Źródło: mises.org
Tłumaczenie: Jakub Juszczak
Wyobraźmy sobie system społeczny, w którym prywatna firma jako „usługodawca rządowy” zapewnia ochronę życia, wolności i mienia. Usługa ta obejmuje bezpieczeństwo wewnętrzne i zewnętrzne, ramy prawne i regulacyjne oraz niezależne rozstrzyganie sporów. Za te usługi płaci się z góry ustaloną stawkę roczną. Usługodawca rządowy jako operator społeczności, nie może później jednostronnie zmienić tej „umowy obywatelskiej” zawartej z Państwem. Jako „obywatel kontraktowy” masz prawo do dochodzenia zgodności z umową oraz odszkodowania w przypadku niewykonania zobowiązania. O wszystko inne dbasz samodzielnie, ale możesz też robić, co chcesz, ograniczony jedynie prawami innych osób i innymi umiarkowanymi zasadami współżycia społecznego. Obejmuje to współpracę z innymi osobami w różnych celach. Spory między Państwem a dostawcą usług rządowych rozpatrywane są przez niezależne sądy arbitrażowe, zgodnie z międzynarodowym prawem handlowym. Jeśli operator ignoruje orzeczenia arbitrażowe lub w inny sposób nadużywa swojej władzy, jego klienci odchodzą od niego, a on sam bankrutuje. Ponosi zatem ryzyko ekonomiczne i ma tym samym motywację, aby dobrze traktować swoich klientów i postępować zgodnie z umową.
System ten nosi nazwę Wolnego Miasta Prywatnego. Na pierwszy rzut oka może wydawać się on zbyt radykalny lub utopijny. Jednak już teraz z powodzeniem stosujemy podejście usługowe w innych dziedzinach naszego życia. Przeniesienie go do naszego porządku społecznego jest jedynie ostatnim krokiem w procesie zmian, który już trwa. Nowością jest to, że współistnienie w tym systemie odbywa się na zasadach czysto prywatnych, ale system jest mimo to w stanie zapewnić wszystkie usługi (zwłaszcza bezpieczeństwo) wymagane przez mieszkańców poprzednich państw, a nawet lepsze, tańsze i dające znacznie większą swobodę klientom, czyli obywatelom kontraktowym. Główne elementy wolnego rynku są po prostu stosowane w naszym wspólnym życiu, a mianowicie dobrowolna wymiana usług, prawo do odrzucenia ofert i wreszcie konkurencja jako metoda odkrywania, środek ograniczający władzę i filtr jakości. Ponieważ partycypacja w Wolnym Prywatnym Mieście jest dobrowolna, każde takie miasto musi być konkurencyjne, w przeciwnym razie nikt do niego nie przyjdzie lub mieszkańcy odejdą.
W szczególności konstrukcja umowy o świadczenie usług ma tę zaletę, że została już przetestowana i sprawdzona. Jest to zgodne z tym, co znamy z codziennych prywatnych transakcji, czy to przy zakupie chleba w piekarni, zawieraniu umowy ubezpieczenia, czy też zatrudnianiu doradcy podatkowego. Zawsze podstawą jest wzajemna, obustronnie uzgodniona umowa. Reguluje ona, jaki produkt lub usługa ma być dostarczona, na jakich warunkach i za jaką cenę. Dotyczy to nawet sytuacji, gdy umowa — tak jak w przypadku piekarza — została zawarta w sposób dorozumiany. Kupujący wie, że jego kontrahent ma interes ekonomiczny: nie musi udawać, że kieruje się dobrem wspólnym lub ratowaniem ludzkości. Spory mogą być kierowane do niezależnych sądów lub organów arbitrażowych. Żaden sprzedawca nie uniknąłby kary za jednostronną zmianę treści umowy („Od teraz płacisz dwa razy więcej, ale otrzymujesz dodatkową usługę, której nie zamawiałeś”) lub rozstrzyganie sporu wyłącznie przez własne instytucje.
W Wolnym Mieście Prywatnym każdy jest suwerenem samego siebie, który na mocy dobrowolnej umowy zawarł prawdziwą umowę z mniej lub bardziej zwyczajnym usługodawcą, tzw. umowę obywatelską. Obie strony mają takie same prawa i dlatego są równe pod względem prawnym. Relacja między władzą a poddanym zostaje zastąpiona relacją między klientem a usługodawcą. W przeciwieństwie do systemów konwencjonalnych, w których obywatel jest zobowiązany do płacenia podatków bez odpowiedniego prawa do świadczeń, w Wolnym Mieście Prywatnym usługi i wynagrodzenie są bezpośrednio powiązane. Obie strony umowy mają prawo do wykonania umowy, tzn. operator może żądać od obywatela umowy zapłaty ustalonej składki, ale nie może żądać żadnych dodatkowych opłat. Z kolei obywatel umowy może pozwać operatora o wypełnienie jego zobowiązań umownych, na przykład poprzez zapewnienie bezpieczeństwa i funkcjonującego systemu prawa cywilnego. To, kto obecnie kieruje spółką operacyjną lub do kogo ona należy, nie ma znaczenia dla funkcjonowania modelu.
Wolne Miasto Prywatne nie jest zatem utopią, ale raczej pomysłem biznesowym, którego elementy funkcjonalne są już znane i które wystarczy przenieść do innego sektora, a mianowicie do sektora wspólnego funkcjonowania. Zasadniczo jako dostawca usług, operator zapewnia jedynie ramy, w których społeczeństwo może się otwarcie rozwijać, tworząc „spontaniczny porządek”.
Główne cechy Wolnego Miasta Prywatnego
Wolne Miasta Prywatne charakteryzują się następującymi głównymi elementami:
- Wolne miasto prywatne to suwerenna lub przynajmniej półautonomiczna jednostka organizacyjna posiadająca własne ramy prawne i regulacyjne, własny system podatkowy, celny i socjalny, a także własną administrację, siły bezpieczeństwa i niezależny system rozstrzygania sporów.
- Wolne Miasto Prywatne jest zarządzane przez spółkę operacyjną jako przedsiębiorstwo nastawione na zysk. Za stałą opłatą podstawową gwarantuje ono mieszkańcom ochronę życia, wolności i mienia.
- Uczestnictwo i zamieszkanie w Wolnym Mieście Prywatnym jest w pełni dobrowolne.
- Nikt nie ma prawa rościć sobie prawa do przyjęcia do Wolnego Miasta Prywatnego. D ecyzję w tej sprawie podejmuje operator zgodnie z własnymi kryteriami i według własnego uznania.
- Każdy mieszkaniec zawiera pisemną umowę obywatelską z Wolnym Miastem Prywatnym lub jego spółką operacyjną, która w sposób ostateczny reguluje wzajemne prawa i obowiązki. Obejmuje to usługi świadczone przez operatora i kwotę, jaką należy za nie zapłacić, a także zasady obowiązujące w Wolnym Mieście Prywatnym. Obejmuje to usługi świadczone przez operatora i kwotę, jaką należy za nie zapłacić, a także zasady obowiązujące w Wolnym Prywatnym Mieście.
- Umowa obywatelska nie może być jednostronnie zmieniona — stanowi ona „osobistą konstytucję” każdego obywatela umownego.
- Ponadto, w zakresie nieuregulowanym umową, obywatele umowni mogą postępować według własnego uznania, pod warunkiem, że nie naruszają praw innych osób ani innych zasad określonych w umowie obywatelskiej.
- Wszyscy dorośli i posiadający zdolność do czynności prawnych kontrahenci ponoszą odpowiedzialność za skutki swoich działań sami, a nie za „społeczeństwo” lub operatora miasta. Poza roszczeniami z tytułu wsparcia umownego lub rodzinnego nie ma prawa do życia na koszt osób trzecich.
- Każdy mieszkaniec może w dowolnym momencie rozwiązać umowę i ponownie opuścić Wolne Prywatne Miasto, ale operator może rozwiązać umowę tylko z ważnego powodu, np. z powodu naruszenia zobowiązań umownych, takich jak ciągłe niepłacenie za usługi .
- W przypadku konfliktów z operatorem każda ze stron ma prawo odwołać się do niezależnych sądów (arbitrażowych), które nie są częścią organizacji operatora.
- Podstawowy pakiet operatora, który musi zostać zaakceptowany i opłacony, obejmuje siły bezpieczeństwa i ratownicze, ramy prawne i regulacyjne, określoną infrastrukturę oraz niezależne sądy i organy rozstrzygające spory. Aby zapewnić dobrowolny udział, idealnie byłoby, gdyby obszar ten był początkowo niezamieszkany.
Autonomia
Aby wdrożyć koncepcję wolnego miasta prywatnego, konieczna jest autonomia wewnętrzna. Nie oznacza to koniecznie suwerenności w rozumieniu prawa międzynarodowego, ale przynajmniej prawo do samodzielnego regulowania własnych spraw. Utworzenie wolnego miasta prywatnego wymaga zatem zawarcia umowy z istniejącym państwem. W umowie tej państwo przyjmujące przyznaje spółce zarządzającej prawo do utworzenia wolnego miasta prywatnego na określonym terytorium zgodnie z uzgodnionymi warunkami.
Wolne Miasta Prywatne nie odpowiadają zatem prywatnie zarządzanym nowym miastom lub zamkniętym społecznościom, które podlegają w pełni prawom danego państwa, ani autorytarnym miastom-państwom, takim jak Singapur czy Dubaj, mogącym jednostronnie zmieniać zasady w dowolnym momencie. Wykraczają one również daleko poza specjalne strefy ekonomiczne, odpowiadając raczej niezależnym specjalnym strefom administracyjnym, porównywalnym na przykład do relacji Hongkongu z Chinami. Państwa mogą dać się skusić na taką koncepcję, jeśli spodziewają się z niej korzyści, tak jak w przypadku tworzenia specjalnych stref ekonomicznych. Skłonienie istniejących państw do rezygnacji z części swojej suwerenności z pewnością nie jest łatwym zadaniem. Niemniej jednak ta droga wydaje się łatwiejsza niż zmiana istniejących systemów „od wewnątrz” w kierunku większej wolności, bezpieczeństwa prawnego i samodzielności.
Wystarczy spojrzeć na Hongkong, Singapur czy Monako. W pobliżu każdego z tych miast-państw, w sąsiednich krajach, powstał swego rodzaju pas dobrobytu. Ich mieszkańcy płacą podatki w sąsiednich krajach. Ponadto miasta-państwa te tworzą wiele miejsc pracy dla osób dojeżdżających z okolicznych krajów, które w przeciwnym razie mogłyby pozostać tam bezrobotne. Jeśli wolne prywatne miasto powstanie na obszarze wcześniej słabym strukturalnie lub niezamieszkałym, państwo przyjmujące nie ma nic do stracenia, a może tylko zyskać.
Współistnienie w Wolnym Mieście Prywatnym opiera się na kilku zasadach. Najważniejsze z nich to samostanowienie i prywatna autonomia. Do współistnienia stosuje się złota zasada, wyrażona w przysłowiu „Nie czyń innym tego, czego nie chcesz, aby inni czynili tobie”. Ponadto obowiązuje zasada do ut des („daję, abyś dał”), czyli uznanie, że zasługi opierają się na wzajemności. Wreszcie zasada dobrowolności lub nieagresji, czyli pierwszeństwo dobrowolnej współpracy przed przymusem i wywłaszczeniem, w tym wywłaszczeniem z rzekomo dobrych powodów. Aby zapewnić przestrzeganie tych podstawowych zasad, można lub należy stosować środki przymusu. Poważne lub powtarzające się naruszenia prowadzą również do wykluczenia z prywatnego miasta. Prawo do zakończenia pobytu w Wolnym Mieście Prywatnym w dowolnym momencie jest częścią koncepcji dobrowolności.
Wolne Miasta Prywatne oczekują od swoich obywateli dojrzałości i niezależności. Obejmuje to branie odpowiedzialności za siebie oraz innych, wzmacnianie rodziny i małych społeczności, a także wykorzystywanie wyobraźni i pomysłowości do pokonywania trudności. W zamian za to otrzymuje się radość i satysfakcję z możliwości kierowania swoimżyciem zgodnie z własnymi pomysłami. W dłuższej perspektywie czasowej w ten sposób powstanie społeczność ludzi pewnych siebie, bystrych i realistycznych. Jeśli każdy ma swobodę decydowania o tym, co chce robić i jak chce żyć, nie ma też rzeczywistej potrzeby istnienia organów partycypacyjnych, takich jak parlamenty. Zawsze istnieje ryzyko, że zostaną one przejęte przez grupy interesów lub rząd do własnych celów. Zamrożeniem zmian na rzecz wolności i samostanowienia w Wolnym Prywatnym Mieście jest Umowa Obywatelska. W ten sposób mieszkańcy mogą uzgodnić reprezentację swoich interesów i na przykład powołać radę miejską. Ale nawet jeśli 99% ludności uczestniczy w głosowaniu i dobrowolnie poddaje się głosowaniu większościowemu, organ ten nie ma prawa narzucać swoich pomysłów pozostałemu 1%, który nie chce mieć z tym nic wspólnego. To właśnie w tym punkcie systemy państwowe regularnie zawodzą: w długoterminowym gwarantowaniu wolności jednostki.
Kluczowe znaczenie ma konieczność osiągania zysków przez operatora miasta. Wiele osób uważa dążenie do zysku za niemoralne i woli nie mieć z tym nic wspólnego. Nie dostrzegają oni jednak, że nie ma lepszej motywacji do jak najlepszego wykorzystania ograniczonych zasobów. To otoczenie instytucjonalne zapewnia również przejrzystość. Operator Wolnego Miasta Prywatnego chce zarabiać pieniądze, to oczywiste. Ale jakie są motywy i racje polityków? Prawie nikt nie wierzy, że kierują się oni wyłącznie troską o dobro wspólne. Motywacja do spotkań z prezydentami i królami jako głowami państw, dążenie do uznania poprzez ogłaszanie planów ratowania świata przed ONZ, bycie prominentnym i sprawowanie władzy nad ludźmi — w Wolnych Miastach Prywatnych wszystkie te rzeczy są mniej ważne. Oczywiście takie kwestie będą również interesować zarządcę miasta lub burmistrza mianowanego przez danego operatora. Ostatecznie jednak musi on robić to, co jest dobre i opłacalne dla firmy operatorskiej, i dlatego nie może po prostu zmieniać zasad (klienci by odeszli), przystępować do międzynarodowych organizacji, uczestniczyć w światowych konferencjach lub często przyjmować znane osobistości (dodatkowe wydatki na „pompę” bez wymiernego efektu). System motywacyjny różni się zatem znacznie od systemu stosowanego w przypadku polityków działających w ramach w systemów konwencjonalnych. Tam polityk może realizować opisane interesy osobiste kosztem obywateli, aby zwiększyć swoją sławę, podczas gdy szef administracji Wolnego Miasta Prywatnego nie ma takiej możliwości.
Konkurencja i konieczność osiągania zysków zmuszają operatora Wolnego Miasta Prywatnego do ciągłego ulepszania swojego produktu i optymalizacji wykorzystania zasobów. Każda podejmowana przez niego decyzja ma natychmiastowe skutki. Czy zwiększa to zadowolenie mieszkańców, czy też nie zmniejsza go poprzez działania mające na celu obniżenie kosztów? Innymi słowy: czy ostatecznie przyniesie to większe przychody niż wydatki? Jeśli tak, osiąga się zysk i zwiększa się wartość przedsiębiorstwa Wolnego Prywatnego Miasta. Jeśli nie, środek ten należy cofnąć lub ulepszyć. Tego rodzaju efektywności nigdy nie osiągną publiczne systemy państwowe.
Jak mogłoby wyglądać życie w Wolnych Miastach Prywatnych?
Innowacyjni dostawcy usług, tacy jak Uber czy Airbnb, nie są przedmiotem zakazu, lecz oczywistością na rynku. Prywatni przedsiębiorcy zajmują się wszystkim, na co istnieje zapotrzebowanie, od szpitali, szkół i przedszkoli po wywóz śmieci. Mieszkańcy mogą, jeśli chcą, prywatnie ubezpieczyć się od wszelkich ewentualności życiowych lub założyć grupy samopomocy — czy to w celu ochrony przed chorobą, śmiercią, potrzebą opieki czy wypadkami. Autostrady, porty i centra handlowe są budowane i eksploatowane przez inwestorów. Każdy może oferować nowe produkty i usługi bez zezwolenia lub licencji i otrzymywać wynagrodzenie w dowolnej walucie. Dzięki brakowi przepisów określających wysokość płacy minimalnej — istnieje również zapotrzebowanie na pracowników niewykwalifikowanych. Tanie produkty mogą być importowane z całego świata, ponieważ istnieje wolny handel, a zatem nie ma ceł. Nowe leki i metody leczenia są dostępne dla każdej osoby dorosłej, która chce je wypróbować, mając świadomość potencjalnego ryzyka. Ograniczenia środowiskowe mają zastosowanie tylko do naprawdę niebezpiecznych produktów i procesów, określonych na podstawie rzetelnych badań naukowych.
Panuje tu wolność słowa, a zatem można krytykować nawet niektóre religie, panuje też pełna swoboda zawierania umów. Papierosy znów są sprzedawane i reklamowane bez ostrzeżeń. Dostępne są wysokowydajne odkurzacze i słuchawki prysznicowe, a nawet stare żarówki (w Unii Europejskiej tradycyjne żarówki są obecnie zabronione). Miasto ustala własne zasady imigracji. Może ono bezzwłocznie wydalić każdego, kto popełni przestępstwo lub np. doprowadza do naruszenia porządku publicznego, poprzez propagowanie prymatu dogmatów religijnych nad zasadami obowiązującymi w mieście. Dzięki tej pozytywnej selekcji obywatele kontraktowi nie potrzebują wizy aby dostać się do większości państw. Wolne miasta prywatne, które należą do tego samego operatora lub są w inny sposób powiązane, mają również jednolity globalny numer alarmowy, a także konsulaty za granicą, w których obywatele kontraktowi otrzymują pomoc w nagłych wypadkach.
Przestępczość i wandalizm praktycznie nie istnieją w tych miastach, a dzieci można bez obaw wypuszczać na ulice nawet w nocy. Socjologowie, politolodzy, historycy sztuki i inni humaniści, którzy zazwyczaj zajmują stanowiska w służbie cywilnej i finansowanych przez państwo organizacjach pozarządowych, stali się rzadkością. Ponieważ muszą sami opłacać swoje studia, preferowane są zazwyczaj kierunki, które dają perspektywę realnego zapotrzebowania na rynku pracy. Niektóre firmy, w tym znane marki, nie zdołały się tu zadomowić. Nie ma nowych przepisów, na które można by wpływać na swoją korzyść, ani funduszy pomocowych, z których można by skorzystać. Mnóstwo inteligentnych ludzi, którzy gdzie indziej zostaliby urzędnikami państwowymi, doradcami podatkowymi, prawnikami lub audytorami, pracuje w sektorze prywatnym i zwiększa produktywność oraz tworzy wartość dodaną.
Aktywizm polityczny, misjonarska gorliwość, walka o podział dóbr i podburzanie grup społecznych przeciwko sobie praktycznie zniknęły. Obywatele kontraktowi szanują swoje odmienne poglądy i oceny. Ludzie ponownie są odpowiedzialni za dbanie o siebie i dzięki temu automatycznie stają się bardziej pewni siebie, stabilni i realistyczni w swoich ocenach.
Najpóźniej po dwóch pokoleniach wolne prywatne miasta będą bogatsze, bardziej wolne i spokojniejsze niż wszystko, co znamy dotychczas.
Artykuł ten opracowano na podstawie książki Free Private Cities: Making Governments Compete For You.
Źródło ilustracji: pixabay

