Uwolnij 1,5%!
KRS: 0000174572
Powrót
Handel zagraniczny

Earle: Nie, nie padliśmy ofiarą oszustwa — obalanie mitu o ofiarach wolnego handlu

0
Peter C. Earle
Przeczytanie zajmie 8 min
Earle_Nie, nie padliśmy ofiarą oszustwa — obalanie mitu o ofiarach wolnego handlu
Pobierz w wersji
PDF

Źródło: thedailyeconomy.org

Tłumaczenie: Jakub Juszczak

Zgodnie z wszelkimi poważnymi kryteriami, a już na pewno zgodnie z wszelkimi obiektywnymi wskaźnikami ekonomicznymi, twierdzenie, wedle którego  Stany Zjednoczone były „okradane” lub „źle traktowane” przez swoich partnerów handlowych w ciągu ostatnich kilku dekad, jest wewnętrznie sprzeczne. Retoryczna podstawa, na której opiera się protekcjonistyczny system celny administracji Trumpa, oparta jest na głęboko błędnym rozumieniu idei handlu międzynarodowego. Zastępuje ona opartą na dowodach politykę gospodarczą przestarzałym światopoglądem merkantylistycznym, który został zdyskredytowany już w XVIII wieku, ryzykując tym samym sabotaż systemu, który przyczynił się do dobrobytu, innowacyjności i przywództwa Stanów Zjednoczonych w światowym handlu.

Argumentacja administracji opiera się na założeniu, że duże deficyty handlowe w stosunkach dwustronnych — zwłaszcza z Chinami, Meksykiem, Niemcami i Japonią — stanowi formę wyzysku. W rzeczywistości deficyt handlowy nie jest miarą „wykorzystywania” — jest to po prostu matematyczna tożsamość rachunkowa używana w ramach standardowej makroekonomii. Odzwierciedla on fakt, że Stany Zjednoczone konsekwentnie importują więcej niż eksportują, a napływ kapitału z zagranicy finansuje zarówno inwestycje prywatne, jak i dług publiczny. Ten napływ — odnotowywany jako nadwyżka na rachunku kapitałowym — sygnalizuje, że globalni inwestorzy postrzegają Stany Zjednoczone jako bezpieczne i atrakcyjne miejsce do celów inwestowania kapitału. Nie jest to bynajmniej symptom upadku, ale odzwierciedlenie siły gospodarczej i międzynarodowego zaufania do instytucji amerykańskich. Deficyty handlowe nie są z natury złe — w rzeczywistości często korelują one z okresami silnego wzrostu gospodarczego i niskiego bezrobocia.

Wykorzystanie ceł przez administrację jako prymitywnego narzędzia do „korygowania” tych deficytów odzwierciedla fundamentalne niezrozumienie zasady przewagi komparatywnej, jednej z najbardziej podstawowych zasad ekonomii. Nakładając cła na import, rząd ogranicza wybór konsumentów, podnosi koszty produkcji amerykańskich firm oraz koszty utrzymania gospodarstw domowych, a także prowokuje działania odwetowe, które szkodzą amerykańskim eksporterom. Pomysł, że protekcjonizm prowadzi do wzmocnienia gospodarki był wielokrotnie obalany — zarówno podczas klęski ustawy Smoota-Hawleya w latach 30. XX wieku, jak i w nowszych badaniach empirycznych dotyczących kosztów ceł na stal i aluminium nałożonych w marcu 2018 r. na mocy sekcji 232.

Co więcej, twierdzenie, że poprzednie umowy handlowe — takie jak NAFTA, przystąpienie Chin do WTO, czy wprowadzona umowa o wolnym handlu między Stanami Zjednoczonymi a Koreą — były korzystne tylko dla jednej strony, jest niepoważne z ekonomicznego punktu widzenia. Umowy te zostały wynegocjowane w celu promowania wzajemnych korzyści poprzez zmniejszenie barier w handlu i realizacji inwestycji. Owszem, niektóre branże skurczyły się, co było do przewidzenia w każdym procesie specjalizacji pracy i realokacji zasobów. Jednak znacznie więcej miejsc pracy powstało w sektorach, w których Stany Zjednoczone mają przewagę konkurencyjną: zaawansowanej technologii, zaawansowanych usług i produkcji kapitałochłonnej. Konsumenci skorzystali na niższych cenach, a amerykańskie firmy uzyskały dostęp do globalnych łańcuchów dostaw zasobów, które finalnie poprawiają wydajność i innowacyjność.

darowizna.jpg

Choć, niewątpliwie pocieszającym emocjonalnie i korzystnym politycznie jest mówienie bezrobotnym mechanikom, demagogom i protekcjonistom, że jedynym powodem utraty przez nich pracy jest to, że Ameryka została „okradziona” przez przebiegłych obcokrajowców. Jest to narracja, która podbudowuje Ich ego i zrzuca winę na innych, sugerując, że amerykańscy pracownicy zostali zdradzeni przez rząd, a robotnicy w Stanach Zjednoczonych są zbyt szlachetni, zbyt wykwalifikowani lub zbyt moralni, aby konkurować tej w nieuczciwej grze. Prawda jest jednak bardziej prozaiczna i bolesna.   

Chociaż prawdą jest, że wysokie płace związkowe na amerykańskim Środkowym Zachodzie zostały łatwo obniżone przez równie zdolnych pracowników za granicą, głębszą siłą napędową tej zmiany była nieustanna automatyzacja i zmiany technologiczne w przemyśle, które sprawiły, że całe kategorie zawodów stały się nieopłacalne ekonomicznie. Obwinianie umów handlowych za tę transformację pomija fakt tego, że największe zmiany nie wynikały z kontenerowców, ale z kodu i maszyn. I pomimo wszystkich lamentów nad godnością ludzi i Ich źródłami utrzymania, faktem pozostaje to, że amerykańscy konsumenci, w tym wielu z tych, którzy jednocześnie opłakują utratę miejsc pracy w fabrykach, konsekwentnie wybierają zagraniczne tanie towary, zamiast zachowania wysokopłatnych, mało wydajnych miejsc pracy w swoich amerykańskich społecznościach. Głosują oni za takim światem swoimi pieniędzmi w Walmarcie, nie zaś w urnach wyborczych — a obecnie, świadomie lub nie, głosują za likwidacją tego samego świata gospodarczego, za którym rzekomo tęsknią.

Administracja Trumpa często skarży się również na „nieuczciwe” praktyki handlowe, ale równolegle nie rozróżnia pomiędzy uzasadnionymi zarzutami — takimi jak kradzież własności intelektualnej lub wymuszony transfer technologii — a szerszą rzeczywistością funkcjonowania globalnej konkurencji. Zamiast tego wrzuca wszystkie nierówności handlowe do jednego worka, ignorując rolę niepowodzeń polityki krajowej. Obwinianie na przykład Meksyku lub Chin za deindustrializację w Stanach Zjednoczonych pomija skutki automatyzacji, niedoinwestowania w edukację i infrastrukturę oraz system podatkowy, który wynagradza poszukiwanie rentowności zamiast produktywnej działalności gospodarczej. Należy również wziąć pod uwagę, że ten sam rząd, który udzielił setek miliardów dolarów pożyczek na nieproduktywne, przeideologizowane studia wyższe, obecnie ubolewa nad faktem, że ludność po drugiej stronie oceanu jest często dużo bardziej gotowa i zdolna do realizacji oraz wspierania ogromnych sektorów przemysłowych i produkcyjnych.

Wbrew twierdzeniom administracji Trumpa, to właśnie Stany Zjednoczone w największym stopniu odeszły od wolnego handlu na rzecz przymusowych, nieprzewidywalnych i protekcjonistycznych praktyk handlowych. W ciągu ostatnich trzech dekad Stany Zjednoczone stopniowo odchodziły od wolnego handlu, jeszcze przed objęciem urzędu przez Donalda J. Trumpa. Według raportu Fraser Institute „Economic Freedom of the World” (Wolność gospodarcza na świecie) wolność handlu w Stanach Zjednoczonych osiągnęła szczyt w latach 90. XX wieku, zajmując ósme miejsce w światowym rankingu, po czym rozpoczęła długotrwały spadek. Do 2000 roku Stany Zjednoczone spadły na 22. miejsce pod względem wolności handlu, a obecnie spadły jeszcze niżej, zajmując 53. miejsce.

Bardzo podobne wnioski można wynieść po analizie stanu indeksu wolności gospodarczej Heritage Foundation, który pokazuje tendencję spadkową w zakresie wolności handlu w Stanach Zjednoczonych od początku XXI wieku do chwili obecnej.

To stopniowe dążenie do wprowadzenia ograniczeń handlowych uległo znacznemu nasileniu wraz z dojściem do władzy Donalda Trumpa. Wprowadzenie ceł na stal i aluminium, zrealizowane na mocy sekcji 232, wraz z eskalacją kampanii celnych przeciwko Chinom, UE i innym głównym partnerom, spowodowało, że Stany Zjednoczone znalazły się wśród dziesięciu największych partnerów handlowych o najsilniejszych tendencjach protekcjonistycznych. Podczas gdy inne rozwinięte gospodarki utrzymały lub zwiększyły otwartość handlową, Ameryka odwróciła kurs — podważając swoją pozycję lidera w systemie handlu opartym na zasadach i podsycając niestabilność polityczną. Zmiana ta nie tylko osłabiła wiarygodność Ameryki, ale także podniosła koszty dla krajowych konsumentów i przedsiębiorstw, a wszystko to odbyło się w czasie, gdy globalny trend sprzyjał liberalizacji, a nie ekonomicznego wycofywania się.

Być może, najbardziej szkodliwym działaniem jest porzucenie wielostronnych ram gospodarczych na rzecz transakcyjnego, podejścia do handlu opartego o model gry o sumie zerowej. Nałożenie ceł na sojuszników i partnerów strategicznych, realizowane pod absurdalnym pretekstem „bezpieczeństwa narodowego”, podważyło wiarygodność Ameryki w instytucjach takich jak WTO i zraziło kraje, które podzielają długoterminowe interesy Ameryki w zakresie globalnego systemu opartego na zasadach handlowych. Zamiast wykorzystywać te instytucje do egzekwowania zasad i rozstrzygania sporów, administracja zdecydowała się na doraźne środki przymusu, co sprawiło, że polityka handlowa stała się nieprzewidywalna i podważyła zaufanie przedsiębiorców.

Pogląd, że partnerzy handlowi Ameryki „śmieją się z nas” lub „bogacą się naszym kosztem”, jest nie tylko pustą demagogią, ale także wyraz ekonomicznej ignorancji. Handel nie jest grą o sumie zerowej. Kiedy amerykańscy konsumenci kupują zagraniczne towary, robią to dobrowolnie, ponieważ towary te oferują lepszą wartość. Kiedy zagraniczne kraje sprzedają towary do Stanów Zjednoczonych, często reinwestują uzyskane środki w amerykańskie aktywa — papiery skarbowe, nieruchomości i fabryki. Ten przepływ towarów i kapitału wzbogacił gospodarkę Stanów Zjednoczonych, a nie ją zubożył.

(Pomysł, że deficyt handlowy z innymi krajami jest przyczyną 37 bilionów dolarów długu publicznego Stanów Zjednoczonych, jest klasycznym przykładem ucieczki od odpowiedzialności. Dług ten nie został nam narzucony — został nam dobrowolnie zaoferowany, chętnie kupiony i potem znormalizowany politycznie, a dochody z niego zostały przeznaczone na dwa „celu”: opiekę społeczną i działania wojenne. Zarówno sojusznicy, jak i przeciwnicy po prostu kupili to, co rząd Stanów Zjednoczonych był aż nadto chętny wyemitować).

Dominująca obecnie w polityce doktryna handlowa oparta na cłach opiera się na schlebianiu grupom interesów i mitach ekonomicznych. Twierdzenie, że Ameryka była systematycznie wykorzystywana przez swoich partnerów handlowych w ciągu ostatnich 30 lat, nie znajduje potwierdzenia w danych, logice, ani zapisach historycznych. W rzeczywistości polityka Stanów Zjednoczonych do niedawna opierała się na otwartych rynkach, konkurencji i globalnej integracji. Doprowadziło to do ogromnego wzrostu wydajności produkcji, innowacyjności i dobrobytu konsumentów.

Przełamanie tej tendencji zrealizowane w imię wyobrażonej krzywdy oznacza zaakceptowanie upadku, a nie jego odnowę ekonomiczną. Kraj o gospodarce konsumenckiej wartej 21 bilionów dolarów, znajdujący się w pierwszej dziesiątce krajów o największych potwierdzonych zasobach ropy naftowej na świecie, posiadający siedem z dziesięciu najlepszych uniwersytetów na świecie i niezrównany wielkością rynek, który twierdzi, że jest ofiarą mniejszych, w większości niezróżnicowanych gospodarczo krajów — z których wiele to kraje rozwijające się — jest nie tyle nieprzekonujący, co żałosny.

Źródło ilustracji: Pixabay

Kategorie
Handel zagraniczny Teksty Tłumaczenia


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Curzon-Price_Wolny-handel-i-tolerancja-przypadek-Szwajcarii.jpg

Filozofia polityki

Curzon-Price: Wolny handel i tolerancja - przypadek Szwajcarii

Głównym powodem, dla którego małe państwa są bogate, jest po prostu to, że handlują więcej niż duże państwa. Można powiedzieć, że nie jest to kwestia wyboru, a jedynie zwykłej geografii gospodarczej. Ale to byłby błąd. Każde państwo, małe czy duże, musi mieć politykę regulująca handel zagraniczny, a protekcjonizm można znaleźć wszędzie

Tłumaczenia

North: Wolny handel - papierek lakmusowy ekonomii

Merkantylizm stanowi domyślny system dla większości ludzi. Jego podstawą jest zaufanie do siły państwa. Jest to wiara w gospodarczą wydajność ludzi z odznakami i karabinami. Jej wyznawcy nie wierzą w jednostki, które działając we własnym interesie, handlując między sobą w celu odniesienia obopólnej korzyści, są niezawodnym źródłem innowacji, odkryć oraz kreatywności. Zaakceptowanie tego, że wolny rynek rzeczywiście działa, jest dla nich nie do przyjęcia.

Blinder_Wolny-handel.jpg

Filozofia polityki

Blinder: Wolny handel

Ustawmy przewagę komparatywną na maksa!


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.