Każdy z Czytelników ma pewnie autorów, do których dzieł lubi wracać — czy to dla samej przyjemności obcowania ze stylem pisania i myślenia, czy to ze względu na tematykę, bądźteż z innych względów. Książki takich autorów czyta się często „pod rząd”, a reakcją na zakończenie lektury jednej pozycji jest szukanie następnej. Takim autorem dla mnie jest amerykański ekonomista i publicysta konserwatywno-libertariański Thomas Sowell. Tym bardziej ucieszyło mnie, że wydawnictwo Freedom Publishing wydało kolejną książkę tego Autora. I tym razem również się nie zawiodłem. Książka dotyczy bowiem nośnego tematu sprawiedliwości społecznej — jej źródeł ideologicznych, faktyycznej realizacji i skutków.
Zanim jednak przejdę do książki, pozwolę sobie na parę słów o życiorysie Autora. Thomas Sowell urodził się w Karolinie Północnej, a wychowywał w nowojorskim Harlemie. Urodzony w bardzo skromnie żyjącej czarnej rodzinie, z przyczyn finansowych nie ukończył od razu szkoły średniej. Parał się różnymi zajęciami. W 1951 r. został powołany do wojska i wysłany do Korei. Po wojnie kontynuował kształcenie. Ukończył studia licencjackie na Uniwersytecie Harvarda, magisterskie na Uniwersytecie Columbia, a stopień doktora ekonomii uzyskał na Uniwersytecie Chicago, pisząc pod opieką George’a Stiglera rozprawę doktorską dotyczącą analizy historycznej i ekonomicznej prawa Saya. Praca ta, wydana potem jako książka Say’s Law: An Historical Analysis, jest aż po dziś dzień jedną z najbardziej wyczerpujących analiz dotyczącą kształtowania się rozumienia prawa rynków oraz dyskusji XIX-wiecznych ekonomistów wokół poprawnego rozumienia tegoż prawa. Od 1980 roku jest związany z Instytutem Hoovera stacjonującym na Uniwersytecie Stanforda, z którą to instytucją kojarzony jest na co dzień. Znany jest jako niezwykle płodny autor książek popularyzujących ekonomię. Część z nich wydana została w j. polskim — w szczególności przez Fijorr/Freedom Publishing, oraz Wydawnictwo WEI (Dyskryminacja i nierówności).
Nie będzie tajemnicą, że wszystkie te pozycje polecam. Tym bardziej, że niestety nazwisko Sowella umyka polskim Czytelnikom. Sowell jest bardzo znany w Stanach Zjednoczonych (dla przykładu — recenzowana książka została sklasyfikowana jako beststeller przez New York Times), w Polsce zaś, nad czym ubolewam, jest on trochę mniej rozpoznawany. A zupełnie niesłusznie, gdyż książki te łączą wysoki poziom merytoryczny z dobrym piórem wprawionego publicysty i komentatora życia politycznego, a dotyczą zagadnień bardzo uniwersalnych.
Skupmy się jednak na Mitach…. Książka ta jest dość zwięzła i liczy sobie nieco ponad 220 stron. Dzieli się na 5 rozdziałów, a każdy z nich poświęcony innemu zakresowi zagadnień. Mamy więc między innymi rozdział o micie równych szans (a właściwie — skłonności do kontrfaktycznego uznawania równości szans i równości dystrybucji umiejętności), o mitach rasowych (w szczególności o przekonaniu o biologicznej determinacji umiejętności na poziomie całych społeczności), czy rozdział odnoszący się do znaczenia wiedzy (w szczególności z perspektywy hayekowskiego problemu wiedzy rozproszonej). Ostatni rozdział odnosi się m.in. do problemu akcji afirmatywnej — a więc metod znanych i w Polsce pod postacią kojarzonych ze słusznie minionym ustrojem punktów „za pochodzenie”. Jest to godne odnotowania, gdyż Sowell, z pochodzenia Afroamerykanin, skłonny jest łamać powszechne w Ameryce tabu dotyczące konieczności „wsparcia” mniejszości etnicznych w Stanach Zjednoczonych, zwłaszcza przez pryzmat dawniej uczynionych im krzywd. Jak wskazuje jednak dobitnie sam Sowell, opierając się na badaniach empirycznych, nie ma gorszej przysługi niż danie komuś czegoś, na co nie zasłużył albo na co nie zapracował — a akcja afirmatywna, sprowadzająca się do tworzenia czy to limitów etnicznych, czy to punktów przyznawanych „za pochodzenie”, takim właśnie zatrutym owocem jest. Krytyka akcji afirmatywnej świetnie pokazuje charakter Autora, który nigdy nie kłania się poprawności politycznej, duchowi czasu czy innym „bożkom” i nie mówi tego, co „wypada” a to, co uważa. Tylko brać przykład!
Można uznać, że każdy z rozdziałów jest osobnym esejem, który można czytać niezależnie pod kątem naszych zainteresowań. Uważam jednak takie podejście za marnotrawstwo — książka jest napisana w tak przystępny i jasny sposób, że czyta się ją bardzo szybko. Jest w tym też niewątpliwie zasługa tłumacza, Witolda Falkowskiego (o którego warsztacie wspominałem już przy poprzedniej recenzji Suwerennej jednostki).
Metodologia pracy Sowella jest szczególna, ale odzwierciedla ona jego szerokie horyzonty myślowe i łączy elementy teoretyczne z empirycznymi. Pozwolę sobie więc zatrzymać się przy niej na moment i wskazać kilka cech szczególnych warsztatu Sowella. Autor, jako historyk myśli ekonomicznej w szczególności oraz myśli politycznej w ogólności, stara się w toku swojej narracji wskazać na historyczne korzenie doktryn i poglądów mających wpływ na wykształcenie się koncepcji sprawiedliwości społecznej. Wskazuje tutaj więc na takich „winowajców” jak Jan Jakub Rousseau, William Godwin, John Dewey, John Rawls czy Roscoe Pound. Pokazuje przede wszystkim wytłumaczenie ich błędów. Refutacja tez przeciwników u Sowella ma postać podwójną — jest ona empiryczna (i tu autor podaje szeroki zakres badań empirycznych, część z nich dobrze znanych Czytelnikom jego twórczości) oraz teoretyczna. Ta ostatnia powinna zwrócić szczególnie naszą uwagę, bowiem oprócz odwoływania się do bliskiego mu Miltona Friedmana, Gary’ego Beckera czy George’a Stiglera, mamy też autorów austriackich, jak Friedrich von Hayek, czy też z dorobku austriackiego szeroko korzystających, jak Walter E. Williams. W tym wszystkim zwraca szczególną uwagę ugruntowanie argumentacji Sowella w przykładach historycznych. W tym zakresie stanowią jednak one częściowo powielenie przykładów znanych z jego innej pracy, a mianowicie z Biedy, bogactwa i polityki w ujęciu globalnym. W pewnym sensie można uznać niektóre elementy Mitów sprawiedliwości społecznej za „skondensowanie” części tez ze wspomnianej, nieco dłuższej pracy. Warto podkreślić, że każde istotne, zwłaszcza kontrowersyjne stwierdzenie Autora, podparte jest przypisami i bibliografią. Zatem, jest poprawne pod kątem warsztatowym i odsyła do dalszej lektury osoby zainteresowane.
To, co szczególne w pracy Sowella, oprócz wspominanej już merytoryki, to podejście Autora do tłumaczenia zjawisk społecznych. Książka nie jest „suchą” teorią (czy to ekonomii, czy to prawa, czy to polityki) ani wykazem badań, lecz jego rozważania osadzone są w kontekście społecznym i historycznym. Mamy więc przedstawioną pełną perspektywę historyczną — ze szczególnym naciskiem nie tylko na teorię ekonomii, czy empirię. Co pojawia się szczególnie w pracach Sowella, to negatywny wpływ ważnych intelektualistów popierających interwencjonizm na dyskusję publiczną i realizowaną politykę, czy życie społeczne. Jak wskazuje Sowell w swej mocno „austriackiej” krytyce, intelektualiści tacy żyją w złudzeniu, że dysponują oni pełnym zakresem wiedzy dotyczącej sfery, którą chcą regulować. Niestety, z konsekwencjami ich decyzji muszą żyć także zwykli obywatele.
Prowadzi to do kolejnego ważnego wniosku, przyświecającego Sowellowi we wszystkich jego pracach. Ekonomia jest pewnym narzędziem pozwalającym poznać świat — nie wprowadzi jednak poprawnych polityk bez wsparcia samych zainteresowanych i ich świadomości problemów, przed którymi stoi społeczeństwo. Prawdziwa rywalizacja odbywa się tu nie na polu gospodarczym, czy nawet politycznym, a polu ideowym a zatem stanowi swoistą „wojnę idei” czy wręcz „batalię kulturową”, mówiąc za Javierem Milei. W świadomości tego faktu upatrywać można publikacji przez amerykańskiego ekonomistę tak Mitów..., jak i wszystkich innych jego prac.
Mając świadomość niepewnej przyszłości, warto zaopatrzyć się w wiedzę pozwalającą nam punktować twierdzenia etatystów i technokratów „chcących dla nas dobrze”. Książka Sowella będzie niewątpliwie zaś dobrą tu pomocą, dlatego serdecznie polecam jej lekturę już chociażby z tego powodu. W przypadku tego Autora nigdy nie będzie to jednak powód jedyny. Pozwolę sobie liczyć na to, że ten wciąż pracujący intelektualnie, wiekowy już autor (96 lat i oby więcej w zdrowiu!) ponownie zadziwi nas w przyszłości klarownością swego myślenia.
Źródło ilustracji: wydawnictwofp.pl

