Wspieraj Instytut Misesa w 2025 roku!
19 2130 0004 2001 0253 7975 0001
Powrót
Metodologia szkoły austriackiej

Lach: Czy jesteś racjonalny jak ekonomista?

0
Bonawentura Lach
Przeczytanie zajmie 11 min
Lach_Czy jesteś racjonalny jak ekonomista
Pobierz w wersji
PDF

W poniższym eseju przedstawiam własne podejście do zagadnie dotyczących metody nauki ekonomicznej. Rozpoczynam moje dociekania od rozróżnienia między tym, co nazwiemy ekonomią głównego nurtu (ang. mainstream economics) a austriacką szkołą ekonomii. Aby to uczynić, koncentruję się na różnicach i rozbieżnościach między nimi. W części 2 uzasadniam, dlaczego, moim zdaniem, metodologia pozytywistyczna nie jest tak dobra i naukowa, jak mogłaby się wydawać. W części 3 wyjaśniam, dlaczego uważam podejście pozytywistyczne za zagrożenie dla wolności i za nic więcej niż ideologiczne i pseudonaukowe wyjaśnienie poglądów twórców teorii. Podsumowuję moje rozważania w części 4. 

1 

Ze względu na to, że w poniższym tekście skupiam się na różnicach między metodologicznymi podejściami głównego nurtu a szkołą austriacką (ASE), uważam za konieczne wskazanie, co leży u podstaw tego rozróżnienia. Przez główny nurt nie rozumiem ekonomii neoklasycznej. Mam raczej na myśli zbiór szkół myśli ekonomicznej, które wykorzystują eksperymenty pozytywistyczne jako sposób na falsyfikację propozycji teorii ekonomicznych. 

Ekonomiści głównego nurtu twierdzą, że metodologia pozytywistyczna jest wymagana z powodu dwóch elementów: 

  1. ekonomista nigdy nie może wiedzieć, jakie są cele działających podmiotów, oraz; 
  1. ekonomista nigdy nie może wiedzieć, jakich dokładnie środków dana osoba użyje do osiągnięcia tych celów. 

Z tego powodu niemożliwe jest stwierdzenie, co dokładnie wydarzy się w jakichkolwiek okolicznościach ekonomicznych, dopóki nie zaobserwujemy tych okoliczności i ich skutków. Jak mówi David Friedman: 

Sposobem na poprawę [użyteczności teorii i skuteczności jej przewidywań – przyp. BL] jest wykorzystanie teorii do tworzenia prawdopodobnych przypuszczeń opartych na najlepszych domysłach na temat celów ludzi i sposobów ich osiągnięcia, a następnie testowanie tych przewidywań w świecie rzeczywistym i sprawdzenie, czy faktycznie działają. Jeśli działają, jest to dowód na to, że komplikacje, które pominąłeś nie są istotne; że dotarliśmy wystarczająco blisko właściwego obrazu, aby uzyskać właściwą odpowiedź. A jeśli przewidywania są błędne, możemy się cofnąć i spróbować naprawić teorię. (PorcFest X, 2013) 

Tworząc to przypuszczenie, ekonomista opiera się na dwóch założeniach, które łącznie nazywane są „racjonalnością”. Pierwsze mówi, że cele aktorów są proste i przewidywalne. Drugie mówi, że ludzie mają tendencję do wybierania właściwych środków do osiągnięcia tych celów (Friedman, 1986). Zwrócę większą uwagę na te punkty później. 

Po drugiej stronie tej debaty metodologicznej znajduje się azkoła austriacka. Jak wskazują jej przedstawiciele, istnieją pewne określone relacje i przyczynowości w nauce o ludzkim działaniu. Istnieją pewne zjawiska, co do których ekonomiści mogą być pewni, a testowanie ich w konfrontacji z rzeczywistością jest bezcelowe. Znamy je przez introspekcję, a nie przez obserwację danych zewnętrznych. Ponieważ ta introspekcja musi być uniwersalna dla każdego człowieka, może ona działać tylko na kategoriach ogólnych, takich jak przyczyny i skutki, wybór, koszty i korzyści, dyskomfort itp. Stąd ASE nie formułuje żadnych stwierdzeń na temat celów działającego podmiotu, ani środków, które wybierze, aby je osiągnąć (von Mises, 1998). 

Można by powiedzieć, że wniosek z powyższego jest taki, że ekonomia głównego nurtu być może nie jest doskonała, ponieważ zakłada pewne nierealistyczne rzeczy na temat natury ludzkiej, ale przynajmniej może być, i faktycznie jest, konfrontowana z rzeczywistością, podczas gdy ASE jest tylko zbiorem tautologii, których nie można sprawdzić, czy są zgodne z rzeczywistością. Skąd bierze się ta różnica? Dlaczego „austriacy” reprezentują inne podejście niż główny nurt, skoro koncentrują się na tym samym?  

O ile rozumiem, źródłem nieporozumienia jest stosunek obydwy podejść do sądów syntetycznych a priori (League, 2021). Zdania syntetyczne to stwierdzenia, które mówią nam coś o rzeczywistości1; są one przeciwieństwem stwierdzeń analitycznych – stwierdzeń, które są tautologiami i mówią nam tylko o użyciu słów. Zdania a priori to sądy, które znamy nie z obserwacji, ale z myślenia o rzeczywistości; są one przeciwieństwem zdań a posteriori, które muszą być poprzedzone doświadczeniem. 

Ekonomiści głównego nurtu zaprzeczają możliwości istnienia takich stwierdzeń; uważają, że każde stwierdzenie aprioryczne jest po prostu tautologią (np. że „każdy kawaler jest niezamężnym mężczyzną”) i nie mówi nam nic więcej, jak tylko o tym, jak używamy słów. Z drugiej strony, „austriacy” akceptują fakt, że możemy, i faktycznie wiemy, coś istotnego o rzeczywistości, po prostu myśląc o rzeczach (np. „nic nie może być jednocześnie całe czerwone i zielone”). Nie musimy mierzyć trójkątów, aby sprawdzić, czy twierdzenie Pitagorasa jest prawdziwe; po prostu myślimy o świecie, aby stworzyć matematykę, która jest nauką a priori, i która mówi, że twierdzenie jest koniecznie prawdziwe. Co więcej, byłoby to prawdziwe, nawet gdyby w świecie rzeczywistym w ogóle nie istniały trójkąty. Jeśli chodzi o ekonomię, mamy wiele sądów syntetycznych a priori, np.: ludzie działają, istnieje koszt alternatywny, preferencja czasowa musi być pozytywna, im więcej mamy pieniędzy, tym mniej ceniona jest każda ich jednostka, socjalizm nie może działać, itp.  

2 

W tym miejscu można zapytać: „Gdzie leży problem? Dlaczego nie możemy użyć obu metod? Dlaczego jedna miałaby być lepsza od drugiej?”. Chciałbym wskazać więc, że z podejściem pozytywistycznym jest więcej problemów, niż można by zauważyć na pierwszy rzut oka. 

Ekonomiści głównego nurtu nieświadomie zakładają, że pewna wiedza a priori jest prawdziwa, a nawet używają jej jako ukrytego założenia w swoim aparacie metodologicznym. Żadne doświadczenie empiryczne posiadać dla nas jakąkolwiek wartość, jeśli nie zaakceptujemy pewnych kategorii a priori. Po pierwsze, musimy zrozumieć, że doświadczenie cokolwiek obrazuje; musimy zrozumieć, że niektóre elementy rozważanej rzeczywistości wpływają na inne; że rzeczy mogą kształtować się nawzajem. Ogólnie rzecz biorąc, musimy zaakceptować kategorię przyczynowości. Nie mamy sposobu, aby sprawdzić, czy kategoria przyczynowości jest prawdziwa: nie możemy obserwować jednoczesnych zmian w rzeczywistości i powiedzieć, że jedna powoduje drugą. Wszystko, co możemy powiedzieć, to, że istnieje pewna zaobserwowana – być może przypadkowa – korelacja, pewne dotychczasowe współwystępowanie różnych elementów. Bez kategorii przyczynowości żadna wiedza empiryczna nie jest możliwa. 

Inną rzeczą, której potrzebujemy, aby przeprowadzać eksperymenty, jest kategoria klasy. Nawet po zrozumieniu przyczynowości i wyciągnięciu wniosków dotyczących jakiegoś elementu rzeczywistości, jest to tylko wiedza o pojedynczym zdarzeniu, która nie może nam nic powiedzieć o żadnych innych zdarzeniach, chyba że zrozumiemy, że jest coś, co wszystkie rozważane zdarzenia mają wspólnego; że należą do jednej klasy zdarzeń. Tutaj ponownie, obserwowanie, że te zdarzenia zachowują się w ten sam sposób, że rządzą nimi podobne mechanizmy, nie może nam nic powiedzieć o żadnym nieobserwowanym zdarzeniu tego samego typu, jeśli nie rozumiemy i nie przyjmiemy kategorii klasy (Hoppe, 2007). Istnieje wiele innych kategorii a priori, które ekonomiści głównego nurtu muszą przyjąć, aby w ogóle móc powiedzieć, że jakakolwiek wiedza może być zdobyta poprzez doświadczenie. 

To samo dotyczy nauk przyrodniczych; zakładają one pewne niezbędne kategorie, a następnie kierują się metodą pozytywistyczną, aby dowiedzieć się czegokolwiek. Czy ekonomiści nie mogą zrobić tego samego? Jak stwierdziłem powyżej, założenia ekonomii głównego nurtu niekoniecznie są zgodne z rzeczywistością; w rzeczywistości często są z nią sprzeczne w absurdalnym stopniu. Ekonomiści tego nurtu nie przejmują się tym zbytnio, ponieważ jedyną rzeczą, która ma dla nich znaczenie, jest to, czy przewidywania oparte na tych założeniach są poprawne. Ale tu pojawia się problem. Kiedy przewidywania różnią się od rzeczywistości, ekonomia głównego nurtu nie ma narzędzi, aby stwierdzić, czy teoria jest błędna w tym sensie, że zakłada coś, co nie ma sensu (że zawiera błędy logiczne), czy też aktorzy są po prostu nieracjonalni, i zrobili coś, czego nie powinni i nie zrobiliby w żadnych innych okolicznościach2. Jedynym sposobem sprawdzenia, czy problem leży po stronie teorii, czy po stronie rzeczywistości, jest obserwowanie (a jeszcze lepiej – kontrolowanie) absolutnie każdej okoliczności i każdej zmiennej. W przeciwnym razie ekonomista głównego nurtu nigdy nie może być pewien, czy jego teoria jest niepoprawna, czy jest poprawna z wyjątkiem rozważanego przypadku. Nie ma to miejsca w przypadku nauk przyrodniczych. Jeśli nasza teoria o trajektorii rzuconego kamienia nie odpowiada jego rzeczywistej trajektorii, jest tylko jedno rozwiązanie: pomyliliśmy się w naszym przewidywaniu. Odpowiedź, że „nasza teoria jest poprawna w odniesieniu do racjonalnych kamieni, ale ten był nieracjonalny”, nie ma sensu. Nie ma racjonalnych kamieni. Kamień różni się jakościowo od istoty ludzkiej. Dlatego nawet jeśli możemy użyć testowania empirycznego w konfrontacji z rzeczywistością, aby sprawdzić naszą teorię w dziedzinie nauk przyrodniczych, nie możemy zrobić tego samego, jeśli chodzi o naukę o ludzkim działaniu. 

Jest to szczególnie ważne, jeśli chodzi o zrozumienie przedsiębiorczości. Z definicji niemożliwe jest testowanie, a nawet myślenie o efektywności (a zatem racjonalności) zdarzeń, które jeszcze się nie wydarzyły w bardzo specyficznych okolicznościach czasu i miejsca (Chernikov, 2007). Zatem teoria głównego nurtu jest niczym więcej niż tylko zbiorem stwierdzeń, że do tej pory zauważyliśmy taką a taką zależność danych empirycznych, która jest zgodna z tym, co założyliśmy.  

darowizna.jpg

3 

Teraz, kiedy wiemy, dlaczego metoda pozytywistyczna jest wadliwa, to pozwolę sobie stwierdzić coś więcej: że jest ona również niebezpieczna. Może ona bowiem stanowić pretekst do ograniczania wolności jednostek. 

Jak wspomniałem, cała pozytywistyczna metoda opiera się na założeniu racjonalności. Wyjaśniłem również, że założenie to mówi, że ludzie mają proste cele i wybierają poprawne środki do ich osiągnięcia. Załóżmy na razie, że istnieje tylko jeden sposób robienia czegoś; że istnieje tylko jedno użycie środków, które może doprowadzić nas do punktu, do którego dążymy. W takim przypadku druga połowa założenia o racjonalności jest jasna. Ale co z pierwszą? Co to znaczy, że ludzie mają „proste cele”? Zasadniczo oznacza to, że ludzie mają cele, które ekonomiści tworzący teorię uznają za proste. Prostota nie jest i nigdy nie może być kategorią fizyczną. Na przykład, palenie pieniędzy w kominku w celu ogrzania domu nie jest prostym i racjonalnym celem z naszego puntu widzenia. Ale może być racjonalne dla Wenezuelczyka. Hazard jest nieracjonalny z punktu widzenia ekonomistów (bo oczekiwana wypłata jest mniejsza od zera), ale może być racjonalną rozrywką dla kogoś, kto czerpie przyjemność z samego siedzenia w kasynie i słuchania kręcącego się koła ruletki. Kupowanie najtańszego jedzenia może być racjonalne dla najuboższych, którzy nie myślą w kategoriach wartości odżywczych a jedynie zaspokojenia głodu, ale nigdy nie może być racjonalne dla ekonomisty, który dba o swoją dietę i nie jest w stanie pojąć jak można jeść „śmieciowe jedzenie”, bo on za sowite wynagrodzenie może pozwolić sobie na lepsze, organiczne produkty. Uznanie konkretnego działania jako racjonalne w świetle ekonomii głównego nurtu nie zależy zatem od samego działania i jego cech, a od tego, czy uznają je za takowe ekonomiści. Takiej sytuacji nigdy nie można rozpoznać za pomocą metody pozytywistycznej, ponieważ, jak stwierdziłem powyżej, nie ma sposobu na ustalenie, co jest przyczyną: nieracjonalność ludzi czy błąd teoretyczny. 

Dlaczego jest to zatem niebezpieczne? Ponieważ żyjemy w społeczeństwie, w którym istnieje nadrzędny aparat przymusu, możemy być pewni, że prędzej czy później ten aparat zadecyduje, że nadszedł czas, by pomóc ludziom być bardziej racjonalnymi. Że nadszedł czas regulować rynek finansowy, aby chronić go przed nieracjonalnością inwestorów. Że nadszedł czas regulować użycie zasobów naturalnych, aby chronić je przed nieracjonalnością producentów. Że nadszedł czas regulować (wpisz tutaj dowolną gałąź rynku, którą chcesz), aby chronić go przed nieracjonalnością konsumentów. 

Nie jest to ani czas, ani miejsce na wyjaśnianie, dlaczego regulacje państwowe są zawsze złe. Niemniej jednak chcę jasno powiedzieć, że jedynym środowiskiem, w którym możemy powiedzieć, że regulujemy ludzi dla ich własnego dobra, jest środowisko ideologiczne, w którym pozwalamy jednej grupie ludzi decydować, czy reszta jest racjonalna, czy nie. 

4 

W niniejszym eseju starałem się przedstawić, dlaczego moim zdaniem podejście pozytywistyczne jest gorsze od austriackiego, jeśli chodzi o wyjaśnianie rzeczywistości ekonomicznej. Ponieważ ekonomiści głównego nurtu nie kontrolują wszystkich danych w świecie rzeczywistym, nigdy nie mogą być pewni, czy ich teoria jest poprawna, czy też udane przewidywania są jedynie efektem szczęścia. Najlepsze, co mogą powiedzieć, to, że w przeszłości obserwacja potwierdziła ich oczekiwania i wierzą, że wydarzy się to ponownie w przyszłości. Kiedy rzeczywistość nie odpowiada teorii, najlepsze, co mogą powiedzieć, to, że ich teoria nie wyjaśnia rzeczywistości. I chociaż są bardzo stanowczy, jeśli chodzi o stwierdzenie, że jedyną naukową drogą ekonomii jest pozytywizm metodologiczny, to implicite muszą założyć pewne kategorie a priori, aby w ogóle mówić o metodzie eksperymentalnej. Stąd postrzegam metodę austriacką jako bardziej intelektualnie samoświadomą. 

Ostatecznie zaś, podejście pozytywistyczne w połączeniu ze specyficznymi ograniczeniami dotyczącymi racjonalności jest niebezpieczną metodą, która może być użyta jako narzędzie do uzasadniania wzrostu liczby regulacji, z którymi spotykamy się na co dzień. W tym miejscu szczególnie ważne jest wskazanie na ludzi takich jak David Friedman, który pomimo bycia pozytywistą metodologicznym, nie zakłada głupio, że rząd jest lekarstwem na błędy ludzi. Nawet jeśli jego metoda jest błędna, jego wnioski są mniej więcej poprawne. 

Źródło ilustracji: pixabay

Zachęcamy do lektury innych artykułów Autora:
Lach_Podatek katastralny Błędna diagnoza i szkodliwa terapia

Interwencjonizm

Lach: Podatek katastralny: Błędna diagnoza i szkodliwa terapia 
Bibliografia i przypisy
Kategorie
Metodologia ekonomii głównego nurtu Metodologia szkoły austriackiej Teksty


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Wiśniewski_70-lat-Ludzkiego-działania.png

Filmy

Metodologia ekonomii - 70 lat „Ludzkiego działania” Misesa

Czym jest prakseologia, jaka jest rola danych empirycznych w ekonomii?

Adam-Heydel_male.jpg

Biografie

Paryna: Adam Heydel - polski „austriak” w metodologicznym boju

Profesor Adam Heydel opublikował wiele prac z dziedziny ekonomii, jednak pośród nich nie ma żadnej obszerniejszej książki. Jak pisze W. Krzyżanowski, „Heydel wypowiadał się najłatwiej w mniejszych, zwięźle napisanych pracach i artykułach, a nie w obszernych rozprawach. Heydel był zdolnym publicystą, dyskutantem i mówcą”

Historia myśli ekonomicznej

Huerta de Soto: Spór metodologiczny (Methodenstreit) Szkoły Austriackiej

Upadek realnego socjalizmu, który dokonał się przed kilkoma laty, wraz z kryzysem państwa opiekuńczego (Welfare State) stanowił ciężki cios dla - głównie neoklasycznego - programu badawczego, aż do dziś wspierającego inżynierię społeczną. Jednocześnie wydaje się, że wnioski austriackiej analizy teoretycznej co do niemożliwości socjalizmu zyskały potwierdzenie. Co więcej, 1996 rok był 125. rocznicą Szkoły Austriackiej, sięgającej swą obecnością oficjalnie, jak wiemy, roku 1871, kiedy to opublikowano Grundsätze Carla Mengera. Wydaje się zatem, że jest to odpowiedni moment na powrót do analizy różnic pomiędzy dwoma podejściami, austriackim i neoklasycznym, wraz z ich stosunkowymi przewagami.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.