Wspieraj Instytut Misesa w 2025 roku!
19 2130 0004 2001 0253 7975 0001
Powrót
Metodologia szkoły austriackiej

Machaj: Rothbard i rynkowa wycena stopy procentowej

0
Mateusz Machaj
Przeczytanie zajmie 9 min
Machaj_Rothbard-i-rynkowa-wycena-stopy-procentowej
Pobierz w wersji
PDF

Autor: Mateusz Machaj

Rothbard i rynkowa wycena stopy procentowej

Murray Newton Rothbard zasługuje na szczególną uwagę, ponieważ przedstawił, w jaki sposób stopa procentowa jest kształtowana w procesie konkurencji rynkowej przez dostawców kapitału pieniężnego i jego odbiorców. Owa prezentacja nie opiera się na żadnej teorii funduszy pożyczkowych. Rothbard argumentuje, że fundusze pożyczkowe są sprzedawane na bocznym rynku i są przejawem istniejących stóp procentowych w całej gospodarce. Rothbard w swojej strukturze trzymał się tego, co nazywał czystą teorią preferencji czasowej. Pomimo tej jego własnej klasyfikacji możemy zauważyć pewne istotne różnice między nim a jego austriackimi poprzednikami. Po pierwsze, w swojej książce o historii myśli nie zgadza się z argumentami Böhma-Bawerka przeciwko wszelkim teoriom powstrzymywania się[1]. Rothbard wręcz twierdzi, że teorie dotyczące abstynencji są bliskie czystym teoriom preferencji czasowej, ponieważ skupiają się na upływie czasu[2]. Preferencja czasowa zakłada ujemną użyteczność oczekiwania (Rothbard 2004, s. 49). Można zatem twierdzić, że Rothbard postrzegał siebie jako reprezentującego szerszą tradycję analizowania procentu[3].

Po drugie, chociaż Rothbard szczegółowo opisuje dokładny sens procentu pierwotnego, to jest to jedynie część jego pracy na ten temat. Omawiając podstawy ludzkiego działania, zakłada, że przyszłe dobra są dyskontowane pod względem wartości w stosunku do dóbr teraźniejszych. Im krótszy jest czas potrzebny do zaspokojenia preferencji i osiągnięcia celów, tym lepiej. Wpływy Misesa są wyraźnie widoczne w tych fragmentach (Rothbard 2004, s. 15-16). Odtąd Rothbard zaczyna rozwijać swoją przetargową teorię kształtowania się procentu na rynku i jest to jego wielki wkład w teorię procentu: traktowanie procentu jak każdej innej ceny tworzonej wyłącznie przez uczestników rynku[4]. Dlatego, po trzecie, Rothbard zalicza siebie do przedstawicieli teorii, którą nazwał czystą teorią preferencji czasowej, gdyż jest przekonany, że ceny są w pełni kształtowane przez ludzkie preferencje i wybory. Rozdział o preferencjach czasowych i indywidualnych skalach wartości zaczyna się od poszczególnych preferencji i możliwych wzorców podaży i popytu, koncepcji, które zostaną opracowane później w „rynku czasowym” (Rothbard 2004, s. 379-380). Wycena czasu staje się uniwersalną cechą wszystkich procesów produkcji i konsumpcji, które przygotowują drogę do pojawiania się wszechobecnej kapitalizacji.

Naturalnie myśl, że czas ma wartość pieniężną występującą we wszystkich procesach wyceny, nie jest niczym wyjątkowym, ponieważ pojawia się w ekonomii, teorii finansów etc. Rothbard jest jednak pierwszym, który zbudował całą teorię pieniężno-cenowej struktury kapitału produkcyjnego. Wszystko to zaczyna się od subiektywnych preferencji czasowych, a dokładniej od indywidualnych preferencji dotyczących stóp zwrotu, preferencji, które stoją ponad rynkiem finansowym, sektorem bankowym czy rynkiem funduszy pożyczkowych. Żaden z tych trzech rynków nie generuje zjawiska stopy procentowej. Odpowiadają za to preferencje, i to one wpływają na te rynki. Rothbard nie zakłada, że stopy procentowe już istnieją, a następnie opisuje, jak reagują preferencje. Zamiast zakładać cenę międzyokresową, stara się wyjaśnić ją w pełni pod względem wyborów dokonywanych przez ludzi, które poprzedzają jakąkolwiek wymianę rynkową, w tym wymianę na rynku czasowym (Lewin 1997, s. 2).

Paradoksalnie, trzymając się nieco z dala od XIX- i XX-wiecznego podejścia do procentu jako niepieniężnego fundamentu i koncentrując się na wprowadzeniu procentu pieniężnego w ramy rynkowej wyceny, Rothbard uczynił procent pieniężny bardziej podstawowym niż kiedykolwiek – w centrum całego procesu rynkowego. Nie oznacza to oczywiście, że preferencje są wszystkim. Funkcjonowanie rynków – wraz ze wzrostem stopy procentowej – może zostać przekształcone lub zakłócone przez działanie różnych czynników, w tym interwencji rządu i banku centralnego. Takie siły i wpływy nie podważają podstawowego założenia, że procent pieniężny jest wytwarzany przez dostawców i nabywców pieniędzy teraźniejszych i przyszłych.

darowizna.jpg

Poszerzając Rothbarda: pieniądz jest produktywny

Innym sposobem ujęcia rynku czasowego i umocnienia wizji Rothbarda byłoby rozważenie pieniędzy jako produktywnego dobra, jednak nie fizycznie produktywnego, ale wartościowo. Wiele austriackich prac podkreśla, że pieniądze są pożądane w saldzie gotówkowym ze względu na „zysk”, jaki daje trzymanie go (Hutt 1956). Pieniądze oferują obecną użyteczność posiadaczowi i możliwą przyszłą użyteczność dla potencjalnego nabywcy. Nic dziwnego, że rezygnacja z pieniędzy to rezygnacja z wartościowego dobra; dlatego oczekuje się wynagrodzenia. Zdobycie go oznacza otrzymanie wartościowego dobra, więc występuje gotowość zapłaty. Również pojęcie produktywności w utworach austriackich jest ujmowane subiektywnie, a nie obiektywnie. Każdy towar lub usługa wymieniana na rynku otrzymuje wartość, na którą zasługuje. Do wyceny rynkowej nie jest wymagana bezpośrednia produktywność fizyczna.

Wydaje się, iż Robert Murphy, łącząc te dwa zagadnienia, znalazł rozsądne empiryczne ujęcie tego, czym jest procent: zapłatą za produktywne dobro (Murphy 2003, s. 171) – tak po prostu. Właściciele pieniądza wynajmują go, tak jak właściciele wynajmują swoje maszyny, a właściciele swoich ciał wynajmują swoje usługi pracownicze. W ten sposób teoria czynszu Fettera, wielokrotnie chwalona przez Rothbarda, mogłaby zostać rozszerzona i zastosowana do teorii wszystkich cen, łącznie z ceną na rynku pieniężnym: procentem. Łączenie czynników produkcji skutkuje wyższą wartością ekonomiczną, ponieważ produkcja jest tworzeniem wartości ekonomicznej (Sanders 1896, s. 503). Każde dodanie wartości można teoretycznie przypisać konkretnym czynnikom, w tym własności kapitału pieniężnego. Obecna przydatność obecnych pieniędzy jest niekwestionowana; stąd istnienie ceny rynkowej. Teraźniejsze pieniądze pozwalają zgłaszającym popyt na rynku czasowym na wypłatę niezbędnych wynagrodzeń i czynszów za dobra kapitałowe. Ta produktywna funkcja pieniędzy nie ulega wątpliwości. Nic więc dziwnego, że obecna cena rynkowa za taką funkcję nie jest ani zerowa, ani ujemna – przynajmniej w zwykłych okolicznościach rynkowych. Choć, jak pokazuje nam doświadczenie ujemnych stóp po 2008 roku, warunki wynajmu pieniędzy mogą być pod takim wpływem polityki, że jego cena może być czasami ujemna.

Jeden z wczesnych krytyków Böhma-Bawerka próbował przeformułować swoją teorię pod kątem kosztów alternatywnych i możliwych alternatywnych zastosowań w podobny sposób jak powyżej:

Jest oczywiste, że kapitał ma wielką wartość w produkcji, a korzyść – przy innych czynnikach niezmienionych – jest proporcjonalna do czasu trwania usługi. Maszyna, która pozwoli zaoszczędzić 100 dolarów w ciągu jednego miesiąca, zaoszczędzi kolejne 100 dolarów w kolejnym miesiącu, i tak dalej, dopóki jej efektywność nie ulegnie pogorszeniu. Kapitał pieniężny może zawsze być inwestowany w tego rodzaju formy, które, podobnie jak ekonomiczność maszyn lub komfort schronienia, przyniosą zysk proporcjonalny do czasu trwania. Dlatego też pewność otrzymania 100 $ w przyszłym roku nie jest warta tyle co 100 $ w kasie; ponieważ pieniądze w kasie mogą być tak zainwestowane, aby w pewnym stopniu przyczynić się do naszego komfortu lub zysku, a pod koniec roku nadal warte są 100 USD. To właśnie użyteczność kapitału sprawia, że obecne dobra są warte więcej niż przyszłe dobra i rodzą procent (Green 1891, s. 364).

Inny autor, Francis Walker, argumentował, że Böhmowska krytyka teoretyków wydajności może być postrzegana raczej jako dalszy rozwój, a nie całkowite odrzucenie. Po przyznaniu, że nie ma dużej wiedzy na temat procentu (Walker 1892, s. 399), Walker próbuje interpretować argumentację wydajnościową bardzo szeroko: wykorzystanie kapitału w produkcji znacząco przyczynia się do tworzenia większej ilości towarów i usług o wyższej wartości zagregowanej (Walker, s. 404). Stąd teoretyzowanie na temat kapitału zawsze ma pewien związek z pojęciem produktywności. Naturalnie występuje tu brakujący element, ponieważ istnieje różnica między kapitałem a dobrami kapitałowymi. Dyskutując o wydajności, Böhm-Bawerk i inni podkreślali, że wzrost wydajności fizycznej wiąże się z narzędziami, maszynami i innymi dobrami inwestycyjnymi, które otrzymują produkty krańcowe. Pozostaje do wyjaśnienia procent jako różnica między przyszłymi przychodami a bieżącymi cenami. Tutaj uwidacznia się różnica między kapitałem a dobrami kapitałowymi. Niemniej argument dotyczący wzrostu wartości produkcji mógłby zostać rozwinięty. Kapitał jest także produktywny pieniężnie i pozwala na tworzenie wartości, która inaczej by nie powstała. Aby to podkreślić, musimy powrócić do pieniężnego aspektu produkcji i cen. Pieniądz jest niezbędnym środkiem do rozpoczęcia procesów produkcyjnych (podobną rzecz można powiedzieć o odpłatności w ramach barteru).

Ujęcie pieniądza jako dobra produkcyjnego (być może nawet czwartego czynnika produkcji[5]) pozwala nam w pełni odpowiedzieć na początkowe pytanie Böhma-Bawerka o teorię procentu: dlaczego pełna wartość produktu finalnego nie zostaje w pełni przypisana czynnikom produkcji? Dlaczego zdolność wytwórcza nie jest w pełni odzwierciedlona w cenie (Garrison 1988, s. 165)? Po prostu dlatego, że zadając pytanie, popełniliśmy błąd i coś przeoczyliśmy, opisując proces imputacji. Wartość jest w pełni przypisana! Przyszłe czynsze maszyny produkcyjnej nie są w pełni odzwierciedlone w obecnej cenie, ponieważ istnieje dodatkowy czynnik – pieniądze, które pozwalają nam zbudować maszynę. Bez tych pieniędzy maszyna nie zostałaby zbudowana; w związku z tym ewentualny przyszły czynsz nie pojawiłby się również u właściciela. Innymi słowy, aby zyskać użyteczność z przyszłych usług maszyny, można nie tylko zbudować daną maszynę. Obecne pieniądze są również potrzebne do sfinansowania innych uzupełniających czynników produkcji, aby je wytworzyć. A pieniądze są tutaj tak samo komplementarne, jak inne niezbędne dobra produkcyjne, bez których proces produkcji i tworzenia wartości nie mógłby się odbyć. Dlatego „słusznie” otrzymuje swój udział, specyficzny rodzaj czynszu zwanego procentem (odsetkami).

Pieniądz odgrywa szczególną rolę w ustalaniu stopy procentowej. W typowej równowadze w modelach Böhma-Bawerka i Misesa omawia się związek między „przyszłymi” a „obecnymi” towarami bez wchodzenia w szczegóły dotyczące tego, jakie dokładnie typy towarów są omawiane. Jednak byłoby ciekawie dowiedzieć się, czy istnieje wyższy systematyczny rabat między przyszłymi a obecnymi towarami niebędącymi pieniędzmi niż między przyszłymi a obecnymi pieniędzmi. Szczególny charakter pieniądza polega na tym, że jest to bardzo dobrze zbywalne dobro powszechnie akceptowane i pożądane przez cały czas. W pieniądzu znajduje się potencjał produkcyjny do rozpoczęcia dowolnego procesu wytwórczego teraz lub w przyszłości, a także potencjał do wylicytowania czynników produkcji do pożądanych procesów. Taka cecha pieniądza może tłumaczyć jej dodatkową funkcję produkcyjną, przejawiającą się na rynku stopy procentowej. Pieniądze mają największą możliwość realokacji. Nic więc dziwnego, że istnieje premia obecnych dóbr nad obecnymi pieniędzmi (Watkins 1928, s. 378)[6]. Dlatego też z czasem zbywalność i wszechstronność pieniądza w porównaniu z towarami rośnie, co prowadzi do wzrostu jego wartości, przejawiającej się w stopie procentowej. Pieniądze są po prostu produktywne w każdym ekonomicznym znaczeniu tego słowa.

W ten sposób dochodzimy do ujęcia Knightowsko-Clarkowskiego, z pojęciem kapitału jako czegoś produktywnego – ale tylko wtedy, gdy potraktujemy kapitał pieniężny jako produktywny, a zatem prowadzący do dodatniego procentu pieniężnego.

Źródło ilustracji: Pixabay

Bibliografia i przypisy
Kategorie
Metodologia szkoły austriackiej Stopa procentowa Szkoła austriacka Teksty


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

wisniewski.jpg

Filmy

Wiśniewski: Stopa procentowa i kapitał

Wykład Jakuba Bożydara Wiśniewskiego wygłoszony podczas IV Szkoły Ekonomicznej Instytutu Misesa (Karpacz, marzec 2017 r.).

Sieroń_Czy-ujemne-stopy-procentowe-zaprzeczaj-prawom-ekonomii_male.jpg

Stopa procentowa

Machaj: Rynkowa stopa procentowa a system cenowy

Zagadnienie stopy procentowej ma długą historię i zawsze budziło wiele emocji, ponieważ dotyczyło kosztów kredytu. Ostatnio dyskusje na ten temat, zwłaszcza w teorii neoklasycznej, nabrały charakteru sofistycznych sporów, w których trudno doszukać się związku z rzeczywistością.

wp_logo2-738x5071.jpg

Teksty

Machaj: Rozdział 13. podręcznika „Wolna przedsiębiorczość” – stopa procentowa i wartość pieniądza w czasie

Czas to pieniądz. Każdy z nas słyszał to sformułowanie dziesiątki razy. Zazwyczaj chodzi o to, że każda jednostka naszego czasu ma pewien koszt alternatywny – że w czasie, w którym zdarzy nam się leniuchować, możemy coś wytworzyć. Zamiast „marnować” czas (z naszej subiektywnej perspektywy), możemy go poświęcić na coś bardziej wartościowego. Jednakże sformułowanie „czas to pieniądz” niesie ze sobą również coś więcej. Używamy go często do opisu powszechnego w gospodarce rynkowej zjawiska: pobierania odsetek od pożyczonych pieniędzy.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.