Artykuł niniejszy jest fragmentem raportu 229 dni pracy na państwo: Raport Dnia Wolności Sektora Prywatnego, opublikowanego przez Instytut Misesa. Całość raportu dostępna publicznie na dzienwolnosci.pl/raport od 11 sierpnia, dla wspierających — już teraz na dzienwolnosci.pl.
Czytelniku, Ty również możesz do nich dołączyć — więcej informacji pod tekstem.
Produkcja w sektorze prywatnym
We współczesnych gospodarkach produkcja w sektorze prywatnym jest podstawą dobrobytu. Zarówno teoria ekonomii, jak i doświadczenia historyczne pokazują, że nie ma lepszej metody organizacji produkcji niż system wolnorynkowy, w ramach którego przedsiębiorcy, posiadacze czynników produkcji i konsumenci tworzą sieć dobrowolnych relacji opartych na prawie do własności prywatnej i swobodzie umów. W takim systemie przedsiębiorczość, konkurencja i kalkulacja ekonomiczna zapewniają, że system gospodarczy w możliwie oszczędny i efektywny sposób przewiduje i realizuje ludzkie potrzeby.
Przedsiębiorczość można w tym kontekście rozumieć wąsko – jako działanie osób, które kupują usługi czynników produkcji (pracy, surowców, nieruchomości, maszyn itp.), żeby stworzyć produkt lub usługę, którą chcą w przyszłości sprzedać. Taka przedsiębiorczość może przejawiać się zarówno w działaniu jednoosobowej działalności gospodarczej, jak i międzynarodowej korporacji o skomplikowanej strukturze. W każdym z tych przypadków przedsiębiorca próbuje znaleźć dobro, które konsumenci będą w przyszłości cenić dostatecznie wysoko, by uzasadniało to ponoszenie kosztów zatrudniania czynników produkcji do wytworzenia dobra. W wyniku interakcji między decyzjami konsumentów o zakupie jakiegoś dobra bądź powstrzymania się od niego a decyzjami przedsiębiorców o zatrudnianiu bądź nie czynników produkcji po danych cenach powstaje system cen relatywnych – czyli zestawienie cen czynników produkcji i dóbr konsumpcyjnych, dzięki któremu przedsiębiorcy mogą szukać tańszych sposobów na produkcję dóbr wybieranych przez konsumentów. Ponadto system ten informuje przedsiębiorców, jak dużą wartość dodaną z zatrudnienia czynnika produkcji są w stanie wytworzyć inni przedsiębiorcy.
System cen relatywnych umożliwia także kalkulację ekonomiczną, czyli specyficzne narzędzie intelektualne, którymi dysponują przedsiębiorcy. Dzięki temu, że zarówno usługi czynników produkcji, jak i finalne dobra wyrażone są w tej samej jednostce – cenach pieniężnych – możliwe jest dokonanie szacunków co do zyskowności różnych przedsięwzięć produkcyjnych poprzez porównanie spodziewanych kosztów pieniężnych i przychodów pieniężnych. Dzięki temu przedsiębiorcy mają niezbędne informacje, by alokować czynniki produkcji tam, gdzie są one najbardziej potrzebne z punktu widzenia konsumentów. O tym, czy szacunki przedsiębiorców były trafne, informuje ich z kolei księgowy system zysków i strat. Przedsiębiorcy potrafiący wytworzyć dla konsumentów większą wartość z danych czynników produkcji osiągają zyski i mogą rozszerzać swoją działalność. Przedsiębiorcy, którzy nietrafnie przewidzieli koszty lub popyt konsumentów, ponoszą straty i tracą tym samym kontrolę nad częścią niezbędnych czynników produkcji[1].
Przedsiębiorczość można też rozumieć szerzej. Wtedy dotyczy ona wszystkich działających ludzi, a zatem także m.in. właścicieli czynników produkcji i osób pożyczających innym kapitał pieniężny. Pracownik, decydując o tym, czy zaakceptować ofertę pracy czy szukać lepszej, czy poświęcać czas i pieniądze na dodatkowe szkolenia itp. także próbuje przewidywać niepewne przyszłe stany rynku i tym samym także wykazuje się przedsiębiorczością. W systemie rynkowym właściciele czynników produkcji nie są tylko bezwolnymi pionkami poruszanymi po planszy przez przedsiębiorców, ale też aktywnie współtworzą system cen relatywnych i uczestniczą w podziale zysków i strat w procesie rynkowym.
Produkcja w sektorze publicznym
Inne mechanizmy i reguły występują w sektorze publicznym, gdy ten decyduje o tym, co i jak produkować. W systemie publicznym przedsiębiorczość jest zastąpiona biurokracją. Biurokracja dąży do osiągnięcia celu, jaki zostanie jej postawiony przez powołujący ją do życia organ. To akty legislacyjne jak ustawy i rozporządzenia decydują, po co dana organizacja ma działać i w jaki sposób ma osiągać stawiane przed nią cele. Miarą efektywności biurokracji jest przede wszystkim zgodność jej działań z przyjętymi procedurami. Choć biurokracja kupuje zazwyczaj jakieś usługi na rynku – zatrudnia pracowników, kupuje sprzęt biurowy czy wynajmuje nieruchomości – to nie prowadzi kalkulacji ekonomicznej. Jej działania nie przynoszą przychodów pieniężnych, a dobra przez nią dostarczane nie są konsumowane za rynkowe ceny, ale według reguł ustalonych przez odpowiednie akty prawne. Tym samym w systemie biurokratycznym zarządzający nie dostają informacji zwrotnej o tym, jak efektywnie na tle innych podmiotów gospodarują – jak dużą wartość wytwarzają dla konsumentów, biorąc pod uwagę to, jakie alternatywne potrzeby można by zaspokoić przy użyciu wykorzystanych przez biurokrację czynników produkcji.
Dlatego też relacja między nakładami a efektami w systemie biurokratycznym nie będzie tak wysoka jak w systemie rynkowym – bez ciągłej konkurencyjnej presji nie ma potrzeby ciągłego wprowadzania innowacji usprawniających system produkcji i dających efekt w postaci dóbr lepiej zaspokajających potrzeby konsumentów. W systemie publicznym nie mówimy o stratach – instytucje państwowe mają swój budżet finansowany przymusowo i brak efektywności w produkcji dóbr nie skutkuje utratą kontroli nad zasobami. Może wręcz dochodzić do sytuacji odwrotnej – postrzegana nieefektywność jakiejś rządowej biurokracji (np. zajmującej się produkcją usług opieki zdrowotnej) będzie skłaniała raczej do nacisków do powiększenia budżetu tej organizacji, a nie do zmniejszenia jej roli w społecznym systemie produkcji dóbr.
Brak suwerennej decyzji konsumenta o tym, ile chce przeznaczyć na konsumpcję danego dobra i przez to – ile są warte czynniki produkcji użyte w produkcji tego dobra – sprawia, że relacja między produkcją dóbr w sektorze publicznym a wzrostem dobrobytu jest wątpliwa w porównaniu z działaniami w ramach systemu rynkowego, w którym każda ze stron transakcji oczekuje, że jej położenie poprawi się względem dostępnych innych sposobów działania. Jeśli artysta w systemie rynkowym znajduje klientów na swoje produkcje (np. nagrania, koncerty, gadżety itp.), to mamy jasny sygnał, że jego działalność przyczynia się do poprawy świata z punktu widzenia jego fanów. Kiedy to jednak państwo rozdaje granty na działalność artystyczną, to nie mamy żadnego potwierdzenia, że środki wydane w ten sposób rzeczywiście zaspokajają czyjeś potrzeby.
Ten przykład można pociągnąć dalej, by zobrazować jeszcze jeden mechanizm. Chociaż w systemie publicznym nie mamy do czynienia z kalkulacją ekonomiczną i rachunkiem zysków i strat, to można mierzyć efektywność działania jednostek biurokratycznych jakimiś liczbowymi wskaźnikami. Na mocy grantu może powstać X utworów, które uzyskają Y odtworzeń w danym serwisie. Te informacje nie pozwolą jednak rozstrzygnąć, czy praca artysty, osób zatrudnionych w studiu nagraniowym czy zatrudnionych do promocji twórczości nie miały lepszych możliwych zastosowań. Być może grant sprawił, że wynajem studia nagraniowego był niemożliwy dla innego artysty, który akurat uzbierał dzięki pierwszym koncertom kwotę niezbędną do nagrania jednego lub dwóch numerów. Dodatkowy popyt ze strony grantobiorcy sprawił jednak, że ceny wynajmu studia są wyższe niż poprzednio i szansa na karierę dla innych się oddala. Tylko społeczny system relatywnych cen rynkowych z ciągłą informacją zwrotną w postaci zysków i strat, które z kolei twórczo interpretują przedsiębiorcze jednostki do planowania kolejnych działań, zapewnia nam, że gospodarka produkuje dobra (rzeczy, które poprawiają życie ludzi), a nie „zła” (rzeczy, które czynią życie gorszymi lub nie są nikomu przydatne i jedynie marnuje się usługi czynników produkcji na ich wytworzenie)[2].
Tabela 1 Porównanie mechanizmów ekonomicznych działających w sektorze prywatnym i publicznym. Opracowanie własne.
|
Sektor prywatny |
Sektor publiczny |
|
Dynamizm: ciągle zmieniające się celedziałania zgodnie z nowymiinformacjami generowanymi w systemie rynkowym |
Skostniałość: nastawiony narealizację ściśle określonych w aktachprawnych celów, których zmianawymaga często zmian legislacyjnych |
|
Dobrowolne finansowanie: sektormoże użyć tylko tej porcji zasobów, którą uzyska w drodze dobrowolnychtransakcji: z kapitału własnego, przychodów ze sprzedaży, pożyczek |
Przymusowe finansowanie: brakkonieczności przekonania klientów, rynków finansowych do swojegoproduktu, wizji działania organizacji |
|
Pozytywna selekcja: mechanizmzysków i strat premiuje za alokacjęczynników produkcji w taki sposób, by efektywniej i taniej zaspokajaćpotrzeby konsumentów; błędnaalokacja prowadzi do utraty kontrolinad czynnikami produkcji |
Negatywna selekcja: trudności w osiąganiu celów skutkują częstonaciskiem na wzrost finansowania, a nie na ograniczenie nieefektywnegosystemu |
|
Sprawność operacyjna iinformacyjna: dziękikonkurencyjnemu systemowirelatywnych cen i kalkulacjiekonomicznej przedsiębiorcy cały czasdostają informację zwrotną o tym, jakie sposoby wykorzystania zasobówsą efektywne i cały czas próbująwdrażać innowacje mające poprawićfunkcjonowanie przedsiębiorstw |
Sprawność proceduralna, niewielkizwiązek między nakładami aefektami: jednostki systemu finansówpublicznych koncentrują się naprzestrzeganiu narzuconych improcedur; mogą wyznaczyć jakieśilościowe wskaźniki efektywnościoperacyjnej, ale przez brak konkurencjii kalkulacji ekonomicznej jednostki tenie mają dość wiedzy, by skuteczniewykorzystywać zasoby |
|
Harmonia celów różnychpodmiotów: żeby doszło do rynkowejtransakcji oba podmioty muszą uznać, że ich pozycja poprawi się względemdostępnych alternatywnych rozwiązań - realizacja własnego celu wymagakreacji sytuacji, w której pomagamykomuś innemu osiągać jego cel |
Dyktat celów rządzących, walka o zasoby: cele są odgórnie ustaloneprzez rządzących; z racji naprzymusowy sposób finansowaniaosiągnięcie celów rządzących wymagakonfiskaty zasobów sektoraprywatnego i uniemożliwianie jegoprzedstawicielom realizację części ich celi |
Ekonomiczne skutki podatków i wydatków publicznych
We współczesnej ekonomii można znaleźć różne próby uzasadnienia działalności państwa w poszczególnych sferach gospodarki. Teorie dotyczące dóbr publicznych, monopoli, asymetrii informacji, kosztów zewnętrznych tłumaczą, dlaczego państwo powinno zająć się produkcją danych dóbr albo regulować ściśle podmioty rynkowe w danej branży. W literaturze naukowej – często o austriackiej proweniencji – można spotkać także szereg zarzutów co do wartości tych teorii. Co jednak ważne, to nawet jeśli przyjmiemy na potrzeby dyskusji, że te teorie są poprawne, to dość szybko dojdziemy do wniosku, że dużej części współczesnej działalności państwa nie da się wytłumaczyć odwołaniem do tych teorii. Państwo produkuje dobra, które mają ściśle prywatny charakter – jak edukacja czy opieka zdrowotna. Promuje systemy, które tworzą większe efekty zewnętrzne niż prywatne alternatywy (np. państwowy ubezpieczyciel zdrowotny nie różnicuje składki względem rzeczywistych ryzyk i stylu życia jednostki, jak robią to podmioty prywatne). Chroni monopole przed konkurencją (np. w przewozach dalekobieżnych koleją), czy sprawuje funkcję właścicielską zamiast tworzyć jasne regulacje mogące być uzasadnione rzekomą asymetrią informacji (np. w sektorze energetycznym).
Wszystkie te działania państwa mają swój koszt w postaci zmiany wzoru alokacji zasobów i rozkładu dochodów. Każda regulacja i wydatek sprawiają, że konsumenci uzyskają inny zestaw dóbr i że inaczej rozkładają się dochody właścicieli czynników produkcji zaangażowanych w produkcję tych dóbr. W gospodarce rynkowej o alokacji zasobów i podziale dochodów decydują konsumenci swoimi decyzjami o zakupie/braku zakupów dóbr, na podstawie których przedsiębiorcy organizują produkcję i zatrudniają czynniki produkcji potrzebne do wytwarzania tego, czego chcą konsumenci. Wycena czynników produkcji zależy w tym rynkowym systemie od tego, jak wartościowe dla konsumentów dobra można wytworzyć dzięki zatrudnieniu kolejnej jednostki (tzw. marginalnej lub krańcowej) czynnika produkcji. To konsumenci decydują, których dóbr potrzebują i przez to, które czynniki produkcji powinny być opłacane wyżej. Dzięki temu istnieje tendencja do przenoszenia zasobów do tych linii produkcji, które zapewnią konsumentom najbardziej pożądany przez nich zestaw dóbr, które możliwie skutecznie poprawią jakość ich życia.
Działalność państwa w sferze fiskalnej – czyli zbieranie przymusowych podatków/składek i wydawanie tak zebranych środków lub zaciąganie i spłata pożyczek na pokrycie wydatków – podmywa ten mechanizm alokacyjny i dystrybucyjny. Jeśli opodatkujemy jakieś działanie, to krańcowy przychód z tego działania jest mniejszy, przez co takich działań podejmowanych jest mniej. Nieważne, czy opodatkujemy konkretną branżę, czy ogólną kategorię ekonomiczną jak: dochód, wartość dodana czy konsumpcja – efekt w postaci spadku przychodów z produktywnych działań zawsze będzie ten sam[3]. W efekcie na rynek zostanie dostarczonych mniej dóbr pożądanych przez konsumentów, a wartość usług czynników produkcji niezbędnych do ich wytworzenia będzie mniejsza.
Jednocześnie zajdzie drugi proces związany z wydawaniem pozyskanych pieniędzy. Krańcowy przychód z dostarczania dóbr nabywanych przez państwo będzie rósł. Opcja świadczenia usług sektorowi publicznemu będzie stawała się relatywnie bardziej opłacalna niż świadczenie usług na konkurencyjnym rynku rządzonym suwerennymi wyborami konsumentów. O osiąganiu zysków w mniejszym stopniu decyduje wówczas trafne przewidywanie przyszłych potrzeb konsumentów i sprawniejsze organizowanie produkcji dóbr. Zamiast tego ważniejsza staje się biegłość w obsłudze zamówień publicznych i umiejętność sprawnego awansu w hierarchii pracowników sektora publicznego i wykorzystywania wszystkich okazji do dodatkowego zarobku, jakie wiążą się z takim zatrudnieniem.
W takich realiach instytucjonalnych powstaje możliwość działań korupcyjnych. Jednak nawet jeśli korupcja występuje rzadko, to sektorowi publicznemu brakuje niezbędnej wiedzy o tym, czy dobrze alokuje czynniki produkcji i czy tych samych efektów nie dałoby się osiągać taniej dzięki różnorodnym przedsiębiorczym innowacjom możliwym do wprowadzenie w produkcji dóbr i poddawanych codziennie rynkowym testom[4].
Dlaczego państwo wydaje tak dużo i dlaczego na dane cele? Co z tym zrobić?
Pomimo tego, że analiza ekonomiczna wskazuje na liczne problemy z efektywnością produkcji rozmaitych dóbr przez państwo i wskazuje na trudności ze skuteczną kontrolą trafności alokacji zasobów przez państwo, obserwujemy tendencję do rozrostu państwa na różnych płaszczyznach: państwa coraz więcej zbierają w podatkach i wydają względem wielkości prywatnej części gospodarki; regulują produkcję coraz większego wachlarza dóbr; angażują się bezpośrednio w dostarczanie kolejnych „usług publicznych”. Najbardziej systematyczną próbą odpowiedzenia na to, dlaczego tak jest, są teorie szkoły wyboru publicznego, która próbuje znaleźć mechanizmy rządzące podejmowaniem decyzji w sektorze publicznym w szerokim kontekście związków systemu politycznego (np. działania demokracji), grup interesów czy oczekiwań społecznych. Wnioski płynące z tych teorii są dość pesymistyczne.
Według tej teorii politycy to ludzie, którzy kierują się własnym interesem tak samo jak inni członkowie społeczeństwa. Nie oznacza to automatycznie np. korupcji, ale np. oznacza już podejmowanie takich działań, które zwiększą szansę sukcesu politycznego w przyszłości i utrzymanie władzy. Dlatego rządzący poddani są na działanie różnych grup interesu, które walczą o korzystny dla siebie kształt regulacji lub dodatkowy strumień funduszy, w zamian oferując poparcie i korzystny wizerunek w społeczeństwie. Te grupy interesu odnoszą skoncentrowane korzyści, podczas gdy koszty rozkładają się na licznych członków społeczeństwa. Z kolei przeciętny wyborca jest racjonalny, kiedy pozostaje ignorantem – korzyści z uzyskania dodatkowej wiedzy o mechanizmach działania państwa i tak nie sprawią, że pojedynczy wyborca zmieni kształt systemu politycznego. Dlatego też koszty pozyskiwania dodatkowej wiedzy najczęściej przekraczają spodziewane z tego korzyści. W przypadku polityki fiskalnej teoria wyboru publicznego zwraca dodatkowo uwagę na łatwość finansowania wydatków zaciąganiem długu publicznego, a nie podatkami. Pozwala to na stworzenie iluzji, że koszt wydatków nie istnieje, albo że można go odłożyć silnie w czasie[5].
Chociaż wnioski z teorii wyboru publicznego co do stabilności finansów publicznych i tendencji do ich rozrostu w państwach demokratycznych są generalnie ponure, to trzeba pamiętać, że nie ma tu ścisłego determinizmu. Odpowiednio zdyscyplinowana i sfrustrowana większość „zapomnianych ludzi”[6] może wpłynąć na zmianę polityki. To idee w ostatecznym rachunku rządzą społeczeństwami, a polityka jest raczej pochodną opinii publicznej niźli jej kreatorem – jeśli przekonamy dostatecznie dużo osób, że wydatki państwa są nadmierne i wzorem Argentyny Mileia musimy szybko dokonać cięć na przynajmniej 5% PKB, to w polityce pojawią się inicjatywy, które wprost to będą zapowiadać i będą skłonne takie działania wdrażać. Raport, który właśnie czytacie i inicjatywa Dnia Wolności Sektora Prywatnego mają służyć właśnie rozpowszechnianiu się idei wrogich rozrostowi fiskalizmu państwowego. Staram się uczciwie i klarownie przedstawić problem i zaapelować o zmianę polityki państwa. Wskaźnik prezentowany w tym raporcie ma być przystępną syntezą tego, co dzieje się, jeśli chodzi o skalę fiskalnej konfiskaty dokonywanej na sektorze prywatnym przez aparat państwa. Przedstawienie prostego liczbowego wskaźnika zrozumiałego dla dużej części społeczeństwa ma dołożyć tutaj cegiełkę do intelektualnej rewolucji, której potrzeba, by zatrzymać obecne bardzo złe tendencje w rozroście władzy państwa.
Najnowszy raport dr. Mateusza Benedyka poświęcony Dniu Wolności Sektora Prywatnego jest już gotowy!
Jako pierwsi otrzymali go Darczyńcy, którzy wsparli naszą kampanię kwotą co najmniej 60 zł, oraz członkowie Klubu Przyjaciół Instytutu Misesa. Już teraz zapoznają się z przedstawionymi w nim obliczeniami i analizami – jeszcze przed oficjalną premierą, którą planujemy na 11 sierpnia.
Ty również możesz do nich dołączyć!
Wystarczy, że wesprzesz promocję raportu i całej kampanii Dnia Wolności Sektora Prywatnego darowizną w wysokości co najmniej 60 zł. Jeszcze w dniu wpłaty (najpóźniej nazajutrz, jeśli dokonasz darowizny późnym wieczorem lub w nocy), po jej potwierdzeniu, prześlemy Ci przedpremierowy egzemplarz raportu na adres e-mail, który wpiszesz w formularzu wpłat.
PRZECHODZĘ DO FORMULARZA WPŁAT
Twoje nazwisko może znaleźć się w raporcie!
Jeśli przekażesz co najmniej 150 zł, dodatkowo dołączysz do grona Mecenasów raportu. Twoje nazwisko zostanie umieszczone na specjalnej liście znajdującej się w publikacji.
Jeżeli zdecydujesz się na taką darowiznę przed premierą, do 10 sierpnia, Twoje nazwisko znajdzie się w publicznej wersji raportu. Zobaczą je wszyscy, którzy pobiorą publikację ze strony dzienwolnosci.pl.
Raport będziemy również przekazywać dziennikarzom, redakcjom, komentatorom, politykom i osobom zaangażowanym w debatę publiczną. To szczególna okazja, aby nie tylko wesprzeć ważną kampanię edukacyjną, lecz także zostać wymienionym wśród osób, dzięki którym mogła ona powstać.

