny kurs IMF.

  • „a następnie dodaje do nich 7 procent” – czy autor na pewno to miał na myśli, czy też może chodziło mu o 7 punktów procentowych ?
    Uprzedzam od razu, że nie jest moim zamiarem się czepiać, tylko autentycznie chce się dowiedzieć, ponieważ zauważyłem, że błąd polegający na myleniu tych dwóch zmian wielkości występuje niestety dosyć często, nawet w wypowiedziach poważnych komentatorów.

    • Lektura dalszej części wpisu sugeruje, że chodziło jednak o 7 punktów procentowych… z samego wykresu nie było to oczywiste ze względu właśnie na ten okres „kumulacji”. powinienem był chyba powstrzymać się z komentarzem do czasu przeczytania całości tekstu.

      • Słusznie, oczywiście ma Pan rację, uściślając, chodzi o punkty procentowe. Przepraszam za błąd. Choć operując samym liczbami, to faktycznie jest to np. 3% inflacji z BLS dodać 7%, co daje 10%.
        Ale rozumiem, że może to być mylące.

  • Ogólnie jednak bardzo dobry i merytoryczny artykuł. Czy istnieje wersja anglojęzyczna?
    Wiele, czasem znanych osób związanych z biznesem i finansami powołuje się na dane z shadowstats.com (czasami dość bezkrytycznie, często jednak zaznaczając, że „prawdziwa” inflacja jest gdzieś pomiędzy oficjalnym CPI a danymi z shadowstats – to znaczy, że „czują”, że coś z nimi jest nie tak). Miło by było mieć wtedy możliwość wrzucenia linku do powyższego tekstu w języku angielskim.

    • Dobry pomysł. A gdzie można by taki artykuł opublikować?

      • Wydawało mnie się, że można by go opublikować po prostu tutaj. Analogicznie jak publikowane tutaj teksty dostępne są w różnych formatach (PDF, EPUB, MOBI), być może niektóre z nich mogłyby być również dostępne w różnych wersjach językowych ?

    • Tekst niestety nie odpowiada na fundamentalne zastrzeżenia wskazane przeze mnie w tekście. Ponadto:
      1. Sugeruje, że wskaźnikowi M3 przypisywano niegdyś niezwykle ważną rolę przy prowadzeniu polityki pieniężnej. Tymczasem tak nie było.
      2. Powiela mity dotyczące CPI, na przykład
      a) „wyłączanie zmiennych dóbr” – wyłącza się je we wskaźnikach rdzennego CPI, a nie każdego CPI, np. standardowe CPI uwzględnia przecież ceny żywności i energii.
      b) substytutów dóbr tych, które drożeją nie wybiera się arbitralnie, tylko w oparciu o decyzje konsumentów.
      c) mielone nie jest substytutem wołowiny, a hamburger nie jest substytutem steku – grupa substytutów we wskaźniku CPI jest znaczeni węższą np. „wołowina z Chicago” i „wołowina z Nowego Jorku”.
      3. Z faktu, że indeks Williamsa ląduje wewnątrz widełek Chapwood index naprawdę nic nie wynika. O niczym to jeszcze nie świadczy.
      4. Nie jest również prawdą, że dynamika M3 pokrywa się z indeksem Williamsa.
      Sugerowanie, że w USA jest od 16 lat dziesięcioprocentowa inflacja jest po prostu niezwykle absurdalne. Musiałoby to oznaczać, że dzisiaj ludzie w USA są znacznie biedniejsi niż w 1980. Nie znam żadnego poważnego ekonomisty (nawet kontrariańskiego), który by tak uważał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • To nie z życzliwości rzeźnika, właściciela browaru czy bankiera możemy spodziewać się obiadu, ale z ich troski o własny interes. Adam Smith
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W maju wsparli nas:
Pan Łukasz Angowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Stanisław Gruszka
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Pan Steve Harwatek
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Andrzej Krzeptowski-Sabała
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Konrad Kukulski
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pan Dawid Megger
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Mateusz Musielak
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Krzysztof Nowak
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Łukasz Pappelbon
Pan Rafał Parol
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Artur Puszkarczuk
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jacek Rusiecki
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Piotr Szewc
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Stowarzyszenie Libertariańskie
Łącznie otrzymaliśmy 4 003,56 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>