Zadbaj o swoje bezpieczeństwo podatkowe
KRS: 0000174572
Powrót
Spółki Skarbu Państwa i prywatyzacja

Kirejew: Prawdziwa prywatyzacja

0
Roman Kiriejew
Przeczytanie zajmie 5 min
Kiriejew_Prawdziwa prywatyzacja
Pobierz w wersji
PDF

Źródło: mises.org

Tłumaczenie: Jakub Juszczak

Teoremat regresji pokazuje na gruncie prakseologii, że pieniądz musi najpierw pojawić się jako towar rynkowy, który można sprzedawać zanim stanie się powszechnie akceptowanym środkiem wymiany. Często jednak zapomina się, że teoremat ten — logicznie wywodzący się z aksjomatu działania — ma szersze implikacje dla genezy wszystkich instytucji społecznych.

Tak jak pieniądze nie mogą być tworzone na mocy dekretu, ale muszą ewoluować poprzez dobrowolne i celowe działania jednostek, tak samo prawo, własność, język i moralność muszą powstawać nie w wyniku zaplanowania lub użycia siły, ale jako spontaniczny i skumulowany wynik niezliczonych indywidualnych wyborów mających na celu poprawę własnej sytuacji. Instytucje pozbawione tej podstawy są nie tylko nieefektywne lub niesprawiedliwe, ale także nielegalne. Ich istnienie nie zależy od spontanicznego porządku ludzkich działań, ale od ciągłego użycia siły.

To rozróżnienie ma kluczowe znaczenie, ponieważ wyjaśnia moralną i ekonomiczną różnicę między własnością powstałą w wyniku produkcji i pokojowej wymiany, a własnością pochodzącą z aktów siłowego zawłaszczenia.

Należy jasno powiedzieć: nie jest to kwestia ideologii, preferencji czy poglądów politycznych. Jest to bowiem imperatyw kategoryczny — fakt a priori zakorzeniony w logice ludzkich działań. Jeśli instytucja powstaje i funkcjonuje w oparciu o przymus — poprzez zabór — jej roszczenia do własności i legitymizacji są nie tylko ułomne, ale również nieważne. Intencje, retoryka i slogany ideologiczne nie zmieniają tej rzeczywistości. To, czy wywłaszczyciel twierdzi, że pomaga, chroni lub poprawia sytuację, nie ma znaczenia dla aktu niesprawiedliwości.   

Przy tym punkcie zasadne byłoby się zatrzymać. Uznanie teorematu regresji i jego szerokich implikacji sprawia, że wszelka debata polityczna w ramach etatystycznych ram staje się nieistotna.   

Jednak zwolennicy etatyzmu twierdzą, że wszelka własność została w którymś momencie historii zdobyta siłą i nielegalnymi środkami. W związku z tym własność prywatna jest tak samo, jeśli nie bardziej, moralnie skażona niż własność państwowa. Na tej podstawie wysuwają twierdzenie, że tylko państwo może rozstrzygać o „sprawiedliwości” poprzez przymusowe zarządzanie i redystrybucję własności. W przeciwnym razie własność pozostanie na zawsze moralnie wątpliwa. Niektórzy idą jeszcze dalej, twierdząc, że sama własność — podobnie jak ludzkie działania — jest jedynie fikcją prawną, istniejącą tylko dlatego, że państwo ją definiuje i egzekwuje poprzez swój wyłączny monopol przemocy.

Jednakże, po dokładniejszym rozpatrzeniu, statystyczne zastrzeżenia tracą na znaczeniu. Nawet jeśli część majątku pochodzi z nieuczciwych źródeł, to w przypadku braku państwa natychmiast wchodzi on w ramy regulowane dobrowolną wymianą, gdzie własność podlega ciągłej kontroli poprzez działanie mechanizmów pokojowych: umowy, konkurencji, dziedziczenia oraz, w razie konieczności, samoobrony.

darowizna.jpg

Z biegiem czasu mechanizmy te osłabiają i korygują przeszłe niesprawiedliwości. Nawet jeśli komuś uda się nabyć własność w sposób niesprawiedliwy, nie napotykając oporu, to aby ją zachować lub czerpać z niej korzyści nie ma on innego wyboru, jak tylko wejść w pokojowy porządek realizowany poprzez dobrowolne wymiany. Złodziej, który raz dokonał kradzieży, nie może kraść bez końca — musi włączyć się w ramy dobrowolnej wymiany. Nie posiada on żadnego prawnego monopolu na przemoc, żadnej trwałej władzy pozwalającej mu czerpać korzyści ani trwałego szczęścia. Co najważniejsze, złodziej jest uzależniony od ram pokojowej, dobrowolnej wymiany i własności prywatnej, aby móc korzystać z tego, co ukradł. Bez tego zdobyte przez niego dobra tracą swoją użyteczność, a kradzież staje się funkcjonalnie bezsensowna. Co więcej, samym przygotowaniem do kradzieży złodziej potwierdza koncepcję własności prywatnej — uznaje jej istnienie i zasadność, nawet jeśli ją narusza.

Natomiast własność państwowa, wręcz odwrotnie, nie jest reliktem przeszłej niesprawiedliwości — jest jej stałym wyrazem. Monopol państwa na przemoc i jego produkt uboczny — bezbronna społeczność — gwarantują, że jego „własność” jest nieustannie odnawiana poprzez stosowany przymus. Nie jest to jedynie produkt historycznej zbrodni — jest to wciąż trwająca zbrodnia. Przedsiębiorstwo lub osoba fizyczna o niejasnym pochodzeniu fundamentalnie różni się od państwa, które nadal bezkarnie przejmuje i redystrybuuje majątek.

Gdyby krytyka własności prywatnej ze strony zwolenników etatyzmu była spójna, nie wzywałaby do zachowania państwa — domagałaby się jego natychmiastowego zniesienia. Jeśli naprawdę chodzi o historyczną i trwającą niesprawiedliwość, to jej naprawienie wymaga likwidacji instytucji, która ją utrwala, a nie powierzania jej jeszcze większej władzy. Jedyną słuszną drogą jest natychmiastowe zniesienie państwa i pełna prywatyzacja wszystkich aktywów państwowych.

Oznacza to zniesienie podatków i wszelkich form przymusowej władzy w zakresie obrony, policji i prawa. Tak jak żadna osoba nie może kraść, porywać, stosować poboru do wojska ani mordować innych, tak żadna organizacja ani instytucja nie może rościć sobie tego prawa. Suwerenność przysługuje wyłącznie jednostce, a wszelka prawomocna siła musi wynikać z dobrowolnej umowy lub aktów samoobrony.

Typowy dyskurs zakłada, że można przeprowadzić prywatyzację w ramach systemu, który nadal jest zdominowany przez instytucję unieważniającą dobrowolną własność prywatną. Jednak każda tak zwana „reforma wolnorynkowa” w ramach etatyzmu jest skazana na niepowodzenie od samego początku. Broń nigdy nie opuszcza pomieszczenia. Prywatyzacja „etatystyczna” jest odwracalna, deregulacja jest tymczasowa, a obniżki podatków są unieważniane. Rynek pod kontrolą państwa jest zakładnikiem, a nie wyzwoloną siłą.

Prawdziwa prywatyzacja zaczyna się od bezkompromisowej odmowy tolerowania jakiejkolwiek formy przymusu oraz przywrócenia suwerenności jednostki. Tylko wtedy, gdy jednostka jest wolna i nienaruszalna, można sensownie mówić o prywatyzacji czegokolwiek innego.

Źródło ilustracji: wikipedia.org

Kategorie
Spółki Skarbu Państwa i prywatyzacja Teksty Tłumaczenia

Czytaj również

Molin_Łowiska-ochroni-własność-prywatna.jpg

Ekonomia środowiskowa

Malin: Łowiska ochroni własność prywatna

Najlepiej, gdy właściciel ma motywację, by dbać o zasoby...

Sieron_prywatyzacja-po-polsku.jpg

Spółki Skarbu Państwa i prywatyzacja

Sieroń: Prywatyzacja po polsku

Jest rzeczą zdumiewającą, że proces prywatyzacji trwa już w Polsce ponad dwadzieścia lat, zaś państwowe spółki mają wciąż ok. siedemnastoprocentowy udział w produkcji globalnej. Jak wynika z raportu FOR-u, pod względem struktury zatrudnienia sytuacja wygląda podobnie: ponad 16 proc. osób pracujących poza administracją publiczną jest zatrudnionych w spółkach nadzorowanych przez Skarb Państwa i odsetek ten należy do najwyższych w Europie.

Seevers_Potrzeba więcej miejsc parkingowych Sprywatyzujmy je

Ekonomia sektora publicznego

Seevers: Potrzeba więcej miejsc parkingowych? Sprywatyzujmy je!

Argument za prywatyzacją publicznych miejsc parkingowych odwołuje się do podstawowej zasady ekonomii, jaką jest równoważenie popytu i podaży.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.