Wersja PDF

Z radością informujemy, iż z dniem 1 kwietnia 2017 Instytut Edukacji Ekonomicznej im. Ludwiga von Misesa zostaje przekształcony w Instytut Reedukacji Ekonomicznej im. Jana Marii Keynesa. Poniżej przedstawiamy krótki wywiad z nowym prezesem Instytutu, którym został docent Jan Turecki.

keynesaInstytut Keynesa: Zdecydował się pan przekształcić dotychczasową instytucję w Instytut Reedukacji Ekonomicznej im. Jana Marii Keynesa.

Jan Turecki: To dobra zmiana, przestrzegam przed sianiem defetyzmu i powszechnym w polskim społeczeństwie krytykanctwem. Zawsze podziwiałem kierunek ultrasubiektywistyczny w szkole austriackiej, nadający priorytetową wagę dla perspektywy subiektywnych oczekiwań. Oczekiwania niejednym zatrzęsły i działa to w każdą stronę: może być dobrze, może być źle, subiektywnie. Coś jak rynek. Nie ma co porywać się z motyką na księżyc. My uważamy, że powinno się zrobić tak, żeby było dobrze. Nie inaczej jest w tym wypadku. Jeśli wszyscy uwierzymy, że jest to krok w dobrą stronę, to się uda.

IK: W jaki sposób zapoznał się pan z pracami Keynesa?

JT: Pamiętam to bardzo dobrze. Po wyjechaniu w latach osiemdziesiątych na Fulbrighta (a Gwiazdowski nie wyjechał!) zapisałem się na Circle Furiat prowadzone na MIT przez Paula Krugmana. Wszystko zapowiadało się schematycznie i standardowo do momentu, gdy każdy z uczestników wyciągnął po egzemplarzu Ogólnej teorii zatrudnienia procentu i pieniądza i zaczął piszczeć z zachwytu. Nie ukrywam, że na początku byłem zszokowany. Po pewnym czasie zaczęło mi się to jednak podobać i pomyślałem, że być może Keynesowi należy jednak dać szansę. Jeśli poważnie potraktujemy profesjonalne badania opinii, to na świecie jest przecież ponad bilion osób dających wiarę postulatom Keynesa. Wszyscy nie mogą się w ponad stu procentach mylić.

IK: Co ostatecznie skłoniło pana do porzucenia Misesa na rzecz Keynesa?

JT: Podstawowym problemem z Misesem jest to, że nie odpowiedział na przełomową keynesowską literaturę z lat osiemdziesiątych wieku dwudziestego. Od tego momentu dramatycznie spadło moje zaufanie do opracowań wiedeńczyka. Uznałem, że jego milczenie należy w tym wypadku potraktować jako całkowitą kapitulację i przyznanie racji drugiej stronie sporu. Jak grochem o mur.

IK: A co jeśli np. pracował nad swoją odpowiedzią?

JT: Brak odpowiedzi to odpowiedź przegranego. Zawsze jest tak, że debatę wygrywa ten, który ma ostatnie słowo, co dobitnie pokazał w swoich opracowaniach Walter Cegła. Poza tym jest to również ewidentna złośliwość drugiej strony, kamuflująca poparcie dla standardu złota, czy też powinienem powiedzieć: standardu milczenia (!).

IK: Keynes zasłynął z rekomendowania kontrowersyjnych programów fiskalnych np. na zakopywanie w butelkach wydrukowanych pieniędzy, a następnie ich wykopywanie. Czy to dobre ujęcie problemów alokacji?

JT: Nie możemy mieć do niego o to pretensji. Zgadzam się w tym wypadku z Paulem Samuelsonem. To okropnie napisana książka, żenująco zorganizowana, bezsensowna, arogancka, pomieszana, poplątana, gruntownie błędna i do tego jednocześnie skowyrna. Inaczej mówiąc, jest to dzieło geniuszu. Nie można mieć o to pretensji do Keynesa, bowiem taki już był: zwariowany, ekscentryczny, nieprzewidywalny. I niezwykle wrażliwy społecznie. W przeciwieństwie do wszędobylskich maruderów potrafił dostrzegać wartość tam, gdzie inni widzieli tylko koszty. Możemy uznać go w zasadzie za największego romantyka w historii myśli ekonomicznej. Czy to nie piękne?

IK: Z drugiej strony trudno zaprzeczyć temu, że istnieje mała płaszczyzna debaty w literaturze ekonomicznej.

JT: To nieprawda, nie wywołujmy niedźwiedzia z lasu. Moim zdaniem najważniejsza w historii naukowa debata między przedstawicielem szkoły austriackiej a głównego nurtu miała kilka lat temu w Home&Garden. Po jednej stronie sporu stanął Paul Krugman, a po drugiej Joseph Stiglitz. Wiele różnych rzeczy możemy powiedzieć o tym pojedynku, ale jedno nie ulega najmniejszej wątpliwości: Austriacy te debatę przegrali z kretesem. Nie odpowiedzieli na ani jeden udokumentowany zarzut.

IK: A co sądzi pan o książkach Hayeka z zakresu makroekonomii cyklów koniunkturalnych?

JT: Wolałbym się nie wypowiadać. W języku pisanym rozumiem tylko to, co już wcześniej wiem.

IK: Jakie działania zamierza Pan podjąć w najbliższym czasie?

JT: Uważam, że należy skończyć z biernym nastawieniem wylansowanym przez think-tanki. Ekonomia zbyt długo nastawiona był na opisanie świata zamiast na jego zmianę. W pierwszej kolejności będziemy lobbować o wprowadzenie ustawy powołującej Grupę Szybkiego Reagowania na Bezrobocie im. Józefa Piłsudskiego. W wypadku nagłych załamań koniunktury będzie miała uprawnienia do przebijania opon, podkopywania budynków i wybijania szyb w oknach. Całość będzie zgodna z unijną dyrektywą o konkurencji, bo dotychczas monopol na te działania posiadały tylko niektóre związki zawodowe. My natomiast lubimy powszechną konkurencję. Działania chcemy połączyć ze stworzeniem wielkiej sieci ogólnopolskich tramwajów, które będą konkurować ze spółkami kolejowymi. Stanowi to dodatkowy bodziec zatrudnieniowy, nowe tory, nowe przystanki, nowe trasy, nowe wagony i nowe budy.

IK: Jak odpowie pan na zarzuty, że nowojorskie środowisko skupione wokół Keynesa przypomina sektę?

JT: To bzdury, środowiska Circle Furiat nie można nazwać sekciarskim, a wręcz przeciwnie. Ponadto jestem wdzięczny samemu Keynesowi zarówno na poziomie zawodowym jak i osobistym (chociażby za to, że wskrzesił mojego brata).

IK: Dziękuję za rozmowę, panie Turecki.

 

Autor rysunku: Mikołaj Noga

5 odpowiedzi na „Instytut Misesa zmienia nazwę na Instytut Keynesa”

  • Dobra Zmiana ❗ Pan Michał Gamrot lubi to…

  • Koło wywiadu z Freidmanem czy Rand, niestety, nawet to nie leżało.

    Przy okazji pozwolę sobie poruszyć pewien temat. Ostatnio w TV (w Wydarzeniach, o ile mnie pamięć nie zawodzi) pojawił się materiał o produktach drugiej kategorii, które zagraniczne podmioty eksportują na rynki Europy Środkowo-Wschodniej (przywołano słowa prezesa Tesco). Postawiono tezę, że traktują nas jak kraje trzeciego świata, bo nie dość, że serwują nam gorsze jakościowo produkty pod tą samą nazwą, to jeszcze zarówno ceny finalne, jak i koszty produkcji się nie różnią. Wychodzi, że po prostu nas nie lubią… Na myśl przyszły mi większe koszty transportu i marketingu (to już wątpliwe), które są rzeczywistą przyczyną zbliżonych cen różniących się składem produktów, ale może prawda leży gdzie indziej?

  • Słabe, mocno wysilone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

  • google
  • facebook
  • twitter
  • youtube
Zapisz się na newsletter:

Wybierz listę(y):

Cytat:
  • Jeśli ktoś walczy o wolny rynek i wolną konkurencję, nie staje w obronie tych, którzy są już bogaci, lecz zabiega o swobodę działania dla anonimowych ludzi, którzy niebawem zostaną przedsiębiorcami, a ich pomysłowość sprawi, że życie przyszłych pokoleń stanie się lżejsze. Ludwig von Mises
Mecenasi
Wspieraj Nas>>
W marcu wsparli nas:
Pan Wojciech Bielecki
Pan Piotr Bigaj
Pan Rafał Boniecki
Pani Dominika Buczek
Pani Julia Bula
Pan Marcin Czajkowski
Pan Marcin Dabkus
Pan Michał Dębowski
Pan Dariusz Dziadkowski
Pan Kasper Fiszer
Pan Michał Gojny
Pan Maciej Gorzelak
Pan Jarosław Grycz
Pan Adrian Grzemski
Pan Maciej Grzymkowski
Państwo Paulina i Przemysław Hys
Pan Miłosz Janas
Pan Łukasz Jasiński
Pan Dominik Jaskulski
Pan Paweł Jegor
Pan Tomasz Jetka
Pan Gustaw Jokiel
Pan Dominik Jureczko
Pan Paweł Jurewicz
Pan Jan Kłosiński
Pan Jan Kochman
Pan Andrzej Koźlik
Pan Mateusz Krzysztof
Pan Jacek Kubica
Pan Wojciech Kukla
Pan Stanisław Kwiatkowski
Pan Tomasz Malinowski
Pan Miłosz Mazurkiewicz
Pani Magdalena Moroń
Pan Marcin Moroń
Pan Piotr Musielak
Pan Maksym Mydłowski
Pan Tomasz Netczuk
Pan Filip Nowicki
Pani Karolina Olszańska
Pan Zbigniew Ostrowski
Pan Rafał Parol
Pan Paweł Pasternak
Pan Mikołaj Pisarski
Pani Agnieszka Płonka
Pan Michał Puszkarczuk
Pan Adam Skrodzki
Pan Michał Sobczak
Pan Radosław Sobieś
Pan Piotr Sowiński
Pan Paweł Stefaniak
Pan Łukasz Szostak
Pan Franciszek Szterleja
Pan Michał Szymanek
Pan Szymon Truszczyński
Pan Krzysztof Turowski
Pan Jan Tyszkiewicz
Pani Anna Wajs
Pan Adam Wasielewski
Pan Karol Więckowski
Pan Waldemar Wilczyński
Pan Jakub Wołoszyn
Pan Karol Zdybel
Pan Marek Zemsta
Łącznie otrzymaliśmy 3 766,62 zł . Dziękujemy wszystkim Darczyńcom!
Znajdź się na liście>>
Lista mecenasów>>