Nowelizacja zakazu fotografowania obiektów
23 lipca Prezydent podpisał nowelizację ustawy o obronie Ojczyzny, w której wprowadzono m.in. zmiany zasad fotografowania obiektów szczególnie ważnych dla bezpieczeństwa lub obronności państwa, oraz obiektów infrastruktury krytycznej.
Ustawa ogranicza zakres obiektów objętych zakazem fotografowania, określonym w art. 616a i penalizowanym artykułem 683 ustawy. Od momentu wejścia w życie zakazane będzie fotografowanie jedynie obiektów wojskowych oraz obiektów służb wywiadu i kontrwywiadu cywilnego.
Od zakazu wprowadzono także liczne wyjątki, jak np. wyjątek „obrazu stanowiącego jedynie szczegół całości, w szczególności takiej jak zgromadzenie, krajobraz, publiczna impreza lub obraz zarejestrowany podczas przemieszczania się pojazdu”, co w założeniu ma uchronić przed odpowiedzialnością wykroczeniową posiadaczy monitoringu i kamerek samochodowych.
Ustawa wprowadza również jasny tryb wnoszenia o zezwolenie na fotografowanie, filmowanie bądź utrwalanie obiektów.
Ustawa wchodzi w życie po upływie vacatio legis wynoszącego 14 dni od dnia ogłoszenia (tj. 28 lipca br.).
Komentarz
Zakaz fotografowania, znany z okresu słusznie minionej demokracji ludowej, został przywrócony ustawą zmieniającą z dnia 17 sierpnia 2023 r. Nietrudno, patrząc na datę, zauważyć, że miał on na celu zwiększenie bezpieczeństwa infrastruktury krytycznej w związku z wojną na Ukrainie oraz podejrzeniem prowadzenia działalności sabotażowej i szpiegowskiej ze strony Federacji Rosyjskiej.
Zakaz ten od początku wzbudzał uzasadnione wątpliwości merytoryczne, materialnoprawne i formalnoprawne o charakterze konstytucyjnym:
- Skuteczność zakazu. W dobie istnienia fotografii satelitarnej oraz powszechnego dostępu do urządzeń nagrywających, realna egzekucja tego zakazu byłaby niemożliwa i musiałaby mieć z konieczności jedynie charakter wybiórczy. Tym samym zakaz nie pełniłby roli prewencyjnej. Można wręcz argumentować, że zakaz (a konkretnie tabliczka informująca o nim) może przyciągać jeszcze większą uwagę osób postronnych, zmniejszając tym samym bezpieczeństwo obiektów i ułatwiając działania szpiegowskie lub sabotażowe. Budzi to uzasadnione wątpliwości co do tego, czy zakaz — jako ograniczenie wolności — jest w stanie doprowadzić do postulowanego skutku. Oznacza to, że najprawdopodobniej jest on już z tego powodu niekonstytucyjny.
- Zakres zakazu. Materialnoprawnie kontrowersje budzi szeroka lista obiektów objętych zakazem — pierwotna wersja obejmuje nie tylko obiekty wojskowe, ale również liczne obiekty cywilne, choć istotne z perspektywy działania państwa.
Przykładem obiektu objętego zakazem fotografowania jest budynek Radia i Telewizji TVP we Wrocławiu przy ul. Karkonoskiej. Dla osób nieobeznanych z Wrocławiem — to jedna z najbardziej ruchliwych arterii miasta, którą kierowany jest znaczny ruch w stronę centrum.
Zgodnie z literalnym brzmieniem ustawy, sam przejazd pojazdem z włączonym rejestratorem obrazu może skutkować odpowiedzialnością wykroczeniową — niezależnie od intencji.
„Rykoszetem” ucierpieli również miłośnicy kolei czy awiacji. Ponieważ zgodnie z ustawą sprzęt służący do utrwalania i przechowywania fotografii i nagrań może podlegać przepadkowi, zakaz ten narusza prywatność i stwarza ryzyko inwigilacji. - Tryb wprowadzenia zakazu. Formalnoprawnie kontrowersje budził sposób wprowadzenia zakazu — jako tzw. „wrzutka poselska”, czyli jako poprawka, zgłoszona na etapie prac Komisji.
Jako że zmiana ta nie pozostawała w bezpośrednim związku z przedmiotem pierwotnej nowelizacji (dotyczącej Kodeksu Karnego), od początku budziła poważne wątpliwości konstytucyjne.
Nowelizacja zakazu fotografowania to krok w dobrą stronę, ponieważ odpowiada na zastrzeżenia wskazane w punkcie drugim. Nie rozwiązuje jednak problemów konstytucyjnych opisanych w punktach pierwszym i trzecim.
Rekomenduję zatem usunięcie art. 616a i 683 z ustawy o obronie Ojczyzny jako przepisów nieproporcjonalnych, nieskutecznych i wątpliwych z punktu widzenia praw i wolności obywatelskich.
Etap prac: ustawa podpisana przez Prezydenta i opublikowana 28 lipca 2025 r.
Prace nad ograniczeniem penalizacji posiadania marihuany — (częściowa) depenalizacja tuż-tuż?
Od początku kadencji Sejmu, w ramach Parlamentarnego Zespołu ds. Depenalizacji Marihuany, trwają prace nad nowelizacją ustawy o przeciwdziałaniu narkomanii, mające na celu wprowadzenie ustawowego progu wagowego. Próg ten doprecyzowywałby art. 62a ustawy, ustanawiając dopuszczalną ilość suszu konopnego, której posiadanie nie skutkowałoby odpowiedzialnością karną. Projekt, opracowany przez posłów we współpracy z aktywistami, dopuszczałby posiadanie do 15 g suszu oraz jednej rośliny.
Według deklaracji przewodniczącego Ryszarda Petru, projekt zostanie przedstawiony do końca lipca. Już teraz jednak wiadomo, że z projektu usunięto zapis o niekaralności posiadania jednej rośliny, ponieważ wzbudził on kontrowersje wśród klubów parlamentarnych.
Nie jest to jednak jedyne działanie w tej sprawie. W lutym Komisja ds. Petycji przedstawiła Prezesowi Rady Ministrów Donaldowi Tuskowi zapytanie (dezyderat) dotyczące planów w zakresie polityki narkotykowej oraz związanych z nią prac legislacyjnych, ze szczególnym uwzględnieniem ograniczenia karalności.
Komentarz
Racjonalizacja polityki narkotykowej państwa zawsze cieszy — szczególnie że Rzeczpospolita Polska posiada jedno z najbardziej restrykcyjnych ustawodawstw antynarkotykowych w Europie Środkowej, podczas gdy sąsiednie kraje (Niemcy, Czechy) decydują się na znaczącą liberalizację w tym zakresie.
Jak wskazywał dr hab. Arkadiusz Sieroń w naszym raporcie dotyczącym skutków polityki narkotykowej Katastrofa prohibicji narkotykowej, narkotyki nie są dobre, ale „wojna z narkotykami” jest jeszcze gorsza. Jak pisze:
Idea świata bez narkotyków prowadzi nie tylko do wielu szkodliwych konsekwencji, ale jest też całkowicie nierealistyczna. Zamiast przyznać, że popyt na substancje psychoaktywne będzie zawsze istnieć — ostatecznie ludzie używają różnych substancji zmieniających ich świadomość od tysięcy lat — i zaadresować prawdziwy problem, czyli niewłaściwe używanie tych substancji przez niektórych ludzi, rząd postanowił penalizować posiadanie i użycie wszystkich narkotyków (ale już nie tytoniu i alkoholu, mimo ich często większej szkodliwości) w nadziei, że sam ten akt i jego siłowa egzekucja rozwiążą problem. Jednak prohibicja narkotykowa nie znosi prawa popytu i podaży, i nie powoduje, że narkotyki znikają, lecz że ich produkcja przenosi się z legalnego rynku, na którym panuje ład rynkowy, do niekontrolowanego podziemia, w którym przemoc zastępuje porządek prawny. (s. 30–31 Raportu)
Zachęcam do zapoznania się z raportem (jak i innymi raportami Instytutu) pod niniejszym linkiem: https://raporty.mises.pl.
Cieszy również fakt, że Parlamentarny Zespół tworzą posłowie z wielu ugrupowań — nie tylko partii rządzącej, ale także opozycyjnej Konfederacji. Oznacza to, że istnieje niewielka, lecz wciąż rosnąca szansa na proporcjonalne i rozważne podejście państwa polskiego oparte na redukcji szkód, a nie nadużywaniu siły tam, gdzie nie jest to konieczne.
Niestety, niepokoi „cenzurowanie” projektu już na etapie prac nad nim.
Mimo wszystkich problemów, z jakimi projekt mierzy się już teraz, można mieć nadzieję, że okres nieproporcjonalnych działań państwa wobec użytkowania wyrobów powstałych z tej rośliny zbliża się do końca.
Etap prac: Prace legislacyjne w Parlamentarnym Zespole ds. Depenalizacji Marihuany. Do dnia napisania niniejszego artykułu Prezes Rady Ministrów nie odniósł się do dezyderatu Komisji ds. Petycji.
Stan na 29 lipca 2025.
Źródło ilustracji: Pixabay

