Powrót
Filozofia polityki

Boaz: Budowa ram pod utopię

0
David Boaz
Przeczytanie zajmie 15 min
Boaz_Budowa_ram_pod_utopię
Pobierz w wersji
PDF EPUB MOBI

Źródło: cato.org 

Tłumaczenie: Jakub Juszczak 

Pierwotnie opublikowano 24 grudnia 1996 w The Futurist. 

W 1995 roku sondaż pracowni Gallup wykazał, że 39% Amerykanów uważa, że „rząd federalny stał się tak duży i potężny, że stanowi bezpośrednie zagrożenie dla praw i wolności zwykłych obywateli”. Ankieterzy nie mogli w to uwierzyć, więc spróbowali ponownie, usuwając słowo „bezpośrednie”. Tym razem zgodziło się z tym 52% Amerykanów. 

Wcześniej tego roku USA Today doniosło, że: 

wielu spośród 41 milionów przedstawicieli Pokolenia X (...) zwraca się ku starej filozofii, która nagle wydaje się nowa: libertarianizmowi”. Wall Street Journal zgodził się z tym stwierdzeniem: „Duża część z tych gniewnych nastrojów występujących dziś (u wyborców) nie jest tradycyjnie republikańskich czy nawet konserwatywnych. To libertarianizm (...) Ze względu na rosnącą pogardę dla rządu, coraz więcej Amerykanów wydaje się dryfować — często nieświadomie — w kierunku filozofii libertariańskiej. 

Oczywistym staje się, że przyszłość będzie libertariańska. 

Libertarianizm to pogląd, że każda osoba ma prawo do życia w dowolny sposób, o ile szanuje takie same prawa innych. To stara filozofia, ale jej podbudowa dla wolności w ramach prawa i postępu gospodarczego czyni ją szczególnie odpowiednią dla dynamicznego świata, w który obecnie wkraczamy: Ery Informacji. 

Niestety, zakres władzy rządu w rzeczywistości jest obecniewiększy niż kiedykolwiek wcześniej. W Stanach Zjednoczonych rząd federalny siłą pobiera 1,6 biliona dolarów rocznie z kieszeni ludzi, którzy je wytwarzają, a rządy stanowe i lokalne zabierają kolejny bilion. Każdego roku Kongres dodaje kolejne 6000 stron ustaw, a organy regulacyjne drukują 60 000 stron nowych przepisów w Rejestrze Federalnym. 

Kto powinien mieć władzę? 

W światowej polityce istnieją obecnie dwie konkurujące ze sobą siły: dążenie do centralizacji władzy i dążenie do przekazania władzy mniejszym, lokalnym podmiotom. Pomimo coraz głośniejszych skarg na wielki rząd, Kongres nadal przedstawia federalne rozwiązania problemów, eliminując w ten sposób lokalną kontrolę, eksperymenty i konkurencyjne rozwiązania. Biurokraci z Unii Europejskiej w Brukseli starają się scentralizować regulacje na poziomie kontynentalnym, częściowo po to, by zapobiec sytuacji, w której jakiś europejski rząd stałby się bardziej atrakcyjny dla inwestorów, oferując niższe podatki lub mniej regulacji. 

Paradoksalnie, państwa narodowe są dziś zbyt duże i zbyt małe. Są zbyt duże, by móc reagować i zarządzać. W Indiach na każdego z ponad 500 ustawodawców przypada ponad milion wyborców. Czy mogą oni reprezentować interesy wszystkich swoich wyborców lub tworzyć prawa, które mają sens dla prawie miliarda ludzi? W każdym kraju większym niż miasto, lokalne warunki są bardzo zróżnicowane i żaden krajowy plan nie może mieć wszędzie jednakowego sensu. 

Jednocześnie nawet państwa narodowe są często zbyt małe, by być efektywnymi jednostkami gospodarczymi. Czy Belgia, a nawet Francja, powinny mieć krajową linie kolejowe czy krajową sieć telewizyjną, skoro tory i sygnały nadawcze mogą tak łatwo przekraczać granice państwowe? Wielką wartością Unii Europejskiej nie są bowiem liczne regulacje, tworzone przez eurokratów, ale umożliwienie firmom produkcji i sprzedaży na rynku większym niż Stany Zjednoczone. Wspólny rynek nie wymaga scentralizowanych regulacji; wymaga jedynie, aby rządy krajowe nie uniemożliwiały swoim obywatelom handlu z obywatelami innych krajów. 

Odejście od wielkiego rządu 

Gdy scentralizowane rządy na całym świecie próbują zdławić różnice regionalne i eksperymenty na małą skalę, widoczny jest również inny trend. Przedsiębiorcy starają się ignorować rząd i znajdować swoich naturalnych partnerów handlowych, czy to po drugiej stronie ulicy, czy poza granicami kraju. Firmy z trójkąta tworzonego geograficznie przez Lyon we Francji, Genewę w Szwajcarii i Turyn we Włoszech prowadzą więcej interesów między sobą niż z politycznymi stolicami z Paryża i Rzymu. Dominique Nouvellet, jeden z wiodących inwestorów venture capital w Lyonie, mówi: „Ludzie buntują się przeciwko stolicom, które sprawują zbyt dużą kontrolę nad ich życiem. Paryż jest pełen urzędników państwowych, podczas gdy Lyon jest pełen handlowców, którzy chcą, aby państwo zostawiło ich w spokoju”. 

W wielu regionach powraca się do starego rozwiązania problemów z niekontrolowanym rządem: secesji. Francuskojęzyczni mieszkańcy Quebecu agitują za niepodległością od Kanady. Podobnie jak rosnąca liczba mieszkańców Kolumbii Brytyjskiej, którzy widzą, że ich powiązania handlowe z Seattle i Tokio są większe niż te z Ottawą i Toronto. Liga Lombardzka w produktywnych gospodarczo północnych Włoszech wzywa do secesji od południowych Włoch które uważa za zdominowane przez mafię i uzależnione od opieki społecznej. Rośnie prawdopodobieństwo dewolucji, a nawet niepodległości Szkocji. Rozejście się narodów może być rozwiązaniem niektórych problemów Afryki, której granice państwowe zostały wytyczone przez potęgi kolonialne bez większego względu na tożsamość etniczną czy tradycyjne wzorce handlowe. 

Stany Zjednoczone są częścią trendu secesjonistycznego. Staten Island głosowało za odłączeniem się od Nowego Jorku w 1993 roku, ale stanowa legislatura wstrzymała tą decyzję. Dziewięć hrabstw w zachodnim Kansas złożyło petycję do Kongresu o państwowość. Aktywiści zarówno w północnej, jak i południowej Kalifornii zaproponowali podział tego gigantycznego stanu na dwie lub trzy łatwiejsze do zarządzania jednostki. Dolina San Fernando żąda wręcz odłączenia się od Los Angeles. 

Władza lokalna 

Szwajcaria stanowi dobry przykład korzyści płynących z wolnego handlu i decentralizacji władzy. Mimo że liczy ona zaledwie siedem milionów mieszkańców, posiada trzy główne grupy językowe i ludzi o wyraźnie odmiennych kulturach. Problem konfliktu kulturowego został rozwiązany dzięki bardzo zdecentralizowanemu systemowi politycznemu — 20 kantonom i sześciu półkantonom, które są odpowiedzialne za większość spraw publicznych, oraz słabemu rządowi centralnemu, który zajmuje się sprawami zagranicznymi, polityką pieniężną i egzekwowaniem ustawy o prawach. 

Jednym z kluczowych wniosków oferowanych przez szwajcarski system jest to, że konflikty kulturowe można zminimalizować, gdy nie stają się one konfliktami politycznymi. Tak więc im więcej życia pozostaje w sferze prywatnej lub na poziomie lokalnym, tym mniejsza jest potrzeba, aby grupy kulturowe toczyły wojny o religię, język i tym podobne. Rozdział kościoła od państwa i wolny rynek ograniczają liczbę decyzji podejmowanych w sektorze publicznym, zmniejszając tym samym motywację grup do walki o kontrolę polityczną. 

Ludzie na całym świecie zaczynają rozumieć korzyści płynące z ograniczonego rządu i dewolucji władzy na niższe szczeble. Mimo to centraliści nie poddadzą się łatwo. Impuls do wyeliminowania „nierówności” między regionami jest silny. Prezydent Clinton powiedział w 1995 roku: „Jako prezydent muszę tworzyć prawa, które pasują nie tylko do moich rodaków w Arkansas i ludzi w Montanie, ale do całego kraju. Wspaniałą rzeczą w tym kraju jest jego różnorodność, różnice, a próba ich zharmonizowania jest naszym wielkim wyzwaniem”. Gubernator Kentucky Paul Patton twierdzi, że jeśli innowacyjny program edukacyjny działa, wszystkie szkoły powinny go mieć, a jeśli nie, żadna nie powinna. 

Ale dlaczego? Dlaczego nie pozwolić lokalnym okręgom szkolnym obserwować inne okręgi, kopiować to, co wydaje się działać i dostosowywać to do własnych warunków? I dlaczego prezydent Clinton uważa, że jego wyzwaniem jest „zharmonizowanie” wielkiej różnorodności Ameryki? Dlaczego nie cieszyć się różnorodnością? Problemem dla zwolenników centralizacji władzy jest to, że uznanie różnorodności oznacza zaakceptowanie faktu, że różni ludzie i różne miejsca będą miały różne sytuacje i różne wyniki. 

Zasadniczą kwestią jest to, czy lepsze wyniki dają systemy scentralizowane czy konkurencyjne. Libertarianie twierdzą, że konkurencyjne systemy oferują lepsze rozwiązania problemów niż narzucone, scentralizowane, uniwersalne systemy. 

Dwie duże firmy — ITT i AT&T — ogłosiły w 1995 r., że podzielą się na trzy części, ponieważ stały się zbyt duże i zróżnicowane, aby mogły być skutecznie zarządzane. Sprzedaż ITT wynosiła około 25 miliardów dolarów rocznie, a AT&T około 75 miliardów dolarów. Jeśli menedżerowie korporacyjni i inwestorzy z własnymi pieniędzmi nie są w stanie efektywnie zarządzać przedsiębiorstwami tej wielkości, to czy naprawdę możliwe jest, aby Kongres i 2 miliony federalnych biurokratów zarządzało administracją o wartości 1,6 biliona dolarów — nie mówiąc już o gospodarce o wartości 6 bilionów dolarów? 

odbijmy.jpg

Era Informacji 

Jednym z głównych powodów, dla których przyszłość będzie libertariańska, jest nadejście Ery Informacji. Informacja staje się coraz tańsza, a przez to coraz bardziej powszechna. Era informacji to zła wiadomość dla scentralizowanych biurokracji. 

Po pierwsze, w miarę jak informacja staje się coraz tańsza i szerzej dostępna, ludzie będą w mniejszym stopniu potrzebować ekspertów i autorytetów podejmujących za nich decyzje. Nie oznacza to, że nie będziemy konsultować się z ekspertami — w złożonym świecie nikt z nas nie może być ekspertem we wszystkim — ale oznacza to, że możemy wybierać naszych ekspertów i podejmować własne decyzje. Rządom trudniej będzie utrzymywać swoich obywateli w niewiedzy na temat spraw światowych i nadużyć rządowych. 

Po drugie, wraz z przyspieszeniem przepływu informacji i handlu, powolnym rządom będzie coraz trudniej za nimi nadążyć. Głównym skutkiem regulacji dotyczących komunikacji i usług finansowych jest spowolnienie tempa zmian i uniemożliwienie konsumentom uzyskania pełnych korzyści, które firmy starają się nam zaoferować. 

Po trzecie, prywatność będzie łatwiejsza do osiągnięcia. Rządy będą próbowały zablokować technologię szyfrowania i żądać, aby każdy komputer był wyposażony w rządowy backdoor — taki jak „Clipper Chip” (propozycja NSA z lat 90., rządowy backdoor do każdego komputera osobistego — przyp. tłum.) — ale wysiłki te zakończą się niepowodzeniem. Rządy będą miały coraz większe trudności z wnikaniem w życie gospodarcze obywateli. Gdy cyfrowe bity staną się cenniejsze niż kopalnie węgla i fabryki, rządom trudniej będzie sprawować nad nimi kontrolę. Jak ujął to przedsiębiorca technologiczny Bill Frezza, „używanie przemocy poprzez sieć nie jest możliwe”. 

Niektórzy martwią się, że wysokie ceny komputerów i dostępu do Internetu stworzą nową przepaść między tymi, którzy mają, a tymi, którzy nie mają. W rzeczywistości odpowiedni używany komputer i dostęp do Internetu przez rok można mieć za cenę rocznej subskrypcji New York Times. W każdym razie koszt komputerów spada i będzie nadal spadał, podobnie jak koszt telefonów i telewizorów — niegdyś zabawek dla bogatych. W połowie 1996 roku przedsiębiorcy oferowali darmową pocztę elektroniczną każdemu konsumentowi, który był skłonny tolerować reklamy na ekranie komputera. 

Podział na posiadaczy i biedaków zostanie zniesiony, mówi Louis Rossetto, redaktor Wired, libertariańskiej biblii ery informacyjnej: „Lepiej myśleć o posiadaczach i posiadaczach poźniejszych. A ci, którzy mają, mogą być tymi, którzy są naprawdę pokrzywdzeni, ponieważ są królikami doświadczalnymi dla nowych technologii, słono płacąc za rzeczy, które za kilka lat będą powszechnie dostępne za ułamek ich pierwotnej ceny”. Próby zmuszenia firm do dostarczania swoich technologii wszystkim od razu lub po cenie niższej od rynkowej tylko zmniejszą motywację każdego przedsiębiorcy do wymyślania nowych produktów, a tym samym spowolnią tempo zmian. 

Ponieważ coraz więcej bogactwa w naszym świecie odzwierciedla produkty naszych umysłów osadzone w cyfrowych bitach, tradycyjne zasoby naturalne staną się mniej istotne. Struktury instytucjonalne i kapitał ludzki staną się znacznie ważniejsze dla tworzenia bogactwa niż ropa naftowa czy ruda żelaza. Państwom będzie trudniej regulować kapitał i przedsiębiorczość, ponieważ ludzie i bogactwo będą mogli łatwiej przemieszczać się ponad granicami. Kraje będą rozwijać się, obniżając podatki i regulacje, aby zatrzymać innowatorów i inwestorów u siebie i przyciągnąć ich z zagranicy. Znaczenie wolnych rynków i indywidualnego wysiłku zostanie rzeczywiście wzmocnione przez bardziej otwartą, partycypacyjną gospodarkę możliwą dzięki cyberprzestrzeni. Peter Pitsch z Hudson Institute nazywa tę nową gospodarkę „erą innowacji”. 

Ludzie zawsze mieli problem z dostrzeżeniem ładu w pozornie chaotycznym rynku. Nawet jeśli system cenowy stale przesuwa zasoby w kierunku ich najlepszego wykorzystania, na pierwszy rzut oka rynek wydaje się być przeciwieństwem porządku — upadające firmy, utrata miejsc pracy, ludzie prosperujący w nierównym tempie, inwestycje, które okazały się zmarnowane. Szybko rozwijająca się Era Innowacji będzie wydawać się jeszcze bardziej chaotyczna, z ogromnymi firmami powstającymi i upadającymi szybciej niż kiedykolwiek, a mniej osób będzie miało długoterminową pracę. Jednak zwiększona wydajność transportu, komunikacji i rynków kapitałowych będzie w rzeczywistości oznaczać jeszcze większy porządek, niż rynek mógł osiągnąć w erze przemysłowej. Chodzi o to, aby unikać używania przymusowego rządu do „wygładzania ekscesów” lub „kierowania” rynku w kierunku pożądanego przez kogoś rezultatu. 

Ramy dla utopii 

Wiele ruchów politycznych obiecuje utopię: Wystarczy wdrożyć nasz program, a zapoczątkujemy idealny świat. Libertarianie oferują coś mniej i coś więcej: ramy dla utopii, jak ujął to filozof Robert Nozick z Uniwersytetu Harvarda. 

Moja wymarzona społeczność prawdopodobnie nie byłaby twoją utopią. Próba stworzenia raju na ziemi jest skazana na niepowodzenie, ponieważ mamy różne wyobrażenia na temat tego, jak miałby wyglądać raj. W miarę jak społeczeństwo staje się coraz bardziej zróżnicowane, możliwość uzgodnienia jednego planu dla całego narodu lub całego świata staje się jeszcze bardziej odległa. W każdym przypadku, nie jesteśmy w stanie przewidzieć zmian, jakie przyniesie postęp. Utopijne plany zawsze wiążą się ze statyczną i sztywną wizją idealnej społeczności, a taka wizja nie może pomieścić dynamicznego świata. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak będzie wyglądała cywilizacja za sto lat, tak jak ludzie w 1900 roku nie byli w stanie wyobrazić sobie dzisiejszej cywilizacji. To, czego potrzebujemy, to nie utopia, ale wolne społeczeństwo, w którym ludzie mogą kształtować swoje własne społeczności. 

Społeczeństwo libertariańskie to tylko ramy dla utopii. W takim społeczeństwie rząd szanowałby prawo ludzi do dokonywania własnych wyborów zgodnie z dostępną im wiedzą. Tak długo, jak ktoś szanuje prawa innych, może żyć tak, jak chce. Jego wybór mógłby obejmować dobrowolne zgodzenie się z innymi na życie w określonym rodzaju społeczności. Jednostki mogłyby łączyć się w społeczności, w których zgodziłyby się przestrzegać pewnych zasad, które mogłyby zabraniać lub wymagać określonych działań. Ponieważ ludzie indywidualnie i dobrowolnie zgadzaliby się na takie zasady, nie rezygnowaliby ze swoich praw, ale po prostu umawialiby się na zasady społeczności, którą mogliby swobodnie opuścić. 

Moja wymarzona społeczność prawdopodobnie nie spodobałaby się Tobie. Próba stworzenia raju na ziemi jest skazana na niepowodzenie, ponieważ mamy różne wyobrażenia na temat tego, jak miałoby wyglądać raj. W miarę jak społeczeństwo staje się coraz bardziej zróżnicowane, możliwość uzgodnienia jednego planu dla całego narodu lub całego świata staje się jeszcze bardziej odległa. W każdym przypadku, nie jesteśmy w stanie przewidzieć zmian, jakie przyniesie postęp. Utopijne plany zawsze wiążą się ze statyczną i sztywną wizją idealnej społeczności, a taka wizja nie może pomieścić dynamicznego świata. Nie jesteśmy w stanie wyobrazić sobie, jak będzie wyglądała cywilizacja za sto lat, tak jak ludzie w 1900 roku nie byli w stanie wyobrazić sobie dzisiejszej cywilizacji. To, czego potrzebujemy, to nie utopia, ale wolne społeczeństwo, w którym ludzie mogą kształtować swoje własne społeczności. 

Społeczeństwo libertariańskie to tylko ramy dla utopii. W takim społeczeństwie rząd szanowałby prawo ludzi do dokonywania własnych wyborów zgodnie z dostępną im wiedzą. Tak długo, jak każda osoba szanuje prawa innych, może żyć tak, jak chce. Jego wybór mógłby obejmować dobrowolne zgodzenie się z innymi na życie w określonym rodzaju społeczności. Jednostki mogłyby łączyć się w społeczności, w których zgodziłyby się przestrzegać pewnych zasad, które mogłyby zabraniać lub wymagać określonych działań. Ponieważ ludzie indywidualnie i dobrowolnie zgadzaliby się na takie zasady, nie rezygnowaliby ze swoich praw, ale po prostu zgadzaliby się na zasady społeczności, którą mogliby swobodnie opuścić. 

Oczywiście mamy już takie podstawy. W procesie rynkowym możemy wybierać spośród wielu różnych dóbr i usług, a wiele osób już teraz decyduje się na życie w określonym rodzaju społeczności. Społeczeństwo libertariańskie oferowałoby większy zakres takich wyborów, pozostawiając większość decyzji dotyczących warunków życia jednostce i wybranej społeczności, zamiast narzucania przez rząd wszystkiego, od wygórowanych stawek podatkowych po zasady dotyczące wyrażania poglądów religijnych i opieki zdrowotnej. 

Takie ramy mogą oferować tysiące wersji utopii, które mogą spodobać się różnym rodzajom ludzi. Jedna społeczność może zapewniać wysoki poziom usług i udogodnień, z odpowiednio wysokimi cenami i opłatami. Inna może być bardziej spartańska, dla tych, którzy wolą oszczędzać pieniądze. Jedna z nich może być zorganizowana wokół określonego wyznania religijnego. Członkowie jednej społeczności mogą wyrzec się alkoholu, tytoniu, seksu pozamałżeńskiego i pornografii. Inni ludzie mogą preferować coś w rodzaju kopenhaskiego Wolnego Miasta Christiana, gdzie samochody, broń i twarde narkotyki są zakazane, ale miękkie narkotyki są tolerowane, a wszystkie decyzje są przynajmniej teoretycznie podejmowane na wspólnych spotkaniach. 

Jedną z różnic między libertarianizmem a socjalizmem jest to, że społeczeństwo socjalistyczne nie może tolerować grup ludzi praktykujących wolność, a społeczeństwo libertariańskie może swobodnie dopuszczać, by ludzie wybierali dobrowolny socjalizm. Jeśli grupa ludzi — nawet bardzo duża — chciałaby kupić ziemię i posiadać ją na własność, miałaby do tego prawo. Libertariański porządek prawny wymagałby jedynie, by nikt nie był zmuszany do przyłączenia się lub oddania swojej własności. Wiele osób mogłoby wybrać „utopię” bardzo podobną do dzisiejszego środowiska małomiasteczkowego, podmiejskiego lub śródmiejskiego, ale wszyscy skorzystalibyśmy z możliwości wyboru alternatyw oraz obserwowania i naśladowania wartościowych innowacji. 

W takim społeczeństwie rząd tolerowałby, jak to ujął Leonard Read, założyciel Foundation for Economic Education, „wszystko, co jest pokojowe”. Oddolnie powstałe społeczności mogłyby ustanowić bardziej rygorystyczne zasady, ale porządek prawny całego społeczeństwa karałby tylko naruszenia praw innych. Poprzez radykalne zmniejszenie i decentralizację rządu — poprzez pełne poszanowanie praw każdej jednostki — możemy stworzyć społeczeństwo oparte na wolności jednostki i charakteryzujące się pokojem, tolerancją, wspólnotą, dobrobytem, odpowiedzialnością i postępem. 

Perspektywy dla libertarianizmu 

Czy możemy osiągnąć taki świat? Trudno jest przewidzieć krótkoterminowy rozwój jakiegokolwiek społeczeństwa, ale w dłuższej perspektywie świat dostrzeże represyjną i zacofaną naturę przymusu oraz nieograniczone możliwości, jakie daje wolność. Rozprzestrzenianie się handlu, przemysłu i informacji podważyło odwieczne sposoby, w które rządy utrzymały ludzi w niewoli i nawet teraz uwalnia ludzkość od nowych form przymusu i kontroli opracowanych przez rządy XX wieku. 

Wkraczając w nowy wiek i nowe tysiąclecie, napotykamy świat nieskończonych możliwości. Podstawą świata globalnych rynków i nowych technologii jest libertarianizm. Ani krępujący socjalizm, ani też skostniały konserwatyzm nie są w stanie stworzyć wolnego, zaawansowanego technologicznie społeczeństwa, jakiego oczekujemy w XXI wieku. Jeśli chcemy dynamicznego świata dobrobytu i możliwości, to świat musi stać się libertariański. Proste i ponadczasowe zasady o które walczono w trakcie Wojny o Niepodległość Stanów Zjednoczonych — indywidualna wolność, ograniczony rząd i wolny rynek — okazują się w dzisiejszym świecie błyskawicznej komunikacji, globalnych rynków i bezprecedensowego dostępu do informacji jeszcze potężniejsze, niż Jefferson i Madison mogli sobie wyobrazić. Libertarianizm to nie tylko ramy dla utopii, to niezbędne ramy dla przyszłości. 

Źródło ilustracji: pixabay

Kategorie
Filozofia polityki Filozofia polityki Teksty Tłumaczenia


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Mises_Nacjonalizm, socjalizm i rewolucja z użyciem siły

Filozofia polityki

Mises: Nacjonalizm, socjalizm i rewolucja z użyciem siły

U Marksa można napotkać różne sprzeczności i przytaczać z jego pism ustępy na poparcie każdego punktu widzenia.

McMaken_Czy rząd ma prawo karać za brak posłuszeństwa

Etyka

McMaken: Czy rząd ma prawo karać za brak posłuszeństwa?

W Stanach Zjednoczonych pojęcie „zdrady stanu” przeżywa w ostatnich latach swoisty renesans na lewicy.

Hart_Gustave de Molinari (1819-1912)

Biografie

Hart: Gustave de Molinari (1819-1912)

Molinari prowadził batalię przeciwko protekcjonizmowi, etatyzmowi, militaryzmowi, kolonializmowi i socjalizmowi aż do swojej dziewięćdziesiątki w przededniu pierwszej wojny światowej.

Bokun_Czy libertarianizm to kolejna forma teorii krytycznej

Filozofia polityki

Bokun: Czy libertarianizm to kolejna forma teorii krytycznej?

Nowe podejście do krytyki libertarianizmu próbuje powiązać go z marksistowską teorią krytyczną...


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.