Powrót
Dydaktyka ekonomii

Mawhorter: Argument z dóbr publicznych jako błędne koło w rozumowaniu 

0
Joshua Mawhorter
Przeczytanie zajmie 10 min
Mawhorter_Argument z dóbr publicznych jako błędne koło w rozumowaniu1
Pobierz w wersji
PDF

Źródło: mises.org 

Tłumaczenie: Jakub Juszczak 

 

We współczesnym świecie zachodnim wielu broni państwa i jego polityki, opierając się na założeniu, że państwo — i tylko państwo — jest niezbędnym dostawcą podstawowych usług, których wolny rynek nie mógłby zapewnić lub nie zapewniłby, albo które byłyby one niedostatecznie dostępne bez działania państwa. Jest to argument z perspektywy teorii dóbr publicznych. 

Dla obrońców państwa banalnym stało się pytanie ich krytyków, zwłaszcza libertarian: „Ale bez rządu kto zbudowałby drogi?”. Zadziwiające jest to, że łatwiej było przekonać ludzi, by wysyłali swoje dzieci na wojnę, gdzie ginełyby i zabijajały, płacili wygórowane podatki, patrzyli, jak ich siła nabywcza znika w wyniku inflacji, i biernie obserwowali ogólne przestępcze zachowania elit politycznych, niż przekonać ich, że drogi można budować bez państwa. 

Chociaż drogi i inna infrastruktura publiczna są uważane za „dobra publiczne”, istnieją również pewne usługi, które stały się nierozerwalnie związane z państwem na tyle, że brak państwa oznaczałby zniknięcie tych usług — mam tu na myśli obrona narodowa, bezpieczeństwo zbiorowe, policja, sądy itp. 

Teoria dóbr publicznych jest przedstawiana jako naukowa, wolna od wartościowania teoria ekonomiczna. Niemniej jednak w sposób dorozumiany zawiera pewne normatywne założenia, które prowadzą do wniosku, że to współczesne państwo narodowe — i wyłącznie ono — musi zapewniać pewne niezbędne dobra i usługi, co legitymizuje państwo i jego działania jako konieczne oraz uzasadnione. Historycznie rzecz biorąc, wiele przykładów zastosowania teorii dóbr publicznych pojawiło się nie tyle jako neutralne wykazanie konieczności istnienia państwa, ile jako retrospektywne uzasadnienie funkcji, które rządy już wcześniej zmonopolizowały.  

Teoria Hobbesa + teoria umowy społecznej/założenie dotyczące milczącej zgody + neoklasyczne założenia = mit legitymizujący państwo 

Teoria dóbr publicznych — oraz różne argumenty wysuwane na rzecz państwa w oparciu o te założenia — stanowi niebezpieczne połączenie kilku błędnych idei. Błędy te obejmują: 1) teorię Hobbesa dotyczącą nowoczesnego państwa narodowego, która argumentowała za koniecznością i legitymizacją państwa ze względu na brak bezpieczeństwa; 2) różne teorie umowy społecznej i założenie dotyczące milczącej zgody, które twierdziły, że ludzie nie tylko potrzebują państwa, ale także zgadzają się z jego działaniami; oraz 3) neoklasyczne założenia ekonomiczne dotyczące równowagi jako realistycznego i normatywnego celu, oraz istnienia zjawisk niepowodzeń rynku i doskonałej konkurencji. Kiedy te błędne teorie zostaną złączone, teoria dóbr publicznych przeistacza się w apologię państwa. 

W oparciu o powyższe założenia twierdzi się nawet, że skoro ktoś korzystał z dóbr publicznych — za które musiał zapłacić w ramach podatków — to wszystko, co udało mu się wytworzyć w takim systemie, podlega pewnej formie własności zbiorowej i kontroli państwa. W związku z tym, skoro państwo przypisuje sobie zasługi, może ono zgodnie z prawem przejąć owoce czyjejś pracy. 

Dla przykładu Barack Obama i Elizabeth Warren wskazują odpowiednio, że: 

Jeśli odniosłeś sukces, to nie samodzielnie. Zawsze zadziwiają mnie ludzie, którzy myślą: „No cóż, to pewnie dlatego, że byłem taki mądry” — a przecież mądrych ludzi jest mnóstwo. „To pewnie dlatego, że pracowałem ciężej niż wszyscy inni” — powiem ci coś: jest mnóstwo ciężko pracujących ludzi. Jeśli odniosłeś sukces, to ktoś po drodze ci pomógł. Gdzieś w twoim życiu był świetny nauczyciel. Ktoś pomógł stworzyć ten niesamowity amerykański system, który pozwolił ci się rozwijać. Ktoś zainwestował w drogi i mosty. Jeśli masz firmę, to nie ty ją zbudowałeś. To ktoś inny sprawił, że tak się stało. Internet nie wymyślił się samemu. (wytłuszczenie dodane - przyp. aut.) 

 

W tym kraju nie ma nikogo, kto wzbogacił się wyłącznie własnymi siłami. Nikogo. Zbudowałeś tam fabrykę — gratulacje. Ale chcę jasno powiedzieć: przewoziłeś swoje towary na rynek drogami, za które zapłaciliśmy my wszyscy, zatrudniałeś pracowników, których edukację sfinansowaliśmy my wszyscy, czułeś się bezpiecznie w swojej fabryce dzięki policji i straży pożarnej, za które zapłaciliśmy my wszyscy, nie musiałeś się martwić, że najeżdżające bandy przyjdą i zabiorą wszystko z twojej fabryki, ani zatrudniać kogoś do ochrony przed tym, dzięki pracy, którą wykonaliśmy my wszyscy. Zbudowałeś fabrykę i okazała się ona czymś wspaniałym lub świetnym pomysłem, niech Bóg cię błogosławi! Zatrzymaj sobie sporą część zysków. Ale częścią podstawowej umowy społecznej jest to, że bierzesz część tych zysków i inwestujesz je w przyszłość kolejnego dziecka, które się pojawi [za pośrednictwem państwa]. (wytłuszczenie dodane – przyp. aut.) 

Niewątpliwie, można by zgłosić wiele zastrzeżeń wobec powyższych stwierdzeń, jednak niniejszy artykuł skupia się na tezie, że zbiorowe dostarczanie dóbr publicznych stanowi zmienną niezależną każdego sukcesu. Jeśli przyjąć jako właściwą teorię dóbr publicznych, to państwo nie jest już postrzegane jedynie jako jedna z wielu instytucji w społeczeństwie, lecz jako nieodzowny warunek istnienia samego społeczeństwa, niezbędny dostawca podstawowych dóbr zbiorowych oraz dostarczyciel ram instytucjonalnych, od których ostatecznie zależy produkcja, wymiana, porządek i bezpieczeństwo. W połączeniu z teoriami umowy społecznej i milczącej zgody, dalsze korzystanie z usług świadczonych przez państwo traktuje się wówczas jako dowód zgody publicznej, zobowiązania politycznego oraz legitymizacji bieżących interwencji państwa. 

darowizna.jpg

Błędne koło dóbr publicznych 

Analizując powyższe argumenty, należy zwrócić uwagę na dwie główne kwestie — niespójność i/lub arbitralność. Innymi słowy, argument powinien być wewnętrznie spójny lub wolny od sprzeczności i musi być uzasadniony. Jednym z najczęstszych błędów w argumentacji jest błąd petitio principii czyli tzw. błędne koło albo błąd non sequitur (nieuzasadniony przeskok logiczny). Chociaż różnią się one od siebie, te błędy logiczne dotyczą argumentów, które zakładają to, co starają się udowodnić. 

Mając to na uwadze, teza niniejszego artykułu jest bardzo prosta: teoria dóbr publicznych często milcząco przyjmuje założenie, które stara się udowodnić, a mianowicie to, że państwo jest nieodzownym warunkiem wstępnym produkcji, pomimo tego, że samo państwo jest uzależnione od wcześniejszej produkcji w odniesieniu do każdego posiadanego przez siebie zasobu. Państwo nie posiada niezależnego źródła bogactwa i dlatego nie może być ostatecznym źródłem dobrobytu, do którego osiągnięcia rzekomo się przyczynia. Innymi słowy, aby państwo mogło istnieć i funkcjonować, musi wywłaszczać bogactwo z prywatnej gospodarki, dlatego nie może twierdzić, że jest ostateczną podstawą bogactwa i produkcji. 

W ramach sprzężenia zwrotnego, państwo najpierw wywłaszcza bogactwo od produktywnych jednostek poprzez opodatkowanie, następnie wykorzystuje część tego bogactwa do świadczenia usług, a na koniec wskazuje na istnienie tych usług jako dowód, że samo bogactwo ostatecznie zależy od państwa: 

  1. Najpierw, osoby prywatne tworzą bogactwo poprzez produkcję i dobrowolną wymianę; 
  2. następnie, państwo (z natury rzeczy) pozyskuje zasoby od prywatnych producentów w sposób przymusowy poprzez opodatkowanie; 
  3. kolejno, państwo świadczy pewne usługi jako „dobra publiczne” (np. drogi, obrona narodowa, policja, sądy, bezpieczeństwo publiczne), często po zmonopolizowaniu rynku lub wyparciu alternatywnych dostawców; 
  4. następnie zaś, osoby prywatne (nie mając rynkowej alternatywy z ww. powodów — przyp. red.) korzystają z tych usług świadczonych przez państwo, mimo że zostały już wcześniej zmuszone do ich sfinansowania; 
  5. ostatecznie, istnienie i korzystanie z tych usług finansowanych przez podatników jest wykorzystywane do uzasadnienia istnienia państwa, jego interwencji oraz twierdzenia, że produktywna wymiana i tworzenie wartości nie mogłyby  lub nie istniałyby  gdyby państwo nie zapewniało „dóbr publicznych”. 

W ten sposób produkcja dóbr, która konieczna jest do zaistnienia państwa oraz podtrzymania jego aktywności, zostaje retorycznie przekształcona w dowód na to, że państwo jest niezbędne. 

Ludzkim działaniu, Mises zwraca uwagę na istnienie pewnego rodzaj błędnego koła w tego rodzaju argumentacji dotyczącej dóbr kapitałowych, 

W historii nie ma przykładu akumulacji kapitału spowodowanej działaniami rządu. Jeśli rządy inwestowały w budowę dróg, kolei i innych obiektów użyteczności publicznej, to niezbędny kapitał pochodził z oszczędności obywateli, a rząd go pożyczał. Jednak większa część funduszy pochodzących z pożyczek publicznych była przeznaczana na bieżące wydatki. To, co obywatele zaoszczędzili, trwonił rząd.[1]

Argumenty takie jak te wysuwane przez Obamę i Warren w sposób dorozumiany odwracają porządek przyczynowości w procesie produkcji dóbr. Państwo może zapewnić drogi, szkoły, policję i infrastrukturę dopiero po tym, jak zasoby zostały najpierw wytworzone i zgromadzone w ramach gospodarki produkcyjnej. Jednak wynikające z tego wydatki publiczne są następnie przywoływane jako dowód na to, że sama produkcja prywatna zawdzięcza swoje istnienie państwu. 

Taka argumentacja wykorzystuje zmanipulowane dowody — świadczenia państwowe tuż po ich monopolizacji — do udowodnienia wniosku o konieczności istnienia państwa, który został przyjęty za pewnik na etapach mających doprowadzić do powstania tych dowodów. Teoria dóbr publicznych stanowi zatem ciągłe funkcjonalne uzasadnienie dalszego istnienia, ekspansji i legitymizacji państwa. 

Warto również wspomnieć o elemencie monopolizacji państwowej. Państwo wywłaszcza własność prywatną, monopolizuje bezpieczeństwo, orzecznictwo oraz inne dobra i usługi, tłumi lub wypiera alternatywy, a następnie przedstawia się jako niezbędne, ponieważ nie ma konkurentów.  

Podsumowanie i wnioski 

Trzeba przyznać — i jak już wcześniej argumentowałem — że warunki instytucjonalne są kluczowe dla rozwoju i utrzymania bogactwa — prawa własności, swobodę wymiany, praworządność, stabilną waluta itp. Często zakłada się jednak, że są one wyłącznie wynikiem instytucji nowoczesnego państwa narodowego. Warunki te mogą jednak istnieć w ramach decentralizacji, jak ma to miejsce w Europie i Ameryce. 

Co więcej, argument dotyczący dóbr publicznych mógłby być wyrażony w sposób stopniowy, co oznaczałoby raczej swego rodzaju spiralę, a nie błędne koło. Na przykład, argumentem mogłoby być to, że państwo faktycznie jest uzależnione od bogactwa i produkcji prywatnej gospodarki w zakresie dochodów, ale że usługi zbiorowe świadczone przez państwo pozwalają na większą produkcję bogactwa w bardziej stabilnych warunkach. Jest to jednak coś zupełnie innego niż mówienie opodatkowanym producentom: „To nie wy to zbudowaliście!” i twierdzenie, że powinni być bardziej opodatkowani. 

Biorąc to wszystko pod uwagę, choć elementy argumentu o cykliczności skierowanego przeciwko dobrom publicznym istnieją w literaturze austriacko-libertariańskiej — zwłaszcza u Bastiata, Misesa, Rothbarda i Hoppeego — oraz poza nią, wydaje się, że prosty argument wskazujący na błędne koło w rozumowaniu, polegające na jednoczesnej zależności państwa od bogactwa prywatnej gospodarki produkcyjnej oraz twierdzeniu, że to państwo ostatecznie umożliwia bogactwo prywatnej gospodarki produkcyjnej, nie został w pełni wyrażony. Innymi słowy, temat ten może być dobrym punktem wyjścia do dalszych badań. Na przykład, warto krótko zauważyć, że teoria dóbr publicznych wprowadza kilka wątpliwych lub nieuzasadnionych założeń: 

  1. Neoklasyczne założenie dotyczące doskonałej konkurencji, doskonałej wiedzy, stabilnych warunków istnienia stanu równowagi oraz „optymalnego poziomu zaspokojenia potrzeb”, z których wywodzi się „niepowodzenie” działania rynku; 
  2. Błąd „nirwany”, polegający na porównywaniu rzeczywistych rynków z hipotetycznymi, idealnymi wynikami, traktowaniu odchyleń od teoretycznego optimów w stanie równowagi jako „niepowodzenia”, a następnie wyciąganiu wniosków o wyższości interwencji politycznej pomimo problemów państwa związanych z motywacją, kalkulacją, wiedzą i koordynacją rynkową; 
  3. Założenie, że państwo  które z konieczności czerpie swoje zasoby z produktywnej gospodarki prywatnej  samo w sobie jest podstawą tworzenia bogactwa, produkcji lub porządku społecznego; 
  4. Założenie, że pewne dobra lub usługi nie mogłyby, nie powstałyby lub nie powinny powstać poprzez dobrowolne instytucje bez zapewnienia ich odgórnie przez państwo; 
  5. Założenie, że obecne monopolistyczne świadczenie pewnych usług dowodzi konieczności lub wyższości monopolistycznego świadczenia przez państwo; 
  6. Założenie, że samo świadczenie usług przez państwo nie wyparło, nie ograniczyło dostępu nie zakazało, ani nie uniemożliwiło pojawienia się konkurencyjnych instytucji dobrowolnych; 
  7. Założenie, że korzystanie z usług finansowanych z podatków oznacza milczącą zgodę na porządek polityczny, który je finansuje i monopolizuje; 
  8. Założenie, że niezdolność jednostki do wyobrażenia sobie rozwiązania dobrowolnego lub rynkowego uzasadnia przymusową interwencję państwa. 

Argumenty te przypisują konieczność świadczenia usług przez państwo, ale nie wykazują jej w żaden sposób. 

Źródło ilustracji: pixabay

Bibliografia i przypisy
Kategorie
Dydaktyka ekonomii Metodologia ekonomii głównego nurtu Metodologia szkoły austriackiej Teksty


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Ekonomia sektora publicznego

Bitner: Dobra publiczne

Co legitymizuje działalność państwa w tak wielu społeczno-gospodarczych obszarach? Skoro nieudolność państwowego zarządzania przedsiębiorstwami jest powszechnie znana, to czy grupy nacisku i politycy żerujący na umiejętnie podsycanym strachu przed zmianą wystarczą do uruchomienia aktywności państwa w jakiejś dziedzinie? Bo, że gwarantują kontynuację interwencjonizmu przez wiele lat, to zrozumiałe. Czy jednak mniejszościowa grupa interesu jest w stanie doprowadzić do jego narodzin? Wydaje mi się, że w większości przypadków nie. Problem w tym, że od lat towarzyszą jej ekonomiści.

Anthony_Pieniadz_nie_jest_dobrem_publicznym

Pieniądz

Anthony: Pieniądz nie jest dobrem publicznym

Dobro publiczne nie jest po prostu dobrem dostarczanym przez sektor publiczny lub rząd.

2493.jpg

Teksty

Kwiatkowski: Teoria dóbr publicznych i rynkowe mechanizmy ich produkcji

Celem tego tekstu jest przedstawienie klasycznej analizy teorii dóbr publicznych Paula Samuelsona oraz relacja z debaty, jaka odbyła się nad zasadnością twierdzeń wyciąganych z teorii Samuelsona.


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.