Autor: Mateusz Benedyk
Wersja PDF, EPUB, MOBI
emerytura

  • Współczesny system emerytalny to największe źródło bolączek podatników.
  • Nie ma dobrych argumentów, by ten system istniał w obecnym kształcie.
  • Obecny system emerytalny osłabia rozwój gospodarczy i kreuje konflikty społeczne.
  • Im szybciej się tego systemu pozbędziemy, tym lepiej.

System emerytalny to współcześnie jeden z największych hamulców rozwoju gospodarek zachodu i jedna z największych przeszkód we wprowadzaniu wolnościowych reform, zwłaszcza w krajach demokratycznych ze starzejącą się populacją. Rachunek wystawiany podatnikom za obsługę obecnego systemu emerytalnego systematycznie rośnie. W 2015 r. na wypłatę emerytur z ZUS-u[1] przeznaczono ponad 126 mld zł (7% PKB), co oznacza, że każdemu pracującemu Polakowi państwo zabrało średnio prawie 8 tysięcy złotych, żeby sfinansować ten system.

Dlatego też bez poważnej zmiany systemu emerytalnego nie sposób wyobrazić sobie trwałe obniżenie wydatków państwa i podatków. W Polsce próbowano zastosować półśrodek pod nazwą OFE i częściowo oddzielić system emerytalny od bieżących wpływów podatkowych. Popełniono jednak szereg błędów i odłożone pod przymusem 300 mld zł rozejdzie się wkrótce zupełnie w bieżących wydatkach państwa[2]. Cały czas pozostaje też około 3 bln złotych zobowiązań zaciągniętych wobec obecnych i przyszłych emerytów i nie ma co liczyć, że ludzie się dobrowolnie tych zobowiązań zrzekną. Uciążliwość systemu emerytalnego dla podatników można oczywiście zmniejszać, wprowadzając pewne poprawki do systemu — podwyższając wiek emerytalny, likwidując możliwość wcześniejszego przechodzenia na emeryturę, ograniczając maksymalny wymiar świadczeń itd. Zamiast jednak zajmować się takimi technicznymi i w gruncie rzeczy często drugorzędnymi kwestiami, warto jak najczęściej przypominać[3], że powszechny system emerytalny nie ma po prostu żadnego dobrego uzasadnienia i jako taki powinien przestać istnieć.

Argument zwolenników

Główny argument zwolenników istnienia państwowych systemów emerytalnych brzmi następująco: niektórzy nie będą dość zaradni, żeby odłożyć sobie pieniądze na starość. Dodajmy do tego jeszcze drugą, bardziej kontrowersyjną przesłankę (uznajmy ją za prawdziwą na potrzeby dyskusji): sektor prywatny (rodzina, znajomi, kościoły, organizacje charytatywne czy samopomocowe itp.) sobie z tym problemem nie poradzi. Jeśli na dodatek leży nam sercu los osób w podeszłym wieku, to, argumentują zwolennicy państwowych emerytur, powinniśmy wprowadzić państwowy system emerytur. Czy taka argumentacja przekonuje?

I tak, i nie.

Tak — jeśli przyjmiemy te wszystkie przesłanki, to widzimy wyraźny powód do rządowej interwencji w sferze emerytur.

Nie — interwencja w postaci powszechnego, repartycyjnego systemu emerytalnego jest zbyt duża. Innymi słowy, nasz problem możemy rozwiązać, stosując mniejszy zakres rządowej ingerencji w system emerytalny. W obecnym systemie nawet ludzie, którzy mają relatywnie duże dochody i z łatwością mogliby odłożyć sobie środki potrzebne na komfortowe życie po zakończeniu kariery zawodowej nabywają prawa do rządowej emerytury, finansowanej ze składek tak bogatych, jak i biednych. Tym samym państwo „pomaga” ludziom, którzy tej pomocy w ogóle nie potrzebują.

Z łatwością można wyobrazić sobie mniej inwazyjne systemy emerytalne, które rozwiązują problem wskazywany przez zwolenników państwowych emerytur. Jeśli chcemy zabezpieczyć los osób w podeszłym wieku, które z różnych powodów nie zaoszczędziły sobie środków na starość, to można przecież stworzyć choćby system państwowych zapomóg dostępnych tylko dla tych starszych osób, które nie posiadają majątku wystarczającego do własnego utrzymania się. Myśląc analogicznie — niskie dochody niektórych członków społeczeństwa niepozwalające choćby na normalne odżywianie się przy pewnych dodatkowych założeniach mogą stanowić przesłankę do stworzenia systemu wsparcia dla najuboższych. Nie są one jednak argumentem do stworzenia przymusowego i powszechnego systemu żywienia się w państwowych stołówkach (odpowiednika obecnego systemu emerytalnego w branży spożywczej).

Szkodliwość emerytur

Brak dobrego teoretycznego uzasadnienia to oczywiście nie jedyny powód, by pozbyć się obecnego systemu emerytalnego. Współczesny system odbija się bowiem także negatywnie na naszej zamożności i niszczy dobrowolne instytucje społeczne poprzez:

  • zniechęcanie do dobrowolnego oszczędzania
  • zwiększanie podatków
  • podmywanie roli prywatnych rozwiązań mogących zastępować państwowe emerytury
  • prowokowanie konfliktów społecznych.

Prywatne oszczędności i inwestycje, a nie konsumpcja czy wydatki publiczne, są głównym motorem zrównoważonego i długotrwałego wzrostu gospodarczego. Poniekąd podobny wniosek płynie z tzw. planu Morawieckiego — za jedno z największych wyzwań uznano tam zwiększenie udziału inwestycji i oszczędności w PKB. Bez gwarancji płynących z obecnego systemu emerytalnego korzyści z oszczędzania byłyby znacznie większe niż obecnie, co powinno skutkować większą akumulacją kapitału i, co za tym idzie, szybszym rozwojem i wyższymi płacami. Środki, które ludzie będą oszczędzać na emeryturę, dzięki bankom, firmom ubezpieczeniowym, giełdzie, funduszom inwestycyjnym itp. zostaną udostępnione przedsiębiorcom na inwestycje, dzięki czemu firmy będą mogły produkować więcej i efektywniej[4].

Współczesny system nie tylko zniechęca do oszczędzania, ale także przez opodatkowanie pracy (tzw. składką emerytalną) sprawia, że podaż pracy się zmniejsza — mniej Polaków jest skłonnych podjąć działalność zarobkową, niż miałoby to miejsce bez istnienia składki emerytalnej. Ludzie albo emigrują tam, gdzie płace netto są wyższe, albo w ogóle rezygnują z udziału w rynku pracy. To w oczywisty sposób zmniejsza korzyści płynące z podziału pracy i także sprawia, że gospodarka rozwija się wolniej, niż mogłaby. Obecne warunki demograficzne i instytucjonalne sprawiają, że sama składka emerytalna nie wystarcza do wypłaty bieżących świadczeń, więc państwo dodatkowo zbiera inne podatki i bezpośrednio z budżetu dotuje system emerytur. VAT czy akcyza nie wpływają w tak bezpośredni sposób na rynek pracy, jednak konieczność ich płacenia także odbija się na strukturze produkcji — zniechęca do rozszerzania produkcji i obniża wynagrodzenia czynników produkcji (w tym płace).

Oszczędzanie poprzez gromadzenie gotówki, inwestycje w instrumenty finansowe czy nieruchomości nie są jedynymi sposobami, jakie ludzie stosowali i stosują, radząc sobie z problemem zabezpieczenia na starość. Wiele dobrowolnych instytucji społecznych, na czele z liczną rodziną (choć można by tu także wymienić wszelakie organizacje samopomocowe — niegdyś bractwa cechowe/robotnicze — religijne czy po prostu wyspecjalizowane organizacje charytatywne) wśród swoich zadań ma m.in. nieść pomoc tym swoim członkom, którzy z powodu podeszłego wieku nie są w stanie zarabiać na własne utrzymanie. Wydaje się całkiem możliwe, że w przypadku likwidacji obecnego systemu emerytalnego te instytucje mogłyby zyskać na znaczeniu. Zapewne nie odmieniłoby to dramatycznie demograficznych realiów polskiego społeczeństwa, ale niewykluczone, że dla niektórych „inwestycja” w dzieci byłaby bardziej atrakcyjna.

Współczesny system emerytalny kreuje także wiele niepotrzebnych konfliktów społecznych. Dlaczego ktoś miałby decydować o właściwym wieku przejścia na emeryturę kogoś zupełnie obcego? Jeśli emerytura finansowana jest z prywatnych oszczędności, to żadnego problemu nie ma – przechodzę na nią wtedy, gdy uznam, że zaoszczędziłem odpowiednią kwotę. Jeśli z kolei ma ona być finansowana z moich podatków, to problem staje się jasny — zabierać mniej/więcej młodym, żeby dać mniej/więcej starszym? Z innych problemów — czy górnicy powinni przechodzić na emeryturę szybciej niż inni? W dobrowolnym systemie wszelkie niedogodności związane z charakterem pracy (np. górników) muszą być kompensowane wysokością pensji pozwalającą na szybsze odkładanie na emeryturę, by zachęcić odpowiednią liczbę pracowników. Żadnego konfliktu pokoleń ani grup zawodowych tu nie ma. W obecnym systemie mamy niekończącą się litanię wzajemnych pretensji obecnych podatników i osób, których świadczenia od skutecznego zebrania podatków zależą.

Im szybciej tym lepiej

Obecny system emerytalny jest antyrozwojowy i antyspołeczny. Poprzez osłabienie rozwoju gospodarczego potęguje problemy, które ma rzekomo rozwiązywać. Jeśli gospodarka rozwijałaby się szybciej, to ludziom łatwiej byłoby samemu oszczędzać na emeryturę i mieliby więcej środków na pomoc tym, którym w życiu powiodło się gorzej. Im szybciej pozbędziemy się tego systemu, tym szybciej będziemy mogli ograniczyć rozdęte wydatki publiczne (a co za tym idzie podatki), tym więcej będzie prywatnych oszczędności do dyspozycji przedsiębiorców, tym mniej konfliktów społecznych i tym więcej dobrowolnych i przedsiębiorczych pomysłów na poradzenie sobie z tym wspaniałym osiągnięciem kapitalizmu, jakim jest długowieczność.

 

[1] Czyli bez emerytur rolniczych czy emerytur służb mundurowych.

[2] Do takich błędów można zaliczyć zbyt wąski wachlarz usług dopuszczonych w ramach OFE, brak zagwarantowania prywatnej własności środków ubezpieczonych, możliwość powiązania inwestycji OFE z długiem państwowym, przymusowość odprowadzania składki. Obecny kształt OFE po kolejnych „reformach” jest jeszcze gorszy.

[3] Na naszej stronie pisał już w podobnym tonie Arkadiusz Sieroń.

[4] Nawet samo trzymanie gotówki w sejfie/pod materacem tak zmieni strukturę cen, że więcej środków będzie dostępnych na inwestycje.

 

Ilustracja: CC0 Public Domain

Podobał Ci się ten artykuł? Wesprzyj redakcję IM. Dzięki Twojej darowiźnie opublikujemy więcej wartościowych komentarzy, tłumaczeń i innych ciekawych tekstów.

10 odpowiedzi na „Benedyk: Emerytura – Twój wróg”

  • Problem jest nie w tym, że ludzie tego nie rozumieją, ale w tym, że większości ludzi albo się nie opłaca przejść na wolnorynkowy system, albo nie ufają samym sobie. Wolą mniejsze ryzyko i pewne pieniądze.
    .
    Zamiast argumentować, DLACZEGO należy zmienić system, należy dyskutować o tym,, JAK GO ZMIENIĆ !!!!!
    .
    Musimy opracować konkretną metodologię przejścia do nowego systemu. Aby uzyskać poparcie starszych osób, należy im zagwarantować dożycie w starym systemie. A więc osoby np. +50 mają dotychczasowy system, osoby 25-50 prawo wyboru, a osoby poniżej 25 muszą już same o siebie dbać, a państwo będzie gwarantowało jedynie minim socjalne (dach nad głową w schronisku socjalnym oraz ciepła strawa + jakiś podstawowy zakres opieki zdrowotnej)
    .
    Zauważcie, że gdyby taką decyzję podjęto w 1989 roku, to:
    – dzisiaj bylibyśmy już w nowym systemie, a Prezydent Janusz Korwin-Mikke uroczyście pozdrawiałby pierwszych polskich kosmonautów odlatujących na Marsa
    – wówczas majątek państwowy był na tyle wartościowy, że spokojnie z jego licytacji można by ten system zreformować bez problemów społecznych
    .
    Ale trudno: przynajmniej nie traćmy dalszych lat i przekonajmy starszych ludzi, że na zmianach nie stracą. Młodzi z kolei pozornie stracą, ale ucieszą się, że nie będą musieli odprowadzać dużych składek. Do tego trzeba oczywiście zlikwidować ZUS jako odrębną instytucję i uczynić ją częścią Urzędów Skarbowych. (oczywiście redukcja urzędników z 700 tys. do MAKSYMALNIE 50 tysięcy.

  • Jeżeli rozmawiamy o emeryturach, to również warto wspomnieć o jednej bardzo istotnej rzeczy – o inflacji. Bardzo skutecznie zniechęca ona do oszczędzania i gromadzenia gotówki na dalekie lata. Np. jeżeli mamy 100 zł, inflację 3% (w skali roku), to za 40 lat ta stówa będzie warta tylko 30 zł (aż strach włączać kalkulator i patrzeć jak wygląda sprawa w inflacji 4; 5%). W deflacji natomiast (gdy wynosi ona np. 5%), po 40-stu latach będę miał w ręku 7 razy tyle.

    • Jeśli włożysz tą stówę do materaca to rzeczywiście po 40 latach będzie warta 30zł, ale jesli zainwestujesz ją w mieszkanie to po 40 latach dalej będzie warta 100zł, a dodatkowo rocznie będziesz zarabiał na tym 3-4zł (pomijam wahania wartości mieszkania ze względu na popyt/podaż)

      • Cena mieszkania zawsze spada w dłuższym okresie czasu, tak jak wszystkie rzeczy materialne które się starzeją.
        Wystarczy zerknąć jak to wygląda w Japonii.

  • 1) Te 126 mld zł wypłacanych świadczeń jest finansowane wyłącznie ze składek czy także z podatków. „Jedynie” 7% PKB wygląda podejrzanie. Jeszcze w 2009 było 11,8% i 6 miejsce w OECD. https://pbs.twimg.com/media/CF2zQXCWEAEoi2_.png:large

    2) Co z obecnymi emerytami i tymi, którym do emerytury zostało niewiele w przypadku proponowanej reformy? Oszczędności nie zgromadzili, emerytury im obiecano, a my teraz powiemy: trudno, radźcie sobie sami? Zakładając, że obecnym emerytom będziemy wypłacać świadczenia ze składek pracujących, których jednak już państwowy system emerytalny nie obejmie. Wysokie składki obecnie na emerytów + brak emerytury w przyszłości = rewolucja straconego pokolenia.

    • Mateusz Benedyk

      1) 126 mld to tylko emerytury z ZUS – bez „mundurówek” czy emerytur rolniczych.
      2) Państwo ma ciągle jakiś majątek spory – firmy, nieruchomości, lasy itp. Ocenia się to na jakiś bilion złotych – można choćby wymienić zobowiązania na tytuły własności do tego majątku dla chętnych. Problemu to nie rozwiąże zupełnie, ale wydatnie zmniejszy.

  • W jaki sposób zabezpieczyć swoją przyszłość jeśli ma się zbyt mało, aby ulokować to w atrakcyjną nieruchomość, ale na tyle dużo, że straty z biernego przechowywania pieniędzy na koncie, lokacie, rachunku oszczędnościowym są zbyt duże (np. mając pieniądze rzędu kilkadziesiąt tys zł)? Jak to wykonać najmniejszym/małym ryzykiem? Co Państwo sądzą o III filarze – PPE/IKE/IKZE? Jest sens?
    Mam prawie 30 lat, mam oszczędności i szukam odpowiedzi na te pytania od dłuższego czasu. Na amerykańskim podwórku odpowiedzią są programy: 401k, IRA, SIMPLE. Brak odpowiedzi na te pytania na lokalnym podwórku. Nie jestem finansistą, nie znam dobrze ekonomii, nie chcę inwestować w byty których nie rozumiem.

  • Rozumie, że mówi się, ze każdy powinien sam odkładać na swoją emeryturę. Tylko z czego wielu polaków ma odkładać przy tak niskich dochodach jeśli starcza im tylko na przeżycie. Więc jak będę w stanie odłożyć 100 złotych to ile uzbieram na emeryturę. Czemu pracując za granica na przysłowiowym „zmywaku” można w miarę przeżyć i jeszcze troszkę co miesiąc odłożyć. W polsce zarabiając 1350 zlotych płacąc 800 zl czynsz media ile zostanie na zycie i na odłozenie. W wielkiej brytanii w mc donalds nie ma strefy niskich cen. Czemu ? Najwiekszy zestaw kosztuje 4 funty, najnizsza stawka 7 funtow za godzine więc 3 nam jeszcze zostana. W Polsce 18 zlotych najwiekszy zestaw a od stycznia 2017 ma byc 13 brutto to i tak trzeba dołożyc. odłozyc może mogą sobie bogaci a pewnie tego nie robią i potem jecza, ze emerytura nie jest taka jak zarobki.

  • Do artykułu chciałbym dodać jeszcze parę faktów i informacji.

    Charakter obecnego przymusowego i państwowego systemu emerytalnego:

    Współczesny system emerytalny to ZUS, KRUS jest wprost oparty na idei niewolnictwa, jego mechanizm można opisać w następujący sposób: „będziesz niewolniczo pracował na utrzymanie obcych osób, ale kiedy się zestarzejesz, my (rząd) podobnie zniewolimy tych, którzy dopiero maja się urodzić i zmusimy ich do niewolniczej pracy na twoje utrzymanie (i naszą prowizję)”. Jak więc widać mechanizm ten jest wyjątkowo podły moralnie.

    Posiadanie dzieci, ich właściwe wychowanie i wykształcenie obok miłości rodzicielskiej troski i poświęcenia, wymaga od rodziców wydatków finansowych, w ciągu życia dziecka od urodzenia do ukończenia studiów, idących w setki tysięcy złotych. Nasze dzieci po rozpoczęciu pracy będą zmuszane przez rząd do płacenia składki (podatku) ZUS, czyli kwot na utrzymanie obcych ludzi, praktycznie nie własnych rodziców. Bardziej opłaca się więc, nie mieć dzieci, zaoszczędzić pieniądze które wydałoby się na ich wychowanie, ponadto zaoszczędzony czas, zamiast na opiekę nad dziećmi, można przeznaczyć np. na przyjemności, wypoczynek i dodatkową pracę, a na emeryturze żyć ze składek dzieci obcych ludzi.

    Jak pokazał w swojej pracy G.S. Becker społeczności ludzkie kształtują swoje zachowania tak jak by kalkulowały ekonomicznie. W związku z powyższym działanie ZUS i KRUS jest bezpośrednią przyczyną niskiej, spadającej dzietności społeczeństwa, w efekcie, upadku ekonomicznego i bezkrwawej eksterminacji narodu.

    Jak działa dzisiejszy ZUS?

    ZUS jest wielką centralą dla usankcjonowanej prawnie grabieży oraz centralnego rozdzielnictwa.
    1. Przychody ZUS to:
    1.1. Dotacja Skarbu Państwa czyli pieniądze z bieżących wpływów podatkowych.
    1.2. „składki ubezpieczonych” – czyli haracz zdzierany z pracujących.
    2. Wydatki ZUS to:
    2.1. Kosztu własne utrzymywania bizantyjskiego latyfundium urzędników ZUS,
    2.2. Świadczenia specjalne kasty urzędniczo-panującej (policja, sądy, prokuratura, wojsko, służby mundurowe, posłowie, urzędnicy itd.)
    2.3. Emerytury zwykłych obywateli.

    Jak zlikwidować ten chory system i zastąpić go lepszym?

    System ZUS/KRUS jest wyjątkowo „łaskawy” dla niektórych i niekorzystny dla większości. Jak widać (pkt. 2.1 oraz 2.2) uprzywilejowane kasty urzędników i funkcjonariuszy sytemu transferują do siebie pieniądze od całej reszty społeczeństwa. Są to skrzętnie ukrywane ogromne sumy. Dzisiejszy polski mężczyzna, kalkulując przewidywaną sumę wpłacanych do ZUS składek w trakcie całej aktywności zawodowej, kiedy porówna ją z sumą wypłat przewidywanej emerytury ZUS obliczoną z pomocą średniej długości życia mężczyzny w Polsce, zdziwi się ogromną dysproporcją tych kwot.

    Czy zatem likwidacja ZUS i zastąpienie go systemem oszczędnościowo-inwestycyjnym?

    Dla wszystkich którzy np. nie planują posiadać dzieci takie rozwiązanie może być interesujące, jednak uznanie tego rozwiązania jako powszechnego ma szereg wad:

    1. Z perspektywy długości trwania inwestycji – ok 50 lat, w dzisiejszym świecie pieniądza fiducjalnego oraz coraz szybszego postępu technologicznego, tempo zmian i ich nieprzewidywalność daje w w/w perspektywie czasowej ryzyko, które w mojej opinii przekracza barierę racjonalności. Wyobraźmy sobie kogoś kto 30 lat temu zdecydował się zainwestować w nową i innowacyjną (wtedy) technologię kaset video VHS. Ponadto wzrost sum kapitałowych dostępnych na rynku, w ramach wzrostu oszczędności rzesz oszczędzających spowodowałby reakcje, które trudno dzisiaj przewidzieć. Zaznaczam jednak, iż jest to moja indywidualna ocena.

    2. Ponadto powszechne przejście na system kapitałowy byłoby bardzo czasochłonne, przynajmniej czas życia jednego pokolenia, które byłoby obciążone zarówno oszczędzaniem na własną emeryturę jak i koniecznością utrzymania starych rodziców obrabowanych wcześniej przez system. Wydaje się to barierą nie do przejścia.

    Co zatem robić?

    W sytuacji, w której nie mamy czasu do stracenia w mojej opinii rozsądną wydaje się jedna droga, którą zastosować możemy natychmiast bez większych skutków ubocznych generując natychmiastowo pozytywny efekt wyższych średnich emerytów i niższego średniego obciążenia dla pracujących.

    Jak to zrobić?

    1. Zlikwidować ZUS i KRUS.
    2. Kwotę comiesięcznej dotacji skarbu państwa do ZUS i KRUS przeznaczyć na tzw. Zasiłki Senioralne czyli comiesięczne świadczenie w kwocie równej dla każdego obywatela, który przekroczył wiek emerytalny (np. 65 lat).
    3. Zamiast dzisiejszych składek ZUS/KRUS wprowadzenie prawnego obowiązku bezpośredniej comiesięcznej wpłaty na rzecz własnych rodziców, w kwocie nie mniejszej niż minimalne ustalona (np. dzisiejsza minimalna składka ZUS).

    Zalety przedstawionego systemu:

    1. Możliwość jego wdrożenia natychmiast.
    2. Dzięki zlikwidowaniu „dziur” systemu przez które dzisiaj dokonywana jest grabież (2.1 koszty własne ZUS/KRUS, 2.2 świadczenia specjalne) jednocześnie możliwe są wyższe emerytury i niższe obciążenia dla pracujących.
    3. Brak obciążeń dla najmłodszych, wchodzących w rynek pracy, czas na dorobienie się, kupno mieszkania posiadanie dzieci, ich rodzice wejdą w wiek emerytalny kiedy oni będą mieli już ok 35 lat i wtedy zaczną pomagać swoim własnym rodzicom.
    4. Uzasadnienie moralne i ekwiwalentność: ja utrzymuje dzisiaj moje dzieci, jutro one pomogą mi na starość, kiedy odejdę dostana mój majątek w spadku.
    5. Naturalny wzrost dzietności, ponownie własne dzieci okażą się najlepszą życiową inwestycją.
    6. Po kilkudziesięciu latach funkcjonowania w/w systemu będzie można stopniowo obniżać i zlikwidować jego pierwszy filar – zasiłek senioralny, pozostawiając tylko filar wpłat od własnych dzieci. Osoby które nie będą chciały mieć dzieci, będą przygotowane na to i będą mogły same dla siebie zbudować oszczędności.
    7. Poprawa relacji społecznych, będzie się opłacało mieć dzieci, dbać o nie, budować pozytywne relacje, kształcić je, pomagać w życiowym starcie i wychowaniu wnuków. Dzięki czemu w dalszych krokach będzie można zlikwidować przymus szkolny, państwową edukację etc.
    8. Rodzice nie drylowania przez system będą bardziej zamożni i w „podziękowaniu” za opiekę zostawią swoim dzieciom wyższe spadki.
    9. Zgodnie z mechanizmami opisanymi przez Beckera oraz przykładami funkcjonowania podobnych mechanizmów w krajach Azji – zaczęło by się rodzić więcej dzieci i zakończyłby się upadek demograficzny naszego narodu.
    10. Ludzie którzy dzisiaj są urzędnikami ZUS i trwonią owoce pracy innych, przejdą do realnej gospodarki powiększając dobrobyt wszystkich.

    Wady przedstawionego rozwiązania:
    Nie będę wychodził przed szereg – wy mi powiecie 😉

  • Masakra z czego ja mam odłożyć.Buraki jedne pracujcie sobie na tych ciepłych i wygodnych stołkach nawet do 80

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Bardzo mało jest wymagane by doprowadzić państwo do dobrobytu nawet z najniższego poziomu barbarzyństwa, mianowicie pokój, niskie podatki i tolerancyjne kierowanie sferą sprawiedliwości. Wszystkie formy rządów, które zbaczają z tej naturalnej ścieżki, lub które odwołują się do potrzeby zahamowania rozwoju społecznego na jakimś szczególnym etapie, są nienaturalne i po to by utrzymać się u władzy, zmuszone są odwoływać się do represji i tyranii. Adam Smith
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W listopadzie wsparli nas:
Pan Dominik Aromiński
Pan Bartosz Baranowski
Pan Wojciech Bielecki
Pan Karol Bisewski
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pani Maja Chroboczek
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Paweł Drożniak
Pan Tomasz Dworowy
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Kamil Kopeć
Pan Wojciech Kukla
Pan Jerzy Kustowski
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Mateusz Pigłowski
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Bartłomiej Podolski
Pan Paweł Pokrywka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Jakub Sabała
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Łukasz Szostak
Pan Michał Szymanek
Pan Marek Trzaska
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pan Adam Wasielewski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Pani Mariola Zabielska-Romaszewska
Pracownik Santander Bank
Łącznie otrzymaliśmy 2 853,71 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>