Wspieraj Instytut Misesa w 2025 roku!
19 2130 0004 2001 0253 7975 0001
Powrót
Interwencjonizm

Golan: Ten sam recykling tylko niebywale drożej, czyli kosztowna iluzja systemu kaucyjnego

0
Ian Golan
Przeczytanie zajmie 11 min
Golan_Ten sam recykling tylko niebywale drożej, czyli kosztowna iluzja systemu kaucyjnego
Pobierz w wersji
PDF

W imię ekologicznego zapału i walki o czystsze środowisko rząd wprowadza system kaucyjny, który bardziej niż solidną reformę, przypomina kosztowną fanaberię. System ten wprowadzany jest bez solidnych analiz i bez jasno określonych korzyści, za to z miliardowymi kosztami, nowymi uciążliwościami dla konsumentów, oraz gigantycznym ciężarem logistycznym dla handlu. 

Prawie 75 lat temu już H.L. Mencken pisał:  

Najgorszy rząd to ten najbardziej moralny. Taki, który składa się z cyników, bywa często bardzo tolerancyjny i humanitarny. Ale gdy u władzy znajdą się fanatycy, nie ma granic dla ucisku. 

Dokładnie taką sytuację zdaje się ilustrować skierowany do wprowadzenia w Polsce system kaucyjny na opakowania. W szczegółach, od października tego roku, zacznie obowiązywać w Polsce system kaucyjny, bliźniaczo podobny do tych, które występują w innych krajach Europy. W tym jednym przypadku trudno wskazać konkretne grupy interesu, które wylobbowałyby to rozwiązanie z nadzieją na szybkie i pewne zyski z preferencyjnej regulacji, ani znaleźć solidną analizę ekonomiczną, która by je uzasadniała. Wszystko wskazuje na to, że reforma ta wynika raczej ze światopoglądowego zacietrzewienia, niż chłodnej kalkulacji. 

Polscy konsumenci, kupujący napoje w plastikowych opakowaniach, metalowych puszkach i szklanych butelkach będą zmuszeni do uiszczenia dodatkowej, nieuwzględnionej w podanej na półce w sklepie cenie, opłaty. W przypadku butelek PET i metalowych puszek, będzie to 50 groszy, a w przypadku szklanych butelek 1 złoty. Konsument będzie mógł odzyskać zapłaconą przez siebie kaucję, udając się z powrotem do sklepu spożywczego, ale tylko jeżeli butelka czy puszka pozostanie choć trochę nie zgnieciona.  

Co więcej, każdy sprzedawca napoi zobowiązany zostanie do utworzenia punktów odbioru i wydawania kaucji. W przypadku mniejszych sprzedawców, obowiązkowy będzie odbiór jedynie szklanych opakowań. System ma być finansowany z nieodebranych przez konsumentów kaucji, lecz tu już pojawia się pierwszy problem. Z całą pewnością planowany w Polsce system dochodowy nie będzie. Nie tylko więc nakłada on na konsumentów dodatkową pracę i koszty, lecz będzie jeszcze wymagał zwiększonych dodatkowych nakładów, by system ten utrzymywać. Koszt ten poniosą Polacy. 

Z przeprowadzonego przeze mnie w zeszłym miesiącu wywiadu z dr. Christopherem Snowdonem, ekonomistą z Institute of Economic Affairs, wynika że systemy kaucyjne w Europie są zdecydowanie nieopłacalne, nawet przy najbardziej optymistycznych założeniach. W Wielkiej Brytanii według Snowdona na każdą złotówkę wpływu z systemu i oszczędności ze zwiększonego recyklingu butelek, system kaucyjny miał pożerać osiem razy więcej kosztów. Westminster w ostatniej chwili wycofał się z próby wprowadzenia tego rozwiązania. Jak kosztowny będzie on w Polsce i jak wiele negatywnych skutków on przyniesie? 

Jaki będzie wpływ systemu kaucyjnego na recykling? 

System kaucyjny w Polsce stanie się drogim absurdem. Mamy już sprawnie działający system recyklingu, odpady trafiają do pojemników pod domem, są odbierane i przetwarzane bez większego wysiłku ze strony mieszkańców. W tym kontekście wprowadzenie obowiązku odnoszenia butelek do automatów to cofanie się, a nie postęp. Ilość opakowań, które faktycznie trafiają na ulice jest niewielka, a ewentualne zyski z ich zebrania przez dzieci, czy bezdomnych nie usprawiedliwiają ogromnych kosztów całej operacji.  

Doświadczenia z zagranicy pokazują, że systemy kaucyjne mogą jedynie minimalnie zwiększyć poziom odzysku. Aby precyzyjnie oszacować potencjalny zysk z wprowadzenia takiego systemu, należy podzielić go na trzy segmenty, zgodnie z typem materiału objętego kaucją. Ministerstwo nie zdecydowało się na opublikowanie własnych szacunków co do tego ile dokładnie butelek i puszek więcej znajdzie się w recyklingu dzięki reformie.  

Co do puszek alumniowych, to ich poziom odzysku w złomie jest już w naszym kraju od 2022 na poziomie przewyższającym 80% i rok w rok wzrasta. Sprawia to, że system kaucyjny będzie miał najprawdopodobniej niemalże zerowy wpływ na recykling. Co więcej, puszka aluminiowa niejako nakręca zbieranie złomu jako ogółu i przekazywanie go do skupów złomu w naszym kraju. Wchodzący system depozytowy, mógłby wręcz zmniejszyć odzysk metali w Polsce. Założyć należy więc zerowy wpływ na recykling w tym segmencie.  

W przypadku szklanych butelek, nowy system jedynie minimalnie zwiększy odbiór szkła do celów jego recyklingu. Badanie Pollster wskazuje, że prawie 90% Polaków segreguje jednorazowe szklane butelki. Sprawnie działa też odbiór butelek zwrotnych, takich jak po winie czy piwie. Tu ponownie zagospodarowywane jest ponad 70% takich opakowań. Są to wielkości już właściwie całkowicie podobne do tych w innych krajach, posiadających system kaucyjny na szkło. Wpływ nowego rozwiązania na recykling jest więc w tym przypadku pomijalny. 

 image1.png, Obraz

Źródło: Snowdon, Christopher. 2019. A Load of Rubbish? Introducing a Deposit Return Scheme to the UK. London: Institute of Economic Affairs 

Pozostaje więc jedna tylko kategoria opakowań, w której reforma może znacząco zwiększyć liczbę odzyskiwanych śmieci.  Według raport ICIS, Polska na dzień dzisiejszy poddaje recyklingowi około 41% swoich śmieci z rodzaju PET. Nie oznacza to jednak, że zakładany przez ministerstwo poziom 90% zbioru opakowań, dwukrotnie zwiększyłby tę liczbę. Plastikowe butelki stanowią bowiem, jedynie 62% produktów PET, i to tę część, która jest już dzisiaj najczęściej poddana recyklingowi (stanowią około 90% tego rodzaju śmieci). Rzeczywisty poziom odbieranych dziś więc butelek w Polsce wynosi około 58%. 

darowizna.jpg

Oznacza to, iż system kaucyjny ma szansę zwiększyć w znaczącym stopniu ilość oddawanych do recyklingu butelek, ale znacznie poniżej minimalnych poziomów selektywnej zbiórki zakładanych przez ministerstwo. Już na rok 2029 zakłada ono zbieranie 90% butelek PET. W Australii, gdzie system taki funkcjonuje od 1977, zbiera się zaledwie 71% plastikowych butelek. Również w Kanadzie cechującą pięćdziesięcioletnią tradycją systemu kaucyjnego, do systemu trafia zaledwie 75%. Podobnie rzecz ma się w Izraelu, czy Kalifornii.   

Według danych z innych krajów, poziom zwrotu opakowań w dużej mierze zależy od wysokości kaucji. Przy wyższej kaucji średni wskaźnik zwrotu to 86,7%. Jednak dla tych niższych wartości, tak jak będzie to w przypadku Polski, gdzie dla plastikowych butelek jest to zaledwie 50 groszy, wyniki są niższe, czyli około 71%. Dla Polski oznaczałoby to wzrost o około 13 punktów procentowych, czyli względny skok o 22%. Na polski rynek trafia rocznie między 200 tys. a 250 tys. ton butelek PET po napojach, a więc system kaucyjny ma szansę na osiągnięcie dodatkowego zwrotu około 30 kiloton opakowań. Cena 1 tony PET wynosi około 880 zł, więc potencjalna wartość zwrotu z systemu kaucyjnego wynosi około 25 milionów złotych. Doliczyć tu też można oszczędności z niewyemitowanego dwutlenku węgla. Uniknięcie produkcji 30 kiloton PET pozwala zaoszczędzić około 16,8 miliona złotych w emisjach CO₂, przy założeniu średniej ceny 200 złotych za tonę CO₂e i średniej oszczędności 2,8 t CO₂e na każdą tonę PET. 

Oczywiście, zdecydowanie lepszym rozwiązaniem byłoby odzyskiwanie i recykling tych dodatkowych odpadów zamiast ich spalania, składowania na wysypiskach, czy gromadzenia w rowach przy drodze. Jednak ten stosunkowo niewielki odsetek plastiku nie powinien być odzyskiwany do celów recyklingu za wszelką cenę. Pytanie brzmi: czy korzyści płynące z wprowadzenia systemu kaucyjnego równolegle z odbiorem selektywnym z posesji rzeczywiście uzasadniają dodatkowe koszty? 

Do sumy dochodów z systemu należy też doliczyć nieodbieraną przez konsumentów kaucję. Jeśli 10% opakowań nie zostanie zwróconych, dokładnie tak jak zakłada ministerstwo, to oznacza to około 1,04 miliarda butelek PET, 380 milionów puszek aluminiowych oraz 450 milionów butelek szklanych, które nie trafią do systemu recykligu. W efekcie fundusz kaucyjny zyska rocznie około 1,16 miliarda złotych z niewykorzystanych kaucji. Łączne korzyści osiągną więc około 1.2 miliarda złotych.  

Ian Golan jest na mises.pl świeżym autorem. Zachecamy do lektury innych jego tekstów:
diego-gonzalez-nJI8WAqpn7Y-unsplash

Społeczeństwo

Golan: Gospodarka pod ostrzałem: Ekonomiczne absurdy poboru do wojska

Ile system kaucyjny będzie kosztował? 

Najoczywistszym kosztem systemu kaucyjnego jest infrastruktura do realizacji procesów recyklingu. Najbardziej restrykcyjnymi z przepisów dotyczących odbioru kaucjonowanych opakowań może zostać objęte nawet 40 tysięcy sklepów o powierzchni sprzedaży powyżej 200 m2. Supermarkety te zmuszone zostaną przez ministerstwo do odbioru wszystkich opakowań z kaucją, jakie mogą zostać im przyniesione przez konsumentów. Będą musiały one więc zainstalować w środku automaty do przetwarzania opakowań oraz zatrudnić dodatkowych pracowników, którzy będą obsługiwać cały ten proces. I tu już zaczynają się niebotyczne koszty. 

Maszyny do recyklingu zwrotnego tanie nie są. Posłużyć trzeba się przykładem Wielkiej Brytanii, gdzie firma doradcza ds. środowiska Eunomia szacowała, że początkowy koszt jednej maszyny wynosi 159 968 zł, a roczne koszty jej eksploatacji to 13 497 zł. Przy założeniu, że każda z 40 tysięcy placówek handlowych zostanie wyposażona w taką maszynę, całkowity koszt początkowy wyniósłby około 6,4 miliarda złotych. Dodatkowo, roczne koszty eksploatacji każdej maszyny przekładają się na pół miliarda złotych rocznie. 

To oczywiście nie wszystko. Deloitte szacuje, że przeprowadzenie niezbędnych prac budowlanych w celu dostosowania punktów zbiórki wymagać będzie przeznaczenia 9,2 mld zł. Raport Deloitte również podaje, że koszt operacyjny osiągnąć może 3 miliardy rocznie.  

Od samego początku reforma kosztować będzie więc prawie 15,6 mld zł. Później zaś koszty roczne wynosić będą 3,5 mld zł. Warto przypomnieć, że łączny dochód z tej inwestycji co roku (uwzględniając tutaj pozytywne efekty zewnętrzne działające na środowisko), to ledwie 1.2 miliarda złotych. Oznacza, to że rok w rok ponad dwa miliardy złotych wyrzucane będą w błoto. Olbrzymie pieniądze zainwestowane w system kaucyjny nie zwrócą się nigdy.  Do 2050 roku, Polska zmarnuje już około 70 miliardów złotych.  

Kto za to wszystko zapłaci? Zgodnie z zasadą rozszerzonej odpowiedzialności producenta, to właśnie oni mają pokryć wszystkie te koszty. Firmy w branży napojów zaś podniosą ceny, by rekompensować zadane straty. Już wkrótce efekty „zabawy” w system kaucyjny, dostrzec można będzie na sklepowych półkach.  

Dodatkowa niewdzięczna praca konsumentów 

Niestety koszty, które już wkrótce wywoła projekt Ministerstwa Klimatu i Środowiska, na tym się nie kończą. Szczególnie poszkodowani systemem kaucyjnym będą konsumenci, zmuszani do wykonywania nieodpłatnej pracy. To oni zostaną zagnani by osobno zbierać kaucjonowane pojemniki, po czym wozić lub nosić je do punktów zbiorczych i wrzucać do maszyn. Co z losem, tych którzy nie mają samochodu, a żyć będą daleko do punktów skupu? To właśnie najbiedniejsi Polacy, dla których sumy zabrane w kaucji będą istotnym elementem budżetu, a żyjący z dala od metropolii, zostaną najciężej pokrzywdzeni nadchodzącą reformą.  

Czas to pieniądz. Należy więc, oszacować koszt nieodpłatnej pracy, bez której system kaucyjny po prostu nie zadziała. Wystarczy pomnożyć wartość czasu ludzi przez czas, który muszą poświęcić na przechowywanie butelek i odzyskiwanie z nich kaucji. Ministerstwo nie pokusiło się, na żadne szacunki dotyczące tego, ile czasu Polacy stracą na wożeniu pustych butelek do supermarketów, choć mogliby większość tych opakowań oddać bezpośrednio do recyklingu w domowym zaciszu.  

Oczywiście wiele zależy od długości kolejki czy sprawności automatów, ale rozsądnym szacunkiem może być dodatkowe pięć minut tygodniowo na jedno gospodarstwo domowe. Przy średniej stawce godzinowej wynoszącej 40 zł i 12.5 milionach gospodarstw domowych, daje to w skali kraju koszt pracy nieodpłatnej na poziomie kolejnych dwóch miliardów złotych rocznie. 

Uwzględniając więc dodatkowy wysiłek konsumenta, łącznie mówimy już o kosztach sięgających prawie 5,7 miliarda złotych rocznie, by uzyskać efekty wycenione na zaledwie 1,2 miliarda. Oznacza to, że rok w rok ponad 4,5 miliarda złotych, zostanie zmarnotrawione na ten jeden horrendalny pomysł.  

Oczywista alternatywa 

System kaucyjny, jest nie tylko fatalnym rozwiązaniem z gospodarczej perspektywy, lecz i najgorszym chyba możliwym sposobem na radzenie sobie z problemem nadmiernego gromadzenia śmieci. Jeżeli Polacy chcą by przestrzenie publiczne były czystsze niż obecnie, to istnieje znacznie prostsze i tańsze rozwiązanie ich obecności. Chodzi po prostu o zbieranie śmieci.   

Patrząc na olbrzymie koszty systemu kaucyjnego, szybko okaże się, że gdyby nawet połowę tych pieniędzy przeznaczyć na sprzątanie śmieci, efekt byłby o wiele większy. Dlaczego? Bo system kaucyjny dotyczy wyłącznie butelek i puszek. Tymczasem ci, którzy zbierają śmieci zbierają wszystko, co leży na trawnikach, w rowach, na chodnikach. O ile z polskich ulic znikną wkrótce butelki i puszki, to pozostaną na nich plastikowe folie, kartony po sokach, niedopałki papierosów, czy puste pojemniki po papierosach elektronicznych. 

Bazując na danych z Poznania, gdzie za usunięcie 37,5 tony śmieci z przestrzeni publicznej miasto zapłaciło 468 000 zł, koszt zbiórki i utylizacji wynosi około 12 480 zł za tonę. Zakładając koszt jak w Poznaniu, roczny budżet 3,5 miliarda złotych pozwoliłby na ręczne zebranie i utylizację około 280 000 ton śmieci z ulic i przestrzeni publicznych. System kaucyjny za tę sumę, najprawdopodobniej usunie zaledwie 30 000 ton dodatkowych opakowań czyli dziesięć razy mniej. Różnica pomiędzy dwoma rozwiązaniami jest o rząd wielkości! 

Największa ofiara systemu kaucyjnego: małe sklepy 

Największymi przegranymi reformy mogą okazać się te najmniejsze sklepy osiedlowe. W ciasnych przestrzeniach, gdzie każdy metr kwadratowy jest na wagę złota, właściciele będą musieli zmierzyć się z górą nieumytych szklanych butelek. Nietrudno wyobrazić sobie co oznacza to w gorący letni dzień: smród psujących się w szkle napojów i zalegające za ladą czy na zapleczu odpady. Choć w osiedlowych Żabkach, najprawdopodobniej nie powstaną automaty, to komfort pracy i zakupów w tego typu drobnych sklepach znacząco spadnie, gdy zaczną gromadzić w swej ciasnej przestrzeni szklane butelki.  

Duże sklepy również borykać się będą z poważnymi problemami. System kaucyjny to nie tylko kwestia logistyki, ale realnych strat finansowych. Maszyny do zwrotu opakowań zajmują cenną przestrzeń handlową. Dla średniej wielkości placówek oznacza to rezygnację z towaru, który faktycznie daje źródło zarobku, na rzecz miejsca dla śmieci. Tylko przechowywanie zwracanych opakowań będzie wysoko kosztować sektor, który wszak walczy o każdy centymetr powierzchni. Dla niektórych supermarketów ta „zielona rewolucja” może się okazać końcem rentowności. 

Czy naprawdę tak trudno, by choć raz zmiany gospodarcze w Polsce poprzedzała spokojna kalkulacja potencjalnych zysków i strat? Czy w ministerstwie ktoś mógłby w końcu zapytać: „a ile to będzie kosztować i kto poniesie te koszta?” zamiast od razu ruszać z kampanią marketingową dla nowej reformy? Wiem, wymagam za dużo. 

Źródło ilustracji: pexels.com

Kategorie
Ekonomiczna analiza prawa Interwencjonizm Polityka współczesna


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Tłumaczenia

Fedako: Recykling, cóż za marnotrawstwo!

Tej jesieni uczniowie z całego kraju znowu będą się uczyć nadrzędnej zasady miejskiej religii/polityki: recyklingu, nie ze strachu przed policją, ale z miłości do planety. Wracając do domu dzieci stają się strażnikami systemu, kontrolują rodziców, którzy mogą nieumyślnie wrzucić aluminiową folię do pojemnika na szkło, albo przeoczyć plastikowe wieczko w pojemniku na aluminium. Kiedyś wierzyłem w recykling, a nadal wierzę w ograniczanie wykorzystania materiałów i ich wielokrotne używanie. Ale recykling? To strata nie tylko czasu, pieniędzy, ale także zasobów naturalnych.

Tłumaczenia

Bylund: Mit recyklingu

Będąc Szwedem, nie raz słyszę wypowiedzi, że Szwecja jest rzekomo wspaniałym krajem, reprezentującym „kwitnący socjalizm", który stanowi przykład dla reszty świata. Spora część moich znajomych z innych krajów chwali m.in. szwedzką politykę recyklingu i akcje rządu kładącego nacisk na przymus w kwestiach ochrony środowiska. Rzeczywistość wygląda nieco inaczej.

Munger_W-większości-przypadków-recykling-szkodzi-środowisku.jpg

Ekonomia środowiskowa

Munger: W większości przypadków recykling szkodzi środowisku

Branża recyklingu sprzedaje ludziom odpusty, dając im moralne przyzwolenie na zaśmiecanie?


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.