Powrót
Historia szkoły austriackiej

Sieroń: Ile Nobli dostał Hayek? 

0
Arkadiusz Sieroń
Przeczytanie zajmie 14 min
Hayek Wielkim Ekonomistą Był!
Pobierz w wersji
PDF

Niniejszy artykuł to fragment I rozdziału najnowszej książki Instytutu Misesa pt. Hayek wielkim ekonomistą był. Książka dostępna już w sklepie Instytutu. Zapraszamy do zakupu! 

1.Wprowadzenie

Pytanie, ile Nagród Banku Szwecji im. Alfreda Nobla w dziedzinie nauk ekonomicznych (dalej w tekście będę dla uproszczenia pisał o nagrodach Nobla) otrzymał Friedrich August von Hayek, wydaje się banalne (albo absurdalne). Powszechnie bowiem wiadomo, że współdzielił on – wraz z Gunnarem Myrdalem – jedną nagrodę. Otrzymali ją w 1974 r. za „ich pionierskie prace nad teorią pieniądza i fluktuacji gospodarczych oraz za ich wnikliwe analizy współzależności gospodarczych, społecznych oraz instytucjonalnych” (Sveriges Riksbank 1974, tłum. A.S.). 

Hayek został doceniony przede wszystkim za teorię cyklu koniunkturalnego – czyli za pokazanie, w jaki sposób ekspansja pieniądza i kredytu ponad poziom dobrowolnych oszczędności prowadzi do cyklicznych zaburzeń w strukturze produkcji i w konsekwencji błędnej alokacji zasobów – oraz za wkład w debatę kalkulacyjną, czyli za wykazanie nieefektywności centralnego planowania (Sveriges Riksbank 1974). Te osiągnięcia Hayeka (Hayek 1948b [1945]; Hayek 2014b [1931]), docenione formalnie przez Komitet Noblowski, są doskonale znane, nie będę ich tutaj zatem szczegółowo omawiał[1]. 

Celem tego artykułu jest zwrócenie uwagi na osiągnięcia Hayeka, które również zostały docenione przez Komitet Noblowski, ale w formie nagród dla innych ekonomistów. Pionierskim wkładem w rozwój studiów nad alternatywnymi Noblami był artykuł Machaja (2006), który zauważył, że Nobel dla Phelpsa to de facto Nobel dla Hayeka. W niniejszej publikacji rozwijam ten fascynujący nurt badań. 

Nie deprecjonując tutaj wkładu wybranych noblistów w rozwój teorii ekonomii, pragnę zwrócić uwagę na to, że ich dokonania były albo obecne już wcześniej w pracach Hayeka, albo były nimi inspirowane. Warto tutaj przywołać artykuł Skarbka (Skarbek 2009), w którym wykazał on, że Hayek jest drugim najczęściej cytowanym laureatem nagrody Nobla przez innych noblistów w ich wykładach noblowskich. 

Choć pomysł na artykuł jest nieco żartobliwy, uzasadnienie jest jak najbardziej poważne. Ze względu bowiem chociażby na rozległe zainteresowania badawcze Hayeka[2], jego osiągnięcia jako ekonomisty wydają się obecnie niedoceniane względem innych badaczy czy też nawet w porównaniu do samego Hayeka jako myśliciela społeczno-politycznego. Niedawno Benedyk (Benedyk 2022) wykazał, że Hayek wniósł znaczny wkład do ekonomii. Moja analiza wspiera ten wniosek. Pozostała część tego artykułu składa się z siedmiu sekcji poświęconych poszczególnym Noblom z ekonomii oraz z podsumowania zawierającego wnioski[3]. 

2. Nobel nr 2 (oficjalnie dla Phelpsa w 2006 r.)

W 2006 r. ekonomiczną nagrodę Nobla otrzymał Edmund S. Phelps za „analizę międzyokresowej wymienności w polityce makroekonomicznej” (Sveriges Riksbank 2006a, tłum. A.S.). Nagrodzone badania Phelpsa dotyczyły w szczególności wymienności między inflacją a bezrobociem[4]. Komitet Noblowski docenił to, że Phelps zakwestionował istnienie stabilnej negatywnej zależności między inflacją a bezrobociem obrazowanej przez krzywą Philipsa. Nie tyle jednak odrzucił cały koncept, co stworzył model nazwany później krzywą Philipsa wzmocnioną oczekiwaniami, według której inflacja nie zależy tylko od bezrobocia (jak w pierwotnej krzywej Philipsa), ale również od oczekiwań inflacyjnych podmiotów rynkowych (Sveriges Riksbank 2006a, Sveriges Riksbank 2006b, Sveriges Riksbank 2006c). 

Punktem wyjścia analizy było zauważanie, że ludzie i firmy nie dysponują pełną wiedzą, więc muszą opierać swoje działania na oczekiwaniach. Te oczekiwania nie muszą być jednak od początku trafne. Zatem gdy jednostki nie w pełni uwzględniają w swoich oczekiwaniach inflację, zatrudnienie może rosnąć na skutek ekspansywnej polityki makroekonomicznej. Gdy jednak podmioty rynkowe dostosują w długim okresie swoje oczekiwania inflacyjne do rzeczywistej inflacji, to wymienność bezrobocia z inflacją zaniknie. W żargonie ekonomicznym mówi się wtedy o pionowej krzywej Philipsa. Zatem w długim terminie bezrobocie będzie dążyło do naturalnej stopy bezrobocia. Oznacza to, że bezrobocie nie będzie zależało od inflacji, ale wyłącznie od funkcjonowania rynku pracy. Wniosek dla polityki gospodarczej jest taki, że w długim okresie ekspansywna polityka makroekonomiczna prowadzi jedynie do wzrostu inflacji, ale nie jest w stanie zredukować stopy bezrobocia poniżej jej naturalnego poziomu. 

Wydaje się, że wkład Phelpsa w rozwój ekonomii głównego nurtu został słusznie doceniony przez Komitet Noblowski. Po pierwsze, Phelps zanegował istnienie prostej i stabilnej zależności między inflacją a bezrobociem, którą postulowali ekonomiści keynesowscy, mimo braku zadowalającego teoretycznego wyjaśnienia. Tym samym Phelps zwrócił należytą uwagę na międzyokresową dynamikę oraz położył teoretyczne podwaliny pod wyjaśnienie stagflacji z lat 70. ubiegłego wieku. Po drugie, Phelps rozpoczął ruch w stronę mikropodstaw w makroekonomii, ponieważ związek między dwoma agregatami wyjaśniał poprzez zachowania podmiotów rynkowych. 

Celem tej sekcji nie jest zatem negacja dorobku Phelpsa, ale zwrócenie uwagi na podobny wkład teoretyczny w pracach Hayeka. Co więcej, będę argumentował – rozwijając artykuł Machaja (Machaj 2006) – że analiza Hayeka pod pewnymi względami przewyższą tę dokonaną przez Phelpsa. 

Zacząć trzeba od tego, że teoria cyklu koniunkturalnego Hayeka stanowi analizę wpływu ekspansji kredytowej na równowagę międzyokresową, a właściwie tego, jak boom inwestycyjny, spowodowany ekspansją kredytową, prowadzi nieuchronnie do późniejszego kryzysu. Zatem teorię cyklu koniunkturalnego Hayeka jak najbardziej można by uznać za „analizę międzyokresowej wymienności w polityce makroekonomicznej”. 

Ale za tę teorię Hayek otrzymał już oczywiście nagrodę Nobla w 1974 r. Warto jednak zwrócić uwagę na to, że nie tylko wyjaśnia ona zjawisko cykli koniunkturalnych, ale również obserwowaną zależność między inflacją a bezrobociem. Bowiem w krótkim okresie ekspansja gospodarcza może prowadzić do wzrostu aktywności gospodarczej i zatrudnienia[5]. Z kolei kryzys według Hayeka prowadzi do zmian w strukturze produkcji, z którymi wiąże się konieczność realokacji czynników produkcji. Może zatem dojść do przejściowego bezrobocia. 

Innymi słowy, według teorii cyklu koniunkturalnego Hayeka ekspansja kredytowa odpowiada zarówno za inflację – ponieważ oznacza wzrost podaży pieniądza – oraz za zaburzenia w strukturze produkcji, które – choć przejściowo mogą zwiększać aktywność gospodarczą – ostatecznie doprowadzą do kryzysu i wzrostu bezrobocia. Zatem o ile w krótkim okresie może istnieć ujemnie nachylona krzywa Philipsa, o tyle w długim okresie będzie ona pionowa – jak u Phelpsa – bądź wręcz dodatnio nachylona. 

Już w latach 30. XX w. Hayek zauważył, że aby przeciwdziałać recesji i wzrostowi bezrobocia, ekspansja kredytowa musiałaby się zwiększać stopniowo w stale rosnącym tempie, co jednak doprowadziłoby do coraz szybszego wzrostu cen, który – wraz z innymi niepożądanymi skutkami – ostatecznie odwróciłby stymulujący efekt ekspansji kredytowej (Hayek 2014b [1931], s. 258–260). Z kolei w 1946 r. bardzo krytycznie odniósł się do koncepcji osiągania pełnego zatrudnienia poprzez wzrost wydatków, trafnie wskazując, że taka polityka może doprowadzić do stagflacji: 

To stara historia, że w większości sytuacji wzrost całkowitych wydatków pieniężnych przez pewien czas spowoduje wzrost zatrudnienia (…). Każda osoba, która przeżyła jedną z wielkich inflacji, może mieć niewielkie wątpliwości, że do pewnego stopnia jest to prawda. Z doświadczeń tych inflacji płynie jednak jeszcze jedna lekcja, o której nie należy zapominać. Pokazały one nie tylko, że wystarczający wzrost popytu finalnego zwykle zwiększa zatrudnienie; pokazały również, że aby utrzymać osiągnięty w ten sposób poziom zatrudnienia, ekspansja kredytowa musi rosnąć w pewnym stałym tempie. Szczególnie dobrze widać to na przykładzie wielkiej niemieckiej inflacji, podczas której poziom zatrudnienia był bardzo wysoki. Jednak tak szybko i tak często, jak tempo inflacji spadało, bezrobocie natychmiast pojawiało się ponownie, mimo że dochody i ceny nadal rosły, ale w nieco wolniejszym tempie niż wcześniej (Hayek, 2009c [1941], s. 143–144, tłum. A.S.). 

Warto też odwołać się do wykładu noblowskiego Hayeka (2011 [1974]), w którym to Austriak odniósł się do ówczesnej trudnej sytuacji makroekonomicznej. Skrytykował w nim przekonanie o pozytywnej korelacji między zatrudnieniem a zagregowanym popytem na dobra i usługi, które prowadzi do wniosku, że „możemy zapewnić pełne zatrudnienie, utrzymując całkowity strumień wydatków na właściwym poziomie”. Przedstawił również swoje wyjaśnienie bezrobocia, którym według niego nie jest zbyt słaby strumień wydatków, lecz: „istnienie rozbieżności pomiędzy strukturą popytu na różne dobra i usługi, a alokacją pracy i innych środków produkcji pomiędzy różne procesy produkcji” (Hayek 2011 [1974]). Innymi słowy, zwiększanie zagregowanego popytu nie rozwiąże problemu bezrobocia, bowiem: „istnienie bezrobocia dowodzi tego, że struktura względnych cen i płac została zaburzona (…) i że przywrócenie równowagi pomiędzy podażą i popytem na pracę we wszystkich sektorach będzie wymagało zmian we względnych cenach i przesunięć w alokacji siły roboczej” (Hayek 2011 [1974]). 

Choć w wykładzie nie pada ani razu określenie „krzywa Philipsa”, Hayek (2011 [1974]) wskazuje, że polityka inflacyjna może zredukować bezrobocie jedynie przejściowo i kosztem jeszcze większego bezrobocia w przyszłości (stopa bezrobocia nie musi zatem wrócić do naturalnego poziomu w długim terminie). Jak ujął to Hayek: 

Dominująca teoria „makroekonomiczna” rekomenduje zwiększanie zagregowanego popytu w przypadku bezrobocia, co powoduje znacznych rozmiarów błędną alokację zasobów, co z kolei doprowadzi do nieuniknionego bezrobocia na jeszcze większą skalę w przyszłości. Ciągłe wtłaczanie pieniędzy do określonych miejsc gospodarki stwarza przejściowy wzrost popytu w tych miejscach. Dodatkowy popyt zniknie jednak, jak tylko zaprzestaniemy wtłaczania pieniędzy lub je po prostu spowolnimy. To wszystko, razem z oczekiwaniem wzrostu cen, przyciąga zasoby do linii produkcji, które można utrzymać jedynie tak długo, jak długo powiększamy podaż pieniądza w tym samym tempie — a być może nawet, jak długo wzrost podaży pieniądza przyśpiesza. Taka polityka nie doprowadziła do poziomu zatrudnienia niemożliwego do osiągnięcia innymi środkami. Doprowadziła raczej do takiej dystrybucji zatrudnienia, której nie da się utrzymać — chyba że za cenę inflacji tak wielkiej, iż upadnie całe życie gospodarcze. Z powodu błędnej teoretycznej konstrukcji znaleźliśmy się w sytuacji, w której nie jesteśmy w stanie powstrzymać powrotu znacznego bezrobocia. Nie chodzi o to, jak czasem przedstawia się to stanowisko, że wywołanie bezrobocia jest narzędziem do walki z inflacją; bezrobocie, choć niechciane, jest jednak nieuniknione i pojawi się samo, jak tylko inflacja przestanie przyspieszać (Hayek 2011 [1974]). 

Jak zatem widać, Hayek krytykował istnienie stabilnej, negatywnej zależności między inflacją a bezrobociem na długo przed Phelpsem[6]. Już samo to jest godne uwagi, ale jego analiza jest nie tylko wcześniejsza, ale w pewnych aspektach znacznie przewyższająca dokonania Amerykanina. 

Po pierwsze, jak zauważył Machaj (Machaj 2006), analiza Phelpsa opiera się w zasadzie wyłącznie na badaniu rynku pracy[7], podczas gdy Hayek uwzględniał także rynek dóbr kapitałowych i strukturę produkcji. Tym samym jego analiza jest osadzona w teorii kapitału oraz teorii cyklu koniunkturalnego, a zatem lepiej ugruntowana w całym gmachu ekonomii. 

Po drugie, studiowanie struktury produkcji wiąże się u Hayeka z dostrzeżeniem kluczowej roli stopy procentowej dla zachowania podmiotów gospodarczych (Machaj 2006). Tym samym analiza Hayeka jest bogatsza, bowiem uwzględnia efekt Wicksella oraz efekt Fishera. Wzrost podaży pieniądza zachodzący przez kanał kredytowy powoduje początkowo spadek stopy procentowej (efekt Wicksella), jednak późniejszy wzrost cen prowadzi do wzrostu stopy procentowej (efekt Fishera). Tym zmianom będą towarzyszyć zmiany w strukturze produkcji oraz w aktywności gospodarczej i zatrudnieniu. 

Po trzecie, u Hayeka krzywa Philipsa może być nie tylko pionowa w długim okresie, ale wręcz dodatnio nachylona. Nasilająca się ekspansja kredytowa czy polityka stymulowania zagregowanego popytu prowadzi do rosnącej stopy inflacji. W skrajnym scenariuszu pojawia się hiperinflacja, która wiąże się z upadkiem systemu monetarnego i zapaścią gospodarczą oraz rosnącym bezrobociem. 

Po czwarte, analiza Hayeka wydaje się w większym stopniu uwzględniać mikropodstawy. Hayek nigdy nie był bowiem zainteresowany wyjaśnieniem obserwowanej zależności statystycznej między dwoma agregatami. Sceptycznie zawsze podchodził do konceptu ogólnego poziomu cen czy całkowitej produkcji, gdyż wolał badać gospodarkę w sposób bardziej zdezagregowany i odwołując się do zmiennych istotnych dla podmiotów gospodarczych. Jego teoria cyklu koniunkturalnego stanowi analizę przyczynowo-skutkową wpływu procesu ekspansji kredytowej na strukturę cen i produkcji (Hayek 2014b [1931]). 

Warto w tym kontekście zauważyć, że w swoim wykładzie noblowskim Hayek (2011 [1974]) skrytykował politykę gospodarczą bazującą na krzywej Philipsa jako przejaw scjentyzmu i pozorów dokładnej wiedzy. Zatem krytykuje tę koncepcję również z pozycji metodologicznych, które, siłą rzeczy, odnoszą się również do ekonomistów (takich jak Phelps) krytykujących tezę o stabilnej zależności między inflacją a bezrobociem, jednak przy użyciu dużych agregatów. Austriak postawił tezę, że spośród teorii tłumaczących wysokie bezrobocie ta, bazująca na twierdzeniu o pozytywnej korelacji pomiędzy zatrudnieniem a zagregowanym popytem na dobra i usługi, zdobyła tak duże poparcie, ponieważ „jest ona prawdopodobnie jedyną, na poparcie której da się przywołać dane ilościowe” (Hayek 2011 [1974]). Mimo to uznał ją za fundamentalnie błędną, gdyż dane ilościowe, które jesteśmy w stanie zebrać na temat złożonych zjawisk społecznych, pomijają wiele ważnych czynników, w tym przypadku rozbieżność struktury względnych cen i płac od struktury równowagowej. Innymi słowy, ekonomiści pomijają zaburzenia w strukturze cen i produkcji, ponieważ nie potrafią ich należycie zmierzyć, skupiając się za to na korelacji pomiędzy zagregowanym popytem i wielkością zatrudnienia, ponieważ dysponują danymi ilościowymi o niej: 

Przykład stanowi korelacja pomiędzy zagregowanym popytem i wielkością zatrudnienia, która może być jedynie przybliżona, ale ponieważ dysponujemy danymi ilościowymi wyłącznie o niej, została uznana za jedyną istotną zależność przyczynowo-skutkową. Zgodnie z tymi zasadami, bardziej prawdopodobne jest to, że zostanie przyjęta fałszywa teoria, ale poparta bardziej „naukowymi” dowodami, niż prawdziwe wyjaśnienie, ale niepoparte danymi ilościowymi (Hayek 2011 [1974], wyróżnienie oryginalne). 

Po piąte, krytyka ekspansywnej polityki makroekonomicznej Hayeka wydaje się bardziej fundamentalna niż u Phelpsa. Ze względu na brak odniesień do struktury produkcji oraz stopy procentowej (i mechanizmu cenowego) Amerykanin opiera swoją analizę na oczekiwaniach podmiotów rynkowych. Nie neguję tutaj znaczenia oczekiwań w kształtowaniu się zmiennych gospodarczych, jednak bazowanie na nich wiąże się z dwoma problemami. Z jednej strony oczekiwania nie powstają w próżni, zaś analiza ekonomiczna osadzona w teorii ceny wydaje się solidniejsza niż opierająca się głównie na zmianach mentalnych, nie mówiąc o błędach poznawczych jednostek. Z drugiej strony modele uwzględniające racjonalne oczekiwania przyjmują często nierealistyczne założenia. 

Hayek również uwzględnia oczekiwania, to znaczy fakt, że ekspansja pieniądza i kredytu musiałaby zachodzić coraz szybciej, aby podtrzymać istniejącą strukturę produkcji, ponieważ jej efekty zostają uwzględnione przez podmioty rynkowe. Zatem stymulowanie wydatków może działać przez pewien czas, ale w końcu „dana stopa przyrostu cen stanie się częścią oczekiwań, jeśli wzrosty trwają pewien czas; stymulacyjny efekt inflacji będzie zatem trwał tylko wtedy, gdy stopa wzrostu cen przekroczy spodziewany przyrost cen” (Hayek 2009b, s. 128). 

Co jednak istotne, Hayek nie ogranicza się do roli oczekiwań, ale zwraca również uwagę na inne czynniki. „Zauważa, że stymulowanie wydatków nie musi przekładać się na wzrost zatrudnienia, ponieważ popyt na towary nie jest popytem na pracę (Hayek 2009c [1941]). Wykazuje również, że zwiększanie wydatków może odwlec niezbędną realokację zasobów, ale nie zlikwiduje przecież przyczyn niedopasowania w strukturze produkcji (Benedyk 2022). Innymi słowy, wzrost zagregowanego popytu nie jest rozwiązaniem zaburzeń strukturalnych, potrzebne są bowiem zmiany w strukturze relatywnych cen i przesunięcia w alokacji czynników produkcji. 

Ponadto Hayek zwraca uwagę, że ujemna zależność między inflacją a bezrobociem opiera się na założeniu o niepełnym wykorzystaniu czynników produkcji, które ma prowadzić do tego, że polityka zwiększania wydatków zwiększa zatrudnienie. Jednak według niego to założenie neguje istnienie rzadkości dóbr, zakładając świat obfitości, w którym wszystkie potrzebne zasoby produkcyjne są dostępne we właściwych proporcjach i przy obecnych cenach, a jedynym ograniczeniem jest rzadkość pieniędzy i kredytu. Zatem, jak to ujął Hayek, stymulowanie wydatków byłoby skuteczne jedynie wtedy, gdy założylibyśmy: 

że nie tylko podaż nakładów, ale także podaż finalnych i pośrednich produktów (…) była nieskończenie elastyczna, tak żeby każdy wzrost popytu mógł zostać zaspokojony bez wzrostu ceny, lub, mówiąc inaczej, żeby wzrost inwestycji (a w zasadzie powinniśmy powiedzieć produkcji) był możliwy w taki sposób, że ani społeczeństwo w całości, ani żadna pojedyncza osoba, nie musiałaby zredukować konsumpcji, by sfinansować dochód kolejnych zatrudnionych osób. Mówiąc inaczej, rozważamy system gospodarczy, w którym (…) wszystkie formy kapitału, nie byłyby rzadkie (Hayek 2009b, s. 30, tłum. A.S.). 

Jak jednak zauważa Hayek, niewykorzystane zasoby mogą, owszem, istnieć w wyniku przeszłych zaburzeń gospodarczych spowodowanych wzrostem podaży pieniądza i kredytu, jednak po pierwsze, kolejne wzrosty podaży pieniądza i kredytu spowodują raczej kolejne zaburzenia, a po drugie, zawsze będą to określone czynniki produkcji w wybranych sektorach. Zatem wzrost wydatków mógłby zwiększyć zatrudnienie wyłącznie poprzez podniesienie cen produktów, aby uczynić zatrudnienie opłacalnym. Gdy jednak wzrost cen czynników produkcji dogoni wzrost cen „produktów, znów pojawi się bezrobocie. Innymi słowy, założenie o niewykorzystanych czynnikach produkcji oznacza założenie, że istnieją pewne ilości różnych dostępnych zasobów, które nie zostały nabyte po obecnych cenach, ale które zostałyby wykorzystane, gdyby tylko wzrósł popyt (na skutek wzrostu nominalnych wydatków) przy istniejących cenach. Trudno oczywiście uzasadnić takie założenie (Hayek 2009c [1941]). 

Po szóste, analiza Phelpsa bazuje na postulacie neutralności pieniężnej, według którego zmienne monetarne nie wpływają na zmienne realne, takie jak ścieżka równowagowa produkcji i zatrudnienia (Phelps 1995). Tymczasem analiza Hayeka, przeciwnie, wykazuje, że pieniądz nie jest neutralny, pokazując, w jaki sposób wzrost podaży pieniądza zachodzący w wyniku ekspansji kredytowej pociąga za sobą niestabilne zmiany w strukturze produkcji, tj. cykl koniunkturalny. 

Po siódme, teoria inflacji Phelpsa wydaje się mniej satysfakcjonująca niż teoria Hayeka. U tego drugiego wzrost podaży pieniądza prowadzi do wzrostu cen, co przekłada się następnie na zmiany w realnych płacach i zatrudnieniu. Związek przyczynowo-skutkowy zachodzi zatem od inflacji do bezrobocia (podobnie jest u Friedmana). Z kolei u Phelpsa punktem wyjścia są zmiany na rynku pracy – innymi słowy – zmiany w płacach są funkcją zmian w zatrudnieniu. Gdy stopa bezrobocia kształtuje się poniżej naturalnej stopy bezrobocia, to firmy zwiększają płace, aby zatrzymać u siebie pracowników. Oczywiście pojawia się tutaj problem: skąd firmy mają fundusze na podwyżki, jeśli nie nastąpił wzrost podaży pieniądza i dlaczego takie podwyżki płac miałyby spowodować wzrost ogólnego poziomu cen, a nie tylko zmiany w strukturze cen i dystrybucji dochodu? 

Szanowny Czytelniku, jeżeli chcesz dowiedzieć się, ile więcej Nobli „dostał” Hayek, zapraszamy do zakupu książki w sklepie Instytutu! 

Bibliografia i przypisy
Kategorie
Historia szkoły austriackiej Teksty


Nasza działalność jest możliwa dzięki wsparciu naszych Darczyńców, zostań jednym z nich.

Zobacz wszystkie możliwości wsparcia

Wesprzyj Instytut, to dzięki naszym Darczyńcom wciąż się rozwijamy

Czytaj również

Boettke_Pięćdziesiąt lat Nobla dla Hayeka

Historia szkoły austriackiej

Boettke: Pięćdziesiąt lat „Nobla” dla Hayeka

Sądzę, że wykład noblowski Hayeka jest najbardziej krytycznym wykładem skierowanym wobec naukowego establishmentu, wygłoszonym w historii tych uroczystości. Szarlatani, tyrani, niszczyciele — trudno wyobrazić sobie ostrzejsze potępienie.

Hayek Wielkim Ekonomistą Był!

Metodologia szkoły austriackiej

Benedyk: Dlaczego Hayek wzbudza w nas zachwyt i miłość? 

Hayek wzbudził zachwyt i miłość. Może nie zbudował on tak systematycznego gmachu teoretycznego jak Mises, ale pozostawił nam sporo materiału, który możemy twórczo reinterpretować (także krytycznie – nasza miłość nie jest ślepa) i rozwijać


Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką Prywatności. Możesz samodzielnie określić warunki przechowywania lub dostępu plików cookie w Twojej przeglądarce.